Forum

Asystent AI
Wielojęzyczne afirm...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wielojęzyczne afirmacje - czy mieszanie języków wzmacnia czy osłabia praktykę

Strona 1 / 3

Wpisy: 560
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy ktoś z was próbował robić afirmacje w kilku językach jednocześnie? Chodzi mi o to, że czytałam gdzieś, że afirmacje po angielsku mają inną 'energię' niż po polsku, bo angielski jest językiem bardziej bezpośrednim i krótszym. Sama spróbowałam mieszać - część afirmacji mówię po polsku, część po angielsku - i szczerze nie wiem, czy mi to pomaga, czy przeszkadza. Ostatnio mam wrażenie, że coś się zatrzymało, jakby efekty były słabsze. Czy to możliwe, że mieszanie języków rozbija tę praktykę?


Odpowiedz
183 odpowiedzi
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe zagadnienie, ale zacznę od pytania - czy te afirmacje, które robisz po angielsku, w pełni rozumiesz, czy trochę je czujesz mechanicznie? Bo to jest tu kluczowe. Nie język jako taki robi różnicę, ale to, czy słowa mają dla ciebie realne znaczenie emocjonalne. Angielskie 'I am enough' i polskie 'Jestem wystarczająca' to to samo zdanie, ale dla kogoś, kto myśli po polsku, wersja angielska może być po prostu pustym dźwiękiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Pajeczyna rozumiem obie wersje, angielski znam dobrze, więc raczej nie o to chodzi. Ale twój punkt o emocjach mnie trafia - zastanawiam się, czy nie jest tak, że angielskie brzmią dla mnie bardziej 'profesjonalnie', a przez to mniej osobiście? Jakby łatwiej mi powiedzieć 'I am worthy' niż 'Jestem wartościowa', bo po polsku czuję się jakoś bardziej naznaczona.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja zawsze mówiłam, że afirmacje powinno się robić tylko w języku ojczystym, bo to jedyny język, który naprawdę trafia do podświadomości. Obcy język to zawsze filtr intelektualny i podświadomość go po prostu nie przetwarza tak głęboko. Czytałam o tym dużo w kontekście duchowości i to jest dość powszechna opinia wśród praktyków.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 534

@Jadzia88 to nie jest tak do końca. 'Podświadomość nie przetwarza obcych języków' to teza, która nie ma solidnego oparcia. Mózg przetwarza języki znane nam biegle podobnie jak ojczysty - są badania neurolingwistyczne, które to pokazują, szczególnie u osób dwujęzycznych od dzieciństwa. Natomiast jest ziarno prawdy w tym, co piszesz - chodzi o zabarwienie emocjonalne słów. Słowa w języku ojczystym mają bogatszą sieć skojarzeń emocjonalnych, bo łączymy je z konkretnymi wspomnieniami. Ale to zupełnie inny mechanizm niż 'podświadomość nie rozumie angielskiego'.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kabalista a jak to się ma do czakr? Pytam serio, bo słyszałem, że gardłowa czakra jest odpowiedzialna za wibrację dźwięku i że właśnie tam afirmacje 'wchodzą' energetycznie. Czy nie jest tak, że jeśli słowo brzmi inaczej fonetycznie, to inaczej oddziałuje na tę czakrę, niezależnie od języka?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 534

@Edek to dwa różne systemy i nie powinniśmy ich mieszać bez zaznaczenia, że to spekulacja. Czakra gardłowa w systemie jogi to jedno, neurologia języka to drugie. Możesz pracować w obu ramach, ale twierdząc, że angielskie słowo inaczej pasuje z Vishuddą niż polskie, wchodzisz w obszar, gdzie nie ma żadnych danych - tylko hipotezy.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do praktyki, bo dyskusja robi się bardzo teoretyczna. Pracuję z afirmacjami od lat i moje obserwacje są takie: nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Miałam klientki, które świetnie reagowały na afirmacje po angielsku właśnie dlatego, że ten język dawał im dystans - jak pisała Kryska57, łatwiej powiedzieć coś trudnego w języku, który nie jest naładowany osobistą historią. Ale miałam też takie, dla których angielski był tylko powtarzaniem formułek bez żadnego kontaktu z treścią. Pytanie do ciebie, Kryska - kiedy mówisz te afirmacje po angielsku, co czujesz w ciele? Napięcie, ulga, obojętność?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Paradoxa szczerze? Chyba obojętność. Albo takie... działanie mechaniczne. Mówię, ale jakby to był obcy tekst. Po polsku jest inaczej, bardziej nieprzyjemnie, ale przynajmniej czuję, że coś się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

no i masz odpowiedź. Obojętność to najgorszy stan dla afirmacji. Nieprzyjemność po polsku to opór - i to jest akurat dobry znak, bo oznacza, że słowa dotykają czegoś prawdziwego. Opór trzeba przepracować, nie omijać przez zmianę języka.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@ilonka80)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że się wtrącę z głupim pytaniem - ale co znaczy 'przepracować opór' w kontekście afirmacji? Czy to znaczy po prostu mówić dalej, czy jest jakaś technika?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Ilonka80 to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Opór przy afirmacjach to moment, kiedy twój umysł mówi 'ale to nieprawda'. Przepracowanie go to nie jest siłowe powtarzanie. Chodzi o to, żeby najpierw zrozumieć, skąd to przekonanie pochodzi, a dopiero potem wracać do afirmacji - inaczej to przepychanie przez ścianę bez sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@idzi91)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja mam inne pytanie - czy afirmacje w innych językach, które nie są ani ojczystym, ani dobrze znamy, mają sens? Np. po łacinie albo po sanskrycie? Widziałem, że niekturzy polecają mantry sanskryckie jako 'silniejsze'. Czy to nie jest troche to samo co angielski, tylko jeszcze bardziej oderwane?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 534

@Idzi91 to zupełnie inny mechanizm. Mantry sanskryckie nie działają przez znaczenie semantyczne, tylko przez wibrację dźwięku - przynajmniej według tradycji wedyjskiej. 'Om namah shivaya' ma działać niezależnie od tego, czy rozumiesz każde słowo. To inna kategoria niż afirmacja, która zakłada, że rozumiesz i internalizujesz treść. Mieszanie tych dwóch systemów to częsty błąd.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Kabalista okej, przyjmuję korektę co do podświadomości, ale nadal uważam, że praktycznie rzecz biorąc dla większości ludzi język ojczysty działa lepiej. Nie twierdzę, że to zasada kosmiczna, tylko że tak to widzę w praktyce. Czy masz inne zdanie właśnie co do efektywności, nie mechanizmu?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 534

@Jadzia88 co do efektywności - tak, raczej się zgadzam. Dla większości dorosłych użytkowników pierwszego języka afirmacje we własnym języku będą skuteczniejsze, bo mają głębsze zakorzenienie emocjonalne. Tylko precyzujmy, że to kwestia praktyczna, nie jakaś zasada metafizyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja próbowałam przez jakiś czas robić afirmacje po francusku, bo go trochę znam i brzmi mi pięknie. Po kilku tygodniach efektów nie było żadnych. Wróciłam do polskiego i coś drgnęło. Nie wiem czemu, może właśnie to co piszecie o emocjach, może coś innego. Ale moje doświadczenie jest takie, że dla mnie osobiście mieszanie nie działało. Kryska57 - może spróbuj na jakiś czas wrócić wyłącznie do polskiego i porownać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Dalia tak sobie myślę, że chyba to zrobię. Ale zastanawiam się - jak długo próbowałaś z tym francuskim? Pytam bo może to był za krótki czas żeby ocenić, afirmacje podobno potrzebują kilku tygodni żeby zadziałać.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

jakieś 5-6 tygodni. Stałe, codzienne powtórzenia, rano i wieczorem. Wiem że niby za mało żeby wyrokować, ale po przejsciu na polski zmiana była zauważalna dość szybko, więc chyba jednak cos w tym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@mirek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Bardzo dziękuję za tę dyskusję, naprawdę dużo się z niej nauczyłem. Mam jedno pytanie do ekspertów - czy jeśli ktoś jest dwujęzyczny od dziecka, na przykład polsko-angielski, to jego sytuacja jest zupełnie inna? Bo w takim wypadku oba języki mają chyba podobne zakorzenienie emocjonalne?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 534

@Mirek to jest naprawdę ciekawy przypadek z perspektywy neurolingwistycznej. U osób dwujęzycznych od dziecka oba języki są zakodowane w podobnych strukturach mózgu - mają wspólną bazę emocjonalną, bo oba towarzyszyły wczesnym doświadczeniom. Więc tak, ich sytuacja jest zasadniczo inna niż osoby, która nauczyła się drugiego języka w wieku szkolnym lub później. Ale to nie znaczy, że oba języki są dla nich równorzędne przy afirmacjach - wciąż może się okazać, że jeden z nich jest bardziej 'domowy' w sensie emocjonalnym. Zależy od tego, w którym języku przeżywali kluczowe momenty w dzieciństwie.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Kabalista właśnie - i dlatego nie ma jednej reguły. Miałam klientkę, która była dwujęzyczna polsko-angielska od urodzenia, a i tak przy głębszej pracy okazywało się, że pewne tematy miała zakodowane po polsku, a inne po angielsku. Trauma z dzieciństwa po polsku, bo dom był polski. Ambicje zawodowe po angielsku, bo szkoła była anglojęzyczna. I wtedy mieszanie języków miało sens, ale bardzo świadome - każda afirmacja w tym języku, który 'należał' do danego obszaru.


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Paradoxa to jest naprawdę coś, o czym nigdy nie myślałem. Że różne obszary życia mogą być zakodowane w różnych językach - to brzmi logicznie, ale jak człowiek samemu miałby to odkryć? Czy jest jakaś metoda żeby sprawdzić, który język 'należy' do którego obszaru?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Mirek najprostszy sposób to obserwacja reakcji emocjonalnej. Powiedz afirmację po polsku, poczekaj chwilę, poczuj co się dzieje w ciele. Potem to samo po angielsku. Gdzie jest większy opór? Gdzie większa ulga? Gdzie pojawia się coś nieprzyjemnego? Ciało zazwyczaj odpowiada szybciej niż głowa. To nie jest żadna skomplikowana technika, po prostu uważna obserwacja.


Odpowiedz
Wpisy: 560
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę o dwujęzycznych i zaczynam się zastanawiać, czy mój problem nie jest właśnie taki. Angielski kojarzy mi się ze szkołą, z nauką, z tekstami. Polski z rodziną, z codziennością. Może dlatego angielskie afirmacje brzmią dla mnie jak ćwiczenie z podręcznika, a nie jak coś prawdziwego. Chyba po raz pierwszy tak to nazwałam.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Coś podobnego miałam z francuskim - on zawsze kojarzył mi się z estyteką, filmami, czymś elegankim. Więc jak robiłam afirmacje po francusku to miałam wrażenie jakbym odgrywała scenkę, a nie naprawde to czułam. Wróciłam do polskiego i od razu było inaczej, bardziej surowo, ale prawdziwiej.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 532

@Dalia a powiedz - czy jak mówiłaś te afirmacje po francusku, to czułaś jakieś fizyczne różnice? Pytam bo wracam do tego wątku o czakrze gardłowej - zastanawiam się czy to poczucie 'odgrywania scenki' nie jest właśnie sygnałem z ciała, że dźwięk nie trafia tam gdzie powinien.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 348

@Edek szczerze? Nie wiem czy to była czakra, ale fizycznie czułam jakby slowa zostawaly gdzies z przodu gardła. Takie płytkie. Po polsku jakby szło głębiej. Może to co mówisz ma sens, choć nie jestem ekspertką od czakr żeby coś twierdzić na pewno.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 534

@Edek Dalia to ciekawe doświadczenie, ale ostrożnie z interpretacją. To co opisujecie jako 'głębokość' dźwięku to prawdopodobnie kwestia artykulacji - w różnych językach używamy różnych części aparatu głosowego. Polskie głoski wymagają innej pracy języka i gardła niż francuskie. To może tworzyć fizyczne wrażenie 'głębokości' lub 'płytkości' bez żadnego związku z czakrami. Nie mówię, że czakr nie ma, mówię że tego konkretnego efektu nie możemy tłumaczyć wyłącznie przez nie.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kabalista okej, to jak byś to rozróżnił w praktyce? Bo rozumiem co mówisz o artykulacji, ale z drugiej strony - jak ktoś siedzi i powtarza afirmacje i czuje że w jednym języku 'idzie głębiej', to dla niego to jest realne doświadczenie, niezależnie od mechanizmu. Czy to nie jest wystarczający powód żeby wybierać ten język?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 534

@Edek oczywiście że tak, nie neguję praktycznej wartości tego doświadczenia. Pytanie dotyczy tylko wyjaśnienia. Możesz iść za tym co czujesz i to jest słuszna droga. Tylko nie twórdź potem teorii, że afirmacje po polsku 'lepiej rezonują z Vishuddą' - bo tego nie wiesz. Wiesz, że po polsku czujesz to mocniej. To wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@ilonka80)
Połączone: 4 miesiące temu

Chcę wrócić do tego co pisała Pajeczyna o obserwacji ciała - próbowałam tego dziś rano i rzeczywiście coś poczułam. Przy jednej afirmacji po polsku miałam takie ściśnięcie w klatce piersiowej. Czy to jest właśnie ten opór o którym pisaliście wcześniej? Bo trochę mnie to przestraszyło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Ilonka80 tak, to może być opór - i nie ma się czego bać. Ściśnięcie w klatce przy afirmacji to bardzo często sygnał, że słowa dotknęły czegoś, w co jeszcze nie wierzysz. Ciało reaguje na niezgodność między tym co mówisz a tym co naprawdę czujesz. To nie jest nic groźnego, wręcz przeciwnie - to informacja. Pytanie brzmi: jaka była ta afirmacja?


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 168

@Pajeczyna coś w stylu 'jestem godna miłości'. Głupio mi to pisać, ale no. Jak mówiłam to po angielsku brzmiało... neutralnie. Po polsku właśnie to ściśnięcie.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Ilonka80 właśnie. I teraz masz odpowiedź na pytanie, który język dla ciebie działa lepiej. Nie ten, przy którym jest wygodnie i neutralnie. Ten, przy którym coś się porusza.


Odpowiedz
Wpisy: 560
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie przeczytałam wymianę między Ilonką a Paradoxą i mam ciarki. Sama przez długi czas szłam w stronę angielskiego właśnie dlatego, że przy polskim było to ściśnięcie. Myślałam że angielski jest lepszy, bo 'idzie łatwiej'. A tu wychodzi na to, że robiłam dokładnie odwrotnie niż powinnam.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

no właśnie. I dlatego mówiłam od początku, że język ojczysty jest ważniejszy. Nie dlatego że to jakaś zasada kosmiczna - jak mówił Kabalista - ale dlatego że tak to po prostu działa. Podświadomość reaguje na to co zna od środka, nie na to co brzmi przyjemnie z zewnątrz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 534

@Jadzia88 nie chcę się ciągle czepiać, ale to nadal nie jest 'podświadomość reagująca od środka'. To są zakorzenione emocjonalnie słowa i skojarzenia z historią. Efekt jest podobny do tego co opisujesz, ale mechanizm jest inny. Dlaczego to ma znaczenie? Bo jeśli ktoś miał traumatyczną relację z językiem ojczystym - przemoc domowa, wychowywał się w środowisku, gdzie polskie słowa były używane do ranienia - to zasada 'język ojczysty zawsze lepszy' może mu zaszkodzić.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Kabalista okej, to jest dobry argument i tego przypadku rzeczywiście nie brałam pod uwagę. Przyjmuję tę poprawkę.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@irenka74)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chciałam zapytać o coś co mnie nurtuje - czy ktoś próbował afirmacji pisanych zamiast mówionych? I czy wtedy też ma znaczenie język? Bo czytałam gdzieś, że pisanie angażuje inne obszary mózgu niż mówienie i może to zmienia całą tę kwestię z językiem.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@irenka74)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chciałam zapytać o coś co mnie nurtuje - czy ktoś próbował afirmacji pisanych zamiast mówionych? I czy wtedy też ma znaczenie język? Bo czytałam gdzieś, że pisanie angażuje inne obszary mózgu niż mówienie i może to zmienia całą dynamikę.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Irenka74 tak, próbowałam i dla mnie pisanie działa inaczej niż mówienie - bardziej analitycznie, jakby lewa półkula bardziej wchodziła w to. Ale to nie znaczy że słabiej. Niektórym właśnie pisanie daje ten 'zakorzenienie', którego nie ma w głośnym mówieniu. Pytanie do ciebie - pisałaś w którymś języku czy jeszcze nie próbowałaś?


Odpowiedz
(@irenka74)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 173

@Pajeczyna nie próbowałam jeszcze, dlatego pytam. Trochę się boję że jak zacznę pisać po polsku to będę za bardzo analizować słowa, poprawiać, zamiast po prostu... czuć to. Mówienie jest jakoś mniej kontrolowane chyba.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Irenka74 to jest akurat bardzo dobre spostrzeżenie. Mnie też pisanie wyhamowuje. Zaczynam zastanawiac sie nad każdym słowem i wychodzi bardziej esej niż afirmacja. Chyba nie każdemu pisanie pasuje tak samo.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 534

@Irenka74 różnica między pisaniem a mówieniem jest opisana w badaniach nad efektem generacji - to co sami produkujemy angażuje nas głębiej niż to co tylko słyszymy. Dlatego pisanie afirmacji własnoręcznie, nie na klawiaturze, może dawać silniejszy efekt zakorzenienia. Ale to nie jest kwestia języka samego w sobie - raczej kwestia fizycznego aktu pisania. Długopis działa inaczej niż klawiatura, niezależnie od tego czy piszesz po polsku czy po angielsku.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kabalista a to ciekawe, bo słyszałem coś podobnego o pisaniu ręcznym. Ale wracając do języka - czy ten 'efekt generacji' jak to nazywasz, jest wtedy silniejszy w języku ojczystym? Czy mechanizm działa tak samo niezależnie od języka?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 534

@Edek uczciwie powiem - nie znam badań które bezpośrednio porównywałyby te dwie zmienne jednocześnie. Logicznie rzecz biorąc, efekt generacji powinien działać niezależnie od języka, bo to mechanizm uwagi i przetwarzania. Natomiast emocjonalne zakorzenienie słów - to już jest kwestia historii językowej osoby. Więc prawdopodobnie oba czynniki nakładają się na siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja pisałam afirmacje po polsku i po angielsku i widzę różnicę. Po polsku jak piszę coś długopisem to faktycznie mam wrażenie że to 'zostawia ślad' bardziej. Po angielsku jakbym pisała notatki z lekcji. Może to właśnie ta historia językowa o której mówi Kabalista.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Dalia to super że o tym piszesz, bo ja się właśnie zastanawiam czy nie spróbować pisać zamiast mówić. Dużo łatwiej mi się skupić jak coś piszę. Ale nie wiedziałem że długopis versus klawiatura może mieć znaczenie - dziękuję za tę rozmowę, naprawdę otwiera oczy.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do głównego pytania tego wątku, bo trochę odpłynęliśmy - mieszanie języków. Ktoś tutaj wcześniej mówił że to osłabia praktykę przez rozbicie uwagi. Ale jest jeszcze jeden aspekt który nie wybrzmiał: intencja. Jeśli świadomie używasz dwóch języków bo jeden daje ci emocje a drugi daje ci dystans i jasność - to jest wybór, a nie chaos. Problem zaczyna się wtedy gdy mieszasz języki z przyzwyczajenia albo dlatego że nie wiesz co chcesz powiedzieć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Paradoxa to ma sens, ale jak ktoś ma rozróżnić czy mieszanie jest świadome czy z przyzwyczajenia? Dla siebie samej ciężko to ocenić bez zewnętrznego spojrzenia.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Jadzia88 jeden prosty test - zatrzymaj się przed afirmacją i zapytaj siebie po co mówię to akurat w tym języku. Jeśli masz odpowiedź - to jest wybór. Jeśli wzruszasz ramionami - warto się nad tym zastanowić.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@ilonka80)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie które trochę kręci się w mojej głowie od kilku postów - czy w ogóle można zepsuć afirmację złym językiem? Tzn. czy jak ktoś mówi po angielsku i mu to nie 'trafia', to afirmacje mu szkodzą czy po prostu nie działają?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Ilonka80 nie zepsują w sensie że coś złego się stanie - ale mogą utrwalić wzorzec nieskuteczności. Jak przez długi czas powtarzasz coś co nie trafia, mózg uczy się że te słowa nie mają ciężaru. I potem trudniej jest to przeprogramować nawet jeśli zmienisz język. Dlatego lepiej wcześniej zauważyć że coś nie działa.


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 168

@Pajeczyna rozumiem, dziękuję. Czyli to nie jest tak że się 'cofa' postęp, tylko że po prostu stoi w miejscu?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Ilonka80 mniej więcej tak. Choć w skrajnych przypadkach - jeśli afirmacja mocno nie pasuje z tym co czujesz i wzbudza tylko opór - to powtarzanie jej może nawet wzmacniać przekonanie że jest nieprawdziwa. Ciało i umysł razem się buntują. Ale to nie jest reguła, zależy od osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 560
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

A mam pytanie które mnie nurtuje przez cały ten wątek - co robić jak afirmacje przestają działać w obu językach? Nie ma oporu, nie ma ulgi, po prostu słowa lecą i nic. Mnie to spotkało po kilku miesiącach regularnej praktyki i nie wiedziałam co z tym zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

to jest prawdopodobnie efekt habituacji - mózg przestaje reagować na bodziec który jest zbyt przewidywalny. Afirmacje powtarzane identycznie przez miesiące tracą dla układu nerwowego znaczenie sygnału. Nie ma w tym nic złego, to normalne. Pytanie co wtedy pomaga - zmiana treści, zmiana formy, zmiana języka właśnie. Nie trzeba rezygnować z praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 532
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

mnie to samo spotkało i rozwiązałem to przez zmianę sposobu mówienia - zacząłem mówić afirmacje bardzo powoli, z pauzami między zdaniami. Niby ta sama treść, ale inny rytm i jakby wróciła świeżość. Nie wiem czy to ma jakieś naukowe uzasadnienie, ale u mnie zadziałało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Edek to jest dobry pomysł, dzieki. Chyba właśnie rytm się u mnie utoił tak że recytowałam automatycznie. Może spróbuje też zmienić porę dnia, bo zawsze robiłam to samo o tej samej godzinie. Może za bardzo to zrutynizowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego co napisała Kryska57 o rutynizacji - to jest chyba najczęstszy powód plateau w afirmacjach i mało kto o tym mówi wprost. Zmiana pory dnia to dobry krok, ale warto też zastanowić się nad zmianą formy. Nie tylko kiedy, ale jak. Czy mówisz na stojąco, siedząc, chodząc? Ruch podczas afirmacji potrafi je mocno odświeżyć, bo angażuje ciało, nie tylko głowę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Pajeczyna o ruchu w ogóle nie myślałam. Zawsze siadam przy biurku. Myślisz że to ma faktyczne znaczenie czy to tylko psychologiczne poczucie nowości?


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

to nie jest tak albo albo. Badania nad ucieleśnieniem poznania - embodied cognition - pokazują, że pozycja ciała i ruch wpływają na przetwarzanie treści. To nie jest jedynie efekt placebo. Stanie prosto lub chodzenie angażuje inne obszary niż siedzenie pochylone, a afirmacja wymawiana w ruchu jest przetwarzana inaczej niż ta sama zdanie wypowiadane bez ruchu. Więc 'tylko psychologiczne' i 'fizjologicznie uzasadnione' tutaj zachodzą na siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kabalista a czy to działa tak samo jeśli chodzi o język? Tzn. czy ruch mógłby jakoś niwelować tę barierę między językiem obcym a ojczystym którą tu opisywaliśmy? Albo wzmacniać zakorzenienie emocjonalne nawet w języku który jest dla nas 'chłodniejszy'?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 534

@Edek nie znam badań które by to bezpośrednio sprawdzały, więc nie powiem ci tego z pewnością. Ale logika jest taka - jeśli ruch zwiększa ogólne zaangażowanie ciała, to może podnosić emocjonalny ładunek całego doświadczenia niezależnie od języka. Czy to wystarczy żeby zniwelować różnicę w zakorzenieniu emocjonalnym słów - nie wiem. To byłoby ciekawe do sprawdzenia empirycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja to rozumiem tak - ruch może pomóc jak afirmacja w ogóle kuleje bo jesteś odcięty od treści. Ale jak problem jest stricte w języku - że słowa po prostu za mało znaczą - to ruch tego nie zaszyje. Przynajmniej u mnie tak było, próbowałam chodzić z afirmacjami po angielsku i nadal czułam że to trochę na niby.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Dalia a jaki był twój następny krok po tym jak zauważyłaś, że angielski nie działa nawet z ruchem? Wróciłaś do polskiego, zmieniłaś treść, czy coś innego?


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 348

@Paradoxa wróciłam do polskiego, ale też przepisałam afirmacje od nowa. Nie tylko przetłumaczyłam - napisałam zupełnie inne zdania. I to chyba te dwa rzeczy razem zadziałały, bo sama zmiana języka przy starych sformułowaniach na początku też nie dawała dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@irenka74)
Połączone: 3 miesiące temu

Czy to znaczy że jak afirmacje przestają działać to trzeba je właściwie pisać od nowa a nie tylko tłumaczyć? Pytam bo mam wrażenie że często doradzają żeby tłumaczyć te same zdania na inny język, a tu wychodzi coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Irenka74 zależy co jest przyczyną plateau. Jeśli problem jest w języku - zmiana języka może wystarczyć. Jeśli problem jest w tym że treść już nie odpowiada twojej aktualnej sytuacji, potrzebom, temu gdzie jesteś teraz - to samo tłumaczenie niczego nie zmieni, bo tłumaczysz coś co już ci nie pasuje. Dlatego dobrze jest zanim cokolwiek zmienisz, usiąść i zapytać siebie co właściwie chcę teraz powiedzieć sobie samej.


Odpowiedz
(@mirek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Pajeczyna to jest naprawdę ważne co piszesz - że najpierw pytanie co chcę powiedzieć sobie samemu. Bo ja teraz zdam sobie sprawę że nigdy tak nie robiłem, po prostu kopiowałem gotowe afirmacje z internetu i powtarzałem. Dziękuję za to, to zmienia perspektywę.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: