Aktualizacja u mnie - szef odpisał i dostałam podwyżkę, choć mniejszą niż prosiłam. Ale jestem w szoku, bo miesiąc temu nawet bym nie zapytała. Cały czas powtarzam sobie tę formułę "masz prawo prosić o więcej" i czuję, że to się rzeczywiście wpisuje gdzieś głębiej.
Personalizacja afirmacji pod konkretną sytuację działa zwykle mocniej niż ogólne zdania. Im bardziej zdanie pasuje do tego, co dokładnie cię blokuje, tym szybciej coś się rusza. Ogólne "masz dobrobyt" jest za szerokie, mózg nie wie co z tym zrobić. "Możesz spokojnie powiedzieć X w rozmowie z Y" jest konkretne i ciało to czuje.
Napisałam ten list. Czytałam na głos i przy fragmencie o tym, że mogę mieć więcej niż mama, się popłakałam. Sama bym nie pomyślała, że to siedzi - ale jak napisałam swoim charakterem pisma do siebie w drugiej osobie, to wyszło. Teraz nie wiem co z tym dalej zrobić.
Ten wątek zaczyna mi pokazywać, że afirmacje to nie jest klepanie zdań, tylko praca detektywistyczna nad sobą. Trzeba znaleźć właściwe słowa, właściwą formę i jeszcze właściwy temat. Czuję się trochę przytłoczona, ale w dobrym sensie - bo wreszcie rozumiem, dlaczego wcześniejsze próby mi nie wychodziły.
Zaglądam do tego wątku z innej kategorii, bo zaciekawił mnie tytuł. U mnie z afirmacjami finansowymi pomógł dopiero rozkład tarota, który pokazał mi w którym miejscu mam blokadę - i dopiero pod to ułożyłam zdania w drugiej osobie. Może komuś też pomoże takie połączenie, jeśli nie wiadomo od czego zacząć.
Wracam jeszcze do czasu teraźniejszego, o którym pisałam wcześniej. Spróbowałam mimo wszystko jednego zdania w czasie przyszłym, żeby porównać - "będziesz spokojna o pieniądze" - i faktycznie czuję różnicę. To jakby coś było odkładane na potem. Teraźniejszy mimo całego dyskomfortu działa szybciej.
