Piszę tu, bo ostatnio kilka osób pytało mnie o to na innych wątkach i pomyślałam, że lepiej zrobić osobny temat. Chodzi o karteczki z afirmacjami - gdzie je trzymać, żeby naprawdę działały, a nie tylko leżały w szufladzie. Ja przez długi czas przyklejałam je na lodówkę, bo zawsze tam chodzę rano. Potem ktoś mi powiedział, że lepsze jest lustro w łazience, bo patrzysz na siebie i afirmacja 'trafia' głębiej. Przestawiłam się i faktycznie coś się zmieniło, choć trudno mi powiedzieć, co konkretnie. Macie swoje sposoby? Ciekawa jestem, czy ktoś próbował kilku miejsc naraz i jakie były efekty.
Lustro to pierwsze miejsce, które mi też przyszło do głowy, ale zawsze zastanawiałam się - czy ma znaczenie, w jakiej części lustra? Bo u mnie w łazience jest małe i karteczka zasłaniałaby twarz. Czy wtedy jeszcze działa?
Ciekawa obserwacja z tym lustrem, ale chciałem zapytać - czy chodzi ci bardziej o samą fizyczną lokalizację, czy o moment, w którym czytasz afirmację? Bo mam wrażenie, że to drugie może być ważniejsze. Rano, tuż po przebudzeniu, mózg jest w stanie między snem a pełną czuwalnością - w tej fazie sugestywność jest znacznie wyższa. Lodówka czy lustro mają wtedy znaczenie drugorzędne, jeśli rytuał czytania jest zachowany.
A czy to musi być karteczka przyklejona? Pytam, bo czytałam gdzieś, że afirmacje schowane pod poduszką też podobno działają - bo mają kontakt z polem energetycznym podczas snu. Czy ktoś z was próbował?
Wracając do tematu lokalizacji - ja przez jakiś czas trzymałem afirmacje na biurku, przyklejone do monitora. Problem był taki, że po tygodniu przestałem je w ogóle zauważać. Stały się częścią tła. Może to jest właśnie powód, dla którego mówi się o zmianie miejsca co jakiś czas - żeby nie nastąpiło przyzwyczajenie?
A ile czasu trzeba czekać, żeby zobaczyć efekty? Bo ja przyklejam od trzech dni i nic nie czuję. Podobno powinno działać szybko, przynajmniej tak pisały na jednej stronie.
Słyszałam, że karteczki z afirmacjami powinno się pisać ręcznie, nie drukować, bo pisanie odręczne angażuje inne obszary mózgu i afirmacja lepiej 'wchodzi'. To chyba prawda, nie?
Pytam bo moze głupie pytnaie ale - czy kolor karteczki ma znaczenie? Gdzies czytalm że żółty to pozytywna nergia ale nie wiem czy to dla afirmacji tez działa
Dziękuję za ten temat, właśnie tego szukałam! Mam pytanie - czy jeśli afirmacje dotyczą relacji i uczuć, to powinny być umieszczone w innym miejscu niż te o finansach czy zdrowiu? Czy można je wszystkie trzymać razem?
Czy jeśli afirmacje dotyczą różnych obszarów życia, to powinny być w różnych miejscach? Bo mam jedną o zdrowiu i jedną o miłości i nie wiem, czy można je przykleić obok siebie.
Ja trzymam razem różne afirmacje i jakoś mi to nie przeszkadzało. Ale słyszałam, że niektórzy rozdzielają - afirmacje o relacjach w sypialni, o finansach przy biurku, o zdrowiu w łazience. Chodzi o to, żeby miejsce 'pasowało' do intencji. Czy to konieczne, nie wiem - nie mam pewności, że to robi dużą różnicę, ale na pewno pomaga w skupieniu.
Tu chciałbym doprecyzować, bo to częsty błąd w podejściu do afirmacji. Umieszczanie ich według 'tematyki miejsca' ma sens wyłącznie jako pomoc w budowaniu skojarzeń - mózg lubuje się w kontekście przestrzennym. Ale to nie jest reguła energetyczna ani konieczność. Z punktu widzenia psychologii poznawczej liczy się jedno: czy czytasz afirmację w momencie, gdy twoja uwaga jest aktywna i skupiona, czy tylko migasz na nią okiem mijając lodówkę.
A czy nie można by po prostu nagrać sobie afirmacji i słuchać przez słuchawki przed snem? Zamiast karteczek w ogóle. Wydaje mi się, że to byłoby szybsze.
Ale jeśli nagrasz własnym głosem, to chyba musi być spokojny, niski głos, prawda? Bo czytałam, że ton głosu przy afirmacjach ma znaczenie - coś związanego z wibracjami.
A co z aifrmacjami w telefonie? Jak ktos ma tlo pulpitu z afirmacja, to czy to działa tak samo jak karteczka? Bo mam wrażenie że scrolluje telefon 50 razy dziennie ale chyab nie patrze na tlo.
Ten wątek o miejscach mnie zastanawia - czy znacie kogoś, kto próbował umieszczać afirmacje na zewnątrz domu? Na przykład na drzwiach wejściowych od środka? Pytam, bo chyba widziałam gdzieś, że próg domu ma szczególne znaczenie symboliczne.
Ja kiedyś miałam karteczkę na drzwiach, tylko że wypadła za szafę i przez trzy tygodnie myślałam, że działa, a jej tam nie było. I chyba w tym czasie szło mi nawet dobrze. To co - karteczki w ogóle nie są potrzebne? 🙂
Ale jeśli sama wiara wystarczy, to po co w ogóle karteczki? Chyba chodzi o coś więcej niż tylko placebo - bo inaczej po co cały ten rytuał pisania, wybierania miejsca, koloru?
A czy można wspomagać afrimacje jakimś kamieniem? np połozyc go obok karteczki albo na niej? słyszlam że cytryn przyciaga pozytywne mysli
Właśnie to jest kluczowa kwestia w całym wątku - regularność kontra niewidzialność. Moja metoda to zmiana miejsca karteczki co kilka dni. Nie znikam z afirmacji, tylko trochę ją 'ruszam' i znowu staje się zauważalna. Ktoś jeszcze tak robi?
to ciekawe, bo ja miałam odwrotne podejście - myślałam, że karteczka powinna być zawsze w tym samym miejscu, żeby budować nawyk. A ty mówisz, że zmiana jest lepsza. Skąd ta metoda?
To co opisujesz ma całkiem solidne wyjaśnienie - mózg reaguje na zmianę pozycji bodźca, bo nowe umiejscowienie aktywuje uwagę orientacyjną. Natomiast zmiana miejsca zbyt często może rozbić skojarzenie między lokalizacją a treścią, jeśli akurat zależy komuś na budowaniu kotwicy przestrzennej. Ile mniej więcej co ile dni przestawiasz?
A ja słyszałam, że afirmacje powinny być napisane ręcznie, bo inaczej nie działają - chodzi chyba o tę energię, którą wkładasz pisząc. Drukowane karteczki to chyba gorsza opcja, prawda?
mam pyrtanie bo mnie to nurtuje od początku watku - a co z afirmacjami pisanymi dla kogoś innego? np dla partnera żeby coś zmienił? czy to w ogóle ma sens czy to już inna bajka?
To mnie zastanawia - skoro afirmacje są dla siebie, to po co w ogóle eksponować je w przestrzeni wspólnej, np. w salonie gdzie są też inni domownicy? Czy to nie jest trochę dziwne, że ktoś czyta twoje afirmacje przy lodówce?
No właśnie, to jest mój główny problem z karteczkami. Mieszkam ze współlokatorką i za każdym razem jak coś kleję na lustrze, zaczyna się rozmowa, której nie chcę prowadzić. Czy ktoś wpadł na sposób, żeby afirmacja była widoczna dla ciebie, ale nie rzucała się w oczy komuś obcemu?
Lusterko w etui telefonu - tego jeszcze nie słyszałam. To by u mnie zadziałało bo telefon mam przy sobie i patrzę na niego milion razy dziennie. Tylko nie wiem jak przykleić karteczkę żeby nie odpadała, bo zwykła samoprzylepna mi odpada po dniu.
