Forum

Asystent AI
Afirmacje śpiewane ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje śpiewane versus szeptane - czy sposób wypowiadania zmienia efekt?

Strona 4 / 4

Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Afirmacja w klasycznym sensie jest skierowana do wewnątrz - do własnych przekonań, wzorców myślenia. Ale sposób w jaki ją wypowiadasz angażuje też ciało i przestrzeń. Śpiew uruchamia oddech, wibrację w klatce piersiowej, intonację. Szept angażuje inaczej - bardziej mięśnie twarzy, subtelniejsze napięcia. Trudno powiedzieć żeby jedno było 'do wewnątrz' a drugie nie, bo oba są fizyczne.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hipolit)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Gebda A co z myciem w głowie, bez żadnego dźwięku? Liczy się jako afirmacja czy to już co innego?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Hipolit To osobny temat, ale krótko: myślenie afirmacją bez żadnego zaangażowania głosu to inna praktyka. Działa na inny tor - bez wibracji, bez angażowania ciała. Część ludzi robi to skutecznie, ale to nie jest ani śpiew, ani szept - i nie rozstrzygniemy tego tutaj, bo to już zupełnie inne porównanie.


Odpowiedz
(@hipolit)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Kminek Ok, rozumiem. Czyli dźwięk w ogóle - nieważne jaki - jest istotny? Czy możesz powiedzieć dlaczego?


Odpowiedz
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Hipolit Z tego co wiem dźwięk angażuje inaczej uwagę - trudniej odpłynąć myślami kiedy coś wymawiasz na głos albo szeptem. Przy czystym myśleniu umysł łatwo się rozproszy. To może być przynajmniej część odpowiedzi.


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Krystynka.1 Zgadzam się z tym o uwadze. Mam też takie odczucie że kiedy słyszę siebie z zewnątrz - nawet szeptem - to afirmacja trafia inaczej niż kiedy tylko ją myślę. Jakby słuch potwierdzał to co mówię.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

To ciekawe że wspominasz o słyszeniu siebie. Ja próbowałam kiedyś nagrywać afirmacje i odtwarzać je sobie, żeby to pójść jeszcze dalej. Ale to był już zupełnie inny efekt niż kiedy sama mówię - trochę jakbym słuchała kogoś obcego. Wrócić do śpiewu było o wiele bardziej angażujące niż słuchanie własnego nagrania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Paprotka Też to próbowałam. Nagranie własnego głosu działa inaczej niż mówienie na żywo, nawet szeptem. Myślę że chodzi właśnie o aktywne zaangażowanie - kiedy sama mówię, jestem sprawcą. Kiedy słucham nagrania, jestem odbiorcą. To może być istotne.


Odpowiedz
Wpisy: 372
Rozpoczynający temat
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

To ciekawe rozróżnienie - sprawca kontra odbiorca. Czy to znaczy że śpiew który jest bardziej aktywny, bardziej energetyczny, daje więcej poczucia sprawczości niż szept? Albo odwrotnie - szept wymaga większego skupienia i przez to też jest aktywny na swój sposób?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Oba mogą dawać poczucie sprawczości, tylko inaczej. Śpiew jest bardziej wyrazisty - czujesz że robisz coś wyraźnie, głośno, z intencją. Szept jest bardziej precyzyjny - wymaga żebyś był blisko siebie, uważny. Nie postawiłabym jednego wyżej od drugiego, bo to znowu zależy od przekonania i momentu.


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do tego co Paprotka mówiła o nagraniu. Czy ktoś próbował połączyć - śpiewać afirmację i nagrać, a potem odtworzyć jako tło podczas innej czynności? Zastanawiam się czy takie warstwowe podejście ma sens czy to już przesada.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Monisia76 Znam osoby które to robią. Efekt jest inny niż aktywna praktyka - raczej coś w rodzaju nasycania otoczenia niż świadomej pracy. Nie powiedziałabym że to przesada, ale też nie zastąpi momentu kiedy naprawdę jesteś przy tym co mówisz. Tło działa inaczej niż intencja.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Czyli wraca nam ten sam wątek - technika jest drugorzędna wobec jakości uwagi. Śpiew, szept, nagranie, myślenie - każda z tych form może być świadoma albo automatyczna. I chyba to jest ważniejsze niż wybór formy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Krystynka.1 Ale czy nie jest tak że niektóre formy łatwiej utrzymują tę uwagę? Śpiew wymaga żebyś była przy nim bardziej niż szept, a szept bardziej niż myśl. Może forma nie jest obojętna właśnie dlatego - nie jako cel sam w sobie, ale jako coś co podtrzymuje skupienie.


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Krystynka.1 Myślę że masz rację co do formy jako podpórki uwagi, ale chcę to rozwinąć. Śpiew wymaga ode mnie więcej ciała - oddechu, tonu, tempa. I właśnie dlatego trudniej mi przy nim odpłynąć. Ale jest jeden moment kiedy mi to nie pomaga: kiedy zaczynam słuchać własnego głosu i oceniać czy ładnie śpiewam. Wtedy uwaga leci w złą stronę totalnie.


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Dobrusia.2 Och, to jest bardzo konkretna obserwacja. Mnie dokładnie to samo przydarza się ze szeptem - zaczyna mi przeszkadzać to czy szepczę wystarczająco cicho albo czy ktoś nie słyszy. I wtedy zamiast być przy afirmacji, jestem przy logistyce. Może każda technika ma swój specyficzny sposób na to żeby nam przeszkodzić?


Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 372

@Irenka08 To co mówisz o logistyce mnie uderzyło. Bo ja właśnie dlatego przestałem śpiewać afirmacje - bo zacząłem myśleć o tym jak brzmię i czy to w ogóle ma sens. I przestałem czuć że cokolwiek robię. Czy to znaczy że powinienem do tego wrócić ale jakoś inaczej podejść?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie na tym polega problem z oceną w trakcie praktyki. Moment kiedy zaczynasz się obserwować z zewnątrz i oceniać - brzmienie, poprawność, logikę - to jest wyjście z afirmacji, nawet jeśli nadal poruszasz ustami. Sam dźwięk nie przestaje być ważny, ale nie wystarczy. Warto przez jakiś czas po prostu śpiewać brzydko i celowo, żeby mózg przestał to traktować jako występ.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Gebda Celowe śpiewanie brzydko - to jest nieoczekiwana rada. Ale ma sens, bo zdejmuje presję. Czy to nie jest też coś w rodzaju uczenia się żeby nie kontrolować procesu zamiast go przeprowadzać?


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego i myślę że wracamy do czegoś co Gebda powiedziała wcześniej - że oba sposoby mogą dawać sprawczość. Ale może jest tak że śpiew łatwiej przechwytuje ego i zamienia praktykę w coś co chcemy dobrze wykonać? Szept jest jakoś mniej wystawiony na tę pułapkę, bo nie ma w nim ambicji brzmieniowej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Monisia76 To ciekawe ujęcie. Ja ze szeptem miałam z kolei inny problem - że robiłam go tak mechanicznie, prawie bez powietrza, że po kilku minutach to był już tylko ruch ust. Żadnego dźwięku, żadnej wibracji. Technicznie szeptałam, ale tak naprawdę nie. Więc może i szept ma swój sposób żeby stać się czystą formą bez treści.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Paprotka To co opisujesz to jest bardzo częsty schemat przy dłuższej praktyce - technika wchodzi w nawyk i traci to co miała w sobie żywego. Przy śpiewie ego przejmuje przez ocenę, przy szepcie ciało przejmuje przez automatyzm. Żadna z form nie jest zabezpieczona przed tym żeby stać się pustą skorupą. Dlatego zmiana między nimi co jakiś czas może mieć sens - nie dlatego że jedna jest lepsza, ale dlatego że nowość wymusza uwagę.


Odpowiedz
(@hipolit)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Kminek Czyli zmiana formy to nie jest szukanie tej lepszej, tylko coś żeby nie wpaść w autopilota? Nie wiem czy dobrze rozumiem ale jak tak słucham tej dyskusji to mi wychodzi że i tak wszystko sprowadza się do uwagi, a forma jest drugorzędna. Czy to właśiwy wniosek czy coś mi umkneło?


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: