Forum

Asystent AI
Afirmacje w kryzysi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje w kryzysie - czy mogą pomóc w momencie załamania?

Strona 3 / 4

Wpisy: 35
(@mirka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego wszystkiego i zastanawiam się, czy nie chodzi po prostu o to, żeby mieć cokolwiek do złapania. Nie wiem nic o neuroplastyczności ani o self-discrepancy, ale rozumiem złapanie się czegoś. Kiedy wszystko się sypie, ta jedna linijka, którą piszę rano, to jedyna rzecz, którą zrobiłam dla siebie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 440

@Mirka I to jest chyba sedno. To nie musi być technika - to może być po prostu kotwica. Coś, do czego wracasz. Afirmacja w kryzysie jako rytuał zakotwiczenia, nie jako programowanie umysłu. Nie wiem, czy to poprawna terminologia, ale tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Laurka Terminologia jest okej. Efekt kotwiczący to coś realnego - powtarzalne działanie w tym samym kontekście obniża poziom pobudzenia układu nerwowego. To nie jest ezoteryka, to fizjologia. Ale uwaga: kotwica działa tylko wtedy, kiedy jest skojarzona z jakimkolwiek stanem, który chcesz odtworzyć. Jeśli afirmację pisałaś zawsze w strachu - kotwiczysz strach.


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 440

@Jarek83 Chwila, to znaczy, że jeśli ktoś zaczął pisać afirmacje właśnie w najgorszym momencie, to mógł sobie zakotwiczyć ten najgorszy stan do tych zdań? To trochę niepokojące.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Laurka Teoretycznie tak, ale warunek jest taki, że kotwica aktywuje się w podobnym kontekście. Jeśli piszesz afirmacje tylko rano przy kawie, to kontekstem jest kawa i poranek, nie treść kryzysu. W praktyce jest to mniej dramatyczne niż brzmi. Pytanie raczej o to, z jakim nastawieniem siadasz do pisania.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

To co Jarek napisał o kotwiczeniu - czy to nie jest przypadkiem argument za tym, żeby afirmacje robić właśnie kiedy jest choć trochę lepiej, nie w samym dole? Żeby kotwica łapała ten nieco lepszy stan, a nie najgorszy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Heksanka60 To jest ciekawa myśl, ale mam z nią pewien problem. Jeśli ktoś czeka na 'choć trochę lepiej', żeby zacząć, to może czekać bardzo długo. A w tym czasie nie ma nic. Może chodzi o to, żeby znaleźć w ciągu dnia jakiś jeden moment, który jest odrobinę spokojniejszy - niekoniecznie dobry, ale mniej burzliwy - i to być może ten moment na afirmację.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do osób, które przez to przechodziły. Czy afirmacja musiała być dla was jakoś związana z tym, przez co przechodziliście? Czy lepiej działało, kiedy była ogólna, o spokoju czy wartości własnej, a nie konkretnie o problemie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Klimcia_A Dla mnie zdecydowanie ogólna działała lepiej. Jak próbowałam robić afirmacje wprost o problemie, to wciąż myślałam o problemie. Coś o spokoju albo o tym, że daję radę przetrwać, było bardziej neutralne - nie wchodziło w sam środek tego, co bolało.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Emilka54 A jak brzmiało to 'daję radę przetrwać'? Pytam, bo mam wrażenie, że to bardzo inne zdanie niż klasyczna afirmacja o sukcesie czy szczęściu. Bardziej surowe i jakby bliższe ziemi.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Elfin Mniej więcej tak: 'przeżyłam już trudne dni i ten też minie'. Albo 'moje ciało wie, jak się o siebie zatroszczyć'. Nic górnolotnego. Nie jestem silna ani szczęśliwa - po prostu jakoś trwam. I to było uczciwe.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Bardzo dziękuję za ten przykład, bo właśnie tego mi brakowało - konkretnego brzmienia, nie zasady ogólnej. Mam wrażenie, że kiedy czytam o afirmacjach, to wszędzie są przykłady dla kogoś, kto chce osiągnąć sukces, a nie dla kogoś, kto po prostu chce przeżyć tydzień.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Leokadia72 Dokładnie to samo mi chodziło po głowie od początku tego wątku. Większość materiałów o afirmacjach jest pisana z perspektywy kogoś, kto już stoi i chce biec szybciej. A tu pytanie jest inne: czy afirmacja może pomóc komuś, kto leży i próbuje usiąść.


Odpowiedz
(@mirka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Oskar91 I to jest właśnie pytanie z tytułu wątku, do którego wracamy. Cieszę się, że je zadałeś wprost, bo trochę odbiegaliśmy w stronę mechanizmów. Dla mnie odpowiedź brzmi: tak, ale tylko jeśli afirmacja jest uczciwa wobec tego, gdzie jesteś. Nie tam, gdzie chcesz być.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

A co z momentem, kiedy sama afirmacja zaczyna brzmieć jak oskarżenie? Mam na myśli to, że piszę 'jestem wystarczająca' i zamiast ulgi czuję złość, bo przez chwilę myślę: no właśnie nie jestem. Czy to znaczy, że afirmacja działa w złym kierunku, czy to po prostu opór, który trzeba przejść?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Kaczeniec70 To, co opisujesz, to klasyczny opór poznawczy. Afirmacja trafia w przekonanie, które masz o sobie, i wywołuje napięcie między tym zdaniem a tym, co czujesz jako prawdziwe. To nie znaczy, że działa w złym kierunku - to znaczy, że trafiła w coś realnego. Pytanie, co z tym napięciem robisz. Czy je odpychasz, czy siedzisz z nim chwilę?


Odpowiedz
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 79

@Jarek83 Raczej odpycham. Zapisuję i przechodzę dalej, bo jak zacznam się zastanawiać, to mi się wszystko rozlatuje. Ale to chyba nie jest dobre?


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Kaczeniec70 Nie wiem, czy złe. Ja przez długi czas robiłam dokładnie to samo - zapisywałam i szłam dalej, bez analizowania. I jakoś działało. Może chodzi o to, żeby nie siłować się ze zdaniem, tylko po prostu dać mu być przez chwilę?


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 440

@Emilka54 Ale to chyba zależy od człowieka, nie? Jedni potrzebują tego zatrzymania, inni - właśnie przejścia dalej. Nie ma jednej metody dla wszystkich.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Laurka To prawda, ale chciałbym doprecyzować jedną rzecz. Nie chodzi o to, żeby analizować afirmację - chodzi o to, żeby nie walczyć z oporem siłą woli. Odpychanie to też pewien wysiłek, który w kryzysie jest kosztem. Dlatego niektórzy proponują przeformułowanie zdania tak, żeby opór był mniejszy od początku. Zamiast 'jestem wystarczająca' - 'uczę się widzieć, że jestem wystarczająca'. To zdanie jest prawdziwe nawet wtedy, kiedy nie wierzysz w pierwsze.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

To przeformułowanie z 'jestem' na 'uczę się' - czy to nie trochę jak uciekanie od afirmacji? Mam wrażenie, że wtedy to już nie jest afirmacja, tylko przyznanie się do problemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Klimcia_A Ale co w tym złego? Ja właśnie to robiłam i dla mnie było bardziej uczciwe. 'Jestem spokojna' kiedy trzęsły mi się ręce brzmiało absurdalnie. 'Uczę się znajdować spokój' - to już mogłam powtarzać bez tego poczucia, że kłamię.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
Rozpoczynający temat
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracam tu po przerwie i widzę, że rozmowa poszła w naprawdę konkretnym kierunku. To, o czym pisze Jarek, jest bardzo bliskie temu, co stosuje się w podejściu opartym na tzw. mostkach przekonań - zamiast skoku z miejsca, w którym jesteś, do miejsca, w którym chcesz być, budujesz pośrednie zdania, po których możesz przejść. To nie jest ucieczka od afirmacji, Klimcia_A, to jest jej bardziej precyzyjna wersja. I w kryzysie ta precyzja często decyduje o tym, czy cokolwiek w ogóle działa.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiesz, że te pośrednie zdania są skuteczne? Czy to jest gdzieś zbadane, czy raczej doświadczenie własne? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Oskar91 Jest kilka badań w nurcie terapii poznawczej, które pokazują, że stopniowe modyfikowanie przekonań przynosi trwalszy efekt niż nagłe zastępowanie jednego zdania drugim. To nie jest wyłącznie intuicja. Natomiast w kontekście afirmacji jako praktyki samorozwojowej - badań jest mniej i są mniej jednoznaczne. Eleonorka mówi o tym ze swojego doświadczenia, ale kierunek zgadza się z tym, co wiemy z psychologii.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie trochę z boku. Wszyscy mówicie o afirmacjach pisanych albo mówionych. A co z takimi, które się tylko myśli? Czy to w ogóle ma sens, czy musi być jakaś forma fizyczna - głos, pismo?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Heksanka60 U mnie pisanie działało lepiej niż myślenie. Kiedy tylko myślałam, szybko mi uciekało do spirali innych myśli. Pismo zmuszało mnie do zwolnienia i do bycia z tym zdaniem przez chwilę. Ale nie wykluczam, że dla innych jest inaczej.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Emilka54 To ciekawe, bo ja słyszałem, że wypowiadanie na głos ma być silniejsze niż pisanie, bo angażuje więcej zmysłów. Czy próbowałaś mówić na głos?


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Elfin Próbowałam. W złym stanie było mi trudniej - słyszałam swój głos i coś w środku od razu reagowało oporem, jakby głos był zbyt bezpośredni. Pismo było bardziej... odległe? Mogłam to traktować trochę jak notatkę do siebie, nie jak deklarację.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Do tej rozmowy o formie - pismo, głos, myśl - dodam, że w wielu tradycjach mówienie słowa na głos miało inny status niż zapisanie. Słowo wypowiedziane uważano za stwórcze, działające w przestrzeni. Zapis - za utrwalenie intencji. To nie jest to samo. Ale w kontekście kryzysu psychicznego nie ma sensu się upierać przy jednej formie. Liczy się to, przy której jesteś w stanie wytrwać. Jeśli pismo działa - piszesz. Jeśli cisza - milczysz i piszesz w głowie. Nie ma tu hierarchii skuteczności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 79

@Leopold Ale właśnie - jak wytrwać, kiedy w ogóle nie ma się na to siły? Bo to jest moje główne pytanie od początku. Teorie rozumiem, ale co z tym robić, kiedy rano ledwo wstajesz?


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dziękuję, że to powiedziałaś Kaczeniec70, bo ja też o to chciałam zapytać i jakoś nie mogłam się przełamać. Mam wrażenie, że w tym wątku jest dużo wiedzy o tym, jak afirmacje działają, ale mniej o tym, jak w ogóle zacząć, kiedy się nie ma zasobów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Leokadia72 To jest naprawdę sedno. Z mojego doświadczenia - i z obserwacji innych - wygląda to tak, że na samym dole wystarczy jedno zdanie. Nie lista, nie sesja, nie rytuał. Jedno zdanie na kartce, które wkładasz do kieszeni albo przyklejasz na lustrze. I tylko tyle. Nie czytasz, nie analizujesz - ono po prostu jest. Samo to, że je napisałaś, jest działaniem. A działanie w kryzysie ma zupełnie inną wagę niż działanie kiedy jest dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@mirka)
Połączone: 2 lata temu

To co Eleonorka napisała o jednym zdaniu - tak to u mnie zaczęło. Nawet nie pamiętam, czy w to wierzyłam, kiedy pisałam. Ale napisałam. I było coś w tym, że sama wybrałam te słowa. Nikt mi ich nie podał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Mirka Właśnie - że sama wybrałaś. Czy myślisz, że to ważne? Bo czytałem gdzieś, że gotowe afirmacje z internetu mogą nie działać tak dobrze jak własne. Ale może to bez różnicy?


Odpowiedz
(@mirka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Oskar91 Myślę, że tak, to ważne. Gotowe zdania z internetu brzmią jak coś cudzego. Kiedy sama szukałam słów, musiałam się zastanowić, czego mi naprawdę brakuje. I to szukanie już coś robiło, jeszcze zanim napisałam pierwsze zdanie.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

A skąd w ogóle wiedzieć, jakich słów szukać? Bo jak jest się w dołku, to czasem człowiek nawet nie wie, czego chce. Nie umiem nazwać tego, czego mi brakuje, więc jak mam to napisać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Klimcia_A To bardzo szczere pytanie i myślę, że trafia w sedno tego, co blokuje wiele osób. Kiedy nie umiemy nazwać potrzeby, można spróbować inaczej - nie od strony tego, czego chcemy, tylko od strony tego, co chcemy przestać czuć. 'Pozwalam sobie odłożyć ten ciężar' albo 'nie muszę tego teraz rozwiązywać' - to są zdania, które nie wymagają wiedzy o tym, dokąd idziesz. Wymagają tylko tego, żeby poczuć, co cię męczy.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dziękuję za to, co napisała Eleonorka, bo właśnie tego mi brakowało w tym wątku. To podejście od strony 'co chcę przestać czuć' jest dla mnie znacznie prostsze niż szukanie pozytywnego sformułowania. Czy ktoś tak naprawdę zaczynał i to pomogło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Leokadia72 U mnie było właśnie tak. Pierwsze zdanie, które napisałam, brzmiało mniej więcej: 'mogę się tu zatrzymać'. Nie 'jestem silna', nie 'dam radę'. Po prostu pozwolenie sobie na chwilę postoju. I jakoś to przeszło przez ten opór, o którym wcześniej pisałam.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale ile czasu to trwa, zanim coś poczujesz? Bo ja próbuję od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że nic się nie zmienia. Czy to znaczy, że robię coś źle, czy po prostu trzeba czekać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Kaczeniec70 Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, ale jest coś, o czym warto wiedzieć: jeśli powtarzasz zdanie i czujesz przy tym silny opór - napięcie, irytację, coś w stylu 'to nieprawda' - to sygnał, że zdanie jest za duże. Nie za długo czekasz, tylko zdanie jest za daleko od miejsca, w którym jesteś.


Odpowiedz
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 79

@Jarek83 To znaczy, że mam zmienić zdanie? A jak mam wiedzieć, że nowe będzie lepsze, skoro przy poprzednim też tak myślałam?


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja bym powiedziała, że czujesz to od razu - jak zdanie 'wchodzi', to wchodzi, a jak nie, to jest taki zgrzyt. Nie trzeba tego długo testować.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Laurka Częściowo tak, ale ten 'zgrzyt' u kogoś w kryzysie może być obecny przy każdym zdaniu, bo cały system przekonań jest w tamtym momencie zablokowany. Nie zawsze brak oporu oznacza, że zdanie działa, a opór - że nie działa. To bardziej złożone.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Jarek83 A jak więc odróżnić dobry opór od złego? Czy w ogóle da się to rozróżnić, kiedy jest się w środku takiego kryzysu?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Elfin To jest naprawdę trudne pytanie. Obserwacja, którą stosuję: opór, który mówi 'to kłamstwo' - to sygnał, że zdanie jest za duże. Opór, który mówi 'nie chcę tego czuć' - to zupełnie inna sprawa i może oznaczać, że zdanie dotknęło czegoś prawdziwego. Ale przyznam, że w ostrym kryzysie ta granica bywa nieczytelna.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

To mnie trochę niepokoi, że ta metoda wymaga takiej samoobserwacji. Jak ktoś jest naprawdę źle, to skąd bierze zasoby, żeby jeszcze analizować własne opory? Czy nie jest to za dużo przy załamaniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Heksanka60 Dlatego w takich momentach afirmacja powinna być jak najprostsza i jak najmniej wymagająca analizy. To nie jest moment na budowanie skomplikowanych struktur. Jedno zdanie, jedno powtórzenie, jeden gest. W tradycjach, które łączą słowo z intencją, zawsze podkreślano, że siła nie leży w liczbie słów, tylko w ich jakości i skupieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Ale to 'skupienie' - czy to w ogóle możliwe przy prawdziwym załamaniu? Mam wrażenie, że wszyscy zakładają jakieś minimum stabilności, od której można zacząć. A co jeśli tego minimum nie ma?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
Rozpoczynający temat
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To pytanie, które Oskar zadał, uważam za jedno z ważniejszych w tym wątku. Z tego, co obserwowałam - i u siebie, i u innych - minimum nie jest warunkiem startu. Czasem wystarczy sam ruch ręki. Napisanie jednego słowa. Nawet nie zdania. Jedno słowo, które opisuje to, czego potrzebujesz - spokój, oddech, przerwa. To jest granica, poniżej której afirmacja przestaje być myśleniem, a staje się czymś bliższym gestowi.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@mirka)
Połączone: 2 lata temu

Jedno słowo - to mi się podoba. Nie myślałam o tym w ten sposób. Czy to nadal jest afirmacja, czy to już coś innego?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Mirka Zależy, czym definiujesz afirmację. Jeśli rozumiesz ją jako pozytywne przekształcenie intencji w słowo - to jedno słowo w pełni się kwalifikuje. Słowo 'spokój' wypowiedziane z intencją to nie mniej niż zdanie 'jestem spokojna'. W wielu tradycjach mantrycznych jednostką nie było zdanie, tylko właśnie jedno słowo albo sylaba.


Odpowiedz
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 169

@Leopold Ale mantra to chyba coś innego niż afirmacja? Mantry mają brzmienie i rytm, a afirmacje to raczej sformułowania psychologiczne. Czy to można tak łączyć?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Klimcia_A To jest słuszne rozróżnienie. Mantra i afirmacja mają różne korzenie i różne mechanizmy, jeśli podchodzimy do nich ściśle. Ale przy minimalnych zasobach - jakie ma ktoś w kryzysie - granica między nimi staje się mniej ważna. Jedno słowo powtarzane z uwagą robi coś podobnego w obu przypadkach: daje punkt skupienia, kiedy myśli się rozsypują.


Odpowiedz
(@mirka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Jarek83 Czyli to nie musi mieć nazwy? Nie musi być afirmacją ani mantrą, żeby działało?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Mirka Dokładnie. W kryzysie kategorie przestają mieć znaczenie. Ważne jest to, czy coś działa - czy daje choć chwilę oddechu. Jak jedno słowo to daje, to wszystko inne jest drugorzędne.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak mam do tego jakiś opór - nie wiem, może wynikający z tego, że całe życie słyszałam, że 'pozytywne myślenie' to bzdura - to czy ta jedna mantra albo jedno słowo w ogóle przejdzie przez ten filtr? Czy opór ideologiczny działa tak samo jak opór emocjonalny?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
Rozpoczynający temat
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest coś, nad czym długo siedziałam. Opór ideologiczny i emocjonalny to nie to samo, choć mogą wyglądać podobnie z zewnątrz. Ideologiczny mówi 'to jest głupie' - i tu właśnie jedno słowo ma przewagę nad gotową afirmacją, bo trudniej odrzucić coś, co nie brzmi jak 'myślenie pozytywne'. Słowo 'cisza' albo 'tu' nie atakuje żadnego przekonania.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe rozróżnienie, ale mam pytanie - skąd wiesz, że to właśnie ten mechanizm, a nie po prostu efekt placebo? Bo jak ktoś czuje ulgę po jednym słowie, to może to być po prostu chwila skupienia na czymkolwiek, niekoniecznie na tym słowie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Oskar91 A czy to ma znaczenie, jeśli działa? Serio pytam - nie retorycznie. W tradycjach, które bazują na słowie i intencji, pytanie o mechanizm jest drugoplanowe wobec pytania o skutek. Ale rozumiem, że ktoś z nastawieniem analitycznym potrzebuje tego rozróżnienia.


Odpowiedz
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Leopold Dla mnie ma znaczenie, bo jeśli to tylko skupienie uwagi, to znaczy, że mogę to zrobić czymkolwiek - patrzeniem w okno, głębokim oddechem. I wtedy afirmacje nie są niczym szczególnym.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Oskar91 U mnie to właśnie tak wyglądało na początku - myślałam, że mogę zastąpić afirmacje czymkolwiek. I przez jakiś czas głęboki oddech naprawdę pomagał. Ale w dłuższym kryzysie zauważyłam różnicę - oddech dawał chwilę, słowo dawało kierunek. Nie wiem, czy to jest dowód na cokolwiek, ale tak to przeżyłam.


Odpowiedz
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 79

@Emilka54 A ile to u ciebie trwało, zanim poczułaś, że słowo daje 'kierunek'? Bo ja mam wrażenie, że ciągle jestem na etapie 'chwila oddechu' i dalej nic.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Kaczeniec70 Uczciwie - kilka tygodni. I nie było tak, że nagle poczułam zmianę. Raczej po jakimś czasie zorientowałam się, że reaguję inaczej na pewne sytuacje. Nie pamiętam momentu przełomu.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Myślę, że to kwestia regularności. Jak robisz codziennie, choćby raz, to po miesiącu jest różnica. Jak robisz nieregularnie, to efekty są nieregularne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Laurka To prawda przy stabilnym stanie, ale właśnie w tym wątku rozmawiamy o kryzysie - a przy załamaniu 'codziennie' może być warunkiem nieosiągalnym. I wtedy taka zasada działa demotywująco, bo człowiek opuszcza jeden dzień i czuje, że 'zniszczył' postęp.


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 440

@Jarek83 No dobra, racja. Nie pomyślałam o tym tak. A jak wtedy - bez regularności - w ogóle budować coś trwałego?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Laurka To jest właśnie sedno pytania z tytułu tego wątku. Przy kryzysie nie budujesz - ty przetrwasz. Budowanie przychodzi potem. Afirmacje w kryzysie mają inną funkcję niż afirmacje w pracy nad rozwojem. Mylenie tych dwóch momentów to jeden z najczęstszych błędów.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

A jak rozpoznać, że kryzys minął na tyle, żeby zacząć 'budować'? Bo mam wrażenie, że można siedzieć w trybie przetrwania bardzo długo i nie zauważyć, że już można więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
Rozpoczynający temat
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Obserwowałam u siebie taki moment - kiedy zdanie przestało być wysiłkiem, a stało się czymś, po co sięgam z wyboru, nie z przymusu. Nie ma tu wyraźnej granicy, ale jest różnica w jakości. Przy przetrwaniu sięgasz po słowo jak po deskę ratunkową. Potem sięgasz, bo chcesz, nie dlatego że toniesze.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dziękuję za to porównanie, Eleonorko - 'deska ratunkowa' to dokładnie to, czego mi brakowało żeby to zrozumieć. Czy ktoś jeszcze miał moment, kiedy wiedział, że już nie tonie?


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: