A co z afirmacjami pisanymi w czasie przyszłym kontra teraźniejszym? Słyszałam, że 'będę pewna siebie' jest gorsza niż 'jestem pewna siebie', bo mózg słyszy 'jeszcze nie'. Czy to prawda czy znowu jakiś mit?
dobra, mam pytanie z innej beczki trochę - czy afrymacje na karteczkach mają działać tylko jak je widzisz i czytasz, czy one jakoś 'pracują' same, jak są w przestrzeni? tzn. czy samo naklejenie w domu coś robi, nawet jak nie patrzysz?
Słuchajcie, a co z tym, że afirmacje widzi ktoś obcy - np. podczas wizyty gości? Czy to coś zmienia, że ktoś przeczyta twoją afirmację? Jakoś mi to nie pasuje do prywatności tej praktyki.
Dobra, to jeszcze jedno pytanie zanim przejdziemy dalej - czy jest jakaś różnica między karteczką odręczną a wydrukowaną? Chodzi mi o to, czy pismo własną ręką ma jakieś znaczenie, czy to tylko estetyka?
a jak długo tak robiłaś zanim poczułaś jakiś efekt? Bo mnie właśnie chodzi o to, żeby wiedzieć czy warto czekać tydzień, dwa, czy to miesiące?
Dorzucę tu jedno zastrzeżenie. Mówisz, że efekt był 'szybszy', ale szybszy od czego? To jest trudne do zmierzenia, bo równolegle zmienia się też sytuacja życiowa, nastrój, kontekst. Nie wiem, czy da się uczciwie powiedzieć, że przepisywanie zadziałało 'szybciej' niż karteczka na ścianie, jeśli nie robiłaś obu naraz w tych samych warunkach. To nie zarzut, po prostu warto być ostrożnym z takimi porównaniami.
To co mówi Onyksowa jest ważne, ale z drugiej strony - efekt placebo też jest efektem. Jeśli ktoś czuje się lepiej, bo przepisuje afirmacje, i to go motywuje, i zmienia zachowanie, to wynik jest realny niezależnie od mechanizmu. Nie musimy tego rozstrzygać za każdym razem.
dobra a mam pytanie bo trochę zgubiłam watek - czy ktoś próbował kleić afirmacje na zewnątrz, np. na drzwiach wejściowych od środka? Myślę, że jak wychodzę z domu to mogłabym ją przeczytać i wziąść ze sobą taki impuls na cały dzień
a czy afirmacje dzałają inaczej jak się je czyta rano kontra wieczorem? czytałam gdzieś że wiezczór to lepszy czas bo mózg zapada wtedy glebiej i to zostaje, ale nie wiem czy to prawda
to znaczy, że sama lokalizacja karteczki jest ważna też dlatego, żeby nie czytać jej na autopilocie? Czyli to co Heliotrop mówił o ukrytych miejscach ma sens w tym kontekście - jak ją odkryjesz, to jesteś bardziej skupiona?
a to znaczy że nie ma sensu mieć jednego stałego miejsca na afirmacje? Myslałam że chodzi o rytuał i powtzarzalność miejsca, nie o zmienianie?
a co z tym co mówiłam wcześnej o wieczorze - czy zmiana miejsca tez wplywa na to, która pora jest lepsza? Czy to są niezależne sprawy?
to ciekawe co mówi Heliotrop, bo ja właśnie miałam ten problem przez długi czas. Przyklejałam karteczki z afirmacjami na lustro, czytałam rano, ale po chwili czułam się gorzej niż przed. Zaczęłam zmieniać sformułowania na takie 'uczę się', 'pozwalam sobie' i to coś zmieniło. Nie wiedziałam dlaczego działa, teraz to ma sens.
Myślę że lustro ma sens, ale tylko jak ktoś już jest w miarę dobrym kontakcie ze sobą. Dla osób z silnym krytykiem wewnętrznym to może być zbyt intensywne - patrzysz na twarz i automatycznie włącza się ocenianie, a nie słuchanie treści. Lokalizacja karteczki musi współgrać z tym, jak dana osoba reaguje na to miejsce, a nie tylko z tym, co polecają poradniki.
a co jesli ktos nie ma mocnego kytyka ale po prostu karteczka na lustrze szybko się lepi i wygląda brzydko i przez to przestaje sie patrzeć? u mnie chyba to estetyczny problem a nie psychlogiczny 🙂
A czy to nie jest tak, że zmiana afirmacji zbyt często powoduje że żadna nie zdąży zadziałać? Gdzieś czytałam że potrzeba kilku tygodni regularnego powtarzania żeby coś realnie się zmieniło w myśleniu.
Dokładnie o to chodzi. Sama tak robię - co jakiś czas przepisuję tę samą afirmację własną ręką i zmieniam lokalizację. Samo pisanie odręczne też ma znaczenie, bo angażujesz rękę, nie tylko oczy. To bardziej utrwala.
ale czy jest jakaś różnica między pisaniem odręcznym a drukowaniem? Bo brzmi to trochę jak mit - dlaczego ręka miałaby mieć większe znaczenie niż drukarka?
a co z miejscami w pracy? ja mam otwarte biuro i troche głupio mi kleic karteczki na monitorze bo koleidzy pytają co to. macie jakis pomysł jak to obejsc?
a mi sie wydaje że samo miejsce nie ma az takiego znaczenia, wazniejsze jest to co sie czuje przy czytaniu, nie? bo mozna miec na lustrze i patrzec bez emocji, a mozna miec w szufladzie i naprawde to czuć
mam pytanie - czy afirmacja na telefonie jako tapeta działa tak samo jak fizyczna karteczka? czy ekran to inne medium i cos sie rózni w odbiorze?
a co z łazienką? bo widziałam że wielu ludzi tam klei karteczki nad umywalką albo na szybie prysznica. czy wilgoć nie niszczy karteczki za szybko i czy to nie przeszkadza w tym żeby działała?
Wilgoć to praktyczny problem, ale da się go obejść - laminowanie, folia, zwykła koszulka na dokumenty. Sama mam w łazience jedną naklejoną na kafelku na kleju zmywalnym i trzyma się już bardzo długo. Łazienka jest dobra, bo rano przy myciu zębów patrzysz na jedno miejsce przez minutę i nie masz w tym czasie czym się rozpraszać.
ale to chyba zależy też od osoby? Jedni myją zęby i gapią się w lustro, inni stoją z oczami pół zamkniętymi. Czy ta minuta jest faktycznie kontaktem z afirmacją, czy tylko fizyczną obecnością w tym samym pomieszczeniu?
przepraszam że się wtrącam, ale co to jest efekt czystej ekspozycji? czy to ma coś wspólnego z energią miejsca czy to coś zupełnie innego?
to ciekawe, ale ja sie zastanawiam czy nie chodzi czasem bardziej o intencję niż o samo miejsce albo ilość kontaktów. bo znam osoby które miały karteczki dosłownie wszędzie i nic im to nie dało, a znam taką co miała jedną w portfelu i bardzo to czuła
a wracajac do biura - lunarna wspomniala o tapecie na telefonie. probowałam i rzeczywiście nikt nie pyta. ale zauważyłam że zaczełam omijac wzorkiem ten napis, bo telefon odblokuje i już szukam tej aplikacji co mi potrzeba. może wrócić jednak do starego sposobu i po prostu schować karteczke gdzieś dla siebie?
