Długo się wahałam, czy w ogóle zakładać taki temat, bo wiadomo, że seks i afirmacje to połączenie, o którym niewielu mówi głośno. Ale skoro forum jest dla dorosłych, to śmiało. Chodzi mi o afirmacje dotyczące akceptacji własnego ciała w kontekście intymności. Zaczęłam tego próbować po tym, jak zrozumiałam, że mój wewnętrzny dialog w sytuacjach intymnych jest absolutnie toksyczny. Brzydkie nogi, za duży brzuch, za małe piersi - klasyka. Czy ktoś w ogóle pracował z afirmacjami konkretnie pod kątem seksualności, nie ogólnie 'jestem piękna', ale właśnie w tym kontekście? Bo mam wrażenie, że to zupełnie inny poziom oporu.
To ważny temat. Pracowałam nad tym przez jakiś czas i powiem szczerze, że zwykłe afirmacje w stylu 'akceptuję swoje ciało' u mnie nie działały. Były zbyt ogólne i za bardzo oderwane od tego, co czułam. Pomogło mi dopiero podejście przez czakrę sakralną. Afirmacje skupione konkretnie na Svadhisthanie, na przyjemności, na prawie do niej. Że mam prawo czuć, mam prawo odbierać przyjemność, moje ciało jest mądrym narzędem, nie przeszkodą. Brzmi inaczej niż 'jestem piękna', tak?
Nie do końca rozumiem jak afirmacje mają coś zmienić w łóżku. Serio pytam. Jakbyś mówił sobie 'nie boję się wysokości' przed skoczeniem ze spadochronem - to chyba nie wystarczy? Nie po jednym razie.
Żeby nie było, że to wyłącznie sprawa damska - mężczyźni też mają tu swoje tematy, tylko rzadziej o tym mówią. Presja wydajności, lęk przed oceną, porównywanie się do jakichś wyobrażeń. Afirmacje w tym obszarze to w zasadzie praca z przekonaniami, które często działają poza świadomością. I tu jest pułapka: jeśli afirmacja jest za bardzo optymistyczna względem tego, w co w danej chwili wierzysz, mózg ją odrzuca. 'Jestem niesamowity w łóżku' powiedziane komuś z głębokim lękiem to dysonans, który zamiast pomagać - pogłębia problem. Trzeba budować pomostowo.
A co znaczy 'pomostowo'? Można jakoś bardziej konkretnie? Bo już widzę, że to nie jest takie proste jak wydawałem się sądzić.
Czytam i zastanawiam się - a czy to w ogóle ma związek ze znakiem zodiaku? Bo słyszałam, że Skorpion ma z natury mniejsze zahamowania w tym obszarze, a np. Panna czy Koziorożec bardziej zamknięci. Czy afirmacje działają podobnie na wszystkich, czy może dla kogoś z takim ustawieniem astrologicznym to po prostu trudniejsze?
Ja to widzę trochę inaczej. Nie wiem czy to stricte afirmacje, ale miałem okresy kiedy po prostu rozmawiałem ze soba w glowie inaczej. Jakby przekierowanie uwagi. Z 'jak wygladam' na 'co czuje'. I to chyba jest ten sam mechanizm? Tylko że nie nazywałem tego afirmacją, bardziej mindfulnes w trakcie. Czy to się liczy do tej rozmowy?
A czy to nie jest tak ze te afirmacje lepiej mówic na glos? Bo czytalem gdzies ze podswiadomosc bardziej reaguje na mowiony glos niz na mysl. Czy to prawda? Pytam szczerze bo probowałem w myslach i nic.
Mam takie pytanie, może trochę z boku. Czy w ogóle afirmacje tego typu powinno się robić samemu, czy może z partnerem? Bo wyobrażam sobie, że powiedzenie czegoś na głos przy partnerze mogłoby być albo bardzo otwierające, albo odwrotnie - jeszcze bardziej wstydliwe. Jak wy to robicie?
Ciekawi mnie tu wątek przedmiotów wspierających. Pytam, bo sama pracuję z kamieniami i zastanawiam się, czy w kontekście tej konkretnej pracy jest jakiś kamień, który wspierałby otwieranie się i akceptację. Karnelian mi przychodzi do głowy, bo wiąże się z seksualnością i twórczością, ale nie wiem czy w połączeniu z afirmacjami to ma sens. Czy ktoś próbował?
Dopiero zaczynam z afirmacjami i ten temat bardzo mnie dotyczy, bo właśnie to jest mój główny problem - ciało w intymności. Ale mam pytanie do Was, bo czuję się trochę przytłoczona. Od czego zacząć? Bo tu padło dużo wątków naraz - czakry, kamienie, głos, kotwice. Gdyby ktoś miał mi powiedzieć jedną rzecz, od której zacząć, to co by to było?
No ale to brzmi jak klasyczne ucieczki od diagnozy. Jak coś działa to dowód, że działa, jak nie działa to też dowód, że działa, bo 'opór'. Jak to sfalsyfikować?
Właśnie to notowanie jest według mnie kluczem. Ja bez notatek nie byłabym w stanie powiedzieć, czy cokolwiek się zmieniło. Bo zmiany w tym obszarze są bardzo subtelne i powolne, nie budzisz się pewnego dnia i nagle jesteś inną osobą. Ale przeglądając zapiski sprzed miesiąca, widzę wyraźne różnice w tym, jak piszę o sobie.
a co dokladnie notujesz? Sama afirmacje, czy tez swoje reakcje na nie? Bo probowałem kiedys cos takiego i szybko mi sie to zmienilo w dziennik rozpaczy zamiast w narzedzie pracy.
Do wątku o notowaniu - to co opisuje Strzaska57 bardzo przypomina pracę z dziennikiem emocji przy czakrach. Dokładnie ta sama zasada: obserwacja bez interpretacji na bieżąco, interpretacja po czasie. Przy Svadhisthanie szczególnie ważne, bo ta czakra jest bardzo reaktywna i emocjonalna, więc bieżąca analiza potrafi wciągnąć w spiralę.
A skąd wiadomo, że Svadhisthana jest 'zablokowana'? Słyszę to słowo często, ale nikt nie tłumaczy co to konkretnie znaczy. Jak to się przejawia, po czym to poznać?
Wracajac do afirmacji na glos - czy jest jakis konkretny czas, ktory jest lepszy? Rano, wieczor? Czy to wazne? Bo czytalem ze rano uklad nerwowy jest bardziej otwarty.
Mam pytanie trochę z innej strony. Czy te afirmacje w obszarze intymności macie jakieś specjalne - związane z byciem z kimś konkretnym, czy raczej ogólne, o sobie? Bo zastanawiam się, czy mieszanie konkretnej osoby do afirmacji to dobry pomysł.
A czy to ma jakiś związek ze znakami Wenus? Bo słyszałam, że Wenus w Pannie to ta planeta jest jakby skrępowana i osoby z takim układem mają z natury więcej oporów w tym obszarze. Czy afirmacje mogą przepracować to, co jest w horoskopie?
a mozna to zmienić kiedy juz wpadniesz w te mechaniczność? Bo u mnie tak bywa, ze zaczynam z zaangazowaniem, a po jakims czasie to juz tylko nawyk i te slowa nic nie znacza.
Mam pytanie do tego co napisała Strzaska57 wcześniej o afirmacjach tylko o sobie, nie o konkretnej osobie. Rozumiem logikę, ale co jeśli mój problem jest bardzo konkretny - chodzi mi właśnie o to, że w relacji z jedną osobą czuję się nieswojo w intymności, a z innymi nigdy tego nie miałam? Czy afirmacja ogólna w ogóle tutaj dotrze?
Wracając do pytania Umiarkowanej o afirmacje i horoskop - jest jeszcze jedna warstwa, o której nikt tu nie powiedział. Tranzyt Wenus przez własną pozycję urodzeniową zdarza się co kilka lat i to jest czas, kiedy takie wzorce mogą się naturalnie ruszać. Jeśli ktoś akurat jest w takim momencie, afirmacje mogą trafiać głębiej niż zazwyczaj. Nie twierdzę, że magicznie, ale że jesteś wtedy po prostu bardziej otwarta na zmianę.
A wracajac do tych afirmacji na glos - czy ktors z was probowala nagrywac swoj glos i potem słuchac? Słyszałem ze to daje mocniejszy efekt bo mozg inaczej odbiera swoj własny glos z zewnatrz.
czyli to skrępowanie przy nagraniu to osobny sygnał? Nigdy tak o tym nie myślałem. Ale jak to przepracować, skoro samo nagrywanie wywołuje ten dyskomfort - to sie trzeba zmuszac czy raczej odpuścić i wrócić kiedy indziej?
a jak ty to przepracowałaś? Bo to co opisujesz - te różne standardy dla siebie - bardzo mi coś klikło. Mam wrażenie że dla siebie jestem dużo surowsza niż dla kogokolwiek innego i to może być właśnie ta warstwa, o której mówisz.
A propos mantr - czy ktos tu probował mieszać jedno z drugim? Tzn. afirmacja po polsku, ale przy konkretnym rytmie oddychania jak w medytacji? Bo czytalem że wejście w alfa przez oddech sprawia, że sugestia lepiej się zapamiętuje, ale nie wiem czy to nie jest za duzo naraz.
Mam pytanie trochę z boku - czy ktoś wie, jak długo trzeba regularnie pracować z afirmacjami w tym obszarze żeby w ogóle ocenić czy coś działa? Pytam bo zaczynam, robię może tydzień, i nie wiem czy to za krótko żeby w ogóle mieć jakieś obserwacje.
