A jeśli partner nagrał te afirmacje, ale potem doszło do kłótni albo jakiegoś napięcia w relacji? Czy można nadal słuchać tych nagrań i czy mają jeszcze sens?
Mam pytanie do wszystkich - jak w ogóle wiadomo że afirmacje zaczynają działać? Pytam bo słucham od kilku tygodni i nie wiem na co zwracać uwagę, czy to mają być jakieś konkretne zmiany w zachowaniu, myśleniu, czy coś innego?
To mnie zastanawia bo trochę przekształca cały temat. Czyli nie chodzi tylko o to czy głos jest twój czy cudzy, ale też o to czy treść jest skrojona pod konkretną osobę. Głos partnera z idealnie dobraną treścią może być lepszy niż własny głos z przypadkową afirmacją z internetu?
A co jeśli ktoś słucha nagrań zarówno własnych jak i partnera naprzemiennie? Czy to nie miesza i nie osłabia efektu, czy może daje coś więcej?
Mam takie pytanie na marginesie - czy afirmacje słuchane wspólnie z partnerem mogą mieć inny efekt kiedy te afirmacje dotyczą właśnie związku? Np. 'nasz związek jest pełen zaufania'. Czy tu ten wspólny kontekst nie zmienia czegoś?
Czyli finalnie chyba wychodzi że afirmacje dla siebie - najlepiej samotnie, ze swoim głosem albo z cudzym jeśli własny ci nie służy, ale nie przy partnerze. A afirmacje o relacji - tu może być sens słuchania razem, ale to już jest inna praktyka. Czy ktoś w ogóle to próbował i wie jak to działa?
Chciałam zapytać bo trochę zgubiłam się w tej dyskusji - czy ktoś w ogóle próbował słuchać afirmacji partnera razem z nim w tym samym momencie? Bo tu się dużo mówi o nagraniach, ale nikt nie powiedział wprost czy ma takie doświadczenie i co z tego wyszło.
Ja próbowałam raz, ale to było dość niekomfortowe. Leżałyśmy z mężem w ciemności, puszczałam nagranie jego głosu i jakoś nie mogłam się skupić, bo co chwilę miałam świadomość że on też to słyszy. Nie wiem czy to tylko mój problem czy tak po prostu działa ta sytuacja.
Czyli słuchanie razem jest trudniejsze niż słuchanie w samotności nawet jeśli treść jest ta sama? Czy to zależy od tego o czym są te afirmacje?
Ale czy to nie jest paradoks? Bo jeśli partner nagrał to nagranie, to znaczy że już wie mniej więcej czego ci brakuje. Więc nie odkrywasz mu nic nowego słuchając tego przy nim.
A co jeśli ktoś w ogóle nie ma problemu z tym że partner słucha? Bo ja sobie wyobrażam że dla jednych to może być wspierające, nie rozpraszające. Nie każdy jest wrażliwy na bycie obserwowanym.
Czyli de facto żeby afirmacje z partnerem działały, ten związek sam w sobie musi być bezpieczny? To trochę tak jakby powiedzieć że potrzebujesz zdrowia żeby leczyć chorobę.
To wróćmy jeszcze do tego co mówiłam wcześniej - że afirmacje dla siebie robisz samotnie, a afirmacje o relacji mogą mieć sens razem. Tylko teraz wychodzi że nawet te relacyjne mogą nie zadziałać jeśli relacja nie jest na odpowiednim poziomie. Czy to nie zamyka tego tematu w kółku?
A czy ktoś próbował słuchać afirmacji nagranych przez kogoś zupełnie obcego, jakiegoś terapeutę albo coacha? Bo może chodzi o to że głos znany ale nie intymny działa inaczej niż głos własny i inaczej niż głos partnera?
Ale skoro mówimy o głosie obcym jako o czymś łatwiejszym do przyjęcia, to czy to nie znaczy że afirmacje działają lepiej gdy są bezosobowe? Bo co z tego, że słyszę dobre słowa, jeśli nie czuję że ktoś naprawdę to do mnie mówi?
A co jeśli ktoś ma już wprawę w afirmacjach i głos mu po prostu nie robi różnicy? Pytam serio, bo czytam tu że każdy szczegół ma znaczenie, ale może dla jednych to naprawdę nie jest zmienna krytyczna?
Czyli rozumiem, że na początku praktyki głos ma większe znaczenie, a z czasem maleje? Jadwisia99 chyba jest na etapie kiedy to jeszcze ma znaczenie, skoro w ogóle o to pyta.
Słucham i próbuję to wszystko poukładać. Czyli właściwie macie na myśli to, że zanim zacznę słuchać razem z partnerem albo nagrań jego głosem, powinnam najpierw sprawdzić czy sama afirmacja w ogóle dla mnie działa? Żebym wiedziała z czym porównuję?
Właśnie o to chodzi. Jeśli nie wiesz jak reagujesz na afirmacje słuchane samotnie, to nie ocenisz czy coś się zmieniło gdy pojawi się głos partnera albo kontekst wspólnego słuchania. Potrzebujesz punktu odniesienia.
Ale tu jest jeszcze jeden problem który mi chodzi po głowie od początku tej rozmowy. Skoro mówimy że kontekst relacji wpływa na odbiór, to czy słuchanie nagrania zrobionego przez partnera w samotności, bez jego obecności fizycznej, ma ten sam efekt co słuchanie go obok? Bo to dwie różne sytuacje.
Ja tak właśnie robiłam przez jakiś czas. Mój mąż nagrał mi kilka zdań, a ja słuchałam kiedy był w pracy. I powiem szczerze, że to działało inaczej niż gotowe nagrania z internetu. Trudno mi powiedzieć czy lepiej czy gorzej, po prostu inaczej. Bardziej osobiście.
A co jeśli ktoś celowo nagra afirmacje bez żadnej barwy emocjonalnej, maksymalnie płasko, żeby właśnie nie aktywować żadnych skojarzeń? Czy to miałoby sens?
Wracając do pytania Jadwisi, bo trochę odeszliśmy. Ona pytała o słuchanie razem z partnerem, a teraz rozmawiamy o stanach granicznych i anonimowości. Czy ktoś miał doświadczenie właśnie ze wspólnym słuchaniem afirmacji z drugą osobą w jednym pomieszczeniu? Bo to chyba jest inny temat niż nagrania jego głosem.
Dziękuję że wróciłaś do sedna, bo faktycznie mi chodzi o jedno i drugie. Mam dwa pytania w zasadzie: czy głos partnera w nagraniu działa inaczej, i czy jego obecność fizyczna podczas słuchania cokolwiek zmienia. Może powinam była je rozdzielić od początku.
To są rzeczywiście dwa oddzielne zagadnienia i dobrze że to rozdzielasz. Obecność fizyczna to zupełnie inny mechanizm niż głos w nagraniu. Przy wspólnym słuchaniu dochodzi coś czego nagranie nie daje: wzajemne pole emocjonalne. Jeśli partner siedzi obok i jest zaangażowany, możesz fizycznie czuć jego skupienie albo rozproszenie i to wpływa na twój stan.
Mam pytanie do Jadwisi. Czy partner w ogóle wie o tych afirmacjach i chce w tym uczestniczyć, czy rozważasz to jako niespodziankę? Bo to mocno zmienia co można polecić.
to zupełnie inna sytuacja niż myślałam. Jeśli on sam zaproponował i jest zaangażowany, to nie ma tu ryzyka które opisywał Aurelek71. Zostaje tylko kwestia tej jednej pułapki którą ja miałam, czyli żeby nagrał rzeczy które naprawdę czuje, a nie tylko to o co go poprosisz. Różnica w brzmieniu jest wyczuwalna nawet jeśli nie potrafisz jej nazwać.
