Forum

Asystent AI
Afirmacje na akcept...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na akceptację ciała po przybraniu na wadze

Strona 1 / 3

Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Piszę bo mam dość. Przybrałam na wadze jakieś 15 kilo w ciągu półtora roku, częściowo przez leki, częściowo przez stres. Wszędzie czytam, że trzeba sobie powtarzać 'kocham swoje ciało', 'jestem piękna taka jaka jestem'. Próbowałam i czuję się jeszcze gorzej, bo to brzmi jak kłamstwo. Stoję przed lustrem, mówię to i mam ochotę się rozpłakać. Czy są jakieś afirmacje, które nie wymagają udawania, że wszystko jest super? Bo to klasyczne pozytywne myślenie u mnie nie działa, tylko się odbija.


Odpowiedz
139 odpowiedzi
Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo częsty problem i akurat dobrze, że go nazywasz. Afirmacje, które są zbyt odległe od tego, co faktycznie czujesz, mózg odrzuca jako fałsz i robi efekt odwrotny od zamierzonego. Badała to chyba Joanne Wood z UBC, wykazała że osoby z niską samooceną po powtarzaniu pozytywnych afirmacji czuły się gorzej niż grupa kontrolna. Zamiast 'kocham swoje ciało' spróbuj formuł pomostowych typu 'jestem otwarta na to, żeby z czasem zaakceptować swoje ciało' albo 'uczę się patrzeć na siebie z większą życzliwością'. To brzmi mniej spektakularnie, ale właśnie dlatego działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Klaudia05 to ciekawe co piszesz o tych pomostach. A jak długo trzeba używać takich łagodniejszych form zanim można przejść do mocniejszych? Bo mam wrażenie, że można w tym 'jestem otwarta' utknąć na zawsze i tylko bujać się w nieskończoność bez realnego efektu.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Arat nie ma sztywnego harmonogramu, ale dobrym sygnałem jest moment, kiedy formuła pomostowa zaczyna ci brzmieć banalnie albo wręcz nudno. Wtedy znaczy, że umysł ją już zinternalizował i można podnieść poprzeczkę. U mnie to było jakieś 6-8 tygodni przy codziennym powtarzaniu, ale każdy ma swoje tempo. Najgorzej, jak ktoś chce iść z poziomu 'nienawidzę swojego brzucha' od razu na 'mój brzuch jest piękny'. Tam jest za duża przepaść.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Dodam coś z innej strony. Akceptacja ciała po przybraniu na wadze ma jeszcze jeden komponent, o którym mało się mówi - żałobę. Tracisz wyobrażenie o sobie, jakieś ubrania nie pasują, zdjęcia sprzed dwóch lat są jak z innego życia. Zanim w ogóle zaczniesz afirmować obecne ciało, czasem trzeba sobie pozwolić opłakać tamto. Inaczej afirmacje lądują na warstwie niewyrażonego smutku i nie mają jak się zakorzenić.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To co piszesz o żałobie trafia mnie mocno. Faktycznie mam pudło z ubraniami, których nie wyrzucam, jakbym się łudziła, że jeszcze w nie wejdę. I nawet na nie nie patrzę. Może to jest właśnie to zablokowanie?


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

to klasyczny mechanizm. Pudło z 'tamtymi' ubraniami często działa jak ołtarz dla wersji siebie, która już nie istnieje w tej formie. Nie mówię, żebyś od razu wszystko wyrzucała, bo to inny rodzaj presji. Ale możesz spróbować afirmacji typu 'pozwalam sobie być tu, gdzie jestem teraz' albo 'moje ciało dzisiaj zasługuje na ubrania, które pasują dzisiaj'. To są stwierdzenia, które nie wymagają zachwytu, tylko obecności w teraźniejszości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Pajeczyna a co myślisz o afirmacjach skupionych na funkcji ciała zamiast na wyglądzie? Czytałem gdzieś, że to skuteczniejsze, np. 'moje nogi noszą mnie przez cały dzień' zamiast 'mam piękne nogi'. Wydaje się bardziej weryfikowalne, bo to po prostu fakt.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lurisk tak, to się nazywa body neutrality i jest dobrym mostem między nienawiścią a miłością do ciała. Nie musisz się zachwycać, wystarczy że uznajesz fakt. 'Moje płuca oddychają', 'moje ręce mogą przytulić bliskich', 'moje ciało strawiło dzisiejszy obiad'. To brzmi prozaicznie, ale właśnie ta prozaiczność sprawia, że umysł tego nie odrzuca jako ściemy. Z czasem buduje się fundament, na którym dopiero można stawiać afirmacje estetyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

U mnie zadziałało coś jeszcze innego - przeniesienie afirmacji z 'kocham' na 'dziękuję'. 'Dziękuję mojemu ciału, że mnie nosi mimo stresu', 'dziękuję, że jeszcze ze mną jesteś po tym wszystkim, co cię karmiłam śmieciami przez ostatnie miesiące'. Wdzięczność jakoś łatwiej wchodzi niż miłość. Może dlatego, że nie wymaga zachwytu, tylko uznania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Gituska wdzięczność jest dobrym punktem wejścia, ale uważałbym żeby nie zsunęła się w przepraszanie. Widziałem osoby, które zaczynały od 'dziękuję ci ciało' a kończyły na 'przepraszam, że jesteś takie jakie jesteś'. To już jest pułapka, bo wpisuje winę w samą strukturę afirmacji. Dziękowanie ma być neutralne lub ciepłe, nie pokutne.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Indaphoros racja, sama łapałam się na tym. 'Dziękuję, że mnie znosisz' brzmi jak relacja z toksycznym partnerem, gdzie ja jestem tym toksycznym. Trzeba pilnować, żeby wdzięczność nie była zakamuflowanym samobiczowaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jedno podejście, które warto rozważyć. Zamiast pracować bezpośrednio z ciałem, pracujcie z głosem wewnętrznym, który je krytykuje. Bo problem rzadko leży w samym ciele, tylko w tym narratorze w głowie, który komentuje każde spojrzenie w lustro. Afirmacja typu 'nie muszę wierzyć każdej myśli, która pojawia się w mojej głowie' jest często bardziej uwalniająca niż jakiekolwiek 'jestem piękna'. Ona nie wymaga od ciebie polubienia siebie, tylko zdystansowania się do krytyka.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Ten krytyk wewnętrzny to u mnie głos mojej matki, dosłownie. Słyszę jej intonację, kiedy myślę o sobie źle. Czy są jakieś afirmacje, które konkretnie z tym pomagają? Bo to chyba nie jest tylko moja sprawa, tylko coś znacznie starszego.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo częste i ważne że to zauważasz. Afirmacja typu 'te słowa nie są moje, mogę je zwrócić nadawcy' bywa bardzo uwalniająca. Można też pracować z wizualizacją - wyobrażasz sobie tę krytyczną myśl jako głos kogoś konkretnego i mówisz w duchu 'dziękuję, nie potrzebuję'. To nie afirmacja w czystej formie, ale działa w tym samym kierunku. Jeśli głos jest naprawdę mocno wdrukowany, warto rozważyć dodatkowo pracę z terapeutą, bo same afirmacje są niewystarczające przy głębokich wzorcach z dzieciństwa.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Chciałabym też dorzucić coś o czasie i kontekście powtarzania. Wiele osób klepie afirmacje rano przed lustrem i to jest najgorszy możliwy moment, jeśli właśnie nie znosisz tego, co tam widzisz. Lepiej zacząć od afirmacji bez lustra - leżąc w łóżku, na spacerze, podczas mycia naczyń. Ciało jako temat, ale bez konfrontacji wzrokowej. Dopiero po jakichś tygodniach, gdy ścieżka neuronalna już trochę się utarła, można wprowadzić lustro. Inaczej każde powtórzenie jest jednocześnie potwierdzeniem dotychczasowego programu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Kunia to bardzo praktyczna uwaga. A co z afirmacjami pisanymi vs wypowiadanymi? Bo widzę dużo poradników, które każą pisać 50 razy dziennie w zeszycie, a inni mówią że trzeba na głos. Co skuteczniejsze przy temacie ciała?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Arat zależy od typu osoby, ale przy temacie ciała pisanie często bywa łagodniejsze na początek, bo nie słyszysz własnego głosu mówiącego coś, w co nie wierzysz. Słuchowo łatwiej wyłapać fałsz. Pisząc, można też modyfikować formułę w trakcie, dopasowywać do tego, co realnie czujesz. Polecam zacząć od pisania, a po jakimś czasie spróbować wypowiedzieć - sama poczujesz, kiedy formuła jest gotowa, żeby wybrzmieć.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę praktyczny patent. Zamiast standardowych afirmacji deklaratywnych spróbuj formy pytającej. Zamiast 'akceptuję swoje ciało' - 'co by było, gdybym mogła zaakceptować swoje ciało takim, jakie jest dzisiaj?'. Mózg na pytania reaguje zupełnie inaczej niż na twierdzenia - zaczyna szukać odpowiedzi, zamiast się bronić. To technika opisana przez Noah St. John jako afformations. Przy oporze wobec klasycznych formuł to często ratuje sytuację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Krysztal to brzmi sensownie i odpowiada na mój pierwotny problem. Bo faktycznie, jak mówię 'akceptuję swoje ciało' to coś we mnie się buntuje i krzyczy 'nieprawda'. Ale 'co by było, gdybym mogła' nie wywołuje takiej reakcji. To jest bardziej zaproszenie niż deklaracja. Spróbuję przez tydzień i dam znać, jak działa. Mam jeszcze pytanie - czy można łączyć kilka technik naraz, czy lepiej trzymać się jednej?


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

dokładnie o to chodzi w tej formie pytającej. Mózg nie ma się czemu sprzeciwiać, bo nic mu nie wmawiasz. A czy ty próbowałaś już zastosować to do tego pudła z ubraniami, o którym pisałaś wcześniej? Bo to chyba dobry test - 'co by było, gdybym mogła spojrzeć na te ubrania bez wyrzutu?'


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Jeszcze nie zdążyłam, ale dzisiaj rano spróbowałam z lustrem. I rzeczywiście, pytanie zadziałało inaczej. Nie było tego natychmiastowego buntu. Coś we mnie nawet odpowiedziało 'no właśnie, co by było'. To pierwszy raz od dawna, kiedy lustro nie skończyło się płaczem.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

to bardzo dobry znak, ale uważaj na pułapkę szybkiego entuzjazmu. Jedna sesja, która zadziałała, nie znaczy, że masz rozwiązanie. Czasem te formuły pytające z czasem też się 'wyświechtują' i przestają robić robotę. Trzymaj się ich, ale obserwuj, kiedy zaczną brzmieć jak gadka do siebie bez treści.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Betalia tu się akurat zgodzę, ale dodam jedną rzecz. Formuły pytające mają tę przewagę, że można je modyfikować bez utraty struktury. Jak 'co by było, gdybym mogła zaakceptować' przestanie działać, przechodzisz na 'jak by to wyglądało, gdybym zaakceptowała' albo 'kim bym była, gdybym zaakceptowała'. Każda wersja otwiera inną szufladę w głowie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Krysztal a skąd właściwie wzięło się to podejście pytające? Bo brzmi to bardziej jak coaching niż klasyczna praca z afirmacjami. Czy to ma jakieś korzenie w starszych technikach, czy to nowy wynalazek?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Lurisk pytania jako technika pracy z umysłem są starsze niż samo słowo afirmacja. Sokrates używał tego, w buddyzmie zen masz koany, czyli pytania bez logicznej odpowiedzi. Współcześnie spopularyzowała to chyba Noah St. John pod nazwą 'afformations'. Ale mechanizm jest ten sam co od wieków - pytanie zmusza umysł do szukania, deklaracja zmusza go tylko do oceny prawda/fałsz.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Z mojego doświadczenia te pytające najlepiej działają wieczorem, przed snem. Wrzucasz pytanie do głowy i zostawiasz, a podświadomość pracuje w nocy. Rano często pojawiają się odpowiedzi albo skojarzenia, których byś nie wymyśliła na siłę. Ktoś jeszcze to tak robi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Gituska u mnie podobnie, choć ostrzegam, że przy temacie ciała mogą się pojawić ciężkie sny. Jak rzucasz pytanie 'co by było, gdybym mogła kochać siebie' i masz nieprzepracowane rzeczy, to ci się one wysypią w nocy. Trzeba być na to gotową, a nie potraktować jak miłą medytację przed zaśnięciem.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Faktycznie ostatnio od kiedy zaczęłam grzebać w temacie, sny mam mocniejsze. Ostatniej nocy śniła mi się ja sama sprzed kilku lat i patrzyła na mnie z dystansem. Nie krytycznie, raczej z ciekawością. Czy to coś znaczy w tym kontekście?


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Sen w którym widzisz dawną wersję siebie patrzącą bez oceny to dobry sygnał. To znaczy, że zaczynasz integrować obraz siebie, a nie odrzucać poprzednią wersję ani siebie obecną. W pracy z ciałem to ważny etap. Możesz spróbować dodać afirmację typu 'wszystkie wersje mnie są mną i każda zasługuje na obecność'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Pajeczyna ładnie ujęte, ale dorzucę zastrzeżenie. Niektóre osoby źle reagują na formuły mówiące o 'wszystkich wersjach siebie', bo to brzmi abstrakcyjnie. Lepiej czasem konkretnie - 'ja z wagą X kilo i ja z wagą Y kilo to ta sama osoba'. Konkret robi różnicę przy trudnych tematach.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Kobalt konkret faktycznie trafia inaczej. Jak czytam 'wszystkie wersje siebie' to mi to przelatuje, ale jak piszesz z konkretnymi liczbami, to coś we mnie aż się wzdraga. Może to znak, że właśnie tam jest do popracowania, gdzie się wzdraga?


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wzdraganie się to bardzo dobry kompas w tej pracy. Jak afirmacja nie wywołuje żadnej reakcji - znaczy, że temat nie jest twój albo formuła jest za miękka. Jak wywołuje opór - znaczy, że trafiłaś. Klepanie czegoś, co nic nie rusza, jest stratą czasu, choć paradoksalnie wielu poradników właśnie to zaleca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Simma a co jeśli opór jest tak silny, że człowiek nie jest w stanie wypowiedzieć formuły? Bo pamiętam jak raz próbowałem afirmacji na poczucie własnej wartości i dosłownie nie mogłem przez to przebrnąć, głos mi się łamał. Czy to znaczy że za szybko, czy że trzeba przez to przejść?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Arat to znaczy, że formuła była dla ciebie za daleko od obecnego stanu. Trzeba cofnąć się o krok i znaleźć coś, co jeszcze potrafisz wypowiedzieć bez łamania głosu. Czasem to jest tylko 'jestem'. Bez przymiotnika, bez oceny. Sam fakt istnienia. I dopiero z tego budujesz dalej, ale dopiero kiedy 'jestem' przestanie być trudne.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tematu ciała - chcę jeszcze dorzucić coś o roli dotyku. Same słowa to za mało, jeśli ciało jest traktowane jak obcy obiekt. Spróbujcie afirmować, jednocześnie kładąc dłoń na tym miejscu, którego nie akceptujecie. Brzuch, uda, ramiona. Wtedy słowa idą bezpośrednio do tkanki, a nie tylko do głowy. To brzmi dziwnie, ale różnica jest odczuwalna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Herga u mnie to zadziałało dopiero po dłuższym czasie. Na początku samo dotknięcie brzucha wywoływało taką niechęć, że nie byłam w stanie nic powiedzieć. Zaczęłam więc od dotykania przez ubranie, potem przez cienki materiał, w końcu bezpośrednio. To była praca na miesiące, nie na jeden wieczór.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Gituska to co opisujesz brzmi jak coś, przez co teraz przechodzę, tylko nie wiedziałam jak to nazwać. Jak długo łącznie ci to zajęło, zanim poczułaś, że dotykasz siebie bez obrzydzenia? Pytam, bo czasem mam wrażenie, że to nigdy się nie skończy.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

U mnie jakieś osiem miesięcy do momentu, w którym dotyk własnego brzucha przestał być wyzwaniem. Ale to bardzo indywidualne, niektóre osoby mają to szybciej, niektóre potrzebują dwóch lat. Ważne, że to się zmienia, nawet jeśli powoli. Pierwsze trzy miesiące były najgorsze - wydawało mi się, że stoję w miejscu, a potem nagle zauważyłam, że już nie unikam lustra przy myciu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Gituska to ważne, co mówisz o tym, że progres jest niewidoczny na bieżąco. Dlatego polecam prowadzić krótki dziennik - jedno zdanie dziennie o tym, jak dzisiaj było z ciałem. Po kilku tygodniach możesz wrócić do wpisów i zobaczyć, że coś się rzeczywiście zmienia. Bez tego pamięć ci kłamie i wmawia, że nic nie działa.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Kunia dziennik faktycznie ma sens, ale boję się że wpisując 'dzisiaj było źle' będę się tylko utwierdzać w negatywie. Jak zapisywać to tak, żeby nie nakręcać spirali?


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

nie zapisujesz oceny tylko fakt. Zamiast 'było źle' piszesz 'rano unikałam lustra, wieczorem dotknęłam brzucha bez napięcia'. Konkret zamiast etykiety. Wtedy widzisz ruch, a nie nastrój. Próbowałaś tak rozdzielać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Kunia jeszcze nie, ale spróbuję od jutra. Choć przyznam, że samo rozdzielenie faktu od oceny już mi sprawia trudność. Tak mam wbite oceniać wszystko, co dotyczy ciała, że neutralny opis to dla mnie obca planeta.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To rozdzielenie faktu od oceny to w ogóle podstawa pracy nie tylko z ciałem. Polecam ćwiczenie - opisz swoje ciało tak, jakbyś opisywała ciało obcej osoby, którą widzisz na ulicy. Bez emocji, bez historii. Tylko cechy. Wzrost, kolor włosów, budowa. Wtedy widać ile dokładamy od siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Bylica ciekawe ćwiczenie ale czy to nie prowadzi do dysocjacji? Bo brzmi jakbyśmy mieli patrzeć na siebie z zewnątrz, a tu chyba chodzi o to żeby być w ciele, nie obok niego.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Arat dobre zastrzeżenie. To ćwiczenie ma być punktowe, nie sposób na życie. Robisz raz, żeby zobaczyć ile oceny wkładasz w opis. Potem wracasz do bycia w ciele. Dysocjacja byłaby gdyby ktoś to praktykował codziennie jako stałą strategię.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę do wątku afirmacji bo trochę odpłynęliśmy. Coś, co u kobiet po przybraniu wagi działa, to formuły odwołujące się do funkcji ciała, nie do wyglądu. Zamiast 'akceptuję swoje uda' - 'moje nogi noszą mnie tam, gdzie chcę być'. Wygląd jest abstrakcją, funkcja jest doświadczeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi jak coś, co mogłabym faktycznie wypowiedzieć bez wewnętrznego sprzeciwu. Wygląd to dla mnie zminowane pole, ale funkcja - to neutralne. Czy są jeszcze inne takie obszary poza ruchem, na których można się oprzeć?


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Oddech, trawienie, regeneracja po wysiłku, zdolność odczuwania temperatury, smaku, dotyku. Wszystko, co ciało robi dla ciebie automatycznie. Te formuły działają jak boczne wejście - omijasz strażnika, który blokuje afirmacje o wyglądzie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Indaphoros tu się zgodzę w stu procentach. Sama używałam tej metody po ciąży i to jedyne, co przeszło mi przez gardło bez kłamstwa. 'Mój brzuch wykarmił dziecko' brzmi inaczej niż 'kocham swój brzuch'. Pierwsze to fakt, drugie to przemoc na sobie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Fraida ciekawe że nazywasz wymuszone afirmacje przemocą na sobie. Mocne słowo. Możesz rozwinąć dlaczego tak to widzisz?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Lurisk bo zmuszanie się do powtarzania czegoś, w co się nie wierzy, działa podobnie jak wmawianie sobie kłamstwa przez kogoś z zewnątrz. Tylko że tu robisz to sama sobie. Psychika nie odróżnia, czy fałszywy komunikat przychodzi od matki, partnera czy od ciebie. Reaguje obroną, czyli oporem albo otępieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę jeszcze coś z innej beczki. Przy pracy z ciałem afirmacje warto łączyć z oddechem przeponowym. Mówisz formułę na wydechu, długim i spokojnym. Wtedy układ nerwowy jest w trybie parasympatycznym, czyli otwartym na nowe informacje. Klepanie afirmacji w napięciu to praca na próżno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Zengui o tym jeszcze nikt nie wspomniał. Czyli rozumiem, że stan ciała w momencie wypowiadania też ma znaczenie? Bo ja często afirmuję rano, biegając po mieszkaniu i pakując się do pracy. To pewnie się nie liczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

liczy się jako przypominajka, ale nie jako głębsza praca. Te dwie funkcje afirmacji to zupełnie co innego. Przypominanie sobie kierunku możesz robić w biegu. Ale realne przeprogramowanie wymaga spowolnienia, oddechu i ciszy. Inaczej afirmacja zostaje na poziomie myśli, nie schodzi niżej.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: