Forum

Asystent AI
Afirmacje a odpowie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a odpowiedzialność - czy mogę się na nich polegać zamiast działać

Strona 1 / 2

Wpisy: 139
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 4 miesiące temu

Siedzę od jakiegoś czasu z takim pytaniem i nie wiem, czy ktoś już o tym pisał. Chodzi mi o to, że robię afirmacje od kilku miesięcy, codziennie, rano i wieczorem. Powtarzam że jestem szczęśliwa, że mam dobre życie, że wszystko się układa. I... no właśnie. Czy to wystarczy? Tzn. czy sama afirmacja coś zmienia, czy jednak trzeba jeszcze coś robić? Bo czytałam różne rzeczy i jedne mówią, że afirmacja to gotowe rozwiązanie, inne że to tylko 'uzupełnienie'. Nie wiem co mam myśleć.


Odpowiedz
69 odpowiedzi
Wpisy: 555
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

To jedno z trudniejszych pytań w całym temacie samorozwoju. Z mojego doświadczenia - afirmacje same w sobie niczego nie 'załatwiają' w sensie materialnym. Mogą natomiast zmienić to, jak patrzysz na sytuację, i to już jest coś. Ale jeśli czekasz że samo powtarzanie zdań sprawi, że życie się ułoży, to raczej się rozczarujesz. Co konkretnie chcesz osiągnąć tymi afirmacjami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 139

@Feliks73 no właśnie, trochę ogólnie to ujęłam. Chodzi mi głównie o relacje - czuję się osamotniona i myślałam, że jeśli będę afirmować że jestem osobą, którą ktoś chce w życiu, to coś się zmieni. Ale pytanie brzmi: czy sama afirmacja przyciągnie tę zmianę, czy ja muszę też wychodzić do ludzi, zapisywać się na jakieś zajęcia, cokolwiek? Bo te dwie drogi wydają mi się zupełnie różne.


Odpowiedz
Wpisy: 2009
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymaj się na chwilę przy tym, co napisałaś - 'przyciągnie zmianę'. To jest dość kluczowe rozróżnienie. Afirmacje działają na poziomie przekonań, nie na poziomie fizycznej rzeczywistości. Jeśli przez lata wmawiasz sobie, że jesteś niegodna bliskości, to zmiana tego wzorca w głowie jest prawdziwą pracą. Ale to nie jest magia sprawcza w sensie 'siedzę, powtarzam, a świat się przestawia'. To sposób do zmiany wewnętrznego dialogu, który potem wpływa na to, co robisz i jak się zachowujesz. Pytanie do Ciebie: czy zauważyłaś jakąkolwiek zmianę w tym, jak działasz, od kiedy zaczęłaś afirmacje? Nie w okolicznościach zewnętrznych, ale w sobie?


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@szeptun)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ile w ogóle trzeba czekać na efekty? Słyszałem że 21 dni wystarczy, ale chyba to nie jest takie proste...


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 480

@Szeptun te 21 dni to bardzo uproszczone. Ta liczba pochodzi z obserwacji chirurga z lat 60. który zauważył że jego pacjenci potrzebowali minumum 21 dni żeby przestać czuć fantomowe kończyny. A potem ktoś to przekłeił do samorozwoju i poszło w świat. Naukowe badania mówią raczej o kilku miesiacach zanim nastąpi trwała zmiana nawyku. Ale w przypadku afirmacji to chyba nie o czas nawet chodzi, prawda?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 460

@Tamarka.2 dobrze to wyłapałaś, że nie o czas chodzi. W perspektywie numerologicznej każdy człowiek ma swoją własną dynamikę zmiany i to zależy od wielu czynników. Ale wracając do sedna tematu - afirmacje to forma programowania umysłu. I tutaj jest pewna pułapka. Jeśli afirmacja jest zbyt daleka od tego, w co faktycznie wierzysz, umysł ją odrzuca. Mówisz 'jestem bogaty', a w środku słyszysz 'bzdura, ledwo kończysz miesiąc'. Wtedy afirmacja nie tylko nie pomaga, ale może wzmacniać ten wewnętrzny opór.


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 139

@Gerwazy64 o, to mnie zatrzymało. Jak rozpoznać, że umysł 'odrzuca' afirmację? Ja jak powtarzam swoje zdania to po prostu... powtarzam. Nie wiem czy w coś wierzę czy nie. Może właśnie na tym polega mój problem?


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@kazia75)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz to chyba sytuacja, w której afirmacja jest tylko mechanicznym ćwiczeniem, bez zaangażowania emocjonalnego. Ja to u siebie obserwowałam - mówiłam słowa, ale nic za tym nie szło. Dopiero jak zaczęłam łączyć afirmację z jakimś obrazem, z odczuciem w ciele, to coś drgnęło. Ale też nie byłam wtedy bezczynna. Robiłam jednocześnie inne rzeczy. Nie wiem czy można rozdzielić te dwie sprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa krąży wokół czegoś, o czym nikt wprost nie mówi. Chodzi o to, czy afirmacje to w ogóle coś innego niż autosugestia. Bo jeśli to autosugestia - a w dużej mierze tak jest - to mamy całkiem niezłą literaturę od ponad stu lat. Coué, Baudouin, późniejsi badacze. I żaden z nich nie twierdził, że autosugestia zastępuje działanie. Twierdzili, że zmienia kierunek działania, usuwa psychiczne blokady przed działaniem. Więc pytanie z tytułu wątku - 'zamiast działać' - jest trochę źle postawione już na wstępie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Jasiek98 ale to właśnie jest sedno problemu, bo bardzo dużo materiałów i 'coachów' online sugeruje dokładnie to - że możesz po prostu afirmować i rzeczywistość się dostosuje. I ludzie w to wchodzą. Czy możesz rozwinąć ten wątek z Coué? Bo nie wszyscy tu to znają i chętnie bym zrozumiał tę różnicę lepiej.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Feliks73 Émile Coué, francuski farmaceuta, na przełomie XIX i XX wieku. Jego słynne zdanie to 'Każdego dnia, pod każdym względem, jest mi coraz lepiej i lepiej'. Powtarzane rano i wieczorem. Ale Coué bardzo wyraźnie podkreślał, że to nie jest zaklęcie. To ma uruchamiać wyobraźnię, nie wolę. I tu jest ważne rozróżnienie - mówił, że wola i wyobraźnia w konflikcie zawsze przegrywa wola. Więc nie chodzi o to, żeby silić się i powtarzać. Chodzi o to, żeby zmienić to, co wyobraźnia 'widzi' jako możliwe. Działanie idzie potem naturalnie, bo nie blokujesz się przekonaniem że się nie da.


Odpowiedz
Wpisy: 355
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ok, ale to brzmi jak zwykła psychologia. Gdzie tu jest w ogóle wymiar duchowy czy ezoteryczny? Serio pytam, nie złośliwie. Bo afirmacje są wszędzie - w psychologii, w coachingu, w magii. Czy nie ma ryzyka, że mylimy ze sobą różne rzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Swietowit dobre pytanie i ma sens. W podejściu ezoterycznym afirmacja to coś więcej niż zmiana przekonania - to intencja wysyłana w pole energetyczne, do wszechświata, jak kto woli. W magii słowo ma moc sprawczą samo w sobie, niezależnie od działania. W psychologii słowo to tylko bodziec dla umysłu. To są dwa różne modele. Ja nie twierdzę, że jeden jest prawdziwy a drugi nie. Mówię tylko, że nie powinno się ich mieszać bez świadomości, bo oczekiwania będą różne i efekty też.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lidzia54)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak robić afirmacje żeby naprawdę działały? Bo czytam i czytam i każdy mówi co innego. Czas teraźniejszy, czas teraźniejszy, ale moja koleżanka mówi że u niej działa czas przyszły. I co teraz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 352

@Lidzia54 form jest wiele i szczerze to nie ma jednej słusznej reguły. Czas teraźniejszy ('jestem spokojna') jest zalecany dlatego, że nie wysyła sygnału 'czegoś brakuje', co podobno robi czas przyszły ('będę spokojna' - czyli teraz nie jestem). Ale Twoja koleżanka może być przykładem, że to nie forma decyduje, tylko to, jak się z danym zdaniem czujesz. Mnie bardziej ciekawi co Ty czujesz, gdy wypowiadasz swoje afirmacje.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@tamarka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do pytania z tytułu - mam wrażenie że problem z poleganiem na afirmacjach zamiast działania to nie jest problem samych afirmacji, tylko naszych oczekiwań wobec nich. Ja rozumiem to trochę tak: afirmacja może zmienić nastawienie, zmienić nastawienie może zmienić decyzje, zmienić decyzje może zmienić życie. Ale to jest łańcuch. Jeśli wyciągniesz z niego jedno ogniwo i powiesz 'to wystarczy', to nic nie zadziała. Czylie różnica między afirmowaniem szczęścia a jego doświadczaniem jest całkiem prosta: jedno to praca wewnętrzna, drugie wymaga też pracy zewnętrznej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 139

@Tamarka80 to ma sens, ale mam pytanie do tego łańcucha. Jak długo trwa przejście przez niego? Bo ja mam wrażenie, że jestem na tym pierwszym ogniwie od miesięcy i nic dalej się nie rusza. Czy to znaczy, że moje afirmacje nie działają, czy że po prostu potrzebuję więcej czasu?


Odpowiedz
Wpisy: 460
(@gerwazy64)
Połączone: 5 miesięcy temu

to zależy od jednej bardzo ważnej rzeczy - czy Twoje afirmacje są w ogóle spójne z tym, co robisz na co dzień? Bo jeśli afirmujesz że jesteś otwarta na kontakty, a jednocześnie odrzucasz zaproszenia, unikasz ludzi albo nie wychodzisz z domu, to masz wewnętrzną sprzeczność. Umysł dostaje dwa sygnały i nie wie, który jest prawdziwy. Nie mówię, że tak jest w Twoim przypadku. Po prostu warto się temu przyjrzeć.


Odpowiedz
Wpisy: 2009
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

I tu docieramy do najważniejszego punktu tej rozmowy. Odpowiedzialność. Bo jeśli afirmacje mają być alternatywą dla działania, to zdejmujemy z siebie odpowiedzialność za własne życie i przenosimy ją na słowa albo na wszechświat. To jest bardzo wygodne, ale to jest też pułapka. Widziałam wiele osób, które afirmowały latami i były coraz bardziej sfrustrowane, że nic się nie zmienia. I prawie zawsze okazywało się, że afirmacje były dla nich sposobem na uniknięcie czegoś trudnego, co wymagało realnej decyzji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 355

@Herga dobra, ale skoro mówimy o odpowiedzialności - to jak to wygląda w praktyce? Bo z tego co piszesz wynika, że afirmacje bez działania to rodzaj ucieczki. Ale czy nie może być tak, że ktoś po prostu nie wie, jakie działania podjąć, i afirmacje pomagają mu się do tego dokopać?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Swietowit może. Ale tu jest ważne rozróżnienie. Afirmacja jako sposób na udrożnienie myślenia - tak, to ma sens. Afirmacja jako substytut decyzji - nie. Jeśli ktoś nie wie co robić i zamiast szukać odpowiedzi zaczyna powtarzać 'mam jasność', to tylko zagłusza pytanie, a nie odpowiada na nie. Clarity nie przychodzi ze słów, przychodzi z działania, nawet małego.


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 139

@Herga to jest chyba to, co u mnie się dzieje. Ja mówię sobie że jestem otwarta na relacje, ale w sumie... nie robię nic konkretnego. Siedzę w domu i afirmuję. Trochę mi wstyd to tak wprost napisać, ale chyba o to chodzi w tym temacie.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@kazia75)
Połączone: 5 miesięcy temu

nie ma się czego wstydzić, serio. Myślę że bardzo dużo osób jest dokładnie w tym samym miejscu i po prostu nie mówi o tym tak otwarcie jak Ty. I właśnie przez to problem trwa, bo nikt się do niego nie przyznaje.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

a mam jedno konkretne pytanie - czy Twoje afirmacje dotyczą samej siebie, czy relacji z zewnątrz? Bo to jest różnica. 'Jestem godna miłości' to coś innego niż 'przyciągam bliskie osoby'. Pierwsze zmienia coś w środku, drugie to już oczekiwanie wobec zewnętrznej rzeczywistości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 139

@Feliks73 trochę oba, szczerze mówiąc. Ale chyba bardziej to drugie. Skupiałam się na przyciąganiu, nie na sobie. Może to jest właśnie błąd?


Odpowiedz
Wpisy: 460
(@gerwazy64)
Połączone: 5 miesięcy temu

to ważna obserwacja. Afirmacje skierowane 'na zewnątrz' mają znacznie słabsze zakotwiczenie w psychice, bo nie masz bezpośredniej kontroli nad tym, co zewnętrzne. Umysł to czuje i nie kupuje tych zdań, bo są o czymś, czego nie możesz sam sprawdzić tu i teraz. Stąd to wrażenie pustego powtarzania.


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@szeptun)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z afirmacjami przed snem? Czytałem że wtedy podświadomość jest bardziej podatna. Może to sposób na to żeby szło szybciej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 480

@Szeptun przed snem faktycznie jest inny stan mózgu, to prawda. Ale 'szybciej' to znowu pułapka. Zmiana przekonania nie ma harmonogramu. Możesz miesiącami robić afirmacje wieczorami i nic, a potem jedna rozmowa z kimś wszystko przestawi. Nie o szybkość tu chodzi.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Tamarka.2 i tu jest sedno, które wciąż wraca. Stan hipnagogiczny przed snem rzeczywiście obniża krytyczność umysłu, to nie jest mit. Coué swoją metodę zalecał właśnie o świcie i przed snem z tego samego powodu. Ale co z tego, jeśli w ciągu dnia zachowania idą w przeciwnym kierunku? Mózg weryfikuje przekonania przez doświadczenie, nie tylko przez słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lidzia54)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jeśli nie mam jak działać, bo na przykład praca i wszystko, to czy to znaczy że afirmacje są dla mnie bez sensu? Bo ja nie mam czasu na żadne wielkie zmiany.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Lidzia54 nie, to nie znaczy że bez sensu. Ale warto się zapytać - co konkretnie afirmujesz i po co? Jeśli masz konkretny cel, nawet małe działania się liczą. Napisanie wiadomości, wyjście na spacer, jeden telefon. Afirmacja może być impulsem do małego kroku, nie musi od razu oznaczać życiowej rewolucji.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@tamarka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam takie wrażenie słuchając tej rozmowy, że afirmacje stały się dla wielu osób czymś w rodzaju... modlitwy bez wyznania wiary. Powtarzasz formułę, ale nie czujesz żadnego związku z tym, o co prosisz. I może dlatego nic się nie rusza, bo brakuje tego trzeciego elementu - przekonania że coś jest możliwe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kazia75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 352

@Tamarka80 ale to przekonanie też musi skądś przyjść. Jak mam uwierzyć że coś jest możliwe, jeśli przez lata doświadczałam czegoś innego? Nie można sobie po prostu nakazać wierzyć. I chyba o to chodzi w pytaniu z tytułu - czy afirmacja może zbudować to przekonanie sama, bez żadnego potwierdzenia z zewnątrz?


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Kazia75 właśnie o to chodzi. I myślę że odpowiedź brzmi: nie zbuduje, jeśli nie ma żadnego zewnętrznego oparcia. Ale może zbudować jeśli dostaje choćby drobne potwierdzenia. Jeden pozytywny kontakt, jedna sytuacja która poszła lepiej niż zwykle. I tu koło się zamyka - afirmacje muszą mieć coś do pracy, nie działają w próżni.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam że może głupie pytanie, ale czy afirmacje coś wspólnego mają z manifestacją? Bo widzę że to różne słowa ale ludzie używają ich wymiennie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Rysiek82 nie głupie pytanie, bo rzeczywiście często są mieszane. Afirmacja to zdanie, które powtarzasz żeby zmienić przekonanie. Manifestacja to szersza praktyka oparta na założeniu że myśl lub intencja dosłownie przyciąga zdarzenia - to już inny poziom założeń, dalej od psychologii, bliżej prawa przyciągania. Afirmacja może być elementem manifestacji, ale nie musi.


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 355

@Jasiek98 a w takim razie to prawo przyciągania to co, pseudonauka? Pytam serio, bo widzę że podchodzisz do tego dość naukowo.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Swietowit naukowo to nie ma dowodów na mechanizm, który by potwierdzał dosłowne działanie prawa przyciągania. Ale jest coś takiego jak efekt potwierdzenia, RAS - siatka aktywacji wstępującej - i kilka innych mechanizmów, które sprawiają że skupienie na celu realnie zmienia to, co zauważasz i jak działasz. Więc może nie przyciągasz rzeczywistości, ale zaczynasz inaczej na nią reagować. To nie to samo, ale też nie jest bez wartości.


Odpowiedz
Wpisy: 460
(@gerwazy64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do Dodoli i pytania z tytułu, bo widzę że trochę odpłynęliśmy. Ona pyta czy można na afirmacjach polegać zamiast działać. I odpowiedź, którą wyłania się z tej rozmowy, jest prosta: nie. Ale nie dlatego że afirmacje są bezużyteczne. Dlatego że żadna zmiana nie zajdzie bez punktu styku z rzeczywistością. A tym punktem jest zawsze jakieś działanie, choćby najmniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 139
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 4 miesiące temu

Chyba rzeczywiście odpłynęłam od swojego własnego pytania, więc wracam do sedna. Gerwazy64 napisał że żadna zmiana nie przychodzi bez działania i to mnie trochę zatrzymało. Bo ja rozumiem to teoretycznie, ale nie wiem jak to przełożyć na praktykę. Co to znaczy 'działać' w kontekście zmiany przekonania o sobie? Czy samo rozmawianie z ludźmi to już jest działanie?


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

myślę że tak, rozmawianie się liczy. Działanie nie musi być spektakularne. Napisałaś tu, zadałaś pytania, zaczęłaś myśleć inaczej o tym co robisz. To nie jest siedzenie z założonymi rękami.


Odpowiedz
Wpisy: 2009
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

ale jest różnica między działaniem wewnętrznym a zewnętrznym. I obie rzeczy mają znaczenie, tylko w różny sposób. Zmiana przekonania to praca wewnętrzna. Ale jeśli pytasz o relacje, to w pewnym momencie coś musi się wydarzyć na zewnątrz, bo przekonanie samo nie sprowadzi ci kogoś do drzwi. Czy masz jakiś konkretny obszar, w którym chciałabyś sprawdzić czy to działa?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kazia75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 352

@Herga a to nie jest tak, że zmiana wewnętrzna sama w sobie zmienia to, co robimy na zewnątrz? Tzn. jeśli zacznę naprawdę wierzyć że jestem godna relacji, to może zacznę inaczej się zachowywać, nawet nie planując tego świadomie? Czy to zbyt optymistyczne myślenie?


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Kazia75 częściowo tak, to się zdarza. Jest coś takiego jak działanie wynikające ze zmiany schematu - jak zmienia się obraz siebie, to zmienia się też zachowanie w sytuacjach społecznych, często bez świadomego wysiłku. Ale to wymaga realnej zmiany przekonania, a nie tylko powtarzania zdań. I tu jest sedno problemu z afirmacjami - samo powtarzanie nie zawsze tę zmianę wywołuje.


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 355

@Jasiek98 a skąd wiadomo, że przekonanie naprawdę się zmieniło, a nie że po prostu człowiek przyzwyczaił się do powtarzania zdania? Bo to chyba może wyglądać podobnie z zewnątrz?


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Swietowit dobre pytanie. Jeden ze wskaźników to reakcja emocjonalna na afirmację. Jeśli mówisz 'jestem wystarczający' i czujesz opór, dyskomfort albo śmieszność - przekonanie się nie zmieniło, zdanie tylko się powtarza. Jeśli zaczyna brzmieć neutralnie albo prawdziwie - coś drgnęło. To oczywiście bardzo uproszczone, ale jako intuicyjny test działa.


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@szeptun)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak długo trzeba czekać żeby w ogóle poczuć tę zmianę? Bo rozumiem że nie ma harmonogramu, ale jednak musi być jakiś orientacyjny czas?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 480

@Szeptun rozumiem ten odruch, sama tak miałam. Ale problem z pytaniem 'jak długo' jest taki, że może cię zablokować bardziej niż pomóc. Zaczniesz odliczać, sprawdzać, a to samo w sobie tworzy napięcie. Lepsze pytanie to co się zmienia po drodze, nie kiedy będzie gotowe.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lidzia54)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jak ma nie sprawdzać czy działa? Ja na przykład po miesiącu afirmacji mam wrażenie że nic. Mam to po prostu olać i dalej robić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gerwazy64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 460

@Lidzia54 'nic się nie zmieniło' po miesiącu to sygnał do refleksji, nie do porzucenia. Pytanie brzmi: co dokładnie afirmujesz i czy to zdanie ma jakiekolwiek zakotwiczenie w tym, co przeżywasz? Afirmacja 'jestem spokojna' mówiona przez kogoś w permanentnym stresie bez żadnej zmiany warunków - nie ma się w co wczepić. Czy Twoja afirmacja jest jakoś powiązana z tym, co faktycznie robisz?


Odpowiedz
(@lidzia54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 114

@Gerwazy64 no właśnie chyba nie za bardzo. Mówię sobie że 'wszystko idzie dobrze' ale wszystko idzie tak samo jak szło. Może za ogólne?


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Lidzia54 'wszystko idzie dobrze' to klasyczny przykład afirmacji, która jest zbyt szeroka żeby cokolwiek zmienić. Umysł patrzy na konkretne dowody, nie na ogólne deklaracje. Lepsza byłaby afirmacja o jednej, konkretnej rzeczy, do której możesz znaleźć choć jeden argument że to prawda.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@tamarka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Dorzucę coś z boku. Przez chwilę robiłam afirmacje które brzmiały superoptymistycznie i miałam wrażenie, że mój mózg po prostu odrzuca te zdania jak coś obcego. Dopiero jak zaczęłam używać łagodniejszych form, 'uczę się być spokojna', 'coraz bardziej mi wychodzi' - coś zaczęło się zmieniać. Nie wiem czy to ma potwierdzenie gdzieś w teorii, ale u mnie zadziałało.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Tamarka80 ma. To się pokrywa z tym co pisał David Burns przy pracy z przekonaniami - zbyt duży skok między aktualnym stanem a twierdzeniem wywołuje opór poznawczy. Formy 'uczę się', 'zaczynam', 'jest coraz łatwiej' są bliżej prawdy i dlatego umysł je przyjmuje. Coué też to miał w swoich formulach - forma ciągłości zamiast kategorycznego stwierdzenia.


Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 352

@Jasiek98 tzn. że 'z każdym dniem czuję się coraz lepiej' to nie jest tylko slogan, tylko naprawdę przemyślana forma? Nigdy na to tak nie patrzyłam.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Kazia75 dokładnie, Coué to sformułował całkiem precyzyjnie. Forma progresywna sugeruje zmianę zamiast wyrywać człowieka z aktualnego stanu. To jest mniej więcej powód dlaczego ta konkretna formuła przetrwała sto lat - nie dlatego że jest ładna, tylko że jest psychologicznie sprawniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wróćcie chwilę do tego co pisała Tamarka80, bo ja tego nie rozumiem. Czemu mózg 'odrzuca' zdanie? Przecież to tylko słowa które mówimy do siebie, chyba?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 460

@Rysiek82 bo mózg cały czas weryfikuje to co słyszysz z tym co 'wie'. Jeśli mówisz 'jestem bogaty' a na koncie masz zero, pojawia się natychmiastowy sygnał sprzeczności. To nie jest świadome myślenie, to automatyczna weryfikacja. I ta sprzeczność właśnie blokuje przyjęcie zdania jako przekonania.


Odpowiedz
Wpisy: 139
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do siebie - trochę inaczej teraz widzę to co robiłam. Moje afirmacje były albo za ogólne, albo dotyczyły czegoś z zewnątrz, albo były za bardzo kategoryczne. Czyli zrobiłam kilka błędów naraz. Ale mam pytanie do Hergi czy do kogokolwiek kto wie - czy jest sens zaczynać od nowa z nową afirmacją, czy lepiej przepisać starą?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: