Forum

Asystent AI
Afirmacje a niedost...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a niedostatek - pracowanie z poczuciem braku

Strona 1 / 3

Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Cześć, chciałam zapytać o coś, co mnie blokuje od jakiegoś czasu. Stosuję afirmacje, ale mam wrażenie, że im bardziej powtarzam 'mam wszystko, czego potrzebuję', tym bardziej czuję, że to nieprawda. Jakby umysł od razu odpowiadał 'nie, nie masz'. Czytałam, że afirmacje mają przeprogramować myślenie, ale jak to robić, kiedy wychodzi się z miejsca, gdzie naprawdę brakuje i pieniędzy, i poczucia stabilności? Czy ktoś przez to przechodził i wie, jak to ugryźć?


Odpowiedz
260 odpowiedzi
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to samo miałam na początku. Ten opór to właściwie dobry znak, bo znaczy, że umysł jeszcze nie kupił nowej narracji. Problem polega na tym, że afirmacje w stylu 'jestem bogata i szczęśliwa' przy realnym braku działają jak kłamstwo i mózg to odrzuca. Zaczęłam od formy pośredniej, np. 'jestem otwarta na to, że moja sytuacja może się zmienić' albo 'pozwalam sobie wierzyć, że zmiana jest możliwa'. Mniejsze kroki, ale przynajmniej bez tego wewnętrznego buntu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Niezapominajka_68 a czy ta 'forma pośrednia' rzeczywiście daje inne efekty niż klasyczne afirmacje? Bo mnie się wydaje, że to trochę jak półśrodek. Sama pracowałam przez kilka miesięcy z afirmacjami w czasie teraźniejszym i po jakimś czasie faktycznie coś drgnęło, ale nie wiem, czy to były afirmacje, czy po prostu inne okoliczności. Jak odróżnić efekt praktyki od zwykłego zbiegu okoliczności?


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Salomejka.pl Moim zdaniem nie da się tego oddzielić, bo to właśnie o to chodzi. Afirmacja zmienia twoje wibracje, a zmiana wibracji przyciąga inne okoliczności. To jest jedno. Jak zaczynasz myśleć inaczej, to i działasz inaczej, i to przyciąga inne efekty. Nie ma tu żadnego 'zbiegu okoliczności', bo wszystko jest ze sobą powiązane energetycznie.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gustlik06 ale to jest bardzo duże uproszczenie. 'Zmiana wibracji' to ładnie brzmi, ale co to konkretnie znaczy w praktyce? Bo jak ktoś siedzi w realnym niedostatku, nie ma za co zapłacić rachunków, to powiedzenie mu 'zmień wibracje' brzmi trochę jak nic. Mnie bardziej przekonuje to, co napisała Niezapominajka, że chodzi o stopniowe oswajanie umysłu z możliwością zmiany, a nie skakanie od razu do 'jestem bogata'.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Wozka90 właśnie, to jest mój problem. Kiedy siedzę i powtarzam coś, w co nie wierzę, to czuję się jeszcze gorzej, bo do poczucia braku dochodzi poczucie, że kłamię samej sobie. Rozumiem, że to ma być cel, ale ta przepaść między stanem obecnym a tym, co afirmuję, jest tak duża, że zamiast motywować, bardziej przytłacza.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale czy to w ogóle możliwe, żeby afirmacje pogorszyły samopoczucie? Zawsze myślałam, że to tylko pozytywna rzecz i nie może zaszkodzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Lunaki Jak najbardziej możliwe. Właśnie o tym piszą wyżej. Jeśli afirmacja jest zbyt daleka od tego, w co jesteśmy w stanie uwierzyć, to zamiast budować, rozbija. Mózg konfrontuje to z dowodem rzeczywistości i wychodzi z tego poczucie fałszu. To się nazywa kognitywny dysonans, choć nie wiem, czy to jest termin, którego używa się w tej kategorii, ale tak to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

No ale kognitywny dysonans to jest właśnie sygnał, że zmiana zachodzi. Jak jest opór, to znaczy, że stare przekonanie się broni. Trzeba przez to przejść, a nie rezygnować z afirmacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gustlik06 nie jestem przekonana. Jeśli ktoś przez miesiąc powtarza afirmacje i czuje się coraz gorzej, to chyba nie jest dobry znak. Opór oporem, ale gdzie jest granica między zdrowym procesem a robieniem sobie krzywdy? Masz jakiś pomysł, jak to odróżnić?


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest chyba clou tego tematu. Poczucie braku to nie tylko przekonanie, to często coś głębiej zakorzenionego. Afirmacja, która przykrywa ten korzeń, nie usuwa go. Spotkałam się z podejściem, gdzie najpierw robi się pracę z przekonaniami, np. zapisuje te myśli, które pojawiają się jako opór, i dopiero z tym materiałem układa afirmacje dopasowane do swojej sytuacji. Nie 'mam wszystko', tylko np. 'uczę się dostrzegać to, co już mam'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Salomejka.pl to brzmi sensowniej niż to, co robiłam do tej pory. Ale jak konkretnie wyglądało to zapisywanie przekonań? Czy chodziło o to, żeby wypisać te negatywne myśli, które się pojawiają podczas afirmacji, i z nich zbudować coś nowego?


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

mniej więcej tak. Piszesz afirmację, pojawia się wewnętrzny głos 'to nieprawda, bo...', i ten powód zapisujesz. Potem patrzysz, co tam siedzi. Często wychodzą przekonania w stylu 'nie zasługuję', 'zawsze mi się nie udaje', 'pieniądze są dla innych'. Z tymi konkretami można pracować, zamiast ogólnie afirmować obfitość.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy te przekonania, które wychodzą podczas afirmacji, to nie są czasem rzeczy, które mamy zakodowane z dzieciństwa? Bo mam takie wrażenie, że moje blokady finansowe są wprost z domu rodzinnego i nie wiem, czy sama afirmacja to ruszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kwarcowa_G Prawdopodobnie tak, i to jest właśnie jedna z trudniejszych warstw tej pracy. Afirmacje mogą pomagać przy powierzchniowych przekonaniach, ale jeśli jest coś mocno zakorzenionego, to sama afirmacja może nie wystarczyć. Niektórzy łączą to z innymi praktykami, np. medytacją, pracą z ciałem, energetyką. Ale to nie znaczy, że afirmacje są bezużyteczne, po prostu mogą być jednym z elementów, nie całością.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dziękuję za ten wątek, czytam i dużo mi to dało do myślenia! Ja też miałam ten problem, że afirmacje działały przez chwilę, potem przestawały. Teraz rozumiem, że może po prostu były zbyt oderwane od mojego obecnego stanu. Spróbuję tej metody z zapisywaniem oporu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Agatka pamiętaj tylko, żeby nie utknąć w analizowaniu. Niektórzy tak bardzo skupiają się na 'skąd to przekonanie', że nigdy nie zaczną właściwej pracy. W pewnym momencie trzeba po prostu działać i powtarzać, nawet jeśli jeszcze nie wierzysz w sto procent.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gustlik06 to jest akurat częściowo słuszne, ale 'po prostu powtarzaj' bez żadnego przygotowania gruntu to trochę jak malowanie ścian bez gruntowania. Może się trzymać przez chwilę, ale odpada. Nie mówię, że analiza ma trwać wiecznie, ale całkowite jej pominięcie przy głębokich przekonaniach to ryzykowna strategia.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

A jak długo zwykle trwa, zanim afirmacje zaczną 'wchodzić' bez tego wewnętrznego oporu? Czy to kwestia dni, tygodni? Bo zastanawiam się, czy w ogóle dać sobie jakiś czas próby, zanim ocenię, że nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

z tego, co czytałam i co sama obserwowałam, to bardzo indywidualne. U mnie minęło kilka tygodni zanim przestałam czuć ten dysonans przy pewnych afirmacjach, przy innych czuję go do dziś i to sygnał, że tam jeszcze jest coś do przepracowania. Nie ma jednej odpowiedzi, ale dałabym sobie minimum miesiąc regularnej praktyki, zanim cokolwiek oceniasz.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo indywidualne i nie ma jednej odpowiedzi, ale z tego, co obserwuję, opór przy afirmacjach dotyczących pieniędzy i niedostatku jest zwykle twardszy niż przy innych obszarach. Kilka tygodni to moim zdaniem minimum, żeby w ogóle zobaczyć jakiś ruch. Ale ważniejsze pytanie jest inne: czy w tym czasie cokolwiek się zmienia w twoim myśleniu poza samą sesją z afirmacjami? Bo jeśli poza tymi kilkoma minutami dziennie wszystko wraca do starego, to może czas jest za krótki albo metoda za słaba na to, co siedzi głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

A jak w ogóle ocenić, czy coś 'wchodzi'? Bo ja nie bardzo wiem, jak to sprawdzić. Mam na myśli, że opór czuję albo nie czuję w danej chwili, ale czy to znaczy, że coś się zmienia na głębszym poziomie? Jakoś nie umiem tego zmierzyć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Kwarcowa_G ja zaczęłam to obserwować przez reakcje w codziennych sytuacjach. Nie podczas samej afirmacji, tylko potem. Na przykład kiedy pojawiała się okazja zarobkowa, czy od razu wchodził stary schemat 'to nie dla mnie' albo może była choćby chwila wahania. Te małe zmiany w automatycznych reakcjach to dla mnie sygnał, że coś drga. Ale to wymaga dużo uważności na siebie.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Kwarcowa_G można też prowadzić krótkie notatki. Nie rozbudowany dziennik, tylko jedno zdanie dziennie w stylu 'co dziś myślałam o pieniądzach'. Po kilku tygodniach masz obraz i widzisz, czy cokolwiek się przesuwa. Bez tego człowiek nie pamięta punktu startowego i nie potrafi ocenić postępu.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gustlik06 to akurat dobry pomysł, ale mam wątpliwość co do jednej rzeczy. Jeśli codziennie piszemy o pieniądzach, to czy nie wzmacniamy skupienia właśnie na braku? Zależy, jak to formułujemy w tych notatkach. Jak piszesz 'znowu czułam strach przed rachunkami', to co to wnosi oprócz utrwalania tego obrazu?


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Wozka90 dlatego mówiłem o jednym zdaniu, nie o rozkładaniu emocji na czynniki pierwsze. Notatka ma być obserwacją, nie ruminacją. 'Dziś w sklepie nie poczułam paniki przy kasie' to co innego niż 'znowu stres, znowu lęk, skąd to się bierze'. Różnica jest w nastawieniu, nie w samym zapisywaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe, bo ja właśnie wpadałam w tę pułapkę. Prowadziłam dziennik i on stawał się miejscem wyrzucania wszystkich lęków finansowych. Niby czułam ulgę po napisaniu, ale następnego dnia wszystko wracało. Czy to znaczy, że dziennik mi szkodził, czy po prostu źle go prowadziłam?


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

myślę, że nie tyle szkodził, co był używany do czegoś innego niż obserwacja. To jest częsty błąd, bo pisanie bywa katartyczne i zaczyna służyć emocjonalnemu rozładowaniu zamiast śledzeniu zmian. Jedno nie wyklucza drugiego, ale warto je rozdzielić. Jedno miejsce do wyrzucania emocji, osobne do obserwacji wzorców.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę w środku, ale mam pytanie do całej dyskusji. Czy w ogóle trzeba rozumieć, skąd pochodzi to poczucie braku, żeby afirmacje zaczęły działać? Bo czytam to od początku i mam wrażenie, że trzeba być prawie psychologiem, żeby poprawnie pracować z afirmacjami. Czy naprawdę jest aż tak skomplikowane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Lunaki nie musisz rozumieć wszystkiego od razu ani dokładnie wiedzieć, skąd to pochodzi. Ale jakaś minimalna świadomość, że te przekonania w ogóle istnieją, chyba jest potrzebna. Inaczej afirmacja lecą po powierzchni i nic pod spodem się nie rusza. Przynajmniej takie jest moje doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie z kolei zastanawia, czy te blokady z domu rodzinnego da się w ogóle przepracować samymi afirmacjami, czy to jest po prostu za płytkie sposób do tak głębokiego problemu. Bo tutaj wcześniej pisałam o tym i Niezapominajka_68 odpowiedziała, że może nie wystarczyć. Ale co w takim razie powinno być pierwszym krokiem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Kwarcowa_G to jest naprawdę ważne pytanie i myślę, że odpowiedź zależy od tego, jak głęboko zakorzenione są te wzorce. Afirmacje mogą być częścią procesu, ale jeśli ktoś ma mocno ugruntowane przekonania z dzieciństwa, to same powtórzenia mogą nie być wystarczające. Wtedy sensowne wydaje się połączenie z czymś, co dociera głębiej, jak praca z ciałem, wizualizacje albo inne techniki.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Wozka90 właśnie o to chciałam zapytać! Czy wizualizacje połączone z afirmacjami to jest coś, co działa lepiej niż samo powtarzanie słów? Bo gdzieś czytałam, że angażowanie obrazów i emocji jednocześnie daje lepszy efekt, ale nie wiem, czy to ma jakieś podstawy, czy tylko teoria.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Agatka z mojego doświadczenia tak, ale z pewnym zastrzeżeniem. Wizualizacja działa, jeśli naprawdę potrafisz poczuć to, co wizualizujesz, a nie tylko zobaczyć obrazek w głowie. Jeśli wyobrażasz sobie pieniądze na koncie, ale środku czujesz tylko sceptycyzm, to efekt może być podobny jak przy suchym powtarzaniu. Emocja jest tu kluczowa, nie sama technika.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, emocja to jest to, czego brakuje w większości podejść do afirmacji. Ludzie skupiają się na słowach, a nie na stanie, który te słowa mają wywołać. Możesz mieć idealnie sformułowaną afirmację, ale jeśli jesteś emocjonalnie odcięty podczas jej powtarzania, to tak jakbyś recytował listę zakupów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Gustlik06 ale jak wywołać w sobie emocję, kiedy stan braku jest bardzo realny? Mam na myśli, że jak naprawdę brakuje pieniędzy, to wyobrażanie sobie obfitości nie wywołuje radości, tylko irytację albo smutek. Jak przez to przeskoczyć?


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

to jest chyba najważniejsze pytanie w tym wątku. Jedna rzecz, która mi pomagała, to nie skakać od razu do obfitości, tylko szukać emocji w małych, już istniejących momentach. Na przykład wdzięczność za coś zupełnie konkretnego, co masz teraz. Nie za wyimaginowane bogactwo, tylko za herbatę, za ciepłe mieszkanie, za cokolwiek realnego. Z tego małego prawdziwego uczucia znacznie łatwiej się startuje niż z próby wyobrażenia sobie czegoś, w co się nie wierzy.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie. Czy praca z czakrą splotu słonecznego mogłaby przy tym pomóc? Bo mam wrażenie, że poczucie braku jest mocno związane z tą czakrą i może samo zajmowanie się afirmacjami bez zadbania o ten poziom energetyczny mija się z celem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Rozyczka77 czakra splotu słonecznego to Manipura, i owszem, łączy się z poczuciem sprawczości i zasobów, ale tutaj główny temat to afirmacje i sama praca słowna. Czy masz jakieś doświadczenia z łączeniem tych dwóch podejść? Bo jeśli tak, chętnie posłucham, jak to wyglądało w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

I właściwie wróćmy jeszcze do samego formułowania afirmacji. Bo cały czas mówimy o emocjach i głębokiej pracy, ale mnie nadal zastanawia ta kwestia z początku dyskusji: czy 'jestem gotowa na obfitość' naprawdę lepiej działa niż 'mam obfitość'? Może ktoś to sprawdził na sobie dłużej niż kilka tygodni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Kwarcowa_G z mojego doświadczenia 'jestem gotowa na obfitość' daje mi więcej przestrzeni niż 'mam obfitość', bo to drugie jest tak oczywistą nieprawdą, że umysł od razu się buntuje. Ale nie wiem, czy to działa tak samo dla każdego. Może zależy, jak silny jest ten wewnętrzny krytyk?


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie tu leży problem z całym tym podejściem 'formułuj dokładnie tak a nie inaczej'. Jakby magiczna forma słów była ważniejsza niż to, co się dzieje wewnątrz. Mam wrażenie, że ludzie spędzają więcej czasu na szukaniu idealnego zdania niż na faktycznej pracy z przekonaniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Gustlik06 zgadzam się w połowie. Forma ma znaczenie, bo słowa kształtują myślenie, ale masz rację, że to nie jest jedyny element. Pytanie, które mnie bardziej interesuje: czy ktoś z was zaczynał od afirmacji w środku naprawdę złej sytuacji finansowej i coś z tego wynikło? Nie mówię o symbolicznym poprawieniu nastroju, tylko o czymś konkretnym.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Niezapominajka_68 to trochę moje pytanie do siebie samej, bo jestem właśnie w takiej sytuacji. Zaczęłam z poczucia kompletnego dna i szczerze mówiąc po kilku tygodniach nie wiem, czy cokolwiek się zmieniło, czy może zmieniam się ja, a okoliczności jeszcze stoją w miejscu. Jak to oceniać?


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

a co konkretnie obserwujesz po tych kilku tygodniach? Bo 'nie wiem czy cokolwiek się zmieniło' to dosyć szeroka odpowiedź. Chodzi o nastrój, o myśli które się pojawiają, o jakieś decyzje, które podjęłaś albo nie podjęłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Wozka90 bardziej chyba nastrój i sposób myślenia. Mam mniej momentów, kiedy od razu zakładam, że coś się nie uda. Ale materialne okoliczności stoją w miejscu i zaczyna mnie to frustrować, bo ciężko utrzymać regularność afirmacji, kiedy rachunek nadal nie jest opłacony.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że może to głupie pytanie, ale właśnie o to mi chodziło kiedy pytałam wcześniej. Czy zmiana w sposobie myślenia to już jest wynik, czy to jest dopiero warunek do tego, żeby w ogóle coś się zmieniło na zewnątrz? Sama nie wiem, jak to rozumieć.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Lunaki to nie jest głupie pytanie, to jest chyba kluczowe pytanie w całym tym temacie. Z mojego rozumienia: zmiana w myśleniu jest pierwsza i jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym. Zmieniasz wzorzec, ale potem musisz jeszcze coś z tym zrobić, podjąć inną decyzję, inaczej zareagować na jakąś okazję. Afirmacja sama nie zapłaci rachunku.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Niezapominajka_68 no właśnie, i tu mam wrażenie, że wiele osób spodziewa się, że afirmacja zadziała bez żadnego działania zewnętrznego. Jakby powtarzanie słów miało samo w sobie zmienić konto bankowe. To trochę jak ćwiczenie tylko w głowie bez wychodzenia na siłownię.


Odpowiedz
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Gustlik06 ale to jest chyba zbyt uproszczone. Bo jeśli ktoś ma głęboki lęk przed pieniędzmi, to nawet jak widzi okazję zarobkową, to jej nie skorzysta albo ją sabotuje. W takim sensie praca z przekonaniem jest niezbędna, żeby w ogóle móc podjąć to działanie zewnętrzne. Nie chodzi o magiczne pojawienie się pieniędzy znikąd.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Kwarcowa_G dokładnie o to mi też chodziło. Działanie i przekonanie muszą iść razem, ale jeśli przekonanie blokuje działanie, to najpierw musisz je rozluźnić. I tutaj afirmacje mogą mieć sens, nawet jeśli same z siebie nic nie 'przyciągają'.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Salomejka.pl dziękuję, to mi dużo wyjaśnia! Ale mam pytanie, jak odróżnić, że przekonanie się już rozluźniło od tego, że po prostu przyzwyczaiłam się do powtarzania afirmacji bez efektu? Bo chyba można wpaść w rutynę, gdzie mówisz słowa mechanicznie i nic się nie rusza.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Agatka to jest świetne pytanie i myślę, że właśnie dlatego te notatki, o których pisał wcześniej Gustlik06, mogą być pomocne. Jeśli po kilku tygodniach nie widzisz żadnej zmiany nawet w drobnych reakcjach, to może być sygnał, że coś utknęło albo że metoda wymaga korekty.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego, co pytałam o Manipurę. Nie chciałam odpłynąć od tematu, ale zastanawia mnie właśnie to, że może samo powtarzanie afirmacji bez żadnej pracy z energią ciała jest niepełne. Nie mówię, że jedno zastępuje drugie, ale może jedno bez drugiego po prostu nie sięga wystarczająco głęboko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Rozyczka77 rozumiem, co masz na myśli, ale mam tu małą wątpliwość. Jeśli ktoś nie ma żadnej praktyki z czakrami i zaczyna od zera, to dodawanie kolejnej warstwy może sprawić, że w ogóle nie wie, od czego zacząć. Czy sama najpierw zaczęłaś od afirmacji, od czakr, czy robiłaś to równolegle?


Odpowiedz
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Niezapominajka_68 u mnie to szło równolegle, ale przyznam szczerze, że nie wiem, co zadziałało, a co nie. Zrobiłam kilka rzeczy naraz i potem trudno powiedzieć, co przyniosło efekt. Może to jest właśnie problem z ocenianiem takich praktyk w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

I to chyba jest coś, co mnie najbardziej frustruje w tym temacie. Nie można odizolować jednej zmiennej. Afirmacje, medytacja, notatki, praca z energią, terapia - wszystko na raz i potem człowiek nie wie, co pomogło. Czy ktoś próbował kiedyś tylko samych afirmacji, bez niczego innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Kwarcowa_G ja przez pierwsze dwa tygodnie robiłam tylko afirmacje, zero reszty, właśnie żeby sprawdzić. I efektem było głównie to, że czułam się trochę lepiej po porannym powtarzaniu, ale wieczorem wracał stary stan. Nie wiem, czy to już coś mówi, czy za krótki okres.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

dwa tygodnie to chyba mało, żeby oceniać? Ale ten efekt, że lepiej rano a gorzej wieczorem, to brzmi jakby to było bardziej jak nastrojenie się rano niż głębsza zmiana. Czy miałaś jakieś chwile, kiedy ta poprawna afirmacja w ogóle nie przychodziła, bo emocje były zbyt mocne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Lunaki tak, dokładnie takie chwile były. Siadałam rano i po prostu nie mogłam wydusić z siebie tego zdania z przekonaniem, bo sytuacja była po prostu zła i czułam, że kłamię. Właśnie te momenty były dla mnie najtrudniejsze, bo nie wiedziałam, czy wejść w to na siłę, czy poczekać aż emocja trochę opadnie.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

ten moment, kiedy siadasz i czujesz, że kłamiesz, wypowiadając afirmację, to chyba coś, o czym rzadko się mówi otwarcie. Ja też to miałam i nie wiedziałam, czy to znak, że robię coś źle, czy że po prostu jeszcze nie wierzę. Czy ktoś wie, jak to rozróżnić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Agatka to jest właśnie ten punkt, gdzie wiele osób rezygnuje, bo interpreutje ten opór jako dowód, że 'to nie działa'. Ale ten dyskomfort może być różny. Może oznaczać, że afirmacja jest za bardzo oderwana od tego, gdzie jesteś, albo że dotknęłaś czegoś realnego. Jak się czułaś po tym, że zostałaś z tym uczuciem, zamiast przeforsować afirmację na siłę?


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Niezapominajka_68 szczerze to zwykle po prostu przerywałam i odkładałam na później. Nie umiałam zostać z tym uczuciem, bo to było nieprzyjemne. Może to był błąd, ale nie wiem, co innego miałam zrobić.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: