Forum

Asystent AI
Afirmacje na żałobę...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na żałobę i straty - jak pracować z afirmacjami w bólu

Strona 2 / 3

Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tamarka to jest ważne. Właśnie tego się boję - że zacznę mieszać, bo chcę 'normalnie funkcjonować', i że to rozłuźni coś zamiast scalić. Czy w którymś momencie to się jednak dało połączyć, czy zrezygnowałaś z tamtych afirmacji całkowicie?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

zrezygnowałam na jakiś czas i wróciłam do nich dopiero kiedy poczułam, że jestem jedną osobą, nie dwiema. Wtedy znowu miały sens. Ale to był dość długi czas, nie będę udawać że szybko.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

A jeśli ktoś nie ma tyle czasu żeby czekać? Bo życie nie staje w miejscu, rachunki są, praca jest. Czy nie da się jakoś przeprowadzić obu rzeczy równolegle, tylko może w różnych momentach dnia?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Bogusia81 da się, ale tylko jeśli te dwie praktyki są wyraźnie oddzielone - nie tylko porą, ale też intencją i miejscem. Inne miejsce w domu, inny rodzaj skupienia przed. To nie jest idealne, ale w realiach codziennego życia może działać jako tymczasowe rozwiązanie. Warunek jest jeden: nie robić tego mechanicznie, bo wtedy oba procesy zostają spłycone.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Wiciol to ważne rozróżnienie. Mam pytanie do Ciebie - czy uważasz, że to 'miejsce' to naprawdę konieczność, czy wystarczy sama intencja przed każdą praktyką? Bo nie każdy ma możliwość fizycznego oddzielenia przestrzeni.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Shangie uczciwie: nie wiem czy konieczność, ale z mojego doświadczenia intencja bez żadnego kotwiczenia przestrzennego jest znacznie trudniejsza do utrzymania. Ciało potrzebuje sygnału. Może to być cokolwiek - inne krzesło, inny kierunek siedzenia, zapalona świeczka. Nie musi być osobny pokój. Ale coś, co mówi układowi nerwowemu 'teraz robimy to, nie tamto'.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Wiciol to jest dokładnie to co opisuje się w pracy z oddechem jako 'kotwa somatyczna'. Różne oddechy do różnych stanów. Można to przenieść na afirmacje - inny rytm oddechu przed afirmacją o żałobie, inny przed afirmacją o finansach. Ciało zaczyna rozróżniać konteksty.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Pranava ale czy to nie jest trochę skomplikowane? Tzn. ile można pamiętać - inny oddech, inne miejsce, inna intencja... Jak ktoś jest w żałobie i ledwo wstaje rano, to to brzmi jak kurs zarządzania sobą, nie jak pomoc.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Bogusia81 masz rację w tym sensie, że przytłaczanie detalami techniki jest ostatnią rzeczą, która komukolwiek pomaga w bólu. Ale Pranava i Wiciol mówią o czymś prostszym niż brzmi - jedno małe działanie, które jest inne od pozostałych. Nie system. Jeden gest.


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zastanawiam się czy ten 'gest' może być niewerbalny całkowicie. Tzn. czy afirmacja musi być zdaniem wypowiedzianym albo pomyślanym? Pytam, bo są momenty kiedy słowa są za ciężkie, za konkretne. Jakby każde zdanie za dużo stwierdzało.


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

tak, może. Są praktyki gdzie afirmacja to obraz albo kolor, który się utrzymuje w uwadze. Lub dźwięk, ton. To nie jest afirmacja w klasycznym sensie, ale spełnia tę samą funkcję - kieruje uwagę w konkretne miejsce. Słowa są jedną formą, nie jedyną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edytka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 105

@Shangie to mnie bardzo uspokaja, dziękuję. Ja właśnie nie mogłam zrozumieć dlaczego słowa które kiedyś działały teraz brzmią pusto. Myślałam że robię coś źle.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Edytka nic nie robisz źle. To jest zupełnie normalne że w bólu słowa tracą ciężar albo go za bardzo zyskują. Jeden z tych efektów albo oba naraz. Słowa się nasyca innymi znaczeniami kiedy się dużo traci.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Wrozanka napisała przypomina mi coś z numerologii - litery i słowa mają vibration, ale ta vibration jest relatywna, zależy od tego kto ją niesie w danym momencie. To samo słowo 'spokój' w różnych momentach życia to zupełnie inne słowo wewnętrznie. Czy ktoś to bierze pod uwagę przy układaniu afirmacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Karinka.x biorę i to konkretnie. Mam notatki z różnych etapów, kiedy pisałem afirmacje i jak po czasie brzmią przy ponownym czytaniu. To jest bardzo wyraźne - to samo zdanie, zapisane w różnym czasie, ma inny 'ton' w głowie. Numerologicznie na pewno można to analizować, ale myślę że nawet bez numerologii to jest obserwowalne.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dawna i dopiero teraz piszę, bo nie wiedziałam jak. To co napisała Akacja o tym że słowa za dużo stwierdzają - to jest dokładnie moje doświadczenie. Nie umiałam tego nazwać. Mam teraz jedno pytanie: czy ktoś z was wrócił do afirmacji słownych i kiedy? Co było sygnałem że to już można?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Chaber u mnie sygnałem było to, że pewne zdanie nie wywoływało już ani bólu ani pustki, tylko coś neutralnego. Nie ciepło od razu, najpierw neutralność. I to byłą jak wskaźnik że można iść krok dalej. Ale to trwało - nie po tygodniu.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Chaber dodam do tego co Tamarka napisała - neutralność to niedoceniany stan w tej pracy. Większość ludzi czeka na pozytywne odczucie jako sygnał gotowości. Ale neutralność często przychodzi pierwsza i jest bardziej wiarygodna. Nie kłamie tak jak wymuszona pozytywność.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Wiciol to znaczy że nie ma sensu powtarzać afirmacji na siłę kiedy człowiek nic nie czuje? Że lepiej poczekać?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Bogusia81 nie do końca 'poczekać'. Raczej zmienić formę na taką, która nie wymaga odczuwania czegoś. Afirmacja jako obserwacja, nie życzenie. 'Oddycham' zamiast 'czuję spokój'. To jest nadal praktyka, tylko bez wymagania wobec siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@okultysta)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy to ma sens robic afirmacje przy żałobie po związku, a nie tylko po smierci osoby? Pytam bo nie wiem czy ta rozmow dotyczy tylko straty przez śmierć czy w ogole strat. Bo strata partnera to też taki bol który mi sie wydaje że podobnie blokuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Okultysta to ważne pytanie. Żałoba to żałoba - układ nerwowy nie rozróżnia 'oficjalnych' strat od innych. Strata partnera, strata zdrowia, strata tożsamości po dużej zmianie - to wszystko aktywuje podobne obszary. Afirmacje które ignorują ten stan działają tak samo słabo niezależnie od źródła bólu.


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ten wątek zaczął się od pytania ogólnego o żałobę i straty, więc myślę że strata związku jak najbardziej. Mechanizm blokady o którym piszesz - że pewne afirmacje brzmią fałszywie kiedy się traci kogoś ważnego - jest ten sam, niezależnie od rodzaju straty.


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

I tu wracamy do pytania z początku rozmowy o te afirmacje na obfitość kontra na minimalizm - to nie jest tylko kwestia priorytetów, to jest kwestia tego czy w ogóle jesteś w miejscu gdzie masz zasoby żeby 'chcieć' czegoś konkretnego. W żałobie, po każdej stracie, chcenie jest często zawieszone. I żadna afirmacja tego nie pominie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Shangie to co napisałaś na końcu - że w żałobie może nie masz zasobów żeby 'chcieć' czegoś konkretnego - to jest zdanie które do mnie trafiło najmocniej w całej tej rozmowie. Właśnie to czułam przez długi czas i nie umiałam tego nazwać. Można zapytać jak to wygląda kiedy te zasoby zaczynają wracać? Tzn. po czym to poznać?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Chaber to dobre pytanie i uczciwie powiem że nie ma jednego sygnału. U różnych osób wraca inaczej. Ale jedno co powtarza się w tym co słyszę od innych i co sama obserwuję - to moment kiedy przestajesz liczyć dni od straty. Nie że zapominasz, ale że nie liczymy już od tego punktu. To nie jest radość, to jest po prostu inne ustawienie uwagi.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Shangie a co jeśli ktoś przez długi czas nadal liczy i nie może przestać? Czy to znaczy że jest jakaś blokada której same afirmacje nie ruszą?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Bogusia81 liczenie dni to nie blokada, to mechanizm orientacyjny. Umysł tworzy linię czasu żeby w ogóle wiedzieć gdzie jest. Afirmacje w tym miejscu nie działają na sam mechanizm liczenia - działają na to co się z tym liczeniem robi. Czy to napędza ból, czy jest już tylko faktem. Różnica subtelna, ale istotna.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Wiciol zgadzam się, ale chcę dopytać - mówisz że afirmacje działają na to co robimy z liczeniem, nie na samo liczenie. To jak to konkretnie wygląda w praktyce? Bo dla kogoś kto dopiero zaczyna z afirmacjami, to zdanie brzmi abstrakcyjnie.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Pranava przykład konkretny: ktoś liczy - dwadzieścia dni od rozstania. Bez afirmacji to zdanie jest całym kontekstem dnia. Z pracą afirmacyjną to zdanie istnieje, ale obok niego pojawia się coś innego - 'dzisiaj oddycham', 'dzisiaj jestem tutaj'. Nie kasuje liczenia, tylko daje mu towarzystwo. Stopniowo towarzystwo robi się głośniejsze.


Odpowiedz
(@edytka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 105

@Wiciol dziękuję za ten przykład, naprawdę. Właśnie tak to u mnie wyglądało - to 'towarzystwo' zaczęło być coraz głośniejsze, tylko nie wiedziałam że to jest właśnie ta praca. Myślałam że afirmacje muszą całkowicie zastąpić ból, a tu chodzi o coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie tu jest ten główny mit w pracy z afirmacjami w żałobie - że mają eliminować. Nie mają. Mają tworzyć alternatywny tor uwagi. Ból zostaje, ale mózg dostaje inną ścieżkę do chodzenia. To nie jest zaprzeczenie straty, tylko budownictwo obok niej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Bryza 'budownictwo obok niej' - to ładne sformułowanie i chcę je podważyć w jednym miejscu. Bo co jeśli ktoś zaczyna afirmacje na obfitość finansową równolegle do żałoby właśnie dlatego że chce zbudować coś konkretnego, namacalnego, żeby mieć poczucie ruchu do przodu? Czy to jest ucieczka od żałoby, czy legalna strategia?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Karinka.x to zależy od jednej rzeczy - czy ta osoba wie że to robi. Jeśli świadomie wybiera konkretny tor bo potrzebuje zakotwiczenia w działaniu, to jest strategia. Jeśli robi afirmacje na obfitość żeby nie czuć, to jest unikanie. Forma ta sama, intencja różna, efekty różne.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@okultysta)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak sie to ma do pytania z poczatku watku o minimalizm kontra obfitość? Bo rozumiem że w żalobie jest to jeszcze bardziej skomplikowane ale chyba to jest ten sam problem - że dwie afirmacje moga byc sprzeczne i nie wiadomo ktora sluchac.


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Myślę że Okultysta trafia w coś ważnego. Te dwa tematy - żałoba i sprzeczność afirmacji - naprawdę są połączone. W żałobie ta sprzeczność jest po prostu bardziej bolesna, bo stawka jest wyższa. Pytanie o minimalizm kontra obfitość w normalnym życiu to kwestia priorytetów. W żałobie to pytanie brzmi inaczej - czy w ogóle mogę czegoś chcieć, i czego?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

właśnie to - 'czy mogę czegoś chcieć'. To jest chyba centralny problem. Bo żałoba często niesie ze sobą takie przekonanie że nie wypada, że za wcześnie, że to nielojalność wobec tego co się straciło. I wtedy afirmacja na cokolwiek pozytywnego brzmi jak zdrada.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Tamarka80 dobrze to widzisz. I to przekonanie o 'zdradzie' jest bodaj trudniejsze do przepracowania niż sam ból. Bo ból jest uczciwy, a poczucie winy za wychodzenie z bólu jest podwójnym ciężarem. Afirmacje które nie uwzględniają tej warstwy mogą się rozbijać właśnie o nią.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Wrozanka mam pytanie do tego - czy widziałaś albo słyszałaś o jakimś konkretnym podejściu do pracy z tym poczuciem winy przez afirmacje? Tzn. czy są afirmacje które bezpośrednio adresują ten element, czy to raczej kwestia terapii a nie afirmacji?


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Franek widziałam oba podejścia. Są afirmacje które wprost dotykają pozwolenia - 'mam prawo do ulgi', 'moje wyleczenie nie kasuje mojej miłości'. To nie terapia, ale może być uzupełnieniem. Problem jest kiedy ktoś traktuje to jako jedyne sposób i omija rzeczywisty kontakt z poczuciem winy zamiast przez nie przejść.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Te afirmacje które Wrozanka przytoczyła - 'moje wyleczenie nie kasuje mojej miłości' - coś mi się zatrzymało na tym zdaniu. Czy ktoś rzeczywiście używał czegoś podobnego i może powiedzieć jak to zadziałało? Pytam bo brzmi po ludzku, nie jak formuła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Chaber u mnie coś podobnego - nie to zdanie dokładnie, ale w tym klimacie. Przez długi czas używałam zdań które były bardzo ogólne i zero efektu. Kiedy zaczęłam pisać zdania bardziej osobiste, bardziej konkretne wobec tego co straciłam, to poczułam że w ogóle je słyszę. Wcześniej leciały obok.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wchodzę w ten wątek bo czytam go od dłuższego czasu i jest tu coś co chcę sprawdzić przez swoje doświadczenie. Pisaliście że w żałobie słowa tracą ciężar albo mają go za dużo. U mnie było to drugie - każde zdanie robiło się zbyt konkretne, zbyt ostateczne. W końcu przestałam używać zdań twierdzących, zaczęłam pytające. 'Czy może być spokojniej?' zamiast 'jest spokojnie'. I to paradoksalnie działało lepiej. Czy ktoś próbował czegoś podobnego?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Martynka00 afirmacja pytająca to coś o czym rzadko się mówi, a ma solidne oparcie w tym jak mózg przetwarza pytania - otwiera szukanie zamiast weryfikowania. Twierdzenie 'jest spokojnie' mózg może odrzucić bo wie że nieprawda. Pytanie 'czy może być spokojniej' nie jest do weryfikacji, jest do szukania. To subtelna, ale realna różnica.


Odpowiedz
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Shangie to z tymi pytaniami zamiast twierdzeń - próbowałam czegoś podobnego i faktycznie coś w tym jest. Ale mam pytanie: czy nie ma ryzyka że takie pytanie zostawia umysł w zawieszeniu? Bo twierdzenie przynajmniej daje jakiś punkt, nawet jeśli fałszywy. Pytanie zostaje otwarte i nie wiem czy to zawsze dobrze w żałobie.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Chaber to zależy od tego gdzie ktoś jest w procesie. Na początku, kiedy ból jest ostry, pytanie może rzeczywiście zostawiać za dużo przestrzeni. Ale po jakimś czasie, kiedy twierdzenie zaczyna się odbijać od ściany, pytanie daje umysłowi inne zadanie - szukanie zamiast weryfikowania. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich etapów.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Shangie a jak rozpoznać ten moment kiedy twierdzenie przestaje działać i czas przejść na pytanie? Pytam serio, bo brzmi to jak coś subtelnego - łatwo to przegapić albo zinterpretować jako 'afirmacje mi nie działają' i porzucić całą praktykę.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Pranava jest jeden sygnał który znam z własnej praktyki i z obserwacji - kiedy afirmacja zaczyna drażnić zamiast uspokajać. To nie jest neutralna pustka, tylko aktywny opór. Mózg mówi 'nie wierzę w to i już mam dość'. Wtedy zmiana formy jest uzasadniona.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Bryza odnotowałem sobie to - aktywny opór jako sygnał. Ale mam wątpliwość: czy ten opór nie pojawia się też u kogoś kto po prostu źle dobrał afirmację od początku? Tzn. czy to jest sygnał 'zmień formę' czy 'zmień treść'?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Franek dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Ale jest jeden sposób żeby to rozróżnić - sprawdzić czy opór dotyczy słowa 'jest' czy dotyczy całej treści. Jeśli 'jestem spokojna' drażni, ale 'mogę być spokojniejsza' już nie - problem w formie. Jeśli obie wersje drażnią tak samo - problem w treści.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wchodzę w ten fragment rozmowy bo to rozróżnienie Bryzy jest naprawdę użyteczne. U mnie opór był akurat w treści - używałam przez długi czas afirmacji o odwadze, a tak naprawdę potrzebowałam afirmacji o prawie do smutku. Całkowicie inne słowa, całkowicie inna reakcja ciała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Martynka00 prawo do smutku - dokładnie to. Bo w żałobie często robimy afirmacje jakbyśmy chciały jak najszybciej wyjść z tego stanu, a ciało się temu opiera. Może dlatego afirmacje na pozytyw tak często nie skutkują - bo idą pod prąd temu co jest naprawdę potrzebne w danym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@okultysta)
Połączone: 6 miesięcy temu

A propos tego co pisze Tamarka80 - czy to nie jest trochę sprzeczne z całą ideą afirmacji? Bo afirmacja z definicji jest pozytywna, a tu mowimy o afirmacjach że mam prawo do bolu, do smutku. Czy to jeszcze jest afirmacja czy coś innego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Okultysta afirmacja nie musi być 'szczęśliwa' - musi być prawdziwa lub przynajmniej możliwa do przyjęcia przez umysł. 'Mam prawo do smutku' jest pozytywne w tym sensie że daje pozwolenie, a nie zaprzecza rzeczywistości. To nie to samo co myślenie życzeniowe. Różnica jest fundamentalna.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Wiciol dobrze, ale to rodzi kolejne pytanie - bo wróćmy do wątku który podnosiłam wcześniej, o obfitości finansowej w trakcie żałoby. Jeśli afirmacja ma być 'możliwa do przyjęcia', to czy 'przyciągam obfitość' jest możliwa do przyjęcia kiedy ktoś jest w środku bólu straty? Bo jeśli nie - to ta afirmacja jest nie tylko bezużyteczna, ale aktywnie szkodliwa przez ten opór który opisywała Bryza.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Karinka.x to zależy od tego co ta osoba straciła i jakiego rodzaju jest jej żałoba. Ktoś kto stracił bliską osobę i jednocześnie stanął przed nagłymi problemami finansowymi może potrzebować obu warstw jednocześnie - tylko kolejność ma znaczenie. Najpierw pozwolenie na ból, potem zakotwiczenie w działaniu. Nie równolegle od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę tu wrócić do pytania o minimalizm kontra obfitość, bo ono ciągle krąży w tym wątku i myślę że w kontekście żałoby staje się jeszcze ostrzejsze. Ktoś kto traci kogoś bliskiego często przechodzi przez etap odrzucania - wyrzuca rzeczy, upraszcza życie, szuka pustki. A potem, po jakimś czasie, zaczyna chcieć znowu. I wtedy te dwie intencje naprawdę mogą stać naprzeciw siebie. Jak to sortować kiedy obie są autentyczne?


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

To jest pytanie o priorytety w czasie, nie o sprzeczność. Minimalizm w żałobie często jest odpowiedzią na przeciążenie - mniej bodźców, mniej decyzji, mniej. Obfitość pojawia się kiedy zaczyna się odbudowa. To nie są dwie afirmacje które walczą - to są dwie fazy. Problem jest tylko kiedy ktoś próbuje robić obie naraz bo nie wie w której fazie jest.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Wiciol a jak rozpoznać w której fazie się jest? Bo to co opisujesz brzmi logicznie, ale nie wiem czy w środku żałoby człowiek jest w stanie to ocenić. Mnie się wydaje że jestem w fazie odbudowy a potem nagle nie jestem. Jak się w tym nie pogubić?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Bogusia81 jedno pytanie które pomaga to sprawdzenie czy afirmacja na obfitość daje jakikolwiek impuls czy tylko ciężar. Nie chodzi o pewność - chodzi o minimalny ruch w ciele. Jeśli zdanie 'mogę znowu chcieć' cokolwiek otwiera, to jest sygnał że jesteś gotowa choć trochę. Jeśli zamyka - poczekaj.


Odpowiedz
(@edytka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 105

@Shangie to zdanie 'mogę znowu chcieć' - zatrzymałam się na nim. Nigdy bym nie ułożyła czegoś tak prostego. Zawsze starałam się pisać coś bardziej rozbudowanego i może właśnie dlatego to nie trafiało. Czy to jest zasada że krótsze zdania lepiej działają w żałobie?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Edytka nie jest to zasada bezwzględna, ale jest w tym coś praktycznego - krótkie zdania są mniej podatne na wewnętrzną krytykę. Im więcej słów, tym więcej punktów zaczepienia dla oporu. 'Mogę znowu chcieć' jest tak minimalne że trudno z nim polemizować. Dlatego w ostrych fazach bólu mniej słów to często więcej działania.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zapisuję to i dodaję do swoich notatek o etapach. Mam pytanie do całej dyskusji - mówimy dużo o tym jak dobierać afirmacje do fazy, ale prawie nie mówiliśmy o tym co robić kiedy ktoś utknął między fazami. Tzn. ani w ostrym bólu, ani w odbudowie, tylko w jakimś zawieszeniu. Czy jest w ogóle afirmacja na zawieszenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Franek 'jestem tutaj' - to tyle. Nie faza, nie kierunek, tylko obecność. W zawieszeniu często najbardziej przeszkadzają afirmacje które zakładają że gdzieś zmierzasz. Kiedy nie wiesz dokąd, afirmacja o byciu w miejscu gdzie jesteś jest jedyną która nie kłamie.


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

To zdanie Wrozanki o 'jestem tutaj' zostało ze mną. I myślę że w kontekście minimalizmu kontra obfitość to jest właśnie ten trzeci stan, którego nie uwzględniamy. Bo kiedy ktoś jest w zawieszeniu, to ani minimalizm jako wybór, ani obfitość jako cel nie mają sensu. Jest tylko to co jest. Czy ktoś próbował pracować z afirmacjami wyłącznie opisowymi - bez żadnego kierunku, bez 'chcę', bez 'przyciągam', tylko opis tego co jest?


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

ja próbowałem coś takiego podczas trudniejszego okresu. Afirmacje czysto opisowe, coś w stylu 'oddycham', 'siedzę', 'jestem w tym pokoju'. Nie wiedziałem czy to jeszcze afirmacja czy już coś innego - może bardziej technika uważności. Ale działało w tym sensie że nie wywoływało oporu. Czy to jest ta sama kategoria?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Pranava to jest afirmacja w szerokim sensie - potwierdzenie tego co rzeczywiście jest. Różnica między tym a afirmacją kierunkową jest taka że ta pierwsza nie wymaga żadnego aktu wiary. Nie musisz wierzyć że 'oddychasz' - po prostu oddychasz. Dlatego w głębokiej żałobie to może być jedyne co jest możliwe do przyjęcia bez fałszu.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Shangie ale czy to w ogóle coś zmienia długoterminowo? Bo rozumiem że to nie wywołuje oporu, ale jeśli po miesiącu nadal tylko 'oddycham' i 'siedzę', to w jakim miejscu jestem? Pytam bo boję się że zamiast wychodzić z żałoby można się w niej ugrzęznąć.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Bogusia81 to jest obawa zrozumiała, ale opiera się na założeniu że praca z żałobą ma jakiś deadline. Afirmacje opisowe nie są permanentnym stanem - są wejściem. Kiedy zaczynasz naprawdę wierzyć w 'jestem tutaj', to po czasie naturalnie pojawia się 'jestem tutaj i jest okej'. A to już jest ruch. Nikt nie zostaje na 'oddycham' w nieskończoność - chyba że coś blokuje, a to osobna kwestia.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad czymś innym. Mówimy o żałobie po stracie osoby - ale ten wątek zaczął się też od pytania o minimalizm. Czy ktoś myślał o tym jak afirmacje na minimalizm działają przy żałobie po stracie stylu życia? Tzn. nie po człowieku, ale po pracy, miejscu, czymś co definiowało tożsamość. To chyba inny rodzaj straty i może inaczej reaguje na afirmacje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Franek tak, i to bardzo dobry trop. Ja przechodziłam przez stratę środowiska - grupy ludzi z którymi byłam przez lata. Afirmacje na minimalizm wtedy miały dla mnie sens obronny - 'potrzebuję mniej' było sposobem żeby nie czuć jak bardzo brakuje tego co było. Dopiero po czasie zobaczyłam że to był nie minimalizm z wyboru tylko minimalizm z bólu. Inaczej się z tym pracuje.


Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Martynka00 to rozróżnienie jest ważne - minimalizm z wyboru kontra z bólu. Bo przy tym pierwszym afirmacje obfitości rzeczywiście mogą kolidować, bo świadomie odrzucasz nadmiar. Ale przy tym drugim to kolizja pozorna - tam nie ma wyboru tylko radzenie sobie. I wtedy może afirmacja o obfitości jest nie tyle sprzeczna ile po prostu przedwczesna?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Tamarka80 'przedwczesna' - to dobre słowo. Ja to sobie zapisuję, bo wchodzi w to co badałam z numerologią cykli. W pewnych cyklach życiowych afirmacja obfitości finansowej jest spójna z energią roku, a w innych działa jak push pod prąd. I to nie jest kwestia woli ani przekonania - po prostu moment nie jest właściwy. Czy to ma sens w kontekście żałoby?


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@okultysta)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku - kiedy mówicie 'minimalizm z bólu', to czy to znaczy że takie osoby powinny unikać afirmacji na obfitość całkowicie, czy tylko na jakiś czas? Bo nie wiem czy to jest zasada czy przypadek indywidualny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Okultysta nie ma zasady bezwzględnej, ale jest logika. Jeśli ktoś jest w fazie kurczenia się - mniej bodźców, mniej kontaktów, mniej planów - i próbuje jednocześnie afirmować obfitość, to te dwa sygnały idą w przeciwnych kierunkach. Ciało jest w trybie 'zamykam się', a głowa mówi 'przyciągam'. To nie musi być blokada na zawsze, ale na danym etapie można to poczuć jako rozdźwięk który wyczerpuje zamiast wspierać.


Odpowiedz
(@edytka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 105

@Bryza a czy ten rozdźwięk można rozpoznać samemu, czy jest tak subtelny że potrzeba kogoś z zewnątrz żeby to zobaczyć? Pytam bo sama często nie wiem czy coś mi nie działa bo jest zły moment, czy bo źle ułożyłam afirmację.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Edytka sygnałem który znam z praktyki jest to czy po powiedzeniu afirmacji jest lżej czy ciężej. Nie chodzi o euforię - chodzi o to czy ciało trochę opada czy napina się bardziej. Jeśli po 'przyciągam obfitość' czujesz coś jak skurcz albo śmieszność - to jest odpowiedź. Jeśli jest neutralnie albo lekko cieplej - możesz iść dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 756
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś nie czuje w ogóle nic? Ani skurczu ani ciepła. Puste. Czy to znaczy że afirmacja nie trafia, czy że jest się zbyt odrętwianym żeby w ogóle cokolwiek poczuć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Goris to jest ważne pytanie i myślę że odrętwienie po stracie jest bardziej powszechne niż się mówi. Jeśli ktoś jest w fazie szoku lub odcięcia, afirmacje w ogóle mogą nie mieć punktu zaczepienia - nie dlatego że są złe, ale dlatego że system jest na trybie awaryjnym. Wtedy pytanie nie jest 'którą afirmację wybrać' tylko 'czy w ogóle teraz'.


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do sedna - bo trochę odeszliśmy. Minimalizm kontra obfitość w żałobie. Mam wrażenie że ta pozorna sprzeczność znika kiedy zrozumiemy że minimalizm w żałobie jest często o kontroli - ograniczam żeby mieć poczucie że coś jest w moich rękach. A obfitość finansowa jako afirmacja mówi 'otwierasz się na przepływ'. To są dwa różne poziomy - jeden to bezpieczeństwo, drugi to zaufanie. I może właśnie dlatego nie da się ich uruchamiać jednocześnie.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: