Forum

Asystent AI
Afirmacje na świado...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na świadomość - czy mogą podnieść poziom samoświadomości?

Strona 2 / 3

Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

U mnie notatki działały, ale nie pisałam ich jako dziennik - tylko krótkie zdania, coś w stylu 'dziś nie zareagowałam złością, kiedy...' albo 'znowu to samo w tej samej sytuacji'. Przez kilka miesięcy zrobiło się z tego coś w rodzaju mapy moich wzorców. I to jest właśnie ta samoświadomość, o której jest ten wątek - nie wiedzieć więcej, tylko zauważać powtórzenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Zywilka53 Ale jak zacząłeś te notatki pisać razem z afirmacjami czy osobno? Bo pytam, bo mnie zastanawia, czy afirmacja pomogła ci w ogóle zauważyć te wzorce, czy to notatki zrobiły całą robotę.


Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Opalinka Zaczęłam notatki najpierw, afirmacje potem. I nie oddzielałam celowo tych dwóch rzeczy. Ale jak teraz myślę, to wydaje mi się, że notatki dały mi materiał, a afirmacje zaczęły działać dopiero wtedy, kiedy miałam ten materiał. Bez obserwacji to było mówienie w próżnię.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

A czy ktoś próbował afirmacji pisanych ręcznie, ale nie powtarzanych wielokrotnie - tylko pisanych raz dziennie jakby dla siebie, jak zdanie w dzienniku? Czytałam o czymś takim, że chodzi bardziej o intencję niż mechaniczne powtarzanie. Tylko nie wiem, czy to jeszcze afirmacja, czy już coś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Gertruda To zależy, jak rozumiesz afirmację. Jeśli traktujesz ją jako deklarację dla umysłu, to jedno napisanie z intencją może być silniejsze niż sto mechanicznych powtórzeń bez uwagi. Problem w tym, że 'intencja' jest pojęciem trudnym do utrzymania - po kilku dniach pisanie 'dla siebie' łatwo staje się kolejnym nawykiem wykonywanym na autopilocie. Więc pytanie brzmi: jak sprawdzasz, czy intencja jest nadal żywa?


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@sylwester75)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do tego, co mówiła Krokusik_53 o obserwowaniu wzorców - to bardzo podobne do tego, co słyszałem o medytacji uważności. Czy afirmacje na samoświadomość to w ogóle nie jest po prostu medytacja w innym formacie? Bo mi się zacierają granice między jednym a drugim.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Sylwester75 Granica jest, ale cienka. Medytacja uważności zaczyna od obserwacji tego, co jest, bez ingerencji. Afirmacja z definicji wprowadza treść, którą chcesz utrwalić - czyli ingeruje. Samoświadomość przez afirmacje to trochę jak mówienie sobie 'zauważam' - co jest w połowie drogą między obserwacją a sugestią. Nie jest to ani czysta medytacja, ani klasyczna afirmacja. I może właśnie dlatego dla części osób działa lepiej niż oba osobno.


Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Albinek To, co mówisz o ingerencji, trochę mnie niepokoi. Bo jeśli afirmacja zawsze wprowadza jakąś treść z góry, to czy w ogóle możemy mówić o samoświadomości - czy raczej o kształtowaniu obrazu siebie według jakiegoś szablonu? Mam wrażenie, że sama sobie w kółko powtarzam, że 'jestem spokojna i uważna', a potem łapię się na tym, że działam zupełnie odwrotnie i czuję się winna wobec własnej afirmacji.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Bibianna To, co opisujesz, to bardzo ważna obserwacja i właśnie o to chodzi w samoświadomości. Zauważyłaś rozbieżność między tym, co powtarzasz, a tym, co robisz. To nie jest porażka - to jest informacja. Pytanie, co z nią robisz. Czy zapisujesz te momenty? Bo ta rozbieżność jest cenniejsza niż samo powtarzanie afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@roch60)
Połączone: 7 miesięcy temu

A jak długo trzeba to robić, żeby zobaczyć cokolwiek? Bo słyszę tu o miesiącach, mapach wzorców, etapach - i zastanawiam się, czy to jest w ogóle realne dla kogoś, kto ma pracę i rodzinę i nie może poświęcać godziny dziennie na pisanie notatek.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Roch60 Nikt tu nie mówił o godzinie dziennie. Zdanie dziennie wystarczy. Serio - jedno konkretne zdanie po jakimś wydarzeniu, nie elaborat. Pytanie jest inne: czy masz gotowość, żeby w ogóle się zatrzymać, choćby na minutę? Bo jeśli nie - to ani afirmacje, ani notatki nic nie zmienią.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Krokusik_53 Ale czy to nie jest trochę okrągłe? Mówisz, że potrzebna jest gotowość do zatrzymania, ale żeby tę gotowość zbudować, to właśnie po to są afirmacje. Więc co jest pierwsze?


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Derenka Niekoniecznie okrągłe - raczej nieliniowe. Gotowość nie bierze się z afirmacji, bierze się z dyskomfortu. Kiedy coś boli wystarczająco długo, zatrzymujesz się. Afirmacja może potem pomóc nadać temu kierunek, ale nie zastąpi momentu, w którym sam decydujesz, że chcesz zobaczyć siebie wyraźniej.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@sylwester75)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co mówi Krokusik_53 brzmi jak coś, co słyszałem w kontekście terapii, nie ezoteryki. Czy afirmacje na samoświadomość to nie jest trochę terapia własnym sumptem? Pytam serio, bo nie wiem, gdzie jest granica.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Sylwester75 Granica jest tam, gdzie zaczyna się praca z materiałem, który wymaga zewnętrznego spojrzenia. Afirmacje i samoobserwacja mogą dużo zdziałać przy codziennych wzorcach myślowych. Ale jeśli ktoś ma głęboko zakorzenione przekonania z traumą w tle, samodzielna praca może kręcić się w kółko albo wręcz wzmacniać mechanizmy obronne. Tego nie widać z wewnątrz.


Odpowiedz
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Albinek Czyli rozumiem, że afirmacje są ok, dopóki nie dotykają czegoś głębszego? A jak rozpoznać, że już przekroczyłam tę granicę? Bo nigdy nie wiem, czy moje opory to zwykły leniwy umysł, czy coś, czym nie powinnam się zajmować sama.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Gertruda Jednym z sygnałów jest to, że afirmacja wywołuje silną reakcję emocjonalną - nie przyjemne odczucie zmiany, ale coś w rodzaju buntu, złości albo smutku nieproporcjonalnego do słów. Drugi sygnał to pętla - wracasz do tego samego miejsca mimo długiej praktyki i nic się nie przesuwa. Wtedy warto rozważyć, czy nie potrzebujesz kogoś z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ta silna reakcja pojawia się już przy prostych afirmacjach, np. o akceptacji siebie? Czy to od razu znaczy, że coś jest nie tak, czy po prostu, ze to miejsce, w którym jest dużo do przeprocesowania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Opalinka To zależy od natężenia i od tego, co dzieje się po tej reakcji. Jeśli po kilku tygodniach ta sama afirmacja nadal wywołuje taki sam poziom oporu bez żadnej zmiany - to sygnał. Jeśli opór stopniowo maleje albo zmienia charakter - to znak, że coś się dzieje. Sama reakcja emocjonalna nie jest problemem, jest informacją.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie ta rozmowa o mapowaniu wzorców przypomniała coś, co zauważyłam u siebie dopiero po czasie. Zaczęłam pisać te notatki bez żadnej afirmacji i przez kilka tygodni wydawało mi się, że nic się nie zmienia. A potem przeczytałam wszystko od początku i zobaczyłam, że ten sam schemat powtarzał się co kilkanaście dni dokładnie w tych samych okolicznościach. Afirmacja pomogła mi to nazwać, ale zobaczyć - to zrobiły notatki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Zywilka53 A co zrobiłaś, jak już to zobaczyłaś? Bo właśnie w tym mam problem - widzę wzorzec, ale nie wiem, co dalej. Czy afirmacja jest tym 'co dalej'?


Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Bibianna U mnie nie od razu. Najpierw po prostu siedziałam z tym, że wiem. Brzmi dziwnie, ale samo nazwanie wzorca bez próby natychmiastowego naprawiania go dało mi więcej niż pierwsze afirmacje. Dopiero jak przestałam z tym walczyć, afirmacja zaczęła działać - bo nie była już zaprzeczeniem rzeczywistości, tylko kierunkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie może naiwne - czy afirmacje na samoświadomość różnią się jakoś od zwykłego myślenia o sobie? Bo kiedy analizuję swoje zachowanie po jakiejś sytuacji, to też obserwuję wzorce. Gdzie jest różnica między tym a praktyką, o której mówicie?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kondzio Różnica jest w kierunku i intencji. Zwykłe myślenie o sobie często ma charakter oceniający - co zrobiłem źle, co mogłem lepiej. Afirmacja jako praktyka samoświadomości celowo zmienia punkt widzenia z oceniającego na obserwujący. To nie jest naturalne dla większości ludzi i dlatego wymaga ćwiczenia. Sam fakt, że analizujesz swoje zachowanie, to dobry start - ale analiza i obserwacja to nie to samo.


Odpowiedz
(@sylwester75)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 331

@Albinek Jak to rozróżnić w praktyce? Obserwacja kontra analiza? Bo kiedy myślę o sobie, to chyba robię jedno i drugie jednocześnie i nie czuję żadnej granicy.


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Sylwester75 Analiza pyta: dlaczego tak zrobiłem i czy to było właściwe. Obserwacja pyta: co się stało i jak się czułem w tym momencie - bez wyroku. Jeśli po refleksji zostaje ci jakiś osad w stylu 'znowu to samo, jestem beznadziejny' - to analiza. Jeśli zostaje coś w stylu 'ciekawe, że znowu w tej sytuacji zareagowałem tak samo' - to bliżej obserwacji.


Odpowiedz
(@roch60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 123

@Krokusik_53 No dobra, ale jak mam przestać oceniać, jak ocenianie to moja domyślna tryb? Czy jest jakiś sposób na to inny niż wielomiesięczna praktyka, bo serio pytam?


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Roch60 Nie ma skrótu, ale jest inna droga. Zamiast próbować przestać oceniać - zacznij nazywać ocenę. 'Właśnie oceniam siebie' to już krok z poziomu oceniania na poziom obserwacji. Nie musisz tego blokować, wystarczy że to widzisz. To się zmienia z czasem, ale nie przez wysiłek, tylko przez powtórzenia.


Odpowiedz
(@roch60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 123

@Krokusik_53 Okej, to ma sens. Ale ile tych powtórzeń? Tydzień? Miesiąc? Bo wiem, że to brzmi jak niecierpliwość, ale po prostu chcę wiedzieć, z czym się mierzę.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Roch60 Nie ma jednej liczby, bo to nie jest ćwiczenie fizyczne z mierzalnym przyrostem. U jednych trzy tygodnie robią różnicę, u innych trzy miesiące. Zależy od tego, jak głęboko ten tryb oceniający jest zakorzeniony i czy masz inne rzeczy, które go wzmacniają - stres, perfakcjonizm, środowisko. Lepsze pytanie niż 'ile czasu' to 'czy cokolwiek się zmienia, nawet o milimetr'.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@sylwester75)
Połączone: 6 miesięcy temu

A propos tego milimetra - skąd w ogóle wiadomo, że zmiana jest efektem afirmacji, a nie po prostu upływu czasu albo innych rzeczy, które robiłem? Bo jak mam przypisać cokolwiek afirmacjom, jeśli równolegle zmieniają się inne okoliczności?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Sylwester75 Nie wiadomo i to nie jest problem. Afirmacja nie działa w izolacji od reszty życia. Jeśli coś się zmienia, zmieniło się. Szukanie dowodu przyczynowego to myślenie laboratoryjne, a praktyka samoświadomości nie jest eksperymentem. Możesz zauważyć korelację - że w tygodniach, kiedy pracowałeś z afirmacjami, czułeś się inaczej - i to wystarczy za informację.


Odpowiedz
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 141

@Albinek Ale to nie jest wtedy trochę zbyt uznaniowe? Możemy sobie przypisać zmianę czemu chcemy i zawsze będziemy mieć rację. Pytam, bo sam nie wiem, jak to weryfikować.


Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kondzio Weryfikacja jest możliwa, tylko nie przez izolację zmiennych. Zadaj sobie pytanie: jak reagowałem na tę konkretną sytuację pół roku temu, a jak reaguję teraz? Jeśli widzisz różnicę i widzisz też zmianę w tym, co sobie mówisz wewnętrznie - masz poszlakę. Nie dowód, poszlakę. I w samoświadomości to jest uczciwy poziom pewności.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie irytuje trochę to, że tyle tu mówi się o długoterminowych obserwacjach i pół roku wstecz. A co jeśli ktoś zaczął dosłownie kilka tygodni temu i jeszcze nie ma żadnego 'pół roku temu'? Czy po prostu trzeba czekać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Bibianna Trzeba zacząć dokumentować teraz, żeby za kilka miesięcy mieć to 'pół roku temu'. Nie ma innej opcji. Ale to nie znaczy, że nic nie czujesz po kilku tygodniach - możesz zauważyć coś małego, jakieś drobiazgi w codziennych reakcjach. Na początku to jest właśnie taki poziom.


Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Zywilka53 Niby rozumiem, ale co konkretnie mam dokumentować? Bo jak zacznę pisać wszystko, to się zapętlę w analizowaniu, a jak będę pisać za mało, to nie będę miała z czego wyciągać wniosków.


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Bibianna Jedna obserwacja dziennie. Nie 'co czułam', ale 'jak zareagowałam na X'. Na przykład: ktoś mnie skrytykował i zamiast bronić się od razu, przez chwilę milczałam. Albo odwrotnie. Konkretna sytuacja, konkretna reakcja. Wzorzec zacznie być widoczny sam.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do tego, co Eugenka pisała wcześniej o silnej reakcji emocjonalnej jako sygnale. Mam pytanie, bo trochę to mnie niepokoi - co jeśli mocna reakcja na afirmację pojawia się za każdym razem, od samego początku, i nie ma żadnych tygodni 'bez niej'? Czy to znaczy, że w ogóle nie powinnam tego robić sama?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Gertruda Nie koniecznie oznacza to, że musisz rezygnować, ale warto się zatrzymać i sprawdzić, czego konkretnie dotyczy ta reakcja. Czy to jeden temat, który ją wywołuje, czy każda afirmacja dotycząca ciebie jako osoby? To różnica. Jeśli jeden obszar - to jest informacja, gdzie coś leży głębiej. Jeśli praktycznie wszystko wywołuje taki poziom - to wtedy naprawdę warto porozmawiać z kimś zewnętrznym, nie dlatego że coś jest z tobą nie tak, ale dlatego że sama możesz mieć za mało dystansu.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

A czy ta silna reakcja to zawsze jest coś złego? Bo ja mam czasem mocne emocje przy afirmacjach i czuję, że właśnie wtedy coś 'pęka' w dobrym sensie. Skąd odróżnić pęknięcie konstruktywne od tego, że po prostu dotknęłam czegoś, czym nie powinnam ruszać sama?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Opalinka To co opisujesz jako 'pękanie' - czy po tym jest jakieś odprężenie, nawet chwilowe? Czy zostaje napięcie albo wraca do tego samego miejsca za każdym razem? Konstruktywne pęknięcie zwykle zostawia za sobą jakiś luz, nawet jeśli najpierw jest intensywnie. Pętla bez ulgi to inna historia.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie... chyba jest odprężenie, ale nie zawsze. Czasem jest luz, a czasem po prostu jestem zmęczona i nic więcej. Nie wiem czy to dobry czy zły znak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Opalinka Zmęczenie po intensywnej pracy wewnętrznej to chyba coś normalnego? Mnie bardziej zastanawia, czy można w ogóle z góry wiedzieć, kiedy jest ten próg - czy to zawsze wychodzi tylko po fakcie?


Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Derenka Z mojego doświadczenia to wychodzi głównie po fakcie, ale są pewne sygnały wcześniej. Jeśli przed sesją z afirmacjami czujesz silny opór - nie 'nie chce mi się', tylko coś bardziej fizycznego, jak ścisk w klatce piersiowej albo ochota na unikanie - to może być informacja. Nie zakaz, ale informacja, żeby zwolnić.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@sylwester75)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, mam takie wrażenie, że ta rozmowa zaczęła krążyć trochę wokół tego, kiedy przestać i co jest za trudne. A wróćmy do tytułu - czy afirmacje naprawdę podnoszą samoświadomość? Bo z tej dyskusji wychodzi mi, że samoświadomość jest warunkiem żeby afirmacje działały, a nie efektem. Nie ma tu jakiegoś błędnego koła?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Sylwester75 Masz rację, że to idzie w obie strony, ale nie bym tego nazywała błędnym kołem. To raczej spirala. Wchodzisz z jakimś minimalnym poziomem uważności na siebie - wystarczy tyle, żeby w ogóle zacząć. Afirmacja daje ci punkt odniesienia, coś do porównania z tym, co naprawdę czujesz. I to porównanie, ta różnica między słowem a odczuciem, jest właśnie ćwiczeniem samoświadomości. Nie wchodzisz z pełną samoświadomością - budujesz ją w trakcie.


Odpowiedz
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 141

@Krokusik_53 Ale ta spirala - żeby w nią wejść, to musisz mieć ten 'minimalny poziom uważności'. Skąd on się bierze, jeśli wcześniej w ogóle nie obserwowałeś siebie? Bo mam wrażenie, że zakładasz, że każdy już jakiś ma, a może nie każdy?


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Kondzio Dobra uwaga. Zakładam, że jeśli ktoś w ogóle sięga po afirmacje, to już coś go skłoniło do refleksji - dyskomfort, frustracja, pytanie o siebie. To jest ten punkt startowy. Nie musi być duży, ale musi istnieć. Kompletna nieobecność samoobserwacji raczej nie prowadzi do szukania afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@sylwester75)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to trochę kołowe - mówisz, że żeby zacząć, trzeba mieć jakąś samoświadomość, a temat jest o tym, czy afirmacje tę samoświadomość podnoszą. To może odpowiedź jest prosta: nie podnoszą jej, tylko ujawniają to, co już jest?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Sylwester75 To rozróżnienie jest ważne, ale nie powiedziałabym, że wyklucza jedno drugiego. Ujawnienie czegoś, czego wcześniej nie widziałeś, jest formą podnoszenia świadomości. Masz coś, czego nie miałeś - nie nową cechę, ale nową wiedzę o sobie. Czy to 'podniesienie' czy 'ujawnienie' - efekt jest podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

A co jeśli afirmacje ujawniają coś, czego w ogóle nie chciałam widzieć? Bo mam takie poczucie po kilku tygodniach, że zamiast lepiej o sobie myśleć, bardziej widzę, jak dużo mam w sobie krytycznych głosów. To nie jest to, czego się spodziewałam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Bibianna To bardzo charakterystyczny etap i właściwie dość przewidywalny. Kiedy zaczynasz świadomie wprowadzać pozytywne komunikaty, kontrast robi się wyraźniejszy. Wcześniej ten krytyczny głos był tłem - teraz, na tle afirmacji, staje się pierwszoplanowy. To nie regres, to właśnie wzrost świadomości, który opisuje temat.


Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Albinek I co z tym robić? Bo siedzieć i obserwować te krytyczne głosy bez żadnego działania to frustrujące. Czy to w ogóle ma jakiś kres?


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam tak samo jak Bibianna i mi pomogło to, że przestałam traktować afirmacje jak coś co ma zastąpić tamte głosy. Bardziej jak... coś obok. Nie walka z krytykiem, tylko inny głos w tle. Nie wiem czy to ortodoksyjne podejście ale u mnie zdziałało więcej niż próbowanie zagłuszenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Opalinka Nie ma tu ortodoksji, którą trzeba pilnować. To co opisujesz - dwa głosy obok siebie zamiast walki - jest zbliżone do podejścia stosowanego w ACT, czyli terapii akceptacji i zaangażowania. Nie chodzi o wyeliminowanie krytyką, ale o to, żeby nie był jedynym głosem. Dobrze to uchwyciłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie do tej kwestii głosów - czy chodzi o głos dosłowny, który słyszysz w głowie, czy bardziej o przekonania, które gdzieś siedzą i wychodzą w reakcjach? Bo jak myślę o swoim krytyku wewnętrznym, to nie mam poczucia że 'słyszę' głos, raczej że coś mnie blokuje zanim w ogóle pomyślę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Gertruda To co opisujesz - blokada przed myślą - to często jest to właśnie. Nie każdy ma go w formie werbalnej. Czasem to jest napięcie fizyczne, skrócenie oddechu, automatyczne 'nie' przed czymś nowym. Afirmacje mogą pomóc to wychwycić właśnie dlatego, że dają punkt odniesienia - jeśli na pozytywne zdanie pojawia się blokada, masz znak, gdzie jest materiał do pracy.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Albinek A czy ta blokada zawsze musi oznaczać, że afirmacja dotknęła czegoś ważnego? Bo może po prostu zdanie brzmi sztucznie i dlatego jest opór, nie dlatego że 'coś siedzi'?


Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Derenka Oba są możliwe i nie zawsze da się je od razu rozróżnić. Sztuczność językowa daje zwykle opór powierzchowny - zdanie wydaje ci się napuszone albo niepasujące do ciebie. Opór głębszy ma inny charakter - ciepło w klatce, chęć zmiany tematu, coś fizycznego. Ale przyznam, że to rozróżnienie wymaga trochę praktyki i nie jest oczywiste na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie ta sztuczność to coś, o czym chyba za mało się tu mówiło. Dużo osób rzuca afirmacje 'z szablonu' i potem jest zdziwienie, że nie ma efektu. Ja przez długi czas powtarzałam zdania, które kompletnie do mnie nie pasowały - i nie robiło to nic poza poczuciem, że recytuję coś bez sensu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 141

@Zywilka53 To jak je zmieniłaś? Bo to brzmi jak dobry trop, ale nie wiem jak przejść od 'szablonu' do czegoś, co faktycznie do mnie pasuje.


Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Kondzio Zaczęłam od pytań zamiast stwierdzeń. Zamiast 'jestem spokojna i pewna siebie' - 'co by się zmieniło, gdybym czuła się spokojniej?'. Brzmi inaczej, ale dla mnie zadziałało lepiej - pytanie angażuje, a zdanie oznajmujące, w które nie wierzę, spływa po mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@roch60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Pytania zamiast stwierdzeń - to chyba sprzeczne z definicją afirmacji? Afirmacja to twierdzenie, nie pytanie. Czy to wtedy jeszcze są afirmacje czy już coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Roch60 Forma pytająca w afirmacjach ma swoją nazwę - pytania afirmatywne, czasem mówi się o nich jako o 'afirmacjach otwartych'. Spopularyzował je Noah St. John. Mechanizm jest trochę inny - zamiast wpajać przekonanie wprost, pytanie angażuje umysł do szukania dowodów. Czy to 'prawdziwa afirmacja' - to kwestia definicji, ale efekt bywa podobny albo lepszy, bo omija opór przed zdaniem, w które nie wierzysz.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

Czyli jeśli dobrze rozumiem, pytania działają bo mózg zaczyna szukać odpowiedzi i przy okazji zbiera dowody na to, że jednak coś pozytywnego w nas jest? Brzmi logicznie, ale zastanawiam się czy to nie jest trochę manipulowanie sobą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Opalinka A każda afirmacja nie jest? Całe ćwiczenie polega na świadomym kierowaniu uwagi. Pytanie jest czy robisz to po to, żeby lepiej siebie rozumieć czy żeby uciec od tego, co faktycznie czujesz. Jedno i drugie jest możliwe i to ty wiesz, które.


Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Krokusik_53 Ale jak to rozróżnić w praktyce? Bo siedzę z tym pytaniem i nie wiem, czy kieruję uwagę żeby siebie lepiej rozumieć, czy żeby uciec. Może jedno i drugie naraz?


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Bibianna Właśnie o to chodzi - że te dwie rzeczy mogą chodzić razem i nie zawsze da się je rozdzielić od razu. Ale jest jeden sygnał, który mi pomagał: jeśli po afirmacji albo pytaniu czujesz się lżej i jednocześnie widzisz coś nowego o sobie, to raczej rozumienie. Jeśli czujesz ulgę, ale nic nowego nie przybyło - to może ucieczka. Choć to nie jest żelazna reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@sylwester75)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do tego, co mówiła Zywilka53 o pytaniach zamiast stwierdzeń. Jak długo stosowałaś tę metodę zanim poczułaś jakąś różnicę? Bo zastanawiam się czy to kwestia tygodni, miesięcy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Sylwester75 U mnie po mniej więcej trzech tygodniach zaczęłam zauważać, że pytania wracają do mnie w ciągu dnia - nie tylko podczas samej praktyki. To był pierwszy sygnał, że coś się dzieje. Nie jakiś wielki przełom, po prostu myśl wracała.


Odpowiedz
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Zywilka53 A te pytania wracały w formie dosłownej - czyli to samo zdanie - czy bardziej jako jakiś nastrój, poczucie?


Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Gertruda Raczej nastrój niż dosłowne zdanie. Coś jak 'a może jednak...' bez konkretnych słów. Trudno to opisać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@roch60)
Połączone: 7 miesięcy temu

No dobrze, ale my tu cały czas kręcimy się wokół tego, jak afirmacje działają na emocje i przekonania. A temat jest o samoświadomości. Czy ktoś ma konkretny przykład - nie odczucie, tylko coś, co faktycznie zobaczył o sobie dzięki afirmacjom? Coś, czego wcześniej nie wiedział?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Roch60 To uczciwe pytanie. U mnie konkretnym przykładem było odkrycie, że afirmacje związane z dawaniem sobie zgody na odpoczynek wywoływały silny opór. Nie wiedziałam wcześniej, że mam w sobie przekonanie, że odpoczynek trzeba zasłużyć. To nie było odczucie - to było spostrzeżenie, które dało się potem zweryfikować w zachowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o tym pisałam wcześniej, że zamiast walczyć z krytykiem, dałam mu być. I teraz to, co Eugenka opisuje - to jest chyba dokładnie ta samoświadomość z tematu. Nie chodzi o to, żeby się zmieniać, tylko żeby w ogóle wiedzieć, co tam siedzi.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Opalinka Ale to znowu wraca do tego, co mówił Sylwester75 gdzieś wcześniej - że afirmacje mogą ujawniać, a nie podnosić. Jak to jest u ciebie - czy po tym ujawnieniu naprawdę coś się zmieniło w tym, jak się obserwujesz na co dzień, czy to było jednorazowe?


Odpowiedz
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Derenka Szczerze? Trudno powiedzieć czy to nie byłoby wyszło bez afirmacji. Może bym to zobaczyła przy okazji czegoś innego. Ale fakt, że wyszło właśnie wtedy, sprawia że daję afirmacjom jakiś kredyt.


Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Derenka To rozróżnienie między ujawnianiem a podnoszeniem trochę za mocno zakłada, że samoświadomość jest jak pojemnik - albo jest pełny albo pusty. Ale to raczej dynamiczny proces. Ujawnienie czegoś nowego i utrzymanie tego w polu uwagi przez dłuższy czas - to już jest zmiana w poziomie świadomości, nie tylko jednorazowy wgląd.


Odpowiedz
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 141

@Albinek Dynamiczny proces - zgoda, ale czy afirmacje są do tego potrzebne? Bo to co opisujesz brzmi jakby to samo mogła zrobić medytacja albo terapia. Co jest specyficznego w afirmacjach?


Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kondzio Nic 'specyficznego' w sensie unikalności - to prawda. Różnica jest w dostępności i codzienności. Medytacja wymaga warunków, czas terapii jest ograniczony. Afirmacja może dziać się w autobusie. Niska bariera wejścia sprawia, że powtarzalność jest łatwiejsza, a powtarzalność w pracy z przekonaniami robi robotę.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dobrze, ale jeśli cała wartość afirmacji jest w powtarzalności i dostępności, to dlaczego nie wystarczy po prostu codziennie pisać w dzienniku? Bez żadnych gotowych zdań, tylko swoje myśli? Czy to nie byłoby bardziej szczere?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Bibianna Prowadzenie dziennika i afirmacje to nie jest albo-albo. Jedni potrzebują struktury, żeby w ogóle zaczęli obserwować siebie - afirmacja daje temat. Inni potrzebują wolności - i wtedy dziennik działa lepiej. Ale jeśli pytasz, czy prowadzenie dziennika podnosi samoświadomość - tak, i czasem skuteczniej. Afirmacje mają tę przewagę, że są krótkie i nie wymagają nastroju do pisania.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słuchajcie, ja tu czytam od początku i mam wrażenie, że cała rozmowa zakłada, że samoświadomość to coś, co można 'ćwiczyć' metodami z listy. A co jeśli dla kogoś te wszystkie techniki są po prostu za bardzo świadome? Tzn. za bardzo kontrolowane żeby cokolwiek prawdziwego wyszło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Eustachy To jest realne zastrzeżenie i słyszę je nieraz. Ale 'zbyt kontrolowane' to trochę zależy od definicji. Opór wobec techniki bywa sygnałem, że technika dotknęła czegoś, co woli być niewidoczne. Nie mówię, że zawsze tak jest - ale warto sprawdzić, czy opór jest poznawczy czy po prostu temperamentowy. Niektórzy po prostu nie pracują przez struktury i to jest w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy samoświadomość przez afirmacje może przyjść też przez sny? Pytam bo u mnie ostatnio, kiedy zaczęłam powtarzać afirmacje wieczorem, sny stały się bardziej... wyraziste. Nie wiem czy to związek czy przypadek.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kwarcowa_G To ciekawy trop, choć trudno to rozdzielić. Wieczorna afirmacja wpływa na stan umysłu tuż przed snem - a to jest czas, kiedy przetwarza się więcej. Wyrazistość snów może być efektem samego wyciszenia przed snem, niekoniecznie treści afirmacji. Ale jeśli sny dają ci wglądy i łączysz je z poranną refleksją, to i tak pracuje na samoświadomość - obojętnie jak nazwiemy mechanizm.


Odpowiedz
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 141

@Kwarcowa_G A jak wyglądały te sny konkretnie - miałaś w nich jakieś obrazy związane z treścią afirmacji, czy raczej coś zupełnie innego, ale intensywniejszego?


Odpowiedz
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Kondzio Raczej coś innego, nie dosłownie o tym, co powtarzałam. Ale miałam wrażenie, że sny były bardziej... przejrzyste? Jakbym lepiej pamiętała, co się działo, i potrafiła po przebudzeniu skojarzyć pewne rzeczy z tym, co czuję na jawie. Może to zbyt mało konkretne, ale inaczej tego nie umiem opisać.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: