Mam takie pytanie do tych co mają większe pojęcie. Pracuję nad sobą od kilku lat - afirmacje, skrypting, medytacja, pudełko - i co prawda kilka rzeczy się ułożyło, ale są obszary życia gdzie mam wrażenie ściany. Cokolwiek robię, wszystko sprowadza się do tego samego punktu. Znajomi mówią że to karma. Zastanawiam się czy jest sposób żeby z tym pracować, czy trzeba po prostu czekać aż się "wypali"?
Zanim odpowiem na samo pytanie, ważne rozróżnienie - "karma" w popularnym znaczeniu to coś innego niż karma w tradycji wedyjskiej i buddyjskiej. New age używa tego słowa jako synonim "kary" albo "losu". W oryginalnym sensie karma to po prostu działanie i jego konsekwencje, neutralna mechanika przyczyny i skutku. Nie kara, nie nagroda. Stąd cała dyskusja o "spalaniu karmy" jest językowo zniekształcona. Spalisz mechanikę wszechświata? Wątpliwe. Możesz pracować nad swoim wzorcem reakcji - to inna sprawa.
Powiem szczerze - dla mnie cały koncept "karmy blokującej manifestację" to wygodna wymówka. Czemu nie idzie? Bo karma. Czyli nie twoja wina, nie twoje błędy strategiczne, nie brak umiejętności - karma. To jest bardzo wygodne myślenie i bardzo unikające odpowiedzialności. Pomyślcie ile razy w życiu słyszeliście od kogoś "mam taką karmę" jako wytłumaczenie zwykłych życiowych potknięć. To psychologicznie kojące ale nie buduje rozwoju.
Dorzucę porównanie wschód-zachód. W tradycji indyjskiej karma jest absolutnie neutralna - jak prawo grawitacji. W chrześcijaństwie odpowiednikiem jest pojęcie "skutków grzechu", ale tam jest dodany element osobowego Boga, sędziego. Buddyzm idzie jeszcze dalej - karma działa nawet bez osoby która ją "wykonała", to czysta dynamika. New age ezoteryczne miesza wszystkie te tradycje i tworzy hybrydę, która ma elementy z każdej, ale nie jest spójna z żadną. Dyskusja o "spalaniu karmy" jest właśnie w tej hybrydowej, mglistej przestrzeni.
W tradycji wedyjskiej istnieją konkretne praktyki na pracę z karmą. Recytacja Mahamrityunjaya Mantra (108 razy dziennie przez 40 dni) ma "spalać" sanskary - zapisy karmiczne. Pradakshina (rytualne obchodzenie świątyni) z konkretną intencją. Yajna (ceremonia ognia) z ofiarami symbolicznymi. Tirtha yatra (pielgrzymki do świętych miejsc, szczególnie nad rzekami). Każda z tych praktyk ma dokumentację w tradycji. Nie są to wynalazki XX wieku.
