Mam pytanie, które trochę mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Słucham afirmacji nagranych przez lektora z YouTube, nie swoim głosem. I zastanawiam się, czy to w ogóle działa tak samo, jak gdybym nagrała je sama. Bo ostatnio mój partner siedział obok i też to słyszał przez głośnik. Czy to mu jakoś przeszkadza, czy może wręcz mu pomaga? I czy w ogóle afirmacje skierowane do mnie mają sens, jeśli słyszy je ktoś inny?
Też mam dokładnie ten sam dylemat! Słucham afirmacji z telefonu i często robi to przy mnie mąż. Nigdy nie wiedziałam, czy powinnam go prosić, żeby wyszedł z pokoju, czy to bez znaczenia. Ciekawa jestem co na to osoby z większym doświadczeniem.
To jest bardziej złożone pytanie niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Zacznę od podstawy: afirmacja działa przez powtarzanie i stopniowe wbudowywanie przekonania w strukturę myślową osoby, która jej słucha. Kluczowe słowo to 'która jej słucha' - czyli ta, na którą jest skierowana intencja i która aktywnie ją przyjmuje. Głos lektora zamiast własnego głosu to rzeczywiście kwestia, o której warto porozmawiać. Mózg reaguje inaczej na własny głos - jest tu coś w rodzaju silniejszego poczucia autorstwa i wiarygodności. Słyszysz siebie mówiącego 'jestem spokojna' i jakaś część ciebie uznaje to za bardziej swoje niż gdy mówi to obca osoba. Ale to nie znaczy, że cudzy głos nie działa w ogóle - działa, tylko mechanizm jest nieco inny. Co do partnera przy okazji: jeśli on nie pracuje aktywnie z tymi afirmacjami, jeśli jego uwaga jest gdzie indziej, to raczej je po prostu zignoruje. Problem pojawia się jeśli afirmacje brzmią dla niego niedorzecznie albo wprost odwrotnie do jego przekonań - bo wtedy może zareagować śmiechem albo komentarzem, który rozbije twój stan skupienia.
Trochę inaczej na to patrzę. Pracuję od jakiegoś czasu z uważnością i obserwowałam podobne sytuacje. Jeśli partner ma otwarty umysł i nie blokuje tego wewnętrznie, wspólne słuchanie może stworzyć coś w rodzaju wspólnej przestrzeni energetycznej. Ale jeśli jest sceptyczny albo ironiczny - to jego energia naprawdę może zakłócić twoje skupienie. Nie dlatego, że 'zepsuje afirmację magicznie', ale dlatego, że będziesz nieświadomie monitorować jego reakcje zamiast skupiać się na sobie.
A ja mam pytanie z trochę innej strony. Czy ktoś z was próbował nagrywać afirmacje własnym głosem i porównywał efekty z gotowymi nagraniami? Bo z numerologicznego punktu widzenia wibracja twojego głosu jest nieprzypadkowa - jest powiązana z twoją ścieżką życia i cyfrowymi wzorcami twojej tożsamości. Własny głos to twoja własna wibracja numeryczna. Czy gotowy lektor z YouTube może to zastąpić?
Przepraszam, że się wtrącam, bo nie znam się na tym za dobrze, ale mam pytanie z ciekawości. Czy jeśli ktoś nagra dla mnie afirmacje - na przykład przyjaciółka albo właśnie partner - to czy to będzie lepsze niż lektor z YouTube? Bo to już jest głos kogoś, kogo znam i komu ufam.
Ale wróćmy do pytania z tytułu, bo trochę odpłynęliśmy. Chodzi też o to, czy partner słuchający afirmacji przeznaczonych dla kogoś innego może je jakoś 'zaabsorbować' i czy to mu służy, czy nie. Bo to inna kwestia niż to, czyim głosem są nagrane. Czy ktoś miał taką sytuację, że partner zaczął się zmieniać po regularnym słuchaniu twoich afirmacji?
A czy afirmacje mają w ogóle działać na kogoś, kto ich aktywnie nie chce albo nie wie, że są puszczane? To trochę brzmi jak... nie wiem, wpływanie na kogoś bez jego wiedzy. Czy to jest etyczne?
Czytam ten wątek i jestem ciekaw jednej rzeczy - czy jest jakaś różnica między słuchaniem afirmacji przez słuchawki a przez głośnik? Bo mi się wydaje, że słuchawki to bardziej intymna sprawa i może dlatego lepiej działają, skoro nikt inny nie słyszy. Ale nie wiem czy to ma sens.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, naprawdę mi to daje do myślenia. Chyba spróbuję przez jakiś czas słuchać przez słuchawki zamiast na głośniku i zobaczę, czy coś się zmienia. A kwestia głosu - nagranie przez siebie brzmi sensownie, tylko nie wiem jak się do tego zabrać technicznie. Czy po prostu zwykły dyktafon w telefonie wystarczy, czy to musi być coś specjalnego?
Jadwisia99, a jak niby masz nagrywać własnym głosem, jeśli nie wiesz od czego zacząć? Tzn. czy piszesz sobie wcześniej skrypt, czy po prostu mówisz z głowy? Bo jak zaczynam mówić do nagrywania, to zaraz mi głos się zmienia i brzmię jakoś sztucznie.
Przy okazji chciałam wrócić do kwestii głosu partnera, bo myślę że to jest bardziej złożone niż się wydaje. Jeśli dobrze rozumiem wątek, to pytanie jest nie tylko o to czy afirmacje działają przy kimś drugim, ale też czy głos tej osoby wnosi cokolwiek do samego procesu. I tutaj mam wątpliwość - czy partner nagrywający afirmacje nie wnosi mimowolnie swoich przekonań o tobie w tę nagrywkę?
Właśnie pomyślałam o czymś. Czy nie jest tak, że problem z głosem partnera znika, jeśli partner sam jest zaangażowany w podobną praktykę? Bo wtedy nagrywałby ze zrozumieniem, nie jako przysługa. Widziałam takie pary, gdzie oboje pracują z afirmacjami i nagrywają sobie nawzajem - podobno to działa inaczej niż solo.
Przepraszam, chciałam się upewnić że dobrze rozumiem. Te afirmacje to muszą być wypowiadane głośno czy można je szeptać albo nawet myśleć? Bo nie wiedziałam, że to aż tak ważne jak to brzmi.
Wracając do tego, co pisała Kasandra77 o stanie receptywnym - czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy w ogóle jesteś w takim stanie? Bo ja często nie wiem czy słucham aktywnie czy mój umysł po prostu leci gdzieś indziej. I nie wiem czy wtedy afirmacje robią cokolwiek.
to jest bardzo dobre pytanie i sama długo się z tym zmagałam. Jednym prostym sprawdzianem jest to, czy jesteś w stanie po skończonym nagraniu powiedzieć co było ostatnie zdanie. Jeśli nie pamiętasz - twoja uwaga była gdzie indziej. To nie katastrofa, ale warto wiedzieć.
dodam coś do tego, co napisała Piolunka. Stan receptywny to nie jest coś, co albo masz albo nie masz. To jest spectrum. Możesz słuchać w 30% skupienia i nadal coś budować, tylko wolniej. Problem zaczyna się wtedy, gdy afirmacje lecą w tle, a ty jesteś aktywnie zajęta czymś angażującym, bo wtedy treść po prostu nie dociera. Ale spokojne rozmarzenie przy nagraniu to nie jest przeszkoda.
A wracając do pytania Jadwisi o stan receptywny - czy ktoś ma jakiś konkretny sposób na to, żeby w ogóle do niego wejść przed słuchaniem? Bo rozumiem że trzeba być skupioną, ale jak to osiągnąć przy dzieciach w domu i bałaganie w głowie?
Słuchajcie, ale mam wrażenie że trochę uciekamy od oryginalnego pytania. Mówimy o stanie receptywnym, o relaksacji, a przecież zaczęłam od tego, czy głos partnera coś zmienia. Czy ktoś próbował naprawdę porównać obie wersje, własny głos i głos drugiej osoby, i wyciągnął jakieś wnioski?
Dobry punkt. Ja robiłam takie porównanie, tyle że niezbyt systematycznie. Własny głos - na początku dziwny, potem zaczęłam go lubić. Głos koleżanki, która nagrała mi kilka afirmacji - słuchałam chętniej, ale nie wiem czy to znaczy że skuteczniejsze, czy po prostu przyjemniejsze. Te dwa słowa to nie to samo.
To co mówi Baska84 pokazuje coś ważnego. Bardzo trudno wyizolować zmienną, jaką jest głos, od wszystkich innych czynników, czyli regularności, treści, nastroju, momentu dnia. Żeby sensownie porównać własny głos z cudzym, trzeba by przez dłuższy czas słuchać obu wersji tych samych afirmacji w podobnych warunkach. Mało kto tak to robi.
Mam takie pytanie trochę z boku - czy afirmacje w głosie osoby bliskiej, na przykład mamy albo siostry, działają inaczej niż głos partnera? Bo zakładam że emocjonalne skojarzenia z tymi głosami są bardzo różne.
I wracamy w kółko do tego samego: decyduje nie głos sam w sobie, ale co ten głos w nas robi. Mam wrażenie że to jest sedno całego wątku i że Jadwisia właściwie dostała odpowiedź, tylko rozłożoną na kilkadziesiąt postów.
No tak, Ewunia, masz rację że trochę to rozłożone na kawałki. Ale właśnie mam jedno pytanie do Was, bo z tego wszystkiego nadal nie wiem - czy ktoś słuchał afirmacji razem z partnerem w tym samym czasie, na głośnikach, tak żeby on też słyszał? Bo to jest chyba osobna kwestia niż samo nagrywanie przez niego.
O, tego jeszcze nie było! Ja właśnie tak robiłam przez jakiś czas, włączałam rano przy śniadaniu i oboje słyszeliśmy. On nigdy nie komentował, nie wiem czy w ogóle przykładał do tego uwagę. Ale mnie jakoś krępowało słuchać przy nim, jakbym się bała oceny.
Wracając do wspólnego słuchania - jest jeszcze kwestia treści. Afirmacje są zwykle w pierwszej osobie: 'jestem', 'mam', 'czuję'. Jeśli partner słyszy 'jestem pewna siebie', to dla niego ta treść gramatycznie nie pasuje, bo dotyczy kogoś innego. Mózg to wyłapuje. Czy to nie robi z niego raczej obserwatora niż uczestnika?
A czy ktoś próbował coś takiego, że partner nagrał afirmacje specjalnie skrojone pod tę osobę, czyli mówi 'jesteś spokojna' zamiast 'jestem spokojna'? Czytałem że niektórzy tak robią. Czy to działa inaczej?
