Forum

Asystent AI
Afirmacje śpiewane ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje śpiewane versus szeptane - czy sposób wypowiadania zmienia efekt?

Strona 3 / 4

Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

A co czujesz jak teraz o tym myślisz? Bo to co opisujesz - że szept chronił - brzmi trochę tak jakbyś sam wyczuł że potrzebowałeś tej bariery na tamten moment. Może to nie był błąd strategiczny, tylko intuicja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 372

@Dobrusia.2 Możliwe. Chociaż wtedy tego tak nie postrzegałem, po prostu myślałem że szept jest poważniejszy. Teraz jak słyszę że śpiew ujawnia opory szybciej, to mam wrażenie że przez długi czas omijałem coś ważnego.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy 'omijanie' jest zawsze złe? Ja miałam okresy, kiedy potrzebowałam pracować z afirmacjami bez rozkopywania wszystkiego. Taka stabilizacja, nie eksploracja. Może szept w tym czasie był dokładnie tym, czego potrzebowałam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Paprotka To co mówisz ma sens, ale jak wiesz kiedy jesteś w fazie stabilizacji, a kiedy po prostu unikasz? Bo z zewnątrz te dwa stany mogą wyglądać identycznie.


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Irenka08 Nie wiem czy zawsze można to odróżnić w trakcie. Ja zwykle widzę to dopiero wstecz. Jak mi się poprawia to była stabilizacja. Jak tkwię w tym samym miejscu miesiącami to był unik. Ale to dość grube sito.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

U mnie jednym ze sposobów na rozróżnienie było właśnie to, czy śpiewanie tej afirmacji jest w ogóle możliwe. Jak zupełnie nie byłam w stanie wydobyć głosu, to wiedziałam że tam jest unik, a nie stabilizacja. Trochę tak jak pisała Monisia76 z tym gardłem.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@hipolit)
Połączone: 1 rok temu

A można zapytać - jak długo zwykle trwa taka sesja żeby cokolwiek poczuć? Bo z tego co czytam to jest kwestia minut czy może dłużej. Mam problem ze skupieniem i zastanawiam się czy krótkie sesje mają w ogóle sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Hipolit Nie ma jednej odpowiedzi bo to zależy od osoby i od treści afirmacji. Ale powiem ci co zaobserwowałam u siebie i u innych: często pierwsze dwie minuty to rozgrzewka i głowa jest jeszcze gdzie indziej. Cokolwiek się dzieje po tym, jest bardziej autentyczne. Więc zbyt krótka sesja może nie zdążyć wyjść poza fazę mechaniczną.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Dodam tylko że jakość skupienia przez trzy minuty jest warta więcej niż piętnaście minut mechanicznego powtarzania. Jeśli masz problem ze skupieniem, lepiej skrócić i być naprawdę obecnym, niż ciągnąć dla samego ciągnięcia. To samo dotyczy śpiewu i szeptu - obydwa mogą być puste jeśli głowa jest gdzie indziej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Kminek A jak wrócić do skupienia jak głowa odpłynęła w połowie sesji? Masz jakiś patent? Bo u mnie często jest tak że zaczynam uważnie, potem gdzieś się gubię i potem już tylko kończę mechanicznie.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Monisia76 Najprostsze co znam to pauza i jeden świadomy oddech zanim powiesz kolejną afirmację. Nie zatrzymujesz całej sesji, tylko wstawiasz przerwę. Śpiew to utrudnia bo ma rytm, ale szept się na to świetnie nadaje. Można go po prostu na chwilę urwać i wrócić.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

I tu wracamy do różnicy między śpiewem a szeptem od zupełnie innej strony - śpiew ma rytm który cię prowadzi nawet jak jesteś rozkojarzony, ale przez to łatwiej odpłynąć automatycznie. Szept tego rytmu nie ma, więc wymaga więcej obecności, ale też daje więcej miejsca na te pauzy o których mówi Kminek. Ciekawe że doszłyśmy do tego pytając o skupienie, a nie o samą technikę.


Odpowiedz
Wpisy: 372
Rozpoczynający temat
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co napisała Dobrusia.2 zostaje mi w głowie. Że rytm śpiewu prowadzi nawet jak jesteś rozkojarzony, ale przez to łatwiej odpłynąć automatycznie. Nie wiem czy to brzmi jak wada czy zaleta. Bo z jednej strony mechaniczne odpływanie jest bez sensu, z drugiej - może na jakimś poziomie coś i tak się dzieje, nawet jak świadomość już gdzieś wyleciała?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To zależy czego szukasz w afirmacjach. Jeśli chodzi o przeprogramowanie głębszych warstw, to rytm i melodia mogą faktycznie robić coś przydatnego nawet przy rozproszeniu. Mantra działa podobnie - nie musisz być skupiony na każdym słowie, żeby coś się działo. Ale jeśli chodzi o zmianę świadomego przekonania, to potrzebujesz jednak tej obecności. Pytanie do ciebie - po co ty właściwie używasz afirmacji? Bo to trochę zmienia odpowiedź.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 372

@Gebda Szczerze? Zaczynałem bo chciałem zmienić przekonanie że nie zasługuję na dobre rzeczy. Takie ogólne, dosyć głęboko siedzące. Więc chyba bardziej to drugie - zmiana świadomego przekonania. Chociaż nie byłem tego taki pewny jak zaczynałem.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest akurat przekonanie, przy którym śpiew może zrobić całkiem dużo, ale też szybciej wynosić opór na wierzch - właśnie dlatego że jest głębsze. Jeśli zaczynałeś od szeptu i było spokojnie, to możliwe że szept dotykał tego tylko powierzchniowo. Nie mówię że to zła droga, ale jeśli nie czujesz postępu, warto spróbować głośniej i zobaczyć co się pojawi.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@hipolit)
Połączone: 1 rok temu

A jak w ogóle rozpoznać że jest postęp? Mam na myśli konkrenty sygnał, nie tylko ogólne poczucie. Bo mi trudno to zmierzyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Hipolit Dla mnie sygnałem był moment, kiedy afirmacja przestała brzmieć obco. Na początku 'jestem wystarczająca' brzmiało jak kłamstwo wypowiadane na głos. Po jakimś czasie zaczęło brzmieć jak zdanie. Nie jak prawda od razu, ale jak zdanie, które mózg już rozpoznaje bez oporu. To była dla mnie pierwsza zmiana.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

U mnie podobnie, chociaż przyszło to od innej strony - zaczęłam zauważać kiedy wewnętrzny głos zaczął mniej protestować w ciągu dnia. Nie podczas sesji, tylko właśnie poza nią. Jakieś zdarzenie w życiu i myśl, że 'może jednak nie jest tak źle'. Małe, ale jednak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Krystynka.1 I to cię zaskoczyło czy spodziewałaś się że tak to zadziała - przez codzienne sytuacje a nie przez sesję samą w sobie?


Odpowiedz
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Paprotka Zaskoczyło. Myślałam że będę czuć zmianę podczas powtarzania, a nie że po prostu pewnego dnia zareaguję inaczej na zwykłą sytuację i dopiero wtedy połączę że to może być efekt. Trochę niewidoczny proces.


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz, Krystynka.1, to jest właśnie to co mnie przekonało że afirmacje cokolwiek robią. Nie sesja, nie 'poczułam zmianę', tylko nagle w środku tygodnia zupełnie inna reakcja na coś, na co zawsze reagowałam tak samo. Bez dramatyzmu, po prostu inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Monisia76 A byłaś wtedy w trakcie regularnej praktyki czy już miałaś przerwę? Bo zastanawiam się czy efekt utrzymuje się po zaprzestaniu, czy jednak potrzeba podtrzymywania.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Irenka08 Byłam w trakcie. Nie sprawdzałam jeszcze co dzieje się po dłuższej przerwie, bo jak tylko zauważyłam że coś się zmienia, to mi odechciało się przerywać. Może to też coś mówi - jak widzisz efekt to sama nie chcesz odpuszczać.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Do pytania Irenki08 - z tego co obserwuję, przekonania które były naprawdę głęboko zakorzenione wymagają dłuższego podtrzymywania. Te płytsze zostają po odstawieniu praktyki. Ale też nie powiem że to reguła, bo każda osoba ma inny punkt startowy i inną podatność.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hipolit)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Gebda A czy sposób - śpiew czy szept - ma wpływ na to jak długo efekt zostaje po przerwie? Czy to bez znaczenia?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Hipolit Nie mam pewności, szczerze mówiąc. Mogę powiedzieć co obserwowałam, ale nie znam nikogo kto by to porównał metodycznie. Moje wrażenie jest takie, że śpiew częściej zostawia głębszy ślad emocjonalny, a to może sprzyjać trwalszości. Ale to jest obserwacja, nie fakt.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

To uczciwe zastrzeżenie. Warto odróżniać co ktoś zaobserwował od tego co można uznać za prawidłowość. Przy afirmacjach jest bardzo łatwo o nadinterpretację, bo subiektywne odczucia są tu jedyną miarą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Kminek Ale czy to jest problem samych afirmacji czy całej pracy z nastawieniem w ogóle? Bo trudno mi wyobrazić sobie jak miałoby to wyglądać inaczej. Zmiana przekonania jest z definicji subiektywna.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Dobrusia.2 Zgadzam się że jest subiektywna, ale można obserwować zachowania i reakcje, nie tylko wewnętrzne odczucia. Jeśli ktoś twierdzi że afirmacja zmieniła jego przekonanie, a jego działania zostają takie same - to jest sygnał, że coś się nie domknęło. Zewnętrzne zachowanie też jest jakimś wskaźnikiem, obok wewnętrznego.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do śpiewu i szeptu, bo trochę odeszliśmy - ma ktoś doświadczenie z mieszaniem tych metod w jednej sesji? Zaczynać od szeptu, kończyć śpiewem albo odwrotnie? Zastanawiam się czy ta kolejność ma znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Paprotka Ja próbowałam odwrotnie - śpiew na początku żeby się otworzyć, szept na końcu żeby to 'osadzić'. Nie wiem czy to ma sens energetycznie, ale subiektywnie czułam że śpiew rozpuszcza jakiś opór, a szept na koniec jest jak zamknięcie. Nie zawsze mi to wychodziło, ale kilka razy poczułam coś, co mogłabym nazwać kompletną sesją.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Zastanawia mnie jedna rzecz w tym co opisujesz, Irenka08 - mówiłaś że śpiew 'rozpuszcza opór'. Ale czy nie ma ryzyka że jak za bardzo go rozpuścisz na początku, to szept na końcu nie ma się już do czego odnieść? Tzn. że afirmacja ląduje w miejscu bez żadnego tarcia, więc też bez żadnego zaczepu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Paprotka Nie myślałam o tym w ten sposób. Wydawało mi się że brak oporu to dobry znak, ale masz rację że to może być też brak kontaktu z przekonaniem. Hmm. Chociaż z drugiej strony - jeśli opór jest tak duży że blokuje wejście afirmacji, to co wtedy? Zostajemy przy samym oporze?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Irenka08 Opór nie jest problemem samym w sobie. Problem pojawia się kiedy próbujemy go omijać zamiast przez niego przejść. Śpiew który 'rozpuszcza' opór może go faktycznie chwilowo wyciszać, ale to nie to samo co przepracowanie. Różnica między znieczuleniem a leczeniem.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Kminek I to jest chyba kluczowe rozróżnienie w tej całej dyskusji. Sposób wypowiadania - czy to śpiew, szept, pełny głos - może zmieniać jak łatwo afirmacja wchodzi, ale nie zmienia tego co z nią robisz kiedy już wejdzie. Technika otwiera albo zamyka drzwi, ale nie decyduje co jest po drugiej stronie.


Odpowiedz
Wpisy: 372
Rozpoczynający temat
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

A jak rozpoznać że przepracowałem a nie tylko ominąłem? Bo z perspektywy osoby w środku to może wyglądać tak samo - coś przestało bolec, mniej oporu. Skąd wiedzieć co tak naprawdę zaszło?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo konkretne pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. Zazwyczaj różnica wychodzi w sytuacjach testujących - kiedy rzeczywistość daje ci coś, na co wcześniej reagowałeś przekonaniem. Jeśli nowa reakcja się utrzymuje i nie potrzebujesz od razu wracać do praktyki żeby ją podtrzymać, to znak że coś rzeczywiście drgnęło. Jeśli bez codziennego powtarzania wracasz do punktu wyjścia - to bardziej działanie wyciszające.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@hipolit)
Połączone: 1 rok temu

Czyli efekt przepracowania jest trwalszy bez podtrzymywania? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Hipolit Mniej więcej. Przynajmniej z mojego doświadczenia - jak coś naprawdę się zmieniło, to po przerwie nie wróciłam do tego samego miejsca co przed. Może nie poszłam do przodu, ale nie cofnęłam się całkowicie. A przy rzeczach które tylko wyciszałam - przerwa kilka tygodni i było jak na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

To co pisze Krystynka.1 zgadza się z moim odczuciem. Chociaż zastanawiam się czy to nie jest też kwestia tego jakie przekonanie próbujemy zmienić. Przy płytszych 'wracanie' wydaje się bardziej gwałtowne. Te głębsze, nawet jak pracujesz długo, to ruch jest mniejszy ale trwalszy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Monisia76 A czy zauważyłaś jakąś różnicę między śpiewem a szeptem właśnie przy tych głębszych? Bo to jest chyba sedno tego wątku i jakoś ciągle od tego odchodzimy.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Dobrusia.2 Przy głębszych używałam częściej szeptu, bo jakoś intuicyjnie nie miałam siły tego śpiewać. Nie wiem czy to był dobry wybór czy po prostu mój organizm się bronił. Efekty były, ale wolne. Nie mam porównania bo nie próbowałam tego samego przekonania śpiewem.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie - czy ktoś z was świadomie pracował nad tym samym przekonaniem dwoma metodami, żeby móc je porównać? Bo większość z nas opisuje albo jedno albo drugie, rzadko to samo ale inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Paprotka Ja próbowałam, ale nie do końca metodycznie. Wzięłam afirmację związaną z zaufaniem do siebie i przez jakieś trzy tygodnie szeptałam, potem zmieniłam na śpiew. Subiektywnie śpiew szybciej dawał mi jakieś 'ruszenie', ale nie wiem czy to nie był po prostu efekt tego że szept już coś przygotował.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Irenka08 To jest właśnie problem z takim porównaniem - nie możesz cofnąć efektu szeptu żeby zobaczyć co zrobiłby sam śpiew od zera. Kolejność zawsze będzie miała wpływ. Jedynym sensownym porównaniem byłoby zaczynać od nowa z różnymi osobami, ale to już zupełnie inne warunki.


Odpowiedz
Wpisy: 372
Rozpoczynający temat
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Trochę pesymistyczne to wnioski, że nie da się sprawdzić. Ale rozumiem logikę. Czyli skazani jesteśmy na obserwowanie swojego własnego przypadku bez możliwości kontroli?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Tak mniej więcej wygląda praca z wewnętrznymi przekonaniami w ogóle. Nie jesteś laboratorium z grupą kontrolną. Możesz być uważny, notować co się dzieje, wyciągać ostrożne wnioski. To nie jest mało, ale to też nie jest dowód w naukowym sensie. Większość z nas tu i tak działa na podstawie 'to mi działa, tamto nie' i to jest uczciwy punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

To może być frustrujące dla kogoś kto szuka pewności zanim zacznie. Sama przez chwilę szukałam jakiegoś 'sprawdzonego protokołu' zanim odpuściłam i po prostu zaczęłam próbować. I paradoksalnie wtedy zaczęło działać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hipolit)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Krystynka.1 Czyli twój wniosek jest taki, żeby po prostu zacząć i obserwować? Bez za dużego planowania na starcie?


Odpowiedz
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Hipolit Mniej więcej. Jakiś minimalny plan jest potrzebny - co powtarzam, kiedy, jak długo. Ale wybór między śpiewem a szeptem bym zostawiła intuicji na początku. Ciało dość szybko daje znać co mu bardziej odpowiada. Potem można świadomiej eksperymentować.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zgadzam się z tym że intuicja na początku jest lepszym przewodnikiem niż sztywna metoda. Ale mam jedno zastrzeżenie - co jeśli intuicja prowadzi do tej łatwiejszej drogi, a nie do tej która faktycznie ruszy głębsze przekonanie? To trochę wróci do tego co Kminek pisała o omijaniu oporu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Dobrusia.2 To jest bardzo uczciwe zastrzeżenie. Intuicja może faktycznie ciągnąć do łatwiejszego. Ale mam pytanie do ciebie - czy widzisz jakiś sposób żeby to w ogóle rozróżnić w praktyce? Bo jeśli nie, to może to rozróżnienie jest ważne teoretycznie, a nie operacyjnie.


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Kminek Szczerze? Nie wiem. Może dopiero po fakcie, kiedy widać czy efekt był trwały czy nie. Ale to znowu wracamy do tego co Gebda mówiła wcześniej o testowaniu w sytuacjach życiowych. Czyli wychodzimy na to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej dyskusji i mam wrażenie że gdzieś po drodze zgubiłyśmy trop z tematu. Rozmawiamy o przepracowaniu, trwałości, intuicji - ale pytanie było przecież o śpiew kontra szept. Czy ktoś ma konkretne obserwacje co do różnicy w samym doznaniu podczas śpiewania i szeptania? Nie efektu, tylko tego co czujesz w trakcie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Paprotka Dobry powrót do tematu. Dla mnie szept jest bardziej skupiony, niemal intymy - czuję że mówię sama do siebie, do środka. Śpiew rozbija tę intymność, robi się jakby bardziej zewnętrzny. Nie wiem czy to lepiej czy gorzej, ale jest wyraźna różnica w odczuciu.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Irenka08 U mnie podobnie. Szept idzie do wewnątrz, śpiew jakby wypełnia przestrzeń wokół. Pytanie czy to ma znaczenie dla samego efektu, czy to tylko subiektywne wrażenie w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 372
Rozpoczynający temat
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

A czy to że śpiew wypełnia przestrzeń zewnętrzną może mieć jakieś znaczenie? Pytam szczerze, bo nie wiem - czy afirmacja ma działać do wewnątrz czy na zewnątrz? Zawsze myślałem że na siebie samego, ale może coś mi umknęło.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: