Forum

Asystent AI
Afirmacje na zaufan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na zaufanie do procesu - gdy nie widzisz wyników

Strona 1 / 3

Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Robię afirmacje już trzeci tydzień i zupełnie nic się nie zmienia. Wstaję rano, powtarzam te zdania, wieczorem to samo, a życie stoi w miejscu. Gdzieś czytałam, że wyniki powinny być widoczne po 21 dniach i właśnie zbliżam się do tej granicy, a nie widzę żadnej różnicy. Czy ktoś miał podobnie i co z tym zrobił? Zaczynam myśleć, że to po prostu nie działa.


Odpowiedz
172 odpowiedzi
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Szczerze? Mnie też zastanawia, skąd w ogóle wzięły się te 21 dni. Brzmi jak liczba z sufitu. Czy jest jakieś sensowne wytłumaczenie, dlaczego akurat tyle, czy to jeden z tych mitów, które krążą w kółko?


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

To akurat da się sprawdzić. Ta liczba pochodzi od chirurga Maxwella Maltza, który w latach 60. zaobserwował, że jego pacjentom zajmuje mniej więcej 21 dni przyzwyczajenie się do nowego wyglądu po operacji. Napisał o tym w książce 'Psychocybernetyka' i jakoś ta liczba zaczęła żyć własnym życiem. Późniejsze badania, między innymi Phillippy Lally z UCL, pokazały że utrwalenie nawyku trwa średnio 66 dni, przy czym rozpiętość była od 18 do 254 dni, zależnie od osoby i rodzaju zachowania. Więc po trzech tygodniach wymaganie efektów to trochę jak sadzenie żołędzia i pytanie po miesiącu, gdzie jest dąb.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Otylijka89 to znaczy, że mam po prostu czekać? Tylko jak długo? Nie mam pojęcia, czy w ogóle idę w dobrą stronę, skoro nic nie czuję.


Odpowiedz
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Otylijka89 a co z jakością tych afirmacji? Bo mam wrażenie, że często ludzie powtarzają zdania, które sami sobie nie wierzą ani trochę. Prowadzę notatki od kilku miesięcy i widzę, że u mnie przełom przychodził nie wtedy, gdy długo powtarzałam, tylko wtedy, gdy zaczynałam w to wierzyć choćby w małym stopniu. Czy ta Lally cokolwiek o tym pisała?


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Heliosa Lally badała nawyki behawioralne, nie pracę z przekonaniami, więc bezpośrednio nie. Ale twoje spostrzeżenie idzie w stronę tego, co opisuje self-affirmation theory Steele'a. Tam chodzi o to, że afirmacja działa, gdy odnosisz ją do wartości, które naprawdę uznajesz za swoje, a nie do stanu, w którym chciałabyś być. Różnica jest zasadnicza.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja zawsze mówię, że do afirmacji trzeba dobrać odpowiedni kamień. Przy pracy nad zaufaniem do siebie i do procesu najlepiej sprawdza się labradoryt albo sodalit, bo wzmacniają intuicję i pomagają umysłowi otworzyć się na zmiany. Bez wsparcia energetycznego same słowa to tylko słowa.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Mistique Labradoryt i sodalit to kamienie, które rzeczywiście mają swoje miejsce w pracy z przekonaniami, ale powiedziałbym ostrożniej: nie 'wzmacniają intuicji' w sensie sprawczym, tylko mogą działać jako kotwica sensoryczna. Trzymasz kamień, który skojarzyłaś z intencją, i samo to przypomnienie fizyczne pomaga wrócić do stanu, w którym formulujesz afirmację świadomie, a nie mechanicznie. Kamień nie zastąpi pracy z treścią przekonania, jest co najwyżej jej wsparciem. Jeśli ktoś powtarza afirmacje bezwiednie, żaden kamień tego nie naprawi.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Dadzbog.x no dobrze, ale energia kamienia sama w sobie też coś robi, nie tylko skojarzenie. Labradoryt ma konkretną wibrację.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Mistique Możemy długo rozmawiać o wibracjach, ale w kontekście tego wątku ważniejsze pytanie brzmi: czy ta osoba, która pisze, że nic nie czuje po trzech tygodniach, w ogóle rozumie, czego szuka? Bo 'żadnej różnicy' to bardzo szerokie stwierdzenie. Różnicy w czym konkretnie?


Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Dadzbog.x Nie wiem. Miałam czuć, że coś się zmienia wewnętrznie, że będę spokojniejsza albo bardziej pewna siebie w decyzjach. Zamiast tego wieczorem dalej wchodzę w te same stany lękowe co zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie do Albitki zanim ktoś pójdzie dalej z poradami: jak brzmią twoje afirmacje? Pytam, bo to naprawdę robi dużą różnicę. Są takie sformułowania, które mózg od razu odrzuca, bo 'czuje', że to nieprawda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Bogumila Na przykład: 'Jestem spokojna i pewna siebie'. Albo 'Ufam procesowi i wiem, że wszystko idzie we właściwym kierunku'.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

No i właśnie, pierwsze zdanie to klasyczna pułapka. Jeśli w środku czujesz niepokój, a mówisz sobie 'jestem spokojna', to jakiś głos natychmiast odpowiada 'nieprawda'. I zamiast afirmacji robisz sobie wewnętrzny spór. Próbowałaś kiedyś sformułowań w stylu 'uczę się ufać sobie' albo 'coraz częściej zauważam momenty spokoju'? To zdania, których umysł nie odrzuca, bo są prawdziwe już teraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Bogumila to brzmi logiczniej niż większość rzeczy, które czytałam na ten temat. Ale skąd wiadomo, gdzie jest ta granica między zdaniem, które jeszcze akceptujesz, a takim, które już cię rozciąga w dobrą stronę? Bo jeśli zostanę tylko przy tym, co już jest, to po co w ogóle afirmacja.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Drozdzia Dobre pytanie i właśnie tu leży sedno. Chodzi o tak zwaną 'strefę bliskiego zasięgu' przekonania. Zdanie musi być nieco poza aktualnym stanem, ale nie tak daleko, żeby wywoływać natychmiastowy opór. Testuje się to prosto: powiedz zdanie głośno i sprawdź, czy czujesz opór czy lekkie napięcie w kierunku wzrostu. Opór to znak, że zdanie jest za duże. Napięcie, ale bez odrzucenia, to dobry sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wtrącę się z innej strony, bo widzę tu coś, o czym nikt jeszcze nie powiedział. Trzy tygodnie to bardzo mało, ale jest też kwestia aktualnego układu tranzytów. Jeśli ktoś pracuje z afirmacjami nad zaufaniem i spokojem w czasie, gdy ma nad natalnymi pozycjami ciężkie tranzyt Saturna, to może robić wszystko poprawnie i nadal czuć jakby pod prąd płynęła. Nie mówię, że astrologia zastępuje pracę, ale żeby nie przykładać do siebie zbyt ostrego miernika w momencie, gdy okoliczności obiektywnie są wymagające.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Selena czy to znaczy, że są okresy, kiedy afirmacje w ogóle nie mają sensu? Że trzeba poczekać na lepszy transit?


Odpowiedz
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Balbinka_N Nie, absolutnie nie o to mi chodziło. Chodzi o to, żeby nie interpretować braku szybkich efektów jako dowodu na to, że coś robisz źle. Afirmacje mają sens zawsze, tylko czas i skala efektu mogą być różne.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, co mówiła Bogumiła o sformułowaniach: mam w notatniku zasadę, którą gdzieś wyłapałam, że dobre afirmacje są w czasie teraźniejszym, ale w formie procesu, nie stanu. 'Staję się', 'uczę się', 'buduję'. Porównałam ze swoimi starymi afirmacjami i faktycznie te w stylu 'jestem' dawały mi dużo mniejszy efekt niż te z czasownikami ruchu. Czy ktoś jeszcze to zauważył?


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co mówi Heliosa o formie procesu zamiast stanu brzmi przekonująco, ale mam pytanie praktyczne: czy to nie sprawia, że nigdy nie docierasz do punktu, gdzie możesz powiedzieć 'już to mam'? Czy te afirmacje w stylu 'staję się' nie trzymają cię wiecznie w trybie dochodzenia do celu?


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

To bardzo dobre pytanie i właśnie tu leży jeden z paradoksów pracy z przekonaniami. Forma 'staję się' nie jest przyznaniem, że nigdy nie dojdziesz, tylko sposobem na obejście mechanizmu obronnego, który uruchamia się przy stwierdzeniach niezgodnych z aktualnym stanem. Kiedy przekonanie faktycznie się zakorzeni, sama zaczniesz formułować inaczej, bo nie będziesz już potrzebować formy procesu. To nie jest wieczna pętla, to rusztowanie, które zdejmujesz, kiedy budynek stoi.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Otylijka89 Ale skąd wiesz, że przekonanie się zakorzeniło? Pytam serio, bo to brzmi jak coś, co można ocenić tylko z perspektywy czasu, a nie na bieżąco.


Odpowiedz
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Drozdzia U mnie to wyglądało tak, że przestałam pamiętać, żeby powtarzać afirmację, bo zdanie po prostu przestało mi się kojarzyć z wysiłkiem. Ale nie wiem, czy to dobry wyznacznik dla każdego. Mam to zapisane w notatkach, więc mogłam to porównać wstecz.


Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Heliosa to ciekawe, że to przyszło przez zapominanie, nie przez jakieś wyraźne 'klik'. Zastanawiam się, czy Albitka po trzech tygodniach w ogóle ma szansę to ocenić, czy to po prostu za wcześnie na jakiekolwiek wnioski.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Bogumila Powiem wprost: trzy tygodnie to za mało na ocenę czegokolwiek, jeśli zaczynamy od głęboko zakorzenionego wzorca lękowego. To nie jest kwestia afirmacji samych w sobie, tylko tego, że stany lękowe mają swoje neurobiologiczne podłoże i reagują na zmiany z opóźnieniem. Afirmacja może być robiona poprawnie, a efekty i tak przyjdą wtedy, kiedy układ nerwowy jest gotowy, nie wtedy, kiedy my chcemy.


Odpowiedz
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Dadzbog.x więc co, trzeba po prostu czekać i nie ma żadnego sposobu, żeby przyspieszyć? To trochę frustrujące, bo właśnie po to ludzie szukają tych metod, żeby coś zmienić szybciej.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Balbinka_N Nie powiedziałem, że nie ma sposobu. Powiedziałem, że trzy tygodnie to za mało na ocenę. Przyspieszyć można, ale nie przez intensywniejsze powtarzanie tych samych zdań, tylko przez pracę na kilku poziomach jednocześnie. Oddech, ciało, stan relaksacji przy afirmowaniu. Kiedy mówisz afirmację w napięciu, mózg rejestruje niezgodność między treścią a stanem fizycznym i to właśnie buduje opór, o którym mówiła Bogumiła.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie dlatego kamienie tak dobrze uzupełniają afirmacje, bo pomagają zejść z poziomu napięcia. Trzymasz w dłoni coś chłodnego, gładkiego, skupiasz się chwilę na oddechu i dopiero wtedy mówisz. Sam stan ciała jest inny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Mistique Efekt, który opisujesz, to efekt kotwicy sensorycznej, o czym zresztą mówił wcześniej Dadzbog.x. Kamień działa tu tak samo jak kubek ciepłej herbaty albo konkretna muzyka w tle. To nie jest właściwość samego minerału, tylko mechanizm warunkowania. Warto to rozróżniać, żeby nie przypisywać jednemu elementowi odpowiedzialności za coś, co jest efektem całego zestawu warunków.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Otylijka89 Ale skąd wiesz, że to tylko warunkowanie? Naprawdę nie dopuszczasz, że kamień może mieć własną energię niezależnie od skojarzeń?


Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Mistique To pytanie jest trochę poza zakresem tego wątku, bo tu chodzi o afirmacje i cierpliwość w procesie, nie o litoterapię. Ale jeśli już: energia kamienia to jedno, a mechanizm, przez który działa na człowieka, to drugie. Można wierzyć w jedno i drugie, a i tak rozróżniać, co robi co.


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do tego, co mówił Dadzbog.x o oddechu i ciele, bo to mnie zatrzymało. Czy to znaczy, że mam najpierw się jakoś wyciszyć, a dopiero potem mówić te zdania? Bo ja zazwyczaj robię to rano, jeszcze nie do końca rozbudzona, trochę mechanicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Mechanicznie to najgorszy możliwy tryb do tej pracy. Brzmi paradoksalnie, bo wydaje się, że nawyk powinien być właśnie automatyczny, ale przy afirmacjach chodzi o to, żeby świadoma część umysłu była obecna, nie uśpiona. Pięć minut spokojnego oddechu przed, ewentualnie kilka minut ciszy. Nie musisz robić pełnej medytacji, ale potrzebujesz wyjść z trybu autopilota zanim zaczniesz. Spróbuj przez tydzień tylko tę jedną zmianę i obserwuj, czy coś się różni.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanie, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o świadomej obecności przy afirmowaniu, ale przecież medytacje z mantrami często robi się właśnie w kółko, prawie transowo. To nie jest sprzeczność?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Drozdzia To nie jest sprzeczność, to są dwie różne techniki z różnymi mechanizmami. Mantra w transie działa przez inne warstwy umysłu, często chodzi o wyciszenie ego i dotarcie do głębszych poziomów. Afirmacja w sensie klasycznym, o którym tu rozmawiamy, działa przez aktywną pracę z przekonaniami na poziomie świadomym. Można stosować obie, ale nie jest to to samo i nie powinno się ich mieszać bez zrozumienia różnicy.


Odpowiedz
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Selena to warto doprecyzować, bo sporą część materiałów o afirmacjach, które krążą w sieci, opiera się właśnie na powtarzaniu do transu. I teraz nie wiem, czy tamte źródła celowo wybierają tę metodę, czy po prostu nie rozróżniają tych dwóch mechanizmów.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Heliosa Większość popularnych materiałów nie rozróżnia, bo wywodzi się z uproszczonych interpretacji Coué albo z materiałów z lat 80. i 90., które same były uproszczeniem Maltza. Jak coś przechodzi przez kilka pokoleń popularyzacji, po drodze gubi niuanse. Stąd bierze się mit, że wystarczy powtarzać trzysta razy dziennie i efekty same przyjdą.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam wrażenie, że Albitka dostała tu dzisiaj więcej konkretnych wskazówek niż z większości artykułów na ten temat. Ale chcę zapytać: jak ty sama się teraz czujesz z tym wszystkim? Bo to dużo informacji na raz i nie wiem, czy to nie przytłacza bardziej niż pomaga.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Bogumila Szczerze? Trochę tak. Weszłam tu z pytaniem 'czy coś robię źle' i wychodzę z odpowiedzią 'prawdopodobnie kilka rzeczy'. Co nie jest złą wiadomością, ale jednak trochę przytłacza. Chyba zacznę od tej jednej zmiany, którą zaproponował Dadzbog.x, czyli od wyjścia z autopilota rano. I poczekam, zamiast oceniać po tygodniu.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czyli Albitka zaczyna od oddechu przed mówieniem. Ale jak długo trzymać ten oddech? Bo Dadzbog.x mówił o pięciu minutach, a to dla mnie rano brzmi jak wieczność.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Drozdzia Pięć minut to górna granica, nie wymóg. Trzy cykle świadomego oddechu wystarczą, żeby przełączyć układ nerwowy z trybu czuwania w tryb recepcji. Chodzi o to, żeby nie wchodzić w afirmację z podwyższonym kortyzolem, bo wtedy prefrontalna kora jest mniej aktywna i materiał po prostu nie przechodzi głębiej. Nie musisz siedzieć z zegarkiem.


Odpowiedz
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Dadzbog.x Mam pytanie do tego, co powiedziałeś wcześniej o świadomej obecności. Czy to znaczy, że jeśli robię afirmacje przy okazji, powiedzmy idąc do sklepu, to jest to zmarnowany czas? Pytam, bo ja tak robiłam przez pewien czas i miałam wrażenie, że coś z tego jednak zostaje.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Heliosa Nie zmarnowany, tylko inaczej działający. Powtarzanie w ruchu to inne warunki niż powtarzanie w skupieniu. Możliwe, że trafia w inne warstwy, bardziej behawioralne niż przekonaniowe. Ale żebym mógł to rzetelnie ocenić, musiałbym wiedzieć, czego dotyczyła afirmacja i co rozumiesz przez 'coś zostaje'. Bo 'zostaje' może znaczyć bardzo różne rzeczy.


Odpowiedz
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Dadzbog.x No właśnie mam to w notatkach. Afirmacja dotyczyła spokoju w trudnych rozmowach. I 'zostaje' znaczyło tyle, że zauważałam małe zmiany w reakcjach, ale nie miałam pewności, czy to przez afirmacje, czy przez coś innego w tym samym czasie.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Heliosa To jest dokładnie ten problem z oceną skuteczności, o którym nie mówi się wprost w popularnych materiałach. Nie masz grupy kontrolnej, robisz kilka rzeczy naraz i nie wiesz, co zadziałało. To nie znaczy, że afirmacja nie pomogła, ale nie możesz też powiedzieć, że to ona była przyczyną. Jedyne co możesz zrobić to izolować zmienne, na przykład przez jakiś czas zmieniać tylko jedną rzecz i obserwować.


Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Otylijka89 Brzmi sensownie w teorii, ale czy ktokolwiek realnie tak to robi? Isolować zmienne przy pracy z emocjami? Życie jakoś nie idzie na pauzę, żeby przeprowadzić eksperyment.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Bogumila Jasne, że nie w laboratoryjnym sensie. Ale można prowadzić krótki dziennik, gdzie zapisujesz datę, co robiłaś, jak się czułaś przed i po. Przez kilka tygodni. To nie jest izolacja zmiennych w naukowym sensie, ale daje ci znacznie więcej niż samo przeczucie. Heliosa zresztą mówi, że ma notatki, więc pewnie coś podobnego robi.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że wchodzimy coraz głębiej w to, jak mierzyć efekty, a trochę zapominamy o tym, co jest w tytule wątku, czyli o tym co robić kiedy efektów nie widać i traci się wiarę. Dla mnie kluczowe było to, żeby zmienić definicję 'efektu'. Zaczęłam zauważać bardzo małe sygnały zamiast czekać na duży przełom.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Mieczowaa A jakie małe sygnały? Bo wydaje mi się, że jak czegoś szukam, to mogę zacząć sobie wmówić, że każda drobnostka to dowód, że działa. I wtedy to trochę jak wishful thinking.


Odpowiedz
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 282

@Balbinka_N To jest uczciwe zastrzeżenie. Myślę, że granica jest w tym, czy reagujesz inaczej na realne sytuacje, a nie czy interpretujesz znaki. Jak masz afirmację o spokoju i w trudnej rozmowie zauważasz, że nie zareagowałaś panicznie tak jak wcześniej, to jest sygnał. Jak widzisz trzy zielone światła z rzędu i mówisz 'wszechświat potwierdza', to jest coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Więc chodzi o zmiany w zachowaniu, nie w okolicznościach zewnętrznych? Bo miałam wrażenie z niektórych materiałów, że afirmacje mają też przyciągać konkretne rzeczy z zewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Drozdzia To zależy od podejścia i od tego, czego dotyczy afirmacja. Jeśli pracujesz nad wewnętrznym przekonaniem, efekty są wewnętrzne. Jeśli afirmacja jest o manifestacji czegoś zewnętrznego, to inny mechanizm i szczerze, to bardziej złożony temat niż większość poradników przyznaje. Wewnętrzne zmiany są łatwiej weryfikowalne i zwykle przychodzą wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie to mnie trochę zagubiło na początku. Zaczęłam z afirmacjami o zaufaniu do procesu, bo chciałam się mniej spinać o wyniki. I teraz wychodzi, że cały czas myślę o wynikach, mierząc efekty afirmacji. To jest lekko absurdalne.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To wcale nie jest absurdalne, to jest bardzo typowe. Paradoks polega na tym, że samo śledzenie efektów afirmacji o zaufaniu utrzymuje cię w trybie kontroli. Nie wiem czy jest idealne wyjście z tego, ale świadomość tej sprzeczności już jest czymś. Przynajmniej nie udajesz, że jej nie ma.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Obsydianka I co z tą świadomością zrobić? Bo Albitka za chwilę powie, że jest świadoma i nadal się kręci w tym samym kółku. Sama tak miałam. Świadomość problemu nie wystarcza, żeby z niego wyjść.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Cosmia Słusznie. Sama świadomość to za mało, jeśli nie jest połączona z jakimś działaniem regulacyjnym. Tu wracamy do ciała, bo głowa może kręcić się w kółku w nieskończoność. Regulacja przez oddech, przez ruch, przez zmianę środowiska, to co przerywa pętlę. Afirmacja powiedziana po tej przerwie ląduje w innym miejscu niż afirmacja powiedziana w środku pętli.


Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Dadzbog.x Czy to znaczy, że afirmacja powiedziana w złym stanie może wzmocnić właśnie ten zły stan? Pytam, bo to by tłumaczyło, dlaczego u niektórych osób praktyka afirmacji przez dłuższy czas nie tylko nie pomaga, ale wręcz pogłębia frustrację.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Bogumila Tak, to jest realne ryzyko. Jeśli mówisz 'ufam procesowi' z poziomu silnego lęku, twój układ nerwowy rejestruje kontrast między słowem a stanem i wzmacnia przekonanie, że coś jest nie tak. To nie znaczy, że afirmacje są złe, tylko że moment i stan wejściowy mają znaczenie. To jeden z powodów, dla których samo powtarzanie zdań bez żadnego przygotowania ciała daje słabe albo żadne efekty.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@orakliaa)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za tę odpowiedź, bo właśnie to robiłam przez kilka tygodni i teraz rozumiem, dlaczego czułam się coraz gorzej zamiast lepiej. Nie wiedziałam, że stan ciała tak bardzo wpływa na to, jak ta afirmacja jest odbierana.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wróćmy do tego, co powiedziała Orakliaa, bo mam podobne odczucia. Przez kilka tygodni robiłam afirmacje o spokoju i byłam coraz bardziej napięta, nie spokojniejsza. Myślałam, że robię coś źle, ale może to właśnie ten mechanizm, o którym mówił Dadzbog.x, że ciało rejestruje kontrast? Jak w ogóle sprawdzić, czy jest się w odpowiednim stanie przed afirmacją? Bo to brzmi jak dodatkowe zadanie do wykonania przed samą praktyką.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Drozdzia Nie musisz tego sprawdzać w sposób skomplikowany. Wystarczy prosta obserwacja przed rozpoczęciem. Jeśli oddech jest płytki i szybki, szczęki zaciśnięte, myśli się ścigają, to nie jest dobry moment na afirmację przekonaniową. Kilka spokojnych oddechów najpierw, dosłownie dwie, trzy minuty. Nie chodzi o idealny stan, tylko o to, żebyś nie zaczynała od stanu ostrego alarmu. Czy to rozumiesz jako dodatkowe zadanie, czy jako przygotowanie terenu?


Odpowiedz
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Dadzbog.x Raczej jako dodatkowe zadanie, szczerze. Ale może właśnie dlatego mi to nie szło, bo traktowałam afirmacje jak coś, co można zrobić w biegu. Zapytam wprost: czy w takim razie afirmacja robiona na spokojnym oddechu przez dwie minuty to nie to samo co sama medytacja? Co je odróżnia?


Odpowiedz
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 282

@Drozdzia Trochę się wtrącę, bo o tym myślałam wcześniej. Medytacja to raczej obserwowanie tego, co jest, bez kierowania uwagi na konkretną treść. Afirmacja to celowe wprowadzanie treści. Możesz medytować i nigdy nie użyć żadnego słowa, a afirmacja bez słowa to nie afirmacja. Ale granica jest płynna i chyba nie ma sensu jej sztywno wyznaczać, ważniejsze co chcesz osiągnąć.


Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Mieczowaa Ale czy cel nie powinien wyznaczać metody? Bo jeśli ktoś chce 'zaufać procesowi', to może medytacja bez słów lepiej to osiągnie niż powtarzanie zdania? Mam wrażenie, że w tym wątku mieszamy dwie różne rzeczy i dlatego ludzie mają różne wyniki.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Bogumila To jest dobre spostrzeżenie, ale nie do końca. Afirmacje działają przez powtarzalność i językowe kodowanie przekonań. Medytacja przez nieidentyfikowanie się z myślami. Oba mogą prowadzić do większego spokoju, ale innymi ścieżkami. Problem, który opisują tu Drozdzia i Orakliaa, to nie kwestia złej metody, tylko złego momentu użycia metody. To istotna różnica.


Odpowiedz
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Otylijka89 A skąd wiadomo który moment jest dobry? Bo rozumiem, że chodzi o stan ciała, ale czy jest jakaś konkretna zasada, kiedy można zaczynać? Pytam, bo u mnie stres jest raczej przez cały dzień, więc jak na ten 'spokojny' moment nie ma raczej miejsca.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Balbinka_N Jeśli stres jest przez cały dzień, to właśnie wtedy warto zacząć od ciała, a nie od słów. Krótki ruch, zimna woda na nadgarstkach, otwarcie okna. To nie musi trwać długo. Chodzi o przerwanie fizycznego wzorca, a nie o osiągnięcie głębokiego spokoju. Afirmacja po takim resecie ma inny grunt. Czy próbowałaś kiedyś czegoś podobnego przed praktyką?


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja robiłam afirmacje rano, zaraz po wstaniu, kiedy byłam jeszcze trochę ospała. Ktoś mi powiedział, że to najlepszy moment, bo umysł jest wtedy bardziej otwarty. Ale czytam tę rozmowę i zaczynam się zastanawiać, czy ten stan ospałości to był dobry stan, czy zły. Bo nie byłam ani spokojna świadomie, ani zestresowana. Byłam po prostu półprzytomna.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Stan między snem a jawą, który opisuje Albitka, to w różnych tradycjach uznawany za jeden z bardziej receptywnych momentów. Nie jest ani naładowany lękiem, ani w pełni kontrolowany przez krytyczny umysł. Nie powiem, że to gwarantuje efekty, ale nie jest złym wyborem co do zasady. Kwestia, czego dotyczy afirmacja i jak jest sformułowana, może być ważniejsza niż pora dnia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Selena A masz jakiś pogląd na to, czy pora dnia w ogóle ma znaczenie? Pytam, bo widziałam różne sprzeczne informacje i nie wiem, czy to jest coś sprawdzonego, czy raczej zależy od osoby.


Odpowiedz
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Heliosa Zależy od osoby i od rytmu dobowego. Komuś, kto jest rannym ptakiem, rano mogą działać inaczej niż wieczorem, i odwrotnie. Nie ma jednej reguły. Bardziej liczyłabym na to, żeby pora była regularna, bo regularność buduje nawyk, a nawyk ułatwia wejście w stan.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne podejście do tej całej dyskusji o porach i stanach. Przez długi czas szukałam idealnych warunków i idealnego momentu, i nic się nie zmieniało, bo ciągle byłam w fazie przygotowań. Dopiero jak zaczęłam robić afirmacje mimo złego stanu, nie optymalnie, nie zawsze o tej samej porze, zaczęłam zauważać coś innego. Może właśnie niedoskonałe wykonanie jest bardziej realistyczne i przez to trwalsze.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Cosmia Rozumiem ten argument i ma w sobie logikę pragmatyczną. Ale żebym mogła się zgodzić bez zastrzeżeń, musiałabym wiedzieć, czego dotyczyły te afirmacje. Bo przy afirmacjach opartych na akceptacji siebie robienie ich 'mimo złego stanu' może działać nawet lepiej. Przy afirmacjach o spokoju w aktywnym stanie lękowym ryzyko efektu odwrotnego jest realne i to nie jest spekulacja, to jest opisany mechanizm.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Otylijka89 Dotyczyły wartości własnej, nie spokoju. Więc może masz rację, że to inna kategoria. Ale skąd mam wiedzieć, które afirmacje są bezpieczne w złym stanie, a które mogą zaszkodzić? Czy jest jakaś zasada?


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Cosmia Uproszczona zasada, bo temat jest głębszy: afirmacje, które opisują cechę stałą, na przykład 'jestem wartościową osobą', są mniej podatne na efekt kontrastu niż afirmacje dotyczące stanu, na przykład 'jestem spokojna', 'ufam życiu'. Te drugie są bardziej wrażliwe na rozbieżność między słowem a ciałem. To nie jest zasada absolutna, ale daje punkt wyjścia.


Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Otylijka89 To wyjaśnia dużo. Ale mam pytanie: co z afirmacjami w czasie teraźniejszym o rzeczach, które jeszcze nie są prawdą? Typ 'mam wszystko, czego potrzebuję'. Czy to nie jest zawsze w kontrze do stanu ciała, jeśli ktoś realnie czegoś mu brakuje?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Obsydianka To jeden z najpoważniejszych problemów w popularnym nauczaniu afirmacji. Afirmacja w czasie teraźniejszym o czymś, czego obiektywnie nie ma, wyzwala u wielu osób natychmiastowy wewnętrzny sprzeciw. Układ nerwowy wykrywa kłamstwo. Skuteczniejsze bywa przeformułowanie na zamiar lub kierunek, na przykład 'otwieram się na...' albo 'wybieram...'. To nie jest kwestia słów dla ozdoby, to inny sygnał dla systemu.


Odpowiedz
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 282

@Dadzbog.x Czyli popularne afirmacje w stylu 'jestem bogata i szczęśliwa' dla osoby, która ledwo wiąże koniec z końcem, mogą aktywnie pogłębiać dysonans, zamiast go redukować? Brzmi poważnie, jeśli to prawda na poziomie układu nerwowego.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Mieczowaa Dokładnie tak. I tu wracamy do sedna tego wątku: brak wyników przy takich afirmacjach to często nie kwestia zbyt krótkiego czasu, tylko złego sformułowania. Zanim ktoś straci wiarę w skuteczność, warto najpierw sprawdzić, czy afirmacja nie jest w sprzeczności z tym, w co ciało aktualnie wierzy. To jest punkt, od którego powinnam była zacząć ta rozmowa, bo dużo frustracji wynika właśnie stąd.


Odpowiedz
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Dadzbog.x Czyli rozumiem, że zanim w ogóle stwierdzę, że afirmacje 'nie działają', powinnam najpierw sprawdzić, czy to, co powtarzam, w ogóle ma szansę działać? Bo mnie nikt tego nie tłumaczył, po prostu dostałam listę gotowych zdań i miałam powtarzać.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Drozdzia Dokładnie. Gotowe listy afirmacji to jeden z większych problemów w tym środowisku. Zdanie, które działa na jedną osobę, u innej może wzmacniać dokładnie odwrotne przekonanie. Afirmacja jest skuteczna wtedy, gdy jest na tyle wiarygodna dla układu nerwowego, żeby nie wywoływała natychmiastowego wewnętrznego zaprzeczenia. Gotowa lista tego nie gwarantuje.


Odpowiedz
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Otylijka89 Ale skąd mam wiedzieć, czy afirmacja jest dla mnie wiarygodna? Bo nie zawsze czuję coś wyraźnego, jak ją mówię. Czasem jest neutralnie i nie wiem, czy to znaczy, że działa, czy że nic się nie dzieje.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Balbinka_N Neutralność to dobry znak, nie zły. Oznacza, że ciało nie protestuje. Problem jest wtedy, gdy czujesz wyraźny skurcz, lekkie zakłopotanie albo wewnętrzny śmiech. Jeśli po powiedzeniu zdania pojawia się myśl 'ale to nieprawda', to sygnał, że formulacja jest zbyt daleko od obecnego stanu. Neutralność to gotowość do przyjęcia, nie obojętność.


Odpowiedz
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Dadzbog.x Mam pytanie do tego, co napisałeś o wewnętrznym śmiechu. Ja miałam dokładnie tak, mówiłam 'ufam temu, co nadchodzi' i coś we mnie od razu mówiło 'naprawdę?'. Czy to znaczy, że powinnam tę afirmację odłożyć, czy raczej pracować właśnie z tym oporem?


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Heliosa To jest pytanie, które naprawdę warto sobie zadać, ale odpowiedź nie jest jedna. Opór może być informacją, że afirmacja dotknęła prawdziwego obszaru, który wymaga pracy, albo że sformułowanie jest po prostu zbyt szerokie. 'Ufam temu, co nadchodzi' to bardzo abstrakcyjne zdanie. Spróbuj zwęzić: 'jestem w stanie znieść niepewność przez kolejną godzinę'. Czy to też wywołuje śmiech?


Odpowiedz
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Otylijka89 Nie, to nie wywołuje śmiechu. To ciekawe, bo to zdanie jest w zasadzie słabsze, a jakoś bardziej moje. Muszę to przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisuje Heliosa, to jest dokładnie ten moment, kiedy afirmacja przestaje być recytowaniem i zaczyna być czymś użytecznym. Przez długi czas nie rozumiałam różnicy i właśnie dlatego nie miałam żadnych wyników. Zmieniło się, gdy przestałam szukać zdań, które brzmią dobrze, i zaczęłam szukać zdań, przy których mogę oddychać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 282

@Cosmia 'Zdań, przy których mogę oddychać' to bardzo konkretne kryterium. Ale mam pytanie praktyczne: jak to sprawdzasz w momencie, gdy jesteś w środku trudnej sytuacji i nie masz dostępu do tego spokoju, o którym pisał wcześniej Dadzbog? Czy wtedy po prostu czekasz?


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Mieczowaa Nie czekam. Szukam zdania, które jest prawdziwe nawet teraz. Nie optymistycznego, tylko prawdziwego. Czasem to jest tylko 'przeżyłam już trudniejsze rzeczy'. To nie jest klasyczna afirmacja, ale działa jako punkt zaczepienia, zanim znajdę coś bardziej pozytywnego.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno zastrzeżenie do kierunku, w którym idzie. Coraz bardziej odchodzimy od tematu wątku, który brzmi 'gdy nie widzisz wyników'. I wydaje mi się, że ktoś, kto nie widzi wyników po krótkim czasie, często nie ma problemu z formulacją afirmacji, tylko z oczekiwaniem. Czy nie warto wrócić do tego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Obsydianka Słuszna uwaga. Ale te dwa problemy są ze sobą powiązane. Brak wyników przy złej formulacji to jedno. Brak wyników przy dobrej formulacji i zbyt krótkim czasie to drugie. Jeśli ktoś powtarza źle skonstruowaną afirmację i nie widzi efektów po tygodniu, to może wyciągnąć wniosek, że 'afirmacje nie działają', podczas gdy problem leży gdzie indziej. Dlatego ta rozmowa ma sens w kontekście wątku.


Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Dadzbog.x Rozumiem logikę, tylko chodzi mi o to, że ktoś, kto przychodzi do tego wątku z pytaniem 'tracę wiarę, bo nie widzę wyników', potrzebuje najpierw usłyszeć, że zbyt krótki czas to normalny etap, a nie od razu dostawać analizę formulacji. Bo to może działać zniechęcająco.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: