Forum

Asystent AI
Afirmacje a starość...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a starość - czy można pracować na akceptacją przemijania?

Strona 1 / 4

Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy afirmacje mogą w ogóle pomóc w zaakceptowaniu starości. Nie mówię o byciu 'wiecznie młodą duchem' - to mi trąci zaprzeczeniem, nie akceptacją. Chodzi mi raczej o coś głębszego: czy regularne pracowanie z afirmacjami może zmienić sposób, w jaki czujemy się z przemijaniem, z ciałem które się zmienia, z tym że pewne rzeczy już za nami? Sama widzę u siebie i u bliskich, że to nie jest prosta sprawa. Można sobie mówić 'akceptuję swój wiek' sto razy dziennie i nadal patrzeć w lustro z niechęcią. Czy ktoś ma jakieś realne doświadczenia z tym tematem?


Odpowiedz
269 odpowiedzi
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest ciekawe pytanie, bo ja właśnie przeszłam przez coś podobnego z moją mamą. Ona ma 68 lat i przez chwilę próbowała afirmacji z jakiejś książki, ale szybko rzuciła, bo - jak mówiła - 'to głupie, powtarzam słowa w które nie wierzę'. I tu jest chyba sedno problemu. Czy afirmacja w ogóle działa, jeśli nie ma żadnego podłoża emocjonalnego? Bo samo recytowanie zdań o akceptacji nie wydaje mi się wystarczające.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Begonia To jest właśnie to, z czym się borykam. Sama pracuję z afirmacjami od lat i wiem, że bez emocjonalnego zakorzenienia to faktycznie tylko słowa. Ale pytanie jest takie: jak to zakorzenić, skoro emocjonalnie czujemy opór wobec tematu? Starość, przemijanie - to nie są tematy, przy których łatwo poczuć ciepło i zgodę. Może właśnie dlatego trzeba zacząć od czegoś mniejszego, nie od 'kocham swoją starość', ale od 'moje ciało pamięta wszystko, przez co przeszłam'?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Moja babcia nigdy nie słyszała o afirmacjach, a miała do starości podejście, które dziś określiłabym jako bardzo zdrowe. Mówiła, że każdy etap życia ma swój smak i nie ma co żałować poprzedniego. Zastanawiam się, czy to było coś co wypracowała sama, jakaś naturalna filozofia, czy raczej coś co przekazała jej jej własna rodzina, środowisko. Bo może afirmacje to tylko uświadomiona, nazwana wersja czegoś co wcześniej przekazywano inaczej - przez opowieści, przez wzorce starszych?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja to przeżyłam na własnej skórze. Skończyłam 61 lat i przez jakiś czas próbowałam różnych afirmacji o akceptacji. Żadna gotowa formułka nie działała. To co pomogło, to gdy zaczęłam pisać własne zdania, bardzo konkretne, oparte na moim życiu. Nie 'jestem piękna w każdym wieku', tylko coś w stylu 'moje ręce zrobiły wiele dobrego'. To drugie mogłam poczuć. Pierwsze brzmiało jak reklama kremu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Wandka_61 O, to jest coś, czego szukałam. Właśnie próbuję coś z afirmacjami i te gotowe zestawy z internetu mnie nie przekonują. Jak to wyglądało u ciebie w praktyce - pisałaś je rano, wieczorem? I czy pisałaś, czy mówiłaś na głos?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Teodorka Pisałam, bo dla mnie zapis ma inną wagę niż mówienie. Rano, zanim jeszcze zajrzałam w telefon. Nie codziennie, bo to też stres jak się pominie dzień - a o stres tu akurat nie chodzi. Czasem wieczorem, jeśli coś mnie tego dnia dotknęło. Ważne żeby zdania były prawdziwe, bo fałszywa afirmacja to nie afirmacja, to życzenie. A życzenia i afirmacje to różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Trochę z boku, bo nie znam się na tym szczególnie, ale mam pytanie do całej dyskusji. Wy mówicie o akceptacji starości - ale czy to nie jest tak, że sama akceptacja jest celem niemożliwym do pełnego osiągnięcia? Znaczy, czy ktoś kiedyś w pełni zaakceptował przemijanie, czy raczej po prostu nauczył się z tym żyć bez ciągłego buntu? Bo to by zmieniało to, czego w ogóle oczekujemy od afirmacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Gerwazy73 To bardzo dobre rozróżnienie i myślę, że masz rację. Pełna akceptacja może być stanem, do którego dążymy, ale rzadko kiedy jest czymś trwałym. Może afirmacje nie mają nam zapewnić pełnej akceptacji, ale budować coraz mniejszy opór. Stopniowo, nie jednorazowo.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie czytam tę dyskusję i mam takie pytanie - czy te afirmacje o starości powinny być sformułowane w czasie teraźniejszym, tak jak to się często mówi o afirmacjach w ogóle? Bo jak ktoś ma 70 lat i mówi 'czuję się świetnie w swoim ciele', a bolą go stawy, to czy to nie jest zwykłe okłamywanie siebie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Szamanka To jest właśnie pułapka, przed którą przestrzegają osoby pracujące poważnie z afirmacjami. Czas teraźniejszy w stylu 'jestem zdrowy i silny' przy poważnych dolegliwościach może generować dysonans, a nie spokój. Lepiej działają zdania, które opisują kierunek lub stosunek do sytuacji, nie zaprzeczają jej. 'Traktuję swoje ciało z łagodnością' jest prawdziwe nawet wtedy, gdy coś boli.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Begonia Dziękuję za to wyjaśnienie, bo właśnie tego nie rozumiałam. Zawsze myślałam, że afirmacja musi być o stanie idealnym, a tu okazuje się, że może być o sposobie podejścia. To zmienia bardzo dużo w moim myśleniu o tym temacie.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dodam coś z innej strony. Pracowałem przez jakiś czas z osobami starszymi przy warsztatach medytacyjnych i tam wyszło coś, o czym tu nie ma wzmianki - problem z samym słowem 'starość'. Część osób nie mogła pracować z afirmacją zawierającą słowo 'stara' czy 'wiek', bo samo słowo wywoływało opór silniejszy niż cokolwiek innego. Trzeba było szukać innych sformułowań, które omijają ten opór, a mówią o tym samym. Na przykład 'etap życia' zamiast 'starość', albo w ogóle odejście od kategorii wiekowych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Jarek83 To jest naprawdę ważna obserwacja. Czy w tych warsztatach pojawiało się też coś z odniesieniem do mądrości, doświadczenia - czy to działało lepiej jako zakotwiczenie afirmacji, niż sam wiek?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Goplana Tak, i to działa, ale z zastrzeżeniem. Mądrość i doświadczenie to kategorie, które wiele starszych osób odczuwa jako prawdziwe, więc afirmacja się zakorzeniona. Ale uwaga - niektóre osoby odrzucają takie sformułowania jako 'pocieszanie'. Słyszałem coś w stylu: 'nie chcę być mądra, chcę być sprawna'. I to trzeba uszanować. Afirmacja musi dotykać tego, co dla danej osoby jest rzeczywiście ważne, a nie tego, co nam wydaje się że powinno być ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam to wszystko i zastanawiam się, czy ktoś pracował z afirmacjami nie w kontekście własnej starości, ale w kontekście patrzenia na starzenie się kogoś bliskiego? Bo to jest inny rodzaj konfrontacji z przemijaniem i też jest trudny. Może nawet trudniejszy, bo nie ma się wpływu na to, co się dzieje z drugą osobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Bluszczyk To jest inny temat i rozumiem skąd pytanie, ale myślę że to zasługuje na osobny wątek - bo dynamika jest naprawdę różna. Tu jest pytanie o pracę z własnym postrzeganiem siebie. Choć oczywiście jedno z drugim bywa powiązane.


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wróćmy jeszcze na chwilę do początku - padło tu pytanie, czy afirmacje w ogóle mogą pomóc przy temacie przemijania. Myślę że tak, ale pod warunkiem, że nie próbujemy za ich pomocą zagłuszyć tego, co czujemy, tylko zbudować inne podejście. To nie jest terapia i nie zastępuje przepracowania trudnych emocji. Ale może być czymś, co daje kierunek. Pytanie do tych, którzy mają doświadczenie - jak długo pracowaliście, zanim coś poczuliście?


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie przy innych tematach efekt przychodził po kilku tygodniach, ale to były sprawy mniej obciążone emocjonalnie. Przy czymś takim jak przemijanie podejrzewam że to dłuższy proces i trudno go mierzyć w tygodniach. Ciekawe co myśli Jarek83, skoro ma doświadczenie z warsztatami.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@elina87)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z innej strony - czy te afirmacje o starości to coś, co można zacząć ćwiczyć wcześniej, jako swoiskie przygotowanie? Znaczy, czy ma sens pracować z tym tematem w wieku 38 lat, zanim starość jest jeszcze realna? Czy raczej to coś, co dotyczy tylko osób, które już są w tym etapie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Elina87 To dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia - praca z tematem przemijania wcześniej ma sens, ale tylko jeśli jest zakorzeniona w czymś realnym. W wieku 38 lat możesz zacząć od obserwowania, jak reagujesz na zmiany w ciele, na upływ czasu w skali roku, na starzenie się rodziców. To są realne punkty zaczepienia. Afirmacja bez kontaktu z doświadczeniem to ćwiczenie czysto intelektualne i rzadko cokolwiek zmienia.


Odpowiedz
(@elina87)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Jarek83 Czyli rozumiem, że punktem wyjścia powinna być jakaś konkretna sytuacja, a nie temat abstrakcyjnie? Bo ja właśnie tak to czuję - że jak próbuję myśleć o starości, to mi się to nie klei, bo to dla mnie odległe. Ale np. śmierć babci rok temu - to już jest coś, co mnie naprawdę ruszyło. Czy od takiego miejsca można zacząć?


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co opisuje Elina87 brzmi jak naturalne wejście w temat - przez kogoś bliskiego, a nie przez abstrakcję. I myślę, że to jest uczciwy punkt startowy. Afirmacje, które próbujemy budować 'na zapas', bez żadnego emocjonalnego haczyka, zazwyczaj ślizgają się po powierzchni. Żałoba po bliskiej osobie to jedna z bardziej szczerych konfrontacji z przemijaniem, jakie mamy.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zgadzam się, ale chciałam dopytać - czy w takim przypadku nie ma ryzyka, że afirmacja będzie próbować zamknąć żałobę za wcześnie? Mam na myśli sytuację, kiedy ktoś zaczyna mówić 'przyjmuję przemijanie z pokojem' w środku procesu żałoby. Czy to nie blokuje czegoś, co powinno się przepracować inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Begonia To jest realne ryzyko. Widziałem to w praktyce - afirmacja użyta jako skrót do spokoju, który jeszcze nie jest możliwy. Efekt jest odwrotny od zamierzonego, bo umysł wie, że to nieprawda, i zaczyna się bronić. Dlatego przy świeżej stracie wolę najpierw pytać co czujesz, a nie co chciałbyś czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mogę się tu odezwać z własnego doświadczenia. Kiedy zaczynałam pracę z afirmacjami o starości, też próbowałam za szybko. Mówiłam sobie zdania, które były za dużym skokiem od tego, gdzie naprawdę byłam. Nie działało. Dopiero kiedy zaczęłam od miejsca, w którym faktycznie jestem - z konkretnym bólem, z konkretnym lękiem - i pisałam o tym zdania opisujące proces, nie stan, coś się ruszyło. Ale to zajęło tygodnie, nie dni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Wandka_61 Mam podobne odczucie z czymś zupełnie innym - próbowałam afirmacji przy lęku o zdrowie i też byłam za daleko od miejsca, w którym faktycznie stałam. To zdanie 'jestem zdrowa i spokojna' przy każdym bólu w klatce piersiowej brzmiało dla mnie jak kłamstwo. Ale jak zmieniłam na 'pozwalam sobie zatrzymać się przy tym lęku' - to jakoś miało sens. Czy to jest ten kierunek, o którym mówisz?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Teodorka Tak, dokładnie o to mi chodziło. Nie wiem jak to się technicznie nazywa, ale czuję że w tym jest różnica między afirmacją, która coś zamyka, a taką która coś otwiera. Ta twoja o lęku brzmi jak zaproszenie, a nie jak zamknięcie drzwi.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Słucham tej rozmowy i przypominam sobie babcię, o której pisałam wcześniej. Ona nie miała żadnej techniki, a jednak jej stosunek do starzenia się był spokojny. Zastanawiam się, czy to nie jest tak, że afirmacje próbują odtworzyć coś, co kiedyś przychodziło naturalnie - z tradycji, z wiary, z rytmu życia. Może te kobiety, które nie buntowały się przeciwko starości, miały swoje 'afirmacje' wplecione w modlitwy, przysłowia, codzienne gesty?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Goplana A jak to się ma do dzisiejszych ludzi, którzy nie mają tej tradycji, nie modlą się, nie znają tych przysłów? Czy afirmacje to coś w rodzaju substytutu dla tych, którzy żyją poza takim kontekstem? Pytam serio, bo sama jestem właśnie taką osobą - nie mam ani wiary, ani tradycji, a coraz mocniej czuję, że czegoś mi brakuje do zmierzenia się z tymi tematami.


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Szamanka To jest pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi, ale jest ważne. Afirmacje mogą być takim substytutem, ale mogą też być czymś własnym, jeśli się je zbuduje z prawdziwego miejsca. Problem z substytutem jest taki, że brakuje mu zakorzenienia we wspólnocie, w przekazie. Sama afirmacja, powtarzana w samotności, nie ma tej samej mocy co coś, co słyszałaś od babci i matki. Ale to nie znaczy, że nie działa - działa, tylko wymaga więcej świadomej pracy.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Szamanka Mam podobną lukę i też ją czuję. Moja babcia żyła w świecie, gdzie wszystko miało swoje miejsce - wiosna, starość, śmierć. My żyjemy w świecie, który stara się udawać, że starości i śmierci nie ma. Może dlatego tak trudno nam zbudować spokój wobec tego bez jakiejś pracy własnej.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do pytania, które zadałem wcześniej - o to czy pełna akceptacja jest w ogóle możliwa. Czytam tę rozmowę i zaczynam myśleć, że może cel w ogóle nie powinien być sformułowany jako 'akceptacja', bo to słowo zakłada jakiś stan końcowy. Może chodzi raczej o coś, co trwa, o jakiś ciągły proces. Ale wtedy jak ocenić, czy afirmacje w ogóle pomagają, skoro nie ma punktu, do którego się dochodzi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Gerwazy73 Dobre pytanie i sam je sobie zadawałem. Myślę że ocena idzie inaczej - nie 'czy doszedłem do akceptacji', tylko 'czy mój opór jest mniejszy niż był'. To jest mierzalne w odczuciach, nawet jeśli nie w liczbach. Kiedy temat przestaje wywoływać panikę, a zaczyna wywoływać refleksję - coś się zmieniło.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Jarek83 Dziękuję za to ujęcie, bo naprawdę pomaga mi to zrozumieć. Myślałam o tym przez cały czas i właśnie ten punkt z paniką versus refleksją jest dla mnie konkretny. Czuję że jestem gdzieś pomiędzy i może to jest już jakiś ruch.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

A mam pytanie trochę praktyczne - czy te afirmacje przy temacie starości mają sens pisane w dzienniku, czy raczej mówione? Bo czytałam że przy trudnych emocjach pisanie angażuje inaczej niż mówienie i zastanawiam się, czy tu akurat to ma znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Bluszczyk U mnie działa pisanie, ale to nie znaczy, że u każdego tak jest. Pisanie daje mi czas. Kiedy mówię na głos, tempo jest za duże i często mówię coś, zanim zdążę to poczuć. Przy piśmie siedzę przy zdaniu dłużej. Ale słyszałam od innych, że mówienie głosem ma tę zaletę, że jest bardziej fizyczne, bardziej w ciele. Może warto spróbować obu i zobaczyć, które bardziej trafia.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w tę rozmowę z trochę innego miejsca. Mam wrażenie, że cały wątek krąży wokół afirmacji jako techniki do pracy z lękiem przed starością. Ale nikt nie powiedział wprost: czy afirmacje w ogóle dotykają tej warstwy, czy raczej pracują na poziomie przekonań, a lęk egzystencjalny siedzi głębiej? Bo ja nie jestem przekonana, że afirmacja, nawet dobrze skonstruowana, dotrze do miejsca, gdzie mieszka strach przed nieistnieniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Cosmia To jest zarzut, który rozumiem. I nie powiem, że go nie słyszę. Afirmacje nie są odpowiedzią na wszystko i nie zastąpią głębszej pracy, jeśli kogoś dusi lęk egzystencjalny w poważnym sensie. Ale myślę, że mogą zmieniać warunki, w których się z tym lękiem stykamy. Nie usuwają go, ale mogą sprawić, że nie paraliżuje każdego poranka. To mała zmiana, ale czasem wystarczająca, żeby w ogóle zacząć inne procesy.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Okej, to mnie trochę przekonuje. Czyli raczej jako wejście, nie jako główna praca. To ma sens. Mam jeszcze pytanie - bo wcześniej Begonia pisała o zdaniach opisujących kierunek, a nie stan. Czy to jest coś, co stosujesz z ludźmi regularnie, czy raczej wypracowujesz indywidualnie za każdym razem?


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Helenka, rozumiem to co piszesz o warunkach, w których się z tym mierzy. Ale mam konkretne pytanie: te zdania opisujące kierunek, o których mówiła Begonia - czy to twój pomysł, czy gdzieś to wyczytałaś? Bo zastanawiam się, czy ma to jakieś zakorzenienie w jakiejś konkretnej tradycji pracy z językiem, czy to raczej intuicja wypracowana w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To nie jest mój pomysł w sensie autorskim. Trafiłam na to w kontekście pracy z przekonaniami - tam mówi się o tzw. mostkach poznawczych, czyli zdaniach, które są wystarczająco blisko prawdy, żeby umysł je przyjął, ale wystarczająco daleko, żeby coś przesuwały. Nie pamiętam gdzie dokładnie to przeczytałam, ale zasada jest prosta: jeśli zdanie wywołuje natychmiastowy sprzeciw wewnętrzny, jest za duże. Jeśli nie wywołuje żadnej reakcji, jest za małe.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mostki poznawcze - to jest dobre określenie na to, co próbowałam powiedzieć. Mam pytanie do Cosmii, bo mnie jej wątek też zaczepił: mówisz, że afirmacje pracują na poziomie przekonań, a lęk egzystencjalny jest głębiej. Ale czy te warstwy są naprawdę tak szczelnie oddzielone? Bo miałam sytuacje, kiedy zmiana na poziomie przekonania pociągała za sobą coś, czego bym się nie spodziewała głębiej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Begonia Nie powiedziałam, że są szczelnie oddzielone. Powiedziałam, że nie wiem czy afirmacje tam docierają. To jest dla mnie otwarte pytanie, nie twierdzenie. A co miałaś na myśli mówiąc, że coś pociągnęło głębiej? Chcę zrozumieć czy mówisz o emocji, o obrazie, o czymś fizycznym?


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Cosmia Trudno to opisać precyzyjnie. Pracowałam z przekonaniem o tym, że moje ciało mi nie sprzyja - to nie był temat starości bezpośrednio, ale pokrewny. I w pewnym momencie, kiedy zdanie przestało wywoływać sprzeciw, pojawiło się coś co bym nazwała żałobą. Nie zaplanowaną, nie wywołaną intencjonalnie. Po prostu przyszła. Nie wiem czy to było głębiej, ale na pewno było gdzie indziej niż myśl.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten fragment o żałobie która przyszła sama i mam pytanie może naiwne - czy to było wtedy dobre, że przyszła? Pytam, bo wyobrażam sobie, że ktoś pracuje z afirmacjami właśnie po to, żeby się lepiej czuć, a tu pojawia się smutek. To trochę odwrotny efekt od zamierzonego.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Gerwazy73 To nie jest naiwne pytanie. Żałoba, która pojawia się w trakcie takiej pracy, często oznacza że coś się ruszyło, a nie że coś poszło źle. Problem jest wtedy, kiedy ktoś nie ma kontekstu do rozumienia tego, co się pojawia, i interpretuje to jako porażkę albo znak, że technika 'nie działa'. Dlatego warto mieć jakieś oparcie - w osobie, w praktyce, w czymkolwiek - zanim się wchodzi głębiej.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Jarek83 Dobrze, ale skąd wiadomo, że to jest 'ruszyło się coś ważnego', a nie po prostu wywołało się stan, który nie jest pomocny? Nie mam jak tego ocenić sam, bo nie mam doświadczenia w takiej pracy.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Gerwazy73 Nie ma prostego kryterium. Ale jest jedno robocze: jeśli po takiej fali jest ulga albo lekkość, nawet mała, to zwykle dobry znak. Jeśli jest tylko cięższość i nie ma żadnego prześwitu, warto się zatrzymać. To nie jest diagnostyka, ale daje jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Jarek83 Dziękuję za to co napisałeś o oparciu, bo właśnie o to się boję przy samodzielnej pracy. Nie mam nikogo, z kim mogłabym to przepracować na żywo, i czasem myślę, że może lepiej nie zaczynać czegoś, czego nie wiem jak skończyć.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Ilonka_57 Rozumiem ten lęk, sama go miałam. Ale mam wrażenie, że samodzielna praca nie oznacza, że wchodzisz w to bez żadnego zabezpieczenia. Dziennik jest jakimś rodzajem oparcia - możesz wrócić do tego co pisałaś, zobaczyć czy coś się zmieniło. To nie jest to samo co osoba, ale nie jest też nic.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Wandka_61 To co mówisz o dzienniku mnie uspokaja trochę. Czy ty zaczęłaś od razu od trudnych tematów, czy najpierw pracowałaś z czymś łatwiejszym? Bo zastanawiam się, czy nie powinnam najpierw poćwiczyć afirmacji na czymś mniej ładującym emocjonalnie, zanim dojdę do starości i przemijania.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Bluszczyk Zaczęłam od trudnego i tego nie polecam. Nie dlatego, że się coś złego stało, ale dlatego, że nie umiałam wtedy ocenić czy coś działa, bo nie miałam do czego się odnieść. Teraz myślę, że lepiej najpierw zobaczyć jak ten mechanizm w ogóle działa na sobie, zanim się go przyłoży do czegoś, co naprawdę boli.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego i mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś z was pracował z afirmacjami o przemijaniu razem z kimś bliskim, kto też się starzeje? Mam na myśli nie terapię, ale właśnie taką rozmowę, wspólne szukanie. Bo wydaje mi się, że przy tym temacie samotność utrudnia, a nie tylko brak techniki.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Teodorka To jest trop, który mnie bardzo trafia. Moja mama jest w wieku, kiedy te pytania są już bardzo konkretne, i rozmawiamy o tym, ale nie w kontekście afirmacji. Raczej tak jak pisałam o babci - opowiadamy sobie jak to widziały starsze pokolenia. Nie wiem czy to jest praca z afirmacjami, ale ma podobny efekt. Coś się układa.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Goplana Myślę, że to może być nawet głębsze niż technika, bo jest zakorzenione w relacji. Afirmacja powiedziana do kogoś bliskiego albo razem z nim ma pewnie inną wagę niż powiedziana do siebie przed lustrem. Czy twoja mama też to czuje, że ta rozmowa coś zmienia?


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Teodorka Nie pytałam jej wprost, ale widzę że wraca do tych rozmów sama. Inicjuje je. To chyba znaczy, że coś jej to daje. Choć ona nie nazywa tego w żaden sposób - po prostu siedzimy i rozmawiamy o tym, jak to było, jak to jest, co się zmienia. Nie ma w tym żadnego systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten wątek z Goplaną i jej mamą mnie czymś zaczepił. Sama nie mam nikogo takiego w rodzinie - wszyscy unikają rozmów o starości jak ognia. Zastanawiam się, czy to jest coś, co można zbudować z kimś spoza rodziny, albo czy taka rozmowa ma inną jakość tylko wtedy, kiedy jest to ktoś bliski.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Szamanka Myślę, że bliskość relacji zmienia to, ale nie wyklucza innych form. Rozmowa z kimś, kto jest na podobnym etapie życia i ma podobne pytania, może dać coś innego niż rozmowa z rodziną - bez historii, bez ról, które zawsze między bliskimi są. Czasem właśnie obcy człowiek, który naprawdę słucha, otwiera coś, czego rodzina nie może.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi chodziło kiedy pisałam o braku oparcia - nie tyle o technikę, co o kogoś do rozmowy. I teraz myślę, że może ten wątek sam w sobie jest czymś w tym rodzaju. Piszemy tu o przemijaniu, starości, lęku i nikt nikogo nie zbywa. To nie jest mało.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy do tego co napisała Ilonka_57 o wątku jako formie oparcia, bo mnie to uderzyło. Piszemy tu o starości i przemijaniu i nikt nie mówi 'no tak, wszyscy umrzemy, trudno'. Jest jakaś uważność w tej rozmowie, której nie spodziewałem się na forum. Ale mam pytanie bardziej praktyczne - czy samo pisanie o tym, czego się boimy, już coś zmienia? Bez żadnej techniki, bez afirmacji, tylko samo nazywanie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Gerwazy73 Samo nazwanie zmienia, tak. Jest na to sporo badań z obszaru psychologii narracyjnej, Pennebaker to opisywał dość dokładnie. Ale nie zmieniałbym tego w regułę - niektórym osobom samo nazywanie przynosi ulgę, innym dokłada ciężaru, bo myśl zostaje utrwalona zanim człowiek jest gotowy się z nią zmierzyć. Zależy od momentu.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Jarek83 A jak to się ma do afirmacji przy starości konkretnie? Bo afirmacja to jednak krok dalej niż samo nazwanie - to też kierunek, w jakim chcesz pójść po nazwaniu. Mam wrażenie, że w tym temacie ludzie często zatrzymują się na etapie nazywania i nie wiedzą co z tym zrobić. Albo od razu skaczą do 'jestem spokojna wobec przemijania' bez przejścia przez środek.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Begonia Dokładnie to mnie tu od początku niepokoi. Afirmacja jako skok ponad trudność zamiast przejście przez nią. Przy starości to jest szczególnie ryzykowne, bo to nie jest lęk przed czymś abstrakcyjnym - to jest coś, co ciało już zaczyna pokazywać. I powiedzieć sobie 'akceptuję przemijanie' kiedy kolano boli i wzrok siada, to może być po prostu nieszczere zdanie wypowiadane na głos.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Cosmia Ale to chyba zależy od tego, jak rozumiesz 'afirmację'. Jeśli to ma być coś, w co wierzysz w stu procentach od razu, to masz rację, że przy starości to często nie zadziała. Ale ja pracowałam z afirmacjami raczej jako z pytaniem niż twierdzeniem. 'Czy mogę dziś znaleźć jeden powód, żeby nie walczyć z tym, co jest?' - i to jest jakoś bardziej uczciwe wobec siebie.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Wandka_61 O, to jest coś. Afirmacja jako pytanie, nie jako deklaracja. Czy to nadal jest afirmacja? Pytam serio, nie podważam - po prostu nie wiedziałam, że tak można.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: