Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje jaw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje jawnie nie działają - głośne porażki i ponowne podejście

Strona 1 / 4

Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Piszę ten temat bo chcę zacząć szczerą rozmowę o czymś, o czym mało kto mówi wprost. Przez jakiś czas robiłam afirmacje regularnie, codziennie, rano i wieczór. Przez kilka tygodni nic. Potem kilka tygodni więcej. Nadal nic. Nie mówię o wielkich zmianach, mówię o jakimkolwiek sygnale, że coś drgnęło. Czułam się jak idiotka mówiąca do ściany. Zrezygnowałam. Po jakimś czasie wróciłam z innym podejściem i coś zaczęło się zmieniać, ale do dziś nie wiem czy to były afirmacje czy po prostu czas. Ktoś tu miał podobnie? I co z tym zrobił?


Odpowiedz
269 odpowiedzi
Wpisy: 314
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest dokładnie to, o czym myślałam od dawna, żeby napisać. Mnie też afirmacje nie działały przez długi czas i zaczęłam się zastanawiać czy robię coś źle, czy to po prostu nie dla mnie. Co konkretnie zmieniłaś przy drugim podejściu? To mnie najbardziej ciekawi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Wrenna Zmieniłam kilka rzeczy naraz, więc trudno mi powiedzieć co zadziałało. Po pierwsze przestałam powtarzać afirmacje jak mantrę bez skupienia. Po drugie zamiast 'mam pieniądze' zaczęłam używać 'coraz lepiej radzę sobie z finansami', bo to drugie nie krzyczało mi w głowie że jest kłamstwem. I po trzecie zaczęłam to robić w ruchu, nie siedząc nieruchomo. Nie wiem czy to ma sens, ale coś się przestawiło.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

A ile czasu zajęło zanim zobaczyłaś efekty za drugim razem? Pytam bo ja robię afirmacje od trzech tygodni i kompletnie nic. Zaczynam myśleć że to strata czasu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Denarka98 Trzy tygodnie to bardzo mało. Nie mówię tego złośliwie, ale jeśli ktoś przez kilkanaście lat budował w sobie określone przekonania, to kilka tygodni raczej tego nie nadpisze. Pytanie bardziej fundamentalne: jakie afirmacje powtarzasz i czy w ogóle w nie wierzysz podczas powtarzania? Bo jeśli mózg jednocześnie powtarza 'jestem spokojna' i gdzieś z tyłu krzyczy 'nie, nie jesteś', to efekt jest co najmniej wątpliwy.


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Tytus No właśnie o to chodzi, że nie wierzę. Czytałam że tak to działa, że masz powtarzać aż uwierzysz. Ale to chyba nie tak?


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba największy mit wokół afirmacji. Że wystarczy powtarzać. Spotkałem się z terminem 'most afirmacyjny', czyli zamiast stwierdzenia, które jest oczywistym kłamstwem dla twojego umysłu, używasz sformułowania pytającego: 'dlaczego coraz spokojniej reaguję na stres?' Mózg podobno zaczyna szukać odpowiedzi zamiast się bronić. Ktoś to testował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Mieszko Słyszałam o tej technice i jest w niej coś racjonalnego. Pytanie aktywuje inny tryb przetwarzania niż twierdzenie. Ale mam wątpliwość, czy to nie jest tak, że każda metoda, w którą naprawdę się angażujesz, przynosi jakiś efekt, a sama technika jest drugorzędna? Mnie bardziej zastanawia to, co opisała Twilighta, czyli afirmacje w ruchu. Czy ktoś to praktykuje regularnie?


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja robiłam przez jakiś czas afirmacje przy spacerze i faktycznie coś w tym jest. Nie wiem czy to chodzenie, czy to że byłam bardziej rozluźniona, czy po prostu rytm kroków jakoś to synchronizował. Trudno oddzielić. Ale wróćmy do meritum tego wątku, bo myślę że kluczowe pytanie brzmi: czy ktoś wie, kiedy dać sobie spokój i uznać że dana afirmacja po prostu nie działa dla mnie, zamiast ciągnąć miesiącami coś, co nie przynosi efektu?


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przyznam że jestem sceptyczny wobec całego tematu, ale to pytanie Śliwki jest sensowne nawet z mojego punktu widzenia. Bo skoro nie ma żadnego obiektywnego miernika działania afirmacji, to skąd wiesz kiedy to nie działa, a kiedy po prostu za krótko próbujesz? To wydaje się błędne koło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Juliusz To nie jest aż tak błędne koło jak myślisz, bo można obserwować przekonania, a nie efekty zewnętrzne. Jeśli po kilku tygodniach twoje automatyczne reakcje na daną sytuację zaczynają się zmieniać, to znak że coś się dzieje. Jeśli absolutnie nic, nawet na poziomie pierwszej myśli, to może faktycznie ta konkretna afirmacja nie trafia. Ale przyznam że nie mam na to twardego kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Interesująca rozmowa. Dodam coś z innej perspektywy. W pracy z runami też mamy coś analogicznego do afirmacji, czyli galdr, wokalne wzmacnianie intencji. I tam jest jedna zasada, o której się nie mówi w poradnikach dla początkujących: intencja musi być ukorzeniona w ciele, nie tylko powtarzana głową. Dlatego afirmacje mówione machinalnie, przy robieniu kawy, bez żadnego skupienia ciała, mogą po prostu nie docierać głębiej. To nie jest kwestia czasu powtarzania, ale jakości obecności podczas powtarzania. Zastanawiam się czy Twilighta nieświadomie to odkryła przez chodzenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Martusia58 Chyba tak. Kiedy chodziłam, siłą rzeczy byłam bardziej obecna, bo pilnowałam drogi. Nie odpływałam myślami tak łatwo jak przy siedzeniu. Ale mam pytanie do ciebie, bo galdr znam tylko z nazwy: czy w tej tradycji jest coś co odpowiadałoby temu problemowi z wiarą? Bo mam wrażenie że to jest serce całego problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Jest. W galdr nie mówisz czegoś co jest kłamstwem dla twojego umysłu. Pracujesz z archetypem, który jest już prawdziwy na jakimś poziomie, i wzywasz go do pełniejszego przejawienia. To subtelna ale ważna różnica. Nie mówisz 'jestem silna' jeśli teraz się nie czujesz silna. Mówisz coś w stylu 'siła jest we mnie i rośnie'. To drugie nie wywołuje buntu umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie do wszystkich. Czy ktoś próbował całkowicie zmienić temat afirmacji po nieudanej próbie? Znaczy, miał afirmacje na jedno, nie działało, porzucił i wrócił z afirmacjami na coś innego i dopiero to zadziałało? Zastanawiam się czy czasem problem nie leży w tym, czego konkretnie chcemy, a nie w samej metodzie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Anesja5 Tak, i to jest bardzo celne spostrzeżenie. Miałam afirmacje na konkretną sytuację zewnętrzną, nie działały. Potem zaczęłam robić afirmacje na stan wewnętrzny, spokój, otwartość, i te zaczęły dawać coś zauważalnego. Moje wrażenie jest takie, że afirmacje kiepsko działają na coś, nad czym nie masz żadnej kontroli, a lepiej na twoje wewnętrzne ustawienie.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 560

@Wrenna wróciłam do twojej odpowiedzi sprzed kilku postów. Napisałaś że afirmacje na stan wewnętrzny działają lepiej niż na sytuację zewnętrzną. Ale co jeśli ta sytuacja zewnętrzna bardzo na nas ciąży i trudno skupić się na czymś wewnętrznym kiedy czujesz, że zewnętrznie wszystko się wali?


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Anesja5 To jest ten najtrudniejszy moment i rozumiem go dobrze. Miałam taki okres. W takim stanie afirmacja na spokój albo otwartość może brzmieć jak kpina. Wtedy obniżałam poprzeczkę do zera. Nie 'jestem spokojna', tylko 'daję sobie prawo żeby to poczuć'. To prawie nie brzmi jak afirmacja, ale dla mnie to było jedyne miejsce, od którego mogłam zacząć bez poczucia kłamstwa.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

A czy jest jakaś różnica między afirmacjami a medytacją wizualizacyjną? Pytam bo słyszałam że niektórzy łączą jedno z drugim i podobno to daje lepszy efekt. Ale nie wiem jak to praktycznie robić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Stellaria Różnica jest zasadnicza. Afirmacja angażuje głównie kanał werbalny i racjonalny. Wizualizacja angażuje wyobraźnię i emocje, czyli inny poziom. Kiedy łączysz jedno z drugim, robisz to co jest sensem całej pracy z przekonaniami: angażujesz jednocześnie umysł i ciało emocjonalne. Sam obraz bez słów może być zbyt ulotny. Same słowa bez obrazu mogą być zbyt suche. Razem mają większą siłę zakorzenienia. Ale powiem szczerze, że jeśli ktoś nie potrafi się skupić podczas samych afirmacji, to dodanie wizualizacji może ten problem spotęgować.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam i próbuję zrozumieć. Mam pytanie może trochę z boku, ale związane z tematem. Czy te afirmacje działają inaczej na różne osoby? Bo słucham jak każdy opisuje inny problem i zastanawiam się, czy nie ma tu jakiegoś klucza, który decyduje że ktoś w ogóle jest 'typem afirmacyjnym', a ktoś inny nie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Jeremiasz Nie spotkałem się z takim podziałem na 'typy afirmacyjne', ale jest coś w tym co mówisz. Są badania o różnicach w podatności na autosugestię. Ludzie o większej zdolności do skupienia i wyobraźni reagują szybciej. Ale to nie znaczy że reszta nie może z tego skorzystać, raczej że potrzebuje innej drogi wejścia. Pytanie do wątku: czy ktoś zauważył że po jakiejś konkretnej zmianie w stylu życia, sen, dieta, ruch, afirmacje nagle zaczęły działać lepiej?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Jeremiasz To co mówisz o podatności na autosugestię ma sens, ale bym to trochę odwróciła. Nie chodzi o to, że jedni 'nadają się' do afirmacji a inni nie. Chodzi o to, że ci, którym nie wychodzi, często mają silniejsze przekonanie kontrujące. I to nie jest kwestia typu osobowości, tylko historii, przez którą przeszli. Pytanie jest takie: czy Tytus zgadza się, że te badania o wyobraźni i skupieniu to korelacja, a nie przyczyna?


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Brygidka71 Tak, raczej korelacja. Łatwiej skupiasz uwagę, łatwiej ci angażować się w praktykę, więc efekt szybszy. Ale nie powiedziałbym że to warunek konieczny. Piszę to też na podstawie własnych obserwacji, bo sam mam raczej analityczny sposób myślenia i początkowo byłem przekonany, że to mi przeszkadza. Przeszkadzało, ale nie blokowało całkowicie.


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Tytus A co konkretnie zrobiłeś z tą analityczną głową? Bo mam podobnie i ciągle łapię się na tym, że w środku afirmacji zaczynam ją oceniać zamiast po prostu mówić.


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Denarka98 Przestałem walczyć z oceną. Zacząłem dopisywać do afirmacji drugi krok, czyli po 'coraz lepiej radzę sobie z X' dodawałem 'i sprawdzam to przez...', i wymieniałem konkretny objaw. W ten sposób analityczna część miała coś do roboty zamiast kontestować całe zdanie.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie może głupie, ale szczere. Skoro rozmawiacie o tym, że samo powtarzanie nie wystarcza i trzeba angażować emocje, wyobraźnię, intencję i tak dalej, to w którym miejscu afirmacja przestaje być afirmacją a zaczyna być czymś innym? Bo jak słucham tej rozmowy to mam wrażenie, że mówicie o jakiejś bardziej rozbudowanej praktyce niż te zdania, które ludzie piszą sobie na karteczkach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Juliusz Masz rację i to jest uczciwe spostrzeżenie. Karteczka na lustrze to tylko punkt wejścia, nie cała praktyka. Problem w tym, że większość poradników opisuje tylko ten punkt wejścia i stąd potem te głośne porażki, o których jest ten wątek. Ludzie robią karteczkę, nic się nie zmienia, odpisują że afirmacje to bullsh*t.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

No właśnie. I wracając do tytułu wątku, bo myślę że tu leży sedno. Kiedy afirmacja 'jawnie nie działa', to w większości przypadków chodzi o tę karteczkę. Mechaniczne powtarzanie zdania, które w głębi brzmi fałszywie. Sama tak miałam, długo. Dopiero jak zaczęłam chodzić podczas i poczułam to fizycznie w ciele, coś się ruszyło. Choć nadal nie wiem, co dokładnie ruszyło.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam pytanie do Śliwki. Kiedy mówisz, że poczułaś to fizycznie, to co czułaś? Bo słyszałam że przy medytacji z wizualizacją też pojawiają się odczucia w ciele i zastanawiam się czy to podobny mechanizm.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Stellaria Trudno to opisać precyzyjnie. Coś jakby lekkie odprężenie w klatce piersiowej albo ciepło. Nie zawsze. Ale jak się pojawiało, to czułam że zdanie nie jest pustym dźwiękiem. Nie wiem czy to ten sam mechanizm co przy wizualizacji, bo wizualizacji systematycznie nie próbowałam. Może Brygidka wie więcej?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Sliwka Mechanizm zbliżony. Ciało rejestruje intencję niezależnie od tego, czy pracujesz słowem czy obrazem. Ta różnica fizyczna, którą opisujesz, to prawdopodobnie sygnał, że wyszłaś poza tryb czysto werbalny. Wizualizacja to robi systemowo, bo zaczyna od obrazu i emocji, a słowo dochodzi potem albo wcale. Ale to nie znaczy, że jedno jest lepsze. Zależy co komu otwiera dostęp.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi bardziej jak coś, co bym była w stanie powiedzieć i w to uwierzyć. Moje obecne afirmacje brzmią dla mnie jak wyuczone formułki i chyba dlatego nic nie czuję. Czy to znaczy że powinnam je po prostu zmienić na coś bliższego prawdzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Denarka98 Tak, i to jest jeden z ważniejszych kroków. Afirmacja, której nie możesz powiedzieć bez wewnętrznego oporu, nie przeprowadzi żadnej zmiany. Możesz ją powtarzać tysiąc razy i efekt będzie odwrotny, bo za każdym razem umysł potwierdza sobie rozbieżność. Zacznij od zdania, które jest choćby o pół tonu prawdziwsze niż obecna sytuacja. Tylko o pół tonu.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie do Martusi. Skąd wiesz, które zdanie jest 'o pół tonu prawdziwsze'? Jak się to praktycznie sprawdza? Bo brzmi to sensownie, ale nie wiem jak miałbym to zastosować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Jeremiasz Sposób, który polecam: mów afirmację na głos i obserwuj czy ciało się napina czy nie. Szczęka, ramiona, brzuch. Jak czujesz zacisk, zdanie jest za daleko od aktualnego stanu. Jak nie ma napięcia albo jest minimalne, jesteś w okolicach granicy, od której możesz zacząć. To nie jest precyzyjna nauka, ale dla większości osób działa jako sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Ten test z napięciem opisuję u siebie z perspektywy czasu i muszę powiedzieć, że nigdy nie myślałam o tym tak świadomie. Ale wracając do oryginalnego tematu wątku, bo mam wrażenie że zaczynamy mówić o tym jak afirmacje robić dobrze, a nie o samych porażkach. Ciekawe jest pytanie co robić zaraz po tym, jak uznajesz że dana seria po prostu nie zadziałała. Czy ktoś ma konkretny protokół na taką sytuację?


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem czy to protokół, ale mam swój sposób. Jak coś nie działa przez dłuższy czas, najpierw sprawdzam czy zmieniła się sytuacja, bo czasem afirmacja straciła sens bo sama potrzeba odpadła. Potem patrzę czy przez cały czas naprawdę to robiłem regularnie czy tylko mi się wydawało. Trzeci krok to pytanie, czy właściwie zdefiniowałem co chcę zmienić. Często tu jest problem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Mieszko A skąd wiesz, że właściwie zdefiniowałeś co chcesz zmienić? To brzmi jak coś bardzo trudnego do zweryfikowania.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Juliusz Dobra wątpliwość. Prosta heurystyka: jeśli afirmacja dotyczy czegoś zewnętrznego, prawdopodobnie definicja jest za szeroka albo za bardzo skupiona na wyniku. Jeśli dotyczy sposobu, w jaki reagujesz, jest bliżej sedna. Ale to nie jest żelazna reguła, tylko punkt wyjścia do refleksji. Sama nieraz myślałam że mam dobry temat a potem okazywało się że to był temat zastępczy.


Odpowiedz
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Brygidka71 Czyli jeśli dobrze rozumiem, afirmacja 'będę spokojny w trudnych sytuacjach' jest lepsza niż 'dostanę tę pracę', bo pierwsza dotyczy mnie, a druga zależy od czynników zewnętrznych?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Juliusz Mniej więcej tak, choć to uproszczenie. Chodzi o to, że afirmacja dotycząca twojej reakcji jest weryfikowalna od środka. Możesz poczuć, czy jesteś bliżej spokoju czy nie. Afirmacja dotycząca efektu zewnętrznego nie daje ci żadnego sygnału zwrotnego do momentu, aż efekt nastąpi albo nie. A to jest długi czas bez żadnej korekty po drodze.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś nie potrafi w ogóle poczuć tej różnicy, o której mówicie? Ja próbuję obserwować swoje ciało podczas mówienia afirmacji i kompletnie nic nie czuję. Ani napięcia, ani odprężenia. Może to znaczy że robię to źle albo że u mnie to po prostu nie działa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Denarka98 To nie znaczy od razu, że robisz źle. Duża część osób na początku ma wyciszone sygnały z ciała, szczególnie jeśli przez lata ignorowała to, co czuje. Ja przez pierwsze tygodnie też nic nie czułam. Przełom był dopiero kiedy zwolniłam tempo. Jedna afirmacja, bardzo wolno, z pauzą po każdym słowie. Wtedy coś zaczęło być słyszalne.


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Denarka98 U mnie podobnie, długo nic nie czułem. W pewnym momencie zacząłem nagrywać siebie i odsłuchiwać. Ton głosu mówił więcej niż sama treść. Jak mówiłem afirmację z wyraźnym brakiem przekonania, słyszałem to z zewnątrz wyraźniej niż od środka.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Nagrywanie głosu to ciekawy pomysł. Nigdy o tym nie myślałam. Czy to nie sprawia, że jesteś jeszcze bardziej świadomy braku przekonania i przez to jeszcze trudniej w to uwierzyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Stellaria Na początku tak, trochę. Ale potem zacząłem traktować to jako informację, a nie ocenę. Jeśli słyszę w głosie napięcie, to wiem że zdanie jest za duże. Wtedy je zmniejszam. Nie walczę z brakiem przekonania, tylko używam go jako wskazówki.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Denarkę - brak sygnałów z ciała to bardzo często efekt tego, że cała uwaga jest skupiona na treści zdania, a nie na tym, co się dzieje podczas jego mówienia. Spróbuj zamknąć oczy i przez chwilę nie myśleć o sensie afirmacji w ogóle. Mów ją jak mantrę, bez analizowania. Sygnały pojawiają się wtedy, kiedy umysł przestaje kontrolować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 560

@Martusia58 A jak długo mniej więcej trzeba tak ćwiczyć, żeby to zaczęło działać? Pytam bo mam wrażenie, że zawsze gdzieś pojawia się informacja 'bądź cierpliwa' ale nikt nie mówi ile to znaczy w praktyce.


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Anesja5 Nie powiem ci konkretnej liczby, bo byłoby to nieuczciwe. Zależy od tego, jak głęboko zakorzenione jest przekonanie, które próbujesz zmienić, i jak regularnie pracujesz. Kilka tygodni to minimum żeby w ogóle zobaczyć jakikolwiek ruch. Ale 'działać' może oznaczać różne rzeczy w różnych momentach.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o tę kwestię czasu chciałam zapytać, bo wydaje mi się, że to jedna z głównych przyczyn tych porażek z tytułu wątku. Oczekujemy zmiany w ciągu dwóch tygodni, nie widzimy niczego, rzucamy. I potem mówimy że afirmacje nie działają. Czy ktoś miał doświadczenie z dłuższą, naprawdę dłuższą pracą i co się wtedy zaobserwowało?


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja robiłam to przez ponad cztery miesiące z jedną konkretną afirmacją dotyczącą zaufania do siebie. Przez pierwsze dwa miesiące absolutnie nic. Potem zaczęły się pojawiać małe rzeczy, trudne do przypisania afirmacji wprost. Bardziej spokojne reakcje w sytuacjach, które wcześniej mnie rozwalały. Nie wiem czy to związek przyczynowy, ale zbieżność była wyraźna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Sliwka Ale jak odróżniasz, że to efekt afirmacji, a nie po prostu że przez te cztery miesiące coś w twoim życiu się zmieniło niezależnie od nich? Pytam szczerze, nie złośliwie.


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Jeremiasz Szczerze? Nie odróżniam z pewnością. I to jest uczciwa odpowiedź. Ale to samo pytanie można zadać o każdą praktykę, od medytacji po psychoterapię. Nigdy nie ma grupy kontrolnej. Dla mnie wystarczającym sygnałem jest to, że zmiana nastąpiła w obszarze, nad którym świadomie pracowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

To jest rzetelna odpowiedź i myślę że wiele osób nie chce jej słyszeć, bo oczekuje pewności. Tymczasem przy pracy z czymś tak subiektywnym jak przekonania, pewności nie będzie. Można tylko obserwować korelacje i wyciągać ostrożne wnioski.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Mieszko To trochę niepokojące, bo jeśli nigdy nie wiadomo czy to działa, to jak w ogóle decydować, czy kontynuować, czy zmienić metodę, czy odpuścić?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Juliusz Nie chodzi o pewność, ale o kierunek. Jeśli po kilku miesiącach pracy z afirmacją dotyczącą na przykład spokoju, twój poziom niepokoju nie zmienił się nawet minimalnie, to jest informacja. Nie że afirmacje 'nie działają w ogóle', ale że ta konkretna forma, ta konkretna treść, ten konkretny moment - nie przyniosła efektu. I to jest sygnał do zmiany podejścia, a nie do porzucenia całości.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Czyli znowu wracamy do tego, że trzeba zmieniać afirmację, jak nie czujemy postępu. Ale jak to wygląda w praktyce, kiedy zmieniasz, a kiedy trwasz? Bo można w kółko zmieniać i nigdy nie dać żadnej szansy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Denarka98 To dobre pytanie i sama się z nim mierzyłam. Moja zasada jest prosta: zmieniam treść kiedy zdanie po pewnym czasie nadal wywołuje opór albo śmiech wewnętrzny. Nie zmieniam tylko dlatego, że efekt zewnętrzny jeszcze nie przyszedł. To dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

I chyba tu jest ten klucz, o którym rozmawiamy od dłuższego czasu. Porażka afirmacji to nie jest brak efektu po dwóch tygodniach. To jest brak jakiegokolwiek ruchu po długim czasie, przy regularnej pracy i uczciwym zaangażowaniu. Jak ktoś zalicza porażkę po tygodniu, to nawet nie dał sobie szansy żeby cokolwiek ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czyli właściwie mówimy o tym, że 'porażka' to za duże słowo w kontekście afirmacji? Że to raczej sygnał do korekty niż do odpuszczenia? Mam wrażenie, że tytuł tego wątku trochę nas prowadzi w kierunku 'albo działa, albo nie działa', a z tego co czytam, to jest o wiele bardziej płynne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Juliusz Dobrze to widzisz, ale jest jeden wyjątek. Są sytuacje, kiedy odpuszczenie jest właściwą decyzją. Jeśli ktoś pracuje z afirmacją przez wiele miesięcy, regularnie, ze szczerym zaangażowaniem, i jedyne co obserwuje to narastający dyskomfort, poczucie winy albo frustracja, to kontynuowanie nie jest wytrwałością. To jest upór bez refleksji. I to jest prawdziwa porażka, nie brak efektu, tylko brak sygnału że cokolwiek się rusza.


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Brygidka71 A skąd wiadomo, że ten dyskomfort to znak, żeby odpuścić, a nie że właśnie coś się 'przepracowuje'? Bo słyszałam też że na początku pracy z przekonaniami jest trudniej, zanim jest lepiej.


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Denarka98 To naprawdę ważne pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Orientacyjna różnica jest taka: dyskomfort z przepracowywania przekonania zwykle jest krótkotrwały i po nim jest jakiś oddech, jakiś luz, nawet mały. Dyskomfort z forsowania czegoś, czego umysł nie przyjmuje, narasta i nie ma po nim ulgi. Tylko narastające napięcie. Nie zawsze łatwo to odróżnić, szczególnie na początku.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: