Forum

Asystent AI
Afirmacje a seks - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a seks - może być wstydliwie? - rozmowa dla dorosłych

Strona 1 / 4

Wpisy: 513
Rozpoczynający temat
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Długo się wahałam, czy w ogóle zakładać taki temat, bo wiadomo, że seks i afirmacje to połączenie, o którym niewielu mówi głośno. Ale skoro forum jest dla dorosłych, to śmiało. Chodzi mi o afirmacje dotyczące akceptacji własnego ciała w kontekście intymności. Zaczęłam tego próbować po tym, jak zrozumiałam, że mój wewnętrzny dialog w sytuacjach intymnych jest absolutnie toksyczny. Brzydkie nogi, za duży brzuch, za małe piersi - klasyka. Czy ktoś w ogóle pracował z afirmacjami konkretnie pod kątem seksualności, nie ogólnie 'jestem piękna', ale właśnie w tym kontekście? Bo mam wrażenie, że to zupełnie inny poziom oporu.


Odpowiedz
268 odpowiedzi
Wpisy: 495
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

To ważny temat. Pracowałam nad tym przez jakiś czas i powiem szczerze, że zwykłe afirmacje w stylu 'akceptuję swoje ciało' u mnie nie działały. Były zbyt ogólne i za bardzo oderwane od tego, co czułam. Pomogło mi dopiero podejście przez czakrę sakralną. Afirmacje skupione konkretnie na Svadhisthanie, na przyjemności, na prawie do niej. Że mam prawo czuć, mam prawo odbierać przyjemność, moje ciało jest mądrym narzędem, nie przeszkodą. Brzmi inaczej niż 'jestem piękna', tak?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Modrzewka79 zgadzam się, że czakra sakralna to właściwy kierunek, ale chcę doprecyzować. Svadhisthana odpowiada za emocje i seksualność, ale kluczowe jest też połączenie z czakrą podstawy - Muladhara. Bez uziemienia praca na Svadhisthanie może dawać efekty chwilowe. Afirmacje warto więc budować w parach: jedna zakotwiczająca w ciele, druga otwierająca na przyjemność. Coś w stylu: 'Jestem bezpieczny/a w swoim ciele' i dopiero potem 'Moje ciało zasługuje na przyjemność'. Kolejność ma znaczenie.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Ryszard a to ciekawe, bo ja robiłam odwrotnie i chyba właśnie dlatego utknęłam. Zacznę od tej zakotwiczającej. Ale mam pytanie do Was obojga - czy pracujecie z tymi afirmacjami przed sytuacją intymną, czy to codzienna praktyka niezależna od kontekstu? Bo zastanawiam się, czy nie ma sensu robić tego regularnie, żeby się w ogóle nie kojarzyło z jakimś momentem.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Nie do końca rozumiem jak afirmacje mają coś zmienić w łóżku. Serio pytam. Jakbyś mówił sobie 'nie boję się wysokości' przed skoczeniem ze spadochronem - to chyba nie wystarczy? Nie po jednym razie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Kanko to nie jest kwestia jednego razu. To bardziej jak zmiana toru, którym idą myśli. Jeśli przez lata twój automatyczny komentarz do własnego ciała jest negatywny, to jeden wieczór niczego nie zmieni. Ale regularne, codzienne powtarzanie zaczyna stopniowo przestawiać ten automatyzm. Nie magia, bardziej jak nawyk. Czy słyszałeś o RAS, siatkówce aktywacyjnej? Mózg po prostu zaczyna inaczej filtrować.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Żeby nie było, że to wyłącznie sprawa damska - mężczyźni też mają tu swoje tematy, tylko rzadziej o tym mówią. Presja wydajności, lęk przed oceną, porównywanie się do jakichś wyobrażeń. Afirmacje w tym obszarze to w zasadzie praca z przekonaniami, które często działają poza świadomością. I tu jest pułapka: jeśli afirmacja jest za bardzo optymistyczna względem tego, w co w danej chwili wierzysz, mózg ją odrzuca. 'Jestem niesamowity w łóżku' powiedziane komuś z głębokim lękiem to dysonans, który zamiast pomagać - pogłębia problem. Trzeba budować pomostowo.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

A co znaczy 'pomostowo'? Można jakoś bardziej konkretnie? Bo już widzę, że to nie jest takie proste jak wydawałem się sądzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Alojzy chodzi o to, żeby afirmacja była dla ciebie wiarygodna. Zamiast 'kocham swoje ciało' - 'uczę się akceptować swoje ciało'. Zamiast 'nie mam żadnych zahamowań' - 'pozwalam sobie na powolne otwieranie się'. Mózg nie blokuje czegoś, co brzmi jak możliwy proces, w odróżnieniu od czegoś, co czujesz jako oczywistą nieprawdę. To nie musi być od razu docelowy stan, może być krok w stronę niego.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@umiarkowana_69)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam i zastanawiam się - a czy to w ogóle ma związek ze znakiem zodiaku? Bo słyszałam, że Skorpion ma z natury mniejsze zahamowania w tym obszarze, a np. Panna czy Koziorożec bardziej zamknięci. Czy afirmacje działają podobnie na wszystkich, czy może dla kogoś z takim ustawieniem astrologicznym to po prostu trudniejsze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Umiarkowana_69 nie jestem astrolożką, ale powiem ci z własnego doświadczenia, że moje zahamowania nie mają nic wspólnego ze znakiem słońca. Są bardzo konkretne, życiowe. Nie wiem, czy astrologia tu cokolwiek zmienia, chyba że ktoś bardziej obeznany odpowie. Mnie bardziej interesuje, skąd te przekonania się wzięły i jak je rozplątać, niekoniecznie co napisano w horoskopie.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja to widzę trochę inaczej. Nie wiem czy to stricte afirmacje, ale miałem okresy kiedy po prostu rozmawiałem ze soba w glowie inaczej. Jakby przekierowanie uwagi. Z 'jak wygladam' na 'co czuje'. I to chyba jest ten sam mechanizm? Tylko że nie nazywałem tego afirmacją, bardziej mindfulnes w trakcie. Czy to się liczy do tej rozmowy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Bartez83 to jak najbardziej to samo, tylko inaczej nazwane. Afirmacja to w gruncie rzeczy świadome przekierowanie wewnętrznego dialogu. Twoje podejście 'z co wyglądam na co czuję' jest bardzo zbliżone do tego, co robi się przy pracy z Svadhisthaną - przenosisz uwagę z oceniania na doświadczanie. Działało u ciebie długoterminowo, czy raczej w danej chwili?


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@kazik68)
Połączone: 2 lata temu

A czy to nie jest tak ze te afirmacje lepiej mówic na glos? Bo czytalem gdzies ze podswiadomosc bardziej reaguje na mowiony glos niz na mysl. Czy to prawda? Pytam szczerze bo probowałem w myslach i nic.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Kazik68 jest w tym ziarnko prawdy, ale nie przesadzałbym. Mówiony głos angażuje więcej zmysłów - słyszysz siebie, co wzmacnia zakodowanie. Ale pisanie działa podobnie, bo i tu angażujesz dodatkowy kanał. Samo mówienie na głos nie wystarczy, jeśli mówisz mechanicznie bez zaangażowania. Kluczowe jest to, żeby w momencie wypowiadania afirmacji naprawdę czuć intencję, a nie recytować jak modlitwę z nawyku.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@dziedziliaa)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie pytanie, może trochę z boku. Czy w ogóle afirmacje tego typu powinno się robić samemu, czy może z partnerem? Bo wyobrażam sobie, że powiedzenie czegoś na głos przy partnerze mogłoby być albo bardzo otwierające, albo odwrotnie - jeszcze bardziej wstydliwe. Jak wy to robicie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Dziedziliaa u mnie zdecydowanie najpierw samej. Dopóki sama nie uwierzę w to, co mówię, to wystawianie tego na ocenę kogoś drugiego to przepis na katastrofę. Afirmacje to praca z własnym wewnętrznym krytykiem, a on i tak zaraz zapyta 'no i co, partner myśli inaczej, prawda?'. Dlatego wolę dojść do pewnego poziomu przekonania sama, a dopiero potem ewentualnie dzielić coś z partnerem.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ciekawi mnie tu wątek przedmiotów wspierających. Pytam, bo sama pracuję z kamieniami i zastanawiam się, czy w kontekście tej konkretnej pracy jest jakiś kamień, który wspierałby otwieranie się i akceptację. Karnelian mi przychodzi do głowy, bo wiąże się z seksualnością i twórczością, ale nie wiem czy w połączeniu z afirmacjami to ma sens. Czy ktoś próbował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Leokadia76 karnelian jak najbardziej pasuje tematycznie. Ja bym jednak nie oczekiwał, że kamień 'zrobi robotę' zamiast pracy z przekonaniami. Może być dobry jako kotwica - trzymasz go podczas afirmacji, przez co łączysz go z konkretnym stanem, a potem jego obecność ten stan przywołuje. Podobna zasada jak z zapachem - jak przy nim pracujesz, zaczyna ci się kojarzyć z tym stanem. To mechanizm warunkowania, nie magia sama w sobie, choć efekt może być realny.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dopiero zaczynam z afirmacjami i ten temat bardzo mnie dotyczy, bo właśnie to jest mój główny problem - ciało w intymności. Ale mam pytanie do Was, bo czuję się trochę przytłoczona. Od czego zacząć? Bo tu padło dużo wątków naraz - czakry, kamienie, głos, kotwice. Gdyby ktoś miał mi powiedzieć jedną rzecz, od której zacząć, to co by to było?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Cytrynka08 nie rzucaj się na wszystko naraz. Czakry, kamienie, głos to różne ścieżki do tego samego miejsca. Wybierz jedną rzecz i trzymaj się jej przez jakieś trzy tygodnie. Proponuję zacząć od samej afirmacji mówionej na głos, bo to najmniej wymaga i daje ci szybki punkt odniesienia - czy coś czujesz, czy nic, czy wręcz opór. Ten opór też jest informacją.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Siemargl a jak rozpoznać, czy ten opór to znak, że idę dobrą drogą, czy że ta metoda po prostu nie jest dla mnie? Bo czytałam gdzieś, że opór oznacza, iż dotykamy sedna, ale nie wiem czy to prawda.


Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Cytrynka08 opór prawie zawsze znaczy, że dotykasz czegoś ważnego. Jakbyś afirmowała coś zupełnie obojętnego, ciało by nie reagowało. Napięcie w ciele, niechęć do powtarzania, śmiech z samej siebie - to są sygnały, że afirmacja trafia w miejsce, gdzie jest praca do zrobienia. Problem jest wtedy, gdy opór jest tak silny, że całkowicie blokujesz praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

No ale to brzmi jak klasyczne ucieczki od diagnozy. Jak coś działa to dowód, że działa, jak nie działa to też dowód, że działa, bo 'opór'. Jak to sfalsyfikować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Kanko to nie jest tak czarno-białe. Opór się da odróżnić od zwykłej nieskuteczności - ten pierwszy zazwyczaj wiąże się z konkretną emocją albo fizycznym napięciem, drugi jest po prostu pustką. Ale masz rację, że bez zewnętrznego punktu odniesienia łatwo wpaść w pętlę tłumaczenia sobie wszystkiego. Dlatego warto notować, co się dzieje po kilku tygodniach, a nie interpretować każdy dzień osobno.


Odpowiedz
Wpisy: 513
Rozpoczynający temat
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to notowanie jest według mnie kluczem. Ja bez notatek nie byłabym w stanie powiedzieć, czy cokolwiek się zmieniło. Bo zmiany w tym obszarze są bardzo subtelne i powolne, nie budzisz się pewnego dnia i nagle jesteś inną osobą. Ale przeglądając zapiski sprzed miesiąca, widzę wyraźne różnice w tym, jak piszę o sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

a co dokladnie notujesz? Sama afirmacje, czy tez swoje reakcje na nie? Bo probowałem kiedys cos takiego i szybko mi sie to zmienilo w dziennik rozpaczy zamiast w narzedzie pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Bartez83 ha, dziennik rozpaczy to dobre określenie. U mnie też tak byłam przez jakiś czas. Teraz zapisuję konkretnie: jaką afirmację, o której, i co poczułam w ciele - napięcie, lekkość, śmiech, nic. Nie analizuję, nie rozpisuję. Sama sucha obserwacja. Ocenianie zostawiam na potem, jak patrzę wstecz.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Do wątku o notowaniu - to co opisuje Strzaska57 bardzo przypomina pracę z dziennikiem emocji przy czakrach. Dokładnie ta sama zasada: obserwacja bez interpretacji na bieżąco, interpretacja po czasie. Przy Svadhisthanie szczególnie ważne, bo ta czakra jest bardzo reaktywna i emocjonalna, więc bieżąca analiza potrafi wciągnąć w spiralę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Modrzewka79 a jak długo zazwyczaj trwa zanim widać jakąś zmianę przy tej pracy z Svadhisthaną? Pytam, bo słyszałam różne rzeczy - jedni mówią kilka tygodni, inni że miesiące.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Leokadia76 szczerze? Nie mam jednej odpowiedzi i podejrzewam, że nikt nie ma. U mnie pierwsze wyraźne sygnały były po jakichś sześciu tygodniach codziennej pracy, ale znam osoby, które poczuły coś po tygodniu, i takie, które po trzech miesiącach były w miejscu, gdzie zaczęły. Myślę, że to bardzo zależy od tego, jak głęboko i jak długo był zablokowany ten obszar.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo, że Svadhisthana jest 'zablokowana'? Słyszę to słowo często, ale nikt nie tłumaczy co to konkretnie znaczy. Jak to się przejawia, po czym to poznać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Alojzy blokada Svadhisthany to między innymi trudność z odczuwaniem przyjemności, wstyd związany z seksualnością, sztywność emocjonalna, problemy z kreatywnością. Ale uwaga - to nie jest tak, że jeśli masz jeden z tych objawów, to masz zablokowaną czakrę. Czakry to system energetyczny, nie diagnostyczny.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Ryszard chciałem tu trochę spowolnić. Mówisz o blokadzie czakry jakby to był fakt anatomiczny. Warto odróżnić czakry jako model pracy z ciałem i emocjami - który jest użyteczny - od twierdzenia, że ktoś ma 'zablokowaną Svadhisthanę' jak zatkany przewód. To pierwsze jest pomocne sposóbm metaforycznym, to drugie może prowadzić kogoś do błędnych wniosków o sobie.


Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Siemargl masz rację, powinienem był to zaznaczyć. Mówiłem skrótem myślowym. Blokada w tym kontekście to metafora dla wzorca, nie opis fizycznej struktury.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@kazik68)
Połączone: 2 lata temu

Wracajac do afirmacji na glos - czy jest jakis konkretny czas, ktory jest lepszy? Rano, wieczor? Czy to wazne? Bo czytalem ze rano uklad nerwowy jest bardziej otwarty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Kazik68 u mnie wiecej daje wieczor, tuz przed snem. Moze dlatego ze rano jestem jeszcze polowicznie śpiacy i słowa sie nie przebijają, a wieczorem juz sie uspokoiłem. Ale slyszalem tez ze rano jest lepiej bo sie to niejako 'wdrukowuje' w caly dzien.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@dziedziliaa)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z innej strony. Czy te afirmacje w obszarze intymności macie jakieś specjalne - związane z byciem z kimś konkretnym, czy raczej ogólne, o sobie? Bo zastanawiam się, czy mieszanie konkretnej osoby do afirmacji to dobry pomysł.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Dziedziliaa u mnie wyłącznie o sobie. Jak zaczęłam wkładać w afirmacje konkretną osobę, to zamiast pracować nad sobą, zaczęłam pracować nad relacją - a to zupełnie inna historia. Afirmacja 'jestem godna intymności i bliskości' daje mi coś trwałego, niezależnie od tego, kto jest po drugiej stronie. 'Czuję się swobodnie z X' uzależnia efekt od kogoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@umiarkowana_69)
Połączone: 8 miesięcy temu

A czy to ma jakiś związek ze znakami Wenus? Bo słyszałam, że Wenus w Pannie to ta planeta jest jakby skrępowana i osoby z takim układem mają z natury więcej oporów w tym obszarze. Czy afirmacje mogą przepracować to, co jest w horoskopie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Umiarkowana_69 Wenus w Pannie to faktycznie jeden z trudniejszych układów jeśli chodzi o spontaniczność w intymności, ale bym nie mówił, że 'planeta jest skrępowana' - to popularne uproszczenie. Wenus w Pannie działa przez analizę, przez kontrolę, przez perfekcjonizm. Ale czy afirmacje mogą to przepracować? Nie tyle 'przepracować' co dać alternatywny kanał. Horoskop opisuje tendencje, nie wyroki.


Odpowiedz
(@umiarkowana_69)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 69

@Siemargl ale właśnie - jak to odróżnić, czy opór w intymności jest z charakteru, czy z tego układu planetarnego? Pytam serio, bo mam Wenus w Pannie i rozpoznaję ten perfekcjonizm w sobie, ale nie wiem czy to astrologia, czy po prostu jestem taka.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Umiarkowana_69 to jest naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Pracując z czakrami i jednocześnie obserwując swój horoskop, nauczyłam się, że te dwa obrazy często się nakładają - Wenus w Pannie i niedostatecznie aktywna Svadhisthana to jakby dwa opisy tego samego wzorca, tylko różnym językiem. Afirmacje mogą działać na oba poziomy równocześnie, bo wchodzą przez ciało i przez przekonania.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Modrzewka79 ale skoro 'dwa opisy tego samego wzorca' - to czy w ogóle ma znaczenie, który system wybierzesz do pracy? Czy to nie jest tak, że cokolwiek zrobisz świadomie i regularnie, przyniesie efekt, bo to sama regularność działa, a nie konkretna metoda?


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Kanko masz tu coś na rzeczy, ale trochę za bardzo upraszczasz. Regularność jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym. Miałam okresy, kiedy robiłam coś regularnie, a zupełnie bez zaangażowania i nic z tego nie wychodziło. Sama powtarzalność bez żadnego kontaktu z treścią to trochę jak mechaniczne odmawianie czegoś - słowa lecą, ale ty jesteś gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

a mozna to zmienić kiedy juz wpadniesz w te mechaniczność? Bo u mnie tak bywa, ze zaczynam z zaangazowaniem, a po jakims czasie to juz tylko nawyk i te slowa nic nie znacza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Bartez83 u mnie działa zmiana formy - jak mówione przestają działać, przechodzę na pisane. Albo zmieniam afirmację na coś, co bardziej drażni, bardziej uwiera. Coś, przy czym znowu poczujesz opór, bo to znaczy, że dotykasz czegoś żywego.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam pytanie do tego co napisała Strzaska57 wcześniej o afirmacjach tylko o sobie, nie o konkretnej osobie. Rozumiem logikę, ale co jeśli mój problem jest bardzo konkretny - chodzi mi właśnie o to, że w relacji z jedną osobą czuję się nieswojo w intymności, a z innymi nigdy tego nie miałam? Czy afirmacja ogólna w ogóle tutaj dotrze?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Cytrynka08 to co opisujesz brzmi raczej jak wzorzec lękowy przywiązania niż blokada ogólna. W takim przypadku afirmacja ogólna może być pierwszym krokiem, żeby w ogóle wejść w kontakt z tematem, ale sama w sobie pewnie nie wystarczy. Czasem za takim wzorcem stoi konkretne doświadczenie i afirmacje nie zastąpią pracy z tym doświadczeniem.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Ryszard dodam jedno zastrzeżenie - nie stawiałbym diagnozy o lęku przywiązania na podstawie jednego zdania opisu. Cytrynka08, może to być masa rzeczy: różnica dynamiki między konkretnymi osobami, poczucie bezpieczeństwa w danej relacji, coś specyficznego dla tej konkretnej osoby. Zanim się zaszyfruje coś jako 'wzorzec', warto po prostu poobserwować kiedy to napięcie się pojawia.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Siemargl to jak to obserwować? Masz na myśli właśnie to notowanie, o którym pisała wcześniej Strzaska57? Bo czytałam te posty o dzienniku i zastanawiam się czy to można przenieść konkretnie na sytuacje w relacji.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Cytrynka08 u mnie to działa tak, że zapisuję sytuację i zaraz potem - co poczułam w ciele. Nie dlaczego, nie co znaczy, tylko co i gdzie. Po kilku wpisach same wzorce zaczęły być widoczne. Nie potrzebowałam interpretacji, one po prostu wychodziły z powtórzeń.


Odpowiedz
(@dziedziliaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 71

@Leokadia76 ale czy nie jest tak, że jak za bardzo skupisz się na obserwowaniu siebie w sytuacji intymnej, to ta obserwacja sama w sobie staje się problemem? Takie ciągłe bycie swoim własnym świadkiem chyba nie pomaga w bliskości.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Dziedziliaa masz rację i właśnie dlatego zaznaczałam - to jest praca poza sytuacją, nie w jej trakcie. Notatki po, nie w czasie. Wchodzenie z notatnikiem w głowie do intymności to chyba przepis na katastrofę.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Umiarkowanej o afirmacje i horoskop - jest jeszcze jedna warstwa, o której nikt tu nie powiedział. Tranzyt Wenus przez własną pozycję urodzeniową zdarza się co kilka lat i to jest czas, kiedy takie wzorce mogą się naturalnie ruszać. Jeśli ktoś akurat jest w takim momencie, afirmacje mogą trafiać głębiej niż zazwyczaj. Nie twierdzę, że magicznie, ale że jesteś wtedy po prostu bardziej otwarta na zmianę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 336

@Modrzewka79 a jak sprawdzić kiedy ten tranzyt mija przez własną pozycję? Mam dostęp do astro.com ale nie bardzo wiem gdzie tego szukać. I czy Wenus w Pannie to jedyna taka blokująca pozycja, czy inne też mają podobne efekty?


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Teodor50 w astro.com wejdź w 'Extended chart selection' i wybierz tranzyty. Co do drugiego pytania - Wenus w Koziorożcu działa podobnie, też mocna kontrola, duża powściągliwość. Wenus w Skorpionie to z kolei zupełnie inne napięcie - nie blokada przez wstyd, ale przez intensywność. Każda pozycja ma swoją charakterystykę, nie ma jednej 'blokującej'.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@kazik68)
Połączone: 2 lata temu

A wracajac do tych afirmacji na glos - czy ktors z was probowala nagrywac swoj glos i potem słuchac? Słyszałem ze to daje mocniejszy efekt bo mozg inaczej odbiera swoj własny glos z zewnatrz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Kazik68 probowałem i szczerze - nie wytrzymalem. Słyszanie własnego głosu z nagrania przy takich afirmacjach to był dla mnie poziom skrepowania, którego sie nie spodziewałem. Moze to paradoksalnie coś mowi o tym, gdzie sa bloki, ale nie polecam zaczynac od razu od tego.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Bartez83 o, to akurat ciekawe. Właśnie ta skrępowanie na słyszenie własnego głosu może być osobnym tematem do pracy. U mnie było podobnie i długo nie rozumiałam dlaczego, skoro mówiłam te same słowa na głos bez problemu. Chyba chodzi o to, że nagranie wychodzi poza chwilę, zostaje, jest realne w inny sposób. Jakby można było to zdementować w czasie, a nagranie już nie.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@kazik68)
Połączone: 2 lata temu

czyli to skrępowanie przy nagraniu to osobny sygnał? Nigdy tak o tym nie myślałem. Ale jak to przepracować, skoro samo nagrywanie wywołuje ten dyskomfort - to sie trzeba zmuszac czy raczej odpuścić i wrócić kiedy indziej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Kazik68 nie zmuszać, to nie działa. Jeśli ciało się zaciska, to żadna afirmacja nie przebije się przez ten mur. Lepiej zacząć od czegoś neutralnego - nagraj coś zupełnie poza tematem, żeby sam głos z zewnątrz przestał być obcy. Dopiero potem wracasz do właściwego materiału.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Ryszard to prawda, ale jest jedno ale. Mówisz 'ciało się zaciska - afirmacja nie przebije', ale to jest właśnie ta sytuacja, gdzie niektórzy praktycy celowo wchodzą w ten dyskomfort, żeby zobaczyć co tam siedzi. Nie zmuszać do powtarzania - zgoda. Ale samo nagranie jako lustro może być użyteczne, nawet jeśli jest nieprzyjemne.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Siemargl i chyba o to mi chodziło, tylko nie powiedziałam tego dość wyraźnie. Nie 'zmuszaj się do afirmacji przez nagranie', tylko 'potraktuj reakcję na nagranie jako informację'. To różne rzeczy. U mnie ten dyskomfort pokazał, że mam inne standardy dla siebie słyszanej przez siebie a słyszanej przez innych. A to już jest coś, na czym można pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

a jak ty to przepracowałaś? Bo to co opisujesz - te różne standardy dla siebie - bardzo mi coś klikło. Mam wrażenie że dla siebie jestem dużo surowsza niż dla kogokolwiek innego i to może być właśnie ta warstwa, o której mówisz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Cytrynka08 to jest bardzo częste i myślę, że jest rdzeń tego wątku. Tylko pytanie, czy afirmacja to dobry sposób na tę surowość wobec siebie, czy raczej symptom? Bo jeśli za bardzo krytykujesz swój głos, to afirmacja 'jestem godna miłości' powiedziana tym głosem może po prostu nie trafić.


Odpowiedz
(@dziedziliaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 71

@Leokadia76 ale jak inaczej? Afirmacje właśnie od tego są, żeby to zmieniać. Czy nie o to chodzi, żeby powtarzać coś co jeszcze nie jest prawdą, aż zacznie być?


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Dziedziliaa to jest jedno z założeń, ale mocno uproszczone. Sama powtarzalność bez żadnego kontaktu z treścią to bardziej mantra niż afirmacja w sensie psychologicznym. Różnica jest w tym, czy powtarzasz coś jak formułkę, czy faktycznie konfrontujesz się z przekonaniem, które temu zaprzecza.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

A propos mantr - czy ktos tu probował mieszać jedno z drugim? Tzn. afirmacja po polsku, ale przy konkretnym rytmie oddychania jak w medytacji? Bo czytalem że wejście w alfa przez oddech sprawia, że sugestia lepiej się zapamiętuje, ale nie wiem czy to nie jest za duzo naraz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Bartez83 próbowałam czegoś podobnego przy pracy z czakrami. Wejście w spokojniejszy stan przez oddech i dopiero potem afirmacja - efekt był inny niż na sucho, coś bardziej usiadło. Ale to co opisujesz, że za dużo naraz - masz rację, jeśli skupiasz się na oddechu i na słowach jednocześnie, żadne z tego dobrze nie wychodzi.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Modrzewka79 ale to znowu wychodzi na to samo co mówiłem wcześniej - że chodzi o sam stan skupienia, nie o konkretną technikę. Czy oddech, czy muzyka, czy świeca - to tylko droga do tego żeby być bardziej obecnym. Sama afirmacja bez tego to jest chyba tylko słowa.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Kanko nie do końca się zgadzam i mam wrażenie, że krążymy w kółko. Stan skupienia jest ważny, ale treść afirmacji też ma znaczenie. Możesz być bardzo skupiony i powtarzać coś, co zupełnie nie trafia w twój rzeczywisty wzorzec. Wtedy skupienie nic nie daje, bo po prostu precyzyjnie ćwiczysz coś, co nie jest tym, czego potrzebujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku - czy ktoś wie, jak długo trzeba regularnie pracować z afirmacjami w tym obszarze żeby w ogóle ocenić czy coś działa? Pytam bo zaczynam, robię może tydzień, i nie wiem czy to za krótko żeby w ogóle mieć jakieś obserwacje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Teodor50 tydzień to zdecydowanie za krótko. Minimalny czas żeby zobaczyć pierwsze sygnały to jakieś cztery do sześciu tygodni regularnej pracy. I ważne - mówię o sygnałach, nie o efektach. Sygnały to np. zmiana tego, co czujesz mówiąc daną afirmację, nie zmiana w zewnętrznych okolicznościach.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Ryszard a jak odróżnić 'sygnał że coś się rusza' od zwykłego przyzwyczajenia do słów? Bo u mnie po miesiącu afirmacja przestała wywoływać jakiekolwiek emocje i nie wiedziałam - czy to dobrze, bo opór minął, czy źle, bo po prostu zrobiło się automatyczne.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Leokadia76 to dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Brak emocji po miesiącu może być jedno z dwóch: albo afirmacja została wchłonięta i nie wywołuje oporu bo przestała być sprzeczna z przekonaniem, albo dokładnie to o czym pisała Strzaska - mechaniczność bez kontaktu. Różnicę zazwyczaj widać po tym, czy zmieniło się coś poza samą afirmacją. Jeśli tak - pierwsze. Jeśli nic - drugie.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: