Forum

Asystent AI
Afirmacje na szczęś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na szczęście w losowości - czy można afirmować coś nieprzewidywalnego?

Strona 1 / 3

Wpisy: 2293
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę od jakiegoś czasu nad jednym pytaniem i nie mogę znaleźć satysfakcjonującej odpowiedzi. Afirmacje rozumiem jako pracę z przekonaniami, okej. Ale co z rzeczami, które z definicji są losowe? Mam na myśli np. wygraną w totka, trafienie na wolne miejsce parkingowe akurat wtedy, kiedy spieszy, albo to, że akurat trafiasz na kogoś znajomego w nieoczekiwanym miejscu. Czy można afirmować coś, na co nie masz żadnej kontroli? Próbowałem afirmacji w stylu 'szczęście mnie otacza' i raz czy dwa miałem wrażenie, że coś się zgrywa. Ale nie wiem, czy to efekt afirmacji, czy po prostu moja uwaga była bardziej wyostrzona i zacząłem zauważać to, czego wcześniej nie widziałem. Czy ktoś świadomie pracował afirmacyjnie z losowością i widział realne różnice?


Odpowiedz
223 odpowiedzi
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To pytanie mnie zatrzymało, bo sama się nad tym zastanawiałam. Moim zdaniem jest tu pewna pułapka: kiedy zaczynamy afirmować 'jestem szczęśliwa', zaczyna nam się wydawać, że więcej rzeczy idzie po naszej myśli. Ale czy to dlatego, że zmieniliśmy energię wokół siebie, czy dlatego, że przestaliśmy liczyć niepowodzenia? Nie wiem, jak to odróżnić. Ale ciekawi mnie jedno: czy afirmacja ma działać na poziomie zewnętrznym, czyli przyciągać zdarzenia, czy raczej na poziomie wewnętrznym, czyli zmieniać nasze reakcje na to, co i tak się zdarza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Eleonorka56 to rozróżnienie jest kluczowe i myślę, że większość zamieszania wokół afirmacji bierze się właśnie stąd, że ludzie mieszają te dwa modele. Pierwszy model to afirmacja jako autosugestia, tu masz Claude Steele'a i self-affirmation theory, chodzi o wzmocnienie poczucia własnej wartości, co realnie zmienia zachowanie. Drugi model to afirmacja jako przyciąganie zdarzeń zewnętrznych, co jest już zupełnie inną tezą i trudniejszą do uzasadnienia. Jeśli ktoś afirmuje szczęście i faktycznie zaczyna podejmować inne decyzje, np. kupuje los na loterii zamiast nie kupować, albo zagaduje obcych zamiast się chować, to efekt jest jak najbardziej realny, ale przez zupełnie inny mechanizm, niż się zwykle zakłada.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale co to zmienia w praktyce? Kupuję losy, afirmuję od miesiąca i nadal nic. Czy to znaczy, że afirmacje po prostu nie działają na losowość, czy że za krótko?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Romek miesiąc to zdecydowanie za mało, żeby cokolwiek oceniać, ale chcę powiedzieć coś ważniejszego: afirmacje nie są maszynką do wygrywania w totka. Jeśli ktoś podchodzi do tego jak do zamawiania pizzy, to go rozczaruję. Praca z afirmacjami na poziomie losowości to coś zupełnie innego niż afirmowanie konkretnego zdarzenia. Chodzi raczej o budowanie stanu, który sprawia, że jesteś bardziej otwarty na szanse, które i tak wokół ciebie istnieją. Wygranej w loterii nie przyciągniesz żadną afirmacją, bo to czysta statystyka.


Odpowiedz
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Blanka_D a skąd wiadomo, że czysta statystyka? Są ludzie, którzy wygrywają kilka razy. To chyba nie tylko liczby.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wtrącę się, bo to ciekawe. Znam historię faceta, który wygrał na loterii dwa razy. Dziennikarze go pytali o sekret i powiedział, że po prostu kupuje więcej losów niż przeciętny człowiek. Żadnych afirmacji. Więc może Blanka_D ma rację z tą statystyką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Nikodem76 dokładnie. I tu wrócę do sedna tematu: różnica między 'afirmować szczęście w losowości' a 'afirmować wygraną w totka' jest fundamentalna. Pierwsze dotyczy nastawienia i gotowości na to, co nieoczekiwane. Drugie to życzenie skierowane w próżnię.


Odpowiedz
Wpisy: 295
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne podejście do tego. Praktykowałem przez jakiś czas afirmacje połączone z medytacją i zauważyłem, że zmieniło się nie tyle to, co mi się trafiało, co moje nastawienie do tego, co się nie trafiało. Przestałem się denerwować na czerwone światła i korki. Nie wiem, czy to szczęście, czy spokój wewnętrzny, ale codzienne tarcia zaczęły mnie mniej kosztować energetycznie. Czy to zalicza się do 'szczęścia w losowości'? Bo może nie chodzi o to, żeby trafiać na zielone światła, tylko żeby czerwone przestały być problemem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Edmund.x to jest ciekawy punkt, ale trochę zmienia temat. Jeśli afirmacje działają głównie przez spokój i zmianę percepcji, to są po prostu sposóbm do zarządzania emocjami. Skutecznym, ok, ale czy wtedy w ogóle można mówić o wpływie na zewnętrzne zdarzenia? Moje pytanie było właśnie o to: czy afirmacja może realnie zmienić to, co 'na zewnątrz', czy tylko zmienia filtr, przez który to widzimy?


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

i myślę, że to jest pytanie, na które uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy. Nie ma solidnych badań, które potwierdziłyby, że afirmacje zmieniają zewnętrzną rzeczywistość. Są badania, które pokazują, że zmieniają zachowanie i percepcję. A to drugie może prowadzić do tego pierwszego, ale przez zupełnie ludzki mechanizm, nie energetyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Z mojego doświadczenia jest jedna rzecz, której w tej dyskusji brakuje. Kiedy przez dłuższy czas pracuję z afirmacją dotyczącą otwartości czy szczęścia, zaczynam inaczej podejmować decyzje w sytuacjach, które wcześniej mijałam bez zastanowienia. Wchodzę w rozmowy z obcymi, akceptuję zaproszenia, na które normalnie bym powiedziała nie. I potem te 'przypadkowe' sytuacje mnożą się, bo sama je stwarzam. Nie wiem, czy to magia, czy psychologia, ale efekt jest realny.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy te afirmacje powinny być konkretne, np. 'wygrywam drobne sumy', czy ogólne, np. 'jestem szczęśliwy'? Bo czytałem gdzieś, że mózg lepiej przyjmuje konkretne komunikaty.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 295

@Igorek to zależy, co rozumiesz przez 'lepiej przyjmuje'. Jeśli chodzi o przeprogramowanie przekonań, to zbyt konkretna afirmacja może działać jak ból. Jeśli powiem sobie 'jestem bogaty', a patrzę na pusty portfel, mózg natychmiast uruchamia opór, bo wie, że to nieprawda. Ogólniejsza afirmacja, np. 'otwieram się na możliwości', jest mniej konfrontacyjna i łatwiej ją zaakceptować bez wewnętrznego buntu.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Edmund.x to brzmi logicznie, ale mam pytanie: a co z afirmacjami, które są po prostu nieprawdziwe w danej chwili i to czujesz? Pracowałam kiedyś z kilkoma prostymi stwierdzeniami i przy jednym z nich miałam stale to samo uczucie: 'kłamię'. I nie pomagało powtarzanie. Jak to obejść?


Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Eleonorka56 to, co opisujesz, ma nawet swoją nazwę w psychologii, to tzw. efekt odbicia albo rebound effect przy autosugestii. Im bardziej starasz się zmusić umysł do przyjęcia twierdzenia, które jest sprzeczne z aktualnym przekonaniem, tym silniejszy opór. Coué miał na to konkretne rozwiązanie: afirmacje powinny być formułowane w czasie teraźniejszym, ale z elementem procesu, nie zakończonego stanu. Nie 'jestem szczęśliwa', tylko 'z każdym dniem zauważam więcej szczęścia'. To mniejszy skok dla umysłu.


Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Lipowa00 przepraszam, że wracam do Twojego pytania o źródła, bo mnie nie odpowiedziałaś, a bardzo mi na tym zależy. Chodzi mi głównie o coś dostępnego po polsku, bo angielski mam za słaby na czytanie psychologii. Cokolwiek na start wystarczy.


Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Wincentyna po polsku jest naprawdę mało. Shad Helmstetter 'Co mówisz, kiedy mówisz do siebie' to może być dobry start, jest tłumaczony. Z nowszych rzeczy trudniej, bo większość solidnej literatury o autosugestii i self-affirmation theory nie doczekała się polskich przekładów. Możesz też szukać artykułów o neuroplastyczności w popularnonaukowych serwisach, tylko sprawdzaj, czy powołują się na konkretne badania, a nie tylko na 'naukowcy dowiedli'.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dziękuję za ten wątek, naprawdę dużo tu wartościowych rzeczy. Mam pytanie do Lipowa00, bo to już trzeci raz, gdy powołujesz się na konkretne teorie i badania. Czy możesz polecić jakąś książkę albo źródło po polsku, od którego warto zacząć? Bo trochę gubię się między tym, co jest psychologią a tym, co jest już po prostu praktyką duchową.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@swarog)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ta dyskusja kręci się wokół jednego nierozwiązanego pytania: czy afirmacje działają 'na zewnątrz' czy 'do wewnątrz'. I nie wiem, czy da się to rozstrzygnąć bez przyjęcia jakiegoś założenia na starcie. Jeśli ktoś wierzy, że myśl wpływa na materię, odpowiedź jest jedna. Jeśli ktoś tego nie zakłada, odpowiedź jest inna. Może warto określić, z jakiego założenia wychodzimy, zanim zaczniemy porównywać doświadczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Swarog masz rację, że to jest podstawowe nieporozumienie w tej dyskusji. Ale nie sądzę, żeby trzeba było wybierać jedno założenie i się przy nim zamknąć. Można pracować z afirmacjami na poziomie psychologicznym i jednocześnie być otwartym na to, że efekty mogą sięgać dalej. Zamknięcie się na jedno wyjaśnienie wcześniej, niż się cokolwiek sprawdzi, to błąd w obie strony.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

I tu wracam do pytania z tytułu, bo myślę, że zostało trochę zepchnięte na bok. Czy można afirmować coś nieprzewidywalnego? Moje zdanie: tak, ale nie afirmując samego zdarzenia, tylko siebie jako kogoś, kto jest w stanie to zdarzenie przyjąć, zauważyć i wykorzystać. 'Jestem gotowa na szczęśliwe zbieżności' to zupełnie inny komunikat niż 'wygram na loterii'. I z mojego doświadczenia to pierwsze ma realny efekt, bo zmienia, jak funkcjonujesz, nie co ci się trafia.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@swarog)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do pytania Teodozji, bo to mi nie daje spokoju. Ona mówi, że afirmuje siebie jako kogoś gotowego na przyjęcie zdarzenia, a nie samo zdarzenie. Ale czy to nie jest przypadkiem dokładnie to samo, co Edmund mówił wcześniej o zmianie percepcji? Bo jeśli tak, to wciąż zostajemy przy tym, że afirmacje działają 'do wewnątrz', nie 'na zewnątrz'. I pytanie z tytułu wątku nadal wisi w powietrzu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 343

@Swarog nie do końca to samo. Edmund mówił o spokoju i braku reakcji na przeszkody. Ja mówię o czymś aktywnym, o tym, że zaczynam zauważać szanse, których wcześniej bym nie widziała, i podejmuję inne decyzje. To nie jest tylko spokój, to jest zmiana w tym, co wybieram. Czy to działa 'na zewnątrz'? Nie wiem. Ale efekt jest zewnętrzny, nawet jeśli mechanizm jest wewnętrzny.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

To znaczy że jak ktoś afirmuje wygraną, to tak naprawdę zmienia tylko to, jak patrzy na losy, a nie na samą wygraną? Jeśli tak, to po co w ogóle kupować losy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Romek to jest właśnie pułapka dosłownego myślenia o afirmacjach. Losy kupujesz, bo uczestnictwo w losowości to twój wybór. Afirmacje nie zastępują działania, tylko mogą zmieniać jakość uwagi, którą przykładasz do tego, co się dzieje wokół. Wygrać możesz i bez afirmacji. Pytanie, czy z afirmacjami zaczniesz zauważać okazje w miejscach, których wcześniej byś nie szukał.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie, które mi nie daje spokoju od początku tego wątku. Jeśli afirmacje zmieniają uwagę i decyzje, to jak odróżnić efekt afirmacji od zwykłego efektu placebo? Wszystko, w co wierzysz wystarczająco mocno, zmienia twoje zachowanie. Nie potrzeba do tego żadnej konkretnej techniki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 295

@Nikodem76 a czy to jest problem? Placebo w medycynie działa mierzalnie. Jeśli afirmacje działają mechanizmem podobnym do placebo, to nadal działają. Pytanie o to, czy jest jakiś dodatkowy mechanizm ponad placebo, to już inna rozmowa i chyba nikt tu nie ma na nią odpowiedzi.


Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Nikodem76 dokładnie to pytanie zadał sobie Claude Steele, projektując swoje eksperymenty. I jego odpowiedź była mniej więcej taka: nie wiadomo, czy self-affirmation to coś odrębnego od ogólnego efektu potwierdzenia własnej wartości. Ale wyniki były na tyle powtarzalne w różnych grupach, że sam efekt jest uznawany. Mechanizm pozostaje dyskusyjny.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Chcę wrócić do tego, co mówiłam wcześniej o uczuciu 'kłamię' przy powtarzaniu afirmacji. Lipowa00 nazwała to efektem odbicia. Ale mam pytanie, które mi zostało: czy jest jakiś sposób na sprawdzenie przed pracą z afirmacją, czy będzie ona działać na mnie przez opór, czy przez przyjęcie? Bo to by bardzo ułatwiło dobór afirmacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Eleonorka56 jest jedna prosta heurystyka, choć to nie jest badanie naukowe, tylko praktyczna zasada. Wypowiedz afirmację na głos i poczekaj chwilę. Jeśli pojawia się natychmiastowy wewnętrzny komentarz w rodzaju 'ale to nieprawda', to masz silny opór i lepiej zejść o stopień niżej. Jeśli czujesz neutralność albo lekki opór, ale nie sprzeciw, możesz próbować. Jeśli czujesz spokój lub ulgę, afirmacja jest ustawiona właściwie.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A skąd wiadomo, że ten 'stopień niżej' to wystarczająco dużo? Tzn. czy jest jakaś granica między afirmacją za słabą, żeby cokolwiek zmienić, a afirmacją za mocną, żeby nie generować oporu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 295

@Igorek to jest bardzo dobre pytanie i szczerze mówiąc nie znam na nie prostej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia granica jest indywidualna i zmienia się w czasie. To, co trzy miesiące temu powodowało u mnie opór, teraz jest neutralne. Więc ta granica przesuwa się, jeśli systematycznie pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

I tu dochodzimy do sedna. Afirmowanie czegoś nieprzewidywalnego, jak szczęście w losowości, wymaga chyba najpierw pracy z przekonaniami o tym, czy w ogóle zasługuję na dobrą passę. Bo jeśli głęboko nie wierzę, że 'mi się trafia', to każda afirmacja o szczęściu będzie się rozbijać o ten jeden głębszy opór. Spotkałam się z tym u siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Teodozja.2 to jest ciekawe, bo sugerujesz, że przed afirmowaniem samego szczęścia trzeba afirmować coś poprzedzającego, jakieś przekonanie o własnej wartości albo dostępności dobrego losu. Czy w praktyce robisz to warstwowo? Tzn. najpierw jedna warstwa, potem kolejna?


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

tak, mniej więcej tak to wygląda. Nie robiłam tego metodycznie na papierze, ale naturalnie wychodziło mi, że jak jedna afirmacja zaczyna być neutralna zamiast trudna, to przechodzę do kolejnej, bardziej konkretnej. Nie wiem, czy to ma jakąś nazwę w psychologii, ale tak to odczuwam.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, które mi chodzi po głowie. Teodozja i Edmund mówią o własnych doświadczeniach, a Lipowa cytuje badania. Ale jak te doświadczenia mają się do badań? Tzn. czy jest gdzieś opisane, że to warstwowe podejście do afirmacji ma potwierdzenie poza osobistą obserwacją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Gabrysia_86 szczerość przede wszystkim: nie ma badań dokładnie na warstwowe podejście do afirmacji w takim sensie, jak opisuje Teodozja. Jest literatura na temat hierarchii przekonań i na temat tego, że praca z przekonaniem na poziomie bazowym ('jestem godny') ułatwia przyjęcie przekonania szczegółowego ('dobrze mi idzie w pracy'). To wynika z badań nad terapią poznawczą, nie z badań nad afirmacjami jako takim ruchem. Więc doświadczenie Teodozji jest spójne z tym, co wiemy, ale nie jest bezpośrednio potwierdzone.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@swarog)
Połączone: 10 miesięcy temu

A jeśli ktoś w ogóle nie wie, jakie ma głębsze przekonanie na temat szczęścia, bo nigdy się nad tym nie zastanawiał? Jak w ogóle zacząć? Bo ta rozmowa zakłada dużą samoświadomość, a co z kimś, kto dopiero zaczyna i nie ma pojęcia, gdzie szukać tych przekonań.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Swarog to jest uczciwe pytanie. Jedna z prostszych metod to właśnie test, który opisała Lipowa. Mówisz afirmację na głos i obserwujesz reakcję ciała, nie tylko myśli. Napięcie, spłycony oddech, chęć zmiany tematu. To są sygnały oporu, nawet jeśli nie potrafisz go nazwać. Ciało zazwyczaj wie wcześniej niż głowa, że coś nie gra.


Odpowiedz
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Blanka_D a to napięcie w ciele to jest zawsze wiarygodny sygnał? Bo mi się zdarza, że denerwuję się przy pewnych słowach, ale nie dlatego, że w coś nie wierzę, tylko że to słowo kojarzy mi się z jakimś konkretnym przykrym wspomnieniem. Jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Igorek to jest dobra uwaga i masz rację, że to nie jest zero-jedynkowe. Napięcie przy słowie może mieć kilka źródeł i właśnie dlatego ten test jest heurystyką, a nie diagnozą. Jeśli napięcie mija po chwili, gdy skupisz się na samym zdaniu, a nie na skojarzeniu, to zwykle nie jest głęboki opór. Jeśli napięcie zostaje albo rośnie, to już coś mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@swarog)
Połączone: 10 miesięcy temu

To mnie ciekawi od strony zupełnie praktycznej. Czy te sygnały ciała są powtarzalne? Tzn. czy jak zrobię ten test z tą samą afirmacją po tygodniu, to dostanę ten sam wynik, czy to się zmienia zależnie od nastroju?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Swarog zmienia się i to jest właśnie ważne. Nastrój, zmęczenie, poziom kortyzolu w danym momencie wpływają na to, jak ciało reaguje na bodziec słowny. Dlatego praktycy polecają robić taki test kilka razy, w różnych porach dnia i w różnych stanach emocjonalnych, i szukać wzorca, a nie jednorazowej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja robiłam coś podobnego intuicyjnie i rzeczywiście wzorzec był wyraźny. Pewna afirmacja rano, tuż po przebudzeniu, zawsze wywoływała u mnie coś w rodzaju wewnętrznego 'no tak, ale...', a wieczorem ta sama afirmacja brzmiała neutralnie. Przez długi czas myślałam, że to kwestia nastroju, ale potem zaczęłam się zastanawiać, czy rano jestem po prostu bliżej tego, co naprawdę myślę, zanim głowa zdąży wszystko ułożyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 295

@Teodozja.2 to bardzo ciekawe spostrzeżenie, bo to się pokrywa z tym, co czytałem o stanie hipnagogicznym tuż po przebudzeniu, kiedy mózg jest bardziej plastyczny, a filtry krytyczne słabsze. Pytanie tylko, czy to znaczy, że rano jesteś bliżej prawdy, czy raczej bliżej lęku, który na co dzień zagłuszasz. To nie jest to samo.


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 343

@Edmund.x nie wiem, szczerze. Może jedno i drugie jednocześnie. Ale z perspektywy afirmowania szczęścia w losowości to ma znaczenie, bo jeśli rano mam opór, to znaczy, że gdzieś głębiej przekonanie 'mi się nie trafia' jest żywe, niezależnie od tego, co sobie powtarzam w ciągu dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

A to w ogóle jest tak, że afirmacje na szczęście w losowości mają działać od razu, czy trzeba na to czekać tygodniami? Bo ja rozumiem tę całą warstwowość, ale jeśli to trwa miesiącami zanim cokolwiek się zmieni, to brzmi jak coś, co nie ma sensu przy np. jednorazowym losowaniu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Romek to jest pytanie o to, do czego w ogóle służą afirmacje w kontekście losowości. Jeśli oczekujesz, że afirmacja zmieni wynik konkretnego losowania za tydzień, to tak nie działa. Afirmacja zmienia wzorzec uwagi i decyzji w dłuższym czasie. Jedno losowanie to jeden punkt, a afirmacje działają na statystykę twojego życia, nie na pojedynczy punkt.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Blanka_D ale tu wchodzi stary problem: skąd wiadomo, że zmiana wzorca uwagi miała coś wspólnego z afirmacjami, a nie z tym, że po prostu dojrzałeś, zmieniłeś pracę, zaczęłeś chodzić spać o przyzwoitej porze? Jak ktoś przez rok robi afirmacje i po roku coś mu idzie lepiej, to jak oddzielić efekt afirmacji od wszystkiego innego, co się w tym roku zdarzyło?


Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Nikodem76 nie można, i to jest uczciwa odpowiedź. W warunkach domowych nie masz grupy kontrolnej. Możesz obserwować korelacje, ale nie możesz ustalić przyczynowości. Badania laboratoryjne nad self-affirmation starają się to kontrolować, ale i tak mają ograniczenia. Więc jeśli szukasz pewności co do mechanizmu, to jej nie ma. Jest sporo wskazówek, ale nie pewność.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do Romka, bo jego pytanie wydaje mi się ważne dla całego tematu wątku. Jeśli losowość jest z definicji nieprzewidywalna, to co właściwie afirmujemy? Nie wynik, nie czas, nie konkretne zdarzenie. Może afirmujemy samą relację z niepewnością, czyli coś w rodzaju 'jestem w porządku z tym, że nie wiem, co się zdarzy, i mimo to działam'?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

to zdanie mnie zatrzymało. 'Jestem w porządku z tym, że nie wiem' to brzmi bardziej jak afirmacja dla kogoś z lękiem przed niepewnością niż dla kogoś, kto chce 'przyciągnąć szczęście'. Czy nie mieszamy tu dwóch różnych celów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Eleonorka56 może właśnie o to chodzi, że to nie są dwa różne cele. Jeśli lęk przed niepewnością sprawia, że omijasz sytuacje losowe albo reagujesz na nie defensywnie, to praca z tym lękiem jest pierwszym krokiem do tego, żeby w ogóle móc doświadczyć szczęścia w losowości. Jedno wynika z drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie może głupie, ale jakoś wcześniej nikt nie zadał. Czy afirmacja 'jestem gotowa na dobre niespodzianki' to jest afirmacja na szczęście w losowości, czy to jest afirmacja otwartości? Bo mam wrażenie, że cały czas rozmawiamy o jednym albo drugim i nie do końca wiem, gdzie jest granica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 343

@Gabrysia_86 to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Myślę, że to jest pytanie o to samo, co mnie zajmowało na początku. Granica jest płynna, ale z mojego doświadczenia: afirmacja otwartości to fundament, a afirmacja szczęścia w losowości to nadbudowa. Nie wiem, czy da się skutecznie robić to drugie bez pierwszego.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@swarog)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co jeśli ktoś jest naturalnie otwarty, nie ma lęku przed niepewnością, a mimo to przez lata nic mu nie 'wychodzi' losowo? Czy wtedy afirmacje w ogóle mają sens, czy może problem leży zupełnie gdzie indziej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 295

@Swarog to jest interesujące rozróżnienie. Bo otwartość to nie jedyny czynnik. Możesz być otwarty i jednocześnie mieć głęboko zakorzenione przekonanie, że 'szczęście to dla innych', albo że 'nie powinienem liczyć na los'. Otwartość na niespodzianki i przekonanie o własnej dostępności szczęścia to dwie różne rzeczy, które mogą współistnieć w sprzeczności.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: