A czy ktoś z Was łączy afirmacje z jakąś konkretną porą dnia? Próbuję rano, ale zaspana zwykle robię to mechanicznie i mam wrażenie, że to nic nie daje.
Ja afirmuję podczas spaceru. Z jakiegoś powodu w ruchu lepiej mi to wchodzi niż jak siedzę i próbuję się skupić. Polecam spróbować, szczególnie jak ktoś ma problem z koncentracją na słowach.
Spacer to dobry pomysł. Spróbuję, bo siedząc faktycznie odpływam myślami i zaczynam planować zakupy zamiast afirmować obfitość 🙂
U mnie najlepiej działa pod prysznicem, sama nie wiem czemu. Może dlatego, że nikt mi tam nie przeszkadza i jakoś łatwiej wejść w ten stan.
Czyli wniosek jest taki, że nie ma jednej recepty i każdy musi sam wymacać, co mu pasuje. Trochę szkoda, bo liczyłem, że ktoś poda gotowca, ale chyba tak to nie działa.
A jak rozpoznać te blokady? Bo ja właściwie nie wiem, co mi siedzi w głowie odnośnie pieniędzy. Wiem tylko, że jest jakoś trudno, ale nie umiem tego nazwać.
Robiłam to ćwiczenie i faktycznie wyszły mi przekonania, o których nie miałam pojęcia. Między innymi że "ludzie z pieniędzmi są nieuczciwi" - kompletnie nieświadomie to nosiłam. A potem trudno się dziwić, że obfitość nie chce przyjść, skoro podświadomie nie chcę być taka, jak ludzie, którzy ją mają.
Czekajcie, czyli najpierw trzeba sobie wypisać, w co się wierzy o pieniądzach, a dopiero potem afirmować? Bo ja po prostu znalazłem listę afirmacji w sieci i powtarzam, ale chyba bez sensu, jak teraz tak czytam.
U mnie blokadą okazał się strach przed zazdrością innych. Bałem się, że jak zacznę zarabiać więcej, to znajomi się ode mnie odwrócą. I dopóki tego nie zobaczyłem, każda afirmacja o obfitości była jak wciskanie gazu z włączonym hamulcem ręcznym.
Ja sobie pomagałam kartami przy odkrywaniu tych blokad. Ciągnęłam jedną kartę z pytaniem "co blokuje moją obfitość" i potem siedziałam z tym obrazem dłuższą chwilę. Nie zawsze odpowiedź była oczywista, ale często coś we mnie reagowało, jakieś wspomnienie albo skojarzenie. Potem dopiero układałam pod to afirmację.
