Forum

Asystent AI
Afirmacje a słowa z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a słowa zakażone - kiedy słowo samo w sobie blokuje nas

Strona 1 / 2

Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ostatnio siedzę nad afirmacjami i natknęłam się na coś, o czym nigdzie nie czytałam wprost. Chcę afirmować sobie lepszą pracę, ale moja koleżanka właśnie dostała dokładnie to, o czym marzę - stanowisko, zarobki, wszystko. I kiedy próbuję powtarzać 'mam dobrą, doświęcającą pracę', to gdzieś w środku pojawia się coś nieprzyjemnego. Jakby zazdrość wchodziła w samo słowo i je brudziła. Nie wiem, jak to nazwać. Czy ktoś miał coś podobnego? Czy to znaczy, że te afirmacje po prostu u mnie nie działają, bo mam jakiś blok?


Odpowiedz
162 odpowiedzi
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest bardzo konkretny problem i dobrze, że go w ogóle zauważyłaś, bo większość ludzi tylko czuje, że 'coś nie gra', i rzuca afirmacje po tygodniu. To, o czym piszesz, ja nazywam roboczo słowem zakażonym - słowo samo w sobie jest neutralne, ale twój umysł już je skojarzył z konkretną osobą, sytuacją, bólem. I kiedy próbujesz je wypowiedzieć jako coś swojego, ono 'smakuje' cudzym życiem, nie twoim. Pytanie do ciebie: czy to dotyczy tylko tej jednej afirmacji, czy szerzej - wszystkiego, co jest w obszarze pracy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Czesia61 głównie pracy, ale teraz jak się zastanawiam, to podobnie mam z 'zasługuję na miłość' - i tam też mam przed oczami konkretną osobę, która ma relację, której mi brakuje. Więc może to szersze. Ale skąd to się bierze? Czy to jest wina tej zazdrości, czy raczej poczucia winy za tę zazdrość?


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

To rozróżnienie, które wrzuciłaś na końcu, jest kluczowe. U mnie było dokładnie tak - nie sama zazdrość blokowała afirmację, tylko wstyd za to, że zazdroszczę. Powtarzam 'mam obfitość w życiu' i jednocześnie gdzieś w tle słyszę własny głos, który mówi 'ale jak możesz to mówić, skoro przed chwilą cieszyłaś się, że tamtej nie wyszło'. I to drugie zdanie jest głośniejsze niż afirmacja.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja bym tutaj zwolnił z szukaniem przyczyny i zapytał o co innego: co konkretnie czujesz w ciele, kiedy wypowiadasz tę afirmację? Bo to, co opisujecie - i Powojka, i Bernadka - to jest sygnał, że umysł nie kupuje tego zdania. Ale nie dlatego, że afirmacja jest zła. Dlatego, że jest za duży skok między stanem obecnym a tym, co mówisz. Słowo 'zakażone' to ładna metafora, ale mechanizm jest chyba prostszy - mózg wykrywa sprzeczność i generuje opór.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Donat55 nie do końca się zgadzam, że to tylko kwestia skoku. Byłam na takim etapie, że naprawdę wierzyłam, że zasługuję na dobrą pracę, nie miałam wątpliwości co do siebie - i nadal konkretne słowa nie 'szły', bo były zbyt mocno przyklejone do cudzej historii. To nie był brak wiary we własne słowa. To było coś innego, bardziej jak... skojarzeniowe zanieczyszczenie.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Czesia61 dobrze, przyjmuję tę poprawkę. Czyli rozróżniasz dwa mechanizmy: jeden to klasyczny dysonans poznawczy między afirmacją a stanem faktycznym, a drugi to właśnie to zakażenie przez cudze skojarzenie. Jak rozróżniłaś, który masz?


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja to czuję po tym gdzie się dzieje - jak mam dysonans, to jest coś w głowie, takie 'nie wierze w to'. A jak zakażenie przez zazdrość, to idzie w pierś albo w żołądek. Fizycznie inaczej. Nie wiem czy to reguła, ale u mnie tak to działa od lat i dość dobrze mi to poządkuje co z czym pracować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Kostroma to ciekawe, że tak to czujesz cieleśnie. Ja chyba tego nie potrafię jeszcze rozróżnić, wszystko zlewa mi się w jedno 'coś jest nie tak'. Jak ćwiczyłaś tę uważność na ciało, żeby to odróżniać?


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Pozwolę sobie wejść w ten wątek, bo jest tu kilka rzeczy naraz i warto je porozdzielać. Zazdrość i poczucie winy to dwie różne energie i mieszanie ich w jednym worku przy pracy z afirmacjami jest źródłem wielu nieporozumień. Zazdrość to sygnał - mówi ci, że czegoś chcesz. Sama w sobie nie blokuje. To poczucie winy za zazdrość tworzy to, co Czesia słusznie nazwała zakażeniem. Bo wtedy do słowa 'praca' doczepione jest 'i wiem, że jestem złym człowiekiem, że o to chcę'. Afirmacja wypowiedziana z takim bagażem faktycznie traci spójność.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Krysztal więc co wtedy? Pracować najpierw nad poczuciem winy, a afirmacje zostawić na później? Czy można pracować równolegle?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Bernadka02 to zależy od głębokości tego poczucia winy. Jeśli jest powierzchniowe - 'czuję się trochę nieswojo' - można afirmować równolegle, tylko trzeba zmienić sformułowanie. Zamiast afirmować bezpośrednio rzecz skojarzoną z tą osobą, afirmujesz coś bardziej swojego, co nie ma tego zakażenia. Nie 'mam taką pracę jak Magda', tylko coś zupełnie swojego, bez porównania. Jeśli poczucie winy jest głębsze, wychodzi poza zazdrość w konkretną relację - to wtedy afirmacje są jak tynkowanie ściany z wilgocią. Ładnie wygląda przez chwilę.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja mam pytanie z innej strony, bo słucham tej rozmowy i nie bardzo rozumiem. Czy to znaczy, że jak ktoś mi zazdrości, to moje afirmacje też mogą zostać zakażone? Tzn. cudza zazdrość może wejść w moje słowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Janusz78 nie, to działa tylko od środka. Zakażenie, o którym tutaj rozmawiamy, pochodzi z własnych emocji - twojej zazdrości i wstydu za nią. Cudza zazdrość to osobny temat, tam mówimy o energii zewnętrznej, uroku itd. - i to już zupełnie inna rozmowa.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam notatki z różnych podejść do afirmacji i nigdzie tego wprost nie napisano, ale przy porównaniu metod wychodzi mi jeden wzorzec. Im bardziej afirmacja jest zakorzeniona w 'ja tego chcę' zamiast 'ja to mam tak jak ten/ta', tym rzadziej pojawia się ten rodzaj oporu. To jakby sama gramatyka afirmacji zabezpieczała albo nie przed tym zakażeniem. 'Jestem spełniony zawodowo' kontra 'mam pracę taką jak X' - to drugie prawie z definicji otwiera porównanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Zenek75 to ważna obserwacja. Tylko że to zakażenie nie zawsze jest w samym sformułowaniu. Czasem masz afirmację zupełnie swoją, bez porównania, a i tak uruchamia się ten mechanizm, bo słowo klucz - 'praca', 'miłość', 'pieniądze' - jest tak obciążone konkretnymi skojarzeniami z konkretną osobą, że sama zmiana zdania nie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mam pytanie do Czesi albo Kryształa - czy da się w ogóle 'odkażać' takie słowo? Tzn. jest jakaś praktyka, która pomaga oderwać słowo od tego skojarzenia, żeby można było z nim normalnie pracować?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Malwinka jest kilka podejść, ale żadne nie jest szybkie. Jedno to stopniowe oswajanie przez neutralne konteksty - zamiast od razu afirmować, najpierw samo słowo piszesz, czytasz, mówisz bez żadnego ładunku intencji. Jak wyraz obcy, który uczysz się na nowo. Drugie, które znam z praktyki rytuałów oczyszczających, to wyraźna intencja uwolnienia skojarzenia - nie jako magia spektakularna, ale jako świadomy akt pożegnania z tym konkretnym obrazem. Oba wymagają czasu i nie ma drogi na skróty.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Cohen to, co mówisz o oswajaniu przez neutralny kontekst, jakoś do mnie trafia. Ale mam wątpliwość - czy samo oswajanie słowa bez pracy z tą konkretną relacją i zazdrością cokolwiek da? Bo słowo wróci do skojarzenia, jak tylko znowu zobaczę tę koleżankę na LinkedInie z nowym osiągnięciem.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

masz rację i to jest sedno. Słowo to tylko wierzchołek. Sama przez długi czas zamieniałam afirmacje jak skarpetki i dziwiłam się, czemu nie idzie. Dopóki nie usiadłam z tą zazdrością i nie pozwoliłam sobie jej po prostu poczuć bez oceniania siebie, żadne sformułowanie nie działało. Afirmacja nie jest lekarstwem na emocję, ktora jest pod spodem.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

dokładnie tak. Sama oswajałam słowo 'miłość' przez chyba dwa miesiące zanim w ogóle mogłam do niego podejść afirmacyjnie. Ale Cohen ma rację - to tylko połowa roboty. Bo jeśli nie siedzisz z tą zazdrością, to słowo wraca do skojarzenia przy byle okazji. Pytanie do Ciebie - czy próbowałaś kiedyś po prostu pozwolić sobie poczuć tę zazdrość bez żadnej pracy nad nią? Nie przepracować, nie naprawić, po prostu ją mieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Kostroma nie próbowałam, bo szczerze mam wrażenie, że jak 'dam sobie pozwolenie' na zazdrość, to ona urośnie i zacznie mnie pożerać. To chyba irracjonalne, ale tak to czuję. Boisz się że jak zaczniesz ją czuć, to nie skończy?


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

to bardzo częste przekonanie i rozumiem skąd pochodzi. Ale warto zauważyć, że zazdrość, której nie czujesz świadomie, i tak działa - tylko robi to pod powierzchnią i właśnie stamtąd zakaża twoje słowa. Tłumiona emocja nie znika, ona pracuje dalej, tylko bez twojej wiedzy i kontroli.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Donat55 to zgadza się z tym, co ja obserwuję u siebie. Jak próbowałam ignorować zazdrość i 'skupiać się na pozytywnym', to afirmacje szły jeszcze gorzej. Jakoś paradoksalnie dopiero jak przestałam udawać, że tej zazdrości nie ma, coś się ruszyło. Tylko nie wiem czy to zasługa afirmacji, czy właśnie tego, że przestałam z sobą walczyć.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Bernadka02 to nie jest paradoks, to jest mechanizm. Afirmacja pracuje na poziomie przekonania. Jeśli równocześnie aktywnie wypierasz emocję, twój umysł dostaje dwa sprzeczne sygnały i żaden nie przechodzi. Kiedy przestajesz tłumić, jeden z tych sygnałów odpada - i afirmacja ma przestrzeń. To nie znaczy, że afirmacja sama w sobie zadziałała lepiej, tylko że przestałaś jej blokować.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Przy całym szacunku do Kryształa - ten model jest uproszczony. Nie 'jeden sygnał odpada', tylko zmienia się jakość uwagi skierowanej na treść afirmacji. Mam notatki z porównania Coué, klasycznej afirmacji Hayesa i podejścia Doyala i w każdym z tych systemów mechanizm jest opisany inaczej, ale efekt jaki opisuje Bernadka jest konsekwentnie odnotowany. Pytanie jest inne: co robi różnicę - sama akceptacja emocji, czy zmiana relacji do słowa kluczowego?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Zenek75 nieźle, ale 'zmiana relacji do słowa kluczowego' to efekt, nie przyczyna. Jeśli chcesz szukać przyczyny, to jest nią właśnie to wewnętrzne pęknięcie między tym co mówisz, a tym co czujesz. Możemy się spierać o terminologię, ale mechanizm jest ten sam.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Zenek75 mam pytanie do twoich notatek - czy w którymś z tych systemów jest coś o tym konkretnym przypadku, czyli zakażeniu przez cudzą historię? Bo Coué raczej tego nie obejmuje, on pracuje z ogólną autosugestią. Ciekawi mnie, czy któraś z tych metod daje coś konkretnego pod kątem słów zakażonych cudzą obecnością, a nie tylko własnym dysonansem.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Czesia61 szczerze - nie wprost. Coué nie idzie tam w ogóle. Doyal ma coś o 'zakotwiczeniu emocjonalnym' słowa w zdarzeniu zewnętrznym, ale to raczej przy traumie, nie przy zazdrości. Najbliżej tego jest chyba praca z przekonaniami w stylu Byrona Katie, gdzie rozbijasz nie słowo, tylko historię, którą to słowo niesie. Ale i tak to nie jest gotowy przepis na to, co opisuje Powojka.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Zenek75 to ciekawe, że wymieniasz Byrona Katie, bo właśnie stamtąd wzięłam jedną technikę, którą próbowałam z zakażonym słowem. Zamiast próbować odkażać słowo, pytałam siebie: 'czy to prawda, że ta osoba ma coś, czego nie mogę mieć?' I gdzieś przy trzecim pytaniu okazywało się, że to nieprawda - ale dotarcie do tego nie było szybkie.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Malwinka ile czasu ci to zajęło zanim poczułaś, że to słowo jest naprawdę twoje, a nie jej? Bo ja rozumiem metodę, tylko nie wiem czy to jest kwestia jednej sesji czy tygodni pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

u mnie kilka tygodni, ale nie ciągłej pracy - raczej kilka podejść w różnych momentach. Za każdym razem coś się odklejało. Nie umiem powiedzieć po którym podejściu to słowo przestało być jej, a zaczęło być moje. Po prostu w pewnym momencie zauważyłam, że afirmuję i nie mam tej ściśniętości w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że przerywam, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Piszecie o 'zakażeniu słowa' - to znaczy dosłownie, że samo słowo np. 'miłość' czy 'praca' przestaje działać, bo skojarzyło się z konkretną osobą? To nie jest tak, że po prostu macie zakodowane złe wspomnienie i ono wraca?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Janusz78 to trochę inne niż złe wspomnienie. Złe wspomnienie kojarzy się z bólem lub stratą. Tu mamy coś innego - słowo kojarzy się z cudzym posiadaniem czegoś, czego my nie mamy. To rodzi zazdrość, a zazdrość rodzi wstyd, i ten wstyd blokuje afirmację od środka. Samo słowo nie jest złe, ale stało się nośnikiem całej tej warstwy emocjonalnej.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Cohen okej, to rozumiem. A co z tym wstydem - skąd on się właściwie bierze? Bo zazdrość to chyba normalna emocja.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Janusz78 zazdrość jest normalna, ale większość z nas od dziecka słyszy, że nie wypada zazdrościć. Że to świadczy o złym charakterze. Więc najpierw pojawia się zazdrość, a zaraz za nią ocena: jestem złym człowiekiem, bo zazdroszczę. I ten wstyd za zazdrość jest często cięższy do zniesienia niż sama zazdrość.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie to. Ja przez długi czas myślałam, że pracuję z afirmacjami, a tak naprawdę pracowałam z przekonaniem, że nie zasługuję na to, co mam komuś zazdrościć. Te dwie rzeczy są inne, ale nakładają się na siebie i robi się z tego jeden węzeł.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Bernadka02 i właśnie to jest moment, w którym sama zamiana słowa w afirmacji nic nie daje. Bo problem nie jest w słowie - jest w tym, co myślisz o sobie, kiedy to słowo wypowiadasz. Mogłabyś zamienić każde słowo na inne i i tak trafisz w to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chcę tu wejść z czymś praktycznym, bo mam wrażenie że rozmowa trochę odpływa w teorię. Jak u mnie to wyglądało: usiadłam z kartką i napisałam imię tej osoby, obok to co jej zazdroszczę, i zapytałam siebie co to mówi o tym, czego mi brakuje. Nie o niej, tylko o mnie. I nagle okazało się, że zazdrość jest jak strzałka - pokazuje dokładnie czego chcę dla siebie. To zmieniło całą afirmację. Z 'chcę to co ona ma' na 'chcę to dla siebie'.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Kostroma to jest proste i oczywiste, ale jakoś nigdy mi to tak nie przyszło do głowy. Że zazdrość jest wskazówką, a nie problemem. Czy po tym ćwiczeniu afirmacje z tym słowem przestały być zakażone, czy jeszcze coś robiłaś?


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Kostroma to dobra praktyka. Ale mam do ciebie pytanie - co jeśli ta strzałka wskazuje na coś, co ktoś ma, a my wiemy, że z jakiegoś powodu dla nas nie jest dostępne, albo mamy silne przekonanie, że nie jest? Bo wtedy afirmacja 'chcę to dla siebie' może uderzyć w nową blokadę - poczucie nieosiągalności.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Donat55 dobre pytanie. U mnie akurat to nie był przypadek 'niemożliwego' - zazdroszczę koleżance związku, który mam wrażenie, że ja też mogę mieć. Ale rozumiem co mówisz. Jak ktoś zazdroszczi np. zdrowia komuś, kto wyzdrowiał z czegoś poważnego, a sam jest przewlekle chory - to afirmacja 'mam zdrowie' uderzy wtedy w coś bardzo bolesnego. Nie wiem jak się przez to przebija.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Kostroma właśnie o to mi chodziło. Bo w twoim przypadku praca przez zazdrość ma sens - wskazuje na realną potrzebę, którą możesz zaspokoić. Ale są sytuacje, gdzie słowo jest zakażone czymś, czego nie da się po prostu 'zaafirmować'. Tam całe ćwiczenie z kartką i strzałką może skończyć się bólem, nie wglądem. I wtedy co?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Donat55 myślę że wtedy afirmacja w ogóle nie jest właściwym krokiem. Jeśli ktoś pracuje ze słowem, które dotyka naprawdę głębokiej straty albo ograniczenia, które jest realne, a nie tylko wyobrażone - to najpierw jest grief, żal, akceptacja. Afirmacja na to naklejona to plastry na ranę wymagającą szycia. Czy nie zgadzasz się z tym?


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Czesia61 zgadzam się, ale to rodzi kolejny problem. Kto ocenia, czy ograniczenie jest 'realne'? Sama wielokrotnie widziałem, że ludzie uznają za niemożliwe to, co tylko wydaje im się niemożliwe na podstawie przeszłych doświadczeń. I wtedy rezygnacja z afirmacji utrwala blokadę, zamiast ją przepracować.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam tę wymianę i mam wrażenie, że ta rozmowa bardzo mi pomaga, ale też coraz bardziej komplikuje to, z czym przyszłam. Zaczęłam od prostego pytania o zakażone słowo, a teraz mam poczucie, że nie wiem, od czego zacząć. Czesia, Donat - czy jest jakiś pierwszy krok, który ma sens niezależnie od tego, czy ograniczenie jest 'realne' czy nie?


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

jest. Zanim w ogóle zaczniesz ruszać słowo afirmacji, sprawdź co czujesz, kiedy je wypowiadasz. Nie co myślisz - co czujesz. Zlokalizuj to w ciele. Napięcie w gardle, ścisk w klatce, ciężar w brzuchu. To ci powie więcej o naturze blokady niż jakikolwiek schemat diagnostyczny. Od tego można zacząć zawsze, niezależnie od skali problemu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Krysztal to znaczy, że sama afirmacja wypowiedziana na głos jest jakimś rodzajem testu? Że reakcja ciała pokazuje, czy słowo jest zakażone?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Janusz78 dokładnie tak. I nie musisz wiedzieć dlaczego ciało reaguje - wystarczy że reagujesz. Samo zauważenie, że przy słowie 'sukces' robi ci się coś dziwnego w gardle, to już informacja. Pytanie co z nią zrobić to osobna sprawa, ale przynajmniej wiesz, że tam coś jest.


Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Krysztal ja to sprawdzałam i rzeczywiście ciało nie kłamie. Tylko mam jedno zastrzeżenie - czasem reakcja ciała jest tak subtelna, że sama nie wiem, czy to napięcie z afirmacji, czy po prostu jestem zmęczona. Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Bernadka02 to jest realny problem i widzę go w kilku miejscach w literaturze. Najprostsze co polecam: porównaj reakcję ciała na słowo zakażone z reakcją na słowo neutralne, np. 'krzesło'. Potem z reakcją na słowo pozytywne, ale niezwiązane z zazdrością, np. 'spokój'. Jeśli reakcja na 'sukces' jest wyraźnie inna niż na 'krzesło', to nie jest zmęczenie.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Zenek75 to jest świetna wskazówka, mam wrażenie że za prosto brzmi żeby działało, ale u mnie coś podobnego robiłam intuicyjnie i faktycznie działało. Dodałabym tylko, że warto robić to w miarę podobnych warunkach, bo rano po kawie i wieczorem po ciężkim dniu wyniki są inne.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do tego co powiedział Donat o niemożliwym - mam wrażenie że jest jeszcze jeden rodzaj zakażenia słowa, o którym nikt tu nie mówił. Nie zazdrość i nie strata, tylko poczucie winy. Jak zazdroszczę koleżance i jednocześnie myślę 'ale ona na to zasłużyła bardziej niż ja' - to słowo jest zakażone winą, nie zazdrością. I to jest może jeszcze trudniejsze do rozpracowania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Kostroma to ważne rozróżnienie. Poczucie winy w kontekście zazdrości to szczególny przypadek, bo zazdrość jest tu podwójnie wstydliwa - raz, że chcesz tego co cudze, dwa, że kwestionujesz zasługi drugiej osoby. Afirmacja 'zasługuję na to' przy takim załadowaniu trafi prosto w pytanie 'czy ona tego nie zasługiwała bardziej?'. To pętla.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Cohen i co się robi z taką pętlą? Bo to co opisujesz, to właśnie to co u mnie siedzi. Czuję, że tej osobie się po prostu należało, a mnie - niekoniecznie. I nie wiem, czy to jest kwestia afirmacji, czy to jest coś głębszego, do czego afirmacje w ogóle nie dotrą.


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

odpowiem pytaniem: skąd wiesz, że jej się należało bardziej? Na czym opierasz to przekonanie? Bo zazwyczaj kiedy zaczynam drążyć to pytanie z osobami, które mają tę konkretną blokadę, okazuje się, że to przekonanie pochodzi od kogoś innego - rodzica, nauczyciela, starego porównania. Rzadko kiedy to jest coś, co dana osoba sama wypracowała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Cohen to jest sedno. I tu afirmacja może być wtedy użyteczna, ale dopiero po tym kroku, nie przed. Najpierw skąd pochodzi to przekonanie, a dopiero potem nowe słowo. W odwrotnej kolejności to nie wchodzi głębiej niż powierzchnia.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wyłania się tutaj coś ważnego: samo słowo nie jest nigdy 'czyste' ani 'zakażone' samo w sobie. Ono jest czyste albo zakażone w relacji do konkretnej osoby, która je wypowiada, i do konkretnej historii, którą ta osoba ze sobą niesie. Dlatego nie ma jednej metody odkażania. Metoda zależy od źródła zakażenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Donat55 to logiczne, ale trochę przytłaczające. Znaczy, że przed każdą afirmacją trzeba robić pełen audyt swoich przekonań? Bo to brzmi jak projekt na miesiące, a nie codzienna praktyka.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Bernadka02 nie każdą. Tylko tę, która nie przechodzi. Jak afirmacja idzie naturalnie i czujesz, że ją przyjmujesz - to nie dotykasz. Jak coś blokuje, to wtedy warto sprawdzić co. Nie ma sensu rozkładać każdego słowa na części, dopóki nie masz sygnału, że coś nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mam pytanie do całej rozmowy, bo zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mówimy o odkażaniu słów, zmianie relacji do słowa, badaniu przekonań - ale czy ktoś próbował po prostu całkowicie zamienić słowo w afirmacji na inne, które niesie to samo znaczenie, ale nie ma tej historii? Np. zamiast 'miłość' używać 'bliskości', zamiast 'sukces' - 'spełnienia'? I czy to w ogóle działa, czy to tylko obejście bez leczenia przyczyny?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Malwinka to jest właściwie osobna gałąź tego tematu i myślę, że warta rozwinięcia. Zamiana słowa na synonim albo omówienie - tak, znam takie podejście. Pytanie tylko czy to nie jest czasem obejście zamiast rozwiązania. Jak mówisz 'dobrobyt' zamiast 'pieniądze', bo 'pieniądze' cię blokuje, to może być skuteczne, albo może być ucieczka od sedna. Skąd wiesz, że nowe słowo nie jest też zakażone, tylko inaczej?


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Krysztal no właśnie to jest pytanie, które sama sobie zadaję. U mnie słowo 'spokój' działa lepiej niż 'szczęście', bo 'szczęście' jakoś zawsze brzmi dla mnie jak coś nieosiągalnego, za dużego. Ale czy to znaczy, że ominęłam blokadę czy ją obeszłam? Nie wiem. Efekty są lepsze przy 'spokoju', ale czy to dowód?


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Malwinka efekt jest informacją, nawet jeśli nie wiesz dlaczego działa. Ale Krysztal ma rację w tym sensie, że zamiana słowa bez zbadania źródła blokady to jak zmiana trasy omijającej korek - dojdziesz, ale korek dalej tam jest. Przy 'szczęściu' coś siedzi, tylko ty go na razie nie ruszasz.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy w moim przypadku problem nie leży jeszcze gdzie indziej. Mówimy o zamianie słów, o badaniu przekonań, ale u mnie konkretna osoba jest cały czas w tle. Jak mówię afirmację o czymś, co ona ma, to jej twarz mi staje przed oczami. Nie wiem, czy to zakażenie słowa, czy zakażenie obrazem tej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisuje Powojka to jest rzeczywiście trochę inny mechanizm. Słowo może być czyste, ale zakotwiczone w konkretnym człowieku i wtedy nie chodzi już o słowo samo w sobie, tylko o porównanie. Afirmacja odpala porównanie, a porównanie uruchamia całą resztę - zazdrość, poczucie winy, poczucie niższości. Czy to też by zakwalifikować jako 'zakażone słowo'?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Czesia61 powiedziałbym, że to osobna kategoria. Słowo zakażone przez historię - to jedno. Słowo zakażone przez konkretną osobę w otoczeniu - to drugie. To drugie jest chyba trudniejsze, bo ta osoba jest realna, żywa, widzisz ją, możesz ją spotkać. Historia to abstrakcja, którą można przepracować w ciszy. Rywal z krwi i kości to coś innego.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Cohen a jak to się ma do afirmacji robionych razem z kimś? Bo słyszałem że niektórzy afirmują parami albo w grupach. Czy to nie pogarsza sprawy jeśli jedna osoba ma to co druga chce mieć?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Janusz78 to zależy od dynamiki między tymi osobami, ale generalnie - afirmowanie w parze z kimś, kto ma to, czego ty chcesz, bez uprzedniego przepracowania zazdrości to przepis na eskalację problemu, nie jego rozwiązanie. Energia porównania nie zniknie dlatego, że siedzisz obok tej osoby i razem powtarzacie zdania.


Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Cohen czyli de facto zanim w ogóle zaczniesz pracować z afirmacją, powinieneś mieć spokój z tą osobą, nie tylko ze słowem? To trochę zmienia perspektywę całej tej rozmowy, bo zakładałam że praca jest ze słowem, a tu wychodzi że praca jest z relacją.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie, i tu mi się zapalila lampka. Bo ja przez jakiś czas afirmowałam coś co miała moja siostra - nie będę mówić co - i im bardziej afirmowałam, tym bardziej mi się kojarzyło że jej 'zabieram'. Jakby słowo było ok, ale intencja była skażona tym że chcę to samo co ktoś konkretny. I efektu zero, i jeszcze poczucie winy do kompletu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Kostroma to co opisujesz to klasyczna sprzeczność intencji i treści. Technicznie afirmacja brzmi pozytywnie, ale na poziomie obrazu umysłowego masz kodowanie 'biorę od siostry'. Umysł nie przetwarza afirmacji w oderwaniu od kontekstu, który do niej dokładasz. Słyszałem o tym u kilku różnych autorów piszących o podświadomości - Peter Levine też coś podobnego opisuje w kontekście traumy, choć nie o afirmacjach wprost.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Zenek75 ale jak to w takim razie przepisać? Bo nie mogę udawać że siostra nie istnieje. Jak afirmuję 'mam własne mieszkanie' to i tak wiem że to ona je ma i ja nie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kostroma i tu jest sedno, które mnie w tej rozmowie najbardziej zajmuje. Przepisanie afirmacji tak żeby oderwać ją od osoby odniesienia to nie jest proste. Samo zmienienie treści nie wystarczy jeśli obraz wewnętrzny nadal pokazuje ci siostrę jako punkt porównania. Jedno z podejść które widziałem skuteczne - przeniesienie uwagi na własne odczucie stanu, nie na przedmiot. Zamiast 'mam mieszkanie' - 'czuję bezpieczeństwo i zakorzenienie'. To rozbija skojarzenie z konkretnym dobrem, które ktoś posiada.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Krysztal to coś podobnego do tego co mówiłam o 'spokoju' zamiast 'szczęścia', tylko bardziej świadome. Ale mam pytanie - czy to nie jest znowu obejście? Bo mieszkanie to realna potrzeba i może afirmacja powinna być konkretna żeby zadziałała?


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Malwinka tu jest napięcie między dwoma szkołami i nie ma jednej odpowiedzi. Jedna mówi: konkretna afirmacja, konkretny cel, umysł dostaje dokładny obraz. Druga mówi: stan emocjonalny jako afirmacja, bo manifestacja idzie za energią nie za słowem. Przy zakażeniu przez osobę z otoczenia ta druga prawdopodobnie ma więcej sensu, bo konkretna afirmacja za każdym razem odpala porównanie.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Zastanawiam się głośno - czy to nie jest tak, że zakażone słowo w kontekście zazdrości o kogoś konkretnego to tak naprawdę objaw, a nie problem? Że prawdziwa praca nie jest z afirmacją, tylko z tym dlaczego ta jedna osoba stała się takim punktem odniesienia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Bernadka02 bardzo dobre postawienie sprawy. I tu bym powiedziała tak - jeśli jedna konkretna osoba wyzwala taką reakcję, to często chodzi o coś co ta osoba reprezentuje w naszym systemie wartości albo przekonań o sobie. Ona nie jest problemem, ona jest lustrem. Co widzisz kiedy patrzysz na to co ona ma?


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Czesia61 to pytanie mnie zatrzymuje. Bo kiedy patrzę na to co ta osoba ma, widzę... że to jest możliwe. Że to istnieje. I jednocześnie widzę siebie jako kogoś, dla kogo to jest za trudne albo za dobre. I nagle rozumiem co masz na myśli z tym lustrem.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: