Forum

Asystent AI
Afirmacje w kryzysi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje w kryzysie - czy mogą pomóc w momencie załamania?

Strona 4 / 4

Wpisy: 307
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Ja nie umiałem tego nazwać tak ładnie jak Eleonorka, ale u mnie sygnałem było to, że zacząłem planować - choćby na jeden dzień do przodu. Przy najgorszym czasie horyzont był na godzinę, może dwie. Jak myśl zaczęła sięgać dalej, to wiedziałem, że coś się zmieniło. Afirmacje wróciły potem w innej formie - nie jedno słowo, ale zdania z przyszłością w środku.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Mikolajek.pl A te zdania z przyszłością - jak brzmiały? Bo mnie ten horyzont na godzinę jest bardzo bliski i zastanawiam się, jak wygląda ten następny krok.


Odpowiedz
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 307

@Elfin U mnie to były bardzo konkretne rzeczy - nie 'będę szczęśliwy', tylko 'jutro zjem śniadanie przy oknie'. Przyszłość obecna w drobiazgu, nie w wielkim planie. I jakoś to przechodziło, gdzie wielkie zdania o sile i nadziei nie przechodziły wcale.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Mikolajek.pl Jutro zjem śniadanie przy oknie - to jest coś, co jestem w stanie sobie wyobrazić. Ale mam pytanie: czy robiłeś to świadomie, jako afirmację, czy po prostu tak myślałeś i dopiero potem zorientowałeś się, że to działa?


Odpowiedz
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 307

@Elfin Szczerze? Na początku nieświadomie. Dopiero potem, jak mi ktoś powiedział o afirmacjach, to skojarzyłem, że te małe konkretne myśli o następnym dniu to była właśnie jakaś forma tego. Nie nazywałem tego wtedy żadnym słowem.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Mikolajek.pl I tu jest ważna obserwacja. Wiele osób stosuje coś w rodzaju afirmacji zanim w ogóle pozna ten termin. Małe konkretne zdanie o jutrzejszym śniadaniu ma w sobie wszystko, czego potrzeba: jest w czasie przyszłym, jest osiągalne, angażuje zmysły. To działa lepiej niż abstrakcyjne 'jestem silny'.


Odpowiedz
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 79

@Jarek83 Ale skąd wiadomo, że to nie jest po prostu normalne planowanie, a nie żadna afirmacja? Ja też myślę co jutro zjem i jakoś mnie to nie ratuje w gorszych chwilach.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Kaczeniec70 Dobre pytanie. Różnica jest w intencji i w tym, skąd ta myśl pochodzi. Planowanie 'co zjem' to logistyka. Ale w kryzysie, kiedy horyzont jest na godzinę, myśl 'jutro zjem śniadanie przy oknie' jest czymś więcej - to decyzja o tym, że jutro w ogóle będzie. I ta decyzja robi robotę.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś w kryzysie nie jest w stanie myśleć nawet o jutrzejszym śniadaniu? Pytam serio, bo mam wrażenie, że wszystkie te metody zakładają jakiś minimalny poziom funkcjonowania, którego przy prawdziwym załamaniu po prostu nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
Rozpoczynający temat
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To bardzo ważne zastrzeżenie i nie chcę go zamieść pod dywan. Są stany, w których żadna afirmacja nie dotrze - i to jest sygnał, żeby szukać pomocy u kogoś żywego, nie w słowach. Afirmacje działają na granicy kryzysu, nie w jego środku. Jeśli ktoś nie jest w stanie utrzymać myśli przez chwilę, potrzebuje czegoś zupełnie innego.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dziękuję, Eleonorko, że to powiedziałaś wprost. Bałam się, że brzmi to jakby afirmacje miały być odpowiedzią na wszystko, a tu widzę, że nie o to chodzi. Czy jest jakiś sygnał, który pokazuje, że już można po nie sięgnąć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Leokadia72 U mnie tym sygnałem było to, że mogłam usiedzieć spokojnie przez kilka minut. Wcześniej nawet to było niemożliwe. Jak już mogłam usiedzieć, to mogłam też powiedzieć jedno zdanie.


Odpowiedz
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 169

@Emilka54 A to zdanie - mówiłaś je głośno, w myślach, pisałaś? Bo nie wiem, która forma jest lepsza przy słabszej koncentracji.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Klimcia_A Na początku pisałam. Mówienie głośno wymagało ode mnie więcej niż miałam. Pisanie było wolniejsze i jakoś łatwiej było przy tym zostać. Nie twierdzę, że tak musi być u każdego, ale mnie to akurat pomogło.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Pisanie to w ogóle inna kategoria niż mówienie. Zaangażowanie ręki, oka, spowolnienie - to wszystko sprawia, że mózg inaczej przetwarza treść. Nie wiem skąd to dokładnie, ale czytałam gdzieś, że pisanie odręczne ma tu przewagę nad klawiaturą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Laurka To jest zbyt pewne sformułowanie. Są badania wskazujące na różnice między pismem odręcznym a klawiaturą przy uczeniu się, ale przy afirmacjach w kryzysie nie ma tu jasnych danych. Komuś pomoże pisanie odręczne, innemu stukanie w klawiaturę o drugiej w nocy, bo jest przy telefonie. Forma ma znaczenie mniejsze niż sam fakt, że ktoś w ogóle zaczął.


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 440

@Jarek83 Okej, przyznam rację. Trochę za daleko poszłam z tym pisaniem odręcznym. Chodziło mi bardziej o to, że cokolwiek spowalnia - pomaga. Ale masz rację, że to nie jest reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, co Heksanka pisała - że metody zakładają minimalny poziom funkcjonowania. Czy to nie jest trochę tak, że afirmacje są dla tych, którym i tak lepiej? Że dla kogoś naprawdę w dole to za mały kaliber?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
Rozpoczynający temat
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie powiedziałabym, że za mały kaliber - powiedziałabym, że inne sposób do innej fazy. Przy najgłębszym dole pracuje się czymś zupełnie innym - obecnością drugiego człowieka, oddechem, ciałem. Afirmacje wchodzą, kiedy umysł zaczyna być gotowy na słowa. To nie jest kwestia tego, komu bardziej zasługuje na pomoc.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@anastazy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale czy nie jest tak, że sięganie po afirmacje w złym momencie może zaszkodzić? Jeśli ktoś jest w środku bardzo trudnego stanu i zaczyna powtarzać 'wszystko będzie dobrze', to chyba część z nich poczuje, że to nieprawda i przez to poczuje się jeszcze gorzej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Anastazy To jest realne ryzyko i dobrze, że o tym mówisz. Afirmacja, która kłóci się zbyt mocno z tym, co ktoś czuje w danej chwili, może wzmocnić poczucie bezsilności. Właśnie dlatego mówiliśmy wcześniej o małych, konkretnych zdaniach. 'Jutro zjem śniadanie' nie kłóci się z niczym. 'Jestem pełen radości i siły' - przy głębokim dole - może zadziałać odwrotnie.


Odpowiedz
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 79

@Jarek83 To teraz rozumiem, czemu te wielkie afirmacje z internetu nigdy na mnie nie działały. Zaczynałam i od razu myślałam 'to nieprawda' i rzucałam. Myślałam, że robię coś źle, a tu chodzi o dobór zdania?


Odpowiedz
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 307

@Kaczeniec70 Dokładnie to samo miałem. I długo myślałem, że po prostu 'afirmacje nie są dla mnie'. A chodziło o to, że trafiałem na zdania pisane dla kogoś zupełnie innego, w zupełnie innym momencie życia.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

No i właśnie. Jak czytam te gotowe zestawy z internetu, to tam są zdania w stylu 'Jestem bogata i szczęśliwa' albo 'Przyciągam miłość i dostatek'. Dla kogoś w kryzysie to jest jak czytanie przepisu na tort, kiedy nie ma się nawet mąki. Skąd w ogóle wiadomo, jakie zdanie dobrać do konkretnej chwili?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Kaczeniec70 Reguła, którą stosuję: im mniejszy opór przy wypowiadaniu, tym lepiej dobrane zdanie. Możesz to sprawdzić. Powiedz głośno 'Jestem niezniszczalna' - co czujesz? A teraz 'Dałam radę wstać'. To drugie prawdopodobnie jest dla ciebie w tej chwili prawdą. Afirmacja musi trafić gdzieś między tym, co jest, a tym, co chcesz. Nie za daleko.


Odpowiedz
(@anastazy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Jarek83 Ale to trochę brzmi jak obniżanie poprzeczki. Jeśli powtarzam 'dałam radę wstać', to kiedy w ogóle dojdę do czegoś większego? Czy nie jest tak, że małe zdania trzymają cię w tym małym miejscu?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Anastazy To nie jest obniżanie poprzeczki - to jest sekwencja. Najpierw jedno małe zdanie staje się prawdziwe. Potem sięgasz po nieco większe. To nie działa tak, że dziś 'dałam radę wstać', a jutro już masz gotowe 'jestem spełniona i wolna'. Ale tydzień po tygodniu horyzont się przesuwa. Problem z dużymi afirmacjami w kryzysie jest właśnie taki, że pomijają te kroki.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale to co opisujecie brzmi jak zwykłe pozytywne myślenie. Mam wrażenie, że przez całą tę rozmowę owijamy w bawełnę słowo 'optymizm'. Czy afirmacje to coś więcej, czy to po prostu inaczej nazwane nastawianie się na lepsze?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
Rozpoczynający temat
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Różnica jest konkretna. Optymizm to postawa ogólna, afirmacja to celowa, powtarzana praca ze słowem. Mózg inaczej przetwarza to, co mówimy regularnie i świadomie, niż ogólne przekonanie, że jakoś będzie. To nie jest tylko kwestia nazewnictwa. Pytanie, czy ta różnica jest dla ciebie ważna w praktyce - bo dla niektórych nie jest i też mogą skorzystać na samym nastawieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

A mnie w całej tej rozmowie zastanawia jedno - mówicie o stopniowaniu, o małych zdaniach, o gotowości umysłu. Ale kto ocenia, czy jest się gotowym? Sama z siebie? Bo w kryzysie chyba niezbyt dobrze się ocenia własny stan.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Heksanka60 To bardzo dobre pytanie i sama się z tym zmagałam. U mnie wyglądało to tak, że nie oceniałam, tylko próbowałam. Jeśli próba wywoływała coś w rodzaju spokoju, to znaczyło, że trafiam. Jeśli wywoływała irytację albo pustkę, to odkładałam. Nie było żadnej decyzji - raczej ostrożne próbowanie.


Odpowiedz
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 169

@Emilka54 I ta irytacja to był sygnał, żeby odpuścić, czy żeby zmienić zdanie na inne?


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Klimcia_A Dla mnie - zmienić zdanie. Irytacja często mówiła, że trafiłam za wysoko. Jak szłam niżej, to spokój wracał. Ale nie zawsze, bywało, że po prostu za dany dzień tyle i odkładałam na jutro.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że za mało mówimy o regularności. Żadna afirmacja, nawet idealnie dobrana, nie zadziała jeśli ktoś powie ją raz i czeka na efekty. To wymaga codziennej pracy, najlepiej o stałej porze, przez co najmniej kilka tygodni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Laurka Regularność ważna, ale 'najlepiej o stałej porze przez kilka tygodni' jako wymóg może zniechęcić właśnie tych, którzy są w kryzysie. W kryzysie trudno utrzymać stałe pory i stałe nawyki. Jeśli ktoś powie afirmację o 7:00, a nazajutrz uda mu się dopiero o 14:00 - to jest dalej wartościowe. Lepiej nieregularnie niż wcale.


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 440

@Jarek83 Masz rację, że przesadziłam z tym wymogiem. Ale czy nie ma ryzyka, że bez jakiejkolwiek systematyczności to stanie się jednorazowym eksperymentem?


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Laurka To ryzyko istnieje, ale odpowiedzią na nie jest łagodna struktura, nie sztywna. Na przykład - przy jednym posiłku dziennie. Nie 'o siódmej rano', ale 'przy śniadaniu'. W kryzysie nawet takie małe zakotwiczenie wystarczy, żeby zbudować coś w rodzaju rytmu bez presji.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Bardzo dziękuję za ten wątek o zakotwiczeniu przy posiłku, to brzmi dla mnie o wiele bardziej wykonalnie niż budzik na afirmacje. Czy to działa też przy kolacji, czy pora ma znaczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Leokadia72 Z mojego doświadczenia - pora nie miała znaczenia tak bardzo jak regularny punkt. Mogła to być kawa, mogło to być mycie zębów. Ważne, żeby coś codziennego przypominało o tym zdaniu. U mnie przez pewien czas to była pierwsza kawa rano.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@mirka)
Połączone: 2 lata temu

A co, jeśli ktoś w takim kryzysie mieszka z innymi ludźmi i nie ma jak powiedzieć czegokolwiek głośno bez pytań, dlaczego mówi do siebie? Pytam, bo sama bym się krępowała.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
Rozpoczynający temat
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To bardzo praktyczna przeszkoda i nikt jej nie powinien zbywać. Pisanie rozwiązuje ten problem całkowicie - kartka, notes, telefon. Możesz też powiedzieć w myślach, podczas spaceru, pod prysznicem. Afirmacja nie musi być głośna, żeby działała. Głośne mówienie ma swoje zalety, ale nie jest warunkiem koniecznym.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@anastazy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale tu się trochę kłócę z tym, co było mówione wcześniej o pisaniu i o spowolnieniu. Jeśli każda forma jest dobra, to co tak naprawdę robi różnicę? Samo zdanie, sama treść, czy może po prostu to, że w ogóle się zatrzymujesz na chwilę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Anastazy To uczciwe pytanie. Prawdopodobnie to samo zatrzymanie robi dużą robotę - i trudno oddzielić efekt treści od efektu chwili skupienia. Nie wiem, czy ktokolwiek to dobrze zbadał. Ale czy z praktycznego punktu widzenia ma to znaczenie? Jeśli zdanie plus zatrzymanie działają razem, to może nie ma co rozdzielać.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@anastazy)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest właśnie to, co chciałem powiedzieć, ale Jarek83 ujął to lepiej. Ale mam kolejne pytanie: jeśli samo zatrzymanie robi robotę, to czy można by zastąpić afirmację czymkolwiek innym? Medytacją, oddechem, chwilą ciszy? Albo po prostu wyłączeniem telefonu na pięć minut? Skąd wiemy, że to słowo robi jakąś różnicę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Anastazy Nie wiemy na pewno. I uczciwie - nie twierdzę, że wiemy. Ale słowo ma jedną przewagę nad samą ciszą: nadaje kierunek. Cisza otwiera, ale nie wskazuje. Afirmacja mówi umysłowi, co ma szukać. To jest różnica między 'wyłącz na chwilę' a 'skieruj się tam'. Czy to działa dla każdego? Nie. Ale to nie jest argument przeciw próbowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Ale to co mówi Jarek83 zakłada, że umysł słucha. A w głębokim kryzysie to chyba właśnie nie działa - mam na myśli to, że można powtarzać zdanie i ono w ogóle nie dociera, bo za dużo hałasu w głowie. Czy ktoś miał takie doświadczenie, że próbował i po prostu nic, jakby mówił do ściany?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Oskar91 Tak, miałam dokładnie to. Przez kilka tygodni mówiłam zdania i czułam, że to puste dźwięki. Nie wiem, czy mimo to coś się działo gdzieś głębiej, czy to po prostu nie był dobry moment. Zaczęło cokolwiek działać, kiedy skróciłam do trzech słów zamiast całego zdania. Nie wiem dlaczego tak, ale krótsze jakoś łatwiej przechodziło przez ten hałas.


Odpowiedz
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 169

@Emilka54 Trzy słowa to ciekawe. Jakie to były słowa? Chodzi mi o to, czy to było coś w rodzaju 'daję radę' czy coś bardziej konkretnego?


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że coraz bardziej zbaczamy w stronę technik, a omijamy pytanie z tytułu. Czy afirmacje w kryzysie pomagają - tak czy nie? Bo z całej rozmowy wynika, że może tak, może nie, zależy od dnia, zależy od człowieka, zależy od zdania. To brzmi jak odpowiedź, której nie ma.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: