Od jakiegoś czasu eksperymentuję z afirmacjami nagranymi własnym głosem. Wcześniej tylko powtarzałam je na głos rano przy lustrze, teraz puszczam sobie nagranie w słuchawkach podczas porannej kawy i wieczorem przed snem. I mam wrażenie, że to działa zupełnie inaczej. Jakby mózg nie wiedział, że to ja mówię, i traktował te zdania bardziej jak komunikat z zewnątrz. Ktoś próbował podobnie? Bo nie wiem, czy mi się nie wydaje.
Też przerzuciłem się na nagrania jakieś pół roku temu i mam podobne wrażenie. Aktywne wypowiadanie męczy mnie w ciągu dnia, czasem zapominam, czasem powtarzam w biegu bez świadomości. Z nagraniem jest tak, że mogę po prostu siedzieć, oddychać i słuchać. Ale ciekaw jestem, co na to powiedzą bardziej doświadczone osoby, bo słyszałem opinie, że bierne słuchanie nie wchodzi tak głęboko. Ktoś to weryfikował na sobie dłużej?
nie placebo, raczej kwestia tego, jak mózg przetwarza własny głos. Słysząc siebie z nagrania, słyszysz inny dźwięk niż ten, który normalnie odbierasz w trakcie mówienia, bo wtedy dochodzi przewodnictwo kostne. Dlatego prawie każdy nie znosi nagrań siebie - bo brzmi obco. I właśnie ta obcość bywa pomocna w pracy afirmacyjnej, bo zdanie nie wraca w starym, znajomym kanale wewnętrznym.
a można pytanie z innej beczki? Czy do nagrania dokłada się jakąś muzykę w tle, czy lepiej sam głos? Widziałam na YT afirmacje z falami theta pod spodem i zastanawiam się, czy to ma sens, czy to bardziej marketing.
dokładnie tak. Najpierw fundament, potem konkret. Zamiast akceptuję siebie wejdź w akceptuję, że dziś nie wszystko mi wyszło i to nie odbiera mi wartości. Im bliżej realnej sytuacji, tym mocniej pracuje. Tylko uwaga - nie wpadnij w katalogowanie wszystkich swoich problemów, bo wtedy nagranie staje się listą bolączek przebraną za afirmacje.
ciekawe. Sprawdzę to przy kolejnym odsłuchu, bo faktycznie przy jednym ze zdań o finansach mam coś takiego, że odpływam myślami. Myślałam, że to nuda, a może to właśnie ten opór? Bo to się powtarza dokładnie w tym samym miejscu.
odpływanie myślami to klasyczny mechanizm obronny przy afirmacjach, które uderzają w głębsze przekonanie. Świadomość ucieka, bo treść jest niezgodna z dotychczasowym obrazem rzeczywistości. Dobra wiadomość - to oznacza, że afirmacja jest dobrze sformułowana. Zła - musisz się przy niej trzymać uważności, inaczej przeleci bokiem.
dobrze, że to mówisz, bo właśnie miałam dylemat. Wyjeżdżam na pięć dni i nie chcę zabierać słuchawek. Czyli mogę odpuścić bez stresu, że wszystko leci na marne?
możesz odpuścić, ale rozważ jedną rzecz - na wyjeździe sama treść afirmacji wciąż jest dostępna w pamięci. Możesz powiedzieć ją sobie w głowie rano, bez nagrania, bez słuchawek. To inna jakość pracy niż odsłuch, ale to nie jest zerowanie. To bardziej tryb podtrzymujący.
czyli lepiej mało zdań powtórzonych kilka razy niż dużo różnych raz na nagraniu? Bo ja zrobiłam listę dwunastu afirmacji i każdą mam tylko raz, jedno za drugim. To znaczy, że właściwie zrobiłam to źle?
dwanaście różnych zdań po jednym razie to za dużo materiału i za mało powtórzenia. Mózg potrzebuje wracać do tego samego sformułowania, żeby się ono utrwaliło. Wybierz cztery najważniejsze i każdą powtórz trzy razy z krótką pauzą między powtórzeniami. Reszta na osobne nagranie albo na inny etap pracy.
