Forum

Asystent AI
Afirmacje na świado...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na świadomość - czy mogą podnieść poziom samoświadomości?

Strona 1 / 3

Wpisy: 449
Rozpoczynający temat
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy regularna praktyka afirmacyjna faktycznie zmienia to, jak człowiek siebie obserwuje. Nie chodzi mi o klasyczne 'jestem piękna i bogata' powtarzane przed lustrem, ale o coś subtelniejszego. Mam wrażenie, że po kilku tygodniach codziennego powtarzania afirmacji skupionych na własnych emocjach zaczęłam wyłapywać swoje reakcje szybciej niż wcześniej. Jakby afirmacja działała jak taki punkt odniesienia - mówię sobie 'jestem spokojna', a potem w ciągu dnia automatycznie sprawdzam, czy rzeczywiście jestem spokojna, czy nie. I właśnie w tym 'sprawdzaniu' jest chyba ta samoświadomość. Ciekawe, czy ktoś miał podobnie, albo odwrotnie - że afirmacje działały bardziej mechanicznie, bez żadnego efektu obserwacyjnego?


Odpowiedz
170 odpowiedzi
Wpisy: 512
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Ten mechanizm, który opisujesz, to nie jest zaskoczenie z perspektywy pracy z czakrami. Mówisz o Anahata i Vishuddha działających razem - wypowiadasz słowo (gardło), a potem weryfikujesz je odczuciem w klatce (serce). To jest naturalne sprzężenie zwrotne, które afirmacja może uruchomić, albo nie. Zależy jak bardzo jesteś obecna w ciele podczas powtarzania. Jeśli mówisz afirmację 'na autopilocie', to ten efekt obserwacyjny, który opisujesz, raczej nie wystąpi. Pytanie do ciebie - czy te afirmacje mówiłaś głośno, czy w myślach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Albinek Głośno, zawsze. I to chyba ma znaczenie, bo słyszysz własny głos i możesz ocenić, czy brzmi przekonująco, czy jest w nim jakiś opór. To już samo w sobie jest formą obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

A ile czasu zajęło zanim poczułaś tę różnicę? Bo ja powtarzam afirmacje chyba od trzech tygodni i jeszcze nic nie zauważam. Trochę się niecierpliwię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Bibianna Trzy tygodnie to jeszcze za mało, żeby wyciągać wnioski o samoświadomości. U mnie pierwsze wyraźne zmiany w obserwowaniu własnych reakcji pojawiły się po mniej więcej dwóch miesiącach codziennej praktyki. I to nie było tak, że 'nagle' coś poczułam - raczej zorientowałam się z perspektywy czasu, że zaczynam łapać siebie w połowie zdania albo reakcji.


Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Zywilka53 Dwa miesiące... okej, to trzymam się dalej. A jakie afirmacje stosowałaś, te gotowe skądś czy własne?


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Chcę tu wrzucić inny kąt patrzenia. Afirmacje same w sobie nie podnoszą samoświadomości - podnosi ją intencja, którą w nie wkładasz. Mogę nosić przy sobie lapis lazuli cały rok i nic się nie zmieni, jeśli nie wiem po co go trzymam. Tak samo afirmacja powiedziana mechanicznie to tylko dźwięk. To, o czym mówi Eugenka - to 'sprawdzanie' w ciągu dnia - to nie jest efekt samej afirmacji, to efekt tego, że ona weszła w świadomą relację ze słowami, które wypowiada. Większość ludzi tego nie robi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Krokusik_53 Ale to trochę zamknięte koło, nie? Żeby wejść w tę 'świadomą relację' ze słowami, potrzebujesz już pewnego poziomu samoświadomości. A o ile rozumiem pytanie otwierające temat - chodzi właśnie o to, czy praktyka afirmacyjna może tę samoświadomość zbudować od podstaw, a nie tylko rozwinąć istniejącą.


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Albinek Masz rację i zgadzam się, że to jest napięcie w tym temacie. Nie powiedziałabym jednak, że od absolutnego zera to niemożliwe. Sama praktyka może być tym pierwszym bodźcem, który zmusza do zatrzymania się. Nawet mechaniczne powtarzanie w końcu rodzi pytanie 'dlaczego to nie działa' - a to pytanie już jest aktem samoobserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Krokusik_53 przypomina mi coś, o czym czytałam przy okazji zupełnie innego tematu - że sama czynność zadawania pytania zmienia perspektywę. Nie wiem, czy dobrze to rozumiem w kontekście afirmacji, ale może chodzi o to, że afirmacja działa jak pytanie wypowiedziane twierdzeniem? Mówię 'jestem cierpliwa', a mój umysł zaczyna szukać dowodów, że tak jest albo że nie jest?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Czaromira96 To jest ciekawa intuicja i w dużej mierze się z nią zgadzam. Jest nawet takie podejście, które celowo formułuje afirmacje jako pytania - zamiast 'jestem pewna siebie' mówisz 'dlaczego coraz łatwiej mi działać z pewnością siebie?'. Pytanie angażuje umysł inaczej niż twierdzenie. Przy twierdzeniu może pojawić się opór ('to nieprawda'), przy pytaniu umysł zaczyna szukać odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@ksawera)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam, że może głupie pytanie, ale czy afirmacje to to samo co mantry? Bo gdzieś słyszałam te słowa wymieniane naprzemiennie i nie wiem, czy to jest ta sama praktyka czy coś innego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Ksawera To nie jest głupie pytanie, ale różnica jest istotna. Mantra wywodzi się z tradycji wedyjskiej i sanskryckiej - jej działanie opiera się na wibracjach dźwięku, konkretnych sylabach, które mają określone właściwości energetyczne niezależnie od tego, czy rozumiesz ich znaczenie. Afirmacja działa przez znaczenie - tworzysz twierdzenie w języku, który rozumiesz, i adresujesz je do własnego umysłu. To dwa różne mechanizmy, choć oba angażują powtarzanie i skupienie.


Odpowiedz
(@ksawera)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 27

@Albinek Dziękuję! Czyli afirmacja musi być w języku, który rozumiem, żeby działała?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Ksawera Nie 'musi', ale sens afirmacji jest właśnie w tym, że pracujesz z treścią. Jeśli powiesz afirmację po angielsku, a nie czujesz tego języka głęboko, to możesz tracić część oddziaływania. Znam osoby, które specjalnie formułują afirmacje w dialekcie regionalnym albo we własnym języku familijnym, bo tam emocje są bardziej dostępne. To bardzo indywidualna kwestia.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy afirmacje mogą działać na niekorzyść, jeśli zaczynam wątpić w to, co mówię? Bo mam takie poczucie, że jak powtarzam 'jestem spokojna' i wiem, że to nieprawda, to czuję się gorzej niż przed afirmacją. Jakby kontrast był za duży.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Derenka Tak, to jest znany efekt i nie jesteś z tym sama. Mówi się o tym jako o 'oporze afirmacyjnym' - kiedy twierdzenie jest zbyt dalekie od twojego aktualnego stanu, umysł je odrzuca i wysuwa kontrargumenty. Dlatego wiele osób, które pracują z afirmacjami bardziej świadomie, zaczyna od twierdzeń 'pomostowych' - nie 'jestem spokojna', tylko 'uczę się znajdować spokój' albo 'coraz łatwiej mi wracać do spokoju'. To jest mniejszy skok i mniejszy opór.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Zywilka53 Aha, czyli to nie jest błąd w samej metodzie, tylko za wysoko ustawiona poprzeczka? To zmienia perspektywę, bo już trochę zrezygnowałam z afirmacji przez to uczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do głównego pytania tematu - bo trochę zeszliśmy na technikalia. Mam swoje zdanie w kwestii samoświadomości i afirmacji, i nie jest ono jednoznacznie pozytywne. Afirmacja skupiona na emocjach lub wartościach może rzeczywiście rozwijać obserwację siebie, bo zmusza do weryfikacji w codziennym życiu, jak słusznie zauważyła Eugenka. Ale afirmacja skupiona na celach zewnętrznych - 'przyciągam pieniądze', 'jestem zdrowa' - moim zdaniem na samoświadomość nie działa prawie wcale. Tam nie ma żadnego mechanizmu obserwacyjnego. Jest tylko oczekiwanie na efekt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Krokusik_53 Zgadzam się z tym rozróżnieniem. I powiem więcej - afirmacje zewnętrzne mogą wręcz działać przeciwko samoświadomości, bo skupiają uwagę na tym, co ma nadejść, zamiast na tym, co jest teraz. Samoświadomość to zawsze praca z tym, co jest w tej chwili.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam te wpisy i mi do głowy przyszło pytanko - czy afirmację można robić przy medytacji czy to przeszkadza? Bo medytacja to raczej cisza i bez słow, a afirmcja to słowa, więc czy to się nie wyklucza?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Opalinka To się nie wyklucza, ale zależy od techniki medytacji. W medytacji analitycznej, np. w niektórych tradycjach tybetańskich, słowa i intencja są wręcz centralnym elementem praktyki. Problem pojawia się, gdy ktoś próbuje łączyć afirmacje z medytacją ciszy czy obserwacją oddechu - wtedy faktycznie jedno drugiemu przeszkadza, bo angażujesz różne tryby uwagi. Które podejście do medytacji masz na myśli?


Odpowiedz
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Albinek No właśnie nie wiem, bo dopiero zaczynam. Robiłam taką z oddechem, że się skupiam na wdechu i wydechu i niczym więcej. I właśnie przy tym nie wiedziałam czy mogę jeszcze te afirmacje.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Opalinka Przy medytacji oddechowej najlepiej rozdzielić te praktyki w czasie, np. najpierw afirmacje, potem cisza i oddech. Część osób robi to w odwrotnej kolejności - najpierw wycisza się przez kilka minut, a dopiero potem, w tym stanie rozluźnionej uwagi, wypowiada afirmacje. Twierdzą, że wtedy 'przebijają się' głębiej. Nie wiem, czy to kwestia stanu sugestywności, czy po prostu spokojniejszy umysł lepiej przyjmuje treść - ale wiele wskazówek idzie w tę stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

A jak długo robić tę ciszę przed afirmacjami? Bo mam problem z tym, żeby w ogóle wyciszyć głowę, myśli lecą bez przerwy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Bibianna Nie musisz czekać na pełną ciszę, bo ona i tak raczej nie przyjdzie, przynajmniej na początku. Chodzi bardziej o chwilę spowolnienia, może 3-5 minut, kiedy nie robisz nic aktywnie. Myśli mogą być, ale ty za nimi nie biegniesz. To wystarczy jako wstęp do afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego, co powiedziała Eugenka wcześniej o afirmacjach zewnętrznych i skupieniu na 'tym, co ma nadejść' kontra 'tym, co jest teraz'. To dla mnie kluczowa różnica w kontekście samoświadomości. Afirmacja typu 'przyciągam dostatek' jest patrzeniem w przyszłość. Afirmacja 'zauważam, kiedy działam z lęku' to już praca z obserwacją siebie tu i teraz. Tylko ta druga kategoria ma sens, jeśli mówimy o rozwijaniu samoświadomości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Krokusik_53 To ciekawe rozróżnienie. Czyli według ciebie afirmacje powszechnie stosowane, te o sukcesie, zdrowiu, miłości, nie rozwijają samoświadomości w ogóle? Trochę to radykalne.


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Czaromira96 Nie powiedziałam, że w ogóle. Ale mają inny cel. Afirmacje manifestacyjne pracują z przekonaniami o świecie zewnętrznym. Samoświadomość dotyczy wewnętrznego obserwatora. Możesz po latach afirmowania dostatku dalej nie wiedzieć, dlaczego reagujesz złością na krytykę. To różne rejestry.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy z boku i zastanawiam się, czy nie myli się tutaj efektu z przyczyną. Jeśli ktoś codziennie siada z zamiarem pracy z afirmacją, to już sam ten rytuał zatrzymania wymusza jakiś rodzaj zwrócenia uwagi na siebie. Może samoświadomość rośnie nie przez treść afirmacji, ale przez samą praktykę regularnego zatrzymania się?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Eustachy To ma sens i jest spójne z tym, co wiadomo o efektach regularnych praktyk uważnościowych. Samo siadanie i intencjonalne skupianie się na sobie - niezależnie od treści - angażuje obszary odpowiedzialne za samoregulację. Ale to by oznaczało, że treść afirmacji jest mniej ważna niż sam akt praktyki. Jak myślisz, czy to podważa sens dobierania konkretnych sformułowań?


Odpowiedz
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 169

@Albinek Nie podważa, ale przesuwa akcent. Może dobra treść przyspiesza efekt albo ukierunkowuje, ale bez regularności i tak nic z tego.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy w takim razie moje wcześniejsze wątpliwości, te o 'oporze afirmacyjnym', miały w ogóle sens? Bo skoro liczy się głównie sam akt zatrzymania, to nie ważne, że czuję dyskomfort przy treści?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Derenka Liczy się jedno i drugie. Regularność jest bazą, ale dyskomfort przy treści też coś znaczy, bo jeśli afirmacja wywołuje silny opór, to zazwyczaj kończy się porzuceniem praktyki. Więc dobór treści ma znaczenie praktyczne, nawet jeśli nie mistyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@roch60)
Połączone: 7 miesięcy temu

A ile w końcu trzeba czekać na efekty? Dwa miesiące, które tu padły, to brzmi jak wieczność. Czy nie ma jakiegoś szybszego sposobu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Roch60 Rozumiem niecierpliwość, ale to nie jest kwestia optymalizacji. Samoświadomość to nie wynik do osiągnięcia po X dniach, to raczej stopniowa zmiana w sposobie, w jaki siebie obserwujesz. Dwa miesiące, o których mówiła Zywilka53, to był jej własny przykład, nie norma. Jedni zauważają coś po tygodniach, inni po roku. Wszystko zależy od tego, z jakiej pozycji startują i jak głęboko pracują.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@roch60)
Połączone: 7 miesięcy temu

No dobrze, ale czy jest jakiś sposób, żeby te efekty przyspieszyć? Intensywniejsza praktyka, więcej powtórzeń, coś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Roch60 Częstotliwość ponad pewien próg przestaje dawać dodatkowy efekt, a może zacząć działać jak mechaniczne klepanie bez obecności. Dużo lepiej działa codzienna krótka praktyka z pełną uwagą niż godzinna sesja robiona na siłę. Samoświadomość buduje się przez jakość obserwacji, nie przez liczbę powtórzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam może naiwne pytanie - czy afirmacje trzeba mówić na głos, czy wystarczy myśleć? Bo czuję się głupio mówiąc to do lustra.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Gertruda Efekt jest różny w zależności od osoby. Część ludzi faktycznie bardziej reaguje na własny głos, bo angażuje inną ścieżkę przetwarzania niż sama myśl. Ale nie ma obowiązku lustra ani głośnego mówienia. Pisanie afirmacji odręcznie to inna forma, którą wiele osób uważa za skuteczniejszą niż mówienie, właśnie dlatego że zwalnia i zmusza do skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@orakliaa)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę dużo to rozjaśniło! A czy pisanie odręcznie vs. na klawiaturze robi jakąś różnicę? Czy to już bez znaczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Orakliaa Różnica jest, ale nie zawsze decydująca. Pisanie odręczne angażuje więcej obszarów motorycznych i spowalnia proces, co sprzyja większej obecności przy każdym słowie. Klawiatura jest szybsza, ale ta szybkość bywa pułapką - piszesz automatycznie i wychodzisz z kontaktu z treścią. Jeśli masz tendencję do mechanicznego działania, odręczne pisanie może pomóc. Ale jeśli klawiatura pozwala ci pisać swobodniej i więcej, to może być lepsza opcja dla ciebie. Wypróbuj obie formy przez kilka dni i sprawdź, po której lepiej pamiętasz, co pisałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czyli to nie ma jednej odpowiedzi? Bo zaczęłam pisać odręcznie i ręka mi się męczy po trzech zdaniach. Ale skoro angażuje więcej, to może warto się przemęczyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Bibianna Jeśli uwaga idzie na ból ręki, a nie na treść afirmacji, to chyba nie o to chodzi. Ja pisałam odręcznie przez miesiąc i efekt był taki, że czekałam, aż skończy się ta tortura. Wróciłam do głośnego mówienia i zdecydowanie lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania, które tu wisi od kilku postów i nikt nie odpowiedział wprost: czy afirmacje na świadomość w ogóle różnią się jakościowo od zwykłych afirmacji motywacyjnych, czy to tylko kwestia doboru słów? Bo z tej rozmowy wynika, że mechanizm jest ten sam, zmienia się tylko treść. Ale jeśli tak jest, to co sprawia, że jedna treść miałaby budować samoświadomość bardziej niż inna?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Krokusik_53 To trafne pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Mechanizm powtarzania jest ten sam, ale afirmacje skierowane na samoświadomość działają inaczej pod względem kierunku uwagi. Afirmacja 'jestem spokojna' każe ci obserwować, czy jesteś spokojna, bo codziennie weryfikujesz stan względem deklaracji. Afirmacja 'przyciągam dostatek' każe ci obserwować zewnętrzne zdarzenia. Różnica jest w tym, co stajesz się przyzwyczajona monitorować.


Odpowiedz
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 169

@Albinek A jeśli ktoś stosuje afirmacje o dostatku i zaczyna zauważać, że wcale nie jest tak spokojny, jak myślał - czy to też jest samoświadomość? Bo z tego, co piszesz, wynika, że każda afirmacja może niechcący uruchomić wewnętrznego obserwatora, nawet jeśli nie o to chodziło.


Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Eustachy Tak, może. I to jest ciekawy efekt uboczny, o którym rzadko się mówi. Dyskomfort przy afirmacji bywa pierwszym sygnałem samoświadomości, bo zauważasz rozbieżność między tym, co mówisz, a tym, co czujesz. Problem jest wtedy, kiedy ten dyskomfort prowadzi do porzucenia praktyki, zamiast do refleksji nad nim.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówi Albinek jakoś mnie uspokaja, bo ja właśnie ten dyskomfort traktowałam jak znak, że robię coś nie tak. A może on jest częścią procesu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Derenka Jest częścią procesu, ale nie zawsze i nie każdy. Są osoby, u których dyskomfort wynika z tego, że afirmacja jest po prostu źle dobrana do etapu, na którym są. Jeśli ktoś ma bardzo silne przekonanie odwrotne do treści afirmacji, to mówienie czegoś, w co absolutnie nie wierzy, może generować więcej oporu niż pożytku. Nie każdy dyskomfort to sygnał do refleksji, czasem to sygnał do zmiany treści.


Odpowiedz
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Krokusik_53 Ale jak odróżnić, który to dyskomfort? Ten, który jest 'dobry' i znaczy, że coś odkrywasz, od tego, który znaczy, że afirmacja jest nie dla ciebie?


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Czaromira96 Dobre pytanie i nie mam jednej reguły. Ale orientacyjnie: jeśli dyskomfort pojawia się jako coś w rodzaju 'to nieprawda, ale ciekawa myśl' - to jest sygnał do pracy. Jeśli pojawia się jako 'to jest absurd i mnie irytuje samo czytanie tego' - to raczej sygnał, że treść wymaga zmiany. Chociaż nawet to nie jest pewnik.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

A czy te afirmacje na samoświadomość powinny być sformułowane inaczej niż zwykłe? Czytałam gdzieś, że lepiej mówić 'zauważam siebie' niż 'jestem świadoma'. Ale nie rozumiem do końca, dlaczego forma miałaby mieć znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Gertruda Forma ma znaczenie dlatego, że 'zauważam siebie' to opis czynności w czasie teraźniejszym, a 'jestem świadoma' to deklaracja stanu. Pierwsza angażuje uwagę tu i teraz, bo wymaga, żebyś coś faktycznie obserwowała. Druga jest stwierdzeniem, które możesz powtarzać bez żadnej obserwacji. To podobna różnica jak między 'oddycham' a 'mam płuca'.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

Czyli zamiast 'jestem spokojna' lepiej mówić 'zauważam, że oddycham spokojnie'? To zmienia całkowicie brzmienei, bo ta druga wersja brzmi jak opis tego co robię, a nie życzenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Opalinka Dokładnie to miałam na myśli. I to jest właśnie ten punkt styku między afirmacją a uważnością - kiedy afirmacja jest sformułowana jako obserwacja procesu, a nie jako życzenie rezultatu, zaczyna działać inaczej. Zauważasz coś realnego, a nie deklarujesz coś idealnego.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@roch60)
Połączone: 7 miesięcy temu

No to teraz mam mieszane odczucia. Z jednej strony Albinek mówi, że regularność jest ważniejsza od treści, a z drugiej Eugenka i Krokusik mówią, że treść i forma mają ogromne znaczenie. To w końcu co jest ważniejsze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Roch60 Nie powiedziałem, że treść nie ma znaczenia, powiedziałem, że bez regularności treść i tak nie działa. To nie jest sprzeczność. Potrzebujesz obu. Regularność to baza, bez której nawet najlepsza treść nic nie zrobi. Ale przy tej samej regularności dobra treść daje lepsze efekty niż przypadkowa.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@sylwester75)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak to jest z tymi afirmacjami po angielsku? Słyszałem, że mózg inaczej reaguje na język obcy i że w ojczystym języku afirmacje działają mocniej. Coś w tym jest?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Sylwester75 Dla mnie przynajmniej tak jest. Jak powtarzam coś po angielsku, to bardziej brzmii jak cytat z książki niż coś mojego. Nie wiem, czy to kwestia mózgu, ale emocjonalnie jest duża różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

To ciekawe, co mówi Zywilka53, bo ja mam odwrotnie - po angielsku jakoś mniej mnie drażni to, co mówię, i może łatwiej mi to powtarzać bez oporu. Ale może dlatego, że nie wywołuje tyle emocji co ojczysty, więc i samoświadomość mniejsza?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Eustachy To co mówisz jest ciekawe - że po angielsku łatwiej, bo mniej drażni. Ale czy to nie znaczy, że afirmacja omija właśnie ten poziom, na którym powinna działać? Jeśli nie wywołuje emocji, to czy w ogóle coś robi?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Czaromira96 Dokładnie to jest sedno. Afirmacja bez żadnego ładunku emocjonalnego to tylko słowa w tle. Ale z drugiej strony Eustachy ma rację, że czasem opór jest tak silny, że język obcy pomaga go obejść na początku - żeby w ogóle zacząć. To trochę jak wejście tylnymi drzwiami. Problem pojawia się, gdy zostajemy przy tych tylnych drzwiach na zawsze i nigdy nie przechodzimy do języka, który naprawdę pasuje z tym, co czujemy. Czyli angielski może być etapem przejściowym, ale nie docelowym.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Ale zaraz - czy to nie jest zakładanie z góry, że emocjonalna reakcja jest niezbędna? Są tradycje, w których powtarzanie ma działać właśnie przez oswajanie, bez angażowania emocji na wejściu. Coué pisał dokładnie o tym - że autosugestia działa lepiej, gdy wola i emocje są wyłączone, bo wtedy nie blokują. Więc może Eustachy nieświadomie stosuje klasyczną technikę?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 169

@Krokusik_53 Nie słyszałem o Coué. Możesz powiedzieć więcej, co to za podejście? Bo jeśli to ma jakieś uzasadnienie, to może moje przypadkowe odkrycie z angielskim ma sens.


Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Eustachy Émile Coué, XIX-wieczny farmaceuta, metoda autosugestii świadomej. Jego najsłynniejsza formuła to 'z każdym dniem, pod każdym względem, czuję się coraz lepiej'. Sedno było takie, że powtarzanie ma być mechaniczne, spokojne, bez wysiłku woli. Im mniej starasz się uwierzyć, tym lepiej. To dość odwrotne do tego, jak większość ludzi rozumie afirmacje. Ale uwaga - Coué mówił o tym w kontekście leczenia, nie samoświadomości, więc przenoszenie jeden do jednego jest dyskusyjne.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Albinek A jak połączyć to z tym, co mówiła Eugenka - że afirmacja powinna być obserwacją procesu, a nie deklaracją stanu? Bo te dwa podejścia brzmią dla mnie jak coś zupełnie innego. Coué mówi: mów bez emocji, Eugenka mówi: angażuj uwagę tu i teraz. Jak to razem działa?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Derenka To nie jest sprzeczność, jeśli patrzysz na różne etapy praktyki. Coué opisuje fazę wejścia - kiedy przekonanie jest bardzo niskie i opór duży, mechaniczne powtarzanie bez nacisku na wiarę może być pierwszym krokiem. To, o czym mówię przy obserwacji procesu, to już kolejny etap - kiedy masz wystarczająco dużo spokoju, żeby naprawdę patrzeć na siebie. Nie każdy zaczyna od tego samego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@roch60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, a ile czasu to zajmuje w praktyce? Bo tu się mówi o etapach, fazach, podejściach - a ja siedzę i zastanawiam się, czy w ogóle powinienem zacząć od tego Coué, od obserwacji, czy od czegoś innego. Czy jest jakaś kolejność, którą można polecić?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Roch60 Nie ma jednej kolejności, bo każda osoba zaczyna z innym poziomem oporu. Ale jeśli chcesz praktyczną wskazówkę: zacznij od obserwowania bez żadnych afirmacji przez tydzień. Po prostu zapisuj, co czujesz w ciągu dnia. Jeśli widzisz powtarzające się wzorce, to masz materiał do pracy z afirmacją. Jeśli nie widzisz niczego - zaczekaj, bo afirmacja nie zastąpi podstawowej obserwacji siebie.


Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Krokusik_53 Tydzień bez afirmacji? To brzmi jak cofanie się. Ja już ćwiczę od kilku tygodni i teraz mam przestać, żeby obserwować? Nie rozumiem, dlaczego nie można robić obu naraz.


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Bibianna Możesz robić obu naraz, nie powiedziałam, że nie możesz. Mówiłam o osobie, która dopiero zaczyna i nie wie od czego. Ty już masz praktykę, więc to nie do ciebie był ten komentarz. Ale skoro wspominasz - co obserwujesz u siebie po tych kilku tygodniach? Czy cokolwiek się zmieniło w tym, jak reagujesz na sytuacje?


Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Krokusik_53 Szczerze? Trudno mi ocenić. Wydaje mi się, że jestem spokojniejsza, ale nie wiem, czy to afirmacje, czy po prostu minął trudny okres. To jest właśnie mój problem z tym wszystkim - nie wiem, jak odróżnić efekt praktyki od zwykłego upływu czasu.


Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Bibianna To jest klasyczny problem z każdą praktyką wewnętrzną - brak grupy kontrolnej. Nie możesz cofnąć czasu i sprawdzić, jak by wyglądał ten sam okres bez afirmacji. Jedyne, co możesz robić, to prowadzić notatki. Nie ogólne wrażenia, tylko konkrety: jak zareagowałam w tej konkretnej sytuacji, co poczułam, co powiedziałam. Po miesiącu takich notatek masz coś, do czego możesz wrócić i porównać.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: