Słucham tej dyskusji i mam wrażenie że wychodzi z tego coś ważnego dla Jadwisi. Czyli w skrócie: partner może nagrać, ale zanim usiądzie do mikrofonu, powinna z nim przejść przez listę i zostawić tylko to, co on sam powie bez wysiłku. Dobrze rozumiem?
Tak, dokładnie tego szukałam. Nie wiedziałam że ta wstępna rozmowa przed nagraniem jest aż tak istotna. Myślałam że wystarczy że chce nagrać i że mówi mniej więcej to co chcę usłyszeć. A tu wychodzi że sam wybór słów jest kluczowy. Mam teraz pytanie: czy macie jakiś pomysł jak poprowadzić tę rozmowę przed nagraniem żeby on sam określił co może powiedzieć szczerze? Bo nie chcę mu narzucać gotowej listy.
Zamiast listy możesz zacząć od pytania co on sam w ciebie wierzy. Nie jakie afirmacje ma ci powiedzieć, tylko co naprawdę myśli o tobie i twoich możliwościach. Z tej rozmowy sami wyciągniecie zdania które on czuje, a nie te które masz z jakiegoś artykułu.
To jest bardzo dojrzałe spostrzeżenie i szczerze rzadko ktoś to rozważa zawczasu. Głos partnera nie jest neutralny, niesie ze sobą całą historię relacji. W chwilach gdy relacja jest ciepła, ten głos może działać jak kotwica. Ale przy napięciu ten sam głos może uruchomić zupełnie inne wspomnienia i wtedy afirmacja się rozsypuje. Nie mówię że to dyskwalifikuje pomysł, tylko że warto mieć plan B.
A wracając do nagrania partnera. Czy jest jakaś różnica jeśli nagra to na telefon w zwykłym pomieszczeniu, czy jednak jakość nagrania ma znaczenie? Pytam bo brzmi to banalnie, ale mogę sobie wyobrazić że szum w tle albo przytłumiony dźwięk robią swoje.
Mam trochę inne pytanie. Wrócę do tego co mówiła Kasandra o wspólnym słuchaniu i polu emocjonalnym. Czy jeśli partner siedzi obok, ale każde z nich słucha innych afirmacji, przez własne słuchawki, to ten efekt wspólnego pola nadal istnieje? Czy musi to być dosłownie to samo nagranie?
Dziękuję wam wszystkim za ten wątek. Mam teraz o wiele jaśniejszy obraz niż na początku. Chyba zacznę od tej rozmowy z nim przed nagraniem, żeby wybrać zdania które naprawdę może powiedzieć. I zostawię sobie własne nagranie jako alternatywę na gorsze dni. Jedno co mnie nadal zastanawia to jak długie powinno być takie nagranie żeby nie było zbyt krótkie i żeby nie poczuć że to obowiązek. Czy jest jakaś sensowna długość?
Jeszcze jedno chciałam zapytać, bo mi to siedzi w głowie. Czy jest jakiś sensowny sposób żeby sprawdzić że nagranie z jego głosem naprawdę działa, a nie że mi się tylko wydaje że działa? Bo nie chcę przez miesiąc słuchać czegoś co nie robi nic, a myśleć że robi.
To dobre pytanie, bo dużo osób pomija etap weryfikacji i po prostu zakłada że skoro słucha, to działa. Najprostszy sposób to prowadzić krótkie notatki, nie dziennik, tylko kilka zdań co kilka dni. Co konkretnie czujesz w sytuacjach z pracy, o których mówiłaś. Jeśli po dwóch, trzech tygodniach nie ma żadnej zmiany w reakcjach, to sygnał do korekty, albo treści, albo głosu.
Dołożę tutaj jedną obserwację do tego co mówi Gracjan. Zmiana w afirmacjach rzadko wygląda tak że nagle czujesz się pewna siebie. Częściej najpierw zauważasz że przestajesz robić pewne rzeczy automatycznie, na przykład przepraszać za swoje opinie albo się wycofywać zanim skończysz zdanie. To są wcześniejsze sygnały niż ogólne poczucie pewności.
Wróćmy chwilę do samego nagrania partnera, bo mam wrażenie że ten wątek trochę odpłynął. Jadwisia mówiła że chodzi głównie o kompetencje w pracy. Zastanawiam się, czy afirmacje nagrane przez partnera, który zna ją z życia prywatnego, ale niekoniecznie z pracy zawodowej, nie będą miały pewnego ograniczenia. Czy on naprawdę rozumie kontekst w którym ona te afirmacje będzie słyszeć?
Mam pytanie które może być trochę z boku, ale nie mogę się powstrzymać. Czy ktoś próbował nagrać afirmacje głosem kogoś nieznajomego, na przykład kupić nagranie albo użyć jakiegoś syntezatora mowy? Czy to ma jakikolwiek sens czy głos musi być osoby którą się zna?
A jeśli ktoś nie ma partnera albo nie chce go w to angażować, to czy głos kogoś z rodziny albo przyjaciela zadziała podobnie? Czy chodzi konkretnie o romantyczną relację?
Słuchałam całej tej dyskusji i mam wrażenie że doszłyście do wniosku że nie ma jednej odpowiedzi. Ale to chyba właśnie jest odpowiedź, że wszystko zależy od tego jaką relację masz z danym głosem? Czy ktoś mógłby to jakoś podsumować, bo czuję że trochę tracę wątek.
Mam pytanie zupełnie z innej strony. Jadwisia mówiła o pewności siebie w pracy. Czy ktoś brał pod uwagę żeby dopasować afirmacje do daty urodzenia albo aktualnego cyklu numerologicznego? Rok osobisty czwórki to rok budowania fundamentów i to zupełnie inne afirmacje niż rok trójki. Głos głosem, ale treść musi pasować do etapu.
Rok osobisty oblicza się dodając do siebie cyfrę dnia urodzin, miesiąca i aktualnego roku. Czyli jeśli urodziłaś się 15 marca, to 1+5+0+3+2+0+2+5 i sprowadzasz do jednej cyfry. To daje ci rok osobisty na ten rok kalendarzowy. Czwórka to naprawdę bardzo inny klimat niż na przykład trójka czy jedynka, bo to rok stabilizacji, nie ekspansji. Afirmacje mówiące o przebijaniu się, wyróżnianiu, błyszczeniu mogą w czwórce wręcz skrzypieć, bo są niezgodne z energią roku.
Wracając do tego co mówiłam wcześniej o głosie partnera i kontekście zawodowym, bo Jadwisia odpowiedziała i to mnie zatrzymało. Skoro ona opowiada mu o pracy, to on ma obraz sytuacji z jej perspektywy, a nie z zewnątrz. To znaczy że jego afirmacje będą oparte na tym co ona mu przekazała, a nie na tym co naprawdę obserwuje. Czy to nie sprawia że te afirmacje są bardziej jej własnym obrazem siebie, tylko podanym jego głosem?
Mam wrażenie że ta dyskusja krąży wokół czegoś ważnego ale nikt tego wprost nie powiedział. Czy to nie jest tak że afirmacje w ogóle działają głównie dlatego że się w nie wierzy, a nie dlatego że są nagrane konkretnym głosem? Bo jeśli tak, to kwestia głosu jest drugorzędna.
Obecność kogoś bliskiego w trakcie słuchania afirmacji to trochę inna sprawa niż sam głos tej osoby w nagraniu. Przy medytacjach grupowych to działa przez coś, co można nazwać spójnością rytmu oddychania i wzajemną regulacją układu nerwowego. Czy przy afirmacjach byłoby podobnie? Nie mam pewności, bo słuchanie afirmacji to proces bardziej poznawczy niż czysto oddechowy.
Właśnie o to mi chodzi, że nie wiem jak to sprawdzić nie tracąc czasu. Słuchałam już tych afirmacji nagranych jego głosem sama, kilka razy, i miałam mieszane odczucia. Raz było dobrze, raz czułam się dziwnie. Teraz się zastanawiałam czy słuchanie razem coś zmieni, ale po tej dyskusji nie jestem pewna w którą stronę.
a to mieszane odczucie, które opisujesz, to bardziej takie że treść nie pasuje, czy że głos jest nieswój? Bo to dwie różne rzeczy i warto je od siebie oddzielić zanim zdecydujesz o słuchaniu razem.
to jest ważna obserwacja. Głos kogoś bliskiego niesie ze sobą całą historię relacji, wszystkie momenty kiedy słyszałaś ten głos przy różnych okolicznościach. Jeśli są w tej relacji momenty w których partner był krytyczny albo oceniający, mózg może te konteksty nakładać na siebie nawet jeśli treść afirmacji jest pozytywna. To nie jest wada techniki, po prostu głos bliskiej osoby nie jest neutralny.
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie że coraz dalej od pytania Jadwisi. Ona pytała czy słuchanie razem z partnerem zmienia efekt. Czy ktoś to kiedyś po prostu próbował i może powiedzieć jak to było?
A co jeśli partner chce słuchać z ciekawości, a nie z przekonania? Czy intencja musi być taka sama u obojga, żeby to miało sens?
to ważne rozróżnienie. Jeśli partner słucha afirmacji nagranych dla ciebie, staje się obserwatorem cudzego procesu, nie uczestnikiem swojego. I tu wraca pytanie o energię przestrzeni, o którym pisała Piolunka. Jego rola jest zupełnie inna niż twoja i to może być albo neutralne, albo lekko rozpraszające, zależy od tego jak on to traktuje.
A może to kwestia zupełnie inna, czyli tego co ona chce przez to osiągnąć słuchając razem? Bo jeśli chce po prostu go zaznajomić z treścią tych afirmacji, to może je zwyczajnie pokazać, nie trzeba słuchać razem w półmroku.
A ja ciągle wracam do tego co mówił Aurelek71 wcześniej o skojarzeniach z głosem. Jeśli słyszę afirmacje jego głosem i mam mieszane odczucia, to słuchanie razem z nim, kiedy on siedzi obok, chyba tylko wzmocni te skojarzenia, nie złagodzi ich?
