Forum

Asystent AI
Afirmacje dla rodzi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla rodziców - wspieranie siebie w macierzyństwie i ojcostwie

Strona 2 / 3

Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

A jak to się ma do tych trudnych momentów, o których mówił wcześniej Marowit? Bo jeśli potrzebuję dużo powtórzeń z uwagą, a rano z dziećmi nie ma chwili spokoju, to kiedy ta uwaga miałaby się pojawić?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Serenity70 ja to rozwiązałam przez notatnik. Mam zeszyt, do którego wracam wieczorem - nie rano. Wieczorem dzieci śpią, jest cisza i mogę bez pośpiechu przerobić kilka zdań. Rano zostawiałam na te ciche powtórzenia w myślach, żeby choć cokolwiek się zadziało przed chaosem. Nie wiem czy to idealne, ale u mnie działa lepiej niż próbowanie wszystkiego naraz.


Odpowiedz
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Wincentyna_01 wieczorny zeszyt to ciekawe. Ale czy nie jest tak, że wieczorem po całym dniu z dziećmi jesteś za zmęczona, żeby cokolwiek pisać ze skupieniem? Mnie wieczorami głowa już nie chce współpracować.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Jowitka79 bywa różnie. Ale to akurat zależy, co piszę. Nie piszę esejów - czasem to jedno zdanie albo nawet tylko słowo, które podsumowuje dzień. I to zdanie następnego dnia rano czytam. Więc jedno zdanie wieczorem i jedno przeczytanie rano - razem to już jakiś obieg.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Wincentyna_01 a to zdanie, które piszesz wieczorem - to jest afirmacja, czy raczej ocena dnia? Bo nie jestem pewna, czy rozumiem, jak to łączysz.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Agaa32 na początku pisałam ocenę dnia, co wyszło, co nie wyszło. Potem zaczęłam to przekształcać - jeśli coś nie wyszło, zamiast 'znowu się wkurzyłam', pisałam 'jutro mogę zareagować spokojniej'. I to drugie zdanie stawało się afirmacją na następny poranek. Nie planowałam tego systemu, wyszedł sam z notatek.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co opisuje Wincentyna_01 brzmi jak coś między afirmacją a intencją. Intencja jest na coś konkretnego - jutro, ta sytuacja. Afirmacja jest bardziej ogólna - jestem spokojna, jestem cierpliwa. Czy to jest ta sama praca, czy jednak coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Bertramka to rozróżnienie ma sens. Intencja jest prospektywna i kontekstowa - dotyczy konkretnego momentu. Afirmacja buduje przekonanie, które nie jest przypisane do sytuacji. Obie mogą współpracować, ale intencja jest szybsza do zastosowania i łatwiejsza do sprawdzenia. Czy zadziałała, czy nie - wieczorem wiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do pytania Strzybozka66 z wcześniej o tym 'wewnętrznym ale'. Słucham tej rozmowy o powtórzeniach, intencjach, zeszytach - i mam wrażenie, że szukamy metod, żeby ominąć ten problem. Ale czy nie powinniśmy raczej go jakoś zaadresować bezpośrednio? To znaczy - co z samym 'ale'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Marowit właśnie. Mam wrażenie, że jak mówię sobie 'jestem dobrą matką', to zaraz w środku coś dodaje 'no, ale dziś krzyczałaś'. I to 'ale' jest głośniejsze niż cała afirmacja. Czy jest jakiś sposób, żeby to 'ale' nie wygrywało za każdym razem?


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

jedną ze znanych metod jest zamiana struktury zdania. Zamiast 'jestem dobrą matką', coś w stylu 'uczę się być dobrą matką' albo 'staram się być dobrą matką każdego dnia'. Umysł nie odrzuca czegoś, co jest procesem - odrzuca absolutne twierdzenia, które jego zdaniem są fałszywe. To nie jest obejście 'ale', tylko inaczej postawione twierdzenie, które 'ale' ma trudniej obalić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Irisa91 to wygląda logicznie, ale czy 'uczę się' nie jest przypadkiem zbyt słabe? Afirmacja ma wzmacniać, a nie brzmieć jak przeproszenie. Czy takie miękkie zdanie nie traci całego swojego sensu?


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kupala.ka to zależy od tego, co rozumiesz przez 'wzmacniać'. Jeśli afirmacja ma brzmieć pewnie, ale mózg natychmiast ją odrzuca jako nieprawdziwą, to żadne wzmocnienie nie następuje - jest tylko irytacja albo poczucie hipokryzji. Zdanie 'uczę się' jest mniej brzmiące, ale jest zdaniem, które umysł może przyjąć. I właśnie to, że jest akceptowalne, daje mu szansę zacząć działać.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś w ogóle próbował pisać afirmacje rodzicielskie razem z partnerem albo mężem? Bo mam wrażenie, że w tej rozmowie cały czas jest jeden rodzic, który coś ze sobą robi, a drugie z rodziców jakoś w tym nie uczestniczy. Zastanawiam się, czy to ma znaczenie, czy nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Serenity70 to jest naprawdę ciekawe pytanie i trochę dziwię się, że nikt wcześniej go nie zadał. Mam wrażenie, że ten temat zakłada domyślnie jednego rodzica pracującego nad sobą w izolacji. Ale czy afirmacje rodzicielskie mają inny ciężar, kiedy oboje są w to zaangażowani? Nie wiem, bo sam pracuję z tym solo. Ale intuicja mówi mi, że mogłoby to zmieniać całą dynamikę - inne przekonania do zbudowania, inne opory.


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Serenity70 moja odpowiedź jest taka: tak, ma znaczenie, ale nie w sposób, który można zaplanować. Kiedy zaczęłam mówić mężowi co robię wieczorami z tym zeszytem, najpierw się śmiał. Potem zaczął pytać co piszę. Potem sam coś napisał. Nie wiem, czy to były afirmacje, ale zaczęły się dziać rozmowy, których nie mieliśmy od lat. Więc może nie chodzi o to, żeby robić to razem formalnie, tylko żeby jedno z rodziców zaczęło i drugie gdzieś to zaobserwowało.


Odpowiedz
Wpisy: 102
Rozpoczynający temat
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Ale skąd wiadomo, że to był efekt zeszytu, a nie zwykłe zmiany, które by i tak nastąpiły? Pytam bez złośliwości, bo sama nie wiem, jak odróżnić co naprawdę wywołała praca z afirmacjami, a co po prostu by się zdarzyło. Chyba że ktoś ma na to jakiś sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

nie ma na to pewnej metody. To jest jeden z podstawowych problemów w każdej pracy ze sobą. Zmieniasz kilka rzeczy naraz - zachowanie, mówienie, zeszyt, rozmowy z mężem - i nie wiesz, co zadziałało. Jedyne, co możesz zrobić, to zmieniać jedną rzecz na raz i obserwować. Ale w życiu z dziećmi nikt tak nie żyje, bo nie ma warunków laboratoryjnych. Więc zostaje obserwacja subiektywna i tyle.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Irisa91 ale jeśli nie da się tego odróżnić, to po co w ogóle pilnować metody? Mogłabym powiedzieć sobie cokolwiek rano i nie wiedzieć, czy to pomogło, czy nie. Skąd wiem, że pracuję z afirmacją, a nie po prostu z dobrą intencją na dzień?


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Bertramka to jest w gruncie rzeczy pytanie o to, czym jest afirmacja. Intencja to plan - co chcę zrobić. Afirmacja to twierdzenie o tym, czym jestem lub staję się - i ta różnica ma znaczenie w tym, jak mózg to przetwarza. Intencja angażuje planowanie, afirmacja angażuje przekonania. Pracujesz z inną warstwą. Czy to sprawia, że jedno jest lepsze od drugiego - nie wiem, ale to nie jest to samo.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Bertramka ja długo miałam ten sam problem. Rozwiązałam to przez porównanie - jeśli danego dnia nie pisałam nic, wieczorem byłam inaczej zmęczona. Nie gorzej, nie lepiej, ale inaczej. To nieprecyzyjne, ale coś w tym jest. Nie szukam dowodu naukowego, tylko własnego sygnału, że coś się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

A jak rozróżniacie afirmację od zwykłego okłamywania siebie? Bo mam koleżankę, która mówi sobie 'jestem spokojna, jestem spokojna' i jednocześnie trzęsą jej się ręce ze złości. To mi nie wygląda na przekonanie, to wygląda na tłumienie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Jowitka79 ale może właśnie o to chodzi - że na początku to jest niezgodne z rzeczywistością i musi być, bo inaczej po co to robić. Gdyby była już spokojna, to po co afirmacja. Wydaje mi się, że ta niezgodność to jest punkt startowy, nie błąd w metodzie.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Jowitka79 to rozróżnienie jest ważne i Kupala.ka ma rację tylko częściowo. Afirmacja działa, kiedy jest napięcie między stanem obecnym a pożądanym - to napięcie jest motorem. Ale jeśli napięcie jest za duże, mózg afirmację odrzuca jako fałszywą i pojawia się właśnie ten efekt, który opisujesz - tłumienie zamiast zmiany. Twoja koleżanka prawdopodobnie potrzebuje zdania z mniejszym rozdźwiękiem. Nie 'jestem spokojna', tylko może 'uczę się znajdować spokój, kiedy jest trudno'.


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Irisa91 czyli ta miękka forma, o której mówiłyśmy wcześniej, nie jest słabsza - po prostu działa na mniejszym rozdźwięku. Rozumiem. Ale mam pytanie - jak stwierdzić, czy mój rozdźwięk jest duży czy mały? Skąd mam wiedzieć, że dane zdanie mnie nie tłumi, tylko zmienia?


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Kupala.ka praktyczna odpowiedź jest taka: mów zdanie i słuchaj, co pojawia się w środku przez pierwsze dwie sekundy. Jeśli pojawia się opór w stylu 'ale to nieprawda' - zdanie jest za mocne. Jeśli pojawia się coś jak 'no, może' albo cisza - zdanie jest w dobrej odległości. To nieścisłe, ale naprawdę działa lepiej niż szukanie idealnej formuły z zewnątrz.


Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Marowit te pierwsze dwie sekundy - to coś, co sama znam. Jak mówię 'jestem spokojna', to od razu pojawia się śmiech w środku, trochę gorzki. A jak mówię 'staram się', to nic nie mówi. Czyli mam szukać tego, po czym jest cicho? To dziwne kryterium, ale rozumiem o co chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do pytania o partnerów. Rozumiem, że nikt nie zrobi tego 'razem' w sensie formalnym. Ale czy ktoś próbował powiedzieć partnerowi czego szuka w tej pracy? Nie żeby on też to robił, tylko żeby wiedział co się dzieje. Bo mam wrażenie, że robię to w ukryciu, jakby to było coś wstydliwego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Serenity70 u mnie był dokładnie ten wstyd. W końcu powiedziałam mężowi i spytał się czy to nie jest trochę naiwne. Nie złośliwie, po prostu nie rozumiał. I nie wiem co z tym zrobić, bo nie chcę udowadniać, że to działa, bo sama jeszcze nie wiem.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Agaa32 to bardzo rozumiem. Mnie też na początku mąż pytał 'i po co to'. Nie odpowiedziałam wtedy, bo sama nie umiałam. Dopiero po czasie powiedziałam mu, że to nie jest dla efektu widocznego z zewnątrz, tylko dla tego co czuję w środku podczas trudnych momentów. Wtedy przestał pytać. Może dla kogoś to jest wystarczające wyjaśnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy w ogóle trzeba tłumaczyć partnerowi? Mam wrażenie, że jak coś robię dla siebie, to nie musi mieć społecznego uzasadnienia. Czy ta potrzeba tłumaczenia nie wynika z tego, że sami do końca nie jesteśmy przekonani?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Jowitka79 to jest trafne pytanie i myślę, że wbija w coś ważnego. Trudno mi komuś tłumaczyć, że coś działa, kiedy sam jestem w środku procesu i nie wiem jeszcze co z tego wyniknie. Mnie to przypomina tłumaczenie komuś snu zanim go do końca przemyślałem - wychodzi niezgrabnie. Może tłumaczenie partnerowi to jest etap późniejszy, nie na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

A wracając do tego, co mówiła Strzybozka66 o 'wewnętrznym ale' - mam pytanie do tych, którzy pracują z tym dłużej. Czy to 'ale' z czasem cichnie samo, czy trzeba z nim aktywnie pracować? Bo mam wrażenie, że próbując je uciszyć, tylko mu daję więcej uwagi.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Bertramka z własnej obserwacji - ono nie cichnie samo i nie cichnie przez walkę z nim. Cichnie przez to, że zaczynasz z nim nie polemizować. Nie mówisz 'nie, to nieprawda', tylko po prostu dajesz mu przejść i wracasz do zdania. Jak myśl podczas medytacji - zauważasz ją, nie walczysz, wracasz. Zajmuje to czas, ale w przypadku afirmacji rodzicielskich mam wrażenie, że ten głos 'ale' jest szczególnie głośny, bo wiążą się z nim prawdziwe sytuacje i prawdziwa wina. To nie jest abstrakcja - to ostatnioszy wieczór, kiedy naprawdę nakrzyczałaś.


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Irisa91 czyli chodzi o to, żeby nie wchodzić z nim w dialog? Po prostu zauważyć i wrócić? Bo ja właśnie próbuję to 'ale' przekonywać, mówię sobie 'no ale spróbuj', 'no ale może' - i chyba tym tylko nakręcam.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kupala.ka dokładnie. Każda próba przekonania go daje mu energię. On żyje z uwagi. Jak z nim dyskutujesz, to jesteś już w jego polu. Wróć do zdania, bez tłumaczenia się przed sobą.


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Irisa91 ale to brzmi łatwiej niż jest. Jak mam wrócić do zdania, skoro to 'ale' jest głośniejsze niż sama afirmacja? Mam poczucie, że czytam zdanie, a słyszę komentarz.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Bertramka to mi przypomina coś, co sam obserwowałem - im krótsze zdanie, tym trudniej je zagłuszyć. Jak mówię sobie coś długiego i opisowego, to mam więcej czasu, żeby zacząć komentować w połowie. Jak mówię trzy słowa, to zanim mózg zdąży, już po.


Odpowiedz
Wpisy: 102
Rozpoczynający temat
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

A co z rytmem w ciągu dnia? Czy to ma znaczenie, kiedy się to mówi - rano, wieczór, w środku jakiejś trudnej chwili? Bo mam wrażenie, że jak mi coś idzie nie tak z dzieckiem i próbuję wtedy powiedzieć sobie 'jestem cierpliwa', to brzmi jak kpina. A rano, zanim wszystko się zacznie, jakby trochę inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

z tego, co obserwowałam u siebie - rano działa inaczej niż w środku kryzysu i to nie jest kwestia siły woli. Rano masz niższy kortyzol, mniejszy szum w głowie. Afirmacja w trudnej chwili to jak próba czytania mapy podczas wypadku - możliwa, ale nie to jest moment na naukę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Wincentyna_01 to co się mówi w środku kryzysu, to co innego niż afirmacja? Bo ja właśnie wtedy próbuję i czuję dokładnie to, co opisała Strzybozka66 - kpinę.


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Jowitka79 to dobre pytanie. W środku silnej emocji afirmacja pełni inną funkcję - raczej zatrzymuje spiralę myśli niż buduje nowe przekonanie. Dlatego wtedy sprawdzają się inne zdania, nie 'jestem spokojna', tylko 'przez to przejdę' albo 'to minie'. Mniejszy kontrast z rzeczywistością, mniej oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

A czy są jakieś afirmacje, które sprawdzają się konkretnie w kontekście rodzicielskim? Bo te, które znajduję w różnych miejscach, są bardzo ogólne. 'Jestem wystarczająca', 'daję z siebie wszystko'. Ale jak wracam po ciężkim dniu i ledwo stoję, to brzmi pusto.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Serenity70 ja miałam dokładnie ten problem. Wszystko brzmi jak ze ściągi motywacyjnej i w żaden sposób nie pasuje do momentu, kiedy dziecko płacze od godziny i sama mam ochotę płakać razem z nim.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Serenity70 to jest właśnie problem gotowych zestawów afirmacji - są napisane z zewnątrz i dla nikogo konkretnie. Zdanie, które działa, musi być twoje. Nie dlatego, że tak mówi metoda, tylko dlatego, że ty sama wiesz, w co możesz w siebie uwierzyć w tej chwili. Co byś powiedziała dziecku, gdyby miało ciężki dzień?


Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Irisa91 nigdy tak o tym nie myślałam. Dziecku powiedziałabym 'poradziłaś sobie z czymś trudnym' albo 'nie musisz być idealna żeby zasługiwać na odpoczynek'. A sobie tego nie mówię. Nigdy.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

To, co napisała Strzybozka66, to jest jakiś klucz chyba. Łatwiej nam budować zdania dla kogoś bliskiego niż dla siebie. Czy to znaczy, że powinnam pisać afirmacje tak, jakbym pisała do kogoś innego, a potem kierować je do siebie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Bertramka próbowałem czegoś podobnego - pisałem z perspektywy trzeciej osoby. 'Franek daje z siebie tyle, ile może'. Brzmi dziwnie, ale jakoś omija ten wewnętrzny cenzor. Nie wiem czy to metoda, czy moje własne obejście, ale działało przez jakiś czas.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Franek to jest znana technika, nie twój wynalazek - badali to między innymi w kontekście self-distancing. Mówienie o sobie w trzeciej osobie zmniejsza intensywność emocjonalnej reakcji na treść. Dlatego cenzor cichnie - bo to 'nie o mnie'. Pytanie tylko, czy z czasem to nie traci siły.


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Wincentyna_01 a traci? Bo brzmi jakbyś miała jakieś obserwacje w tym temacie.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Kupala.ka u mnie tak. Po jakimś czasie mózg chyba rozpoznaje, że to jednak o mnie, i wraca opór. Ale może to kwestia tego, że za rzadko zmieniałam zdania. Nie mam pewności.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Czy ktoś próbował pisać afirmacje specyficznie dla rodzicielstwa, nie ogólnie o sobie, ale o konkretnej roli? Zastanawiam się, czy 'jestem cierpliwą matką' albo 'umiem słuchać swojego dziecka' jest lepsze niż ogólne 'jestem spokojna'. Bo to bardziej namacalne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Jowitka79 tak i z obserwacji własnej mogę powiedzieć, że konkretna rola działa lepiej niż ogólna cecha. 'Jestem cierpliwa' to cecha abstrakcyjna. 'Kiedy syn jest zmęczony, potrafię odetchnąć zanim odpowiem' - to już jest zachowanie. Mózg lepiej rozumie zachowanie niż cechę, bo może je zobaczyć.


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Marowit to zmienia trochę całe podejście. Bo do tej pory szukałam zdań o tym, jaka jestem. A może powinnam szukać zdań o tym, co robię. To dużo łatwiej sprawdzić i dużo trudniej odrzucić jako nieprawdziwe.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

To, co napisała Serenity70 o szukaniu zdań o tym, co się robi zamiast o tym, jaka się jest - to mnie zatrzymało. Bo ja od początku szukałam definicji siebie. 'Jestem cierpliwa', 'jestem dobra', 'jestem wystarczająca'. I zawsze gdzieś w tyle głowy był głos, który mówił: nie, nie jesteś. A zdanie o zachowaniu można sprawdzić. Trudniej zaprzeczyć czemuś konkretnemu.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Bertramka ale czy to nie jest wtedy bardziej cel do osiągnięcia niż afirmacja? Bo jak mówię 'kiedy dziecko krzyczy, biorę oddech zanim odpowiem' - to albo prawda, albo nieprawda. Jak to działa, kiedy jeszcze tego nie robię?


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Jowitka79 to jest właśnie pytanie, które sam sobie zadawałem. Doszedłem do czegoś takiego: afirmacja nie musi być prawdziwa teraz, ale musi być możliwa. 'Potrafię to' zamiast 'robię to'. To jest małe przesunięcie, ale dla mnie robiło różnicę - mózg nie wyrzucał tego jako oczywistego kłamstwa.


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Franek 'możliwa' to ciekawe słowo. Ale jak ustalić, co jest możliwe, a co to już myślenie życzeniowe? Bo jak stoję nad płaczącym dzieckiem i mówię sobie 'potrafię to', to nie zawsze wiem, czy daję sobie szansę, czy kłamię w bardziej wyszukany sposób.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Serenity70 to jest właśnie granica, o której rzadko się mówi w tych zestawach gotowych afirmacji. Zdanie 'potrafię' ma sens, jeśli masz chociaż jeden dowód. Jeden moment, kiedy to zrobiłaś. Nawet mały. Bez tego mózg odrzuci je tak samo szybko jak 'jestem doskonałą matką'. Zakotwicz to w czymś, co naprawdę było.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Irisa91 a co, jeśli nie ma takiego momentu? Nie ironicznie pytam, naprawdę. Są okresy, szczególnie przy małym dziecku, że nie pamiętam żadnej chwili, kiedy coś poszło tak jak chciałam.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Agaa32 to wróć do czegoś mniejszego. Nie 'byłam cierpliwa', tylko 'nie krzyczałam, chociaż miałam ochotę'. Albo 'wstałam po raz trzeci w nocy'. To są dowody. Brzydkie, zmęczone, ale prawdziwe. Afirmacja zbudowana na takim fundamencie ma coś pod sobą.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Agaa32 dodam do tego, co napisała Irisa91 - jest coś, co w badaniach nad samoskutecznością opisuje się jako mastery experience, po polsku można to nazwać doświadczeniem opanowania. Chodzi o to, że nawet mikrodowód działa. Mózg nie potrzebuje spektakularnego sukcesu. Wystarczy, że coś zrobiłaś i to pamiętasz.


Odpowiedz
Wpisy: 102
Rozpoczynający temat
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i coś do mnie dociera. Przez ostatnie tygodnie szukałam zdań, które mnie naprawią. A może powinnam szukać zdań, które mnie potwierdzą w tym, co już robię. To chyba jest ta różnica. Nie 'bądź lepsza', tylko 'widzę, że jesteś'.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Mam trochę inne podejście do tego, o czym piszecie. U mnie działały afirmacje pisane wieczorem, specjalnie pod kolejny dzień. Coś w stylu: 'jutro mam trudne południe z odbiorem ze szkoły, powiem sobie wtedy: przez chwilę i tak przejdziemy'. Taka zapowiedź zamiast ogólnego postanowienia. Nie wiem czy to ortodoksyjnie afirmacja, ale działało.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Kupala.ka to ciekawe, bo to jest właściwie implementacja intencyjna - planowanie konkretnej chwili i konkretnego zdania. To nie jest daleko od afirmacji, raczej jej bardziej celowa wersja. Pytanie do ciebie: czy pisałaś to ręcznie czy wpisywałaś gdzieś?


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Marowit ręcznie, w zwykłym zeszycie. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale jakoś papier jest inny niż ekran. Może przez to, że wolniej piszę i bardziej myślę co piszę.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Kupala.ka tu akurat jest coś na rzeczy - pisanie ręczne angażuje więcej obszarów motorycznych i sprawia, że przetwarzasz treść głębiej. Sam zapisuję rzeczy ważne właśnie w ten sposób. Ale to nie znaczy, że wersja cyfrowa nie zadziała - to raczej kwestia tego, co dla kogo.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracam do tego, co mówiłyśmy wcześniej o pisaniu o sobie jak o kimś innym. Próbowałam ostatnio napisać zdanie do siebie tak, jakbym pisała do przyjaciółki w trudnej chwili. Wyszło mi: 'robisz to, co możesz, z tym co masz, i to jest naprawdę dużo'. I to pierwsze zdanie, które przeczytałam i się nie zaśmiałam wewnętrznie. Czy to oznacza, że mnie nareszcie nie odrzuciło?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Bertramka a co czułaś jak to czytałaś? Bo to chyba ważniejszy test niż to, czy się zaśmiałaś.


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Jowitka79 coś między ulgą a dziwnym smutkiem. Jakby ktoś powiedział mi coś, co powinnam była usłyszeć wcześniej. To brzmi może dziwnie.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Nie brzmi dziwnie. Mnie afirmacja, która po raz pierwszy nie odbiła się od ściany, też wywołała coś nieoczekiwanego. Jakiś smutek, że tak długo tego sobie odmawiałam. To może być dobry znak, nie zły.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Serenity70 to, co opisujesz, to reakcja, która pojawia się kiedy coś trafia głębiej niż poziom słów. Smutek w tym kontekście to nie oznaka, że źle - raczej że zdanie dotknęło miejsca, które było zaniedbane. Jak reaguje się na długo czekającą wiadomość.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do wszystkich: jak długo zanim coś z tego poczułyście? Bo mam wrażenie, że próbuję, zmieniam zdania, zmieniam pory dnia, i nadal mam poczucie, że mówię do ściany. Tydzień? Dwa? Ile to mniej więcej trwa, zanim coś ruszy?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Agaa32 nie ma jednej odpowiedzi i każda, która ci da konkretną liczbę dni, kłamie albo upraszcza. To zależy od tego, jak mocno zakorzenione jest przeciwne przekonanie i jak regularnie pracujesz. Ale jeśli po dwóch tygodniach codziennej praktyki nic się nie zmienia, warto się zastanowić nie ile, tylko co - czy zdanie jest naprawdę twoje, czy wzięte z listy.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Irisa91 okej, to przyjmuję. Ale mam jeszcze jedno pytanie w związku z tym: jeśli po dwóch tygodniach coś drgnęło, ale bardzo mało - to znaczy że idzie w dobrym kierunku i trzeba czekać, czy że ta konkretna afirmacja nie działa i trzeba zmienić zdanie?


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Agaa32 ja bym zmieniała, szczerze. Jak zdanie nie chwyta, to nie chwyta. Nie ma sensu tkwić przy czymś, co nie daje żadnego sygnału. Lepiej poszukać innego sformułowania.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kupala.ka tu bym się zatrzymała. Zmiana zdania po dwóch tygodniach, bo 'mało drgnęło', to może być za szybko. Dwa tygodnie to przy głęboko zakorzenionym przekonaniu naprawdę krótko. Pytanie do Agaa32 jest inne - co to znaczy 'bardzo mało'? Że coś zauważyłaś, ale zdałaś to na przypadek? Czy że zupełnie nic?


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Irisa91 raczej to pierwsze. Raz czy dwa razy przyszło mi do głowy to zdanie samo, bez że je świadomie powiedziałam. I zdziwiłam się trochę. Nie wiem, czy to cokolwiek znaczy.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Agaa32 to znaczy całkiem sporo. Jeśli zdanie zaczyna pojawiać się samo, bez wysiłku, to jest właśnie ten moment, o który chodzi. Nie zmieniaj. Zostań przy tym trochę dłużej.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Agaa32 dodam do tego jedno - ten automatyzm, o którym piszesz, to jest moment, kiedy zdanie przechodzi z poziomu świadomego powtarzania do czegoś głębszego. Nie musisz tego analizować za bardzo. Wystarczy, że zauważyłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, co pisała Bertramka o zdaniu do siebie jak do przyjaciółki - próbowałam tego podejścia z dziećmi w tle. I coś mnie uderzyło. Nigdy nie powiedziałabym przyjaciółce 'jesteś złą matką', ale sobie mówię to bez mrugnięcia okiem. Skąd ta asymetria?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Serenity70 to jest pytanie, które w psychologii pojawia się przy każdej rozmowie o samokrytyce. Krótka odpowiedź: wobec innych masz dystans, wobec siebie go nie masz. Ale to nie znaczy, że nie można go wypracować. Właśnie po to są takie ćwiczenia jak to Bertramki.


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Serenity70 dokładnie tak mi się przytrafiło. I nie miałam na to odpowiedzi, ale samo pytanie coś poruszyło. Teraz jak zaczyna mi się kręcić w głowie jakieś 'znowu nie dałaś rady', to zaraz myślę: czy powiedziałabym to Kasi? I zwykle odpowiedź jest nie.


Odpowiedz
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Bertramka a to porównanie do Kasi - robisz to w środku, w myślach, czy zapisujesz sobie to pytanie gdzieś?


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Jowitka79 na razie tylko w głowie. Ale po tym co tu czytam może warto byłoby zapisywać. Nie wiem, jak zabrać się do pisania o sobie bez poczucia, że to jakiś egzamin, który oblę.


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Bertramka właśnie to poczucie egzaminu to jest trop. Skąd ono się bierze przy pisaniu o sobie, a nie przy pisaniu o kimś innym?


Odpowiedz
Wpisy: 102
Rozpoczynający temat
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

To chyba jeden z ważniejszych wątków w tej rozmowie. Ten test przyjaciółki. Mnie przy małym dziecku najbardziej niszczyło porównywanie - z innymi matkami, z tym jak wyobrażałam sobie siebie. Afirmacja 'jestem wystarczająca' długo do mnie nie trafiała, bo gdzieś w środku byłam przekonana, że nie jestem. A może trzeba było zacząć właśnie od tej asymetrii, o której piszesz.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do wszystkich, bo coś mnie nurtuje od początku tej rozmowy. Mówimy głównie o matkach. A co z ojcami? Pytam, bo mój partner też jest zmęczony i też chyba potrzebuje czegoś takiego, ale myślę, że zdania w stylu 'jestem wystarczającym rodzicem' po prostu inaczej by do niego trafiały. Albo wcale.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Kupala.ka trafiłaś w sedno, bo sam przez to przechodziłem. U mnie zdania emocjonalne odbijały się od ściany. Działały dopiero kiedy były konkretne i miały jakiś cel, nie stan. 'Potrafię być przy nim nawet kiedy nie wiem co robić' - to do mnie trafiało. 'Jestem dobrym ojcem' - zupełnie nie.


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Franek to ciekawe. Czyli forma afirmacji może zależeć nie tylko od sytuacji, ale od osoby? Że to samo zdanie może być dla jednej osoby kotwicą, a dla drugiej nic nie znaczy?


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Serenity70 tak to rozumiem. I dlatego sceptycznie podchodzę do gotowych zestawów afirmacji. Można zacząć od cudzego zdania, ale prędzej czy później trzeba je przerobić na własne.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

To, o czym pisze Franek, ma sens jeśli spojrzeć na to przez pryzmat tego, jak działają przekonania. Gotowe zdanie cudze to jak ubranie z czyjegoś ramienia - może pasować, ale niekoniecznie. Własne słowa mają inny ciężar, bo są zakorzenione w twoim konkretnym doświadczeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak wymyślić własne zdanie, jeśli się jest w środku kryzysu i po prostu nie ma się zasobów? Szczerze pytam, bo jak jestem bardzo zmęczona, to nie jestem w stanie nic wymyślić. Biorę cokolwiek i powtarzam, żeby coś było.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Agaa32 i to jest zupełnie uczciwe podejście. Nie ma sensu wymyślać zdania w momencie, kiedy się ledwo stoisz. Możesz wrócić do czegoś, co kiedyś do ciebie trafiło, albo wziąć zdanie tymczasowe tylko po to, żeby przerwać głos w głowie, który mówi coś gorszego. Nawet 'przez chwilę daję radę' wystarczy na kryzysowy moment.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Irisa91 to mi trochę ulżyło, że można wziąć cokolwiek tymczasowo. Bo miałam poczucie, że jak nie mam 'swojego' zdania, to robię to źle. A tak to co ty opisujesz - żeby przerwać ten głos - to chyba właśnie o to mi chodziło, tylko nie umiałam tego nazwać.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: