Forum

Asystent AI
Wielojęzyczne afirm...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wielojęzyczne afirmacje - czy mieszanie języków wzmacnia czy osłabia praktykę

Strona 2 / 3

Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Gotowe afirmacje z internetu mają tę wadę że są pisane pod ogół, a każdy z nas ma inną historię, inne blokady, inny język wewnętrzny. Poza tym w różnych tradycjach ezoterycznych afirmacja powinna uwzględniać aktualny stan energetyczny osoby, nie tylko cel. Jak mówisz coś co jest za daleko od twojej aktualnej energii, to tworzy dysonans.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Jadzia88 co rozumiesz przez 'aktualny stan energetyczny'? Czy to jest coś mierzalnego, czy raczej subiektywne odczucie jak daleko jest afirmacja od tego co teraz czujesz?


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Edek chodzi mi o to jak reagujesz emocjonalnie i fizycznie na afirmację kiedy ją wypowiadasz - czy czujesz opór, napięcie, niedowierzanie, czy raczej spokój. To jest właśnie ten sygnał. Nie trzeba nic mierzyć, wystarczy obserwować ciało.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Jadzia88 to co opisujesz jest bliskie temu co w badaniach nad autoafirmacją nazywa się 'psychological threat' - kiedy afirmacja zbyt mocno kontrastuje z aktualnym obrazem siebie, uruchamia mechanizmy obronne zamiast wspierać zmianę. Więc 'za daleko od aktualnej energii' jak to ujęłaś ma realne odzwierciedlenie. Problem jest gdy ktoś bierze to za regułę i zawsze zaczyna od afirmacji 'blisko siebie' - bo wtedy nigdy nie dociera do rzeczy które naprawdę chce zmienić.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Kabalista to jest dobra uwaga i trochę zmienia to co Jadzia88 powiedziała. Czyli nie chodzi o to żeby afirmacja była zawsze blisko - chodzi o to żeby wiedzieć kiedy dystans jest twórczy, a kiedy jest tak duży że blokuje. Jak ty byś to rozróżnił w praktyce?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Paradoxa pytasz o test który możesz zrobić? Jeden z prostszych: powiedz afirmację i poczekaj chwilę. Jeśli pojawia się myśl kontrująca - 'ale to nieprawda', 'skąd', 'niemożliwe' - to sygnał że dystans jest zbyt duży. Wtedy albo modyfikujesz sformułowanie na łagodniejsze, np. z 'jestem pewny siebie' na 'uczę się być pewny siebie', albo zaczynasz od afirmacji mostkowych. Jeśli po afirmacji jest cisza albo nawet lekkie odprężenie - dystans jest do udźwignięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak wrócić do języka z tego co tu omawiamy - to znaczy czy te 'afirmacje mostkowe' o których piszesz Kabalista powinny być po polsku czy nie ma to znaczenia na tym etapie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Ilonka80 to dobre pytanie i myślę że tutaj język ma największe znaczenie właśnie na etapie pracy z oporem. Jak jesteś blisko trudnych emocji, to chyba bezpieczniej być w języku który dobrze czujesz. Angielski może być dobry jak już masz zakorzeniony spokój i dodajesz kolejną warstwę, ale nie jako pierwsza linia przy silnym oporze.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z tym co napisała Kryska57 i dodam jeszcze jeden kąt - jeśli ktoś mieszał języki głównie z przyzwyczajenia albo bo tak miał napisane w jakimś kursie, a nie z wyboru, to powrót do plateau jest świetnym momentem żeby się zastanowić nad tym od nowa. Nie jako problem do naprawienia, ale jako zaproszenie do świadomego podjęcia decyzji: w jakim języku ja naprawdę chcę z sobą rozmawiać.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Pajeczyna to co piszesz o wyborze języka jako świadomej decyzji - czy to dotyczy też momentu kiedy zaczynasz od nowa? Tzn. czy jak przepisujesz afirmacje po plateau, to zaczynasz od pytania 'w jakim języku' zanim w ogóle sięgniesz po treść?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Edek u mnie to idzie raczej odwrotnie - najpierw wiem co chcę powiedzieć, a potem język sam się narzuca. Jak treść jest bardzo bliska, osobista, trudna - to polska. Jak jest bardziej jak deklaracja wobec świata, cel na zewnątrz - to czasem angielski. Ale nie mam z tego reguły, to nie jest przepis.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Pajeczyna a co jeśli ktoś nie ma tej intuicji, tzn. nie czuje która wersja jest 'bliższa'? Bo nie każdy tak od razu wie. Ja długo działałam na autopilocie i wcale nie widziałam że coś jest nie tak zanim nie uderzyłam w plateau.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Dalia to brzmi jak pytanie o to jak w ogóle zbudować tę wrażliwość na własne reakcje, a nie tylko o wybór języka. Mam wrażenie że dla wielu osób główna trudność jest właśnie tutaj - nie w afirmacji samej w sobie, tylko w tym że nie słyszą siebie wystarczająco dobrze żeby wiedzieć co nie gra.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Paradoxa dokładnie tak to u mnie wyglądało. Powtarzałam afirmacje miesiącami i byłam przekonana że robię dobrze, bo 'tak trzeba'. Dopiero jak efektów nie było w ogóle, zaczęłam się pytać co tu właściwie czuję. I okazało sie że nic - zero, pustka. To był sygnał.


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Dalia a jak to czucie w ogóle odróżnić od zwykłego zniechęcenia? Bo ja teraz też mam ten etap że powtarzam i nie czuję nic specjalnego, ale nie wiem czy to jest ta pustka o której piszesz, czy po prostu chwilowy dołek motywacji. Czy da się to rozróżnić?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Mirek to jest sensowne pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Tymczasowe zniechęcenie zwykle przychodzi falami - są gorsze dni i lepsze. Natomiast to co Dalia opisuje jako 'zero, pustka' to bardziej stały stan, gdzie afirmacja nie wywołuje żadnej reakcji - ani pozytywnej ani oporu. Żadna z nich nie jest lepsza, obie są sygnałem że coś wymaga zmiany, tylko innego rodzaju.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@irenka74)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy to plateau może się pojawić szybciej przy mieszaniu języków niż przy jednym języku? Bo z tego co tu czytam, to mieszanie chyba wymaga więcej uwagi żeby nie wpaść w automatyzm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Irenka74 moim zdaniem tak, właśnie dlatego że mieszanie języków przez chwilę działa świetnie - jest nowość, jest zaangażowanie - ale jak już ta nowość mija, zostaje ci podwójny automatyzm. Jednocześnie w dwóch językach możesz powtarzać mechanicznie, nie słysząc ani jednego ani drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Dodam do tego co Kryska57 napisała - w tradycjach wedyjskich też jest to znane. Mantry tracą moc kiedy stają się nawykiem bez intencji. Dlatego nauczyciele zalecają przerwy albo zmianę kontekstu, nie koniecznie samej treści. To samo powinno dotyczyć afirmacji niezaleznie od języka.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Jadzia88 mantry i afirmacje działają jednak na trochę innych zasadach, więc porównanie jest tylko częściowo trafne. W tradycji mantr chodzi o dźwięk i wibrację samą w sobie, a intencja jest elementem dodatkowym. W afirmacjach zachodniej psychologii to znaczenie i przekonanie są głównym mechanizmem, a dźwięk jest wtórny. Nie zrównywałbym tych dwóch jako jednego systemu.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Kabalista zgoda że to nie jest jedno do jednego, ale mechanizm habituacji - że coś powtarzane bez uwagi traci wpływ - jest podobny w obu przypadkach, niezależnie od źródła. O to mi chodziło, nie o pełne utożsamianie tych tradycji.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Kabalista wracając jeszcze do tego rozróżnienia - jeśli mantry działają przez dźwięk, to czy afirmacja po polsku wypowiedziana głośno nie działa przypadkiem przez oba mechanizmy jednocześnie? Tzn. przez znaczenie i przez dźwięk? I czy to by zmieniało twoje zdanie o mieszaniu języków - że język ojczysty może być podwójnie zakorzeniony?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Edek to jest ciekawe pytanie. Badania nad przetwarzaniem języka pokazują że dźwięk słów w języku ojczystym jest głębiej zintegrowany z emocjami niż w języku wyuczonym - to efekt wczesnego uczenia się przez immersję. Więc tak, język ojczysty ma potencjalnie oba ładunki jednocześnie - semantyczny i fonetyczny. Ale żeby to wykorzystać, dalej potrzebna jest uwaga. Sam dźwięk bez zaangażowania też staje się szumem.


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli rozumiem że jak ktoś od dziecka słyszał np. angielski w domu równolegle z polskim, to angielski też może mieć ten podwójny ładunek? Zastanawiam się bo znam osoby dwujęzyczne i u nich to pewnie wygląda zupełnie inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Ilonka80 tak, przy prawdziwej dwujęzyczności oba języki mogą mieć zakorzenienie emocjonalne na podobnym poziomie. Ale u większości osób na tym forum podejrzewam że mamy do czynienia z polskim jako pierwszym i angielskim nauczonym - a to jest zupełnie inna sytuacja. Dlatego rady pisane pod dwujęzycznych mogą nie działać dla kogoś kto angielski zna tylko ze szkoły.


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie że dużo tu mówimy o angielskim jako tym 'drugim języku', ale wątek jest o wielojęzycznych afirmacjach szerzej. Czy ktoś próbował afirmacji np. po łacinie, w sanskrycie albo w innym języku który nie jest codziennym? Ciekawi mnie czy tam działa to inaczej bo nie ma emocjonalnego obciążenia ani w jedną ani w drugą stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Próbowałam raz afirmacji po łacinie - z ciekawości, nie z przekonania. Efekt był taki że byłam bardzo skupiona na wymowie i w ogóle nie słyszałam treści. Może ktoś z większą praktyką językową miałby inne doświadczenie, ale u mnie to był bardziej trening wymowy niż praca z przekonaniami.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co z afirmacjami napisanymi, nie mówionymi? Bo tutaj cały czas mówimy o wypowiadaniu, a ja gdzieś czytałem że pisanie własnym pismem ma inne działanie niż mówienie. Czy przy pisaniu też ma znaczenie język - czy może wtedy bardziej liczy się co piszesz niż w jakim języku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Rysiek82 pisanie to dobry wątek. Kiedy piszesz ręcznie, angażujesz układ ruchowy i wzrokowy jednocześnie - to rzeczywiście inne doświadczenie niż mówienie. Ale język dalej ma znaczenie o tyle, że jak piszesz w języku który słabo znasz, to skupiasz się na pisowni zamiast na treści. Więc ta sama zasada - im bardziej automatyczny język, tym więcej uwagi zostaje na to co właściwie chcesz sobie powiedzieć.


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Paradoxa czyli przy pisaniu po angielsku można utknąć na literówkach zamiast skupić się na znaczeniu - rozumiem. Ale mam pytanie do całej dyskusji: czy ktoś w ogóle próbował mieszać języki właśnie w formie pisanej? Tzn. po polsku mówić, po angielsku pisać - albo odwrotnie? Zastanawiam się czy to ma sens czy to już przesada.


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wracając do tego łaciny i sanskrytu co pytałam - to co Pajeczyna napisała o skupieniu na wymowie to mnie zatrzymało. Bo jeśli język niecodzienny sprawia że jesteś tak pochłonięty formą że nie słyszysz treści, to może właśnie o to chodzi? Tzn. może to nie błąd tylko inny rodzaj skupienia. Nie wiem, ale mam wrażenie że to jest ciekawy trop.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

możliwe, ale nie nazwałabym tego skupieniem na treści - to było skupienie na technice. Są to dwa różne stany. Kiedy skupiasz się na tym żeby nie przekręcić słowa, to nie przetwarzasz znaczenia. To trochę jak czytanie tekstu w obcym piśmie - możesz składać litery, ale nie ma w tym żadnego przepływu. Nie twierdzę że to niemożliwe do przepracowania, ale wymaga sporego czasu z tym językiem zanim zadziała inaczej.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Pajeczyna to mnie zastanawia od innej strony. Jak pracujesz z czakrami i używasz np. sanskrytu - bijā mantry jak 'lam', 'vam', 'ram' - to one nie mają dla ciebie znaczenia semantycznego w sensie codziennym, a jednak coś robią. Czy to jest ten sam mechanizm co przy afirmacji w obcym języku, czy jednak inny?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Edek bijā mantry to nie jest przypadkowa analogia, ale trzeba uważać. Te sylaby nie działają przez znaczenie słownikowe - działają przez dźwięk i przez skojarzenie rytualnie wyuczone w konkretnej tradycji. Jeśli ktoś używa 'lam' bez żadnego kontekstu tej tradycji, to jest to po prostu dźwięk. Afirmacja zachodnia działa zupełnie odwrotnie - cały mechanizm opiera się na tym że słyszysz i rozumiesz to co mówisz, że ma to dla ciebie znaczenie w danym momencie. Mieszanie tych dwóch logik bez świadomości że się je miesza może nie dać ani jednego ani drugiego.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Kabalista to co piszesz jest w dużej mierze prawdą, ale mam wrażenie że trochę za sztywno oddzielasz te dwie tradycje. W praktyce wielu ludzi korzysta z mantr właśnie dlatego że po czasie nabierają dla nich osobistego znaczenia - nie słownikowego, ale emocjonalnego. I to działa jak afirmacja właśnie przez to wyuczone skojarzenie. Więc może granica nie jest taka ostra.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Jadzia88 zgadzam się że po czasie mogą nabrać ładunku emocjonalnego, ale to jest skutek długiej praktyki w obrębie jednej tradycji, nie efekt samego brzmienia. Różnica jest taka: zaczynasz od pustego dźwięku i wypełniasz go znaczeniem przez lata. W afirmacji zaczynasz od znaczenia i chcesz żeby wzmocniło przekonanie. To różne kierunki. Jeśli ktoś bierze bijā mantry i próbuje ich używać jako afirmacji 'żeby brzmiało mistycznie', to nie dostanie ani głębokości tradycji mantrycznej, ani skuteczności afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wchodzę tu z boku bo ta dyskusja o kierunkach jest dla mnie trochę abstrakcyjna w praktyce. Mam pytanie bardziej użytkowe: czy ktoś z was przy plateau probował zmienić język nie dlatego że wierzył w wyższy efekt, ale żeby po prostu wyrwać sie z automatu? I czy samo to mechaniczne zerwanie z rutyną cokolwiek zmieniło, nawet jeśli nowy język był nieideany?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Dalia tak, robiłam to świadomie. Przy jednej serii afirmacji, po około trzech miesiącach bez efektu, zaczęłam je powtarzać po angielsku właśnie po to żeby wymusić uwagę. I pierwsze dwa tygodnie były inne - byłam bardziej obecna. Potem wrócił automatyzm, tylko w nowym języku. Więc odpowiedź jest: tak, pomaga krótkoterminowo. Ale to nie jest rozwiązanie problemu, tylko odroczenie go. Plateau wróciło, tylko przesunęło się w czasie.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Paradoxa to jest dokładnie to czego się bałam. Tzn. nie samo plateau tylko to że człowiek myśli że problem rozwiązał, a tak naprawde tylko przestawił go na inny tor. Czy masz wrażenie że to drugie plateau było głębsze niż pierwsze? Bo jeśli tak, to zmiana języka może wręcz pogorszyć sprawę na dłuższą metę.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Dalia trudno mi to ocenić obiektywnie, ale mam wrażenie że było podobne, nie głębsze. Natomiast problem był inny - miałam dwa automaty do przełamania zamiast jednego. Co ciekawe, to mnie zmusiło do zrobienia czegoś bardziej radykalnego niż zmiana języka - do zmiany samej treści afirmacji. I to akurat zadziałało lepiej niż cokolwiek wcześniej.


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Paradoxa a jak zmieniałaś treść - szukałaś czegoś zupełnie nowego czy raczej modyfikowałaś to co już miałaś? Bo ja stoję teraz przed podobnym wyborem i nie wiem czy mam zaczynać od zera czy przerabiać stare.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@irenka74)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i zastanawiam się czy nie jest tak, że samo pytanie 'zmienić język czy treść' zakłada że wiemy co nie działa. A co jeśli problem jest zupełnie gdzie indziej - np. w porze dnia kiedy to robimy, w nastroju, w tym że robimy to za szybko? Czy ktoś tu sprawdzał te rzeczy zanim sięgnął po zmianę języka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Irenka74 to dobre pytanie i szczerze - ja nie sprawdzałam tego systemtycznie. Działałam intuicyjnie, zmieniałam co popadło kiedy coś przestawało działać. Dopiero po czasie zaczełam myśleć żeby podejść do tego bardziej uważnie. Więc może rzeczywiście zmiana języka to czasem szukanie prostego wyjaśnienia dla czegoś bardziej złożonego.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam wrażenie że w tej dyskusji trochę umknął jeden wątek - Rysiek82 pytał o mieszanie języków w formie pisanej. Mnie to też zastanawia od strony czakr, bo kiedy piszesz ręcznie to jest zaangażowane całe ciało inaczej niż przy mówieniu. Czy jeśli ktoś prowadzi dziennik afirmacji i pisze je w dwóch językach naprzemiennie, to jest to według was inna kategoria niż mówienie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Edek myślę że to inna kategoria, ale nie wiem czy lepsza. Przy pisaniu masz czas - możesz się zatrzymać, poprawić, poczuć co piszesz. Przy mówieniu tempo jest inne i trudniej wychwycić moment kiedy wchodzisz w automatyzm. Z drugiej strony pisanie po obcemu może sprawić że zatrzymujesz się na pisowni a nie na znaczeniu, co Paradoxa już tu opisała dla mówienia. Więc podejrzewam że mechanizm pułapki jest podobny, tylko wolniejszy.


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Pajeczyna czyli coś jak zwolniony ten sam problem. To ma sens. Mam jeszcze jedno pytanie może naiwne: czy afirmacja napisana w jednym języku a głośno przeczytana w innym to w ogóle ma jakikolwiek sens jako technika? Tzn. piszę po polsku, czytam po angielsku. Czy ktoś to testował?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Rysiek82 to nie jest naiwne pytanie, ale podejrzewam że efekt byłby podobny do tłumaczenia w głowie podczas afirmacji - mózg zajęty jest konwersją a nie samą treścią. Mogłoby mieć sens jako ćwiczenie uważności językowej, ale nie jako technika wzmacniania przekonań. Choć chętnie bym posłuchał czy ktoś to faktycznie próbował.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@halinka55)
Połączone: 1 tydzień temu

Czytam ten wątek i mam takie proste pytanie z innej strony - czy ktoś tu w ogóle mówi o afirmacjach w gwarze albo języku regionalnym? Nie mam na myśli obcego języka, ale swoją własną mowę z dzieciństwa. Bo u mnie parę słów po śląsku ma zupełnie inny ciężar niż te same słowa po polsku literackim i zastanawiam się czy to nie jest podobne do tego o czym tutaj rozmawiacie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Halinka55 to jest naprawdę ciekawy kierunek i myślę że dotyczy tego samego mechanizmu co język ojczysty - jeśli dany język albo gwara ma dla ciebie ładunek emocjonalny z dzieciństwa, to może działać głębiej niż neutralny język literacki. Tylko tu uwaga: ten ładunek emocjonalny jest często mieszany - język dzieciństwa niesie też skojarzenia z rzeczami które wcale nie są pozytywne. I nie każdy to sprawdził u siebie zanim zaczął go używać do afirmacji.


Odpowiedz
(@halinka55)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 246

@Jadzia88 a ten ładunek emocjonalny z dzieciństwa - to może być też problem, nie? Bo jeśli te słowa kojarzą mi się z czymś trudnym, z reprymendą babci albo z jakimś smutnym czasem, to chyba nie chcę żeby afirmacja to aktywowała. U mnie kilka słów po śląsku ma piękny ciepły ładunek, ale nie wszystkie.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Halinka55 masz rację i to jest ważne zastrzeżenie które pominęłam. Ten ładunek może być zarówno zasobem jak i przeszkodą, zależy od historii danej osoby z tym językiem. Dlatego nie powiedziałabym że gwara automatycznie działa lepiej - trzeba to sprawdzić u siebie. Ale myślę że warto przynajmniej wiedzieć jakie skojarzenia niesie konkretne słowo zanim zdecydujesz się je włożyć w afirmację.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Halinka55 to co opisujesz to jest jeden z powodów dla których przy plateau zmiana języka może czasem pogorszyć zamiast pomóc. Jeśli nie wiesz jakie skojarzenia niesie nowy język lub wariant językowy, to trochę strzelasz w ciemno. A przynajmniej masz nową niewiadomą do sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie że ta dyskusja od jakiegoś czasu kręci się wokół pytania: skąd wiedzieć co nie działa. I szczerze - czy ktoś z was to kiedykolwiek sprawdzał jakoś metodycznie? Czy raczej chodzi o wyczucie że coś przestało działać i wtedy eksperymentuje się z zmianą?


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

u mnie to czyste wyczucie, żadnej metody. Ale zastanawiam się czy w ogóle da się to zmierzyć inaczej niż obserwując zmiany w samopoczuciu i zachowaniu przez dłuższy czas. Tzn. jakiego wskaźnika byś użyła żeby powiedzieć że afirmacja działa albo przestała działać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Edek to jest właśnie trudność z afirmacjami jako praktyką - nie ma zewnętrznego kryterium weryfikacji. Jedyne co masz to samoobserwacja, a ta jest bardzo podatna na efekt oczekiwania. Kiedy wierzysz że zmiana języka pomoże, przez jakiś czas subiektywnie odczujesz poprawę niezależnie od tego czy mechanizm działa.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Kabalista ale czy to jest argument przeciwko praktykowaniu, czy tylko argument za ostrożnością w interpretowaniu efektów? Bo jeśli subiektywne poczucie poprawy przekłada się na realne zachowania i decyzje, to może być nieistotne czy to efekt oczekiwania czy nie?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Dalia to uczciwa odpowiedź na mój argument. Nie powiedziałem że nie warto praktykować, tylko że trudno stwierdzić co dokładnie robi różnicę. Jeśli chcesz wiedzieć czy język ma znaczenie, to samo subiektywne odczucie poprawy ci tego nie powie. Możesz się poprawić bo zmieniłaś język, bo zmieniłaś treść, bo w tym samym czasie coś innego się wydarzyło, albo bo oczekiwałaś poprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku który pojawił się wcześniej i trochę umknął - Halinka55 pytała o gwarę i to mnie uderzyło. Myślę że to jest inny rodzaj pytania niż całe to porównanie polskiego z angielskim. Gwara to nie jest obcy język, to jest wersja własnego języka, która może mieć bardzo konkretne zakorzenienie w ciele i w pamięci. Czy ktoś faktycznie to testował długoterminowo, nie tylko jako jednorazowy eksperyment?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halinka55)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 246

@Pajeczyna ja nie testowałam metodycznie, ale kilka miesięcy temu zaczęłam jedną afirmację powtarzać z jednym słowem po śląsku zamiast po polsku literackim i mam wrażenie że to jedno słowo robi mi różnicę w skupieniu. Nie wiem czy to efekt oczekiwania jak pisał Kabalista, ale czuję to inaczej. Trudno to opisać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@irenka74)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam ten wątek od dawna i mam pytanie może bardzo podstawowe: czy mieszanie języków w jednej afirmacji, tzn. dosłownie w jednym zdaniu część po polsku część po angielsku, to jest w ogóle praktykowane przez kogoś tutaj? Bo całość dyskusji dotyczy raczej przełączania się między językami w różnych sesjach lub afirmacjach, ale nie mieszania w obrębie jednego zdania.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Irenka74 ja właśnie to robiłem na początku i dostałem po uszach od kilku osób że to bez sensu. Ale szczerze nie rozumiałem dlaczego. Z tego co teraz czytam to chyba chodzi o to że mózg się rozprasza między systemami językowymi? Ale to nadal brzmi dla mnie trochę jak hipoteza a nie pewnik.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Rysiek82 nikt ci nie da pewnika bo badań na ten temat stricte nie ma. Ale intuicja za tym stoi całkiem solidna: afirmacja działa przez powtarzanie i przez skojarzenia emocjonalne, a mieszanie w jednym zdaniu zaburza oba. Twój mózg nie ma jednej etykietki na takie zdanie, nie wie czy to polskie czy angielskie, i nie przetwarza tego tak sprawnie jak spójne językowo zdanie. Przynajmniej tak to rozumiem z własnej praktyki.


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Paradoxa dzięki za to wyjaśnienie, to mi dużo wyjaśnia. Chciałem dopytać jeszcze jedno - rozumiem że mieszanie w jednym zdaniu to słaby pomysł, ale co z sytuacją gdzie mam jedną afirmację po polsku i jedną po angielsku w tej samej sesji, powtarzane naprzemiennie? To też jest problem czy to inna kategoria?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Mirek to jest inna kategoria, ale pytanie jest o cel. Jeśli robisz to świadomie bo chcesz wymusić uwagę i rozbić automatyzm, to może mieć sens przez ograniczony czas. Jeśli robisz to dlatego bo myślisz że dwa języki dadzą podwójny efekt, to raczej nie. Sam cel decyduje o tym jak to ustawisz w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Trochę z innej strony - Kabalista pisał wcześniej o mantrach bijakowych i o tym że działają przez dźwięk i tradycję, nie przez znaczenie słownikowe. Zastanawia mnie czy to nie jest argument za tym że sam język jest mniej ważny niż myślimy, a liczy się raczej spójność praktyki i intencja. Tzn. czy ktokolwiek widzi tu realne przeciwskazanie do praktykowania w języku który nie jest ojczystym, poza kwestią głębokości emocjonalnej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Edek tak bym to ujął: realne przeciwskazanie to nie język sam w sobie, ale brak zakorzenienia emocjonalnego i utrata procesowania znaczenia. Mantry bijā działają inaczej bo są z założenia asemantyczne - nie mają znaczenia słownikowego które trzeba tracić. Afirmacja jest z założenia semantyczna - jej moc tkwi w tym że rozumiesz i czujesz co mówisz. Jeśli mówisz w języku gdzie to czucie jest słabsze, to osłabiasz rdzeń mechanizmu.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Kabalista to jest chyba najlepsze podsumowanie całej tej dyskusji jakie do tej pory padło. Tzn. afirmacja i mantra to nie są ten sam mechanizm i nie mozna ich porownywac jeden do jednego. Tylko zastanawia mnie teraz co z osobami dwujęzycznymi od dzieciństwa - one mają dwa języki zakorzenione emocjonalnie. Czy mają wtedy realnie więcej możliwości czy to jest komplikacja?


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

myślę że raczej więcej możliwości, ale niekoniecznie w sensie że każdy język działa tak samo głęboko. Znam osoby dwujęzyczne które twierdzą że jeden język jest u nich bardziej emocjonalny a drugi bardziej analityczny, nawet jeśli oba są ojczyste. To by znaczyło że mogą dobierać język do rodzaju afirmacji - jedne bardziej uczuciowe, inne bardziej dotyczące konkretnych celów.


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie pomyślałam że cały wątek o plateau i odświeżaniu praktyki sprowadza się trochę do jednego: kiedy afirmacja przestaje działać, szukamy technicznych rozwiązań - zmiana języka, zmiana pory, zmiana formy - a może warto najpierw sprawdzić czy sam cel afirmacji jest nadal aktualny. Bo może plateau oznacza że ta konkretna praca jest skończona, nie że technika się zużyła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Dalia to ciekawe że to właśnie ty to powiedziałaś, bo przez cały wątek szukałyśmy przyczyn w technice - języku, porze, formie. A cel afirmacji to zupełnie inna rozmowa. Mam wrażenie że często zaczynamy od narzędzia a nie od pytania po co to w ogóle robię. Czy możesz rozwinąć co rozumiesz przez 'sprawdzenie celu'? Bo dla mnie to jest trochę nieoczywiste.


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

chodzi mi o to że afirmacja 'jestem spokojna' ma zupełnie inny efekt kiedy rzeczywiście dążysz do spokoju niż kiedy powtarzasz ją z przyzwyczajenia bo tak zaczęłaś rok temu. Cel może się zmienić a afirmacja zostaje ta sama. I wtedy żadna zmiana języka nie pomoże bo problem jest głębiej - po prostu ta afirmacja już nie opisuje tego czego naprawdę szukasz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Dalia ale jak w praktyce to rozpoznać? Serio pytam, bo wydaje mi się że jestem w podobnej sytuacji - powtarzam pewne rzeczy od miesięcy i coś jest nie tak, ale nie wiem czy to kwestia celu czy po prostu plateau które trzeba przebić inną metodą.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Edek to jest właśnie to pytanie którego brakuje na początku każdej praktyki afirmacyjnej. Jeden praktyczny test: przeczytaj swoją afirmację głośno i obserwuj reakcję ciała. Napięcie, obojętność, lekki opór - to sygnały. Jeśli czujesz że zdanie jest puste albo że powtarzasz je mechanicznie jak PIN do karty, to albo cel się przesunął albo afirmacja nigdy nie była twoja od początku.


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Paradoxa 'jak PIN do karty' - to jest dokładnie to. Czy to znaczy że trzeba ją wtedy wyrzucić i zacząć od nowa? Czy można ją jakoś 'ożywić' bez rezygnowania z całej praktyki?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Rysiek82 nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Zależy czy afirmacja straciła dla ciebie znaczenie trwale, czy tylko się znudziła przez powtarzanie. To są dwa różne stany. Znudzenie można przełamać - zmianą formy, tempa, kontekstu. Utrata sensu wymaga przemyślenia co tak naprawdę chcesz zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@halinka55)
Połączone: 1 tydzień temu

Właśnie czytam te ostatnie posty i zastanawiam się nad swoją sytuacją. Mam jedną afirmację którą powtarzam chyba od roku i nigdy nie myślałam żeby sprawdzać czy cel jest nadal aktualny. Czy to normalne że przez taki czas człowiek tego nie weryfikuje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Halinka55 bardzo normalne. Praktyki często utrwalają się przez inercję - robimy to co robiliśmy bo to oswojone, nie dlatego że wciąż odpowiada na aktualne potrzeby. Rok to wystarczająco dużo czasu żeby twoje cele i priorytety się zmieniły, a afirmacja tymczasem stała w miejscu.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Kabalista zgadzam się co do celu, ale chcę dodać że jest też możliwość że afirmacja nadal odpowiada aktualnemu celowi, a problem jest czysto językowy - zdanie się zestarzało w sensie brzmienia. Trochę jak modlitwa którą znasz na pamięć - słowa są te same ale przestają dotykać. W takim przypadku zmiana języka albo nawet parafrazowanie tej samej treści może rzeczywiście pomóc, i to nie jest ucieczka od problemu.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Jadzia88 tak, ale to jest inna diagnoza niż 'zmiana języka ożywia praktykę' jako ogólna zasada. Zmiana języka może pomóc gdy problem jest w formie, nie pomaga gdy problem jest w treści lub celu. I nie wiadomo z zewnątrz który to przypadek - tylko osoba praktykująca może to rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@irenka74)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam może naiwne pytanie do całej dyskusji - czy ktoś próbował pisać afirmacje zamiast mówić? I czy zmiana z mówionej na pisaną albo odwrotnie działa podobnie jak zmiana języka, tzn. rozbija automatyzm?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Irenka74 to nie jest naiwne pytanie, mnie samej przez jakiś czas bardziej działała pisana forma niż mówiona. Coś innego sie aktywuje kiedy piszesz ręcznie - jesteś w tym wolniejsza, każde słowo bardziej świadome. Ale uwaga - pisanie też można sprowadzić do mechanicznego kserowania, jeśli się robi to bez skupienia.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Irenka74 tak, próbowałam i dla mnie zmiana z mówionej na pisaną zrobiła więcej niż zmiana języka. Ale zgadzam sie z Kryską - mechaniczne przepisywanie to to samo co mechaniczne mówienie, forma sie zmieniła a automatyzm nie.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

A wracając do tematu języka - bo trochę zeszliśmy na formę. Padło tutaj wcześniej że osoby dwujęzyczne mogą mieć jeden język bardziej emocjonalny a drugi analityczny. Czy ktoś świadomie to wykorzystał? Tzn. wybrał język do afirmacji właśnie dlatego że jest u niego bardziej emocjonalny, nie dlatego że jest 'duchowy' albo brzmi poważnie?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Edek to jest sensowne podejście i zdecydowanie lepsze niż losowe eksperymentowanie. Jeśli wiesz że angielski jest u ciebie językiem pracy i analityki, to afirmacja po angielsku będzie bardziej chłodna. Jeśli polski jest językiem domu i relacji, to tam może być więcej rezonansu - w sensie dosłownym, nie ezoterycznym.


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Pajeczyna dziękuję za to rozróżnienie, to mi dużo daje. Czyli nie chodzi o to który język jest 'lepszy' do afirmacji, tylko który jest dla danej osoby bardziej nasycony emocjonalnie? To brzmi logicznie, ale jak ktoś nie ma jasnego podziału i oba języki są mu bliskie tak samo?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Mirek wtedy prawdopodobnie oba zadziałają podobnie, ale warto sprawdzić czy nie ma między nimi subtelnych różnic kontekstowych. Nawet u osób prawdziwie dwujęzycznych rzadko oba języki mają identyczne nasycenie emocjonalne - jeden jest zazwyczaj związany z konkretnym etapem życia, środowiskiem, relacjami. Jeśli naprawdę nie czujesz różnicy, to kryterium wyboru może być po prostu swoboda formułowania myśli.


Odpowiedz
(@halinka55)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 246

@Kabalista a co z sytuacją gdzie ktoś zna trochę język obcy, ale nie dobrze? Pytam bo słyszałam że afirmacje po angielsku są 'mocniejsze' bo angielski jest językiem manifestacji. Ale mój angielski jest dość słaby i nie jestem pewna czy rozumiem pełne znaczenie tego co powtarzam.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Halinka55 'język manifestacji' to nie jest pojęcie które ma jakieś oparcie - to jest mit który krąży w środowiskach afirmacyjnych od lat i myślę że pochodzi głównie z tego że anglojęzyczne materiały o prawie przyciągania były pierwsze i najpowszechniejsze. Jeśli nie rozumiesz w pełni co mówisz, to afirmacja traci swój podstawowy mechanizm, którym jest świadome kształtowanie przekonania. Powtarzanie czegoś niezrozumiałego to coś zupełnie innego.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Paradoxa ale tutaj właśnie pojawia się ta sama kwestia co z mantrami - jeśli mantry sanskryckie działają bez rozumienia słów, to może mechanizm nie jest zawsze oparty na rozumieniu? Nie mówię że afirmacje i mantry to to samo, ale chyba nie można tak po prostu skreślić całego efektu samego brzmienia?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Jadzia88 to jest uczciwe zastrzeżenie i nie chcę go zbagatelizować. Ale jest jedna kluczowa różnica: mantra ma własną tradycję przekazu, kontekst inicjacyjny, często nauczyciela który ją przekazuje z określonym intencją. Afirmacja jest zdaniem które sam sobie formułujesz, żeby opisać stan który chcesz osiągnąć. Mechanizm jest inny od podstaw. Dlatego argument 'mantry działają bez rozumienia, więc afirmacje też mogą' jest trochę jak porównanie dwóch zupełnie różnych narzędzi tylko dlatego że oba są słowne.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Kabalista no dobrze, ale skąd ta pewność że mechanizm jest 'zupełnie inny od podstaw'? Rozumiem że tradycja i kontekst się różnią, ale efekt końcowy - powtarzanie zdania żeby zmienić coś w sobie - brzmi podobnie. Nie twierdzę że to to samo, tylko że może być jakiś wspólny element który sprawia że oba działają też bez pełnego rozumienia.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Jadzia88 ale tu wchodzi pytanie czego oczekujemy od afirmacji. Jeśli traktujesz ją jak mantrę - jako dźwięk który coś porusza - to może działać bez rozumienia. Jeśli traktujesz ją jako przeprogramowanie przekonań, to rozumienie jest absolutnie kluczowe, bo nie zmienisz przekonania słowami których nie rozumiesz. Jedno i drugie podejście jest spójne wewnętrznie, problem jest gdy ktoś miesza jedno z drugim i nie wie czego właściwie oczekuje.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Paradoxa to jest bardzo ważne rozróżnienie które mnie zatrzymało. Bo ja chyba przez długi czas nie wiedziałem czego oczekuję od swojej praktyki. Powtarzałem i liczyłem że cokolwiek zadziała. Jak sprawdzić po sobie jakie ma się podejście - dźwiękowe czy przekonaniowe? Czy to jest coś co się rozumie intuicyjnie czy trzeba to jakoś zbadać?


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Edek pytanie 'po co to robię' brzmi prosto ale odpowiedź bywa zaskakująca jak sie naprawdę przy niej zatrzymasz. Mnie pomogło zapisanie w jednym zdaniu czego oczekuję za trzy miesiące jeśli afirmacja 'zadziała'. Jeśli odpowiedź była bardzo konkretna i mierzalna, wiedziałam że idę w stronę przekonaniową. Jeśli nie umiałam tego zapisać, to prawdopodobnie chodziło mi bardziej o odczucie niż o zmianę.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

a co jeśli ktoś chce obu? Tzn. i zmienić przekonanie i przy okazji mieć to dobre odczucie w trakcie. Czy to jest sprzeczne czy można to połączyć w jednej praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Rysiek82 można połączyć, ale lepiej to rozdzielić w czasie albo w formie. Mam na myśli to że jeśli jedna afirmacja ma robić dwa różne rzeczy na raz, to często nie robi żadnej porządnie. Nie dlatego że jest za dużo zamierzeń, ale dlatego że uwaga się rozprasza. Można mieć poranną afirmację ukierunkowaną na przekonanie i wieczorną bardziej medytacyjną, dźwiękową. Ale to wymaga świadomości co się robi i po co.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: