Forum

Asystent AI
Kiedy rodzina kwest...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy rodzina kwestionuje afirmacje - jak stanąć murem za swoją praktyką?

Strona 2 / 4

Wpisy: 111
(@soniaa)
Połączone: 1 rok temu

O, to zupełnie inaczej wygląda niż myślałam czytając wcześniej. Rozumiem teraz że to nie była decyzja żeby powiedzieć, tylko sytuacja zmusiła. To musi być trudniejsze, bo nie miałaś czasu się przygotować na tę rozmowę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Soniaa No i właśnie dlatego to jest trudniejsze do przepracowania niż gdy ktoś sam zdecyduje się powiedzieć. Nie było kontroli nad momentem. A pierwszy odbiór potem długo zostaje w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Fela73 jest ważne. Ten pierwszy odbiór - szczególnie gdy był zaskakujący albo nieprzyjemny - potrafi przykleić się do samej praktyki. I potem robiąc afirmacje człowiek mimowolnie wraca do tej sceny. Kinia05, czy tak to wygląda u ciebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Kalikst Tak, dokładnie tak. Mam takie momenty kiedy zaczynam afirmację i od razu w głowie pojawia się twarz mamy z tamtego dnia. I to nie jest subtelne, to jest dosłownie przerywanie. Zastanawiam się czy to jest do przepracowania czy zawsze tak będzie.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co opisuje Kinia05 to nie jest tylko problem z krytykiem wewnętrznym, to już jest sprawa zakotwiczenia. Ta scena stała się czymś w rodzaju kotwicy negatywnej przypiętej do praktyki. Nie jestem ekspertem od NLP, ale kojarzę że to jest opisywany mechanizm - i że można go rozładować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Augurka Ale jak? Mówisz że można, ale to jest właśnie ta część której nie rozumiem. Samo wiedzenie że coś jest zakotwiczone nie sprawia że kotwica znika.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Mirta Jedna z metod to zmiana kontekstu praktyki. Jeśli robiłaś afirmacje w miejscu gdzie ta scena się wydarzyła, przenieś się. Inne pomieszczenie, inna pora, inny sposób - np. pisane zamiast mówione. To nie przeprogramowuje od razu ale przerywa automatyczne skojarzenie. Z czasem nowa kotwica zaczyna być silniejsza niż tamta.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

A co z sytuacją kiedy nie można się przenieść bo mieszka się z tą osobą i jest mało miejsca? Pytam bo sama mam podobny problem i nie mam gdzie uciec żeby mieć swój kąt do takich rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

A co z sytuacją kiedy nie można się przenieść bo mieszka się z tą osobą i jest mało miejsca? Pytam bo sama mam podobny problem i nie mam gdzie uciec żeby mieć swój kąt do takich rzeczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Runiarka_57 To jest naprawdę częsty problem i nie ma tu złotego środka, ale jest kilka opcji. Zmiana pory - np. bardzo wczesny ranek zanim reszta wstanie, albo późny wieczór. Albo zmiana formy - zamiast głośnych afirmacji pisane w zeszycie, który można schować. Sama przestrzeń fizyczna to nie wszystko, chodzi o wewnętrzne wyodrębnienie tego czasu.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Nasturcja Ale to trochę jakby iść na kompromis z krytyką, nie? Jeśli ćwiczę afirmacje po cichu żeby nikt nie słyszał, to czy nie wzmacniam w sobie poczucia że mam się tego wstydzić?


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Mirta Niekoniecznie. Jest różnica między ukrywaniem się ze wstydu a zwykłą prywatnością. Medytuję od lat i nie robię tego przy kolacji z rodziną - nie dlatego że się wstydzę, tylko że to jest moja sprawa. To nie jest wstyd, to jest granica.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Kalikst mówi o granicy jest ważne, ale zastanawiam się jak to ma się do sytuacji Kinia05, gdzie ta granica została przekroczona bez jej zgody. Czyli nie chodzi o to, że sama wybrała pokazać praktykę, tylko że praktyka wyszła na jaw. Czy budowanie prywatności po fakcie ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie o to mi chodzi. Teraz mogę sto razy schować zeszyt i wstawać o świcie, ale mama już wie. Wiedza jest, opinia jest, i ta opinia ciągnie się za każdym razem kiedy wychodzę z pokoju po 'swojej chwili'. Czasem czuję jej wzrok jakby mnie obserwowała.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

To uczucie obserwowania jest bardzo wyczerpujące. Ale powiedz - czy mama coś mówi, czy to bardziej twoje przeczucie? Pytam serio, bo to ma znaczenie dla tego co dalej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Fela73 Mieszane. Czasem rzuca coś jak 'znowu te twoje gadania?' kiedy wychodzę z pokoju. Ale częściej to milczenie z takim wyrazem twarzy. Może trochę projektuję, nie wiem. Ale te komentarze są wystarczające.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Ten 'znowu te twoje gadania' to jest konkretny komunikat i to nie jest projekcja. To jest rzeczywiście krytyka, nawet jeśli udaje żart. Mam pytanie - jak ty na to zazwyczaj reagujesz? Odpisujesz, milczysz, uśmiechasz się?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Pelagia Zazwyczaj nic nie mówię. Albo wzruszam ramionami. Czuję że jakakolwiek odpowiedź tylko przedłuży temat a ja nie mam siły na te dyskusje.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam podobną sytuację z ojcem, nie z mamą, i też milczę. Ale ostatnio zastanawiam się czy to milczenie nie sprawia że on myśli iż go słucham i że ma rację. Czy milczenie to nie jest trochę zgadzanie się?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Franek05 Milczenie nie jest zgodą, ale rozumiem skąd to pytanie. Są dwa rodzaje milczenia - to które wynika z rezygnacji i to które wynika z wyboru żeby nie angażować energii. Pierwsze cię osłabia, drugie może być świadomą decyzją. Problem polega na tym, że z zewnątrz wyglądają tak samo, więc tylko ty wiesz które to jest.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A da się to zmienić? Tzn. jeśli ktoś milczał ze zmęczenia, to czy można zacząć milczeć ze świadomego wyboru? Pytam bo to brzmi jakby ta sama czynność miała mieć inne znaczenie w zależności od intencji - i zastanawiam się czy to w praktyce działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Glicynia Myślę że tak, ale to nie przychodzi samo. To wymaga pewnej zmiany w tym jak się pozycjonujesz wewnętrznie wobec tej osoby. Łatwo powiedzieć 'teraz milczę z wyboru' ale głowa i tak może robić stare koleiny jeśli nic poza intencją się nie zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@soniaa)
Połączone: 1 rok temu

Nie jestem pewna czy dobrze rozumiem tę różnicę. Czy chodzi o to żeby zanim się odezwie mama, już mieć w sobie coś w rodzaju pewności że ta praktyka jest moja niezależnie od jej reakcji? Bo jak tak, to jak się to ćwiczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Soniaa Dokładnie o to chodzi. I to jest w zasadzie sedno tego całego wątku - jak zbudować przekonanie które nie zależy od tego czy ktoś z rodziny kiwa głową czy kręci nią. Ale jak to ćwiczyć... to jest pytanie do kogoś kto pracował z tym głębiej. Sama tego nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Mogę powiedzieć co mi pomogło, ale to nie jest recepta, to moje doświadczenie. Przez jakiś czas każdego dnia po afirmacji zapisywałem jedno konkretne zdanie o tym co ta praktyka mi dała. Nie piękne, tylko prawdziwe. Zbierałem to. I kiedy przychodził komentarz z zewnątrz, miałem coś czego tamten komentarz nie miał - zapis. To działało na mnie jak kontraargument do własnej głowy, nie do rozmówcy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Kalikst Ale ty zapisywałeś dla siebie czy gdzieś gdzie to możesz zobaczyć kiedy przychodzi ten trudny moment? Bo mam wrażenie że sama idea jest dobra, ale diabeł tkwi w szczegółach.


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Mirta Dla siebie, w zwykłym zeszycie. I tak, czytałem to kiedy było ciężko. Nie zawsze od razu pomagało, ale dawało punkt oparcia - coś poza moją głową i poza opinią z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Zapis to dobry pomysł ale mam pytnaie - czy nie jest tak ze jak się jest w środku krytyki ze strony rodziny, to te zapiski też przestają 'działać' bo wszystko co własne wydaje się pod znakiem zapytania? Mnie się tak zdarza że tracę wiarę we własne spostrzeżenia kiedy ktoś długo kwestionuje co robię.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Tzn. chodzi mi o to ze jak mama codziennie rzuca jakiś komentarz, to w pewnym momencie nie wiem już co jest moje a co to echo jej słów. I te zapiski z zeszytu też zaczynam czytać inaczej - jakby przez jej oczy. Czy ktoś miał tak ze zewnetrzna krytyka dosłownie wchodzi do środka i miesza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Runiarka_57 To jest bardzo konkretna rzecz którą opisujesz i nie, to nie jest tylko twoja wrażliwość. To się dzieje kiedy krytyka pochodzi od kogoś bliskiego i jest powtarzalna. Głos zewnętrzny z czasem zaczyna brzmieć jak własny. W pracy z afirmacjami to szczególnie widoczne, bo afirmacje działają właśnie na tym poziomie - wewnętrznego mówienia do siebie. Jeśli obok twojego głosu jest drugi, krytyczny, to rzeczywiście może dochodzić do takiego mieszania. Pytanie do ciebie: kiedy mówisz afirmację, czyim głosem ją słyszysz? Swoim, czy jest tam coś jeszcze?


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To pytanie mnie zatrzymało. Bo nie wiedziałam że można to tak sprawdzić - czyim głosem słyszę to co powtarzam. Teraz jak próbuję to przetestować u siebie to nie jestem pewna czy to mój głos czy coś co gdzieś przeczytałam i wchłonęłam. Jak w ogóle to odróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Glicynia Nie wiem czy jest na to prosta metoda, ale u mnie sygnałem było to że własne afirmacje powtarzałem szybko i mechanicznie, a głos wątpliwości był spokojniejszy, bardziej 'zrozumiały'. To zabrzmia dziwnie, ale to właśnie ten bardziej przekonujący głos był tym zewnętrznym. Mój własny był gorszy retorycznie. Czy to coś, co rozpoznajesz u siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam to i coś mi się w głowie klika. Bo ja właśnie tak mam - powtarzam afirmację i jest taki moment kiedy gdzieś w tle słyszę coś w stylu 'ale czy naprawdę wierzysz w to co mówisz'. I teraz zastanawiam się od kiedy to jest. Czy to było przede mną zanim mama zaczęła komentować, czy pojawiło się po. Szczerze nie pamiętam.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

To jest naprawdę ważna obserwacja. Że nie pamiętasz skąd to pochodzi. Bo to może oznaczać że ta wątpliwość istniała wcześniej, a komentarze mamy tylko ją wzmocniły - albo że to jednak przyszło z zewnątrz i zdążyło się zakorzenić. Te dwie sytuacje wymagają trochę innego podejścia. W pierwszym przypadku afirmacje mogą nie docierać przez ten filtr który sam w sobie jest problemem. W drugim - filtr jest pożyczony i można go oddać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Pelagia Jak się oddaje pożyczony filtr? To znaczy co to znaczy w praktyce? Pytam bo to brzmi sensownie ale nie bardzo wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Franek05 Myślę że Pelagia ma na myśli coś w rodzaju świadomego rozdzielenia - tzn. zaczynasz zauważać kiedy myśl jest twoja a kiedy to echo czyjejś opinii. Nie wiem czy to takie proste, ale słyszałam o technice gdzie przy każdej wątpiącej myśli zadajesz sobie pytanie 'czy ja to wymyśliłam czy to do mnie przyszło z zewnątrz'. Tylko nie jestem pewna czy to działa na kogoś kto jest w środku silnej krytyki. Pelagia, o co ci chodziło?


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Augurka Mniej więcej tak, tak. Chodzi o to że kiedy wiesz skąd pochodzi przekonanie, tracisz trochę jego automatyczności. Ono nadal jest, ale przestaje być 'prawdą' a staje się 'czymś co ktoś powiedział'. To nie eliminuje go od razu, ale zmienia relację z nim. Choć przyznam szczerze że sama nie testowałam tego w sytuacji tak bliskiej jak relacja z rodzicem.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wchodzę trochę z boku, bo czytam ten wątek od dłuższego czasu i nikt nie poruszył jednej kwestii. Mówimy dużo o tym co dzieje się wewnętrznie, ale ta sytuacja z mamą Kinia05 ma też bardzo konkretny wymiar dzienny - te komentarze przy wychodzeniu z pokoju. Czy rozmawiałaś z nią kiedykolwiek poza tym kontekstem? Nie żeby przekonać, tylko żeby powiedzieć wprost że te uwagi ci przeszkadzają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Fela73 Raz próbowałam powiedzieć żeby nie komentowała i zrobiło się z tego dyskusja o tym że 'martwi się o mnie' i że 'to niezdrowe siedzenie godzinami w pokoju i mówienie do siebie'. Skończyło się na tym że ja tłumaczyłam co to jest afirmacja a ona i tak skończyła zdaniem że to sekta. Więc przestałam próbować.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Ten argument z sektą to jest klasyczny sposób na zamknięcie dyskusji bez jej prowadzenia. Kiedy ktoś używa takiego słowa, to już nie chodzi o rozmowę tylko o wygranie. Nie dziwię się że przestałaś. Pytanie czy da się w ogóle z kimś takim rozmawiać bez wchodzenia w tę pułapkę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Mirta Można, ale wymaga to całkowitej zmiany celu rozmowy. Jeśli celem jest wytłumaczenie czym są afirmacje - tej rozmowy prawdopodobnie nie da się wygrać z osobą która już ma zdanie. Ale jeśli celem jest powiedzenie 'ta praktyka jest moja i potrzebuję żebyś mi dała przestrzeń' - to jest inna rozmowa. Nie o metodę, tylko o granicę. Kinia05, czy próbowałaś kiedyś nie tłumaczyć, tylko postawić tę granicę?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Nasturcja Nie. Chyba zawsze wchodziłam w tryb tłumaczenia. Może dlatego że sama czuję że muszę to uzasadniać - przed nią i przed sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@soniaa)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i mam pytanie ogólne, może trochę z innej strony. Czy to że ktoś czuje że musi uzasadniać swoją praktykę - afirmacje, medytację, cokolwiek - przed innymi, to znaczy że sam do końca w to nie wierzy? Pytam bez złośliwości, naprawdę zastanawiam się czy jest jakiś związek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Soniaa Nie koniecznie. Można głęboko wierzyć w coś i jednocześnie nie lubić konfliktu. To są dwie różne rzeczy. Ja przez długi czas tłumaczyłem się z tarottu mimo że byłem przekonany do tej praktyki - po prostu nie chciałem walki. To nie było bezgraniczne przekonanie, ale też nie był to brak wiary. Bardziej zmęczenie powtarzającymi się rozmowami.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

A co jesli jest trochę i tak i tak? Tzn. co do praktyki to wierzę, ale co do tego ze akurat mi to pomoze - juz mniej. I mozliwe ze dlatego tak szybko sie wywalam kiedy ktos kwestionuje. Bo on trafia w cos co sam juz mam w środku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Runiarka_57 To jest moim zdaniem bardzo uczciwa odpowiedź. I trochę odwraca perspektywę tego wątku, bo zaczęłyśmy od pytania jak stanąć murem za swoją praktyką wobec rodziny, a tu okazuje się że ten mur ma dziury które nie zawsze są od zewnątrz. Ciekawe czy Kinia05 też tak to widzi u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja dopiero czytam, ale ta obserwacja Augurki wydaje mi się ważna. Bo jeśli niepewność jest wewnętrzna, to nacisk zewnętrzny jest tylko wzmacniaczem, nie źródłem. Tylko nie wiem co to zmienia praktycznie - czy podejście do afirmacji ma być wtedy inne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Stellaria Właśnie. Bo można by powiedzieć 'no to najpierw napraw pewność w sobie a potem idź do rodziny'. Ale życie nie działa na raty - mama komentuje teraz, nie za pół roku. Jak to połączyć, to jest pytanie które tu chyba nie padło wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do pytania Fela73 bo ono nadal siedzi mi w głowie - jak to połączyć, tę wewnętrzną niepewność z tym co się dzieje na zewnątrz. I szczerze nie wiem. Ale zaczynam myśleć że może najpierw nie chodzi o to żeby stanąć murem przed mamą, tylko żeby w ogóle wiedzieć za czym staję. Bo jeśli sama mam dziury w tym murze jak pisała Augurka, to ona właściwie nie musi się za bardzo starać żeby mnie rozbroić.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

I to jest moim zdaniem najuczciwsze co napisałaś w tym wątku. Ale chcę dopytać - mówisz 'nie wiem za czym staję'. Czy to znaczy że nie wiesz czym są dla ciebie afirmacje, czy że nie wiesz czy działają, czy że nie wiesz czy masz prawo to robić pomimo że ktoś się temu sprzeciwia? Bo to są trzy zupełnie różne problemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Nasturcja Chyba to środkowe. Nie wątpię w to czym są ani w to że mam prawo. Ale efekty są takie... niejednoznaczne. Czasem czuję że coś się zmienia, a potem jest gorszy dzień i myślę że może rzeczywiście nic z tego nie ma. I właśnie wtedy mama mówi coś i zamiast mieć własne zdanie to zaczynam patrzeć na to jej oczami.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

A jak długo praktykujesz? Pytam bo przy afirmacjach jest taki etap - gdzieś między kilkoma tygodniami a kilkoma miesiącami - kiedy efekty są faktycznie niejednoznaczne. Coś drga ale nie widać jeszcze wzorca. I to jest najgorszy moment na zewnętrzną krytykę bo nie masz jeszcze żadnego twardego punktu odniesienia dla siebie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Pelagia To brzmi jak coś co ja też przeżywam. Ile mniej więcej trwa ten etap o którym mówisz? Bo nie wiem czy jestem w nim czy po nim.


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Franek05 Nie ma jednej odpowiedzi na to, bo to zależy od tego co afirmujesz i jak daleko od twojego obecnego przekonania to jest. Jeśli afirmujesz coś co jest tylko trochę poza tym w co wierzysz, to krótko. Jeśli afirmujesz coś co twój umysł uznaje za absurd, to dużo dłużej i opór jest większy. To nie jest kwestia czasu tylko dystansu między afirmacją a aktualnym stanem wewnętrznym.


Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Kalikst To co mówisz o dystansie ma sens, ale mam pytanie - czy nie jest tak że właśnie ta zewnętrzna krytyka potrafi ten dystans sztucznie powiększyć? Tzn. byłabyś bliżej uwierzenia w afirmację, ale ktoś z boku regularnie ci wmawia że to głupota i nagle ten dystans jest większy niż był zanim zaczęłaś?


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Augurka Tak, dokładnie to mam na myśli kiedy mówię o zewnętrznym oporze. Krytyka z zewnątrz może trafiać w te same miejsca co wewnętrzna wątpliwość i wtedy się nakładają. Dlatego na tym etapie środowisko ma nieproporcjonalnie duży wpływ w porównaniu do momentu gdy jesteś już bardziej zakorzeniona w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może trochę z boku - czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy jest się na tym etapie o którym mówi Kalikst, tym trudnym środkowym? Czy to się czuje, widzi, czy można to jakoś ocenić z zewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Stellaria Nie wiem czy można to ocenić z zewnątrz, ale u mnie sygnałem było to że w dobrym dniu byłam absolutnie przekonana do swojej praktyki, a po jednym komentarzu od kogoś bliskiego to przekonanie się rozpadało. Jak coś jest naprawdę zakorzenione, to komentarz może irytować, ale nie wywraca całego obrazu do góry nogami.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: