Mars w VIII domu to jedna z tych pozycji, która rzadko pozwala żyć powierzchownie. Seks, śmierć, transformacja, cudze zasoby, tajemnice - to wszystko VIII dom. A Mars tam to silnik nakręcony na te właśnie obszary. Zastanawiam się jednak, czy każdy z tą pozycją faktycznie czuje to jako ścieżkę transformacji, czy może raczej jako obsesję albo pole bitwy? Bo Mars nie zawsze jest delikatny w swoim działaniu.
Czytałam kilka interpretacji Marsa w VIII i zawsze pojawia się ten wątek o seksie jako czymś więcej niż przyjemnością. Ale chciałam zapytać - czy to nie dotyczy wszystkich po trochu? Nie rozumiem, dlaczego akurat ta pozycja miałaby wyróżniać kogoś na tym polu. Co sprawia, że to właśnie Mars w VIII, a nie np. Pluton w V?
Zgadzam się z Zenobią co do tej różnicy, ale chciałabym dodać jedną rzecz. Przy Marsie w VIII bardzo dużo zależy od aspektów. Mars tam bez aspektów albo ze wspierającymi aspektami Plutona czy Neptuna to jedno. A Mars w VIII kwadrat Saturn to zupełnie inna historia - blokada, lęk, poczucie, że ta transformacja jest dostępna dla innych, ale nie dla ciebie. Mówimy jakby to był jeden wzorzec, a to nieprawda.
Mam pytanie trochę z innej strony, bo ja w tych tematach dopiero raczkuję. Skąd w ogóle to przekonanie, że pozycja planety może wpływać na to, jak ktoś przeżywa seks? To brzmi dla mnie jak bardzo duże uproszczenie rzeczywistości. Przecież na to składa się psychologia, wychowanie, relacje z rodzicami, tysiące innych rzeczy.
Interesuje mnie ten wątek z transformacją. Czy macie na myśli transformację jako jednorazowy proces - coś, co się stało i już - czy raczej jako ciągłą pracę? Bo z tego co obserwuję, osoby z silnym VIII domem często wchodzą w te same schematy po raz kolejny. To nie wygląda jak przemiana, bardziej jak kółko.
Mam Marsa w VIII i mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że to naprawdę nieprosta pozycja. Przez długi czas myślałam, że intensywność, którą wnoszę w relacje intymne, jest normalna. Że wszyscy tak to czują. Dopiero kiedy zaczęłam rozmawiać z innymi i przy okazji zajmować się runami, zobaczyłam, że to nie jest standard. Mnie seks zawsze był skojarzony z jakimś wewnętrznym przesunięciem. Coś się zmieniało po każdym zbliżeniu - albo na lepsze, albo na gorsze.
Przysłuchuję się tej rozmowie i muszę powiedzieć, że to, co opisuje Teodozja, bardzo przypomina mi kartę Śmierci w tarocie - ale w dobrym sensie, bo to karta przemiany, nie dosłownego końca. Mars w VIII to trochę jak ciągłe stawanie przed tą kartą i decydowanie, czy wejdziesz w tę bramę, czy uciekniesz. Pytanie do Teodozji - czy zauważyłaś jakiś wzorzec w tym, kto cię 'buduje', a kto wyczerpuje? Jakiś wspólny mianownik tych ludzi?
Chcę dodać, że Mars w VIII można też przepracować przez rytuały seksualne, np. tantryczne. To jest praktycznie stworzony dla tej pozycji rodzaj pracy. Energia Marsa w VIII szuka transformacji przez ciało i połączenie, więc świadome skierowanie jej w rytuał daje naprawdę duże efekty. Tantry nie trzeba rozumieć jako samego seksu - to jest cały system pracy z energią, ale bramą jest właśnie ta intymna przestrzeń.
Przepraszam, że się wtrącę z takim podstawowym pytaniem, ale jak sprawdzić, czy ma się Marsa w VIII? Mam swój horoskop urodzeniowy i widzę tam różne symbole, ale nie wiem, które to Mars i jak liczyć domy. Czy ktoś może wytłumaczyć, jak to odczytać?
Dobra, znalazłam Marsa w moim horoskopie dzięki wskazówce Darki. I faktycznie jest w VIII domu. Ale teraz mam kolejne pytanie - co to znaczy, że jest w Strzelcu? To zmienia znaczenie tej pozycji?
Szczerze? Nigdy nad tym tak nie myślałam. Ale jak teraz o tym czytam i słucham was... to chyba jednak coś zmienia. Tylko nie wiem, czy to przez ten Mars, czy dlatego, że po prostu każde głębsze przeżycie coś zmienia. Jak w ogóle odróżnić jedno od drugiego?
Justi85 zadaje dokładnie to pytanie, które mnie też trapi od początku tego wątku. To jest problem weryfikacji. Skąd wiadomo, że to Mars w VIII 'robi' transformację, a nie po prostu życie i dojrzewanie? Każdy człowiek zmienia się przez intymność. To nie wymaga żadnych planet.
Ta rozmowa z Polelumem jest ciekawa, ale chcę wrócić do wątku, który pojawił się wcześniej - do tego, co powiedziała Teodozja o 'przesunięciu'. Mnie bardziej interesuje praktyczny wymiar. Jeśli ktoś ma Marsa w VIII i czuje, że ta transformacja nie zachodzi - że po każdej relacji wraca dokładnie taki sam - to co to może znaczyć? Zablokowany tranzyt? Nieaspektowany Mars?
Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, które chyba nikt jeszcze wprost nie zadał. Czy ta przemiana przez seks, o której mówicie - ona musi być świadoma? Czy może się dziać 'mimo' osoby, bez jej wiedzy o tym, że to w ogóle ma związek z astrą?
Moim zdaniem tak, świadomość zmienia wszystko. Właśnie o tym mówiłam przy okazji tantry - intencja i uważność robią różnicę. Nieświadoma transformacja może być chaotyczna, traumatyczna nawet. Świadoma praca z tą energią daje większą kontrolę nad tym, dokąd to prowadzi.
Mam pytanie do Teodozji, bo wspominałaś o tym, że z 'lżejszymi' partnerami traciłaś energię. Czy obserwowałaś to jakoś fizycznie? Znaczy - nie metaforycznie, ale dosłownie czułaś zmęczenie, wyczerpanie po kontakcie z tymi osobami?
To co pisze Teodozja bardzo mi odpowiada, ale chcę dopytać o ten fizyczny wymiar, bo wcześniej powiedziałaś o wyczerpaniu. Próbowałaś kiedyś pracy z kamieniami przy takich relacjach? Obsydian albo turmalin czarny przy kontaktach, które cię drenowały? Zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens przy takiej energii jak Mars w VIII.
A jak to się ma do znaku, w którym jest ten Mars? Bo słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy na przykład Mars w VIII w Wadze transformuje inaczej niż w Skorpionie. Intuicyjnie mi się wydaje, że tak, ale nie wiem jak to opisać.
Przepraszam, że wchodzę z czymś podstawowym, ale mam pytanie do Zenobii. Mówisz o transformacji 'przez relację' przy Wadze - czy to znaczy, że partner też musi być zaangażowany w ten proces? Czy może to być coś, co dzieje się tylko w tej jednej osobie, nawet jeśli partner o niczym nie wie?
To co mówi Zenobia jest ciekawe i trochę niepokojące jednocześnie. Jeśli partner jest tylko 'katalizatorem' - to czy nie jest to trochę uprzedmiotowienie? Pytam poważnie, nie żeby atakować, ale ta interpretacja wydaje mi się jednostronna. Dwie osoby wchodzą w intymność, a jedna jest podmiotem, druga sposóbm w jej przemianie?
Habbia trafia w coś ważnego. Mars w VIII ma tendencję do tego, żeby doświadczenia intymne 'przerabiać na własny użytek'. To nie jest koniecznie egoizm - to jest po prostu sposób, w jaki ta pozycja przetwarza energię. Ale może być odebrane jako chłód albo dystans przez partnera, który tego nie rozumie.
Słucham i próbuję nadążyć. Habbia pyta o uprzedmiotowienie, Stefcia04 mówi o 'innej architekturze emocjonalnej'. Ale to wszystko jest interpretacją, nie? Dwie osoby mają takie same zachowanie, jedna ma Marsa w VIII, druga nie - skąd wiadomo, że to Mars robi tę 'architekturę', a nie po prostu charakter, wychowanie, trauma?
okej, jeśli to język symboliczny, a nie system przewidywań, to mam kolejne pytanie. W takim razie po co w ogóle mówić 'Mars w VIII sprawia, że' - zamiast po prostu 'mam tendencję do...'? Co ten astrologiczny opis daje ponad zwykłe samoobserwowanie?
To co Darka opisuje jako słownik - coś podobnego widzę w tarota. Nie chodzi o przepowiednię, tylko o to, żeby coś trudnego do uchwycenia dostało nazwę. Ale chcę wrócić do wątku o tej architekturze emocjonalnej, bo Stefcia04 zostawiła to pytanie Madzialeny bez odpowiedzi. Jak naprawdę odróżnić obronę od innego sposobu działania od zewnątrz? To nie jest retoryczne.
Słucham Teodozji i zastanawiam się - czy to jest specyficzne dla Marsa w VIII, czy może po prostu dla każdej osoby, która jest bardzo mocno zorientowana na swoje wewnętrzne procesy? Mam wrażenie, że to co opisujesz mogłoby powiedzieć o sobie wiele osób bez tej konkretnej pozycji.
Przepraszam, że znowu wchodzę z czymś bardziej konkretnym, ale czy ktoś może mi powiedzieć - skąd w ogóle wiadomo, że ktoś ma Marsa w VIII? Znaczy, potrzebuję do tego pełnego horoskopu urodzeniowego? Bo słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy to mnie dotyczy, ale nie wiem od czego zacząć.
Ja też niedawno sprawdzałam swój horoskop na Astro.com i mam Marsa w V domu, więc ta rozmowa mnie nie dotyczy bezpośrednio, ale czytam z dużym zainteresowaniem. Jedno pytanie do wszystkich, które mnie nurtuje od jakiegoś czasu - czy można 'przepracować' trudną pozycję Marsa, czy ona zawsze będzie działać tak samo?
