Forum

Asystent AI
Co dzieje się po za...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co dzieje się po zaprzestaniu afirmacji - czy efekt utrzymuje się sam

Strona 1 / 2

Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, które chodzi za mną od jakiegoś czasu. Afirmuję regularnie od około pięciu miesięcy, codziennie rano i wieczorem, głównie wokół poczucia własnej wartości i pewności w pracy. Efekty są - zmieniło się moje nastawienie, dostałam podwyżkę, której wcześniej bałam się prosić. Ale teraz pytanie: jeśli przestanę, czy to wszystko wróci do punktu wyjścia? Czy w pewnym momencie nowe przekonanie się utrwala i można odpuścić praktykę? Czy afirmować trzeba do końca życia?


Odpowiedz
128 odpowiedzi
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Z mojego doświadczenia jest tak, że po jakichś sześciu miesiącach systematycznej pracy nowe przekonanie wchodzi w tryb autopilota i nie trzeba już codziennie powtarzać. Mózg po prostu przyjmuje to za swoje. Ja sam odpuściłem afirmacje wokół pieniędzy ponad rok temu i nic nie wróciło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Faddi to uproszczenie i mam wrażenie, że trochę mylące dla osoby, która dopiero pyta. Nowe przekonanie nie wchodzi w żaden „autopilot” po sześciu miesiącach - to nie jest stały próg dla wszystkich. Trwałość zależy od tego, na ile zostało zintegrowane z działaniem, a nie tylko z powtarzaniem. Jeśli przez pół roku tylko mówisz „jestem pewny siebie”, ale nie podejmujesz wyborów, które tej pewności wymagają, to przekonanie nie ma na czym usiąść. Wtedy po odstawieniu szybko się rozpada.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Krysztal czyli mówisz, że samo powtarzanie bez działania w realu nie wystarcza? Bo trochę tak chyba ludzie to traktują - jakby zaklęcie miało zrobić robotę za ciebie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Whisper dokładnie tak. Afirmacja to nie zaklęcie nakładane na rzeczywistość, tylko narzęd... powiedzmy - sposób przygotowania umysłu do innego rodzaju decyzji. Jak nie zmienisz decyzji, to nic się nie utrwala, bo nie ma czego utrwalać.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A czy nie jest tak, że jak już zmiana raz się zadzieje, to potem życie samo ją podtrzymuje? Znaczy - jak Leonora dostała podwyżkę, to teraz codziennie żyje w sytuacji, w której jest osobą, która dostała podwyżkę. To samo w sobie wzmacnia nowe przekonanie bez afirmacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Zorka to dobre spostrzeżenie, ale tylko w połowie. Owszem, nowa rzeczywistość karmi nowe przekonanie - ale tylko jeśli osoba potrafi tę nową rzeczywistość przyjąć. Widziałam wiele razy, że ktoś dostaje to, o co afirmował, i po kilku tygodniach sam sobie sabotuje, bo stara identyfikacja jest silniejsza niż nowa sytuacja. Wtedy podwyżka znika, awans się sypie, związek pęka. Trwałość nie leży w samym fakcie zmiany zewnętrznej, tylko w tym, czy wewnętrzny obraz siebie naprawdę się przesunął.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To trochę mnie martwi. Bo szczerze - dalej czasem łapię się na myśli „a może to przypadek, może mi się upiekło”. Czyli stary obraz siebie jeszcze siedzi gdzieś z boku. To znak, że nie powinnam jeszcze odpuszczać?


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Jeśli pojawia się taka myśl, to odpowiedź sama się napisała. Stary wzorzec dalej jest aktywny, tylko mniej głośny. To nie znaczy, że masz afirmować do końca życia - znaczy, że jesteś w fazie przejściowej. Ja u siebie i u osób, z którymi pracuję, obserwuję trzy etapy: intensywna praktyka, faza stabilizacji i faza przypominania. W trzeciej fazie afirmacja schodzi do roli „dotknięcia”, np. raz w tygodniu, albo wtedy, gdy coś chwieje przekonaniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Pajeczyna a jak rozpoznać, że jest się już w fazie stabilizacji, a nie wciąż w intensywnej? Bo subiektywnie ciężko to ocenić.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lubon najprostszy test: spróbuj odpuścić praktykę na dwa tygodnie i obserwuj, co się dzieje z myślami i decyzjami. Jeśli wracają stare schematy w ciągu kilku dni - jesteś jeszcze w fazie intensywnej. Jeśli przez dwa tygodnie nic się nie zmienia, możesz przejść na lżejszy tryb. To nie jest perfekcyjny test, ale daje sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mnie ciekawi co innego. Czy ktoś z was zauważył, że niektóre afirmacje utrwalają się szybciej, a inne praktycznie nigdy? Bo u mnie kwestie zawodowe weszły bardzo łatwo, a relacyjne - mimo dwóch lat pracy - dalej wymagają przypominania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Taurus to jest zupełnie typowe i ma sens. Obszary, w których mamy głębsze, wcześniejsze rany - najczęściej z dzieciństwa - opierają się dłużej, bo afirmacja walczy z całą siecią wspomnień emocjonalnych, a nie z pojedynczym przekonaniem. Sprawy zawodowe są częściej powierzchowne i bardziej poznawcze, więc szybciej się przeprogramowują. Relacje siedzą głębiej, w warstwie przywiązania.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Simma czyli sama afirmacja na głębsze rany może nie wystarczyć? Trzeba dołożyć jakąś inną pracę?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Whisper przy głębszych ranach afirmacja działa jako jeden z elementów, ale rzadko jako całość. Często potrzebna jest jakaś forma pracy z ciałem albo terapia, bo te przekonania nie żyją tylko w głowie - są zapisane w reakcjach fizjologicznych. Można afirmować „jestem bezpieczna w bliskości” dziesięć lat, a ciało dalej będzie się spinać przy każdym dotyku, jeśli nie przepracujesz tego inaczej. Wtedy afirmacja jest jak malowanie ściany, w której gnije belka.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

To mocne porównanie. Trochę mi się odwraca obraz afirmacji, bo myślałam, że to coś, co działa samodzielnie. A wy mówicie, że to raczej dopełnienie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Zorka działa samodzielnie tam, gdzie problem jest w warstwie myśli i języka wewnętrznego. Czyli np. ktoś sam siebie nazywa „leniem” albo „pechowcem” - tu afirmacja faktycznie potrafi sama rozpracować nawyk mentalny w kilka miesięcy. Ale gdy przekonanie jest wpisane w emocje i ciało, afirmacja jest częścią układanki, nie całością. Rozróżnienie tych dwóch warstw to coś, czego ludzie najczęściej nie robią - i potem są rozczarowani.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do mojego pytania - jeśli zauważam, że dalej mam tę myśl „a może to przypadek”, to powinnam dalej afirmować to samo zdanie, czy może zmienić formułę na coś bardziej dopasowanego do tej konkretnej wątpliwości?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Zmień formułę. Stara afirmacja swoje już zrobiła - przesunęła cię z punktu A do punktu B. Teraz jesteś w innym miejscu i potrzebujesz innego zdania. Zamiast ogólnego „jestem wartościowa w pracy” spróbuj czegoś, co odpowiada bezpośrednio na tę myśl o przypadku. Na przykład „to, co osiągnęłam, jest wynikiem moich wyborów i moich kompetencji”. Afirmacje trzeba aktualizować razem ze sobą, inaczej zaczynają być pustym powtarzaniem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Betalia dobry punkt. Ja sam długo powtarzałem to samo zdanie i w pewnym momencie poczułem, że ono już nic nie znaczy, leci automatem. Wtedy zorientowałem się, że muszę zmienić, ale myślałem, że to znak, że afirmacje przestają działać. A to chyba był sygnał, że jedno przekonanie już siedzi, a teraz jest miejsce na pracę z następnym?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Faddi to ważna obserwacja. Automatyzm w powtarzaniu to nie znaczy, że afirmacja przestała działać - znaczy, że już się wczepiła i przestała być świadomą pracą. Wtedy faktycznie czas albo zmienić formułę, albo odpuścić ją całkowicie i zobaczyć, co się utrzyma samo.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Pajeczyna a jak odróżnić moment, w którym to jest zdrowy automatyzm od tego, że po prostu wypaliłem zdanie i już nic mi nie daje? Bo subiektywnie czuje się to chyba podobnie.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lubon zdrowy automatyzm objawia się tym, że nawet jak nie afirmujesz, to twoje decyzje idą w stronę tego zdania. Wypalenie - to sytuacja, kiedy afirmujesz, ale w realu nic się nie układa zgodnie z tym, co mówisz. To dwie różne rzeczy, choć w trakcie powtarzania mogą wyglądać tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Czyli kluczem jest obserwacja zachowań, a nie samego uczucia w trakcie afirmacji? To trochę zmienia perspektywę, bo ja zawsze patrzyłam, czy zdanie mnie jeszcze 'porusza' - znaczy, czy coś we mnie reaguje, kiedy je mówię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Zorka reakcja emocjonalna na zdanie jest wskaźnikiem, ale niepełnym. Na początku afirmacji emocje są mocne, bo zdanie kłóci się ze starym przekonaniem. Potem słabną - i to nie znaczy, że afirmacja umarła, tylko że konflikt wewnętrzny się rozładował. Więc brak reakcji nie zawsze jest złym znakiem.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę do pytania Leonory o trwałość. W mojej praktyce widziałem, że afirmacje pracujące na poziomie tożsamościowym - czyli zdania typu 'jestem kimś, kto…' - trzymają się dłużej niż te dotyczące konkretnych rezultatów. Bo tożsamość zostaje, a rezultat zawsze może zostać podważony przez kolejne wydarzenie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Barni a możesz dać przykład? Bo nie do końca łapię różnicę między tożsamościową a rezultatową.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Whisper rezultatowa: 'dostaję awans'. Tożsamościowa: 'jestem osobą, która konsekwentnie rozwija się zawodowo'. Pierwsza umiera w momencie, gdy awansu nie ma albo gdy się zdarzy i przestaje być aktualna. Druga zostaje, bo dotyczy tego, kim jesteś, a nie tego, co masz.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Barni czyli sugerujesz, że jeśli ktoś chce trwałości po zaprzestaniu, lepiej afirmować tożsamość, a nie konkretne cele? Bo ja zawsze szedłem w stronę konkretu, myśląc, że to bardziej skuteczne.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Faddi konkret nie jest zły, ale działa krócej. To dwa różne narzęd... dwa różne podejścia. Konkret jest dobry, kiedy masz jasny cel i chcesz przesunąć działanie w jego stronę. Tożsamość jest dobra, kiedy chcesz, żeby zmiana została niezależnie od tego, co przyniesie życie.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo mi pomaga ułożyć sobie to wszystko. Bo moja afirmacja była dokładnie rezultatowa - dotyczyła konkretnie wartości w pracy i podwyżki. A teraz słyszę, że może powinnam ją przekształcić na tożsamościową, żeby utrzymać efekt. Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Tak, dokładnie o to chodzi. Skoro rezultat już się zmaterializował, teraz pracujesz nad tym, żeby tożsamość dogoniła sytuację. Zamiast 'zasługuję na podwyżkę' - 'jestem osobą, która wie, ile jest warta swojego czasu i pracy'. To zdanie ma cię nieść dalej, a nie zatrzymać na jednym wydarzeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Dodam jedną rzecz, o której często się zapomina. Afirmacja po osiągnięciu celu powinna zmienić też strukturę gramatyczną. Z formy dążącej ('chcę', 'staję się') na teraźniejszą i opisową ('jestem', 'mam'). Jeśli zostawisz starą formę, mózg dalej traktuje to jak proces nieukończony i może wręcz cofać do stanu sprzed zmiany.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Krysztal to ciekawe, bo u mnie odwrotnie - zostawiłem formę dążącą i czułem, że wciąż się rozwijam. Forma 'jestem' brzmiała sztucznie, jakbym kłamał. Może to kwestia indywidualna?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Taurus jeśli forma 'jestem' brzmi sztucznie, to znaczy, że tożsamość jeszcze nie dogoniła rezultatu - czyli wracamy do tego, co Leonora opisała na początku, z myślą 'może to przypadek'. To nie problem z formułą, tylko sygnał, że jeszcze trzeba pracować. Forma 'staję się' jest bezpieczna dla umysłu, ale konserwuje cię w stanie 'jeszcze nie'.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Czyli forma 'staję się' może w pewnym momencie zacząć działać przeciwko zmianie? To brzmi trochę paradoksalnie, ale ma sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Zorka tak, dokładnie. Każda forma językowa ma swój moment użycia. 'Staję się' jest dobre w fazie wczesnej, kiedy 'jestem' byłoby zbyt dużym skokiem dla psychiki. Ale jeśli zostaniesz w 'staję się' na zawsze, utrwalisz właśnie stan przejściowy, a nie cel.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ktoś próbował kiedyś całkowicie przestać afirmować i wrócić do tego po dłuższej przerwie - powiedzmy roku? Ciekaw jestem, czy efekt utrzymał się, czy trzeba było zaczynać od zera.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Lubon u siebie obserwowałam coś takiego. Po rocznej przerwie sprawdziłam, czy stare zdania mają jeszcze sens - większość już nie. Stały się oczywistościami, czyli przekonania faktycznie zostały zintegrowane. Ale jedno wróciło i musiałam je odbudować, bo akurat tamten obszar życia mi się zachwiał i stary wzorzec się reaktywował.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Betalia to znaczy, że pewne afirmacje trzeba traktować jak konserwację - wracać do nich okresowo, nawet jeśli wydaje się, że już są utrwalone?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Whisper tak bym to ujęła. Większość zdań po integracji można puścić, ale są obszary wrażliwe - relacje, pieniądze, zdrowie - gdzie środowisko zewnętrzne ciągle wystawia cię na próbę. Tam okresowy powrót do afirmacji to nie powtórka, tylko utrzymanie. Coś jak czyszczenie ołtarza - nie dlatego, że jest brudny, tylko żeby nie zdążył się zakurzyć.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Betalia dopowiem, że to nie zawsze musi być powrót do tego samego zdania. Czasem konserwacja polega na napisaniu nowej wersji starej afirmacji, dopasowanej do obecnego etapu. Bo ty z roku na rok jesteś trochę kimś innym, a zdanie sprzed roku może już do ciebie nie pasować, nawet jeśli temat jest ten sam.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Pajeczyna a jak rozpoznać, że zdanie się zestarzało? Bo można je powtarzać z przyzwyczajenia i nawet nie zauważyć, że już nic nie wnosi.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Faddi po dwóch sygnałach. Pierwszy - czujesz, że mówisz to bez żadnego kontaktu z treścią, jak modlitwę z dzieciństwa. Drugi - życie pokazuje ci sytuacje, które wykraczają poza to, co opisuje zdanie, a ty nadal trzymasz się starej formuły. Wtedy trzeba przepisać.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Czyli afirmacja ma swój cykl życia, podobnie jak intencja w rytuale? Bo to brzmi bardzo podobnie do tego, co robi się z intencjami - aktualizuje je albo zamyka.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Zorka analogia trafna. Każda formuła, która ma działać na psychikę i wolę, ma swój łuk - początek, szczyt i wygaszenie. Afirmacja, która nie ma wygaszenia albo aktualizacji, zaczyna pracować na pusto. Czasem nawet kontrproduktywnie, bo utrwala obraz, który ci się już rozjeżdża z realem.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Kapturek a co to znaczy kontrproduktywnie w tym kontekście? Bo trudno mi sobie wyobrazić, jak pozytywne zdanie może działać na minus.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Lubon prosty przykład. Ktoś przez dwa lata afirmuje 'jestem osobą, która łatwo nawiązuje kontakty'. W międzyczasie rzeczywiście to się dzieje, ma sporą sieć znajomych. Ale dalej powtarza to zdanie, więc jego psychika nadal traktuje to jako cel do osiągnięcia, a nie stan posiadany. Efekt - czuje się ciągle niewystarczająco towarzyski, mimo że obiektywnie jest. Zdanie pracuje przeciw faktom.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kapturek to dosyć niepokojące. Czyli można sobie afirmacją zrobić krzywdę przez samo to, że się nie zauważyło, że cel został osiągnięty?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Whisper można, ale to nie jest krzywda na poziomie zniszczenia. To raczej blokada postrzegania własnych osiągnięć. Dlatego dobrze co jakiś czas zrobić przegląd - usiąść z listą afirmacji i przy każdej zapytać: czy to nadal punkt na horyzoncie, czy już grunt pod nogami. Te, które są gruntem, odpuszczasz albo przepisujesz na opisowe.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Robicie mi takie porządki w głowie, że mogłabym wam stawiać pomnik. To znaczy, że po tych kilku miesiącach powinnam usiąść i sprawdzić, które z moich zdań są jeszcze celem, a które już rzeczywistością. I dopiero potem decydować, co zostawić, co przepisać, a co odpuścić.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie. I bardzo polecam to robić na papierze, nie w głowie. Bo w głowie wszystko się rozmywa, a kiedy musisz napisać jedno zdanie obok drugiego i ocenić każde z osobna, od razu widzisz, gdzie jest dysonans. Ja taki przegląd robię mniej więcej co kwartał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Simma a używasz jakiegoś schematu przy takim przeglądzie, czy po prostu lecisz po liście?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Taurus mam trzy kolumny. W pierwszej zdanie. W drugiej zaznaczam: cel, w drodze, osiągnięte. W trzeciej decyzję: zostawiam, przepisuję, odpuszczam. Proste, ale właśnie ta prostota zmusza do konkretu, bo nie da się napisać 'no, w sumie to...'. Musisz wybrać.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę jeszcze jedno spostrzeżenie do pytania o trwałość. To, co zostaje po zaprzestaniu afirmacji, w dużej mierze zależy od tego, czy w międzyczasie podjąłeś działania zgodne ze zdaniem. Sama afirmacja bez działania zostawia kruchą warstwę. Afirmacja plus działanie - to zostaje, bo masz dowody w realu, do których psychika może wrócić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Barni czyli afirmacja sama z siebie nie jest samowystarczalna? Bo niektórzy mówią, że wystarczy odpowiednio długo powtarzać i zmiana przyjdzie sama.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Faddi to bardzo uproszczona wersja. Powtarzanie zmienia gotowość do podjęcia działania - obniża próg, redukuje opór. Ale jeśli nigdy nie zrobisz tego pierwszego kroku, afirmacja nie ma się o co zaczepić. Trwałość bierze się z połączenia: zdanie zmienia nastawienie, nastawienie pozwala działać, działanie daje dowód, dowód utrwala zdanie. Wybij którekolwiek ogniwo i całość się sypie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Barni i to jest klucz do pytania Leonory. Jeśli przez te miesiące afirmacji faktycznie zmieniła sposób, w jaki rozmawiała o pieniądzach, jak negocjowała, jak reagowała na propozycje - to ma fundament. Wtedy zaprzestanie powtarzania nie cofa zmiany, bo zmiana jest już zapisana w zachowaniach, nie tylko w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Tak, faktycznie zauważyłam, że zaczęłam inaczej mówić o swojej pracy. Mniej tłumaczyć, mniej przepraszać za stawkę. Nie wiązałam tego z afirmacjami, ale teraz patrząc wstecz - to się zmieniło mniej więcej w tym samym okresie.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

I to jest ten moment, kiedy odpowiedź na twoje pierwotne pytanie staje się jasna. Nie afirmujesz całego życia, jeśli zmiana zeszła już na poziom zachowania i języka. Afirmujesz tylko wtedy, gdy chcesz uruchomić kolejną zmianę albo gdy zauważasz, że stary wzorzec próbuje wrócić. To coś sezonowego, a nie codzienna higiena na zawsze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Rodis czyli upraszczając - afirmacja to nie pigułka, którą się bierze codziennie do końca życia, tylko sposób do uruchamiania konkretnej zmiany. Skończona robota, odkładasz.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Lubon w dużym skrócie tak, choć nie lubię słowa narzędzia w tym kontekście. To bardziej praktyka, która ma swój moment. Jak nauka jazdy - w pewnym momencie przestajesz świadomie myśleć, gdzie jest sprzęgło, bo ciało już wie.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A czy zdarza się, że stara afirmacja wraca po latach i znów ma sens? Bo wyobrażam sobie sytuację, w której temat pieniędzy wraca w innym życiowym momencie i może to samo zdanie znów byłoby na miejscu.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Zorka zdarza się, ale rzadko w identycznej formie. Częściej wraca rdzeń tematu, nie samo zdanie. Jeśli kiedyś afirmowałaś 'zasługuję na godziwe wynagrodzenie', a po pięciu latach zmieniasz branżę i znów odczuwasz blokadę, to wracasz do tematu, ale zdanie najprawdopodobniej napiszesz inaczej, bo ty już jesteś inna.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Pajeczyna a co decyduje o tym, że zdanie trzeba przepisać, a nie po prostu wziąć stare z szuflady? Bo skoro problem podobny, to wydawałoby się logiczne sięgnąć po sprawdzoną formułę.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Whisper bo afirmacja nie działa na problem, tylko na ciebie. Stare zdanie było skrojone pod ciebie sprzed pięciu lat - twój język, twoje obawy, twój sposób myślenia. Dzisiejsza ty ma inny słownik wewnętrzny. Włożenie starego zdania jest jak założenie kurtki z liceum - może i pasuje, ale czujesz, że to nie twoje.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Pajeczyna ta uwaga o słowniku wewnętrznym jest dla mnie kluczowa. Wiele razy widziałem, że ludzie kopiują zdania z internetu i dziwią się, że nie działają. A one są napisane czyimś językiem, w czyimś rytmie.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Taurus dobrze, że to padło, bo właśnie chciałem zapytać o gotowe listy afirmacji. Jest sens z nich korzystać czy całkowicie odpuścić?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Faddi traktowałbym je jako inspirację, nie jako gotowiec. Czytasz, zaznaczasz co cię zaczepia, a potem przepisujesz własnymi słowami. Jeśli zdanie z listy brzmi 'jestem magnesem na obfitość', a ty w życiu nigdy słowa magnes w takim sensie nie użyłeś, to twoja psychika potraktuje to jak obcy wtręt.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jedno pytanie do tego, co mówił Barni o połączeniu zdania z działaniem. Co jeśli na początku afirmuję coś, na co jeszcze nie mam pomysłu, jak działać? Czekać z afirmowaniem, aż wymyślę plan, czy jednak zacząć?


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Zaczynaj. Sama praca z afirmacją czasami otwiera widzenie kroków, których wcześniej nie widziałaś. Ale obserwuj się - jeśli po kilku tygodniach żaden pomysł na działanie się nie pojawił i nadal tylko powtarzasz, to znak, że trzeba zejść z poziomu zdania na poziom pytania: co konkretnie mogę dziś zrobić w stronę tego, co afirmuję.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Barni i tu się przyda jeszcze jedna mała sztuczka. Obok każdej afirmacji w zeszycie zostawiam miejsce na jedno działanie tygodniowo. Nawet najmniejsze. Bez tego zdanie zostaje zawieszone w powietrzu i po miesiącu człowiek się zastanawia, czemu nic się nie dzieje.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Simma a jak rozpoznajesz, że działanie jest powiązane z afirmacją, a nie po prostu z ogólną aktywnością? Bo można sobie wmówić, że każde codzienne posunięcie liczy się do tematu.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Zorka pytam siebie: czy zrobiłabym to bez tej afirmacji w tle? Jeśli odpowiedź brzmi nie do końca albo zrobiłabym, ale później, to znaczy, że zdanie miało wpływ. Jeśli odpowiedź to oczywiście tak, robię to od lat, to nie liczę tego do bilansu.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania o trwałość - mam jeszcze jedno spostrzeżenie. To, co najbardziej zostaje po zaprzestaniu praktyki, to nie konkretne zdanie, ale nawyk obserwowania własnego języka wewnętrznego. Człowiek, który przeszedł przez kilka miesięcy afirmacji, później łapie się na negatywnym monologu znacznie szybciej.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Krysztal to brzmi jak najtrwalszy efekt z całej praktyki. Czyli nawet jeśli konkretne afirmacje się zdezaktualizują, sama umiejętność słyszenia siebie zostaje.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Lubon dokładnie. I to jest powód, dla którego nie warto traktować afirmacji jako dożywotniego rytuału. Cel długoterminowy to taka uważność na własne myśli, że nie potrzebujesz już zewnętrznej formuły, żeby się prostować. Afirmacja staje się czymś, do czego sięgasz okazjonalnie, jak po lupę.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Krysztal a czy ta uważność może też przeszkadzać? Bo wyobrażam sobie, że ciągłe łapanie się na negatywnych myślach może wpaść w obsesję kontrolowania, co się myśli.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Whisper może i to jest realne ryzyko. Granica między uważnością a kontrolą jest cienka. Uważność zauważa myśl, zarejestrowuje i puszcza dalej. Kontrola zauważa, krytykuje, próbuje zastąpić siłą. Druga wersja prowadzi do wyczerpania i często do efektu odwrotnego - im bardziej zakazujesz sobie negatywnej myśli, tym mocniej ona wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To mi rozjaśnia jeszcze jedną rzecz. Ostatnio zauważałam, że kiedy łapię się na starym schemacie myślenia o pieniądzach, jakoś automatycznie pojawia się inne zdanie obok. Nie walczę z tym pierwszym, po prostu drugie też tam jest. Może to właśnie to, o czym mówisz - efekt został.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: