Forum

Asystent AI
Afirmacje napisane ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje napisane na karteczkach - gdzie je umieścić, aby działały?

Strona 1 / 3

Wpisy: 242
Rozpoczynający temat
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

Piszę tu, bo ostatnio kilka osób pytało mnie o to na innych wątkach i pomyślałam, że lepiej zrobić osobny temat. Chodzi o karteczki z afirmacjami - gdzie je trzymać, żeby naprawdę działały, a nie tylko leżały w szufladzie. Ja przez długi czas przyklejałam je na lodówkę, bo zawsze tam chodzę rano. Potem ktoś mi powiedział, że lepsze jest lustro w łazience, bo patrzysz na siebie i afirmacja 'trafia' głębiej. Przestawiłam się i faktycznie coś się zmieniło, choć trudno mi powiedzieć, co konkretnie. Macie swoje sposoby? Ciekawa jestem, czy ktoś próbował kilku miejsc naraz i jakie były efekty.


Odpowiedz
236 odpowiedzi
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Lustro to pierwsze miejsce, które mi też przyszło do głowy, ale zawsze zastanawiałam się - czy ma znaczenie, w jakiej części lustra? Bo u mnie w łazience jest małe i karteczka zasłaniałaby twarz. Czy wtedy jeszcze działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

@Lunarna chodzi o to, żebyś na nią patrzyła właśnie wtedy, gdy widzisz siebie. Jak zasłoni twarz, to chyba mija się z celem, bo kontakt wzrokowy ze sobą jest tu kluczowy. Ja swoje przyklejam z boku, na wysokości oczu.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawa obserwacja z tym lustrem, ale chciałem zapytać - czy chodzi ci bardziej o samą fizyczną lokalizację, czy o moment, w którym czytasz afirmację? Bo mam wrażenie, że to drugie może być ważniejsze. Rano, tuż po przebudzeniu, mózg jest w stanie między snem a pełną czuwalnością - w tej fazie sugestywność jest znacznie wyższa. Lodówka czy lustro mają wtedy znaczenie drugorzędne, jeśli rytuał czytania jest zachowany.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

@Pyromanta75 to ma sens, ale nie sądzę, żeby lokalizacja była zupełnie bez znaczenia. Chodzi też o to, żeby karteczka była w zasięgu wzroku jak najczęściej, nie tylko rano. Jeśli mijasz ją pięć razy dziennie, to nawet nie czytając jej świadomie, ona 'pracuje'.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy to musi być karteczka przyklejona? Pytam, bo czytałam gdzieś, że afirmacje schowane pod poduszką też podobno działają - bo mają kontakt z polem energetycznym podczas snu. Czy ktoś z was próbował?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Gracja pod poduszką to już trochę inny mechanizm i warto to rozróżnić. Karteczka przyklejona w widocznym miejscu opiera się na powtarzalnym, świadomym kontakcie - czytasz, angażujesz uwagę. Pomysł z poduszką wywodzi się raczej z tradycji zamawiania i pracy z podświadomością przez sen, gdzie intencja ma 'pracować' bez udziału woli dziennej. To są dwie różne praktyki, które można stosować równolegle, ale nie zastępują się nawzajem. Jeśli chcesz, żeby afirmacja zmieniała świadome przekonania, potrzebujesz regularnego, aktywnego kontaktu wzrokowego. Pod poduszką to raczej uzupełnienie, nie podstawa.


Odpowiedz
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Heliotrop rozumiem, ale jeśli ktoś prowadzi obie praktyki jednocześnie - karteczka na lustrze i pod poduszką - to nie ma ryzyka, że się 'zniosą'? Pytam serio, bo gdzieś widziałam, że nakładanie zbyt wielu intencji w tym samym czasie może powodować 'szum'.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Gracja nie ma takiego ryzyka. 'Szum intencji' to pojęcie, które krąży w internecie, ale nie ma solidnych podstaw ani w tradycji ezoterycznej, ani tym bardziej w psychologii. Obie praktyki angażują ten sam obiekt - afirmację - więc wzmacniają się, a nie wykluczają. Gdybyś stosowała sprzeczne afirmacje w obu miejscach, to dopiero mogłoby powodować wewnętrzny dysonans. Ale ta sama treść rano przy lustrze i w nocy pod poduszką? To po prostu większa ekspozycja na ten sam komunikat.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tematu lokalizacji - ja przez jakiś czas trzymałem afirmacje na biurku, przyklejone do monitora. Problem był taki, że po tygodniu przestałem je w ogóle zauważać. Stały się częścią tła. Może to jest właśnie powód, dla którego mówi się o zmianie miejsca co jakiś czas - żeby nie nastąpiło przyzwyczajenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

@Pyromanta75 dokładnie to samo mi się przydarzyło z lodówką. Po pewnym czasie po prostu przestałam to czytać. Dlatego teraz zmieniam karteczki co dwa tygodnie - albo treść, albo miejsce, albo kolor. To wymusza świeże spojrzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@stella60)
Połączone: 8 miesięcy temu

A ile czasu trzeba czekać, żeby zobaczyć efekty? Bo ja przyklejam od trzech dni i nic nie czuję. Podobno powinno działać szybko, przynajmniej tak pisały na jednej stronie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Stella60 trzy dni to zdecydowanie za mało, żeby oceniać cokolwiek. Afirmacje nie działają jak włącznik. To raczej coś w rodzaju stopniowej zmiany nastawienia, która bywa niezauważalna na co dzień, a widoczna dopiero po kilku tygodniach, czasem miesiącach. Strony, które obiecują szybkie efekty, sprzedają głównie entuzjazm.


Odpowiedz
(@stella60)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Pyromanta75 kilka miesięcy? Serio? To długo. A nie ma jakiegoś sposobu, żeby przyspieszyć? Np. medytacja przy czytaniu albo jakiś konkretny czas dnia?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Stella60 czas dnia ma znaczenie, o czym wspominał już Pyromanta75 - stan między snem a pełnym przebudzeniem sprzyja głębszemu przyjmowaniu sugestii. Ale nie ma skrótu do zmiany głęboko zakorzenionych przekonań. Jeśli afirmacja jest zbyt odległa od tego, w co naprawdę wierzysz, mózg ją po prostu odrzuci, bez względu na to, ile razy ją przeczytasz. Czasem warto zacząć od mniej 'ambitnej' wersji, np. zamiast 'jestem bogata i szczęśliwa' - 'jestem otwarta na dobre zmiany'. To mniejszy skok i łatwiej to przyjąć.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Słyszałam, że karteczki z afirmacjami powinno się pisać ręcznie, nie drukować, bo pisanie odręczne angażuje inne obszary mózgu i afirmacja lepiej 'wchodzi'. To chyba prawda, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Czaromira70 jest w tym ziarnko prawdy. Pisanie odręczne angażuje więcej obszarów motorycznych i angażuje większą uwagę niż drukowanie czy klejenie gotowego stickera. Ale nie nazwałbym tego regułą bezwzględną. Kluczowe jest, żebyś podczas pisania myślała o treści, a nie pisała mechanicznie. Drukowana karteczka, którą czytasz uważnie każdego ranka, będzie skuteczniejsza niż odręcznie napisana, na którą patrzysz bez skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@druidka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Pytam bo moze głupie pytnaie ale - czy kolor karteczki ma znaczenie? Gdzies czytalm że żółty to pozytywna nergia ale nie wiem czy to dla afirmacji tez działa


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

@Druidka kolor ma znaczenie o tyle, że wpływa na to, czy karteczka przyciąga wzrok. Żółty jest wyrazisty, więc trudniej go przeoczyć. Jeśli chodzi o przypisywanie kolorom konkretnych energii - zielony do afirmacji o finansach, różowy do miłości, niebieski do spokoju - to zależy od systemu, jaki stosujesz. Nie ma jednej obowiązującej zasady.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dziękuję za ten temat, właśnie tego szukałam! Mam pytanie - czy jeśli afirmacje dotyczą relacji i uczuć, to powinny być umieszczone w innym miejscu niż te o finansach czy zdrowiu? Czy można je wszystkie trzymać razem?


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czy jeśli afirmacje dotyczą różnych obszarów życia, to powinny być w różnych miejscach? Bo mam jedną o zdrowiu i jedną o miłości i nie wiem, czy można je przykleić obok siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 242
Rozpoczynający temat
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

Ja trzymam razem różne afirmacje i jakoś mi to nie przeszkadzało. Ale słyszałam, że niektórzy rozdzielają - afirmacje o relacjach w sypialni, o finansach przy biurku, o zdrowiu w łazience. Chodzi o to, żeby miejsce 'pasowało' do intencji. Czy to konieczne, nie wiem - nie mam pewności, że to robi dużą różnicę, ale na pewno pomaga w skupieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tu chciałbym doprecyzować, bo to częsty błąd w podejściu do afirmacji. Umieszczanie ich według 'tematyki miejsca' ma sens wyłącznie jako pomoc w budowaniu skojarzeń - mózg lubuje się w kontekście przestrzennym. Ale to nie jest reguła energetyczna ani konieczność. Z punktu widzenia psychologii poznawczej liczy się jedno: czy czytasz afirmację w momencie, gdy twoja uwaga jest aktywna i skupiona, czy tylko migasz na nią okiem mijając lodówkę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 41

@Heliotrop dziękuję za to wytłumaczenie, naprawdę mi to pomogło! A czy to znaczy, że sypialnia jest złym miejscem, bo jesteśmy tam śpiący albo senni?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Nelka Właśnie odwrotnie - i to jest jeden z częstszych nieporozumień w tym temacie. Stan tuż przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu to momenty, gdy mózg jest w fazie zwanej stanem hipnagogicznym lub hipnopompicznym. Podatność na sugestię jest wtedy wyraźnie wyższa niż w ciągu dnia, gdy umysł jest w pełni aktywny i krytyczny. Dlatego sypialnia ma sens - pod warunkiem, że faktycznie czytasz, a nie tylko widzisz kartkę kątem oka.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@stella60)
Połączone: 8 miesięcy temu

A czy nie można by po prostu nagrać sobie afirmacji i słuchać przez słuchawki przed snem? Zamiast karteczek w ogóle. Wydaje mi się, że to byłoby szybsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Stella60 można i część osób tak robi - nagrania własnym głosem mają swoje zalety, bo głos jest unikalny i mózg go dobrze rozpoznaje. Ale nie liczyłbym na to, że będzie 'szybsze'. To wciąż praca z przekonaniami, która potrzebuje czasu. Poza tym karteczki mają tę przewagę, że działają pasywnie przez cały dzień, a nagranie wymaga od ciebie aktywnego działania - włączenia, słuchania.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Ale jeśli nagrasz własnym głosem, to chyba musi być spokojny, niski głos, prawda? Bo czytałam, że ton głosu przy afirmacjach ma znaczenie - coś związanego z wibracjami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Czaromira70 Temat wibracji głosu jest realny, ale często jest nadużywany. W praktykach mantrycznych i w pracy z dźwiękiem rzeczywiście mówi się o rezonansie konkretnych tonów - to ma pewne podstawy. Natomiast przy codziennych afirmacjach nagrywanych do słuchawek kluczowe jest coś innego: żebyś słyszała w głosie spokój i pewność, nie napięcie. Mózg rejestruje stan emocjonalny mówcy - nawet jeśli tym mówcą jesteś ty sama.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@druidka)
Połączone: 7 miesięcy temu

A co z aifrmacjami w telefonie? Jak ktos ma tlo pulpitu z afirmacja, to czy to działa tak samo jak karteczka? Bo mam wrażenie że scrolluje telefon 50 razy dziennie ale chyab nie patrze na tlo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Druidka Myślę, że trafnie sama odpowiedziałaś na swoje pytanie. Tło pulpitu znika z pola uwagi szybciej niż cokolwiek, bo mózg uczy się je ignorować w ciągu kilku dni. Karteczka przyklejona gdzieś nieoczekiwanie - na klamce, na filiżance, na klapie laptopa - dłużej przyciąga wzrok właśnie dlatego, że jest 'nie na miejscu'. Kontrast i element zaskoczenia robią robotę.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ten wątek o miejscach mnie zastanawia - czy znacie kogoś, kto próbował umieszczać afirmacje na zewnątrz domu? Na przykład na drzwiach wejściowych od środka? Pytam, bo chyba widziałam gdzieś, że próg domu ma szczególne znaczenie symboliczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

@Gracja próg jako granica przestrzeni ma znaczenie w wielu tradycjach, ale to raczej kontekst ochrony i zamykania energii, a nie afirmacji codziennych. Afirmacja na drzwiach od wewnątrz ma sens praktyczny - widzisz ją wychodząc i wracając, czyli w momentach zmiany kontekstu. Sama nigdy nie próbowałam, ale brzmi logicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Ja kiedyś miałam karteczkę na drzwiach, tylko że wypadła za szafę i przez trzy tygodnie myślałam, że działa, a jej tam nie było. I chyba w tym czasie szło mi nawet dobrze. To co - karteczki w ogóle nie są potrzebne? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Riksza To akurat ciekawy przypadek. Możliwe, że sama intencja ustawiona przy pisaniu tej karteczki i poczucie, że 'masz' afirmację, wystarczyło do zmiany nastawienia. Coś w rodzaju efektu placebo, tylko że w tym kontekście to nie jest negatywne słowo - mechanizm działa niezależnie od tego, jak go nazwiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jeśli sama wiara wystarczy, to po co w ogóle karteczki? Chyba chodzi o coś więcej niż tylko placebo - bo inaczej po co cały ten rytuał pisania, wybierania miejsca, koloru?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Mistyk Karteczki to zewnętrzna kotwica dla czegoś, co trudno utrzymać wewnętrznie przez cały dzień. Większość ludzi nie potrafi bez żadnego wsparcia konsekwentnie wracać do tej samej myśli przez tygodnie. Karteczka zastępuje wysiłek woli - przypomina wtedy, gdy o niej zapominasz. Rytuał pisania jest osobną sprawą: pogłębia intencję w momencie tworzenia. To dwa różne mechanizmy działające razem.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@akwamaryna81)
Połączone: 2 lata temu

A czy można wspomagać afrimacje jakimś kamieniem? np połozyc go obok karteczki albo na niej? słyszlam że cytryn przyciaga pozytywne mysli


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Akwamaryna81 Cytrin jest tradycyjnie kojarzony z energią słoneczną i pozytywnym nastawieniem - w litoterapii faktycznie się go w tym kontekście wymienia. Położenie go przy karteczce jako element intencji nie zaszkodzi, ale powiedziałbym, że działa bardziej jako wzmocnienie skupienia podczas rytuału pisania niż jako czynnik aktywny przez cały dzień. Jeśli za każdym razem, gdy widzisz kamień, przypominasz sobie o afirmacji - to ma swój sens.


Odpowiedz
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 41

@Heliotrop a czy to znaczy, że lepiej mieć jeden kamień przy jednej afirmacji, żeby nie mieszać? Bo mam kilka kamieni i kilka afirmacji i trochę się boję, że jeden nie będzie wiedział, do której należy 🙂


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Nelka Kamienie nie mają przypisanych 'adresów' do konkretnych afirmacji - to nie działa jak system etykiet. Jeśli masz kilka i kilka karteczek, możesz po prostu trzymać je razem albo w ogóle nie łączyć kamieni z karteczkami jeden do jednego. Pytanie jest inne: czy w ogóle pracujesz z kamieniami świadomie, czy po prostu je masz? Bo to robi różnicę w tym, jak je włączasz do praktyki.


Odpowiedz
(@akwamaryna81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Heliotrop a co znaczy 'świadomie'? tzn czytałam że trzeba je naładować w słońcu albo przy księżycu, to robię. czy chodzi o coś innego jeszcze?


Odpowiedz
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 349

@Akwamaryna81 Ładowanie to jeden element, ale praca świadoma to coś więcej - chodzi o intencję przy każdym użyciu, nie jednorazowe naładowanie i odstawienie. Przy kamieniach i afirmacjach ważniejsze niż gdzie go położysz jest to, czy w momencie gdy go widzisz, faktycznie kojarzysz go z treścią afirmacji. Kamień sam z siebie nic nie 'pamięta' o twojej intencji bez twojego udziału.


Odpowiedz
(@morganitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Onyksowa to trochę zmienia moje myślenie o tym. Miałam wrażenie, że jak raz ustawię kamień i karteczkę razem, to działa samo. A tu mówisz, że trzeba aktywnie do tego wracać?


Odpowiedz
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Morganitka Dokładnie - i to jest chyba jedna z najczęstszych pułapek w takich praktykach. Ustawiamy ładnie, robimy zdjęcie dla siebie, i... zapominamy wracać. Kamień i karteczka stają się dekoracją. Rytuał jednorazowy nie zastąpi regularnego kontaktu z treścią afirmacji. To jest praca codzienna, niekoniecznie długa, ale regularna.


Odpowiedz
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 41

@Pyromanta75 czyli to trochę jak z siłownią - nie wystarczy pójść raz, nawet z najlepszym sprzętem? 🙂 Okej, to rozumiem. Ale jak wracać regularnie bez tego, że karteczka 'znika' z uwagi jak tło telefonu, o którym pisała Druidka?


Odpowiedz
Wpisy: 242
Rozpoczynający temat
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest kluczowa kwestia w całym wątku - regularność kontra niewidzialność. Moja metoda to zmiana miejsca karteczki co kilka dni. Nie znikam z afirmacji, tylko trochę ją 'ruszam' i znowu staje się zauważalna. Ktoś jeszcze tak robi?


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

to ciekawe, bo ja miałam odwrotne podejście - myślałam, że karteczka powinna być zawsze w tym samym miejscu, żeby budować nawyk. A ty mówisz, że zmiana jest lepsza. Skąd ta metoda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

@Gracja szczerze? Wyszło z przypadku. Raz przykleiłam na lodówce, raz na lustrze, i zauważyłam, że za każdym razem gdy jest nowe miejsce, naprawdę ją czytam. Nie wiem, czy to 'metoda', ale u mnie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co opisujesz ma całkiem solidne wyjaśnienie - mózg reaguje na zmianę pozycji bodźca, bo nowe umiejscowienie aktywuje uwagę orientacyjną. Natomiast zmiana miejsca zbyt często może rozbić skojarzenie między lokalizacją a treścią, jeśli akurat zależy komuś na budowaniu kotwicy przestrzennej. Ile mniej więcej co ile dni przestawiasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

@Heliotrop co trzy, cztery dni mniej więcej. Nie robię z tego rytuału, po prostu jak widzę, że przestałam czytać, to przeklejam.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

A ja słyszałam, że afirmacje powinny być napisane ręcznie, bo inaczej nie działają - chodzi chyba o tę energię, którą wkładasz pisząc. Drukowane karteczki to chyba gorsza opcja, prawda?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Czaromira70 Ręczne pisanie ma sens z zupełnie innego powodu niż 'energia'. Kiedy piszesz ręcznie, angażujesz motor cortex i przetwarzasz treść wolniej - dosłownie więcej kory mózgowej bierze udział. Dlatego zapamiętujemy i internalizujemy lepiej to, co napisaliśmy własną ręką. Drukowane karteczki są słabsze nie dlatego, że mają mniej energii, ale dlatego, że ich tworzenie nie angażuje cię tak samo.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Pyromanta75 ale to by znaczyło, że skopiowanie tej samej afirmacji sto razy działa lepiej niż jedno staranne zdanie wydrukowane dużymi literami? Jakoś intuicyjnie mi to nie pasuje.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Mistyk To zależy co rozumiesz przez 'działa'. Samo mechaniczne przepisywanie sto razy bez skupienia daje mało. Ale jeden raz napisane ze skupieniem i intencją - i w tym sensie Pyromanta ma rację - angażuje cię bardziej niż druk. To nie jest kwestia ilości, tylko jakości uwagi przy pisaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

mam pyrtanie bo mnie to nurtuje od początku watku - a co z afirmacjami pisanymi dla kogoś innego? np dla partnera żeby coś zmienił? czy to w ogóle ma sens czy to już inna bajka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 349

@Serafinka67 To już jest coś zasadniczo innego niż afirmacje - to wchodzi w teren magii wpływu i manipulacji intencją, co jest zupełnie odrębnym tematem. Afirmacja z definicji jest pracą nad własnym umysłem i własnym przekonaniem. Pisanie jej 'dla kogoś' żeby zmienił swoje zachowanie - to nie afirmacja, to życzenie lub rytuał intencji, zależnie od podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zastanawia - skoro afirmacje są dla siebie, to po co w ogóle eksponować je w przestrzeni wspólnej, np. w salonie gdzie są też inni domownicy? Czy to nie jest trochę dziwne, że ktoś czyta twoje afirmacje przy lodówce?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fiolek69)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 96

@Riksza u mnie dokładnie ten problem. Mam karteczkę na lustrze w łazience ale mąż pyta 'co to jest' i trochę mi to wybija z rytmu. Czy ktoś miał tak, że obecność innych osób w tym samym miejscu przeszkadzała w pracy z afirmacjami?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Fiolek69 mnie też to dotyczy, mieszkam ze współlokatorką i nie chcę tłumaczyć każdej karteczki. Czy jest jakieś rozwiązanie dla afirmacji w przestrzeniach wspólnych - np. takie, które nie rzucają się w oczy obcym, ale ty je widzisz?


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, to jest mój główny problem z karteczkami. Mieszkam ze współlokatorką i za każdym razem jak coś kleję na lustrze, zaczyna się rozmowa, której nie chcę prowadzić. Czy ktoś wpadł na sposób, żeby afirmacja była widoczna dla ciebie, ale nie rzucała się w oczy komuś obcemu?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

@Lunarna ja przez jakiś czas pisałam bardzo drobno - taki mały skrawek papieru, który z odległości wygląda jak notatka, ale z bliska czytasz zdanie. Współlokatorka nigdy nie pytała. Nie wiem czy to rozwiązanie dla każdego, ale dało mi spokój.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Lunarna Jest jedno podejście, które rozwiązuje ten problem bez kamuflażu - afirmacja zapisana w miejscu prywatnym, ale w zasięgu wzroku przez nawyk. Na przykład wewnętrzna strona drzwi szafy albo spód podkładki pod klawiaturą. Mózg nie potrzebuje, żeby bodziec był na widoku całą dobę - potrzebuje regularnego, świadomego kontaktu. Jedno spojrzenie rano z pełną uwagą robi więcej niż karteczka na lodówce, obok której przechodzisz dwadzieścia razy bez czytania.


Odpowiedz
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Heliotrop ale jak masz karteczkę ukrytą w szafie, to jak pamiętasz żeby ją czytać? Mnie właśnie przypomnienie wzrokowe pomaga - jak widzę, to czytam. Jak nie widzę, to zapominam.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Gracja To dobre pytanie i to jest dokładnie ten kompromis, który każdy musi sam znaleźć. Jeśli twój mózg działa przez skojarzenie wizualne - widzę, czytam - to ukrycie karteczki rzeczywiście mija się z celem. Ale wtedy rozwiązaniem nie jest chowanie, tylko integracja z rytuałem porannym. Drzwi szafy otwierasz rano i zamykasz - masz ten moment. Albo lusterko w portfelu czy etui telefonu - widzisz tylko ty.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@fiolek69)
Połączone: 12 miesięcy temu

Lusterko w etui telefonu - tego jeszcze nie słyszałam. To by u mnie zadziałało bo telefon mam przy sobie i patrzę na niego milion razy dziennie. Tylko nie wiem jak przykleić karteczkę żeby nie odpadała, bo zwykła samoprzylepna mi odpada po dniu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Fiolek69 Jeśli chodzi o techniczne kwestie przyklejania - lakier do paznokci jako warstwa ochronna na papierze sprawia, że karteczka jest trochę trwalsza i mniej wrażliwa na wilgoć. Albo zamiast karteczki mała kartka włożona pod folię ochronną na etui. Ale tu wracamy do pytania Lunarnej - chodzi o to, żeby ty ją widziała, a nie żeby każdy kto patrzy na twój telefon od razu czytał.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Pyromanta75 właśnie, etui z kieszonką wewnątrz byłoby idealne. Ale mam jeszcze inne pytanie - czy ma znaczenie, w jakim języku piszesz afirmację? Czytałam gdzieś, że po angielsku podobno działa mocniej, ale to chyba bzdura?


Odpowiedz
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 349

@Lunarna Nie ma żadnego powodu, żeby język obcy działał mocniej - wręcz przeciwnie. Afirmacja musi być zrozumiana emocjonalnie, nie tylko intelektualnie. Jeśli angielski jest dla ciebie językiem obcym, to mózg przetwarza go inaczej niż ojczysty - bardziej analitycznie, mniej automatycznie. Tracisz właśnie ten ładunek emocjonalny, który jest sednem całej pracy z afirmacjami.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Onyksowa ale skoro afirmacja po angielsku jest mniej 'automatyczna', to może właśnie dlatego czytasz ją bardziej świadomie? Może ta analityczność, o której piszesz, to akurat zaleta a nie wada?


Odpowiedz
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 349

@Mistyk To by miało sens, gdyby celem było świadome analizowanie zdania. Ale afirmacja działa przez powtarzanie i stopniowe budowanie nowego schematu myślowego - a to wymaga, żeby treść trafiała głębiej niż tylko do warstwy analitycznej. Jeśli każde przeczytanie to małe tłumaczenie w głowie, to nie budujesz nawyku, tylko ćwiczysz język obcy.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: