Próbuję pracować z afirmacjami dotyczącymi pieniędzy, ale wiele z nich brzmi dla mnie sztucznie i nie potrafię w nie uwierzyć. Szukam sformułowań, które realnie pomogły Wam zmienić nastawienie do finansów i poczucie zasługiwania na dobrobyt. Czytałam ostatnio, że afirmacje w drugiej osobie typu "zasługujesz na dobrobyt" działają lepiej niż "zasługuję na dobrobyt", bo nasz mózg jest przyzwyczajony słyszeć pochwały od innych. Co o tym myślicie?
Coś w tym jest. Sama miałam tak, że kiedy mówiłam "jestem bogata", od razu w głowie odzywał mi się głos "akurat". A jak przestawiłam się na "jesteś coraz bliżej finansowego spokoju", to jakoś łatwiej mi było to przełknąć. Forma drugiej osoby brzmi trochę jak rada od kogoś życzliwego.
Jest taka teoria, że pierwsza osoba wzbudza opór, bo umysł natychmiast szuka kontrargumentów ze swojego doświadczenia. Druga osoba omija ten mechanizm, bo brzmi jak komunikat z zewnątrz. Nie znaczy to, że pierwsza nie działa, ale jeśli masz silne blokady, druga osoba bywa łagodniejszym wejściem.
Jeśli nagrywasz swoim głosem i odsłuchujesz, to forma drugiej osoby ma większy sens, bo wtedy to brzmi jakbyś sama do siebie mówiła z zewnątrz. "Radzisz sobie z pieniędzmi coraz lepiej", "masz prawo do dostatku" - takie sformułowania.
Dodam jeszcze, że można mieszać. Rano przy lustrze druga osoba, bo patrzysz na siebie i mówisz do tej osoby w odbiciu. A w ciągu dnia, jak coś sobie podpowiadasz w myślach, pierwsza osoba. Tylko trzeba dobrać sformułowania, w które naprawdę da się uwierzyć, a nie kosmiczne "jestem milionerką", jak się ma debet na koncie.
No właśnie tego "jestem milionerką" nie potrafię wypowiedzieć bez uśmiechu politowania nad sobą. A jakie sformułowania bardziej miękkie polecacie konkretnie pod pieniądze?
Spróbuj formy procesualnej, czyli "uczę się przyjmować pieniądze", "jestem otwarta na finansowe możliwości", "moja sytuacja finansowa stopniowo się poprawia". W drugiej osobie: "masz w sobie wszystko, żeby zadbać o swoje finanse", "zasługujesz na spokój w sprawach pieniędzy". To są zdania, których umysł nie odrzuca od razu.
O matko, to mi otwiera oczy. Bo ja całe życie powtarzam "jestem bogata" i nic, a wręcz mam wrażenie, że jeszcze gorzej. Może właśnie dlatego, że mój mózg się buntuje przeciwko temu kłamstwu.
Dokładnie tak. To zjawisko bywa nazywane efektem odwrotnym - jak afirmacja jest zbyt daleko od twojego aktualnego przekonania, to nie buduje, tylko podkreśla różnicę. Czyli mówisz "jestem bogata" i mózg ci od razu pokazuje wyciąg z banku. Lepsze są zdania z pola "możliwości" niż z pola "faktu".
A ja mam pytanie, bo eksperymentowałam z afirmacjami pisanymi. Czy to też ma znaczenie - czy piszę "ja jestem" czy "ty jesteś"? Bo w pisaniu jakoś mi naturalnie wychodzi pierwsza osoba.
Przy pisaniu można robić tak zwany dialog - piszesz zdanie w pierwszej osobie i pod nim odpowiedź w drugiej, jakby ktoś ci potwierdzał. "Zasługuję na dobrobyt" - "Tak, zasługujesz na dobrobyt". To technika z pracy z wewnętrznym dzieckiem, ale świetnie działa też na pieniądze, bo te blokady często idą z dzieciństwa.
Tak, dokładnie. Jeśli stara wiadomość brzmiała "pieniądze nie są dla ciebie", to nowa też powinna być w drugiej osobie - "pieniądze są też dla ciebie", "masz prawo żyć w dostatku". Wymieniasz przekaz na tym samym poziomie, na którym się zakorzenił.
Ciekawe to. Ja jeszcze słyszałam, że można używać swojego imienia. Czyli zamiast "jestem" albo "jesteś", mówisz "Galia zasługuje na dobrobyt". Niby jeszcze bardziej omija opór, bo to brzmi jak ktoś trzeci o tobie.
Tak, to jest tak zwane mówienie o sobie z dystansu i są na to badania psychologiczne, nie tylko ezoteryczne. Mówienie o sobie po imieniu obniża reakcję emocjonalną i pozwala spokojniej przyjąć zdanie. Polecam łączyć - druga osoba plus imię. "Luiza, radzisz sobie coraz lepiej z pieniędzmi".
Spróbuję tego z imieniem, bo brzmi to dla mnie najmniej sztucznie z tego wszystkiego. Mam jeszcze pytanie - ile razy dziennie powtarzać i czy lepiej rano czy wieczorem?
Rano tuż po przebudzeniu i wieczorem przed snem, bo wtedy umysł jest w stanie najbardziej chłonnym - fale mózgowe są wolniejsze, łatwiej obejść krytyka. W ciągu dnia możesz wracać do afirmacji ad hoc, jak złapiesz się na negatywnej myśli o pieniądzach. Ilość mniej istotna niż regularność.
Czytam was i sama się zastanawiam, czemu nigdy nie próbowałam drugiej osoby. Zawsze powtarzałam standardowo "ja" i faktycznie czułam ten opór. Spróbuję od jutra przerobić swoją listę.
A czy ktoś ma sprawdzone konkretne zestawy zdań pod pieniądze w tej drugiej osobie? Bo teoretycznie wszystko rozumiem, ale jak siadam do pisania, to nic mi nie przychodzi do głowy poza ogólnikami w stylu "jesteś dobra".
Dorzucę jeszcze coś, co sama stosuję: "masz w sobie spokój wokół pieniędzy", "pozwalasz sobie wydawać bez paniki i przyjmować bez wstydu". To drugie zdanie jest u mnie kluczowe, bo blokada nie była w zarabianiu, tylko w przyjmowaniu prezentów i pomocy.
Dzięki, to brzmi konkretnie. Faktycznie te o przyjmowaniu mnie ruszają, bo zawsze się czuję głupio jak ktoś mi chce coś postawić albo zapłacić za obiad.
O właśnie, ja też mam problem z przyjmowaniem. Nawet jak dostaję wypłatę, to gdzieś we mnie siedzi takie "za mało zrobiłam, żeby tyle dostać". Może to jest do przerobienia bardziej niż samo "jestem bogata".
Wypróbowałam wczor... ostatnio tę technikę dialogu z postu Kapturek i naprawdę coś we mnie drgnęło. Napisałam "zasługuję na finansowy spokój" i pod spodem "tak, Lunarna, zasługujesz na finansowy spokój". Przy drugim zdaniu mi się łzy zakręciły, więc chyba trafiło.
Wtrącę się, bo widzę, że rozmowa idzie w stronę bardzo praktyczną. Z mojego doświadczenia forma druga osoba plus imię działa najlepiej u osób, które miały krytycznego rodzica. Wtedy słyszenie własnego imienia w pozytywnym kontekście dosłownie nadpisuje stary ślad. Jeśli rodzice nie używali twojego imienia w czuły sposób, to ta technika jest mocna.
Czytam i mi się robi trochę smutno, bo widzę u siebie to samo. Nie wiedziałam, że można tak rozłożyć to na takie warstwy.
A czy ktoś próbował nagrywać sobie te afirmacje na telefonie i puszczać w słuchawkach przy zasypianiu? Bo czytałam o tym, ale nie wiem czy lepiej w pierwszej czy drugiej osobie pod sen.
Dziesięć do dwudziestu minut spokojnie wystarczy. Ważniejsza jest powtarzalność niż długość pojedynczej sesji. Lepiej codziennie dziesięć minut niż raz w tygodniu godzina.
Ja połączyłam afirmacje pieniężne z prostym rytuałem przy świecy zielonej i u mnie najlepiej działa właśnie forma w drugiej osobie, wypowiadana na głos do płomienia, jakby się mówiło do siebie z drugiej strony. "Luiza, jesteś bezpieczna w sprawach pieniędzy" - takie zdanie wypowiedziane przy świecy ma zupełnie inną wagę niż wymamrotane pod nosem przed lustrem.
