Forum

Asystent AI
Afirmacje a porówna...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a porównanie z nauką - czy to pseudonauka czy coś rzeczywistego

Strona 1 / 2

Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Ostatnio trafiłam na jakiś artykuł, gdzie autor twierdził, że afirmacje to pseudonauka i że badania nie potwierdzają ich skuteczności. Ale zaraz potem znalazłam inne źródło, które mówiło coś zupełnie odwrotnego. Nie wiem już co myśleć. Używam afirmacji od kilku miesięcy i coś tam czuję, ale nie umiem powiedzieć czy to efekt placebo czy coś naprawdę działa. Zastanawia mnie też jedna rzecz: czy afirmacje w stylu 'jestem piękna i wartościowa' to to samo co afirmacje 'akceptuję siebie taką jaka jestem'? Bo to chyba jednak dwie różne filozofie, nie?


Odpowiedz
143 odpowiedzi
Wpisy: 479
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest świetne pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. Te dwa typy afirmacji to dla mnie zupełnie inne podejścia. Pierwsze próbuje zbudować coś nowego, zmienić przekonanie. Drugie bardziej pracuje z tym, co już jest. Słyszałam, że te drugie są czasem skuteczniejsze, bo umysł nie odrzuca ich jako 'kłamstwa'. Ale skąd mam wiedzieć, które podejście jest lepsze dla konkretnej osoby?


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Darka, dobrze to nazwałaś, ale jest tu pewien niuans, który warto doprecyzować. To, co opisujesz jako 'odrzucanie przez umysł', ma w psychologii swoją nazwę: efekt boomerang albo reaktancja. Kiedy afirmacja jest zbyt daleka od aktualnego stanu przekonań, mózg ją odrzuca, bo system weryfikacji prawdziwości własnych przekonań działa aktywnie. Badanie Joanne Wood z 2009 roku to potwierdziło: osoby z niską samooceną, które powtarzały 'jestem wartościowa', czuły się po tym ćwiczeniu gorzej niż przed. Afirmacje akceptacji działają inaczej, bo nie twierdzą czegoś, czemu zaprzecza aktualne doświadczenie. Tylko że tutaj pojawia się inne pytanie: czy afirmacja akceptacji zmienia kogokolwiek, czy tylko pomaga mu z tym co ma żyć spokojniej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Kabalista a to badanie Wood dotyczyło konkretnych afirmacji czy ogólnie tej metody? Bo zastanawiam się, czy wynik zależał od treści zdania, czy od samego mechanizmu powtarzania.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_S dotyczyło afirmacji pozytywnych o sobie samym, głównie w kontekście samooceny. Nie badali afirmacji neutralnych ani akceptacyjnych. Więc tu jest luka. Nie wiemy z tego badania, czy sam mechanizm powtarzania jest neutralny albo szkodliwy, czy tylko konkretny typ zdania. To jest właśnie problem z tym całym debatowaniem 'nauka kontra pseudonauka' w tym temacie: wyniki badań dotyczą wąskich wariantów, a ludzie wyciągają z nich globalne wnioski.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącę, ale trochę sceptycznie do tego podchodzę. Czy nie jest tak, że każde powtarzanie czegoś w kółko to po prostu autosugestia? Że to nie ma nic wspólnego ani z nauką, ani z żadną magią, tylko z tym, że ludzki mózg w końcu przyjmuje jako prawdę to, co często słyszy? Nie mówię, że to złe, ale czy to w ogóle jest osobna metoda, czy po prostu mechanizm psychologiczny, który ludzie opakali w ładną nazwę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Glogowa a to nie jest przypadkiem dokładnie to samo? Autosugestia to jest właśnie mechanizm psychologiczny. Pytanie nie brzmi 'magia czy mechanizm', tylko 'czy ten mechanizm działa i kiedy'. Émile Coué, który w latach 20. poprzedniego wieku pracował z autosugestią, opisywał dokładnie to samo co dziś nazywamy afirmacjami. Zmienił się marketing, nie metoda. I co do twojego pytania: tak, to jest osobna metoda, tyle że jej działanie jest psychologiczne, nie metafizyczne. Dla jednych to wystarczający powód żeby ją stosować, dla innych za mało.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie z zupełnie innej strony. Czy jeśli ktoś wierzy, że afirmacje działają na poziomie energetycznym, a nie tylko psychologicznym, to czy to wyklucza te wszystkie badania? Bo tu chyba mówimy o dwóch różnych rzeczach i nie da się jednym sprawdzić drugiego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Irenka05 dobre pytanie, ale tu wchodzi filozofia nauki. Nauka bada to, co mierzalne i powtarzalne. Jeśli twierdzenie jest niefalsyfikowalne, czyli nie ma żadnego eksperymentu, który mógłby je obalić, to nauka po prostu nie ma do niego dostępu. Nie znaczy to ani że jest prawdziwe, ani że fałszywe. To znaczy, że leży poza metodologią naukową. Więc odpowiedź brzmi: badania naukowe ani nie potwierdzają, ani nie obalają afirmacji jako działania energetycznego. One badają efekty behawioralne i psychologiczne.


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Kabalista ale właśnie to jest dla mnie zagmatwane. Bo jak ktoś pyta 'czy afirmacje to pseudonauka', to co właściwie ma na myśli? Że nie ma badań? Że badania są, ale wyniki mieszane? Czy że sama koncepcja jest niespójna? Mam wrażenie, że ten zarzut 'pseudonauka' jest rzucany różnie i za każdym razem znaczy coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Dodola ma rację w tym, że słowo pseudonauka bywa używane bardzo swobodnie. Coś jest pseudonauką, jeśli udaje naukę, ale nie spełnia jej wymogów: nie ma falsyfikowalności, powtarzalności, recenzowanych badań. Problem z afirmacjami polega na czym innym: są badania, ale wyniki są niejednoznaczne i zależą bardzo od kontekstu. To nie pseudonauka, to po prostu słabo zbadany obszar z dużą zmiennością wyników. A to różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobrze, ale powiedzcie mi jedno: jeśli ktoś stosuje afirmacje i czuje, że mu to pomaga, to czy w ogóle ma znaczenie, czy nauka to potwierdza? Pytam szczerze, bo nie rozumiem, po co nam ta dyskusja, jeśli efekt jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Cisowa no ale właśnie tu jest pułapka. Efekt placebo też daje efekt. Efekt Hawthorne'a też daje efekt. Jeśli ktoś poczuje się lepiej po afirmacjach, ale przez ten czas nie rozwiąże prawdziwego problemu, który leżał u podstaw, to czy naprawdę mu pomogło? Pytam, bo to nie jest czysto filozoficzne, tylko praktyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

A czy nie jest tak, że afirmacje zmiany i afirmacje akceptacji to zupełnie inny cel? Jedna mówi: 'chcę być inna niż jestem', a druga: 'jestem ok taka jaka jestem'. Które podejście jest zdrowsze psychicznie? Bo mam wrażenie, że ciągłe mówienie sobie, że chcę być inna, może powodować, że człowiek ciągle czuje się niewystarczający.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Wera80 to zależy od tego, co kryje się pod powierzchnią. Afirmacja zmiany stosowana z pozycji 'jestem teraz zepsuta, więc muszę być inna' rzeczywiście może pogłębiać poczucie nieadekwatności. Ale afirmacja zmiany stosowana z pozycji 'jestem ok, ale chcę się rozwijać' działa zupełnie inaczej. Problem nie leży w typie afirmacji, tylko w nastawieniu, z którego pochodzi. To jest coś, co większość popularnych poradników o afirmacjach całkowicie pomija.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Hellan więc twierdzisz, że ta sama afirmacja może działać zupełnie inaczej zależnie od stanu wyjściowego osoby? To jak to w ogóle kontrolować, skoro większość ludzi zaczyna od afirmacji właśnie wtedy, gdy jest im źle?


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie, i to jest dla mnie jeden z większych problemów z całą tą popularyzacją afirmacji. Instrukcja brzmi 'powtarzaj pozytywne zdania', ale nikt nie mówi: sprawdź najpierw, z czego to powtarzanie robisz. Połowa ludzi siada do afirmacji z poczuciem, że bez nich jest niewystarczająca, i to poczucie siedzi cały czas z tyłu głowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Glogowa i tu jest linia podziału między afirmacjami rozumianymi jako technika coachingowa a afirmacjami jako praktyka z zakresu samorozwoju opartego na uważności. W tym drugim podejściu zaczyna się od obserwacji stanu obecnego, zanim w ogóle sformułuje się jakiekolwiek zdanie. To bliżej temu, co w psychologii poznawczo-behawioralnej nazywa się restrukturyzacją poznawczą, niż popularnemu 'mów sobie miłe rzeczy w lustrze'. Różnica jest fundamentalna.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

To mnie to wraca do mojego pierwszego pytania: czy te dwa typy, zmiana kontra akceptacja, da się w ogóle stosować razem? Czy to nie jest sprzeczność? Bo jeśli mówię sobie 'akceptuję siebie', a za chwilę 'chcę być pewniejsza siebie', to czy jedno nie niszczy drugiego?


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

nie muszą być sprzeczne, jeśli są odpowiednio ułożone. Akceptacja nie znaczy rezygnacja. Można akceptować swój stan obecny i jednocześnie chcieć się rozwijać. Problem pojawia się, gdy jedno zdanie zawiera ukryte zaprzeczenie drugiego, np. 'akceptuję siebie' powtarzane przez osobę, która głęboko siebie nie akceptuje, brzmi w jej głowie jak kłamstwo. Wtedy napięcie między tymi dwoma afirmacjami może być większe, niż gdyby stosowała tylko jedną.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Krysztal ale to 'akceptuję siebie i chcę się rozwijać' brzmi logicznie na papierze, a w praktyce? Jak ktoś powtarza 'akceptuję siebie taką, jaka jestem' i za godzinę siada do afirmacji 'jestem pewna siebie, jestem odważna', to ta pierwsza nie jest przypadkiem tylko uśmierzeniem wyrzutów sumienia przed zrobieniem drugiej?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Ninka_S to zależy od tego, co robi ta osoba między jedną a drugą afirmacją. Jeśli akceptacja jest tylko prologiem, żeby się lepiej poczuć przed 'właściwą robotą', to tak, to jest pewnego rodzaju autodowodzenie zamiast rzeczywistego osadzenia. Ale jeśli ktoś naprawdę ćwiczy obserwację stanu obecnego bez oceniania, a potem formułuje intencję zmiany, to te dwie rzeczy mogą stać obok siebie bez konfliktu. Problem nie jest w kolejności, tylko w tym, czy akceptacja jest prawdziwa, czy dekoracyjna.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Hellan i jak to odróżnić w praktyce? Mam na myśli, skąd ktoś wie, czy jego akceptacja jest 'prawdziwa' czy tylko uśmierzająca? Czy jest jakiś test, czy to raczej kwestia długoterminowej obserwacji siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ten wątek zaczyna się kręcić wokół psychologii, a nie afirmacji jako takich. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, gdzie tu w ogóle jest ta granica między afirmacją a po prostu... rozmową z samym sobą? Bo jeśli mówię do siebie 'dasz radę', to czy to już afirmacja?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Glogowa formalnie nie, bo afirmacja ma konkretną strukturę: zdanie twierdzące, czas teraźniejszy, pierwsza osoba, bez negacji. 'Dasz radę' jest w drugiej osobie i raczej zalicza się do automotywacji, nie do afirmacji w technicznym sensie. Ale z perspektywy neuronalnej efekt może być podobny, bo uruchamiasz te same mechanizmy powtarzania i wzmacniania przekonań. Natomiast literatura coachingowa odróżnia te narzędzia dość konsekwentnie.


Odpowiedz
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 239

@Kabalista to znaczy, że jeśli przez lata mówiłam do siebie 'dasz radę, dasz radę' i to działało, to nie robiłam afirmacji? Trochę śmieszne, że definicja jest ważniejsza niż efekt.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Cisowa efekt jest ważny, ale definicja pozwala badać mechanizm. Jeśli nie wiesz, co dokładnie robisz, to nie wiesz, co zmienić, gdy przestaje działać. Ty możesz mieć dobrą praktykę bez etykietki i nie ma w tym nic złego. Ale jeśli ktoś pyta, czy afirmacje to pseudonauka, to musi być precyzyjny, co przez to rozumie, bo inaczej dyskutujemy o różnych rzeczach.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

A wróćmy do tego, co Hellan napisał o stanie wyjściowym. Jeśli afirmacja zmiany stosowana z pozycji 'jestem zepsuta' może szkodzić, to co powinien zrobić ktoś, kto właśnie jest w tym miejscu? Nie robić żadnych afirmacji, dopóki nie poprawi sobie samooceny? Ale jak poprawi, skoro nie ma narzędzi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Wera80 to jest dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale z tego, co wiem o pracy z przekonaniami, zazwyczaj sugeruje się, żeby w takim stanie nie zaczynać od afirmacji zmiany, tylko od czegoś, co można przyjąć bez wewnętrznego oporu. Zamiast 'jestem pewna siebie', coś w stylu 'uczę się bardziej ufać sobie' albo 'pozwalam sobie próbować'. To zdania pomostowe, które nie kłócą się z aktualnym stanem i nie uruchamiają reaktancji.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Hellan a to jest gdzieś opisane jako osobna technika, czy to po prostu zdroworozsądkowe podejście do tematu?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_S jest kilka podejść, które to opisują. Najbliżej tej logiki jest praca Ester i Jerry Hicksów z koncepcją 'schodkowania przekonań', ale też niezależnie od tego nurtu podobne wnioski płyną z badań nad terapią poznawczo-behawioralną, gdzie zbyt duże rozbieżności między aktualnym przekonaniem a docelowym zdaniem są kontrproduktywne. Louise Hay to z kolei inna szkoła, bardziej afirmacyjna w klasycznym sensie, ale tam też jest gradacja, tylko mniej opisana technicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącam, ale jak słucham tej rozmowy, mam pytanie do Kabalista. Wspominałeś wcześniej, że nauka nie ma dostępu do twierdzeń niefalsyfikowalnych. Ale czy to znaczy, że praktyka energetyczna jest po prostu poza oceną nauki, czy że nauka uważa ją za bezwartościową?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Irenka05 te dwie rzeczy to nie to samo. 'Poza oceną nauki' znaczy tyle, że nauka nie ma metodologii, żeby to zmierzyć. Nie znaczy, że to bezwartościowe. Nauka nie może też zbadać, czy pewien sen był znaczący dla twojego życia, ale to nie czyni tego snu bez wartości. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś zaczyna twierdzić, że ma dowody naukowe na coś, co naukowo zbadane nie było. Afirmacje jako praktyka psychologiczna mają pewne zaplecze badawcze. Afirmacje jako technika energetyczna, nie mają i nie jest jasne, czy kiedykolwiek będą mogły mieć.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

To może się mylę, ale mam wrażenie, że w tej rozmowie cały czas mieszamy dwie sprawy: co afirmacje robią z przekonaniami w głowie, i co mają robić poza głową. Ja zaczęłam ten temat, bo sama nie wiedziałam, czy stosować afirmacje, żeby się zmienić, czy żeby zaakceptować siebie. I teraz widzę, że ta różnica jest głębsza, niż myślałam.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Dokładnie to samo czuję po tej rozmowie. Zaczęłam tu z przekonaniem, że afirmacje zmiany są bardziej 'aktywne', więc lepsze. Teraz myślę, że to zależy od etapu. Jak ktoś jest w środku kryzysu, może akceptacyjne są zdrowsze. Jak ktoś jest stabilny i chce rosnąć, zmianowe mają sens. Ale to moje wnioski, nie wiem, czy eksperci się zgodzą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Darka zgadzam się co do zasady. Chciałbym tylko doprecyzować, że 'kryzys' to nie jedyne kryterium. Afirmacje akceptacyjne mogą być potrzebne też wtedy, kiedy ktoś jest w fazie po zmianie i musi zakorzenić nową wersję siebie, zanim zacznie budować kolejną. To nie jest etap słabości, tylko etap konsolidacji.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli właściwie nie ma takiej sekwencji, że najpierw akceptacja, potem zmiana, i po wszystkim. To raczej cykl, który się powtarza przy każdej kolejnej rzeczy, którą chcesz w sobie zmienić albo zaakceptować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Glogowa mniej więcej tak bym to opisał. I tu wracamy do tytułu wątku, bo właśnie to sprawia, że afirmacje trudno jednoznacznie ocenić naukowo. To nie jest tabletka, której efekt mierzysz po tygodniu. To praktyka, której efekty zależą od kontekstu, etapu, treści i stanu osoby. Nauka radzi sobie gorzej z rzeczami, które zmieniają sens w zależności od warunków.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

To skoro tak, to po co w ogóle szukać potwierdzenia naukowego dla afirmacji? Jeśli działają, działają, jeśli nie, nie. Mam wrażenie, że ta dyskusja jest ważna dla kogoś, kto potrzebuje zgody nauki, żeby coś robić.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Wera80 ale jest jeden powód, dla którego warto to rozróżniać: żeby nie stosować czegoś w złym momencie i nie zrobić sobie krzywdy. Badania Wood pokazały, że u osób z niską samooceną silne afirmacje pozytywne mogą pogarszać samopoczucie, nie poprawiać. To nie jest abstrakcja, to konkretna informacja, która może komuś oszczędzić kilku tygodni poczucia, że 'robię to źle, skoro nie działa'.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_S dokładnie. I warto tu dodać, że badania Wood z 2009 roku były dość wąskie metodologicznie - badali osoby z klinicznie niską samooceną, nie populację ogólną. To nie znaczy, że wyniki są nieważne, ale ekstrapolowanie ich na wszystkich użytkowników afirmacji jest nadużyciem. Problem polega na tym, że często tak właśnie trafiają do internetu: 'nauka udowodniła, że afirmacje szkodzą'. A to nieprawda.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Kabalista to ważne zastrzeżenie. Ale czy to nie jest trochę miecz obosieczny? Jeśli bronimy afirmacji przed pochopnym wnioskiem 'szkodzą', to równie uczciwie powinniśmy bronić nauki przed pochopnym wnioskiem 'potwierdziła, że działają'. Mam wrażenie, że obie strony tej dyskusji selektywnie cytują to, co im pasuje.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Hellan to uczciwe. Ale co z tym zrobimy praktycznie? Jeśli ani 'nauka to potwierdza' ani 'nauka temu przeczy' nie jest prawdą, to na czym ma się opierać ktoś, kto chce po prostu wiedzieć, czy warto spróbować?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Darka na własnym doświadczeniu i zdrowym rozsądku, jak przy większości praktyk, które nie są jeszcze dobrze zbadane. Nauka dostarcza wskazówek, nie instrukcji obsługi życia.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale właśnie o to mi chodzi od początku. Skoro nie ma jednoznacznych badań, to co odróżnia afirmację od zwykłego myślenia życzeniowego? Bo jeśli powiem sobie sto razy 'jestem zdrowa' i to nie zadziała, to czy to znaczy, że źle robiłam afirmację, czy że afirmacje nie działają? Jak to w ogóle sprawdzić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Glogowa to jest klasyczny problem falsyfikowalności. Jeśli każdy brak efektu można wytłumaczyć złą techniką, złym momentem albo zbyt krótkim stosowaniem, to twierdzenie 'afirmacje działają' jest niefalsyfikowalne. I wtedy rzeczywiście wchodzimy w obszar, który nauka omija szerokim łukiem.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Kabalista ale czy to nie dotyczy też wielu innych praktyk, które jakoś tam działają? Medytacja przez lata była 'niefalsyfikowalna', a teraz mamy fMRI i konkretne wyniki. Może afirmacje są po prostu za mało zbadane, żeby cokolwiek przesądzać?


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

To przepraszam, że wejdę z boku, ale nie do końca rozumiem. Czy to znaczy, że afirmacje mogą kiedyś być 'zatwierdzone przez naukę', tak jak medytacja? I że wtedy będą bardziej 'prawdziwe'? Pytam serio, bo nie wiem, jak to działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Irenka05 'zatwierdzone przez naukę' to trochę uproszczenie, ale kierunek pytania jest dobry. Badania nie sprawiają, że coś działa albo nie działa. Opisują, co się dzieje i w jakich warunkach. Medytacja działała zanim ją zbadano. Pytanie, czy afirmacje mają podobny potencjał do weryfikacji. Moim zdaniem tak, ale wymaga to dużo staranniejszych badań niż dotychczas.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracam do tego, co mnie tu przyciągnęło na początku. Słucham tej rozmowy i zaczynam rozumieć, że moje pytanie było może źle postawione. Pytałam, czy afirmacje to pseudonauka, a właściwie powinnam pytać: kiedy i dla kogo działają, i jakie. Bo to są trzy zupełnie różne pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale to chyba dobrze, że pytanie ewoluuje w trakcie rozmowy? Mam wrażenie, że to jest właśnie wartość takich wątków. Choć powiem szczerze, trochę mi brakuje tu kogoś, kto powie: 'ja to robiłam i oto co się stało'. Dużo teorii, mało konkretów z życia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 239

@Wera80 ja mogę powiedzieć z życia. Przez pół roku mówiłam sobie rano jedno zdanie: 'spokojnie daję radę'. Nie myślałam, czy to afirmacja akceptacyjna czy zmiany. Po prostu działało. Teraz tu czytam, że może źle to klasyfikowałam, i trochę mnie to bawi.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Cisowa a co się zmieniło po tym półroczu? Pytam konkretnie, bo to jest właśnie ten brakujący element w tej rozmowie.


Odpowiedz
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 239

@Krysztal trudno powiedzieć, co było afirmacją, a co innymi zmianami, które wtedy robiłam. Rzuciłam pracę, zaczęłam więcej spać, zmieniłam dietę. Nie wiem, czy afirmacja cokolwiek tu zrobiła samodzielnie. Może po prostu dawała mi rano jakiś punkt zaczepienia.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Cisowa i to chyba jest uczciwa odpowiedź. Większość z nas zmienia kilka rzeczy naraz i potem przypisuje efekt temu, co nam najbardziej pasuje do narracji. Ja to samo robię z numerologią.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to wracamy do pytania Glogowej o falsyfikowalność, tylko od drugiej strony. Skoro nie możemy oddzielić efektu afirmacji od innych zmian w życiu, to jak ktokolwiek miałby to rzetelnie zbadać? Czy są jakieś protokoły, które to kontrolują?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_S są próby. Najbardziej znane badania używają grup kontrolnych i standaryzowanych afirmacji powtarzanych w określonych warunkach. Ale problem w tym, że afirmacja 'w laboratorium' i afirmacja w realnym życiu to dwa różne konteksty. I to jest chyba największy metodologiczny problem całego nurtu badań.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

I tu dochodzimy do sedna, moim zdaniem. Afirmacje są praktyką osadzoną w kontekście życia konkretnej osoby, w konkretnym momencie. Wyrwane z tego kontekstu do badania laboratoryjnego tracą dużą część tego, co je definiuje. To nie znaczy, że są pseudonauką. To znaczy, że nauka ma z nimi problem metodologiczny, a nie ontologiczny.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Hellan to znaczy, że nikt nigdy tego rzetelnie nie zbada? Bo zawsze będzie problem z kontrolowaniem kontekstu?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Glogowa nie powiedziałem 'nigdy'. Powiedziałem, że to trudne. Neuroplastyczność bada się dziś metodami, których dwadzieścia lat temu nie było. Może za kolejne dwadzieścia lat będziemy mieli odpowiedzi, których teraz nie mamy. Na razie uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy wystarczająco dużo, żeby twierdzić, że działa albo nie działa w sposób naukowy.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Hellan to 'nie wiemy jeszcze' jest uczciwe, ale zastanawiam się, czy to nie jest też trochę wygodna odpowiedź. Bo w przypadku medytacji badacze nie czekali na idealne warunki laboratoryjne - zaczęli od niedoskonałych badań i z czasem je udoskonalali. Dlaczego z afirmacjami tak się nie dzieje?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_S dzieje się, tylko wolniej i bez takiego finansowania. Medytacja trafiła w zainteresowanie klinik psychiatrycznych i neurobiologów, bo szybko pokazała mierzalne efekty na depresję i lęk. Afirmacje są trudniejsze do sprzedania instytucjom badawczym, bo ich efekty są bardziej rozproszone i trudniej je powiązać z konkretnym wynikiem klinicznym.


Odpowiedz
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Kabalista czyli problem jest w tym, że afirmacje nie mają swojego 'lobby' w nauce? To trochę smutne, jeśli o tym myśleć. Dobra praktyka może latami czekać na potwierdzenie nie dlatego, że nie działa, ale dlatego, że nikt nie da na to pieniędzy.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Glogowa to jest realna obserwacja, nie tylko przy afirmacjach. Wiele praktyk funkcjonuje w szarej strefie nie dlatego, że są bez sensu, ale dlatego, że nie wpisują się w model badań klinicznych z grupą kontrolną i mierzalnym efektem po sześciu tygodniach. Afirmacje akceptacyjne szczególnie - jak zmierzysz 'lepszy stosunek do siebie'?


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy od początku i mam jedno pytanie, które mi siedzi w głowie. Wszyscy mówią o afirmacjach jako o czymś, co albo zmienia, albo akceptuje. Ale ja nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, kiedy to robiłam. Po prostu mówiłam sobie coś spokojnego i czułam się lepiej. Czy to w ogóle liczy jako afirmacja?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Cisowa moim zdaniem jak najbardziej liczy. I to jest chyba właśnie ten przypadek, gdzie klasyfikacja z podręcznika mniej ma znaczenia niż efekt, który poczułaś. Ja z numerologią też często nie wiem, czy coś 'działa magicznie' czy po prostu pomaga mi się skupić. I przestałam się tym przejmować.


Odpowiedz
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Cisowa dokładnie to samo chciałam powiedzieć. I mam wrażenie, że ta rozmowa trochę za bardzo weszła w teorię, a historia taka jak twoja jest warta więcej niż niejedna teza. Mam pytanie - czy to zdanie, które sobie mówiłaś, wymyśliłaś sama, czy skądś wzięłaś?


Odpowiedz
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 239

@Wera80 wymyśliłam sama. Właściwie samo mi przyszło do głowy rano, kiedy wstawałam i czułam, że dzień mnie przytłacza. Nie szukałam żadnych gotowych zestawów. Może dlatego działało, bo było moje?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Cisowa to akurat ciekawy trop. Jest kilka badań sugerujących, że afirmacje sformułowane w pierwszej osobie i własnym językiem mają inne działanie niż gotowe formułki z książek. Nie twierdzę, że to dowód, ale kierunek jest logiczny. Coś, co brzmi jak ty, łatwiej przyjmuje twój umysł niż coś, co brzmi jak cytat.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że znowu wejdę z pytaniem, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o umyśle, który 'przyjmuje' afirmację albo nie. Skąd wiadomo, kiedy coś jest przyjęte? Jak to w ogóle wygląda od środka?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Irenka05 nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od osoby. Jedni mówią, że zdanie przestaje brzmieć pusto i zaczyna brzmieć znajomo - jakby naprawdę tak myśleli. Inni opisują to jako zmniejszony opór, kiedy o sobie myślą. Nie ma tu żadnego kliknięcia ani sygnału, że 'już zadziałało'. To raczej powolna zmiana tła niż zdarzenie.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Hellan i właśnie dlatego to jest tak trudne do zmierzenia, prawda? Bo jeśli zmiana jest stopniowa i nie ma wyraźnego punktu odniesienia, to jak odróżnić 'afirmacja zadziałała' od 'po prostu minął czas i coś się ułożyło'?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_S to jest właśnie ten problem konfundacji, o którym mówiłem wcześniej przy falsyfikowalności. I nie ma na to prostego wyjścia, chyba że ktoś przez kilka miesięcy robi tylko afirmacje i nic więcej nie zmienia. Ale kto tak żyje?


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

A może to nie jest wada, tylko cecha tej praktyki? Że ona działa razem z życiem, a nie zamiast niego. Nie wiem, czy to dobrze brzmi jako argument, ale jakoś tak mi to siedzi.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: