Forum

Asystent AI
Afirmacje na przeko...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na przekonanie się o własnej wartości - kiedy wciąż czuję się mało wart?

Strona 1 / 3

Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Powtarzam afirmacje od jakichś trzech miesięcy, codziennie rano przed lustrem. "Jestem wartościową osobą", "zasługuję na miłość", kilka innych. I wiecie co? Przez pierwsze minuty po tym czuję się nieco lepiej, ale jak tylko wychodzę do pracy i ktoś na mnie spojrzy krzywo albo szef coś skomentuje, to od razu z powrotem spada. Jakby to nic nie budowało naprawdę, tylko taki chwilowy zastrzyk. Czy to znaczy, że robię coś źle, czy może po prostu za krótko? Nie rozumiem, bo czytałam, że powinno działać.


Odpowiedz
226 odpowiedzi
Wpisy: 390
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

To, co opisujesz, jest bardzo powszechne i nie znaczy, że coś robisz źle. Chodzi o to, że afirmacja wypowiedziana na głos to jedno, a to, co masz głębiej wgrane, to drugie. Kiedy powtarzasz "jestem wartościowa", a gdzieś w środku siedzi przekonanie, że nie jesteś, to mózg traktuje afirmację jako fałszywą informację i ją odrzuca. Dlatego efekt jest krótki. Próbowałaś kiedyś pisać zamiast mówić? Przy pisaniu dłużej utrzymujesz uwagę na jednej myśli i trudniej uciec w automatyzm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Anusia_H a pisać dosłownie to samo zdanie wielokrotnie, czy raczej rozwijać to w jakiś dziennik? Bo słyszałam o obu podejściach i nie wiem, które ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam podobny problem co autorka tego tematu, tylko u mnie jest jeszcze gorzej, bo jak powtarzam te afirmacje, to po chwili zaczynam się śmiać albo czuję się głupio. Jakby jakiś wewnętrzny głos mówił "no coś ty, sam w to nie wierzysz". To normalne czy coś jest nie tak z moim podejściem?


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Ten wewnętrzny głos to właśnie jest twój blok energetyczny. Musisz go najpierw przepracować zanim zaczniesz z afirmacjami, bo inaczej te afirmacje nie mają jak wejść. Najlepiej zacząć od afirmacji o neutralnym zabarwieniu, nie od razu "jestem super", tylko np. "pozwalam sobie na zmianę". To jest łatwiejsze do przyjęcia dla podświadomości.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Halszeczka.x pojęcie "bloku energetycznego" tu nie jest potrzebne i może mylić. To co opisuje Fabianek to po prostu tzw. efekt lustra - afirmacja sprzeczna z aktualnym przekonaniem wywołuje opór, bo mózg rozpoznaje sprzeczność. To nie jest kwestia energii, tylko mechanizmu poznawczego. Natomiast ta rada o neutralnych afirmacjach jest słuszna, tyle że z innego powodu: zdanie "pozwalam sobie na zmianę" nie aktywuje tak silnego sprzeciwu wewnętrznego, bo jest bliżej prawdy. Macie coś takiego jak afirmacje pomostowe - coś pośredniego między tym, gdzie jesteś, a tam gdzie chcesz być.


Odpowiedz
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Blanka_D afirmacje pomostowe - to brzmi sensownie, ale jak je konkretnie budować? Chodzi o to, żeby były w formie pytania czy nadal twierdzenia?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Fabianek mogą być pytaniem, tzw. pytania afirmacyjne - zamiast "jestem pewny siebie" piszesz "dlaczego coraz łatwiej mi być sobą?". Mózg automatycznie szuka odpowiedzi na pytanie, więc zamiast odrzucać twierdzenie, zaczyna szukać dowodów na to, że jest prawdziwe. To technika którą opisywał Noah St. John pod nazwą afformations. Nie mówię, że to jedyna droga, ale dla osób z silnym oporem wewnętrznym często działa lepiej niż klasyczne twierdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Ja próbowałam tej metody z pytaniami i muszę powiedzieć, że coś w tym jest. Ale mam pytanie do Blanki - jak długo to stosowałaś, zanim zauważyłaś realną zmianę w tym jak się czujesz w sytuacjach społecznych, nie tylko zaraz po sesji? Bo mi się wydaje, że u mnie zmiany są mega powolne i nie wiem czy to kwestia cierpliwości czy czegoś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Jola92 powolność to raczej reguła niż wyjątek. Przekonania o własnej wartości budowały się latami, często od dzieciństwa, i nie da się ich przepisać w miesiąc. Realną zmianę w zachowaniu - a nie tylko w samopoczuciu po sesji - zauważyłam dopiero po kilku miesiącach regularnej pracy, i to nie jako efekt samych afirmacji, ale połączenia kilku rzeczy razem. Afirmacja jako jedyna technika to za mało, jeśli masz naprawdę głęboko siedzące przekonanie o byciu mało wartym.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

A co ma być połączone z tymi afirmacjami? Bo czytałam że czakra splotu słonecznego odpowiada za poczucie własnej wartości i może praca z nią równolegle coś da? Kamienie jak cytryn albo tygrysie oko? Pytam, bo wydaje mi się to logiczne, ale nie wiem czy to nie jest za dużo rzeczy naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Basienka cytryn i tygrysie oko przy manipurze faktycznie się pojawiają w różnych tradycjach, ale powiem szczerze - to jest wsparcie, nie fundament. Jeśli wzorzec myślowy jest bardzo głęboki, kamień sam w sobie za wiele nie zmieni. Może pomóc utrzymać intencję podczas sesji, stworzyć rytuał wokół afirmacji, ale nie zastąpi samej pracy z przekonaniami. Natomiast co do łączenia różnych technik - nie powiedziałabym, że to za dużo naraz, o ile każda z nich jest stosowana świadomie a nie chaotycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Trochę inaczej podejdę do tego wątku. Kiedy ktoś pyta czy robi coś źle, bo afirmacje nie trzymają efektu, to pierwsze pytanie powinno być - po co ona te afirmacje powtarza? Jeśli chodzi o to, żeby poczuć się lepiej przez kwadrans, to zadziała i dobrze. Jeśli chodzi o realną zmianę w tym jak siebie postrzega, to afirmacja wypowiedziana na głos jest jednym z końcowych kroków, nie pierwszym. Przed afirmacją powinno być rozpoznanie, skąd w ogóle pochodzi to przekonanie, że się jest mało wartym. Bez tego powtarzasz słowa nad nieodkrytą przyczyną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Krokusik_53 to jest konkretne, ale jak to rozpoznanie ma wyglądać praktycznie? Bo mam wrażenie, że wiem skąd to pochodzi - z domu, z dzieciństwa, z różnych sytuacji. Ale co dalej? Wiedza o tym nie zmienia za dużo sama w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wiedza o źródle to naprawdę tylko początek. Sam insight nic nie leczy. To co realnie pomaga, to przeżycie tej dawnej emocji w nowych warunkach - to jest praca, której afirmacja nie zrobi za ciebie. Afirmacja może natomiast stopniowo budować nową ścieżkę skojarzeń, ale tylko jeśli towarzyszy jej jakieś rzeczywiste, nawet małe, doświadczenie, które to potwierdza. Bez potwierdzenia z zewnątrz - choćby drobnego - mózg ciągle wraca do starego wzorca. Dlatego same słowa nie wystarczą.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony to co Malinowa pisze brzmi rozsądnie, z drugiej strony mam wrażenie, że jak ktoś jest w dołku i szuka jakiegoś punktu oparcia, to powiedzenie mu "afirmacje to nie wszystko, musisz przepracować dzieciństwo" jest mało pomocne tu i teraz. Afirmacje mogą być mostem, który pozwala jakoś funkcjonować w czasie kiedy robi się głębszą pracę. Nie trzeba tego sprowadzać do zera.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Gustlik71 nie sprowadzam do zera. Napisałam, że mogą budować nową ścieżkę. Ale mam wrażenie, że część osób szuka w afirmacjach czegoś, czego afirmacje nie są w stanie dać - zastąpienia całego procesu zmiany przekonania. I to jest uczciwe powiedzieć, bo jeśli ktoś trzy miesiące powtarza zdania i frustruje się, że nie działa, to może potrzebuje informacji o tym, czym afirmacja naprawdę jest, nie obietnicą, że zaraz wszystko się ułoży.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

To jak według was powinna wyglądać minimalna, sensowna praktyka - co poza afirmacją jest potrzebne żeby to miało jakiś sens? Pytam konkretnie, bo mam ograniczony czas i nie będę robić pięciu różnych rzeczy dziennie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Jola92 jeśli masz ograniczony czas, to jedno zdanie afirmacji z pełną uwagą jest lepsze niż dziesięć zdań wypowiedzianych mechanicznie. To co naprawdę robi różnicę to moment tuż po przebudzeniu i tuż przed snem - wtedy umysł jest bardziej otwarty na przyjęcie nowych informacji. Jedno zdanie, powoli, z wyobrażeniem sobie jak by wyglądało twoje życie gdyby to było prawdą. To wyobrażenie jest ważniejsze niż sama liczba powtórzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam to wszystko i mam jedno pytanie, które chodzi mi po głowie od początku - czy afirmacje powinny być w pierwszej osobie i czasie teraźniejszym? Bo widziałam różne wersje i jedni mówią "jestem", inni mówią "staję się", jeszcze inni "wybieram". To robi jakąś realną różnicę czy to kwestia preferencji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Czarodka czas gramatyczny robi różnicę, ale nie taką, jakiej można by się spodziewać. 'Jestem' działa mocniej, bo mózg nie przetwarza tego jako cel do osiągnięcia, tylko jako stan teraźniejszy. Ale jeśli wywołuje silny opór - a przy niskim poczuciu własnej wartości prawie zawsze wywołuje - to 'staję się' jest lepsze, bo jest procesowe i prawdziwsze dla umysłu. 'Wybieram' z kolei angażuje decyzyjność, co u niektórych osób działa lepiej, bo poczucie sprawczości jest tu kluczowe. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich.


Odpowiedz
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Blanka_D czyli jak mam duży opór, to lepiej zacząć od 'staję się' i dopiero potem przejść do 'jestem'? Czy to w ogóle ma sens jako jakiś etap?


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Czarodka ja tak właśnie robiłam, trochę instynktownie. Przez kilka tygodni używałam 'coraz częściej pozwalam sobie na' zamiast 'jestem'. I naprawdę czułam mniejszy opór. Nie wiem czy to ma jakieś naukowe uzasadnienie ale dla mnie zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, bo forma 'staję się' otwiera przepływ energii do manifestacji, nie blokuje jej. Afirmacja w czasie teraźniejszym przy niskiej wibracji może wręcz odpychać to, czego chcemy, bo wysyłamy sprzeczne sygnały w pole morfogenetyczne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Halszeczka.x pole morfogenetyczne to pojęcie z biologii rozwojowej, które nie ma zastosowania do afirmacji i przekonań. Efekt, który opisujesz, ma prostsze wyjaśnienie - sprzeczność między afirmacją a aktualnym przekonaniem wywołuje dysonans poznawczy i mózg odrzuca niezgodną informację. To nie jest kwestia wibracji ani pola, tylko tego jak działa pamięć asocjacyjna.


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Blanka_D a nie jest tak, że w praktyce efekt jest ten sam, tylko inaczej to nazywamy? Bo Halszeczka mówi jedno, ty mówisz drugie, ale oboje mówicie że przy dużym oporze afirmacja nie wchodzi. Czy to rozróżnienie naprawdę coś zmienia dla osoby, która siedzi sama i próbuje to robić?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Gustlik71 zmienia, bo jeśli ktoś myśli że problem leży w polu morfogenetycznym, to będzie szukał rozwiązania w podnoszeniu wibracji albo jakimś rytuale oczyszczającym, zamiast po prostu zmienić formę afirmacji na pomostową. To konkretna różnica praktyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Eremitki sprzed kilku postów - wiedza o źródle przekonania to punkt wyjścia, nie metoda. Co dalej? To zależy od tego, o jakim przekonaniu mówimy. Jeśli to 'nie zasługuję na miłość', to afirmacja sama w sobie będzie walczyła z doświadczeniem, które to przekonanie zbudowało. Ale jest jeden konkretny krok pośredni, który pomaga - zanim zaczniesz afirmować nowe, najpierw zakwestionuj stare. Nie zamień, tylko zapytaj: skąd wiem, że to prawda? Jakie mam dowody? Jeden kontrprzykład wystarczy żeby zacząć pęknięcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Krokusik_53 to ćwiczenie z szukaniem kontrprzykładów - to brzmi na coś, co można zrobić samemu? Czy to wymaga jakiegoś prowadzenia, bo mam wrażenie, że sama mogę to robić powierzchownie i wmówić sobie, że przepracowałam temat, a tak naprawdę nic nie ruszę.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

dobre pytanie i uczciwe. Tak, można robić to powierzchownie. Kluczowe jest to, żeby szukać kontrprzykladu, który naprawdę poczujesz, a nie tylko intelektualnie przyjmiesz. Różnica jest taka - jeśli mówisz sobie 'byłam dobra dla przyjaciółki rok temu' i nic nie czujesz, to znaczy że to tylko myśl. Jeśli przypomnienie sobie tej sytuacji budzi coś w ciele, jakiś cieplejszy impuls, to znaczy że dotknęłaś czegoś prawdziwego. Z tym możesz pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

A to co Malinowa pisze o ciele - to znaczy, że jak afirmuję i nic nie czuję w ciele, to tracę czas? Bo ja zazwyczaj powtarzam te zdania i czuję po prostu pustkę, ani oporu, ani przyjemności, po prostu nic.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Fabianek pustkę warto potraktować poważnie, bo to może być sygnał, że afirmacja jest zbyt oderwana od czegokolwiek osobistego. Spróbuj zmienić ogólne zdanie na coś bardzo konkretnego, opartego na realnej sytuacji. Zamiast 'jestem wartościowy' coś w stylu 'potrafiłem poradzić sobie z tym, czego się bałem'. Konkret ma adres w pamięci, ogólnik - nie.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Fabianek ja miałam podobnie przez długi czas i to co napisała Malinowa jest ważne. Ale dodam jeszcze jedno - czasem ta pustka to nie brak efektu, tylko brak kontaktu ze sobą w ogóle. Jak się latami odcina od własnych emocji, to wszystko czujesz płasko. To wtedy w ogóle warto sięgnąć po coś, co pomoże najpierw poczuć cokolwiek - spokojny oddech, chwila ciszy przed afirmacją. Nie jako rytuał, tylko żeby w ogóle wejść w kontakt z tym co jest.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie techniczne - czy ktoś próbował łączyć afirmacje z medytacją czakry manipura, ale nie po to żeby 'wzmocnić wibrację', tylko po to żeby mieć po prostu lepszy kontakt z ciałem przed samą afirmacją? Bo to co Anusia pisze o kontakcie ze sobą - wydaje mi się, że to jest właśnie ten brakujący krok u wielu osób.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Sigilmistrz próbowałam i moim zdaniem to ma sens, ale nie jako praca z czakrą w tradycyjnym rozumieniu. Bardziej jako skupienie uwagi na tym obszarze ciała - oddech kierowany do brzucha, poczucie stabilności. To wystarczy żeby nie recytować afirmacji z głowy, ale żeby mieć jakiś zakotwicznik w ciele.


Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Sigilmistrz właśnie to chciałam napisać wcześniej jak pytałam o cytryn i tygrysie oko przy manipurze. Nie miałam na myśli, że kamień sam coś zmieni, tylko że trzymanie czegoś fizycznego w dłoni podczas afirmacji może właśnie pomagać wejść w kontakt z ciałem, o którym piszecie. Czy to ma sens czy to tylko efekt placebo?


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Basienka efekt placebo też jest efektem, tylko żeby tak go używać trzeba rozumieć, co się robi i po co. Kamień jako zakotwicznik fizyczny - tak, to ma sens. Ale jeśli ktoś myśli, że cytryn 'zrobi robotę' bez żadnej własnej pracy, to go rozczaruje. Kamień może pomóc skupić uwagę, podtrzymać intencję, zbudować rytuał wokół praktyki. To wartościowe sposób pomocnicze.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wróćmy jeszcze do tego czasu gramatycznego, bo Blanka powiedziała że 'staję się' jest dla opornych, a 'jestem' mocniejsze. Ale czy jest jakaś zasada co do długości takiej afirmacji? Bo widziałam jedne o pół zdania, inne długie na trzy linijki. Co jest lepsze dla poczucia własnej wartości konkretnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Czarodka z mojego doświadczenia - krótsze i wyraźniejsze są lepsze właśnie przy pracy z poczuciem własnej wartości, bo długie zdanie trudniej poczuć całościowo. Ale nie wiem czy to zasada czy po prostu mój styl. Ciekawa jestem co Blanka na to, bo ona chyba ma w tym temat lepiej opracowany.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Jola92 zgadzam się co do zasady. Krótka afirmacja jest łatwiejsza do pełnego skupienia. Ale ważniejsze od długości jest to, żeby zdanie kończyło się emocją, a nie faktem. 'Jestem wartościowa' to fakt do przyjęcia lub odrzucenia. 'Pozwalam sobie być wystarczająca' to zgoda, która nie wymaga dowodu. Ten drugi typ jest trudniejszy do zbudowania, ale rzadziej wywołuje opór.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wróciłam do tego wątku, bo Blanka napisała coś, co mnie zatrzymało - że afirmacja powinna kończyć się emocją, a nie faktem. Ale jak mam zbudować zdanie, które kończy się emocją? Czy chodzi o to, żeby dołożyć na końcu jakieś słowo jak 'spokojnie' albo 'z ulgą'? Przykład by mi pomógł.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Czarodka nie chodzi o dosłowne słowo na końcu, tylko o to, żeby cała konstrukcja zdania prowadziła do poczucia, a nie do oceny siebie. 'Jestem wartościowa' to ocena. 'Pozwalam sobie odpocząć bez poczucia winy' to poczucie - bo możesz to wyobrazić sobie fizycznie, możesz to niemal poczuć w ciele czytając. To jest różnica.


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Blanka_D to rozumiem, ale mam wątpliwość. Jak ktoś ma głęboko zakorzenione przekonanie, że jest niewarty, to 'pozwalam sobie odpocząć bez poczucia winy' też może wywołać sprzeciw wewnętrzny. Bo ten głos mówi: 'nie, nie pozwalasz'. Czy wtedy jeszcze bardziej skracamy zdanie, czy zmieniamy coś innego?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Jola92 wtedy schodzimy jeszcze niżej w hierarchii przekonań. Nie 'pozwalam sobie', tylko 'uczę się pozwalać sobie'. Albo nawet 'ciekawi mnie, jak by to było, gdybym pozwoliła sobie'. To już nie jest afirmacja w klasycznym sensie, ale działa na ten sam mechanizm - wchodzisz w stan ciekawości zamiast w stan oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

To co Blanka mówi o schodzeniu niżej - właśnie o to mi chodzi od początku tego wątku. Że ja powtarzam 'jestem wystarczająca' i dosłownie w tej samej sekundzie czuję, że to nieprawda. Więc może moje afirmacje po prostu zaczynają za wysoko? Jak wyznaczyć ten właściwy poziom dla siebie, żeby nie trafiać w ścianę przy każdym zdaniu?


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie to jest clue całego problemu z poczuciem własnej wartości i afirmacjami. Większość osób zaczyna od zdań, które brzmią jak cel końcowy, a nie jak krok. Eremitka, spróbuj czegoś prostego - zanim wybierzesz afirmację, powiedz ją na głos raz i obserwuj, czy oddech ci się skrócił. Jeśli tak, zdanie jest za duże. Szukaj takiego, przy którym oddech zostaje spokojny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Malinowa to z tym oddechem - to jest coś, co można sprawdzić samemu bez żadnego przygotowania? Bo brzmi prosto, ale zastanawiam się czy jak ktoś jest w ogóle odcięty od ciała, to w ogóle zauważy różnicę w oddechu.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Fabianek to dobre pytanie i mam podobne doświadczenie. Na początku faktycznie nie czułam żadnej różnicy w oddechu, wszystko było jednakowo płaskie. Pomogło mi to, że przed afirmacją robiłam kilka minut prostego skupienia na oddechu, żeby w ogóle nawiązać kontakt z ciałem. Dopiero potem sprawdzałam reakcję na zdanie.


Odpowiedz
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Anusia_H czyli rozumiem, że najpierw budujemy ten kontakt z ciałem jako bazę, a dopiero potem testujemy afirmację? Czy to musi być akurat oddech, czy jakiekolwiek zakotwiczenie w ciele - np. poczucie stóp na podłodze - też wystarczy?


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Sigilmistrz moim zdaniem cokolwiek, co cię sprowadza z głowy do ciała. Oddech jest najprostszy, bo zawsze go masz. Ale stopy na podłodze, poczucie ciężaru ciała na krześle - to też działa. Chodzi o to, żeby nie recytować zdania z poziomu myśli, tylko żebyś był obecny fizycznie w momencie, gdy to mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym jeszcze dodała, że warto wtedy zwrócić uwagę na czas doby kiedy pracujemy z afirmacjami. Rano, zaraz po przebudzeniu, kiedy mózg jest w stanie alfa, afirmacje wchodzą głębiej, bo nie ma jeszcze tyle codziennego szumu. Wieczorem też jest okienko, tuż przed snem. W ciągu dnia przy pełnej aktywności to jest najtrudniejsze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Halszeczka.x stan alfa tuż po przebudzeniu to faktycznie coś, o czym się mówi w kontekście podatności na sugestię. Ale żebym dobrze rozumiała - czy mówisz o tym dlatego, że sama to testowałaś i widzisz różnicę, czy powtarzasz coś, co czytałaś? Bo widzę, że Eremitka szuka czegoś praktycznego, a nie teorii o falach mózgowych.


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 303

@Krokusik_53 testowałam. Przez jakiś czas robiłam afirmacje o różnych porach i wieczorne oraz poranne dawały wyraźniejszy efekt niż te w środku dnia. Nie mierzę fal mózgowych, mówię co zauważyłam u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam inne pytanie do całego wątku - bo dużo mówimy o tym jak afirmować, w jakiej formie, kiedy, jak czuć ciałem. Ale czy ktoś w ogóle pomyślał, że może problem nie leży w technice, tylko w tym, że afirmacje po prostu nie są właściwą metodą dla wszystkich? Nie każdy działa przez słowo mówione do siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Gustlik71 to uczciwa uwaga i zgadzam się częściowo. Afirmacje werbalne nie są jedyną drogą. Niektórzy lepiej reagują na pisanie, inni na obraz, inni na działanie - czyli zamiast mówić 'jestem wartościowa' robią jeden mały gest, który to potwierdza. Ale to wciąż ta sama logika - chodzi o tworzenie nowych śladów pamięciowych, które zastępują stare przekonanie. Metoda jest wtórna.


Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Gustlik71 właśnie to mnie zastanawia u siebie. Mam wrażenie, że słowa działają na mnie słabo w ogóle, nie tylko afirmacje. Jak coś piszę odręcznie, to zostaje mi w głowie inaczej. Może powinam po prostu pisać zamiast mówić?


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pisanie odręczne to naprawdę inna sprawa niż mówienie czy pisanie na klawiaturze. Jest kilka badań pokazujących, że pisanie ręczne angażuje więcej obszarów mózgu. Eremitka, jeśli czujesz że tak lepiej pracujesz, to spróbuj - ale nadal z tym samym kryterium: zacznij od zdania, przy którym nie czujesz oporu, nie od końcowego celu.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To mnie trochę otwiera - bo ja zawsze myślałam, że afirmacja to jest to konkretne zdanie, które się powtarza. A z tej rozmowy wynika, że bardziej chodzi o to, żeby znaleźć coś, co jesteś w stanie przyjąć. Ale jak to wygląda u kogoś, kto naprawdę ma bardzo niskie poczucie wartości? Czy jest jakieś zdanie tak minimalne, że zawsze zadziała?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Czarodka nie ma jednego zdania, które zawsze zadziała, bo każda osoba ma inne miejsce, w którym tkwi. Ale jest coś, co słyszałam od kilku osób jako punkt wyjścia, kiedy wszystko inne wywołuje opór - samo stwierdzenie 'jestem tutaj' albo 'oddycham'. To brzmi banalnie, ale właśnie o to chodzi - żeby zacząć od czegoś, czemu nie możesz zaprzeczyć. A potem bardzo powoli, tygodniami, przesuwać to zdanie w górę.


Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Krokusik_53 to ciekawe podejście, ale mam pytanie praktyczne - jak długo trwa takie przesuwanie? Bo mówisz tygodniami, ale to trochę zniechęca jak ktoś jest w środku tego i czeka na jakikolwiek sygnał, że coś się zmienia.


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Basienka nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo to zależy od tego, jak głęboko zakorzenione jest przekonanie. Ale powiem ci tyle - jeśli po tygodniu codziennej pracy nie czujesz nawet minimalnego poluzowania przy danym zdaniu, to sygnał, że zdanie jest jeszcze za wysokie. Nie że metoda nie działa.


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Krokusik_53 a co konkretnie rozumiesz przez 'poluzowanie'? Pytam bo nigdy nie wiem czy to, co czuję, to faktycznie postęp czy po prostu tępy przyzwyczajenie do dźwięku zdania.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Jola92 to ważne rozróżnienie. Przyzwyczajenie do dźwięku to coś innego niż zmiana ładunku emocjonalnego. Jeśli zdanie przestaje cię uwierać, ale nic nie czujesz - to może być znieczulenie, nie postęp. Poluzowanie to raczej moment, kiedy zdanie nie wywołuje już automatycznego wewnętrznego 'nie'.


Odpowiedz
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Blanka_D ale jak to rozróżnić w praktyce? Serio pytam, bo jak coś powtarzam dość długo, to przestaje mieć jakikolwiek smak i nie wiem, czy to dobrze czy źle.


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Fabianek to akurat dobra obserwacja i wiele osób przez to przechodzi. Zatarcie smaku może oznaczać albo że zdanie przestało działać bo jest zbyt oswojone, albo że naprawdę zmalał opór. Sprawdzian jest jeden - wróć do zdania po przerwie kilku dni i sprawdź, jak reaguje ciało przy pierwszym kontakcie z nim po tej przerwie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

A ja się zastanawiam, czy w ogóle powinnam testować to samo zdanie tygodniami. Może problem polega na tym, że trzymam się jednej afirmacji za długo i ona po prostu przestaje na mnie działać? Czy powinnam w ogóle zmieniać zdania, czy trzymać się jednego?


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Nie ma jednej reguły co do zmiany zdania. Ale jeśli pytasz o własną wartość konkretnie - to jest temat na tyle pojemny, że można go rozkładać na mniejsze kawałki. Zamiast pracować miesiącami na jednym zdaniu, można je dzielić tematycznie. Inne zdanie do relacji, inne do pracy, inne do ciała.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Krokusik_53 to ma sens, ale jak wtedy nie pogubić się w tym wszystkim? Mam wrażenie, że jak bym robił kilka zdań równolegle, to żadnemu nie dałbym wystarczająco dużo uwagi.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Sigilmistrz miałam ten sam problem. U mnie zadziałało to, że robiłam jedno zdanie przez dwa tygodnie, potem następne. Nie równolegle, tylko kolejno. Nie wiem czy to 'poprawna' metoda, ale przestałam się gubić.


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 303

@Anusia_H dwa tygodnie to akurat sporo. Czytałam, że cykl zmiany przekonania to 21 dni i stąd się bierze ta liczba w wielu podejściach. Choć oczywiście to nie jest żadna sztywna reguła, bo każdy mózg inaczej.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Halszeczka.x te 21 dni to popularny mit wywodzący się z błędnej interpretacji obserwacji chirurga Maxwella Maltza z lat pięćdziesiątych. On mówił o minimalnym czasie potrzebnym na adaptację, nie o czasie zmiany przekonania. Przekonania związane z własną wartością siedzą często latami i 21 dni to zdecydowanie za mało, żeby zmienić coś, co kształtowało się przez całe dzieciństwo.


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 303

@Blanka_D nie wiedziałam o tym. Dzięki za sprostowanie, bo powtarzałam to jako pewnik.


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Blanka_D okej, czyli ile realnie? Bo widzę że obalasz mit, ale nie mówisz co w zamian. Czy w ogóle da się określić jakiś czas, czy to całkowicie indywidualne?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Gustlik71 całkowicie indywidualne i zależy od głębokości przekonania, częstotliwości pracy, tego czy idzie się tylko afirmacjami czy robi się coś więcej. Nie podaję ram czasowych właśnie dlatego, żeby nikt nie uznał po dwudziestu dniach, że metoda nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam wrażenie, że schodzimy coraz głębiej i to dobrze. Ale mam pytanie do ogólnie - czy ktoś kiedyś próbował łączyć afirmacje z czymś wizualnym? Na przykład pisać je i obok rysować coś, co to zdanie dla ciebie znaczy? Słyszałam że angażowanie różnych zmysłów pomaga.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Czarodka próbowałam czegoś podobnego - pisałam zdanie i obok robiłam małą mapkę skojarzeń. Nie oceniam czy to 'zadziałało' w jakimś mierzalnym sensie, ale sama sesja była bardziej uważna niż mechaniczne powtarzanie.


Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Czarodka to mnie trafia, bo wcześniej w tym wątku pisałam, że słowa działają na mnie słabo. Może właśnie dlatego - bo używam tylko jednego kanału. Trzeba będzie sprawdzić z tym rysowaniem.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: