Forum

Asystent AI
Afirmacje a porówny...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a porównywanie się - jak pracować nad zawiścią wobec innych?

Strona 1 / 3

Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio siedzę nad afirmacjami związanymi z akceptacją siebie i trafiłam na taki mur - robię je regularnie, czuję nawet jakiś spokój, ale wystarczy, że wejdę na Instagram albo porozmawiam z koleżanką, która właśnie dostała awans, i wszystko się sypie. Wewnątrz coś ściska i pojawia się ta myśl: 'dlaczego jej, nie mnie'. Szukam afirmacji, które pomogłyby mi naprawdę odpuścić porównywanie, nie tylko udawać, że mi to nie przeszkadza. Czy ktoś pracował z afirmacjami konkretnie na ten temat? Bo te ogólne w stylu 'jestem wystarczająca' jakoś nie docierają do sedna.


Odpowiedz
254 odpowiedzi
Wpisy: 287
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest coś, z czym chyba każdy się mierzy, a mało kto przyznaje głośno. Ja miałam podobnie - afirmacje działały do momentu, kiedy rzeczywistość dawała impuls. Problem w tym, że afirmacja ogólna nie ma jak przeprocesować konkretnej emocji. Zawiść to nie jest tylko brak pozytywnego myślenia, to sygnał - coś w tobie mówi, że twoje potrzeby nie są zaspokojone. Czy próbowałaś zamiast afirmacji ogólnych robić coś bardziej precyzyjnego? Na przykład: 'jej sukces nie zabiera mi mojego'. To brzmi prościej, ale kieruje myśl dokładnie tam, gdzie boli.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Orlikowa.pl Właśnie ta precyzja mnie interesuje. Ale mam pytanie - czy to nie jest trochę tak, że taką afirmacją próbujesz przekonać siebie do czegoś, w co nie wierzysz? Bo jak ściska, to brzmi to dla mnie jak kłamstwo, które powtarzam sobie na głos. I czy to w ogóle wtedy działa?


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest akurat bardzo dobre pytanie. Jest taka zasada, którą gdzieś czytałam, że afirmacja nie powinna być tak odległa od twojego aktualnego stanu, bo umysł ją odrzuca jak ciało obce. Jeśli czujesz zawiść i mówisz sobie 'jestem spokojna i szczęśliwa dla wszystkich', to wewnętrzny krytyk od razu to blokuje. Lepiej zacząć od czegoś, w co możesz choć trochę uwierzyć - 'uczę się nie porównywać', 'pracuję nad tym, żeby jej sukces nie definiował mojej wartości'. Stopniowanie ma sens.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Pytia Dobrze to ująłaś, ale chcę doprecyzować jedną rzecz, bo to ważne. To co opisujesz - odrzucanie afirmacji przez umysł - ma nazwę, i nie jest to kwestia wiary czy nastawienia. Chodzi o spójność poznawczą. Umysł broni obecnego obrazu siebie, bo na nim opiera poczucie stabilności. Dlatego afirmacja 'jestem szczęśliwa dla innych' powiedziana przy silnej zawiści nie tylko nie działa, ale potrafi pogłębić dyskomfort, bo tworzy dysonans. Stopniowanie, o którym piszesz, jest słuszne. Tylko dodałabym: zanim zaczniesz afirmować, warto nazwać emocję wprost - 'czuję zawiść i to jest informacja, nie wyrok na mnie'. To otwiera drzwi do pracy.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Zlata59 A jak długo mniej więcej trwa takie 'otwieranie drzwi', zanim afirmacje zaczną rzeczywiście zostawiać ślad? Pytam, bo u mnie było tak, że przez pierwsze tygodnie nic, potem nagle jeden dzień i coś zmiękło. Nie wiem, czy to była kwestia czasu, czy coś innego zadziałało.


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wiciokrzew77 Szczerze? Nie ma jednej odpowiedzi. To zależy od tego, jak głęboko siedzą przekonania, z którymi pracujesz. Jeśli porównywanie się zaczęło w dzieciństwie - 'Zosia lepiej rysuje, a ty?' - to jest zakodowane mocniej i wymaga więcej czasu. Jeśli to reakcja na konkretną sytuację życiową, może pójść szybciej. To 'zmiękczenie', o którym piszesz, to często moment, kiedy afirmacja przestaje być wysiłkiem, a zaczyna być myślą, która pojawia się naturalnie. Ale nie zakładałabym z góry żadnego terminu.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę swoje trzy grosze. Pracowałam przez jakiś czas z afirmacjami pisanymi - codziennie rano w zeszycie, kilka zdań. I zauważyłam, że pisanie ręcznie działa inaczej niż powtarzanie na głos. Coś inaczej się układa. Nie wiem czy to kwestia skupienia, czy po prostu wolniejszego tempa, ale łatwiej mi było wejść w to emocjonalnie. Przy zawiści pisałam coś w stylu: 'jej droga jest jej, moja droga jest moja i rozwijam się we własnym czasie'. Banalne, wiem, ale po paru tygodniach naprawdę zaczęłam to inaczej odczuwać przy takich sytuacjach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Dorotka73 A pisałaś to zaraz po tym, jak pojawiało się uczucie zawiści, czy na sucho, rano bez konkretnego bodźca? Bo zastanawiam się, czy lepiej pracować z afirmacją w momencie emocji, czy raczej jako codzienna praktyka niezależna od stanu.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Rano, na sucho. Ale teraz jak o tym myślę, to chyba warto byłoby przetestować oba podejścia. W momencie emocji mam wrażenie, że mózg jest w innym trybie - może wtedy afirmacja głębiej dociera? Albo odwrotnie, może blokuje? Nie wiem, nie próbowałam świadomie. Ktoś tu testował to w momencie silnej emocji, nie tylko jako poranny rytuał?


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Powiem wprost: afirmacja w szczycie emocji to kiepski moment na przeprogramowanie czegokolwiek. Układ nerwowy jest wtedy w trybie obronnym i nie przyjmuje nowych wzorców - przetwarza zagrożenie. To trochę jak próba uczenia się tabliczki mnożenia w czasie kłótni. Afirmacje działają na poziomie regularnego powtarzania, kiedy jesteś w stanie względnego spokoju. Jeśli chcesz coś zrobić w momencie zawiści, lepiej sprawdzi się zatrzymanie i sama obserwacja: 'widzę, że porównuję się do X, i to jest mój stary mechanizm'. Bez oceniania. Afirmacje zostawić na spokojniejszy czas.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Anastazy56 Ale czy to nie jest tak, że samo nazywanie mechanizmu też jest formą pracy z przekonaniem? Pytam, bo w tym co opisujesz jest coś z uważności, nie z afirmacji. I zastanawiam się, gdzie przebiega granica - kiedy kończy się uważność, a zaczyna właściwa afirmacja?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Pytia To dobre rozróżnienie. Uważność to obserwacja bez interwencji - widzę emocję, nie jestem nią. Afirmacja to interwencja - staram się wprowadzić nowe przekonanie. Obie rzeczy mogą współpracować, ale działają na różnych poziomach. Nie ma między nimi ostrej granicy, bo uważność tworzy przestrzeń, w której afirmacja może zadziałać. Ale nie powiedziałbym, że to to samo. Wpadanie na siebie mają tam w pół drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Słucham tej dyskusji i mam jedno pytanie, które kręci mi się po głowie: czy ktoś z was stosował afirmacje razem z jakimś działaniem fizycznym? Mam na myśli cokolwiek - spacer, oddychanie, trzymanie kamienia. Gdzieś trafiłam na takie podejście, że afirmacja zakorzeniona w ciele inaczej trafia. Ale nie wiem, czy to ma sens, czy to tylko urozmaicenie bez realnego efektu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Werbena Tak, robiłam to z oddechem - wdech, a na wydechu afirmacja. Spokojniej mi wchodziło, mniej mechanicznie brzmiało. Ale nie wiem, czy ciało 'pomaga' w sensie głębszego zakorzenienia przekonania, czy po prostu rytm oddechu mnie uspokaja i dlatego jestem bardziej otwarta. Sama nie wiem, co tu jest przyczyną, a co skutkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Czytam od początku i mam takie sceptyczne pytanie - skąd wiadomo, że to afirmacje zmieniają podejście, a nie po prostu czas i dojrzewanie? Bo może po kilku tygodniach i tak byłoby nam lepiej z tym porównywaniem, niezależnie od tego, czy powtarzamy zdania, czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wahadelka.pl To uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Trudno to kontrolować jak eksperyment. Ale powiem tak: znam osoby, które przez lata 'czekały aż samo przejdzie' i nic się nie zmieniało, a znam takie, które świadomie pracowały z przekonaniami i widziały różnicę. Czas sam w sobie nie leczy przekonań - raczej je utrwala, jeśli nic się z nimi nie robi. Afirmacje nie są magią, ale są kierowaną uwagą. A gdzie kierujesz uwagę regularnie, tam coś się zmienia. Czy tylko afirmacje? Pewnie nie. Ale pomagają tworzyć nawyk myślenia w konkretnym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy ktoś ma jakieś konkretne przykłady afirmacji do tego tematu? Nie tych ogólnych, ale właśnie takich, które pomagają przy porównywaniu się z innymi? Bo z tej rozmowy wynika, że to jest ważne, żeby były precyzyjne, ale sama nie wiem, jak je ułożyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Judytka72 Mi pomagały takie, które były w czasie teraźniejszym, ale nie kłamały. Kilka, które pisałam: 'uczę się dostrzegać swój własny postęp', 'porównuję się z tym, kim byłam, nie z tym, kim jest ktoś inny', 'moje tempo jest moim tempem'. Nie ma tu nic odkrywczego, ale te zdania czułam jako prawdziwe - i to chyba jest klucz.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mam pytanie do całej tej rozmowy - czy afirmacje przy zawiści powinny być o tej drugiej osobie, czy o sobie? Bo jedna z propozycji brzmiała 'jej sukces nie zabiera mi mojego', a inne są o sobie. Czy to ma znaczenie, na co skierujemy uwagę?


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do pytania Lirki - to jest naprawdę dobra kwestia, bo te dwa kierunki robią jednak różnicę. Afirmacja o sobie ('moje tempo jest moje', 'uczę się ze swojego procesu') pracuje na twoją tożsamość. Afirmacja o tej drugiej osobie ('jej sukces nie zabiera mi mojego') pracuje na przekonanie o ograniczoności zasobów, które leży u podstaw zawiści. To dwa różne korzenie i idealnie byłoby dotknąć obu. Ale jeśli masz wybrać jedno - zacznij od siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Zlata59 Czyli można mieszać oba rodzaje w jednej praktyce? Np. zaczynać od afirmacji o sobie, a kończyć taką o drugiej osobie? Czy to nie miesza zbyt wielu rzeczy naraz?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Lirka Mieszać można, ale z głową. Jeśli zaczynasz od afirmacji o sobie i ona jakoś działa - czujesz choćby minimalne rozluźnienie - to dodanie afirmacji o drugiej osobie może iść łatwiej. Jeśli zaczniesz od 'jej sukces mnie nie ogranicza' zanim trochę uziemisz siebie, to jest duże ryzyko, że to będzie tylko słowa, za którymi nic nie stoi. Kolejność ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

A właśnie - to 'tylko słowa' mnie nurtuje od początku tej rozmowy. Bo skąd wiadomo, że to już nie są tylko słowa? Czy jest jakiś sygnał, że afirmacja zaczęła coś naprawdę robić, a nie tylko brzmi ładnie w głowie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Pytia U mnie sygnałem było to, że przestałam się spinać, kiedy koleżanka wspomniała o swoim sukcesie. Nie jakoś nagle, nie dramatycznie - po prostu pewnego razu zauważyłam, że nie ma tego ścisku w klatce, który był wcześniej. Długo potem zorientowałam się, że to może mieć związek z tym, co robiłam rano w zeszycie.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Dorotka73 Ale czy to nie mogło być po prostu to, że minął czas i ochłonęłaś? To jest właśnie to, co podnosiła Wahadelka - jak odróżnić efekt praktyki od zwykłego upływu czasu?


Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Wiciokrzew77 Szczerze? Nie wiem i nie będę udawać, że wiem. Ale mam takie poczucie, że samo 'czekanie aż przejdzie' u mnie nie działało przez długi czas. Dopiero pisanie coś zmieniło, ale przyznasz sama, że to nie jest żaden dowód.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, i to mnie trochę uspokaja, że ktoś to mówi wprost. Bo mam wrażenie, że w rozmowach o afirmacjach łatwo wchodzi się w takie kółko: 'działają, bo czuję że działają'. A to nie jest za bardzo argument.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Wahadelka.pl Rozumiem sceptycyzm, ale tutaj nie ma sensu szukać dowodu w stylu badania klinicznego. Nikt tu nie prowadzi eksperymentu z grupą kontrolną. Jedyne co możesz zrobić, to prowadzić własną obserwację - notować stan przed, w trakcie, po. I wtedy sam widzisz, czy coś się zmienia, czy nie. Albo nie zmieniasz nic i sprawdzasz przez miesiąc 'samo z siebie'. Twój wybór.


Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Anastazy56 To uczciwa odpowiedź. Chyba faktycznie nie szukam tu rozstrzygnięcia, bardziej chcę rozumieć mechanizm. Bo jeśli coś działa, to chcę wiedzieć dlaczego - to mi łatwiej zaufać praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracam do tego, co mówił Anastazy o kolejności. Próbowałam różnych układów i faktycznie - zanim nauczyłam się w ogóle zatrzymywać przy emocji (nie działać, nie odpychać, tylko być z nią chwilę), to afirmacje brzmiały pusto. Dopiero kiedy dołożyłam do tego oddech i tę chwilę świadomej obecności przy uczuciu, afirmacja po niej miała jakiś grunt pod sobą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Orlikowa.pl A ten oddech to był konkretny sposób? Np. liczyłaś do czegoś, czy po prostu świadomy wdech-wydech? Pytam, bo próbowałam z oddechem i albo zaczynam go liczyć i się rozpraszam, albo zapominam o afirmacji, bo skupiam się na oddechu.


Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Werbena Nie liczyłam. Po prostu brałam jeden głębszy wdech, na wydechu afirmacja - i tyle. Żadnego systemu. Może to przez prostotę mi weszło, bo nie miałam czego pilnować.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja do oddechu dorzucałam kamień - trzymałam go w dłoni przy afirmacji. Selenityt albo różaniec, cokolwiek było pod ręką. I teraz zauważam, że jak sam dotknę tego kamienia bez żadnej intencji, to i tak coś się we mnie uspokaja. Jakby skojarzenie samo się zrobiło. Nie wiem czy to jest to o co chodziło, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Nadzieja96 To interesujące, bo kamień jest tu takim kotwicą? Znaczy łączy fizyczny dotyk ze stanem, który chcesz osiągnąć? Czy to jest coś co robisz świadomie od początku, czy samo wyszło?


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Judytka72 Wyszło przypadkiem, ale potem zaczęłam robić to świadomie. Teraz jak kupuję nowy kamień, to staram się od razu powiązać go z konkretną pracą - z konkretnym tematem, który przerabiam. Afirmacje do zawiści pracowałam z jednym, do poczucia własnej wartości z innym. Nie wiem czy to konieczne, ale mi porządkuje.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe, bo nigdy bym na to nie wpadła - że kamień może pomóc nie jako magiczny przedmiot, ale jako rodzaj zakotwiczenia w ciele. A wracając do tego, od czego zaczęłam: czy ktoś pracował afirmacjami właśnie przy porównywaniu się z kimś konkretnym, nie abstrakcyjnym 'innymi'? Bo to chyba trudniejszy przypadek, kiedy widzisz konkretną osobę i wiesz dokładnie, czego jej zazdrościsz.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest naprawdę ważne rozróżnienie, które poruszyłaś. Zazdrość wobec abstrakcyjnej grupy ('inni mają lepiej') to jedno. Zazdrość wobec konkretnej osoby, którą znasz, z którą może rozmawiasz - to zupełnie inny poziom trudności, bo jest realna, ma twarz i historię. Afirmacje ogólne tu często nie wystarczają, bo umysł wie, że mówisz o konkretnym człowieku i odrzuca uogólnienie.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Zlata59 I co wtedy? Czy afirmacja powinna wymieniać tę osobę wprost, czy wręcz przeciwnie - unikać jej, żeby nie wzmacniać skupienia na niej?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Pytia To zależy od etapu. Na początku lepiej unikać wymieniania, bo afirmacja z imieniem konkretnej osoby może wchodzić w tryb ruminacji - zamiast przetwarzać, zaczynasz kręcić się wokół tej osoby. Dopiero kiedy masz trochę dystansu emocjonalnego - a to może zająć tygodnie - można spróbować afirmacji bardziej bezpośredniej. Ale to już terytorium, gdzie warto wiedzieć, co się robi.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Zlata59 A ten dystans emocjonalny - jak go w ogóle ocenić? Bo mam wrażenie, że często myślimy, że go mamy, a potem coś drobiazgowego i okazuje się, że wcale nie. Jak to rozpoznać, że już można dodać imię?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Pytia Dobry sygnał to taki: kiedy wyobrażasz sobie tę osobę i nie czujesz ani ścisku, ani nawet cichego 'no tak, ale ona...' - wtedy możesz spróbować. Jeśli przy samym pomyśleniu o niej afirmacja zaczyna się kręcić wokół jej historii, to jeszcze za wcześnie.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Zlata59 Ale to bardzo subiektywna miara. Ja na przykład mogę myśleć, że jestem spokojna, a potem zacisnąć szczękę i nie zauważyć tego. Czy jest jakiś bardziej zewnętrzny wskaźnik?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wiciokrzew77 Szczęka to akurat dobry przykład - ciało często wie wcześniej niż głowa. Dlatego ten sprawdzian z wyobrażaniem sobie tej osoby najlepiej robić z uwagą na ciało, nie na myśli. Myśl można okłamać, barki i klatka piersiowa - trudniej.


Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Zlata59 Dokładnie to, o czym mówisz, to jest praca z ciałem, którą robiłam przy czakrach. Splot słoneczny bardzo szybko reaguje na zawiść - takie nieprzyjemne napięcie gdzieś pod żebrami. Jak to puszcza przy afirmacji, to wiem, że coś się ruszyło. Jak nie - to kontynuuję.


Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Orlikowa.pl Ale jak ktoś nie ma żadnej praktyki z ciałem i czakrami, to jak ma w ogóle nauczyć się tego rozróżniać? Bo brzmi to jak coś, co wymaga wcześniejszego wyrobienia sobie czułości na takie sygnały.


Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Wahadelka.pl Uczciwe pytanie. Nie trzeba znać czakr - wystarczy przez chwilę po afirmacji położyć rękę na mostku albo na brzuchu i zapytać siebie: czy jest tu luz czy napięcie? To nie musi być nic mistycznego. Większość ludzi czuje różnicę, tylko jej nie słucha.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to pytanie Wiciokrzew mnie też nurtuje. Bo u mnie to działa tak, że wydaje mi się, że przeszłam przez temat, a potem ktoś powie coś mimochodem i nagle się okazuje, że wcale nie. Jakby to było gdzieś głębiej i czekało.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

U mnie to napięcie w barkach było przez długi czas sygnałem, że afirmacja jeszcze nie przeszła. Kiedy barki mi opadają bez wysiłku po wypowiedzeniu jej - to wiedziałam, że coś drgnęło. Głupio powiedzieć, ale to mi zajęło sporo czasu zanim w ogóle to zauważyłam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Nadzieja96 Czyli to jest coś, co się wypracowuje z czasem, a nie od razu widać? Bo mam wrażenie czytając ten wątek, że wszyscy w pewnym momencie mówią 'po jakimś czasie zauważyłam' - i zastanawiam się, czy da się jakoś przyspieszyć tę część.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Judytka72 Nie ma skrótu do rozróżniania własnych stanów ciała, bo to jest dosłownie kwestia wyrobienia czułości sensorycznej. Można ją wyrabiać oddechem, skanowaniem ciała przed snem, medytacją - ale to i tak wymaga powtórzeń. Jedyne co można przyspieszyć, to regularność.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale wróćmy do konkretów - bo wątek trochę odpłynął od samych afirmacji. Ktoś wcześniej mówił o tym, żeby nie wymieniać imienia na początku pracy. A co z afirmacjami, które w ogóle nie dotyczą tej osoby, tylko ciebie? Np. 'moje tempo jest moje' albo 'moje życie jest kompletne'. Czy to pomaga przy zawiści wobec kogoś konkretnego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Wiciokrzew77 U mnie tak - i to było pierwsze, od czego zaczęłam. Zanim w ogóle byłam w stanie pracować z myślą o tej osobie, to pracowałam tylko na sobie. I paradoksalnie to bardziej pomogło niż afirmacje 'jej sukces mnie nie dotyczy', bo te ostatnie cały czas mają tę osobę w środku.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Dorotka73 To ma sens - bo afirmacja 'jej sukces mnie nie dotyczy' wciąż trzyma uwagę na niej. A 'moje tempo jest moje' w ogóle wychodzi z tego pola. Tylko - czy to nie jest trochę ucieczka od tematu zamiast jego przepracowania?


Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Pytia Myślałam o tym. Może i tak. Ale mam wrażenie, że są etapy - najpierw budujesz siebie, potem możesz się zmierzyć z tą relacją. Jak wchodzisz od razu w 'chcę przepracować tę konkretną zawiść', to czasem nie masz jeszcze gruntu pod nogami.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Dorotka dobrze to nazywa. To nie ucieczka, to kolejność. Afirmacje stricte o sobie są fundamentem - bez nich te skierowane 'na zewnątrz' wiszą w powietrzu. Próba przerobienia zawiści wobec konkretnej osoby zanim się ma choć trochę stabilności we własnym obrazie to jak remont bez ścian.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie bo trochę zgubiłem się w tym wątku - czy chodzi o to, żeby w ogóle nie czuć zazdrości, czy żeby po prostu nie działać pod jej wpływem? Bo jedno i drugie to chyba bardzo różne cele?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Gabrys99 Dobre rozróżnienie. Afirmacje nie są po to, żeby emocji nie czuć - to nie byłoby możliwe ani zdrowe. Chodzi o to, żeby emocja pojawiła się, a ty byłeś w stanie ją zauważyć i nie działać automatycznie. Afirmacja tu skraca czas reakcji, nie kasuje uczucia.


Odpowiedz
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Anastazy56 A jak często powtarzać afirmację, żeby ten efekt w ogóle zadziałał? Bo słyszałam różne rzeczy - że raz dziennie wystarczy, że trzeba co najmniej trzy razy, że przy emocji, że bez emocji. I nie wiem, czego się trzymać.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Lirka Nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od osoby. Ale z tego, co widzę w praktyce: liczy się regularność, nie ilość w ciągu dnia. Raz dziennie przez miesiąc zrobi więcej niż dziesięć razy przez tydzień i potem przerwa. Przy zawiści - warto powtarzać też wtedy, kiedy emocja akurat jest obecna, bo wtedy afirmacja ma szansę spotkać się z tym stanem, zamiast działać w próżni.


Odpowiedz
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Anastazy56 Dobra, to jak już wiem kiedy - to co powtarzać? Czy te afirmacje o 'moim tempie' to coś konkretnego, czy każdy sam wymyśla? Bo boję się, że wymyślę coś, co nie zadziała albo co sobie zaprzeczam w środku.


Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Lirka Ja zaczynałam od gotowych, ale szybko okazało się, że te pisane własnym słownictwem trafiają głębiej. Coś, co sama ułożysz, brzmi bardziej jak twój wewnętrzny głos. Gotowe bywają zbyt wygładzone - czuć, że to nie twoje słowa.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Lirka To, że coś 'nie zadziała', to nie jest ryzyko afirmacji - to ryzyko każdej praktyki. Ale jeśli pytasz o konkret: najlepiej, żeby zdanie było w czasie teraźniejszym, pierwsza osoba i bez negacji. 'Moje tempo mi wystarcza' zamiast 'nie porównuję się'. Mózg i tak przetworzy negację przez zaprzeczone pojęcie.


Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Anastazy56 A skąd to wiadomo z tą negacją? Czy to jest jakoś zbadane, czy bardziej zasada przekazywana w kołach praktykujących?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Wahadelka.pl Jest tu coś z językoznawstwa kognitywnego - Lakoff pisał o tym przy okazji ramowania. Kiedy mówisz 'nie myśl o różowym słoniu', to mózg musi najpierw aktywować obraz słonia, żeby go potem negować. Przy afirmacjach mechanizm podobny. Nie twierdzę, że to przenosi się jeden do jednego, ale logika jest.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Anastazy56 Okej, ale to mi daje do myślenia - czy 'jestem spokojniejsza wobec cudzych sukcesów' nie jest w gruncie rzeczy też zaproszeniem do myślenia o cudzych sukcesach? Może te afirmacje czysto o sobie, bez żadnego odniesienia do innych, są jednak skuteczniejsze w tej konkretnej pracy?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Pytia Zależy na jakim etapie. Na początku - tak, afirmacje czysto o sobie dają stabilniejszy grunt. Ale jest moment, kiedy trzeba wejść bezpośrednio w temat, bo omijanie go w nieskończoność to też pewien rodzaj nieradzenia sobie z nim. Tyle że ten moment jest indywidualny i nie da się go narzucić z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

A jak długo to ma w ogóle trwać? Bo czytam ten wątek od początku i mam wrażenie, że 'etap pierwszy', 'etap drugi', 'poczekaj aż będziesz gotowy' - to może być tak, że człowiek całe życie siedzi na etapie pierwszym i nic nie przepracuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Gabrys99 Słyszę tę niecierpliwość i rozumiem ją, bo sama ją miałam. Ale uczciwie - nie ma terminu. Jak próbowałam sobie narzucić, że 'do końca miesiąca to musi przejść', to tylko dokładałam sobie presji i zawiść była jeszcze bardziej nakręcona. Odpuściłam oczekiwaniom co do czasu i paradoksalnie szybciej coś drgnęło.


Odpowiedz
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Nadzieja96 Ale jak odpuścić oczekiwaniom co do czasu, skoro sam fakt, że 'to jeszcze nie minęło', jest frustrujący? Jakbyś miała powiedzieć jak praktycznie to zrobiłaś - nie filozoficznie, tylko konkretnie?


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Judytka72 Konkretnie? Przestałam sprawdzać. Tzn. przestałam co tydzień oceniać, czy 'jest lepiej'. Robiłam afirmacje rano, odznaczałam w kalendarzu że zrobiłam - i tyle. Skupiałam się na wykonaniu, nie na efekcie. To głupie i proste, ale to jedyne co u mnie zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie do wszystkich, bo obserwuję ten wątek i widzę, że głównie mówimy o jednej osobie - tej, wobec której czujemy zawiść. A co jeśli to nie jest jedna osoba, tylko takie ogólne poczucie, że wszyscy dookoła idą do przodu, a ty stoisz? Afirmacje 'moje tempo jest moje' jakoś to ogarniają, czy to jest inny problem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Wiciokrzew77 Myślę, że to jest nawet trudniejszy wariant, bo nie ma konkretnego punktu zaczepienia. Jedna osoba to coś, z czym można pracować - masz twarz, masz kontekst. Rozmyte poczucie, że 'wszyscy' - tu afirmacje o sobie są może ważniejsze niż kiedykolwiek, bo nie ma co przepracowywać na zewnątrz, jest tylko własny obraz.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie tak to u mnie wygląda - nie jedna konkretna osoba, ale takie tło. Znajomi, media społecznościowe, przypadkowe rozmowy. I zastanawiam się, czy to znaczy, że problem leży głębiej i afirmacje to za mało.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Afirmacje to nie jest jedyna odpowiedź na wszystko i nie twierdzę, że są. Przy tym rozmytym poczuciu, o którym piszesz, często chodzi o przekonanie o własnej wartości niezależnej od porównań - a to jest praca, która może wymagać więcej niż powtarzania zdań. Afirmacje mogą być częścią, ale warto być szczerą ze sobą co do tego, jak głęboko to siedzi.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Zlata59 A czy w takim razie afirmacje mają w ogóle sens jako punkt startowy, czy lepiej zacząć od czegoś innego - np. prowadzenia dziennika, medytacji? Bo mam wrażenie, że przy tej głębszej wersji problemu zanim zacznę powtarzać zdania, powinnam wiedzieć, skąd to w ogóle pochodzi.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Werbena Prowadzenie dziennika i afirmacje nie wykluczają się. Prowadzenie dziennika może pomóc ustalić, skąd to pochodzi - afirmacje potem zaadresowują konkretny wzorzec. Jeśli wiesz że problem to 'nie jestem wystarczająca', to budujesz afirmację wokół tego, nie wokół ogólnego 'moje tempo jest moje'. Szczegółowość ma znaczenie.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Anastazy56 To znaczy, że najpierw diagnoza, potem afirmacja? A czy ta diagnoza przez prowadzenie dziennika nie może sama w sobie nakręcić - tzn. siedzisz i analizujesz skąd to pochodzi i wchodzisz coraz głębiej w ciemność zamiast wyjść?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Pytia To realne ryzyko i dobrze, że je nazywasz. Prowadzenie dziennika bez żadnego ograniczenia czasowego potrafi zamienić się w pętlę ruminacji. Dlatego warto mieć jakiś format - np. piętnaście minut, konkretne pytanie, i koniec. Bez 'a skąd to skąd' w nieskończoność. Afirmacja na końcu może być wyjściem z tej pętli, nie wejściem w nią.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Anastazy56 A to piętnaście minut to skąd - jest jakaś zasada, czy to praktyczne minimum żeby się nie rozkręcić za bardzo? Pytam bo próbowałam prowadzenia dziennika i za każdym razem kończyłam po godzinie i czułam się gorzej niż przed.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Wiciokrzew77 Piętnaście minut to nie jest żadna oficjalna zasada - to granica, którą wiele osób w praktyce znajduje użyteczną. Chodzi o to, żeby pisać na tyle krótko, żeby nie zdążyć wejść w drugi i trzeci poziom 'a dlaczego tak czuję, a skąd to czuję, a czy to przez dzieciństwo'. Jeden poziom pytania, odpowiedź, koniec. Jeśli po godzinie czujesz się gorzej, to znak, że prowadzenie dziennika bez struktury ci nie służy - nie że prowadzenie dziennika w ogóle nie służy.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Anastazy56 Dobrze, to rozumiem. Ale jak wyglądałoby to 'jedno pytanie' przy tym temacie, o którym rozmawiamy? Tzn. jak usiąść do kartki z zawiścią jako tematem i nie rozjechać się?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wiciokrzew77 Mogę powiedzieć jak to u mnie wyglądało. Zamiast 'dlaczego zazdroszczę tej osobie', pytałam 'czego mi brakuje, kiedy patrzę na tę osobę'. To jest konkretniejsze i nie otwiera pytania o winnych. Odpowiedź prawie zawsze była prostsza niż myślałam.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Zlata59 A co robiłaś z tą odpowiedzią? Bo wydaje mi się, że to jest właśnie ten moment, gdzie łatwo wpaść - dostajesz odpowiedź 'brakuje mi poczucia, że robię coś ważnego' i co dalej? Piszesz afirmację na tej podstawie?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Pytia Tak, mniej więcej. Jeśli z prowadzenia dziennika wychodzi konkretne przekonanie, np. 'moje wysiłki nie mają znaczenia', to afirmacja adresuje dokładnie to. Nie ogólne 'jestem wartościowa', tylko 'to, co robię, ma znaczenie'. Różnica jest spora, bo mózg nie kupuje za łatwo zdań, które są zbyt oderwane od tego, w co aktualnie wierzy.


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Zlata59 To ma sens, ale mam pytanie - co jeśli prowadzenie dziennika wyciągnie coś, na co absolutnie nie mam gotowej afirmacji? Tzn. dostaję odpowiedź, która jest bardzo konkretna i bolesna, i nie wiem, jak ją 'przepisać' na zdanie, które jest prawdziwe, a jednocześnie pozytywne?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Werbena Wtedy afirmacja nie musi być od razu pozytywna - może być neutralna. 'Pozwalam sobie na własne tempo' jest neutralne, nie obiecuje niczego. To jest ważne szczególnie na początku, bo zdanie, które czujesz jako kłamstwo, działa odwrotnie - umysł je odrzuca i efekt jest gorszy niż bez afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

A to znaczy, że afirmacja może być kłamstwem? Tzn. że jeśli mówię coś, w co nie wierzę, to moje ciało to wie i nic z tego nie wychodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Judytka72 Nie tyle kłamstwo co zbyt duży skok. Jak powtarzam 'jestem bogata i spełniona', a rzeczywistość jest zupełnie inna, to pojawia się wewnętrzny opór. Ale 'mogę znaleźć własną drogę' jest do przyjęcia, bo nie twierdzę że już ją mam - tylko że jest możliwa. Ten opór jest bardzo fizyczny, naprawdę go czujesz.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: