Zawsze słyszałam, że afirmacje robi się siedząc, najlepiej w ciszy, ze wzrokiem utkwionym w lustro albo w sufit. Przez lata sama tak robiłam. Ale ostatnio zaczęłam powtarzać swoje afirmacje podczas chodzenia po lesie i coś mi zaskoczyło w zupełnie innym miejscu niż wcześniej. Nie wiem, czy to rytm kroków, czy to, że mózg jest czymś zajęty i nie blokuje przekazu, ale działa inaczej. Czy ktoś jeszcze łączy afirmacje z ruchem? Chętnie posłucham jak to u was wygląda.
U mnie podobna historia ze śpiewaniem afirmacji podczas biegania. Normalnie podczas medytacji statycznej mam tendencję do odpływania myślami, a gdy jestem w ruchu, skupienie jest ostrzejsze. Czytałem, że to może mieć związek z synchronizacją półkul mózgowych przy naprzemiennym ruchu kończyn, ale nie wiem czy to nie jest zbytnie uproszczenie. Ktoś ma więcej informacji na ten temat?
No właśnie, w transie tanecznym afirmacje działają najszybciej, bo trans otwiera podświadomość. Przy każdym rytmicznym ruchu wchodzi się w stan podobny do hipnozy i wtedy afirmacja trafia prosto do nieświadomości, omijając filtr krytyczny. Dlatego szamani tańczyli przy bębnie.
A czy to w ogóle ma znaczenie, że rozumiemy mechanizm? Pytam szczerze, bo ja się tym nie zajmuję od lat, dopiero zaczynam z afirmacjami. Czy nie wystarczy, że coś działa, bez wchodzenia w naukowe wyjaśnienia?
Myślę, że to bardzo indywidualne. Jedni działają lepiej przy lekkiej aktywności, inni potrzebują większego pobudzenia, żeby uciszyć wewnętrzny hałas. Nie ma jednej odpowiedzi. Warto sprawdzić na sobie kilka wariantów, może przez kilka tygodni każdy. Spokojny spacer to dobre miejsce na start, szczególnie jeśli dotychczasowa praktyka była statyczna.
Przepraszam, że się wtrącę, ale chciałam zapytać o podstawy. Czy podczas takiego spaceru z afirmacjami mówi się je głośno czy w myślach? Bo boję się, że głośno to będę wyglądać dziwnie, a w myślach mi uciekają.
To trochę brzmi jak zaśpiewywanie? Nie znam się zupełnie na tych rzeczach, ale moja babcia coś śpiewała podczas pracy i mówiła, że to 'na spokój'. Czy to jest podobne do tego, o czym piszecie?
To co opisujesz z babcią to jest dokładnie to samo, tylko bez teorii i nazw. Robocze śpiewanie, kołysanki, przyśpiewki do pracy, to wszystko było rodzajem zbiorowej autosugestii i regulacji emocji. Praktyka bez nazwy to wciąż praktyka.
Właśnie, i dlatego taniec jest lepszy od samego chodzenia, bo przy tańcu ciało jest w pełni zaangażowane, wszystkie czakry się otwierają od razu i przekaz afirmacji trafia na wszystkich poziomach jednocześnie.
A jeśli ktoś nie umie tańczyć, to znaczy że nie skorzysta z tej metody? Pytam serio, bo ja mam dwie lewe nogi i mnie trochę hamuje myśl, że muszę umieć dobrze się ruszać, żeby afirmacje działały. Czy wystarczy dowolny ruch?
U mnie gra muzyka w słuchawkach i mowie sobie afirmacje do rytmu piosenki. Nie wiem czy to 'prawidłowo', ale jakoś latwiej mi je zapamiętac i przez jakis czas po treningu mam lepszy humor. Moze to placebo ale mnie to nie przeszkadza?
Ciekawi mnie ten watek z muzyka, bo ja zupelnie inaczej do tego podeszlam. Przez jakis czas powtarzalam sobie afirmacje przy tancach lacinskich, bo ucze sie salsy. I co ciekawe, te afirmacje ktore robiłam przy muzyce z tekstem po hiszpansku, nie zaklocaly mi sie z polskim tekstem afirmacji. Jakby dwa jezyki nie wchodzily sobie w droge. Czy ktos ma podobne doswiadczenia z jezykiem obcym w tle?
Przepraszam, ze wracam do wczesniejszego pytania, ale chcialam dopytac. Mowiliscie o tym, ze ruch pomaga uciszyc wewnetrznego krytyka. Ale co jesli ktos ma tak duzo mysli podczas chodzenia, ze nie jest w stanie sie skupic na afirmacji? Czy jest jakis sposob na to, zeby nie odpływac myslami?
A nie nudzi sie po dluzszym czasie ta sama afirmacja caly czas? Bo mnie sie wydaje, ze jak bede powtarzac jedno zdanie przez pol godziny to zaczynam je mowic automatycznie i przestaje w ogole slyszec co mowie.
No tak, ale mantry dzialaja inaczej niz afirmacje, bo mantry maja swoja czestotliwosc wibracyjna, ktora pasuje z okreslonymi osrodkami energetycznymi. Afirmacja to jest tylko tekst, wiec jesli powiesz ja bez intencji i bez energii, to nic nie da, obojenie ile razy powiesz.
Chce zapytac o cos prostego, bo moze to glupie pytanie. Czy jak ktos tancuje sam w domu, to afirmacje tez dzialaja tak samo jak na dworze czy na sali? Bo ja sie nie zdecyduje tancowac publicznie, za duzo stresu.
To nie jest gluche pytanie. Ja robie to prawie wylacznie w domu i u mnie dziala. Moze nawet lepiej, bo nie ma zewnetrznych rozproszac i nie mysle o tym, jak wyglada to z zewnatrz. Ruch w prywatnosci ma jedna przewage: mozna byc nieidealnym i nikt nie ocenia.
A ja mam inne pytanie bo troche sie zgubiłam w tej rozmowie. Mowicie o tancowaniu, chodzeniu, muzyce. Ale od czego w ogole zaczac, jak ktos nigdy nie robił zadnych afirmacji i chce je polaczyc z ruchem? Jakis najprostszy punkt wyjscia?
Przy okazji tego co mowi Sabineczka, warto dodac ze przy ruchu i tancowaniu afirmacje dzialaja szybciej niz siedzac, bo cialo jest odblokowane. Jak ktos ma zablokowana czakre solar plexus to czesto nie moze nawet wypowiedziec afirmacji z przekonaniem i ruch pomaga to odlokowac, zanim w ogole zacznie sie afirmowac.
Ciekawe co mówi Mistralia, bo ja mam podobnie przy ćwiczeniach. Te pierwsze minuty są takie jakby rozgrzewkowe też mentalnie, nie tylko fizycznie. Chciałem zapytać, czy ktoś próbował celowo różnicować tempo ruchu, żeby zobaczyć jak wpływa na odbiór afirmacji? Znaczy, szybszy marsz kontra wolny, spokojny spacer.
Ja bym tu jeszcze dodała, że szybkie tempo plus ruch to jest właściwie forma transu lekkiego. Dlatego afirmacje robione przy intensywnym tańcu mogą iść głębiej, bo omijają filtr krytyczny. To jest podobny mechanizm jak przy bębnieniu szamańskim.
Przepraszam, że przerywam, ale chciałam dopytać o to, co mówiła Sabineczka o pokoju. Powiedziałaś, że sypialnia może rozleniwiać. Czy to znaczy, że lepiej robić te afirmacje przy ruchu w salonie albo kuchni, żeby nie zasypiać? Bo ja mam bardzo mały mieszkanie i nie mam wiele wyboru.
A ja mam gupie pytanie. Co jak ktos nie umie tancowac w ogole i czuje sie okropnie przy kazdej probie? Bo mnie chodzi o to ze strach przed tancem albo wstydzenie sie ruchu chyba nie pomaga w afirmacjach o pewnosci siebie?
Mam wrażenie, że ten wątek pokazuje coś ważnego. Czyli że afirmacje połączone z ruchem to jest tak naprawdę bardzo indywidualna sprawa i nie ma jednej metody. Ale czy ktoś ma jakieś przemyślenia na temat tego, czy lepiej zaczynać od ruchu, który się już dobrze zna i jest automatyczny, żeby mózg mógł się skupić na afirmacji, czy lepiej od razu połączyć nową afirmację z nowym rodzajem ruchu, żeby oba były świeże?
Mam wrażenie, że ten wątek pokazuje coś ważnego. Czyli że afirmacje połączone z ruchem to jest tak naprawdę bardzo indywidualna sprawa i nie ma jednej metody. Ale czy ktoś ma jakieś przemyślenia na temat tego, czy lepiej zaczynać od ruchu, który się już dobrze zna, czy jednak eksperymentować z nowym, żeby nie wpaść w autopilota?
A czy ktoś próbował zmieniać nie samą afirmację, ale sposób jej wypowiadania przy ruchu? Na przykład raz szeptem, raz głośno, raz tylko myślą? Bo mam takie wrażenie, że ten sam tekst zupełnie inaczej brzmi, kiedy idę i mówię go do siebie cicho, a inaczej kiedy mówię go głośno przy bardziej energicznym marszu.
Właśnie to! Ja to odkryłam przez przypadek. Zaczęłam raz wypowiadać afirmację szeptem, bo byłam w miejscu publicznym i nie chciałam zwracać uwagi. I coś się zmieniło, był jakiś inny rodzaj skupienia, jakby bardziej intymny. Teraz świadomie testuję różne sposoby w zależności od nastroju.
