Forum

Asystent AI
Czy afirmacje dział...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje działają szybciej na niektóre osoby niż na inne?

Strona 2 / 3

Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy da się jakoś sprawdzić, które ogniwo jest u mnie najsłabsze? Bo słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy mój problem to skupienie, czy to że po prostu nie wierzę w to, co mówię. Nie umiem tego rozróżnić sama z siebie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Janeczka.x Spróbuj zadać sobie jedno pytanie po afirmacji: 'co teraz czuję?' - nie co myślę, tylko co czuję. Jeśli czujesz pustkę albo obojętność, problem może być ze skupieniem. Jeśli czujesz wyraźny sprzeciw albo coś w rodzaju wstydu - to sygnał, że dystans przekonaniowy jest duży. To nie jest metoda naukowa, ale daje jakiś punkt orientacyjny.


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Kamilcia95 A co jeśli czuję obydwa naraz? Pustkę i sprzeciw. Czy to znaczy, że oba ogniwa są słabe, czy że po prostu afirmacje nie są dla mnie?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Storczyk61 To raczej nie znaczy, że afirmacje nie są dla ciebie - to znaczy, że zaczynasz od bardzo daleka. Może warto wtedy cofnąć się jeszcze bardziej i zanim zaczniesz pracę z afirmacjami, poświęcić czas na samo obserwowanie, co mówisz do siebie na co dzień. Nie zmieniać jeszcze, tylko słuchać. To może być ciekawsze niż się wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 363
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie ta kwestia obserwowania bez zmieniania wydaje mi się niedoceniana. Miałam taki okres, kiedy przez kilka tygodni tylko zapisywałam, co automatycznie myślę w różnych sytuacjach - bez oceniania, bez afirmacji. I dopiero potem, kiedy zaczęłam układać afirmacje, wiedziałam, do czego właściwie się odwołuję. Efekty były wtedy wyraźnie szybsze niż przy wcześniejszych próbach 'na ślepo'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Wandzisia To interesujące że wspominasz o zapisywaniu myśli. Ja próbowałam prowadzić dziennik afirmacji ale szybko go rzuciłam bo wydawało mi sie że to nie ma sensu. Moze jednak warto było pociagnac?


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Drozdzia51 To zależy od tego, co zapisywałaś. Jeśli tylko same afirmacje - to faktycznie może nie dawać wiele ponad samo ich powtarzanie. Ale zapis tego, jak się czujesz przed i po, albo co automatycznie myślisz w sytuacjach stresowych - to już jest coś innego. To jest materiał do pracy, nie tylko ćwiczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie bo trochę zgubiłam wątek - czy wy mówicie teraz o dzienniku jako o metodzie samej w sobie, czy jako o czymś pomocniczym do afirmacji? Bo zaczęłam słuchać tej dyskusji właśnie dlatego, że szukam czegoś, co przyspieszy efekty, a nie wiem, czy dziennik to kolejna rzecz do robienia, czy po prostu jeden ze sposobów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Glicynia_A To drugie. Dziennik nie jest celem, tylko sposóbm do diagnozy. Jeśli i tak nie masz czasu ani chęci na kolejne zadanie, możesz zrobić to mentalnie - po prostu przed ułożeniem afirmacji zatrzymać się i zapytać siebie: 'z czym właściwie chcę pracować i skąd to przekonanie w ogóle pochodzi?' Zapis pomaga, ale nie jest konieczny.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do samego pytania z tytułu, bo mam wrażenie, że trochę od niego odpłynęliśmy. Czy różnice w szybkości efektów to kwestia metody, którą wybieramy, czy może po prostu pewne osoby są strukturalnie bardziej podatne na ten rodzaj pracy? Innymi słowy - czy szybszy efekt to zawsze zasługa dobrej praktyki, czy czasem po prostu trafia się ktoś, kto ma mniej do przepracowania na starcie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Ferdek Myślę, że to drugie jest jak najbardziej możliwe. Ktoś, kto już wcześniej przepracował podstawowe przekonania o sobie - przez terapię, przez własną refleksję, przez inne praktyki - będzie miał mniej wewnętrznego oporu. Afirmacja nie musi walczyć z latami zakorzenionych wzorców. To nie jest kwestia talentu do afirmacji, tylko po prostu punktu startowego.


Odpowiedz
(@bard-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 45

@Ravenna84 Ale czy to nie prowadzi do wniosku, że afirmacje najszybciej działają na tych, którzy... najmniej ich potrzebują? Bo ktoś z płytszymi wzorcami do przepracowania zacznie szybciej widzieć efekty, a ktoś z głębszymi - wolniej, albo wcale. To trochę paradoksalne.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Bard.x To jest logiczne spostrzeżenie, ale niekoniecznie tak to działa w praktyce. Tempo nie przekłada się od razu na głębokość zmiany. Ktoś, u kogo efekty przychodzą szybko, może zmieniać coś powierzchownego. Ktoś, u kogo trwa to miesiącami, może przepracowywać coś znacznie trwalszego. Pytanie, co kto rozumie przez 'działają'.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

To jest ważne rozróżnienie. Kiedy zaczęłam ten wątek, myślałam bardziej o tempie - kto szybciej zobaczy efekty. Ale z tej rozmowy wyłania mi się inny obraz: że szybkość to może być zły miernik. Może lepiej pytać nie 'kiedy zadziała', tylko 'co właściwie chcę zmienić i jak głęboko'. I czy w ogóle jestem gotowa na zmianę, bo to nie jest takie oczywiste.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie, gotowość to słowo klucz. Pracowałam z kobietami, które deklarowały że chcą zmiany, ale w praktyce każda nowa afirmacja wywoływała u nich taki rodzaj oporu, jakby coś w środku broniło starego stanu. I to nie było złe skupienie ani zła forma - to był lęk przed zmianą jako taką. Wtedy żadna technika nie przyspieszy efektów, dopóki ten lęk nie zostanie zauważony.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Wieslawka63 A jak rozpoznać, że to właśnie lęk przed zmianą, a nie po prostu to, że afirmacja jest źle dopasowana? Bo z zewnątrz chyba wyglądają podobnie - opór to opór.


Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Janeczka.x Dobre pytanie. Z mojego doświadczenia różnica jest taka - przy źle dopasowanej afirmacji opór jest raczej intelektualny: 'to nieprawda, to niezgodne z faktami'. Przy lęku przed zmianą opór jest bardziej emocjonalny, trudniejszy do nazwania. Czasem towarzyszy mu coś w rodzaju: 'a co będzie, jeśli naprawdę się zmienię, co wtedy stracę?' - i tego nie da się rozwiązać lepszą formą afirmacji.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Wieslawka63 To jest ważna obserwacja, ale muszę dodać jedno zastrzeżenie. Rozróżnianie lęku przed zmianą od niedopasowania afirmacji to coś, co warto robić ostrożnie. Nie każdy opór emocjonalny oznacza ukryty lęk - czasem to po prostu sygnał, że warto wejść głębiej w to, co się mówi. Nie każda osoba, która czuje emocjonalny opór, potrzebuje terapii zamiast pracy z afirmacją. Bywa, że sam proces powolnego oswajania afirmacji jest wystarczający.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chcę się odnieść do tego, co napisałaś, bo myślę, że warto to rozwinąć. Mówisz o ostrożności w rozróżnianiu - i zgadzam się z tym w zupełności. Ale martwi mnie coś innego: jeśli ktoś zaczyna analizować każdy swój opór i szukać w nim ukrytych warstw lęku, może nigdy nie przejść do samej praktyki. Kiedy praca nad afirmacją zamienia się w pracę nad pracą nad afirmacją - to też jest pułapka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Kamilcia95 To jest dobry punkt, ale nie wiem, czy da się go uniknąć bez jakiegoś etapu tej wstępnej pracy. Mam wrażenie, że zależy to od tego, z jaką historią ktoś przychodzi. Dla jednej osoby analiza oporu to niepotrzebna pętla, dla innej - warunek konieczny, żeby cokolwiek w ogóle ruszyło.


Odpowiedz
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Ferdek A jak rozpoznać, do której grupy się należy? Bo ja na przykład kompletnie nie wiem, czy mój problem to za dużo analizowania, czy za mało. Mam wrażenie, że kręcę się w kółko i za każdym razem, kiedy myślę, że coś rozumiem, pojawia się kolejna warstwa.


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Janeczka.x Szczerość: to kręcenie się w kółko, które opisujesz, jest dość typowe na pewnym etapie. Ale jest jedna różnica między produktywnym a nieproduktywnym kręceniem - czy po każdej rundzie coś choć trochę się zmienia w tym, jak reagujesz, czy zostaje dokładnie tak samo. Jeśli za każdym razem ten sam poziom napięcia i ten sam rodzaj oporu - to sygnał, że sama analiza tu nie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji i mam głupie pytanie - wy mówicie o oporze, lęku przed zmianą, warstwach przekonań. A czy ktoś w ogóle brał pod uwagę, że niektórzy ludzie po prostu nie reagują na afirmacje jako metodę, tak jak niektórzy nie reagują na daną formę medytacji? Czy musimy to zawsze tłumaczyć przez coś, co jest nie tak z daną osobą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Storczyk61 To jest uczciwe pytanie i myślę, że odpowiedź brzmi: tak, takie osoby istnieją. Afirmacje werbalne to jedna z metod pracy z przekonaniami, ale nie jedyna. Dla kogoś, kto mocno przetwarza wizualnie albo kinestetycznie, słowa powtarzane w kółko mogą być po prostu mało angażujące - nie dlatego, że coś z tą osobą jest nie tak, tylko dlatego, że metoda nie trafia w jej sposób przyswajania.


Odpowiedz
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Kornelia93 To co wtedy? Masz na myśli że trzeba przejść na inny rodzaj afirmacji, np pisane zamiast mówione? Bo jestem typem który lepiej przyswaja jak coś zapisze niz jak to uslyszy.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Drozdzia51 Pisane, wizualizowane, albo połączone z ruchem ciała - to wszystko są warianty. Nie ma jednej słusznej formy. Część osób robi afirmacje pisząc je odręcznie, część nagrywa i odsłuchuje, część wypowiada przed lustrem. Ważniejsze niż forma jest to, żeby metoda angażowała cię na tyle, że jesteś przy tym naprawdę obecna, a nie tylko mechanicznie wykonujesz zadanie.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

A co z tym lustrem - słyszałam, że to podobno jeden z bardziej skutecznych sposobów, ale nigdy nie próbowałam, bo wydaje mi się to trochę dziwne. Czy ktoś faktycznie to robił regularnie i ma jakieś obserwacje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Glicynia_A Robiłam przez jakiś czas, głównie rano. To rzeczywiście jest inne doświadczenie niż samo mówienie do siebie w myślach. Trudniejsze, bo nie możesz uciec od własnej twarzy - i to jest jednocześnie to, co sprawia, że działa inaczej. Miałam dużo większy opór przy lustrze niż przy samym mówieniu, co samo w sobie było dość wymowne.


Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Wandzisia I co zrobiłaś z tym oporem? Przeczekałaś, zmieniłaś afirmację, czy po prostu rzuciłaś?


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Glicynia_A Zostałam przy tym przez parę tygodni, ale zmieniłam treść. Zaczęłam od bardzo prostych, prawie neutralnych zdań zamiast od razu walić w to, co najtrudniejsze. I to chyba był kluczowy moment - nie forsować na siłę, tylko zmniejszyć skok.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@bard-x)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego, co mówiła wcześniej Kornelia i Ravenna - jeśli dobrze rozumiem, szybkość efektów zależy od głębokości przekonań, które chcemy zmienić, i od metody, która do nas pasuje. Ale to mi rodzi kolejne pytanie: czy ktoś, kto zmienia coś powierzchownego szybko, w ogóle odczuwa to jako zmianę? Czy to nie jest tak, że szybkie efekty są po prostu mało odczuwalne, bo dotyczyły czegoś mało ważnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Bard.x Nie zawsze. Znam sytuacje, gdzie małe, pozornie powierzchowne przekonanie blokowało coś całkiem konkretnego i realnego w życiu. Zmiana tego jednego punktu potrafiła pociągnąć za sobą zmiany, których się nie spodziewano. Więc nie ma co zakładać z góry, że szybko równa się płytko.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że wchodzimy w coraz bardziej subtelne rozróżnienia i to jest dobre, bo temat na to zasługuje. Ale chciałam wrócić do bardzo konkretnej kwestii z początku dyskusji - ktoś wcześniej mówił, że podatność na afirmacje może być po części cechą osoby, a nie tylko kwestią metody czy głębokości przekonań. Czy ktoś ma jakieś konkretne obserwacje na własnym przykładzie, że coś zmieniło się w ich podatności z czasem?


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja mam. Przez pierwsze miesiące pracy z afirmacjami byłam kompletnie zamknięta, nic nie docierało. Ale zauważyłam, że zmieniło się to po tym, jak zaczęłam równolegle pracować z czakrą gardła - to jest centrum związane z wyrażaniem siebie i prawdą osobistą. Kiedy ta czakra zaczęła być bardziej otwarta, afirmacje przestały mi 'odskakiwać', zaczęłam je czuć inaczej.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Wieslawka63 Chcę tu delikatnie zaprotestować. Czakry to jeden z możliwych systemów interpretacyjnych i nie mamy żadnego sposobu, żeby zweryfikować, czy to 'otwarcie czakry gardła' było przyczyną zmiany, czy po prostu minęło wystarczająco dużo czasu i regularnej praktyki, żeby coś w sobie przepracować. Efekt mógł być prawdziwy, ale wyjaśnienie przyczynowe jest tu bardzo wątpliwe.


Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Kamilcia95 Nie mówię, że to jedyne wyjaśnienie. Mówię o tym, co zaobserwowałam i co w moim przypadku zbiegło się w czasie. Nie twierdzę, że każdy musi to tak interpretować.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Kamilcia95 Mam pytanie do tego, co powiedziałaś - czy według ciebie w ogóle możemy sprawdzić przyczynowość w takich procesach? Bo przy pracy z przekonaniami i ze sobą to jest chyba zawsze problem: za dużo zmiennych, za krótka perspektywa, żeby powiedzieć co dokładnie co spowodowało.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Feliks73 Masz rację, że pełna przyczynowość jest tu nieosiągalna. Ale to nie znaczy, że wszystkie wyjaśnienia są równie dobre. Moja uwaga do Wieslawki nie była o tym, żeby odrzucić jej doświadczenie - tylko o to, żeby nie budować na nim teorii, że 'praca z czakrą gardła przyspiesza działanie afirmacji', bo tego nie wiemy. Doświadczenie jednostkowe to punkt wyjścia do refleksji, nie dowód mechanizmu.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Kamilcia95 Dobra, rozumiem ten punkt - nie wszystkie wyjaśnienia są równie dobre nawet jeśli przyczynowości nie da się udowodnić. Ale wróćmy do głównego pytania tego wątku, bo trochę od niego odeszliśmy. Czy to, co mówiłaś - że nie można budować teorii na pojedynczym doświadczeniu - nie dotyczy też tezy, że niektórzy ludzie po prostu szybciej reagują na afirmacje? Bo to też jest uogólnienie oparte głównie na anegdotach.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Feliks73 Tak, dotyczy. I dlatego nie twierdzę, że mamy na to twarde dowody. Ale jest różnica między 'nie wiemy na pewno' a 'nie ma żadnych podstaw, żeby tak myśleć'. Badania nad neuroplastycznością i nad tym, jak powtarzanie zmienia schematy poznawcze, sugerują, że elastyczność poznawcza jest cechą różnicującą ludzi. Jeśli przyjmiemy, że afirmacje działają przez ten mechanizm, to logiczne, że osoby z wyższą elastycznością poznawczą będą reagować szybciej. Ale to wciąż hipoteza, nie fakt.


Odpowiedz
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Kamilcia95 A jak w takim razie sprawdzić, czy mam tę elastyczność poznawczą, czy nie? Bo ty mówisz o tym jak o czymś, co można zakładać lub nie zakładać, ale ja nie wiem, do której grupy należę i w sumie to właśnie mnie interesuje najbardziej.


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Janeczka.x Nie ma krótkiego testu, który ci to powie wprost. Ale jest parę rzeczy, które możesz zaobserwować sama. Czy łatwo zmieniasz zdanie, kiedy dostajesz nowe informacje, czy raczej trzymasz się swojego? Jak reagujesz na niejednoznaczność - ona cię mobilizuje czy paraliżuje? To oczywiście bardzo uproszczone pytania, ale mogą dać jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Ravenna84 Chyba jestem gdzieś pośrodku. Zmieniać zdanie potrafię, ale zwykle długo mi to zajmuje i dużo o tym myślę zanim to zrobię. Niejednoznaczność raczej mnie stresuje. Więc co to oznacza dla pracy z afirmacjami - że będzie po prostu wolniej?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Janeczka.x Niekoniecznie wolniej, ale może inaczej. Jeśli niejednoznaczność cię stresuje, to afirmacje zbyt ogólne albo zbyt ambitne mogą wzmacniać ten stres zamiast go redukować. Konkretniejsze sformułowania, bliższe temu, w co możesz realnie uwierzyć, mogą zadziałać lepiej niż wielkie deklaracje.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tez mam pytanie do Kornelii - mowisz o afirmacjach bliskich temu w co mozna uwierzyc. Ale czy nie chodzi wlasnie o to zeby afirmowac cos w co sie jeszcze nie wierzy i w ten sposob to zbudowac? Bo gdzies tak to rozumialam i teraz nie wiem ktore podejscie jest wlasciwe.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Drozdzia51 Obie wersje mają zwolenników i obie mają sens w różnych sytuacjach. Jeśli afirmacja jest zbyt daleka od tego, w co wierzysz, twój umysł ją odrzuca i zamiast przeprogramowania dostajesz konflikt wewnętrzny. Jeśli jest za bliska - nic się nie zmienia, bo już w to wierzysz. Chodzi o to, żeby znaleźć coś między - trochę poza strefą komfortu, ale nie tak daleko, że sam siebie słyszysz jak kłamiesz.


Odpowiedz
(@bard-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 45

@Kornelia93 To co opisujesz brzmi jak coś, co wymaga sporo samoświadomości, żeby dobrze skalibrować tę odległość. A co jeśli ktoś ma zaniżone poczucie wartości właśnie w obszarze, w którym chce pracować afirmacją - czy wtedy ta 'strefa' jest jeszcze trudniejsza do oceny?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Bard.x To jest trafne pytanie i jest w nim coś ważnego. Przy silnie zaniżonym poczuciu własnej wartości w danym obszarze niemal każda afirmacja dotycząca tego obszaru będzie brzmiała fałszywie. Dlatego część podejść zaczyna od czegoś zupełnie neutralnego - nie 'jestem wartościowy', tylko 'mogę dopuścić myśl, że inni mnie lubią'. To mniejszy krok, ale realny.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie o tym chciałam napisać. Kiedy pracowałam z czakrą serca równolegle do afirmacji dotyczących wartości własnej, te małe kroki były znacznie łatwiejsze do zrobienia. Jakby otwarcie energetyczne w tym obszarze zmniejszało ten opór, o którym mówi Kamilcia. Nie twierdzę, że to jedyna droga, ale u mnie to działało razem, nie osobno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Wieslawka63 Okej, ale jak rozróżnisz, że to praca z czakrą zmniejszyła opór, a nie po prostu czas i regularność samych afirmacji? Pytam serio, bo chcę zrozumieć jak ty to odróżniasz we własnym doświadczeniu.


Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Feliks73 Szczerze? Nie mam pewności. Próbowałam wcześniej samych afirmacji przez kilka tygodni i nie czułam zmiany. Potem dodałam pracę z czakrami i coś drgnęło. Ale masz rację, że mogło to być zbieżność czasowa albo kumulacja. Nie twierdzę, że wiem to na pewno.


Odpowiedz
Wpisy: 363
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tej wymiany i myślę, że wy oboje - i Feliks, i Wieslawka - mówicie o tym samym problemie, tylko z różnych stron. Ona mówi: coś zadziałało, kiedy dodałam X. On mówi: skąd wiesz, że to X. I żadne z was nie ma błędu, po prostu przy pracy z sobą naprawdę trudno izolować zmienne.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

A czy w ogóle trzeba to izolować? Bo odnosze wrażenie, że ta dyskusja kręci się częściowo wokół tego, żeby udowodnić coś naukowo, ale ludzie, którzy pracują z afirmacjami, zwykle nie robią eksperymentu - oni szukają tego, co działa na nich. Czy to złe podejście?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Storczyk61 Niekoniecznie złe, ale ryzykowne w jednym sensie - jeśli nie pytasz co zadziałało, trudniej powtórzyć to świadomie następnym razem albo poradzić komuś innemu. Dla własnej praktyki możesz iść na czucie. Problem pojawia się, kiedy swoje doświadczenie zaczynasz sprzedawać jako metodę dla innych.


Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Kamilcia95 To ważna granica. Mam wrażenie, że dużo materiałów o afirmacjach, które można znaleźć, to właśnie czyjeś osobiste doświadczenia podane jako gotowa metoda dla każdego. I potem jak u kogoś nie działa, to słyszy, że 'źle afirmuje' albo 'nie wierzy wystarczająco'. To jest trochę zamknięte koło.


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Glicynia_A Dokładnie to. I to właśnie może być jeden z powodów, dla których niektóre osoby mają wrażenie, że afirmacje u nich nie działają - nie dlatego, że są mniej podatne, tylko dlatego, że pracują z cudzą metodą skrojoną pod cudze potrzeby. Wracając do tematu wątku: różnice w szybkości efektów mogą wynikać nie tylko z cech osoby, ale z tego, na ile metoda jest dobrana pod tę konkretną osobę.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Ravenna wydaje mi się ważnym podsumowaniem pewnego fragmentu tej dyskusji - że szybkość efektów to wypadkowa cech człowieka i dopasowania metody. Ale chciałam zapytać jeszcze o coś innego: czy ktoś zauważył, że ta podatność zmienia się w czasie? Że kiedyś afirmacje 'nie chodziły', a po jakimś czasie zaczęły - albo odwrotnie?


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

U mnie tak bylo. Kilka lat temu probowalam i nic. Wrocilam do tego pozniej, w innym momencie zycia, i poczulam ze cos sie zmienilo. Nie wiem czy chodzi o wiek, sytuacje zyciowa, czy po prostu bylam bardziej gotowa. Ale ta roznica byla wyrazna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Drozdzia51 To mnie zastanawia - kiedy mówisz, że byłaś 'bardziej gotowa', to co to dla ciebie znaczy konkretnie? Bo to jedno z tych określeń, które słyszę często, ale każdy rozumie je inaczej. Czy chodziło o jakiś stan emocjonalny, zmianę sytuacji życiowej, czy może coś zupełnie innego?


Odpowiedz
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Feliks73 Trudno mi to precyzyjnie nazwac. Chyba bardziej o sytuacje zyciowa - wczesniej byłam w sporym chaosie, duzo zmian naraz, i te afirmacje gdzies sie gubily w tym wszystkim. Pozniej, kiedy zycie bylo spokojniejsze, łatwiej bylo sie skupic i cos rzeczywiscie czuc przy ich powtarzaniu. Ale nie wiem czy 'gotowosc' to dobre słowo, moze po prostu spokojniejsza glowa.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

To co Drozdzia opisuje może być odpowiedzią na moje pytanie o zmianę podatności w czasie - że to nie jest jakaś stała cecha człowieka, tylko zależy też od aktualnego stanu. Ale mam wątpliwość: jeśli afirmacje działają lepiej w spokojniejszych momentach, to co z tymi, którzy potrzebują ich najbardziej właśnie wtedy, kiedy jest najtrudniej? Czy to nie jest pewien paradoks tej praktyki?


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. Myślę, że częściowo dlatego w kryzysowych momentach lepiej sprawdzają się afirmacje bardzo proste, wręcz minimalne - nie 'jestem silna i wszystko mi się udaje', tylko coś w rodzaju 'daję radę przez ten dzień'. Im mniej zasobów ma głowa, tym krótsza powinna być droga do uwierzenia w to, co się powtarza.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dokładnie, i tu właśnie praca z czakrami może robić różnicę - bo zanim w ogóle zaczniesz afirmować, energetycznie wyrównujesz grunt. W kryzysie czakra splotu słonecznego jest zwykle mocno zaburzona i żadna afirmacja dotycząca siły czy sprawczości nie przebije się przez ten zablokowany obszar. Najpierw ciało, potem słowa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Wieslawka63 Ale to zakłada, że każda osoba w trudnym momencie ma zablokowaną czakrę splotu słonecznego, a to dość duże uproszczenie. Kryzysy są różne, blokady są różne. I w odwrotną stronę - można mieć energetycznie otwartą czakrę, a mimo to afirmacje nie będą działać, jeśli są źle dobrane albo zbyt rzadko stosowane. Nie powiedziałabym, że kolejność jest taka prosta.


Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Kamilcia95 No tak, miałam na myśli pewien schemat, nie regułę bez wyjątków. Ale z mojego doświadczenia w pracy z różnymi osobami ten obszar bywa najczęściej problemem właśnie przy afirmacjach dotyczących sprawczości i siły.


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Kamilcia95 Mam podobne odczucie jak ty. Zastanawiam się jeszcze nad innym aspektem tego paradoksu, o którym pisała Jola - że w trudnych momentach najtrudniej o podatność. Może to nie jest kwestia czakr ani energii, tylko czegoś prostszego: kiedy człowiek jest w kryzysie, uwaga jest rozdzielona, więc afirmacja po prostu nie dostaje wystarczająco dużo miejsca żeby cokolwiek zrobić?


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to chciałam zapytać - bo dużo tu pada o tym, co utrudnia działanie afirmacji w kryzysie, ale czy ktoś ma doświadczenie z tym, że właśnie w najtrudniejszym momencie afirmacja zadziałała? Może jest jakiś warunek, który to umożliwia mimo trudnej sytuacji?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Glicynia_A U mnie był jeden taki moment i jeśli miałabym wskazać różnicę, to była to afirmacja, którą ułożyłam sama, dosłownie w tej chwili, nie z żadnej listy. Coś, co opisywało dokładnie to, czego potrzebowałam. Może właśnie to - że była całkowicie moja, szyta pod tamten konkretny stan - sprawiło, że coś w niej było, co trafiało zamiast się odbijać.


Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Ravenna84 A jak ją ułożyłaś - po prostu powiedziałaś do siebie coś co poczułaś, czy to był bardziej świadomy proces? Pytam, bo mam wrażenie, że sama nie dałabym rady w takim momencie siąść i coś sensownego skonstruować.


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Glicynia_A Raczej to pierwsze. Nie było żadnego konstruowania. Bardziej wypowiedziałam na głos to, czego w danej chwili naprawdę chciałam - nie to, co powinnam chcieć albo co dobrze brzmi. Efekt był taki, że to zdanie miało w sobie jakąś gęstość, nie było puste jak gotowe formułki. Ale nie wiem, czy to da się przełożyć na metodę dla kogoś innego.


Odpowiedz
(@bard-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 45

@Ravenna84 To co opisujesz brzmi trochę jak coś między afirmacją a modlitwą albo intencją. Czy ty sam też tak to widzisz, czy uważasz, że to jednak różne rzeczy?


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Bard.x Myślę, że to coś osobnego od wszystkich trzech, ale blisko każdego z nich. Afirmacja zazwyczaj jest skierowana do siebie i mówi o tym co jest lub będzie. To co opisałam było bardziej jak wyrażenie tego czego potrzebuję, bez udawania, że już to mam. Może właśnie dlatego nie gryzło.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tego i zastanawiam się, czy przypadkiem nie wracamy tu do czegoś, co wcześniej w tym wątku padło - że za daleka afirmacja od aktualnego stanu rodzi opór. To co opisuje Ravenna to afirmacja bardzo bliska aktualnemu stanowi, może nawet z niego wyrastająca. Pytanie do niej: czy tamto zdanie brzmiało jak twierdzenie, czy jak życzenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Ferdek Dobre rozróżnienie. Ani jedno, ani drugie - bardziej jak stwierdzenie kierunku. 'Idę w tamtą stronę', nie 'jestem już tam' i nie 'chciałabym tam być'. Może właśnie to jest jakiś klucz dla osób, które w trudnych momentach nie mogą przełknąć klasycznych afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest spójne z tym, co niektórzy badacze pracujący nad self-affirmation theory opisują - że skuteczność afirmacji rośnie, kiedy jest zakorzeniona w wartości lub kierunku, który jest autentyczny, nie w stanie, który jest aspiracyjny i oderwany. Ravenna intuicyjnie trafiła w coś, co ma też pewne uzasadnienie poza własnym odczuciem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Kornelia93 A skąd wiadomo, która wartość jest 'autentyczna'? Bo jak mam zaniżone poczucie wartości w jakimś obszarze, to może nie widzę, co naprawdę jest moje, a co sobie wmówiłam. Jak mam to rozróżnić zanim zacznę afirmować?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Janeczka.x To jest jedno z trudniejszych pytań w całej tej pracy i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale jeden sygnał, który widzę u siebie i u innych - kiedy afirmacja, nawet jako kierunek, powoduje ulgę zamiast napięcia, jest większa szansa, że trafia w coś realnego. Nie pewność, ale wskazówka.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

A mnie się nasunęło pytanie z innej strony - mówimy dużo o tym, co sprawia, że ktoś jest bardziej podatny, ale co z osobami, które twierdzą, że próbowały wszystkiego i nic nie dało efektu? Czy to znaczy, że po prostu nie mają tej podatności, czy że jeszcze nie znalazły swojego sposobu?


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie mnie trochę zatrzymało, bo sama się zastanawiam, czy jestem właśnie tą osobą, która 'próbowała wszystkiego'. Robiłam różne afirmacje przez kilka tygodni, zmieniałam słowa, czas, sposób powtarzania - i nic szczególnego. Czy to znaczy, że jestem po prostu bez tej podatności? Albo że jestem odporna na cały ten mechanizm?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Storczyk61 Kilka tygodni to naprawdę nieduże okno obserwacyjne, zwłaszcza jeśli w tym czasie zmieniałaś różne parametry. To trochę jak zacząć kilka eksperymentów naraz i na podstawie żadnego z nich nie wyciągać wniosku. Ale poza samym czasem - mam pytanie: jak definiujesz 'nic szczególnego'? Co miało się zmienić i nie zmieniło?


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Kornelia93 Nie wiem, coś. Ogólnie lepsze samopoczucie, może mniej lęku. Nie mam konkretnego celu, po prostu czytałam, że afirmacje pomagają, i chciałam sprawdzić. Może właśnie to jest problem - że sama nie wiedziałam, czego szukam?


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam odwrotnie - mam bardzo konkretny cel i też nic. Więc cel ani jego brak chyba nie jest odpowiedzią.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Janeczka.x Ale jaki to konkretny cel? Bo jeśli afirmacja dotyczy czegoś, w co zupełnie nie wierzysz, że jest możliwe, to mózg dość skutecznie ją blokuje. Nie chodzi o to, żeby wierzyć od razu w efekt - chodzi o to, żeby nie było aktywnego zaprzeczenia. Czy kiedy powtarzasz tę afirmację, czujesz głównie spokój, czy głównie jakiś opór?


Odpowiedz
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Kamilcia95 Szczerość przede wszystkim - raczej opór. Ale myślałam, że tak właśnie jest zawsze na początku i że to minie. Czyli to nie jest normalny etap, który trzeba przeczekać?


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Janeczka.x Opór nie znika sam przez powtarzanie. Czasem się nawet wzmacnia, bo im więcej razy słyszysz coś, czemu nie wierzysz, tym bardziej to zdanie zaczyna brzmieć fałszywie. To trochę jak powtarzanie komuś, że jest odważny, kiedy w środku czuje panikę - po pewnym czasie to brzmi jak kpina, nie jak wsparcie.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: