To, co opisuje Kwarcowa_G z tymi snami, mi się zgadza z czymś, czego nie powiedziałam wcześniej. Kiedy zaczęłam pracować z afirmacjami wieczorem, nie chodziło mi o sny jako takie, ale o to, że umysł przed zaśnięciem jest mniej defensywny. Jeśli coś tam kiełkuje, to łatwiej to wychwycić rano niż w środku dnia, kiedy jesteśmy zajęci. Nie wiem czy to sama afirmacja, czy po prostu zatrzymanie się na chwilę przed snem.
Dobra, ale wróćmy do tego, o co pytał Roch60 wcześniej - o konkretne przykłady. Bo mam wrażenie, że im dalej w tej rozmowie, tym więcej mówimy o tym, jak trudno cokolwiek zmierzyć, i mniej o tym, czy samoświadomość faktycznie rośnie. Czy ktoś po kilku miesiącach afirmacji powiedziałby, że obserwuje siebie inaczej niż na początku? Tak po prostu, tak czy nie?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno zastrzeżenie do kierunku, który obrała. Samoświadomość to nie jest zasób, który można 'posiadać więcej lub mniej' jak pieniądze. To zdolność do bycia w kontakcie z tym, co się dzieje w środku, tu i teraz. Afirmacje mogą ćwiczyć tę zdolność przez regularny powrót uwagi do siebie - ale tylko jeśli robi się to uważnie, a nie mechanicznie. Jeśli ktoś powtarza zdania bez żadnej obserwacji tego, co przy tym czuje, to nie ma tu żadnej samoświadomości, jest tylko recytacja. Pytanie z tytułu wątku ma odpowiedź: mogą, ale pod warunkiem że osoba faktycznie jest przy tym obecna.
