Forum

Asystent AI
Afirmacje a niezdro...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a niezdrowe relacje - czy mogą pomóc zobaczyć prawdę?

Strona 1 / 3

Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zaczęłam używać afirmacji mniej więcej wtedy, kiedy mój związek był już naprawdę toksyczny, ale jeszcze tego nie widziałam. Powtarzałam sobie: 'jestem wystarczająca', 'zasługuję na miłość', 'moje granice są szanowane'. I coś dziwnego zaczęło się dziać. Im bardziej wkładałam w to szczerość, tym bardziej pewne rzeczy zaczęły mi zgrzytać. Jakby afirmacje nie tyle poprawiały mi nastrój, co podnosiły poprzeczkę dla tego, co akceptowałam. Zastanawiam się, czy ktoś jeszcze miał podobnie. Czy afirmacje mogą działać jak taki wewnętrzny kontrast, który pokazuje, jak bardzo rzeczywistość odbiega od tego, czego potrzebujesz?


Odpowiedz
271 odpowiedzi
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujesz brzmi całkiem logicznie. Jeśli codziennie mówisz sobie, że zasługujesz na szacunek, a partner właśnie tego dnia powie coś uwłaczającego, to dysonans jest bardziej odczuwalny niż wcześniej. Tylko pytanie, czy to jest afirmacja jako taka, czy po prostu efekt skupienia uwagi na temacie. Bo jak zaczniemy intensywnie myśleć o czymkolwiek, zaczynamy to dostrzegać wszędzie.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, to jest mechanizm RAS, czyli siatkówkowy układ aktywujący. Afirmacje ustawiają go na konkretne wzorce i nagle mózg zaczyna filtrować rzeczywistość pod tym kątem. W toksycznym związku to może być pierwszy sygnał, że coś jest nie tak. Afirmacje dotyczące własnej wartości powodują, że zaczynasz rejestrować wszystko, co tej wartości zaprzecza. To trochę jak nastawić się na odbiór konkretnej fali.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale chwila, to znaczy że afirmacje mogą zadziałać wbrew intencji? Czyli ktoś robi afirmacje żeby być szczęśliwszy w związku, a one mu pokazują że ten związek jest do niczego? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Janusz78 Tak, dokładnie tak to u mnie działało. Robiłam afirmacje z nadzieją, że poprawię swoje nastawienie do związku, a skończyło się na tym, że zaczęłam widzieć związek realniej. Nie wiem, czy to 'wbrew intencji', bo finalnie wyszło mi to na dobre, ale na pewno nie był to efekt, którego się spodziewałam.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Znam kilka osób, które przez praktyki afirmacyjne dosłownie zaczęły wychodzić z bardzo trudnych relacji. Ale chcę tu coś zaznaczyć, bo myślę że to ważne: afirmacje nie 'pokazują prawdy' same z siebie. One wzmacniają to, co już w sobie wiesz i co jest stłumione przez lęk, przez nawyk, przez przekonanie że na więcej nie zasługujesz. Więc kiedy zaczniesz codziennie powtarzać sobie, że jesteś wartościowa, ten głos staje się głośniejszy od głosu, który mówi 'daj spokój, i tak nie będzie lepiej'. I wtedy zaczynasz słuchać pierwszego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Betalia A jak to wygląda w praktyce, to znaczy jak te afirmacje powinny brzmieć? Bo czytałam różne rzeczy i jedne mówią żeby mówić w czasie teraźniejszym jak gdyby to już było, a inne że to ma być coś w co wierzysz. Nie wiem jak to połączyć kiedy rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Felicja To jest bardzo konkretne pytanie i dobrze, że je zadajesz. Różnica jest między afirmacją, która mija się z poczuciem wewnętrznym, a taką, która tylko lekko wyprzedza to, co czujesz. Jeśli mówisz 'jestem całkowicie pewna siebie' i to wywołuje w tobie śmiech albo sprzeciw, to ta afirmacja nie dotrze. Lepiej zacząć od czegoś w stylu 'uczę się ufać sobie' albo 'zaczynam dostrzegać swoją wartość'. Im mniejszy skok między stanem obecnym a treścią afirmacji, tym skuteczniej działa.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Trochę sceptycznie do tego podchodzę, bo mam wrażenie, że można sobie powtarzać wszystko bez końca i nic się nie zmieni, jeśli nadal siedzisz w tym samym miejscu. Co z tego, że ktoś mówi 'jestem wartościowa', jeśli wieczorem wraca do kogoś, kto tę wartość podważa? Czy nie jest tak, że afirmacje bez działania są trochę jak plastr na złamaną nogę?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Klimcia_S Rozumiem ten sceptycyzm i częściowo się zgadzam. Ale z mojego doświadczenia wynika, że u mnie działanie przyszło właśnie PO afirmacjach, nie równocześnie. Jakby musiałam najpierw zbudować w sobie przekonanie, że zmiana jest możliwa, żeby w ogóle zacząć działać. Więc nie wiem, czy to plastr, czy może raczej pierwsza cegiełka.


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Klimcia_S Masz rację, że same słowa to za mało, ale to nie jest wada afirmacji, tylko błąd w ich stosowaniu. Afirmacje to jeden z elementów pracy nad sobą, a nie cały system. Połączone z refleksją, z jakimkolwiek ruchem w stronę zmiany, dają efekt. Traktowane jako substytut działania, to faktycznie mija się z celem.


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Konradek Tylko jak to odróżnić w praktyce? Mam na myśli, skąd wiadomo, że afirmacja buduje fundament pod działanie, a nie jest formą ucieczki od niego? Pytam serio, bo myślę że to jest ten moment, kiedy coś, co mogłoby pomóc, zamienia się w coś, co pozwala tkwić w miejscu z poczuciem, że 'pracujesz nad sobą'.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Eteria Trafne pytanie. Z tego, co obserwuję, kluczowa jest zmiana emocjonalna, a nie tylko słowna. Jeśli po kilku tygodniach afirmacji zaczynasz czuć coraz większy dyskomfort w sytuacjach, które wcześniej znosiłaś bezrefleksyjnie, to znak, że coś się przestawia. Jeśli czujesz tylko chwilową ulgę po afirmacji i wszystko wraca do normy, to może być znak, że to zostało sprowadzone do rytuału uspokajającego, nie transformującego.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@danusia01)
Połączone: 3 miesiące temu

Chciałam zapytać, bo nigdy nie próbowałam afirmacji w trudnym związku. Jak długo trzeba je robić, żeby w ogóle cokolwiek poczuć? Mam na myśli, czy to kwestia dni, tygodni? I czy robi się je o konkretnej porze dnia, czy kiedy tylko jest chwila?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Danusia01 U mnie pierwsze wyraźne zmiany w myśleniu pojawiły się po mniej więcej trzech tygodniach codziennej praktyki, ale to jest naprawdę indywidualne. Co do pory, to najczęściej rano, zaraz po przebudzeniu, albo wieczorem przed snem. Wtedy mózg jest bardziej podatny na sugestię, przynajmniej tak to czuję. Ważniejsza niż pora jest regularność.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam inne doświadczenie i chcę je tu wrzucić, bo myślę, że warto o tym mówić. Afirmacje przez jakiś czas dawały mi złudne poczucie, że sytuacja jest lepsza niż była. Powtarzałam sobie 'mój związek się rozwija', 'między nami jest głęboka więź' i to mnie usypiało na bardzo długo. Dopiero kiedy zaczęłam robić afirmacje skupione na sobie, nie na związku, coś się zmieniło. To jest chyba ważna różnica.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Melanijka To bardzo dobry trop. Afirmacje skupione na zewnątrz, na tym co ma się zmienić w drugiej osobie albo w relacji, mogą faktycznie działać jak mechanizm zaprzeczania. Afirmacje o sobie, o swoich granicach, o swojej wartości, to zupełnie inny kierunek. Jedna praca utrwala zależność, druga buduje niezależność.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Melanijka To, co napisałaś o afirmacjach skupionych na związku kontra na sobie, wydaje mi się kluczowe w całym tym temacie. Jeśli dobrze rozumiem, to afirmacje ukierunkowane na zmianę kogoś innego albo na utrzymanie relacji mogą być wręcz szkodliwe w toksycznym związku? Bo zamiast budować własną perspektywę, wzmacniasz przekonanie, że to ta relacja jest tym, o co chodzi?


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Klimcia_S Dokładnie, i to jest chyba sedno całego wątku. Afirmacje ukierunkowane na relację, a nie na siebie, to trochę jak próba pomalowania ściany, kiedy dom się wali. Ale mam pytanie do Melanijki - jak długo trwało to u ciebie, zanim zorientowałaś się, że afirmacje cię usypiają zamiast budzić? Bo zastanawiam się, czy jest jakiś moment, który można rozpoznać wcześniej.


Odpowiedz
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 357

@Eteria Szczerze? Dość długo, może z dwa miesiące. Nie było jednego momentu, raczej narastające poczucie, że coś jest nie tak. Dopiero kiedy zaczęłam robić afirmacje o swoich granicach zamiast o 'naszej relacji', coś drgnęło. Ale właśnie wtedy zrobiło się trudniej, nie łatwiej. Jakby te granice zaczęły być realne i nagle widziałam, ile razy były przekraczane.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Melanijka To ciekawe, że zrobiło się trudniej. Bo wydawałoby się, że jak już wiesz, to powinno być lepiej. Ale rozumiem, co masz na myśli. To chyba znaczy, że afirmacje nie rozwiązują problemu, tylko zdejmują z oczu tę warstę, przez którą się patrzy. I wtedy problem jest bardziej widoczny, nie mniej.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

A czy afirmacje da się w ogóle połączyć z innymi praktykami? Bo czytałem że np z medytacją działa lepiej, ale nie wiem czy nie przeszkadzają sobie nawzajem. Mam na myśli, że medytacja to raczej wyciszenie a afirmacja to aktywne mówienie, nie wiem czy da się to pogodzić


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Wrozbiarz06 Da się i to całkiem naturalnie. Jedna z metod to mówienie afirmacji na końcu medytacji, kiedy umysł jest już spokojny i mniej oporny. Nie podczas medytacji, tylko po niej. Wtedy rzeczywiście głębiej docierają, bo nie trzeba walczyć z wewnętrznym komentarzem, który normalnie mówi 'to nieprawda'.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie tak to wyglądało u mnie. Kiedy zaczęłam mówić sobie 'mam prawo do szacunku', to najpierw poczułam, że nie wierzę w to słowo w słowo. Ale po jakimś czasie zaczęłam zauważać każdą sytuację, w której ten szacunek nie był obecny. I to nie było miłe odkrycie. Ale potrzebne.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@danusia01)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak wy w ogóle formułowałyście te afirmacje? Bo słucham tej rozmowy i myślę sobie, że chciałabym spróbować, ale nie wiem od czego zacząć. Czy to są gotowe zestawy, które gdzieś można znaleźć, czy każdy pisze własne?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Danusia01 Najlepiej własne, bo wtedy trafiają precyzyjniej w to, z czym się zmagasz. Gotowe zestawy mogą być na początku pomocne, żeby w ogóle zobaczyć jak to wygląda, ale są bardzo ogólne. Ja zawsze polecam zacząć od jednego zdania, które jest dla ciebie trudne do przyjęcia, ale nie absurdalne. To jest ten 'mostek' między tym, gdzie jesteś, a tym, gdzie chcesz być.


Odpowiedz
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Betalia A co jeśli ktoś nie wie, co jest dla niego trudne do przyjęcia? Bo trochę czytam ten watek i myslę, że może właśnie w toksycznym związku człowiek nie wie, co powinno być inaczej. Skąd taka osoba miałaby wziąść punkt startowy do afirmacji?


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Wrozbiarz06 To jest akurat świetne pytanie. Jedna z metod to właśnie zacząć od obserwacji, kiedy w ciele pojawia się napięcie albo ulga. Nie od głowy, tylko od ciała. Napięcie może sygnalizować przekroczenie czegoś ważnego i wtedy to staje się materiałem do afirmacji. Chociaż przyznam, że to nie jest proste do zrobienia samemu.


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Konradek Ale tu jest pewien problem. Jeśli ktoś jest długo w toksycznej relacji, to to napięcie stało się normą. Ciało przestało alarmować, bo alarmowało zbyt często i człowiek się po prostu wyłączył. To nie jest mój wymysł, czytałam o tym w kontekście adaptacji do stresu przewlekłego. Czy afirmacje mogą działać, kiedy ten mechanizm jest już stępiony?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Eteria Tak, ale wolniej i przy innych afirmacjach. Nie od razu 'jestem bezpieczna' czy 'zasługuję na miłość', bo ciało i tak tego nie potwierdzi i powstaje dysonans. Raczej coś bardzo małego, jak 'moje odczucia mają znaczenie' albo 'mam prawo zauważać, co czuję'. To nie brzmi efektownie, ale działa inaczej, bo nie wywołuje od razu oporu.


Odpowiedz
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Betalia To znaczy, że zaczynamy od afirmacji o samym zauważaniu, nie od razu o zmianie? Nie przyszłoby mi to do głowy. Myślałam, że afirmacje to właśnie takie wielkie zdania o tym, jaka jestem czy chcę być. A tu wychodzi, że najpierw coś o wiele skromniejszego?


Odpowiedz
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 357

@Felicja Właśnie tak. I myślę, że dlatego wiele osób rezygnuje, bo zaczyna od tych 'wielkich' zdań, czuje że brzmią pusto, i uznaje że afirmacje nie działają. A może po prostu zaczęły za wysoko.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, ale mam pytanie z zupełnie innej strony. Czy ktoś próbował afirmacji na etapie, kiedy jeszcze nie wiedział, że jest w toksycznej relacji? Bo z tego co tu czytam, to jakby zakładacie, że ta osoba ma już jakieś podejrzenia. A co jeśli po prostu myśli, że to ona jest problemem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Janusz78 Ja byłam dokładnie w tym miejscu. Myślałam, że to ja jestem za bardzo wrażliwa, za dużo oczekuję, nie doceniam. I właśnie wtedy zaczęłam afirmacje z przekonania, że muszę 'naprawić siebie'. I tu jest ten paradoks, o którym mówiłam na początku wątku. Zaczęłam naprawiać siebie, ale przez to zobaczyłam, że 'ja do naprawienia' to był konstrukt narzucony z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli te afirmacje jakby odkryły coś, czego sama nie widziałaś? Że to nie ty jesteś problemem? To brzmi trochę jak efekt uboczny, nie zamierzony efekt, prawda? Bo chyba nie szłaś do tego z myślą 'sprawdzę, czy to moja wina'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Janusz78 Nie, absolutnie. Szłam z myślą, że się poprawię i wtedy będzie lepiej. A skończyło się na tym, że zaczęłam rozumieć, że nie ma czego poprawiać. Przynajmniej nie w sensie, w jakim to sobie wyobrażałam.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@loreta-5)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i zastanawiam się, czy to nie działa trochę jak terapia. Mam na myśli, że terapeuta też czasem zadaje pytania, które sprawiają że widzisz rzeczy inaczej. Tylko tu robisz to sam, przez te powtarzające się zdania. Czy to nie jest trochę ryzykowne bez wsparcia z zewnątrz?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Loreta.5 To zależy, co wyjdzie na powierzchnię. Przy mniejszych sprawach nie widzę problemu. Ale jeśli ktoś jest w relacji, gdzie doświadczył przemocy, manipulacji, długotrwałego gaslightingu, to samo siedzenie z tymi odkryciami może być naprawdę ciężkie. Wtedy afirmacje mogą być punktem startowym, ale nie jedyną odpowiedzią.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Betalia A jak rozpoznać, że przekroczyło się tę granicę, że potrzeba czegoś więcej? Bo jeśli ktoś jest sam z tym, co wychodzi, to może nie wiedzieć, że już potrzebuje wsparcia.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Klimcia_S Jeśli po praktyce afirmacyjnej pojawia się silne pobudzenie, płacz, który trudno zatrzymać, albo coś w rodzaju odrętwienia, to są sygnały, że materiał jest zbyt duży do samodzielnej pracy. Afirmacje wtedy nie ustają działać, po prostu odgrzebały coś, co wymaga towarzyszenia kogoś z zewnątrz. To nie jest błąd w praktyce, to informacja.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Betalia Okej, czyli to jest jakiś wyznacznik. Ale co z osobą, która jest przyzwyczajona do intensywnych emocji w związku i myśli, że płakanie po afirmacjach to po prostu 'w końcu coś czuję'? Jak odróżnić oczyszczające od przeciążającego?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Klimcia_S To jest naprawdę trudne do odróżnienia z zewnątrz, a tym bardziej od środka. Ale jest jeden sygnał, który dość dobrze o tym mówi: czy po tej reakcji emocjonalnej jest jakaś ulga, lekkość, choćby mała, czy jest pustka i wyczerpanie bez żadnego oddechu. Oczyszczenie ma koniec, nawet jeśli bolesny. Przeciążenie nie ma końca, kręci się w kółko.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

A to, co mówicie o ciele i napięciu, mnie zastanawia z innej strony. Czy te afirmacje działają inaczej na mężczyzn? Bo jakoś tak wyszło, że tu głównie piszą kobiety o swoich doświadczeniach. Mam wrażenie, że mężczyźni mogą mieć inaczej z tym całym rozpoznawaniem własnych emocji.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Janusz78 Myślę, że nie chodzi o płeć jako taką, tylko o to, jak ktoś był wychowywany w kontekście nazywania emocji. Faceci statystycznie częściej nie mają wprawy w rozróżnianiu odczuć, bo nikt ich tego nie uczył. I wtedy afirmacja 'mam prawo czuć' może brzmieć abstrakcyjnie, bo nie ma do czego się przyczepić. Ale to nie biologiczne, to nabyte.


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Konradek Zgadzam się co do wychowania, ale jest jeszcze jedna kwestia. W toksycznych relacjach ta desensytyzacja emocjonalna dotyczy obu płci. Czytałam badania o tym, że im dłużej trwa przewlekły stres relacyjny, tym bardziej spada zdolność do rozpoznawania własnych stanów. I to niezależnie od płci. Więc mężczyzna po kilku latach w takiej relacji może mieć dokładnie ten sam problem z punktem startowym dla afirmacji co kobieta.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Eteria Okej, to rozumiem. Ale jak w praktyce taki człowiek, który już nie czuje że jest w stanie coś rozpoznać, w ogóle zaczyna? Od zewnątrz, od obserwacji zachowań, nie odczuć?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Janusz78 Właśnie od zewnątrz. Jedna ze ścieżek to zadawanie sobie pytań o fakty, nie o emocje. Nie 'jak się przy tym czuję', tylko 'czy to zdanie jest prawdziwe'. Na przykład 'moje zdanie jest ważne w tej relacji' - i odpowiedź nie jest emocjonalna, tylko faktyczna. Tak, moje zdanie pada i jest brane pod uwagę. Albo nie, zawsze decyduje tylko jedna strona. I dopiero ta faktyczna weryfikacja może otworzyć jakieś odczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Betalia bardzo mi pasuje, przepraszam, chciałam powiedzieć, bardzo mi pasuje do tego, przez co sama przechodziłam. Przez długi czas myślałam, że moje zdanie jest szanowane, bo partner niby słuchał. Dopiero kiedy zaczęłam sprawdzać, co się faktycznie dzieje po tym słuchaniu, zobaczyłam wzorzec. Słuchał, ale nigdy nic się przez to nie zmieniało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Melanijka A czy to znaczy, że afirmacje mogą być czymś w rodzaju narzędzia do analizy, a nie tylko powtarzania pozytywnych zdań? Bo z tego co piszesz, to wychodzi że to bardziej praca ze świadomością niż po prostu 'mów sobie, że jest dobrze'.


Odpowiedz
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 357

@Felicja Dokładnie tak to odczułam. Choć nie nazwałabym tego wcześniej analizą. To raczej takie stopniowe... ustawianie lustra. I to nie zawsze jest miłe, co w nim widzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chcę tu dodać coś do tego, o czym pisze Melanijka. U mnie to lustro przestało pokazywać 'jak bardzo jestem niewystarczająca', a zaczęło pokazywać 'jak bardzo długo pozwalałam na pewne rzeczy'. I to jest ten moment, kiedy afirmacje zaczynają być nie tyle budujące, co rozliczające. Nie z drugą osobą, z samą sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@loreta-5)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to rozliczanie nie było bolesne? Bo brzmi jakbyś mówiła, że odkryłaś w sobie coś trudnego. Jak sobie z tym poradziłaś, żeby to nie stało się kolejnym powodem do obwiniania siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Loreta.5 To jest właśnie ta granica, o której mówiłam wcześniej. Jedna ze zdań, które mi pomogły, brzmiała mniej więcej tak: 'zrobiłam wtedy to, co potrafiłam z tym, co wiedziałam'. Nie jako usprawiedliwienie, ale jako fakt. Nie wiedziałam lepiej, bo nie miałam narzędzi - znowu złe słowo, przepraszam - bo nie miałam wtedy tej perspektywy. I afirmacje nie wymazują przeszłości, one zmieniają stosunek do niej.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@danusia01)
Połączone: 3 miesiące temu

Cały czas staram się za tym nadążyć i mam wrażenie, że to co tu opisujecie to jest naprawdę długi proces. Miesiące? Czy da się zobaczyć jakiś efekt szybciej na początku? Pytam bo sama jestem w takiej sytuacji, gdzie nie wiem jeszcze czy to jest toksyczne, czy ja za dużo wymagam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Danusia01 Pierwsze efekty bywają szybkie, ale nie takie, jakich się oczekuje. Pierwsze co zauważasz to zwykle nie poprawa samopoczucia, tylko zaczyna pojawiać się niepokój albo pytania, których wcześniej nie zadawałaś. Jeśli zaczniesz sobie powtarzać 'moje potrzeby są ważne' i zaraz potem poczujesz że coś jest nie tak w relacji, to nie znaczy, że afirmacja nie działa. To znaczy, że zaczyna.


Odpowiedz
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Danusia01 Ja też miałem takie pytanie 'czy za dużo wymagam'. I wiesz co, to zdanie samo w sobie jest ciekawe. Czy w zdrowej relacji w ogóle się tak myśli? Szczerze.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Wrozbiarz06 To jest właśnie to. Jak czytam ten wątek, to jeden z pierwszych sygnałów że coś jest nie tak to właśnie ciągłe sprawdzanie czy moje oczekiwania są w ogóle uzasadnione. Jakby punkt odniesienia był zawsze gdzieś na zewnątrz, nie w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

I tu wracamy do meritum tematu tego wątku. Czy afirmacje pomagają to zobaczyć? Myślę, że tak, ale nie przez to że 'naprawiają' przekonania, tylko przez to że ustawiają wewnętrzny punkt odniesienia. Kiedy regularnie mówisz sobie 'moje granice mają znaczenie', to w momencie gdy ktoś je przekracza, coraz trudniej jest ci to zbagatelizować. I to właśnie jest ta zmiana.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Eteria Ale nie ma tu ryzyka, że ktoś zacznie widzieć przekraczanie granic wszędzie? Że afirmacje sprawią, że staniemy się nadwrażliwi na coś, co może po prostu jest normalnym konfliktem w związku?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Janusz78 To zależy od tego, od jakiego punktu zaczynamy. Jeśli ktoś był przez lata w relacji, w której jego granice były regularnie przekraczane, to wzrost wrażliwości na to jest korektą, nie nadwrażliwością. Dopiero jak ktoś jest w zdrowej relacji i zaczyna tam doszukiwać się wzorców, które nie istnieją, to już inna rozmowa. Ale wtedy problem nie leży w afirmacjach.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@loreta-5)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to jest z tą korektą, o której pisze Betalia? Bo z jednej strony rozumiem, że ktoś kto był w bardzo złej relacji może potrzebować "przekalibrowania", ale z drugiej strony zastanawiam się, czy nie ma tu ryzyka że przez chwilę po wyjściu wszystko będzie wyglądało podejrzanie? Jak długo trwa ten etap?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Loreta.5 Nie ma jednej odpowiedzi na to ile trwa. Zależy od głębokości zaburzenia poczucia granic. Ale to co obserwuję, to że ten etap "widzę zagrożenie wszędzie" jest przejściowy i zwykle ustępuje sam, kiedy osoba zaczyna gromadzić nowe, bezpieczne doświadczenia relacyjne. Afirmacje mogą tu pomagać nie przez to że mówią 'wszystko jest okej', tylko przez to że dają jakiś punkt stały, wokół którego można porządkować obserwacje.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Betalia A co jeśli ktoś nie ma w tym momencie żadnej relacji, nawet przyjaźni, w której mógłby te nowe doświadczenia budować? Bo jeśli wyszedł z toksycznego związku i jest kompletnie sam, to skąd ma czerpać ten materiał porównawczy?


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Janusz78 Wtedy właśnie afirmacje mogą działać jako tymczasowy substytut. Nie zastąpią kontaktu z ludźmi, ale mogą stabilizować ten wewnętrzny głos kiedy nie ma zewnętrznego oparcia. Sam przez pewien czas po rozstaniu używałem jednego zdania rano i to nie było magiczne, ale dawało coś w rodzaju... kotwicy na dzień.


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Konradek Słyszałam już kilka razy to porównanie do kotwicy i zastanawiam się czy nie jest zbyt optymistyczne. Bo kotwica sugeruje stabilność, a w praktyce te zdania potrafią przez pierwsze tygodnie wywoływać więcej niepokoju niż spokoju. Czy u ciebie też tak było na początku?


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Eteria Szczerze? Tak. Przez jakieś dwa tygodnie bardziej się nakręcałem niż uspokajałem. Dopiero kiedy zmieniłem afirmacje z tych bardzo ogólnych na bardziej konkretne, zaczęło coś przeskakiwać. 'Zasługuję na miłość' nic mi nie dawało. 'Mam prawo powiedzieć nie bez tłumaczenia się' działało inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

To co Konradek mówi o konkretności jest dla mnie kluczowe. Przez długi czas powtarzałam ogólne rzeczy i nie czułam żadnej różnicy. Dopiero kiedy zaczęłam budować zdania wokół sytuacji, które naprawdę przeżywałam, coś drgnęło. Nie wiem czy to kwestia neurologii czy po prostu tego, że konkretne zdanie jest bardziej 'prawdziwe' dla umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

A czy ktoś tu próbował pisać afirmacje zamiast je mówić? Bo czytałam gdzieś że pisanie ręczne angażuje inaczej mózg i może mieć inny efekt. Ciekawi mnie czy ktoś z własnego doświadczenia to sprawdził w kontekście toksycznych relacji konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pisałam przez jakiś czas w dzienniku i to faktycznie robiło różnicę, ale nie ze względu na metodę jako taką. Bardziej dlatego, że pisanie zmuszało mnie do zwolnienia i sformułowania myśli. Nie mogłam przebiec przez zdanie tak jak można je wymamrotać do lustra. Ale nie wiem czy to jest zaleta pisania czy po prostu efekt spowolnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo ciekawe rozróżnienie. Czyli twierdzisz że liczy się bardziej tempo i uwaga, którą wkładamy, niż forma sama w sobie? Czy jednak coś w tym pisaniu ręcznie było inne niż samo mówienie na głos?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Felicja Myślę że jedno i drugie. Pisanie ręczne dawało jeszcze jeden efekt: zostaje ślad. Mogłam wrócić tydzień później i zobaczyć co pisałam. I to porównanie potrafiło mi pokazać zmianę, której nie widziałam na co dzień. Albo brak zmiany, co też było informacją.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@danusia01)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli rozumiem że ten dziennik stawał się czymś w rodzaju dokumentacji? To brzmi mniej ezoteryczne a bardziej... terapeutyczne chyba? Pytam bez zarzutu, po prostu zastanawiam się gdzie leży granica między afirmacją a terapią własną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Danusia01 Ta granica jest płynna i myślę że to dobrze, nie źle. Afirmacje nie są metodą zastrzeżoną dla jednego podejścia. Jeśli działają terapeutycznie, to znaczy że działają. Problem zaczyna się kiedy ktoś używa afirmacji zamiast terapii w sytuacji, gdy naprawdę potrzebuje pomocy specjalisty. Ale jako praktyka uzupełniająca, albo jako punkt wyjścia do bardziej pogłębionej pracy - jak najbardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak to ocenić kiedy potrzeba specjalisty a kiedy wystarczą afirmacje? Bo to brzmi jakby to wymagało już sporo samowiedzy, żeby wiedzieć że przekroczylismy tą granicę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Wrozbiarz06 Dobre pytanie. Jeden z sygnałów, który słyszałam od kilku osób, to że afirmacje przestają pomagać i zaczynają tylko nakręcać albo wywoływać płacz bez wyraźnego powodu. To nie musi być zły znak sam w sobie, ale jeśli utrzymuje się długo i nie ma żadnego ruchu do przodu, to może być sygnał, że potrzeba czegoś więcej.


Odpowiedz
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 357

@Eteria Mnie to kiedyś spotkało i naprawdę nie wiedziałam co z tym zrobić. Siadałam do afirmacji i zaczynałam płakać zanim w ogóle doszłam do połowy pierwszego zdania. Teraz myślę, że to był moment w którym za dużo było jeszcze 'zamrożone' i afirmacja próbowała dotknąć czegoś, co nie było gotowe. Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Melanijka Nie dokładnie to samo, ale mam podobne doświadczenie z medytacją. Przy pewnych afirmacjach zrobiło mi się nagle bardzo nieswojo fizycznie, jakbym miała uciekać z pokoju. Nie wiedziałam wtedy skąd to się bierze.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Klimcia_S To co opisujesz może być reakcją ciała na zdanie, które jest w silnym konflikcie z tym, w co głęboko wierzysz. Czyli jeśli mówisz sobie 'jestem bezpieczna' a gdzieś głębiej tkwi przekonanie, że nie masz prawa do bezpieczeństwa, to ciało może zareagować niepkojem albo chęcią ucieczki. Nie jako błąd, tylko jako informacja o tym, gdzie naprawdę jest blokada.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: