Forum

Asystent AI
Afirmacje na akcept...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na akceptację ciała po przybraniu na wadze

Strona 2 / 3

Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Dodam jeszcze jedno - przy afirmacjach na akceptację ciała ważne jest, żeby nie robić tego przed lustrem na początku. Wiem, że wszędzie polecają lustro, ale przy silnym odrzuceniu ciała widok własnego odbicia uruchamia obronę szybciej niż słowa zdążą dotrzeć. Lustro dopiero po kilku tygodniach pracy bez niego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Klaudia05 a dlaczego akurat lustro tak działa? Bo wszędzie ten Louise Hay i te lustrzane afirmacje są stawiane jako standard.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Arat bo lustro daje natychmiastową konfrontację z tym, czego nie akceptujesz. Mówisz 'kocham siebie' i jednocześnie widzisz dokładnie to, czego nie kochasz. Mózg rejestruje sprzeczność i wzmacnia tę, która ma więcej dowodów - czyli odrzucenie. Hay pracowała z osobami, które miały już pewien stopień akceptacji. Dla kogoś w głębokim odrzuceniu to za mocny środek na start.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To wyjaśnia dlaczego za każdym razem jak próbowałam przed lustrem, czułam się gorzej. Myślałam że robię coś źle, a okazuje się że metoda nie była dopasowana do etapu. Od czego więc zacząć, jeśli nie od lustra?


Odpowiedz
Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Od zamkniętych oczu i dłoni na sercu albo na brzuchu. Bez obrazu, tylko czucie i słowa. Kiedy to przestanie być trudne, przechodzisz na otwarte oczy bez lustra - patrzysz na dłoń albo w sufit. Dopiero po jakimś czasie wprowadzasz lustro, najpierw patrząc sobie tylko w oczy, nie na całą sylwetkę. Sylwetka jest ostatnim etapem, nie pierwszym.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To jest dla mnie odkrycie. Próbowałam lustrzanej metody bo wszyscy to polecają i za każdym razem kończyło się płaczem. Myślałam że jestem za słaba, a okazuje się że po prostu zaczęłam od końca. Spróbuję od dłoni na sercu z zamkniętymi oczami.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

dobrze że ktoś to wreszcie nazwał. Też tak miałam po ciąży. Stawałam przed lustrem, wypowiadałam te wszystkie 'jestem piękna' i czułam jak we mnie coś się buntuje. Im dłużej, tym gorzej. Dłoń na brzuchu zmieniła wszystko, bo to jest kontakt bez obrazu.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Chciałabym dorzucić coś o doborze słów. Wiele osób używa formuł z internetu, słowo w słowo. Ale język jest sprawą bardzo osobistą. Słowo 'akceptuję' u jednej osoby przejdzie gładko, u drugiej zabrzmi jak wymuszenie. Trzeba testować różne synonimy i patrzeć, które przechodzą bez wewnętrznego skrzywienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Herga jak rozpoznać że słowo nie przechodzi? Bo ja mam wrażenie że u mnie wszystko brzmi sztucznie na początku, a potem się oswajam. Czy to znaczy że tylko czekać aż się przyzwyczaję, czy zmieniać?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Arat różnica jest w ciele. Sztuczne ale neutralne to coś, do czego się przyzwyczaisz - po prostu nowe brzmienie. Sztuczne i odrzucone - czujesz to w gardle, w klatce piersiowej, jakby się coś zaciskało. Jeśli po dwóch tygodniach napięcie zostaje, słowo nie jest twoje. Jeśli napięcie maleje, daj czas.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

U mnie słowo 'akceptuję' wywołuje właśnie to zaciskanie. A 'pozwalam' jakoś przechodzi. Czy to ma sens, czy ja sobie wmawiam różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Ma sens i to duży. 'Akceptuję' zakłada że coś jest finalne, że uznajesz to za stan docelowy. 'Pozwalam' zostawia ruch, otwiera proces. Dla osoby która nie jest gotowa zamknąć tematu, drugie słowo jest dużo bezpieczniejsze. Twoja psychika sama to wybrała, to nie wmówienie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Klaudia05 czyli rozumiem że dla różnych etapów pracy warto mieć różne czasowniki? Bo wcześniej mówiłaś też o przejściu z zamkniętych oczu na lustro, więc słownictwo pewnie też się zmienia po drodze?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Lurisk dokładnie tak. Na początku 'pozwalam', 'zauważam', 'dostrzegam'. W środkowym etapie 'doceniam', 'dziękuję'. Na końcu, jeśli w ogóle tam dojdziesz, 'kocham' i 'akceptuję'. Większość ludzi zatrzymuje się na etapie drugim i to jest okej. 'Kocham swoje ciało' to nie jest cel obowiązkowy.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz, która tu jeszcze nie padła. Afirmacje akceptacji ciała często są mylone z afirmacjami zmiany ciała. To dwie różne rzeczy i mieszanie ich daje sprzeczne sygnały. Jeśli rano mówisz 'akceptuję swoje ciało takie jakie jest', a wieczorem 'moje ciało staje się szczuplejsze', psychika gubi kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

O kurczę, dokładnie tak robiłam. Miałam listę z akceptacją i drugą listę z chudnięciem. Myślałam że jedno wspiera drugie, a może się wzajemnie blokowały?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Blokowały, bo komunikat 'jest dobrze jak jest' kłóci się z 'ma być inaczej'. Trzeba wybrać jeden kierunek na dany okres. Albo pracujesz nad akceptacją obecnego stanu i wtedy odkładasz afirmacje zmiany na bok, albo pracujesz nad zmianą i wtedy nie udajesz, że już akceptujesz. Spróbuj wybrać jedno na kilka tygodni i zobacz różnicę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Betalia a co jeśli ktoś naprawdę chce obu rzeczy? Bo realnie wiele osób chce się czuć dobrze ze sobą teraz i jednocześnie zmienić wagę. To nie jest sprzeczne życiowo, tylko w afirmacjach?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Arat życiowo nie jest sprzeczne, w pracy z podświadomością tak. Mózg lubi jasne komunikaty. Możesz oba cele realizować, ale przez różne narzędzia - akceptację słowem, zmianę działaniem. Wtedy nie ma konfliktu, bo komunikat werbalny idzie w jedną stronę, a praktyka w drugą i razem się uzupełniają.


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Dorzucę coś o porach. Praca z ciałem przez afirmacje najlepiej działa wieczorem, tuż przed snem, kiedy fala mózgowa zwalnia. Wtedy komunikat wchodzi głębiej, omija krytyczny umysł. Rano organizm jest w trybie obronnym, wszystkie filtry działają na pełnych obrotach i afirmacja odbija się od powierzchni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Ismer ciekawe bo ja zawsze słyszałam że rano jest najlepiej, świeży umysł i tak dalej. Nigdy nie spróbowałam wieczorem. Czy to działa też jeśli ktoś zasypia od razu po, czy trzeba mieć jeszcze chwilę przytomności?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Gituska najlepiej jeśli mówisz, a potem zasypiasz. Te ostatnie minuty przed snem to stan hipnagogiczny i wtedy podświadomość jest najbardziej chłonna. Rano dobre są afirmacje motywacyjne, kierunkowe, ale głęboka praca z ciałem to wieczór.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Spróbuję przestawić. Robiłam wszystko rano w pośpiechu i wieczorem padałam na łóżko bez żadnej praktyki. Może to też tłumaczy, dlaczego po pół roku nic się nie ruszyło.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Jeszcze jedna rzecz przy afirmacjach po przybraniu wagi - jeśli przybranie wiąże się z konkretnym wydarzeniem życiowym, jak ciąża, strata kogoś, choroba, leki, to formuły powinny to uwzględniać. Inaczej brzmi 'pozwalam sobie być w tym ciele' bez kontekstu, a inaczej 'moje ciało przeszło ze mną przez żałobę i ma prawo wyglądać inaczej'.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

U mnie to były leki hormonalne i potem długi okres siedzącej pracy po operacji. Czyli zamiast ogólnej afirmacji mogłabym konkretnie nawiązać do tego, co się działo? Brzmi jakby to mogło przejść inaczej niż te gotowe formuły z książek.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie tak. Leki hormonalne to konkretna przyczyna fizjologiczna i twoja podświadomość o tym wie. Jeśli mówisz ogólnie 'pozwalam sobie być w tym ciele', to brzmi jak abstrakcja. Ale 'pozwalam sobie być w ciele, które przeszło leczenie' albo 'pozwalam sobie być w ciele, które niosło mnie przez operację' - to już ma punkt zaczepienia. Podświadomość przyjmuje konkret łatwiej niż ogólnik.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Pajeczyna a jak długo trzymać taką formułę z konkretnym odniesieniem? Bo wyobrażam sobie że po jakimś czasie ta operacja czy leki przestają być centralnym tematem i wtedy formuła traci sens. Czy się ją wymienia?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lurisk wymienia, kiedy poczujesz że już nie potrzebujesz przypominać sobie kontekstu. To jest sygnał że ciało zostało zintegrowane z tą historią. Wtedy można przejść na bardziej neutralne formuły, bez odniesienia do przyczyny. U niektórych to kilka tygodni, u innych miesiące. Nie ma sztywnej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie do całej dyskusji, bo trochę się gubię. Czy ktoś próbował pisać afirmacje zamiast je mówić? Bo ja przy mówieniu na głos czuję się głupio, a w notatniku jakoś łatwiej mi przyznać że coś tam u mnie jest okej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Gituska pisanie działa, ale inaczej. Mówienie angażuje słuch i odczucie wibracji w klatce piersiowej, pisanie angażuje motorykę i wzrok. Dla osób, które mają opór przed słyszeniem własnego głosu mówiącego coś niewygodnego, pisanie jest często lepszym wejściem. Potem, jak się oswoisz z treścią, można przejść na mówienie.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A można łączyć? Najpierw napisać kilka razy, a potem przeczytać na głos to co się napisało? Czy to za dużo?


Odpowiedz
Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Można i nawet bym to polecała przy trudnych tematach jak ciało. Napisanie oswaja treść, czytanie na głos wprowadza ją głębiej. Tylko nie rób z tego rytuału na pół godziny, bo się zniechęcisz po tygodniu. Pięć minut pisania, dwie minuty czytania, koniec.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Klaudia05 a co sądzisz o nagrywaniu siebie i odsłuchiwaniu potem? Bo kiedyś czytałem że własny głos w słuchawkach działa najmocniej, ale nigdy nie spróbowałem. Jakoś krępujące.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Arat działa, ale przy temacie ciała może być trudne na początku. Słyszenie własnego głosu mówiącego 'pozwalam sobie być w tym ciele' z zewnątrz konfrontuje cię z tym, w co naprawdę wierzysz. Jeśli treść jest dla ciebie nieprawdziwa, odsłuchiwanie może wywołać większy opór niż mówienie do siebie w łazience. Lepiej zacząć od pisania, potem mówienie do siebie, dopiero potem nagrania.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Betalia dodam coś do tego, co mówisz o nagrywaniu. Jeśli już ktoś chce próbować, niech nagrywa głosem spokojnym, nie egzaltowanym. Wiele osób zaczyna mówić 'afirmacyjnie' jakimś podniesionym tonem i to brzmi sztucznie nawet dla mówiącego. Naturalny ton, jakbyś mówiła do bliskiej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do tego o czym mówiłem wcześniej z porami - przy nagraniach wieczornych można odsłuchiwać przed zaśnięciem, na cichym poziomie głośności. Mózg w stanie hipnagogicznym przyjmuje to bez krytycznego filtra. Tylko ważne żeby nie było zbyt głośno, bo wybudzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Ismer a co jeśli ktoś zasypia w połowie nagrania? Bo ja tak mam z każdym audio wieczorem. Czy to się marnuje czy działa mimo wszystko?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Gituska nie marnuje. Pierwsze fazy snu nadal przyjmują dźwięk, mózg przetwarza to nawet jeśli świadomość już wyłączona. Niektórzy specjalnie tak robią, ustawiają nagranie na pętlę przez pierwszą godzinę snu. Tylko musi to być nagranie spokojne, monotonne, bez nagłych zmian głośności.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Spróbuję chyba tak, krok po kroku. Najpierw pisanie wieczorem przez tydzień czy dwa, potem dorzucę mówienie. Jak będzie szło, pomyślę o nagraniu. Tylko mam jeszcze jedno pytanie - czy w takiej pracy z ciałem dobrze jest patrzeć w lustro, czy lepiej omijać?


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Na początek omijać. Praca z lustrem przy nieakceptacji ciała to bardzo trudne ćwiczenie, większość ludzi nie wytrzymuje i porzuca całą praktykę po kilku dniach. Lepiej najpierw zbudować neutralność słowem, potem dotykiem - poklepanie ramion, dłoń na brzuchu podczas mówienia, takie drobne kotwice fizyczne. Lustro przychodzi później, kiedy treść już nie wywołuje skurczu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Simma ciekawe to z dotykiem. Czyli zamiast patrzeć na siebie, łączyć słowo z konkretnym dotknięciem? Jak to dokładnie wygląda w praktyce?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Lurisk siadasz spokojnie, kładziesz dłoń na tej części ciała, do której odnosi się formuła. Mówisz albo myślisz słowa powoli. Dłoń ma być ciepła, dotyk delikatny, jakbyś dotykała kogoś bliskiego. Chodzi o to żeby ciało skojarzyło słowa z bezpiecznym dotykiem, a nie z presją czy krytyką. To jest praca somatyczna, dużo skuteczniejsza niż samo powtarzanie w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

A dla facetów to też działa tak samo? Bo mam wrażenie że ta cała dyskusja siedzi mocno w kobiecym sposobie pracy z ciałem. U mnie po przybraniu wagi sytuacja jest podobna, tylko jakoś nie umiem sobie wyobrazić siebie głaszczącego brzuch przy lustrze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Arat działa tak samo, neurologia nie zna płci. Ale rzeczywiście język i forma mogą być inne. Zamiast 'głaskania' można myśleć w kategoriach uznania - dłoń położona na klatce piersiowej, krótkie 'jest okej', bez czułostkowych formuł. Mężczyźni częściej pracują skutecznie z formułami konkretnymi, rzeczowymi, bez ozdobników. 'To moje ciało, nosi mnie' działa lepiej niż 'kocham każdy fragment siebie'.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Chcę jeszcze coś dorzucić, bo w całej dyskusji o słowach i technikach gubi się jedna sprawa. Afirmacje przy nieakceptacji ciała nie zadziałają, jeśli równolegle codziennie karmisz się treściami, które ją wzmacniają. Jeśli rano mówisz 'pozwalam sobie być w tym ciele', a potem przez godzinę przewijasz konta z idealnymi sylwetkami, to praca słowna nie ma szans. Trzeba przyjrzeć się też temu, co wchodzi do głowy poza praktyką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Kunia to prawda, co piszesz. Sama łapię się na tym, że przewijam rano Instagrama pełnego idealnych sylwetek, a potem siadam do afirmacji i się dziwię, że nie czuję. To trochę jak gaszenie ognia benzyną.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Nie chodzi nawet o świadome porównywanie. Mózg rejestruje setki obrazów dziennie i z tego buduje sobie 'normę'. Jeśli twoja norma wzrokowa to wyretuszowane ciała, to twoje własne ciało zawsze będzie poniżej tej normy, niezależnie ile razy powtórzysz że je akceptujesz.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Kunia czyli pierwszy krok to wyczyścić tablicę zanim w ogóle zacznie się pracę z afirmacjami? Brzmi rozsądnie, ale czy to nie jest unikanie? Bo prędzej czy później i tak wyjdę z domu i zobaczę billboardy, ludzi na ulicy.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Lurisk to nie unikanie, tylko zmniejszenie obciążenia w okresie pracy. Wychodząc na ulicę widzisz różne ciała, różne wieki, różne kształty. To jest realna norma. Wyretuszowana tablica to sztuczna norma, której nigdzie w świecie fizycznym nie spotkasz. Różnica jest spora.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Kunia chcę jeszcze wrócić do tego, co pisałaś o tablicy, bo to jest ważne także w drugą stronę. Można świadomie wprowadzać do swojej przestrzeni wzrokowej obrazy ciał, które są bliższe twojemu. Konta z ciałami w różnych rozmiarach, bez retuszu, w naturalnych pozach. To nie chodzi o ideologię, tylko o przesunięcie tej normy, o której była mowa.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Klaudia05 dla mnie to brzmi trochę jak zamiana jednej bańki na drugą. Czy nie lepiej po prostu wyjść z internetu na tym etapie? Mniej ekranów, więcej spaceru.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Arat jedno nie wyklucza drugiego. Spacer pomaga z poziomem stresu i kontaktem z własnym ciałem w ruchu. Ale jeśli ktoś już używa telefonu kilka godzin dziennie, to lepiej żeby ten czas nie pracował przeciwko niemu. Idealnie byłoby zrezygnować, realnie - przesunąć zawartość.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Klaudia05 dobra uwaga z tym przesunięciem akcentów. U mnie na tablicy były głównie konta fitness i podróżnicze z bardzo wyselekcjonowanymi zdjęciami. Jak zaczęłam obserwować konta zwykłych ludzi w różnych ciałach, po kilku tygodniach poczułam, że mój własny widok w lustrze przestał mnie szokować. Ale mam pytanie - czy łączyliście kiedyś afirmacje z konkretną porą dnia? Bo czytałam, że poranek i wieczór działają inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co z lustrami w przymierzalniach? Bo dla mnie to jest najgorsze miejsce. Afirmacje afirmacjami, ale po jednej wizycie w sklepie wracam zmieciona na tydzień.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Gituska oświetlenie w przymierzalniach jest skonstruowane tak, żeby pokazywać każdy cień i nierówność, bo wtedy bardziej krytycznie podchodzisz do tego co masz na sobie i kupujesz więcej. To nie jest twoje ciało, to jest gra światła. Mówię to bez żartów, sprawdź w domu w innym świetle, zobaczysz różnicę.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Simma serio? Nigdy tego tak nie widziałem, myślałem że to po prostu jasne światło żeby było widać co przymierzam.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Arat jasne światło z góry, pod konkretnym kątem, rzuca cienie tam gdzie skóra jest miękka albo nierówna. To stara sztuczka handlowa. Nie chcę robić z tego teorii spiskowej, ale jeśli ktoś po przymierzalni czuje się gorzej niż przed, to nie jest zbieg okoliczności.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To akurat się zgadza z moim doświadczeniem. W domu w lustrze w przedpokoju wyglądam normalnie, w sklepie jakby ktoś mnie przerobił. Myślałam że to ja sobie wmawiam.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: