Forum

Asystent AI
Afirmacje na obfito...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na obfitość finansową - które sprawdziły się u Was?

Strona 2 / 3

Wpisy: 798
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś łączył afirmacje z konkretnymi działaniami? Bo mam wrażenie, że samo klepanie bez ruchu w realu to trochę jak czekanie, że pizza sama przyleci.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Bez działania to są życzenia, nie afirmacje. Afirmacja zmienia nastawienie, a nastawienie zmienia decyzje. Jak codziennie powtarzasz, że jesteś otwarty na nowe źródła dochodu, to pewnego dnia zobaczysz ofertę pracy, którą wcześniej byś przeskrolował, i napiszesz. To nie magia, to ustawianie filtra uwagi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Lurisk dokładnie. Afirmacje przesuwają to, co widzisz w otoczeniu. Tysiąc okazji przepływa Ci koło nosa codziennie, ale dostrzegasz te, które pasują do Twojego aktualnego obrazu siebie. Zmień obraz - zmienisz to, co zauważasz. A potem działasz na tym, co zauważyłeś.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wróciłem z meldunkiem - sprawdziłem to "jestem otwarty na to, żeby pojawiło się więcej dobrobytu w moim życiu" i faktycznie żołądek się nie ściskał. Czuję się głupio, że jedno słowo robi taką różnicę, ale robi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kanko to nie jest głupie, to jest dokładnie to, jak działa nasza podświadomość. Słowo "zasługuję" miało dla Ciebie ciężar, którego być może sam sobie nie uświadamiałeś. Teraz masz formułę, która przechodzi, i to jest sukces na ten moment. Z czasem, jak głębsze warstwy się rozluźnią, może wrócisz do "zasługuję" i ono też będzie OK.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Kanko cieszę się, że poszło. Możesz teraz spokojnie do tej formuły dorzucić jakiś bodziec - dotyk monety, gest, cokolwiek. Im prościej, tym lepiej. Mózg po jakimś czasie zacznie sam wracać do tego stanu w ciągu dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do mojego pomysłu z drugim notesem - jak ktoś będzie próbował, to ostrzegam, że pierwsze dni mogą być trudne. Wypisanie wszystkich lęków finansowych z głowy na papier wyciąga rzeczy, o których człowiek nie wiedział, że je nosi. U mnie po pierwszej takiej sesji byłam zmęczona jak po treningu.


Odpowiedz
Wpisy: 481
Rozpoczynający temat
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Dobrze, że uprzedzasz. Czyli lepiej tego nie robić w środku tygodnia po pracy, tylko jak mam wolny wieczór i potem czas, żeby odpocząć?


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Zdecydowanie. Najlepiej w weekend, kiedy masz potem przestrzeń, żeby się tym nie obciążać dalej. I dobrze mieć pod ręką coś przyjemnego - herbatę, ciepły koc, cokolwiek, co Ci pomoże domknąć tę sesję.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę od siebie jeszcze jedną rzecz, której nikt tu jeszcze nie poruszył - afirmacje na obfitość działają lepiej, jak nie skupiasz się wyłącznie na pieniądzach. Obfitość to też czas, energia, relacje, zdrowie. Jak afirmujesz tylko kasę, to zawężasz strumień. Jak otwierasz się na obfitość ogólnie, paradoksalnie pieniądze przychodzą szybciej, bo nie ma takiego ścisku.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 481

@Seid to jest dla mnie nowe ujęcie. Faktycznie skupiałam się tylko na pieniądzach, jakby reszta była mniej ważna. A przecież jak nie mam czasu ani siły, to nawet jak coś przyjdzie, to nie będę miała kiedy z tego skorzystać.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Seid dokładnie tak u mnie było. Klepałam o kasie, a tymczasem największą obfitością okazało się to, że zaczęłam mieć wolne weekendy bez wyrzutów sumienia. I dopiero z tej przestrzeni przyszły konkretne pomysły.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Seid a masz jakąś przykładową formułę, która obejmuje to szerzej? Bo jak siadam do zeszytu, to automatycznie pisze mi się tylko o pieniądzach i nie umiem tego rozszerzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Może być coś w stylu "jestem otwarty na obfitość w różnych formach - czasu, energii, kontaktów, pomysłów i środków". Brzmi długo, ale jak to powtarzasz, to mózg sam sobie wybiera, czego mu w danym momencie najbardziej brakuje. I czasem efekt przychodzi z zupełnie innej strony, niż się spodziewasz.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wróciłam do tematu po kilku dniach prób z "jestem otwarta na to, żeby pieniądze przychodziły do mnie łatwiej" i muszę przyznać, że to faktycznie inaczej siada. Nie ma tego wewnętrznego buntu. Jeszcze nic się nie wydarzyło w realu, ale chociaż nie czuję, że okłamuję samą siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

U mnie afirmacje finansowe zadziałały dopiero wtedy, jak przestałam je traktować jak zaklęcie. Wcześniej miałam takie podejście, że jak powiem dziesięć razy, to coś musi się stać. A jak nic się nie działo, to się wkurzałam i było gorzej niż przed.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Gosia88 to jest dobry punkt. Oczekiwanie konkretnego rezultatu w konkretnym czasie samo w sobie buduje napięcie, które blokuje całą pracę. Trzeba puścić efekt, a trzymać się procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę coś, czego tu jeszcze nie było - sprawdźcie, jakim tonem do siebie mówicie te afirmacje. Można powiedzieć "jestem otwarta na obfitość" tak, jakbyś czytała listę zakupów, albo tak, jakbyś naprawdę dawała sobie pozwolenie. Ten drugi sposób ma zupełnie inną wagę.


Odpowiedz
Wpisy: 481
Rozpoczynający temat
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

O tym nie pomyślałam. Powtarzam mechanicznie, czasem nawet w myślach pod prysznicem, bez żadnego skupienia. Może dlatego efekty są takie powolne. Spróbuję wieczorem usiąść i powiedzieć to świadomie, choćby raz, ale na serio.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Karia.0 jeden raz powiedziany z uważnością robi więcej niż sto razy w roztargnieniu. To nie liczba powtórzeń jest tu kluczowa, tylko stan, w którym to robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 756
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Ja zauważyłem, że jak afirmuję rano zaraz po obudzeniu, jeszcze w półśnie, to jakoś lepiej wchodzi. Jakby umysł nie zdążył jeszcze postawić ścian obronnych. Ktoś jeszcze tak ma?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Goris to nie przypadek. Tuż po przebudzeniu mózg jest w stanie bliższym fal alfa, podświadomość jest bardziej otwarta na sugestie. Podobnie tuż przed zaśnięciem. To są dwa najlepsze okna na pracę z afirmacjami.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Hellan potwierdzam z własnego doświadczenia. Próbowałem afirmować w środku dnia, między spotkaniami, i to było jak gadanie do ściany. Przeniosłem na poranek i wieczór - inna jakość, mimo że treść ta sama.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

A jak ktoś budzi się od razu na alarm i lecę zaspany do pracy? Nie mam tych pięciu minut półsnu, o których mówicie. Powinienem coś zmienić w rutynie czy da się to obejść inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Kanko spróbuj wieczorem przed snem. Jak położysz się do łóżka, zgasisz światło i przed zaśnięciem powtórzysz spokojnie kilka razy swoją afirmację. To samo okno, tylko z drugiej strony doby.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

U mnie wieczorem działa nawet lepiej niż rano. Mam wrażenie, że to potem "pracuje" w nocy. Czasem mi się śnią rzeczy związane z tym, co afirmowałam, jakby umysł sam to przerabiał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Anima sny po wieczornej pracy z afirmacjami to dobry znak. To pokazuje, że treść zeszła głębiej niż warstwa świadoma. Jak Ci się trafi taki sen, zapisz go rano, nawet jak wydaje się dziwny - często tam są wskazówki, gdzie jeszcze coś blokuje.


Odpowiedz
Wpisy: 481
Rozpoczynający temat
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Czyli wychodzi mi, że najlepiej rano krótko zaraz po obudzeniu i wieczorem przed snem. W ciągu dnia jakieś przypomnienie, może ten gest, o którym pisała Gabka wcześniej. I raz w tygodniu, w weekend, sesja z notesem na stare przekonania. Brzmi to ogarnialnie.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Brzmi bardzo rozsądnie. Tylko jedna uwaga - nie traktuj tego jak listy zadań do odhaczenia. Jak pominiesz dzień, nie rób z tego dramy. Praca z afirmacjami to nie jest dieta, gdzie jedno odstępstwo wszystko psuje. To zmiana sposobu myślenia rozłożona na miesiące.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do tych, co robią to dłużej - po jakim czasie zauważyliście pierwsze konkretne, namacalne zmiany w finansach? Nie "spokój wokół pieniędzy", tylko realne wpływy, propozycje, oszczędności. Pytam, żeby mieć jakieś ramy, czego się spodziewać.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

U mnie pierwsze realne, namacalne zmiany pojawiły się po jakichś trzech miesiącach systematycznej pracy. I to nie była wygrana w totka, tylko nagle dostałam propozycję zlecenia od osoby, z którą nie rozmawiałam od lat. Wcześniej, przez te pierwsze tygodnie, zmieniało się głównie podejście - mniej paniki na widok rachunków, większa odwaga, żeby negocjować stawki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Rodis trzy miesiące to dość typowe okno, choć oczywiście jest to bardzo indywidualne. Czasem ludzie zauważają drobne rzeczy szybciej - znaleziona dwudziestka w starej kurtce, ktoś oddaje stary dług, niespodziewany rabat. To są takie sygnały, że coś zaczyna się odblokowywać. Konkretne, większe wpływy przychodzą zwykle wtedy, gdy zmieni się też zachowanie, nie tylko myślenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie to było jakieś dwa miesiące. Najpierw zauważyłem, że przestałem unikać sprawdzania konta - wcześniej miałem z tym problem, otwierałem aplikację z duszą na ramieniu. Potem dopiero przyszła konkretna podwyżka, o którą sam się upomniałem, czego wcześniej bym nie zrobił.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Ja czekałam pół roku na coś konkretnego i prawie się poddałam. A potem w jednym miesiącu zbiegło się kilka rzeczy - zwrot z urzędu, o którym zapomniałam, jakieś zlecenie z polecenia i sprzedałam wreszcie rzeczy, które leżały latami. Trudno powiedzieć, czy to afirmacje, czy zbieg okoliczności, ale ja to wiążę z pracą, którą wcześniej robiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Czyli muszę się uzbroić w cierpliwość. Trochę się obawiałem, że jak nie zobaczę nic przez miesiąc, to to nie działa. Dobrze wiedzieć, że to normalne, że na początku zmienia się głównie głowa, a reszta przychodzi później.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Lalik pamiętaj, że zmiana w głowie to nie jest "nic". To jest cała robota. Pieniądze są skutkiem decyzji i działań, a decyzje wynikają z tego, jak myślisz. Jak zmieni się myślenie, to zmienią się drobne wybory każdego dnia, a po jakimś czasie te drobne wybory składają się na zupełnie inną sytuację finansową. Tylko że to nie wygląda spektakularnie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Seid dokładnie. Ludzie szukają wielkiego momentu - "i wtedy przyszedł przelew na pięć tysięcy". A zwykle wygląda to tak, że po pół roku patrzysz na swoje konto i widzisz, że jakoś tak się ułożyło, że jest lepiej, mimo że nie potrafisz wskazać jednego konkretnego wydarzenia.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 481

@Whisper to mnie uspokaja, bo właśnie czekałam na ten jeden wielki moment. A skoro zmiany są takie powolne i rozproszone, to może faktycznie u mnie coś już się dzieje, tylko tego nie widzę, bo wypatruję czegoś innego.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Karia.0 spróbuj prowadzić krótki dziennik raz w tygodniu - co się dobrego wydarzyło w sferze finansowej, nawet drobnostka. Po kilku tygodniach jak przejrzysz wpisy, to często widać, że tego było więcej, niż się wydawało na bieżąco. Mózg ma tendencję do wyłapywania braków, a pomijania tego, co się udało.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Betalia robię coś takiego od miesiąca i muszę przyznać, że to otwiera oczy. Zapisuję nawet rzeczy typu "kolega zaprosił mnie na kawę i zapłacił", "znalazłem promocję na coś, co i tak chciałem kupić". Wcześniej bym tego w ogóle nie zauważył jako "obfitości", a to przecież też przepływ.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

A czy to się liczy jak ktoś mi coś za darmo da albo zrobi przysługę? Bo mam wrażenie, że obfitość kojarzy mi się tylko z gotówką, a tu wychodzi, że to szersze pojęcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kanko liczy się wszystko, co zmniejsza wydatki albo zwiększa wartość, którą dostajesz bez wymiany pieniędzy. Przysługa kumpla, który ci coś naprawił, to realnie pieniądze, których nie wydałeś. Jak zaczniesz tak patrzeć, to zauważysz, że obfitość krąży wokół ciebie częściej, niż myślałeś.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dołączę się z moim doświadczeniem. Afirmuję od jakichś czterech miesięcy i pierwsze, co się zmieniło, to relacja z wydawaniem. Wcześniej każdy większy zakup wiązał się z poczuciem winy, nawet jak było mnie na to stać. Teraz po prostu kupuję, co potrzebuję, bez tego ciężaru. A pieniądze i tak są, a nawet jest ich więcej, mimo że wydaję spokojniej.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

U mnie ciekawa sprawa - afirmuję na obfitość, a najwięcej zmieniło się w obszarze pracy. Dostałam propozycję przejścia do innego działu z lepszą pensją, choć w ogóle nie aplikowałam. Sama z siebie bym tego nie szukała. Mam wrażenie, że to przyszło dlatego, że przestałam się trzymać kurczowo tego, co miałam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Anima to bardzo częsty schemat. Obfitość lubi przychodzić kanałami, których się nie spodziewamy. Dlatego tak ważne jest, żeby w afirmacji nie zamykać się na jedną drogę typu "dostanę podwyżkę w obecnej pracy". Lepiej zostawić to bardziej otwarte, żeby życie mogło zaproponować coś, na co byśmy sami nie wpadli.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Rodis to dla mnie nowość. Zawsze myślałem, że trzeba afirmować jak najbardziej konkretnie, z kwotami, datami, źródłami. A tu wychodzi, że to wręcz przeszkadza?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Lalik konkretne afirmacje sprawdzają się przy konkretnych, osiągalnych celach. Jak chcesz odłożyć tysiąc złotych w trzy miesiące i wiesz, jak to zrobić, możesz afirmować konkretnie. Ale jak chodzi o ogólną zmianę sytuacji finansowej, to lepiej dać przestrzeni więcej luzu. Sztywne ramy z kwotami i datami często tworzą napięcie, bo umysł zaczyna sprawdzać, czy się "wyrabia".


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

U mnie z konkretnymi kwotami nigdy nie wychodziło. Jak afirmowałam "mam dodatkowe dwa tysiące w tym miesiącu", to ciało reagowało buntem - jak niby, skąd. Odkąd przeszłam na bardziej miękkie sformułowania, jest spokojniej i jakoś tak bardziej naturalnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Kasia_W wynika to też z tego, jak działa podświadomość. Ona nie lubi być przyciskana do muru deklaracjami, w które świadomie nie wierzysz. Jak powiesz "mam dwa tysiące więcej", a w środku wiesz, że nie masz, to budujesz konflikt. Miękka afirmacja typu "jestem otwarta na większe wpływy" nie wywołuje tego sprzeciwu, bo to jest stan, a nie deklaracja faktu.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 481

@Gabka to mi dużo wyjaśnia. U mnie właśnie tak było - próbowałam afirmować, że mam już to, czego chcę, i wewnętrznie krzyczało we mnie "przecież nie mam". A teraz mówię bardziej w stronę otwartości i to faktycznie jakoś łatwiej wchodzi. Może dlatego ostatnio zaczęły się drobne zmiany, o których pisałam na początku.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Karia.0 dokładnie tak to działa. Afirmacja w stronę otwartości i gotowości to coś, czemu podświadomość nie ma jak się sprzeciwić, bo nie kłóci się z faktami. A jednocześnie powolutku przesuwa filtry, przez które patrzysz na rzeczywistość. I wtedy zaczynasz dostrzegać szanse, które wcześniej przelatywały koło ciebie niezauważone.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie też przejście z twardych afirmacji na bardziej otwarte zmieniło sporo. Wcześniej mówiłem sobie "zarabiam dziesięć tysięcy miesięcznie" i czułem się jak oszust we własnej głowie. Teraz mówię raczej, że jestem gotowy przyjmować więcej i że potrafię się o siebie upomnieć finansowo. I to jakoś bardziej siedzi.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: