Forum

Asystent AI
Kiedy rodzina kwest...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy rodzina kwestionuje afirmacje - jak stanąć murem za swoją praktyką?

Strona 3 / 4

Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrazenie ze wlasnie dlatego tak trudno stac za soba kiedy ktos atakuje - bo w tym momencie nagle sie okazuje ze to przekonanie nie mialo takich korzeni jak myslałas. Ale nie wiem czy to jest powód do niepokoju czy po prostu etap. Czy to ze chwilowo sie chwieje znaczy ze nigdy nie bedzie solidne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Runiarka_57 Nie, nie znaczy. Chwianie to nie to samo co brak podstaw. Ale tu wchodzi pytanie które moim zdaniem jest kluczowe dla tego całego wątku - jak buduje się tę solidność. Bo można próbować robić to przez izolowanie się od krytyki, ale to jest plastry na ranę. Można też przez takie powtarzanie praktyki że z czasem jedno zdanie mamy nie wyważy całej budowli. Tylko to drugie trwa.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Nasturcja Ale co zrobić w tym czasie kiedy ta budowla jeszcze trwa? Przecież nie można powiedzieć mamie 'wróć za pół roku jak będę gotowa na rozmowę'. Ona komentuje teraz i to jakoś wpływa teraz.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Mirta I właśnie tu jest sedno. Mam wrażenie że przez cały wątek szukamy odpowiedzi na pytanie jak zatrzymać matkę od komentowania, a może bardziej pomocne byłoby pytanie jak sprawić żeby te komentarze mniej trafiały. To nie jest to samo i prowadzi do zupełnie innych działań.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@soniaa)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy da się w ogóle kontrolować to jak bardzo coś trafia? Rozumiem że można pracować nad przekonaniami, ale chodzi mi o tę chwilę - kiedy mama coś mówi i zanim zdążysz cokolwiek pomyśleć, to już czujesz to w żołądku. Czy afirmacje pomagają też na ten odruch, czy tylko na poziomie myślenia?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Soniaa To jest bardzo dobre pytanie i uczciwie nie wiem czy sama wiem. Z mojego doświadczenia - praca z afirmacjami zmieniała to co myślę po fakcie, czyli to co sobie o sytuacji mówię po tym jak coś się stało. Ale ten pierwszy odruch, ten cielesny - to chyba inna warstwa. Może ktoś wie więcej?


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Augurka Czytałam o tym że afirmacje działają głównie na poziom poznawczy, czyli to co interpretujesz i co sobie opowiadasz. Ten pierwszoplanowy odruch to bardziej kwestia układu nerwowego i tego co on uznaje za zagrożenie - i tu sama zmiana słów nie wystarczy. Ale zmiana interpretacji po fakcie z czasem może zmieniać to jak szybko wracasz do równowagi, nawet jeśli sam odruch jest nadal.


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Pelagia Czyli trochę tak że afirmacje nie likwidują uderzenia, ale mogą skracać czas w jakim się zbiera po tym uderzeniu? Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Glicynia Tak to rozumiem, tak. I z tej perspektywy pytanie Kinia05 z początku wątku - jak stanąć murem - może mieć inną odpowiedź niż 'uodpornij się całkowicie'. Może chodzi o to żeby szybciej wracać, a nie żeby w ogóle nie czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

To zmienia trochę jak na to patrzę. Bo przez cały ten czas myślałam że jak nadal reaguję na komentarze mamy to znaczy że praktyka nie działa albo że jestem za słaba. A może to po prostu znaczy że jestem człowiekiem i że to co mierzę jest złym wskaźnikiem. Nie wiem czy to mnie uspokaja czy bardziej komplikuje.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

I chyba to jest właśnie to czego szukałam na początku tego wątku, tylko nie umiałam tego tak nazwać. Nie 'jak być niezniszczalną' tylko 'jak szybciej wracać do siebie'. To brzmi o wiele bardziej uczciwie. Ale mam pytanie do tych co praktykują dłużej - czy ten czas wracania faktycznie się skraca z czasem, czy to raczej jest stałe?


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak, skraca się. Ale nie liniowo. U mnie były okresy kiedy szłam w tył i reakcje znowu się wydłużały. Zazwyczaj wtedy kiedy dużo się działo albo kiedy zaniedbałam samą praktykę. Więc odpowiedź jest: tak, ale nie oczekuj że to będzie wykres idący równo w górę.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Nasturcja Dziękuję za to. Bardzo mi pomaga wiedzieć że cofanie się nie znaczy że wszystko przepadło. Bo u mnie właśnie ostatnio jakby jest gorszy tydzień i już zacząłem myśleć że startujemy od zera.


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Franek05 Gorszy tydzień to nie reset. Ale jest jedno pytanie które warto sobie zadać w takim momencie - czy to jest powrót starego wzorca, czy raczej reakcja na konkretną sytuację. Bo to są dwie różne rzeczy i wymagają innej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Kalikst A jak to odróżnić? Serio pytam, bo dla mnie to wygląda tak samo z środka.


Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Kalikst To bardzo ważne rozróżnienie. Ale mam wrażenie że kiedy jesteś w środku tego gorszego tygodnia to ta różnica jest prawie niemożliwa do zobaczenia. Czy jest jakiś sposób żeby to ocenić bez dużego dystansu czasowego?


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Augurka Szczerość - nie zawsze się da. Czasem wychodzi to dopiero po fakcie. Ale jeden sygnał który mnie trochę naprowadza: jeśli potrafię przypomnieć sobie konkretny moment kiedy coś się wywróciło, to raczej sytuacja. Jeśli mam wrażenie że 'zawsze tak było i zawsze będzie', to bardziej stary wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale czy to 'zawsze tak było' nie jest właśnie tym co afirmacje mają zmieniać? Tzn. to jest chyba dokładnie to przekonanie do przepracowania, nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Glicynia Tak, ale jest subtelna różnica między 'mam przekonanie że zawsze tak będzie' a 'tak faktycznie zawsze było w moim życiu'. Pierwsze to praca dla afirmacji, drugie to może być sygnał że warto zajrzeć głębiej, bo samo powtarzanie słów może tu nie wystarczyć.


Odpowiedz
(@soniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 111

@Pelagia A co by wystarczyło? Pytam bo trochę się boję że to co robię to za mało.


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Soniaa Nie znam twojej sytuacji, więc nie powiem czy za mało. Ale powiem tyle: jeśli afirmacje nie robią kompletnie nic po dłuższym czasie, to warto zapytać się czy jest coś co im aktywnie przeszkadza, a nie tylko dokładać ich więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

I tu znowu wracamy do tej mamy. Bo Kinia05 ma w domu kogoś kto aktywnie podważa całą praktykę. Czy to nie jest właśnie ten czynnik który może blokować? Nie brak wiary Kinia05, tylko ciągłe zewnętrzne uderzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie o tym myślę od dłuższego czasu. Ale nie wiem jak to zweryfikować. Bo może mam słabą wiarę i szukam winnego na zewnątrz. A może faktycznie środowisko ma na to wpływ. I nie wiem jak odróżnić własną wątpliwość od czegoś co jest naprawdę zakłócane z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy robiłaś afirmacje w jakimś dłuższym spokojnym czasie, bez komentarzy z otoczenia? Nawet wyjazd, dłuższa nieobecność mamy? Bo to mogłoby dać jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Fela73 Właściwie to tak, byłam kiedyś kilka tygodni sama. I to był chyba jedyny moment kiedy czułam że coś naprawdę idzie do przodu. Wtedy nie miałam z czym porównywać, bo nie było nikogo kto by to komentował. Teraz to widzę inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo konkretna odpowiedź na twoje wcześniejsze pytanie. Środowisko ma wpływ, i to duży. To nie znaczy że nie masz własnych wątpliwości - pewnie masz - ale nie musisz wybierać jednej przyczyny. Mogą działać jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak to praktycznie obejść skoro mieszka sie razem? Nie można sie izolowac we własnym domu. Jakies sposoby? Nie chodzi mi o konfrontacje z mama, tylko o takie codzienne oswiadczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Runiarka_57 Ja robiłam to tak że praktykę przeniosłam na czas kiedy byłam sama w pokoju, a do tego na chwilę przed wyjściem z domu, bo wtedy zdążałam wyjść zanim cokolwiek zdążyło to podważyć. Nie wiem czy to rada dla każdego ale dla mnie to miało znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Pytanie może naive ale - czy chodzi o to żeby mama nie wiedziała o afirmacjach, czy o to żeby jej komentarze mniej robiły? Bo to chyba dwie różne strategie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Stellaria Dobre rozróżnienie. I myślę że odpowiedź na to pytanie mówi dużo o tym na jakim etapie jest praktyka. Na początku częściej pomaga pierwsza strategia, po czasie powinna działać druga. Ale to nie jest reguła, to jest obserwacja.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Kalikst To co powiedziałeś o etapach praktyki zostało ze mną. Bo mi się wydawało że jak długo robię afirmacje, to powinienem już na tym drugim etapie być - gdzie komentarze mamy mniej bolą. A tak nie jest. I teraz nie wiem czy to znaczy że jestem ciągle na początku, czy że coś robię źle, czy może po prostu ta sytuacja jest po prostu za ciężka na ten drugi etap.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Czas trwania praktyki to nie to samo co głębokość praktyki. Można robić afirmacje rok i być ciągle na powierzchni, można robić trzy miesiące i dotknąć czegoś głębszego. To nie jest zarzut, tylko obserwacja. Pytanie inne: czy afirmacje które robisz, robisz dlatego że w nie wierzysz, czy dlatego że chcesz uwierzyć?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Kalikst Szczera odpowiedź? Chcę uwierzyć. Nie wiem czy wierzę.


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Kalikst Ale czy 'chcę uwierzyć' to nie jest właśnie uczciwy punkt startowy? Trochę mam wrażenie że wymagamy od ludzi żeby wierzyli od razu, zanim jeszcze praktyka zdążyła cokolwiek pokazać. A to jest jakieś błędne koło.


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Pelagia Zgadzam się że to uczciwy punkt. Chodziło mi o co innego - o to że jeśli ktoś robi afirmacje czysto mechanicznie, bez żadnego zaangażowania emocjonalnego, to efekty będą inne niż przy tej samej częstotliwości ale z jakimś minimalnym kawałkiem siebie włożonym w to. 'Chcę uwierzyć' jest świetne, bo jest szczere. Gorsze jest 'powtarzam bo powiedziałam że będę powtarzać'.


Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Kalikst A jak wygląda to emocjonalne zaangażowanie w praktyce? Bo ja często siedzę i powtarzam i myślę 'no, powtarzam' i tyle. Nie wiem jak do tego dołożyć coś więcej.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Franek05 Jedna rzecz która mi kiedyś pomogła - zamiast myśleć o afirmacji jako o stwierdzeniu do zapamiętania, traktowałam ją jak coś do poczucia, choćby przez chwilę. Nie musisz przez całe powtarzanie czuć euforii. Wystarczy jeden moment w trakcie gdzie coś mruknęło w środku. To jest ten kontakt.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co jeśli nic nie mruczy? Serio pytam, bo próbuję i mam wrażenie że jestem zupełnie płaska w środku przy afirmacjach. Nie negatywna, po prostu... nijaka. To też blokada?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Glicynia To może być kilka różnych rzeczy. Jedna to po prostu to że afirmacje brzmią dla ciebie obco albo za duże. Jeśli powtarzasz 'jestem pełna pewności siebie' a nie wierzysz w to ani trochę, mózg to odrzuca jak ciało odrzuca niekompatybilny przeszczep. Czasem mniejszy krok robi więcej.


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Nasturcja A co to znaczy mniejszy krok? Inne słowa? Inne zdanie?


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Glicynia Tak. Zamiast 'jestem pewna siebie' można zacząć od 'uczę się ufać sobie' albo 'stopniowo odkrywam swoje możliwości'. To zdanie jest prawdziwsze na tym etapie, a przez to mniej odpychane przez umysł. Taka afirmacja pomostowa - między tym gdzie jesteś, a tym dokąd chcesz dojść.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Ale wracając do Kinia05 i do mamy - czy ktoś wie jak to jest kiedy rodzic słyszy o afirmacjach pomostowych? Bo już sobie wyobrażam komentarz 'to po co to w ogóle, skoro sama nie wierzysz'. Takie zdania mogą rozwalić nawet ten mniejszy krok.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Mirta Właśnie tu jest ten problem. Nie chodzi tylko o to co robimy, ale o to że musimy to robić jakby pod obstrzałem. Nawet afirmacja pomostowa potrzebuje chwili ciszy żeby cokolwiek zadziałało. A tu tej ciszy nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam pytanie które może być naive - czy w ogóle trzeba komuś tłumaczyć czym są afirmacje? Można po prostu nie mówić i tyle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Stellaria Teoretycznie tak. Ale jak mieszkasz z kimś, to trudno jest całkowicie ukryć że cokolwiek robisz. Poza tym czasem już sam fakt że ktoś się zamknął w pokoju i robi coś cicho przez kwadrans budzi komentarze. Nie zawsze da się po prostu przemilczeć.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

U mnie bylo tak ze probuję na głos i mama pyta 'z kim rozmawiasz'. Jak powiedziałam z nikim, wyszlo jeszcze gorzej bo zaczela myslec ze coś jest nie tak. Jakiś pomysl jak to obejsc bez kłamstwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Runiarka_57 Ja zaczęłam robić po cichu, szeptem prawie. Nie dlatego że się wstydzę, tylko że głośne wersje wymagały tłumaczenia. I szczerze? Cicha wersja chyba nawet lepiej u mnie działa, bo bardziej skupiam się na treści niż na dźwięku.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nie wiedziałem że można je robić po cichu. Gdzieś czytałem że muszą być na głos żeby działały. Więc tu jest jakaś rozbieżność.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Franek05 To mit. Nie ma jednej słusznej formy. Pisane w dzienniku, szeptane, myślane, nagrywane - każda forma może działać, pod warunkiem że jest robiona świadomie. Głośność nie jest tu zmienną decydującą.


Odpowiedz
(@soniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 111

@Pelagia A to co powiedziałaś o świadomości - czy to znaczy że jak robię afirmacje i myślę o czymś innym to kompletnie marnuję czas? Bo mi się to zdarza dość często.


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Soniaa Nie powiedziałabym że marnujesz, ale efekt jest pewnie słabszy. Chodzi o to że umysł przetwarza mnóstwo rzeczy jednocześnie i afirmacja powtarzana na autopilocie działa mniej więcej jak reklama w tle - może coś zostaje, ale nieporównywalnie mniej niż przy skupieniu. Pytanie jest inne - dlaczego myślisz o czymś innym? Nudzisz się afirmacją, jesteś zmęczona, czy sama treść jest dla ciebie pusta?


Odpowiedz
(@soniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 111

@Pelagia Chyba trochę pusta. Mówię sobie 'jestem spokojna i opanowana' a w tym samym momencie zastanawiam się co zrobić na obiad. Może problem jest właśnie w tym że te słowa nic dla mnie nie znaczą w tej chwili.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Soniaa To brzmi dokładnie jak ten case z odrzucaniem przez umysł który omawiałyśmy wyżej. Jeśli zdanie jest za bardzo odległe od twojego aktualnego stanu, umysł po prostu się wyłącza. Nie wiem czy próbowałaś, ale zmiana pory - np. zaraz po przebudzeniu, kiedy jesteś jeszcze trochę między snem a jawą - potrafi zrobić sporą różnicę. Wtedy filtr krytyczny jest naturalnie niżej.


Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Nasturcja Serio, zaraz po przebudzeniu? Ja po przebudzeniu ledwo wiem jak mam na imię. Nie byłoby tak że powtarzam coś mechanicznie bo jeszcze śpię?


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Franek05 Trochę o to właśnie chodzi. Ten półprzytomny stan to nie jest przeszkoda, to jest okno. Mózg jest mniej na straży i treść łatwiej się 'wślizguje'. Oczywiście nie chodzi o to żeby spać przy afirmacjach, ale żeby robić je zanim w pełni włączy się ta wewnętrzna cenzura która mówi 'w to nie wierzę'.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@soniaa)
Połączone: 1 rok temu

A to co powiedziała Pelagia o świadomości - czy to znaczy że jak robię afirmacje i myślę o czymś innym to kompletnie marnuję czas? Bo mi się to zdarza dość często.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale wróćmy na chwilę do tematu Kinia05 i do rodziny. Bo ta cała rozmowa o technikach jest super, ale jeśli wiem że zaraz jak wyjdę z pokoju mama znowu coś skomentuje, to moje 'okno po przebudzeniu' trwa może trzy minuty zanim zaczną się odgłosy z kuchni. Jak długo właściwie powinno trwać jedno podejście?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Glicynia To jest dobre pytanie. Nie ma jednej odpowiedzi bo zależy od formy. Ale z tego co czytałem i z własnych doświadczeń - nawet pięć minut zrobionych porządnie jest więcej warte niż dwadzieścia minut byle jak. Jeśli masz tylko te trzy minuty zanim dom się obudzi, użyj ich dobrze. Lepiej krótko i świadomie niż długo i na autopilocie.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie tak samo zaczęłam. Alarm pięć minut wcześniej, zanim ktokolwiek wstaje. I to były moje minuty, nikt nie wiedział co robię, nikt nie pytał. Mama nigdy się nie dowiedziała że afirmacje robię właśnie wtedy i przez to przestała w ogóle mieć okazję do komentarzy. Przypadkiem odkryłam że problem z rodziną częściowo rozwiązuje się sam gdy znika przestrzeń do ingerencji.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe podejście, ale mam wrażenie że to tylko odkładanie problemu w czasie. A co jeśli ktoś zapyta wprost co robisz z tym telefonem rano albo czemu wstajesz wcześniej? U mnie w domu nie dałoby się tego przemilczeć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Mirta A czy konieczne jest tłumaczenie? Możesz powiedzieć 'słucham czegoś' albo 'mam swój poranek' i na tym skończyć. Pytanie czy bliscy mają prawo do pełnego wglądu w to co robisz ze swoim czasem. Bo chyba nie mają, nawet jeśli mieszkacie razem.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Fela73 Teoretycznie nie mają, ale w praktyce jak ktoś jest dociekliwy to każda wymijająca odpowiedź jest odczytywana jako że coś ukrywasz. I wtedy jest gorzej niż gdybyś powiedziała wprost. Nie wiem. U mnie chyba nie ma dobrego wyjścia.


Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Mirta A próbowałaś kiedyś powiedzieć wprost i co z tego wyszło? Bo rozmawiamy o tym co mogłoby być, ale ciekawa jestem jak to wygląda kiedy ktoś już próbował skonfrontować temat zamiast go omijać.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Ja probowałam wprost i powiedziałam mamie ze to taka forma koncentracji, ze chodzi o myslenie o tym czego chce w zyciu. Nie powiedziałam słowa 'afirmacje' bo to by od razu wywolalo dyskusje. I ona zaakceptowała to jako 'aha, planujesz sobie życie'. Może problem jest czasem w nazwie a nie w samej praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Runiarka_57 To jest sprytne i chyba dość trafne. Słowo 'afirmacje' dla wielu ludzi od razu kojarzy się z coachingiem, sekta albo myśleniem życzeniowym i to zamyka rozmowę zanim się zaczęła. Nazywanie tego inaczej - planowanie, koncentracja, chwila dla siebie - nie jest kłamstwem, tylko tłumaczeniem na język który druga strona może usłyszeć.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale czy to nie jest trochę tak że sami traktujemy afirmacje jako coś wstydliwego skoro musimy je przemianowywać żeby rodzina nie protestowała? Jak coś jest dla nas wartościowe to dlaczego musimy to chować albo zmieniać nazwę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Stellaria Nie nazwałabym tego wstydem. To kwestia tego czy masz ochotę toczyć wojnę ideologiczną z kimś bliskim przy każdym poranku. Można wierzyć w coś mocno i jednocześnie nie mieć energii na tłumaczenie tego każdemu. To są dwa osobne tematy.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@emilek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam może głupie pytanie, bo słyszę tę rozmowę i zastanawiam się - czy afirmacje to jest coś co musi być tajne żeby działało? Tzn. czy jak rodzina wie i ma zdanie, to ta praktyka przestaje działać? Bo nie rozumiem dlaczego wiedza kogoś trzeciego miałaby cokolwiek zmieniać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Emilek Nie musi być tajne. Ale cudzysceptycyzm potrafi zakłócić twój własny stan kiedy to robisz, szczególnie na początku kiedy sami jeszcze nie jesteśmy pewni co o tym myślimy. Jeśli masz w głowie głos mamy mówiącej 'to głupota' to trudniej wejść w ten stan skupienia o którym tu rozmawiamy. Nie chodzi o magię, chodzi o to że cudze zdanie potrafi stać się twoim własnym wewnętrznym szumem.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Emilek To dobra obserwacja. Praktyka nie przestaje działać bo ktoś wie. Ale kiedy ktoś bliski regularnie komentuje i podważa, to ty sam zaczynasz mieć wątpliwości i to jest właśnie ta przeszkoda. Chodzi o ochronę swojej przestrzeni mentalnej, nie o tajemnice.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@emilek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ok, rozumiem. Więc chodzi bardziej o twój własny stan kiedy to robisz, nie o to czy ktoś wie czy nie. Ale jak sobie poradzić z tym głosem w głowie? Bo jeśli już raz usłyszałeś od kogoś bliskiego że to głupota, to ten głos chyba zostaje na dłużej niż jedna rozmowa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Emilek Zostaje, i to jest właśnie sedno. Dlatego ochrona przestrzeni mentalnej o której pisała Kinia05 to nie jest kwestia logistyki - kiedy wstawać, gdzie siedzieć. To kwestia tego co nosisz w głowie przez cały dzień. I tu technika to za mało, bo jeśli nie przepracujesz samego momentu w którym ktoś to podważył, to on będzie wracał.


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Nasturcja A jak to przepracować? Mówisz żeby przepracować ten moment ale co to znaczy w praktyce? Bo brzmi to jak coś dużego.


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 277

@Glicynia Nie musisz od razu robić z tego całego projektu. Czasem wystarczy że następnym razem kiedy ktoś to skomentuje, nie reagujesz obronnie tylko mówisz coś w stylu 'słyszę cię, dla mnie to działa'. Bez tłumaczenia, bez przepraszania. Powtórzenie tego kilka razy działa podobnie jak sama afirmacja - uczysz siebie że masz prawo do tej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale czy to nie jest tak że łatwiej powiedzieć 'dla mnie to działa' kiedy faktycznie widać efekty? Jak ktoś jest na początku i jeszcze nic nie czuje, to ta odpowiedź brzmi mało przekonująco nawet dla samego siebie. Skąd wziąć tę pewność zanim przyjdą efekty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Stellaria To jest chyba jeden z trudniejszych momentów. Ale z tego co obserwuję u siebie - ta pewność nie przychodzi z efektów, tylko odwrotnie. Najpierw decydujesz że masz do tego prawo, potem przychodzą efekty. Jeśli czekasz na efekty żeby poczuć się pewnie, to możesz czekać długo. Choć wiem że brzmi to jak przekleństwo 🙂


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: