Forum

Asystent AI
Afirmacje dla rodzi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla rodziców - wspieranie siebie w macierzyństwie i ojcostwie

Strona 1 / 3

Wpisy: 102
Rozpoczynający temat
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że na tym forum jest mnóstwo wątków o afirmacjach na miłość, pieniądze, zdrowie... a zupełnie brakuje czegoś dla rodziców. Odkąd urodziłam drugiego, czuję się jak zombie i kompletnie zapomniałam o sobie. Zaczęłam szukać afirmacji, które w ogóle trafiają w to, co czuję jako mama, ale większość brzmi jak z jakiejś korporacyjnej ulotki: 'jestem silna, jestem spokojna, jestem doskonała'. Serio? Kiedy dziecko ryczy trzecią godzinę z rzędu, to żadna afirmacja nie przeżyje zderzenia z rzeczywistością. Może ktoś z was pracuje albo pracował z afirmacjami właśnie pod kątem rodzicielstwa? Nie chodzi mi o ogólne 'kocham siebie', tylko o coś, co naprawdę dociera do tych trudnych momentów.


Odpowiedz
198 odpowiedzi
Wpisy: 146
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Znam to doskonale. Sama mam trójkę i przez lata szukałam czegoś, co nie brzmi jak pusta mantry. Myślę, że problem z tymi gotowymi afirmacjami jest taki, że są pisane dla kogoś, kto już jest w miarę stabilny emocjonalnie. A rodzic z małymi dziećmi często nie jest. Jak jesteś po nieprzespanej nocy i mówisz sobie 'jestem spokojna i pełna energii', mózg po prostu odrzuca to jako fałsz. Numerologicznie patrząc, to co robimy z afirmacjami to próba zmiany wibracji osobistej. Ale wibracja nie zmienia się przez zaprzeczenie temu, co jest. Lepiej zacząć od czegoś, co jest przynajmniej w połowie prawdą, np. 'robię co mogę w tej chwili' zamiast 'robię wszystko perfekcyjnie'. Czy próbowałaś budować afirmacje od stanu aktualnego, a nie od idealnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Marowit no właśnie to 'robię co mogę w tej chwili' jakoś do mnie trafia. Ale mam wątpliwość - czy to nie jest za słabe? Tzn. czy afirmacja, która nie jest mocnym, pozytywnym stwierdzeniem, w ogóle działa? Gdzieś czytałam, że musi być sformułowana w czasie teraźniejszym i pozytywnie, bez osłabiania. A 'robię co mogę' brzmi dla mnie trochę jak rezygnacja.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

To jest dobre pytanie i sama się nad tym kiedyś zastanawiałam. Z moich obserwacji - prowadziłam przez jakiś czas notatki z praktyki - wychodzi na to, że afirmacje, które są zbyt odległe od aktualnego stanu, rzeczywiście generują coś w rodzaju wewnętrznego oporu. Mózg to czuje jako niespójność. Natomiast te 'miękkie', zakorzenione w tym co teraz, dają często lepsze efekty na dłuższą metę. Pytanie do Marowit: czy ty budowałaś swoje afirmacje rodzicielskie od konkretnych sytuacji, czy bardziej ogólnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Wincentyna_01 konkretne sytuacje dawały mi lepszy punkt startowy. Na przykład, kiedy czułam się winna, że krzyknęłam na dziecko, nie mówiłam sobie 'jestem cierpliwą mamą'. Zamiast tego 'uczę się każdego dnia i to jest w porządku'. Albo 'moje dzieci potrzebują mnie prawdziwej, nie idealnej'. To drugie zrobiło mi chyba największą różnicę. Co do Strzybozka66 i kwestii 'siły' afirmacji - to jest popularny mit, że musi być superpozytywna. Ważniejsze jest to, żeby ciało nie walczyło z umysłem przy wypowiadaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@frania)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak w ogóle wiadomo, że afirmacja 'trafia'? Bo ja próbowałam kilka razy powtarzać różne zdania i nic nie czułam. Czy to znaczy, że źle robię, czy może po prostu te konkretne afirmacje nie były dla mnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Frania to uczucie przy afirmacji - trudno je opisać precyzyjnie, ale dla mnie wyglądało to tak, że gdy trafiałam na właściwe zdanie, była jakaś mała odpowiedź gdzieś w środku. Nie euforia, raczej takie 'tak, to jest prawdziwe'. Odróżniam to od zdania, na które reaguję wewnętrznym 'no, może, ale...'. Myślę, że jeśli coś nie wywołuje absolutnie żadnej reakcji, to faktycznie może nie być dopasowane. Albo moment jest zły. Ale to wymaga trochę czasu obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja bym dodała jeszcze coś do tej rozmowy o formie afirmacji - czy pora dnia ma znaczenie? Słyszałam, że rano po przebudzeniu umysł jest bardziej podatny i afirmacje lepiej wtedy działają. Ale dla rodziców małych dzieci poranek to często totalne tornado. Zastanawiam się, czy nie lepiej robić to np. późnym wieczorem, kiedy dzieci już śpią i można się skupić. Co o tym myślicie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Bertramka właśnie to mnie interesuje, bo o poranku jestem w trybie przetrwania. Budzę się, zanim się pozbierام, już słyszę 'mamo!' z drugiego pokoju. Wieczór to u mnie jedyne 20-30 minut dla siebie. Próbowałam wtedy, ale byłam tak zmęczona, że ledwo myślałam. Może to kwestia tego, żeby nie robić afirmacji jako kolejnego zadania do odhaczenia, tylko jakoś inaczej je wpasować w dzień?


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Mogę się tu wtrącić z innej strony. Afirmacje dla rodziców muszą uwzględniać to, że rodzicielstwo to praca energetyczna. Kiedy oddajemy energię dzieciom przez cały dzień, musimy ją skądś uzupełniać. Afirmacje świetnie się do tego nadają, ale polecałabym łączyć je z pracą z czakrą serca i Manipurą, bo te dwie czakry u rodziców są najczęściej przeciążone. Rano, zanim wstaniesz, połóż rękę na sercu i powiedz sobie afirmację. To dosłownie sekunda, a zakotwicza cię energetycznie na dzień.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kupala.ka chwileczkę, bo tutaj wkradł się błąd. Manipura to czakra splotu słonecznego, związana z wolą, siłą i poczuciem sprawczości - tak, to się zgadza przy rodzicielstwie, dużo tam oddajemy. Natomiast twierdzenie, że Manipura jest 'najczęściej przeciążona' jest dużym uproszczeniem. U wielu rodziców, szczególnie tych z poczuciem winy albo z trudnymi relacjami z własnymi rodzicami, problem leży często w czakrze podstawy, bo brakuje poczucia bezpieczeństwa i zakorzenienia. Nie generalizowałabym tak. A sama technika z ręką na sercu rano - OK, to ma sens, tylko nie nazywałabym tego 'zakotwiczaniem energetycznym', bo to inna praktyka.


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Irisa91 no dobra, może upraszczam, ale mówiłam ogólnie, nie każdy przypadek jest taki sam. Każdy zna swoje ciało i sam poczuje, gdzie ma blokadę.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kupala.ka zgoda, że każdy jest inny. Ale właśnie dlatego nie polecałabym nikomu z góry skupiać się na konkretnej czakrze bez żadnej diagnozy czy obserwacji. Ktoś może przez tydzień robić afirmacje 'zasilające Manipurę' i nic, bo problem jest gdzie indziej. Strzybozka66 i inni, którzy szukają afirmacji rodzicielskich - może zanim dobierzecie formułę, zastanówcie się, co konkretnie was boli? Poczucie winy, wyczerpanie, utrata tożsamości poza rolą rodzica? To naprawdę zmienia, co będzie działać.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam konkretne pytanie do Irisa91 - jak się robi tę 'diagnozę' czakry? Bo nie wiem, od czego zacząć. Czy to jest coś, co można zrobić samemu, czy trzeba iść do kogoś?


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wracając trochę do sedna tematu - mam wrażenie, że afirmacje dla rodziców mają jeszcze jeden specyficzny problem. Kiedy jesteś rodzicem, bardzo łatwo popaść w poczucie winy i wtedy każda afirmacja o byciu 'dobrą mamą' może wywołać odwrotny efekt. Zamiast pocieszyć, przypomina ci, że 'powinna' być. Czy ktoś miał taki paradoks, że afirmacja zamiast pomagać, wywoływała napięcie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Serenity70 tak, dokładnie to mi się zdarzało! Mówiłam sobie 'jestem cierpliwą mamą' i zaraz potem pojawił się w głowie głos: 'no tak, a co było rano?'. To jest ten wewnętrzny krytyk, który natychmiast podważa afirmację. I nie wiedziałam co z tym zrobić.


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Serenity70 to jest bardzo realny efekt i ma nawet swoją nazwę w psychologii - coś w rodzaju reaktancji, czyli oporu wobec narzucanych przekonań. Dlatego właśnie mówiłam wcześniej, że afirmacje zbyt odległe od aktualnego stanu mogą nie działać albo działać odwrotnie. Przy poczuciu winy szczególnie pomaga mi afirmacja skierowana na proces, nie na stan: 'uczę się być lepszym rodzicem' zamiast 'jestem doskonałym rodzicem'. Dla krytycznego umysłu pierwsza jest akceptowalna, bo nie jest kłamstwem.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dodam coś z perspektywy ojca, bo widzę, że rozmowa idzie raczej w stronę macierzyństwa. Dla mnie afirmacje rodzicielskie były trudne z innego powodu - kulturowo mężczyźni rzadko mówią o swoich emocjach związanych z rodzicielstwem, więc samo przyznanie się do siebie, że potrzebuję czegoś takiego, było pierwszą barierą. Druga to forma - afirmacje w stylu 'jestem wrażliwym tatą' brzmiały dla mnie sztucznie. Zacząłem od afirmacji bardziej działaniowych: 'wybieram obecność zamiast rozproszenia'. To mi pasowało bardziej. Czy inni mają doświadczenie z tym, że forma afirmacji musi być dopasowana nie tylko do sytuacji, ale też do charakteru?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Franek o, to bardzo ciekawy wątek. Ja też mam notatki, gdzie widać, że moje skuteczne afirmacje są raczej czasownikowe, a nie przymiotnikowe. 'Wybieram', 'decyduję', 'pozwalam sobie' zadziałało u mnie lepiej niż 'jestem X'. Może to kwestia tego, że przymiotniki opisują stan, a czasowniki działanie, i dla umysłu to mniejszy dysonans? Pytanie do Franek - czy te afirmacje działaniowe pomagały ci też w momentach kryzysu, czy raczej jako codzienna praktyka?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Chciałam zapytać o coś praktycznego - jak długo trzeba powtarzać afirmację, żeby poczuć jakąś zmianę? Czytałam różne rzeczy, jedni piszą 21 dni, inni że miesiącami nic, a potem nagle. Jak to wygląda w praktyce, szczególnie przy tym zmęczeniu rodzicielskim, kiedy ciężko o regularność?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Jowitka79 ja bym to pytanie odwróciła - zamiast pytać 'ile czasu', zapytaj się: 'po czym poznam, że coś się zmieniło?'. Bo jeśli czekasz na jakiś wielki przełom, możesz go przeoczyć, bo zmiany przy afirmacjach są często bardzo subtelne. U mnie to wyglądało tak, że pewnego dnia zareagowałam na trudną sytuację z dzieckiem zupełnie inaczej niż zwykle i dopiero potem dotarło do mnie, że coś gdzieś się przesunęło. Żadnego konkretnego dnia, żadnego 'aha'. Więcej powiem jak się dłużej posiedzi z tematem 🙂


Odpowiedz
(@frania)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Serenity70 a skąd wiadomo, że to jest ta subtelna zmiana, a nie po prostu lepszy dzień? Pytam serio, bo nie wiem jak to odróżnić.


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Frania to jest właśnie to trudne miejsce. Ja zaczęłam to rozróżniać dopiero po jakimś czasie - lepszy dzień mija i wracasz do punktu zero. A zmiana po afirmacjach jest taka, że nawet w trudny dzień trochę inaczej patrzysz na sytuację. Choć szczerze, nie jestem pewna, czy to zawsze można odróżnić na początku.


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Serenity70 ale tu jest jeden problem z tym rozróżnieniem. Jeśli zmiana jest bardzo subtelna, to skąd pewność, że to efekt afirmacji, a nie po prostu upływu czasu albo innej zmiennej w życiu? Pytam, bo przy numerologii też mam podobny dylemat - kiedy coś się zgadza, to ciężko powiedzieć czy to system działa, czy po prostu byłam gotowa na zmianę.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Marowit właśnie dlatego zaczęłam prowadzić notatki. Nie żeby udowodnić, że afirmacje działają, ale żeby mieć jakiś punkt odniesienia. Bez tego wszystko rozmywa się w jedną papkę wrażeń i nie da się z tego nic wyciągnąć. Przy rodzicielstwie to tym bardziej potrzebne, bo zmęczenie zniekształca pamięć o tym, jak było wcześniej.


Odpowiedz
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Wincentyna_01 co konkretnie zapisujesz w tych notatkach? Bo jak zaczęłam próbować, to albo pisałam za dużo i rzucałam po tygodniu, albo za mało i potem z tego nic nie wynikało.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Jowitka79 u mnie to jest maksymalnie trzy zdania wieczorem. Jaką afirmację mówiłam, jak się czułam przed i jedno konkretne zdarzenie z dnia, w którym zareagowałam inaczej niż zwykle - albo tak samo jak zwykle. Żadnych esejów. Jak zaczynam pisać więcej, to wiem, że jutro nie wrócę.


Odpowiedz
Wpisy: 102
Rozpoczynający temat
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wieczór z notatkami to piękny pomysł, ale realistycznie - siada się wtedy na kanapie i zasypiam po pięciu minutach. Jak wy to w ogóle organizujecie? Mam wrażenie, że te wszystkie porady zakładają jakieś minimum spokoju, którego przy małych dzieciach po prostu nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To samo u mnie było przez długi czas. W końcu przeniosłem swoją praktykę na rano, ale nie na przebudzenie - na te pięć minut w samochodzie przed wejściem do pracy. Cisza, zero rozpraszaczy, trzy zdania. Niekoniecznie głośno, czasem tylko w głowie. Śmiesznie brzmi, ale jako ojciec to był jedyny moment dnia, który naprawdę należał do mnie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Franek a nie miałeś poczucia, że to trochę wymuszone? Że jakby wkładasz to na siłę między dwa inne obowiązki? Mnie zawsze wydawało się, że afirmacje wymagają jakiegoś wyciszenia, a nie chwytania momentu w biegu.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Bertramka na początku tak. Ale po jakimś czasie zrozumiałem, że jeśli czekam na idealne warunki, to nie robię nic. Wyciszenie można zbudować nawet w krótkim czasie, jeśli masz rutynę. To nie musi być medytacja godzinna w ciszy.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Bertramka to jest zresztą mit, że afirmacje wymagają specjalnego rytuału wyciszenia. Nie ma żadnego powodu, dla którego krótkie, świadome zdanie wypowiedziane przy porannej kawie miałoby działać gorzej niż to samo zdanie wypowiedziane w świecach i kadzidłach. Intencja i powtarzalność - to są jedyne warunki, które mają tu realne znaczenie.


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Irisa91 no ale energia miejsca też coś znaczy, nie? Jeśli siedzisz przy stole zawalonym zabawkami i krzyczą ci dzieci za plecami, to ta energia otoczenia jakoś wpływa na skuteczność, chyba nie można tego całkiem zignorować.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kupala.ka wpływa na komfort, to jasne. Ale czy na skuteczność? Nie ma podstaw, żeby twierdzić, że fizyczny bałagan blokuje działanie afirmacji. Ryzyko tego podejścia jest takie, że rodzic poczuje się winny, że nie stworzył sobie 'odpowiednich warunków' - a to kolejna warstwa poczucia winy, której nie potrzebuje.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

To co Irisa91 powiedziała o warstwach poczucia winy - to jest coś, co mnie uderzyło. Bo mam wrażenie, że przy afirmacjach dla rodziców bardzo łatwo wpaść w pułapkę: robię afirmacje za rzadko, robię je w złym miejscu, za krótko, bez skupienia. I w efekcie afirmacja 'jestem wystarczającą mamą' generuje poczucie winy, że niewystarczająco robię afirmacje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Serenity70 i co wtedy? Jak wyjść z tej pętli? Bo sama w niej teraz siedzę chyba.


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Agaa32 najpierw przestać oczekiwać od siebie perfekcji w praktykowaniu afirmacji, co jest trochę ironiczne, ale prawdziwe. Jeśli jedno zdanie dziennie to wszystko, na co masz zasoby - jedno zdanie jest lepsze od zera. I może warto zacząć nie od 'jestem dobrą mamą', tylko od czegoś mniejszego. 'Dzisiaj zrobiłam dla dziecka X' - konkretne, prawdziwe, bez przestrzeni na wewnętrzny sprzeciw.


Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Marowit ale czy to jest jeszcze afirmacja, czy już po prostu lista rzeczy, które się zrobiło? Mam wrażenie, że się rozmywamy i zaraz będziemy mówić o zwykłym docenianiu siebie, a nie o afirmacjach konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

to jest dobre pytanie i myślę, że ta granica jest płynna. Afirmacja to zdanie, które chcesz uwewnętrznić. Jeśli 'dzisiaj byłam przy dziecku, kiedy tego potrzebowało' pomaga ci uwewnętrznić przekonanie, że jesteś wystarczającą mamą - to pełni tę samą funkcję. Forma jest różna, ale cel ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował afirmacji skierowanych do dziecka, nie do siebie? Coś w stylu 'moje dziecko jest bezpieczne i kochane' zamiast 'jestem dobrą mamą'? Zastanawiam się, czy zmiana perspektywy cokolwiek by dała.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Jowitka79 próbowałem i dla mnie działało inaczej. Afirmacja o dziecku przenosi uwagę na zewnątrz - na kogoś, kogo kocham, ale nad kim nie mam pełnej kontroli. Afirmacja o sobie jako rodzicu zostawia mnie w centrum i zmienia to, co mogę zmienić, czyli własne nastawienie. Nie mówię, że jedno jest lepsze, ale dla mnie to były dwie różne praktyki.


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Franek to ciekawe, bo ja mam odwrotnie. Jak myślę o sobie jako rodzicu, to od razu włącza się autocenzura i wewnętrzny krytyk. Natomiast kiedy mówię coś o dziecku, to jest jakby łatwiejsze emocjonalnie. Może to kwestia tego, ile mamy w sobie bloków względem siebie samych?


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Bertramka ale czy nie jest właśnie tak, że te bloki to jest sygnał, że afirmacje skierowane do siebie są potrzebniejsze, a nie żeby ich unikać? Obejście przez dziecko brzmi dla mnie jak ominięcie problemu, nie jego rozwiązanie.


Odpowiedz
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Kupala.ka a może to jest właśnie punkt wejścia? Nie wszystko musi iść od razu na głębinę. Może najpierw coś łatwiejszego, a potem się wchodzi głębiej. Nie wiem, nie mam tu dużego doświadczenia.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kupala.ka jest w tym logika, ale też ryzyko. Afirmacja 'moje dziecko jest bezpieczne' to zdanie o stanie rzeczywistości zewnętrznej, który zależy od wielu czynników poza tobą. Takie zdania mogą budować iluzję kontroli zamiast realnego przekonania o sobie. Przy pracy nad rodzicielstwem to jest subtelna, ale istotna różnica.


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Irisa91 to co mówisz o iluzji kontroli - to jest coś, co mnie od początku tego wątku gryzie. Rodzicielstwo to środowisko, w którym kontrola jest stale podważana. Czy afirmacje mające na celu przekonanie siebie, że jest się dobrym rodzicem, nie wpadają w podobną pułapkę, tylko skierowaną do wewnątrz?


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Marowit to zależy od tego, jak sformułujesz afirmację. 'Jestem dobrym rodzicem' jest ocenne i łatwo je obalić kontrprzykładem z danego dnia. 'Robię co mogę z tym, co mam' jest opisem procesu, nie wyroku. I to drugie jest trudniejsze do podważenia, bo jest prawdziwe nawet w trudnych momentach.


Odpowiedz
Wpisy: 102
Rozpoczynający temat
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymuję się przy tym, co Irisa91 napisała. Czyli chodzi o to, żeby afirmacja była odporna na kontrprzykłady? Bo teraz rozumiem, dlaczego niektóre moje próby tak szybko mi nie wychodziły. Jak tylko powiedziałam sobie 'jestem cierpliwa', to od razu przypomniał mi się konkretny dzień, kiedy krzyczałam na dzieci, i całość się rozpadała.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

właśnie to. Afirmacja, która łatwo wpada w kolizję z pamięcią epizodyczną, jest po prostu źle zbudowana na tym etapie. Nie dlatego, że kłamiesz, tylko dlatego, że twój umysł ma za dużo kontrargumentów pod ręką. Trzeba zacząć od zdań, których nie jesteś w stanie od razu obalić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Wincentyna_01 ale jak takie zdanie wymyślić? Mam wrażenie, że wszystko, co mogę o sobie powiedzieć jako mama, jest albo zbyt wielkie i nierealne, albo takie małe, że nie wiem po co to mówić.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Agaa32 może zamiast wymyślać, warto wyciągnąć. Przypomnij sobie ostatni moment, kiedy poczułaś, że coś ci jako rodzicowi wyszło. Niekoniecznie coś dużego. I spróbuj to opisać jednym zdaniem w czasie teraźniejszym. To często lepszy punkt startowy niż szukanie gotowych formułek.


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Franek to jest naprawdę inna perspektywa niż to, co zwykle się czyta o afirmacjach. Zazwyczaj dostaje się listę gotowych zdań do powtarzania. A tu mówisz, żeby wyjść od własnego doświadczenia. Jak to działa u ciebie w praktyce - czy te zdania, które wyciągnąłeś z siebie, faktycznie czujesz inaczej niż te z gotowej listy?


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Serenity70 tak, wyraźnie. Gotowe listy brzmiały dla mnie jak cudzy tekst. Zdanie, które sam sformułowałem na bazie konkretnego wspomnienia, miało ciężar. Nie wiem, czy to jest mechanizm psychologiczny, czy coś innego, ale różnica była odczuwalna od pierwszego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale czy nie jest tak, że gotowe listy mają tę zaletę, że pokazują kierunek? Jak ktoś jest na początku i naprawdę nie wie, co o sobie powiedzieć, to może te gotowe zdania są punktem wyjścia, nawet jeśli nie do końca pasują?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Bertramka to ma sens jako etap przejściowy. Problem zaczyna się, kiedy ktoś zostaje na tym etapie na zawsze i powtarza zdania, z którymi nie ma żadnego osobistego kontaktu. Wtedy to jest bardziej mantra bez zakorzenienia niż afirmacja.


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Marowit mantra bez zakorzenienia - a czy nie jest tak, że samo powtarzanie z czasem buduje zakorzenienie? W wielu tradycyjnych praktykach powtórzenie ma wartość samo w sobie, niezależnie od tego, czy na początku 'czujesz' te słowa czy nie.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kupala.ka to jest argument, który często się pojawia, ale wymaga ostrożności. Powtarzanie czegoś, z czym aktywnie się nie zgadzasz, może budować napięcie, a nie przekonanie. Efekt zależy od tego, czy masz jakikolwiek emocjonalny punkt zaczepienia dla danego zdania. Tradycyjne mantry działają w innym kontekście kulturowym i duchowym - nie można tego bezpośrednio przełożyć na afirmacje w sensie zachodnim.


Odpowiedz
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Irisa91 to co mówisz o napięciu - jak to poznać w sobie? Bo ja nie zawsze wiem, czy coś mnie uwiera, czy po prostu jest jeszcze nowe.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Jowitka79 dla mnie sygnałem jest to, czy po powiedzeniu zdania czuję ulgę, czy coś w rodzaju lekkiego oporu. Ulga to zazwyczaj znak, że zdanie trafia w coś realnego. Opór może znaczyć albo że jest za wcześnie na to zdanie, albo że jest po prostu nieprawdziwe na tym etapie. Choć to oczywiście bardzo subiektywne i u każdego może wyglądać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś ma konkretne przykłady afirmacji, które sprawdziły się akurat przy rodzicielstwie? Nie z listy z internetu, tylko coś, co sami sformułowaliście i czujecie, że działa? Bo cała ta rozmowa jest dla mnie bardzo pomocna, ale ciągle brakuje mi jakiegoś konkretu na start.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Agaa32 u mnie najlepiej działało coś takiego: 'kiedy jestem zmęczona, moje dzieci wciąż mają obok siebie kogoś, kto ich kocha'. Nie mówię o ideale, mówię o tym, co jest nawet w najtrudniejszym dniu. Brzmi prosto, ale dla mnie to był zupełnie inny poziom niż 'jestem wspaniałą mamą'.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

to zdanie, które podałaś, jest naprawdę dobrze zbudowane. Nie zawiera oceny, nie obiecuje niczego idealnego, a mimo to jest pozytywne. Zastanawiam się, czy doszłaś do niego od razu, czy to był proces szukania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Franek nie, absolutnie nie od razu. Parę tygodni zajęło mi, zanim to zdanie w ogóle się pojawiło. Wcześniej próbowałam różnych rzeczy i albo brzmiały pusto, albo od razu wchodziło mi coś w rodzaju wewnętrznego 'no ale...' Tamto zdanie przyszło samo przy którymś z trudnych wieczorów i jakoś zostało.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś z was próbował afirmacji rodzicielskich rano, zaraz po przebudzeniu, zanim jeszcze zaczął się dzień z dziećmi? Zastanawiam się, czy pora ma znaczenie przy tego typu zdaniach, czy to bez różnicy.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Serenity70 pora może mieć znaczenie, ale nie sama z siebie. Rano mózg jest bardziej podatny na sugestię, bo wychodzi z fazy sennej i jeszcze nie uruchomiły się wszystkie automatyczne wzorce myślenia. Tyle że rano z dziećmi to często chaos od pierwszej minuty, więc to raczej teoria. U mnie praktycznie lepiej sprawdzał się moment zaraz przed snem, kiedy dzieci śpią i jest cisza.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Wincentyna_01 a jak to wyglądało u ciebie konkretnie? Leżałaś i po prostu mówiłaś to w myślach, czy na głos? Bo mam wrażenie, że sama sobie nie wiem, jak to robić 'poprawnie'.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Agaa32 u mnie w myślach, bo mówiąc na głos zaraz się okazywało, że kogoś budzę albo coś słyszę z pokoju dzieci i wychodzę z rytmu. Nie wiem, czy jest jakaś 'poprawna' wersja. Bardziej szukałam tego, co nie przerywa się samo po minucie.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Wincentyna_01 to ważna uwaga. Forma wykonania powinna być dopasowana do realiów, nie do instrukcji. Instrukcja, że 'afirmacja musi być wypowiedziana na głos', pomija to, że część rodziców fizycznie nie ma chwili ciszy w ciągu dnia. Myśl wypowiedziana wewnętrznie, jeśli jest intencjonalna, nie jest mniej skuteczna.


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Irisa91 ale słyszałam, że wypowiadanie na głos angażuje więcej zmysłów i dlatego ma silniejszy efekt. Głos, słuch, czucie wibracj słów w ciele. Czy to nie jest coś, co robi różnicę?


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kupala.ka to zależy od kontekstu. Jeśli ktoś mówi na głos mechanicznie, bez żadnego skupienia, efekt będzie mniejszy niż przy cichym, świadomym powtórzeniu z intencją. Wibracja głosu nie zastąpi braku zaangażowania. Głos jako nośnik ma sens, ale to nie jest warunek konieczny.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego, co Strzybozka66 napisała wcześniej o 'wewnętrznym ale'. Mam wrażenie, że to jest jeden z głównych problemów przy rodzicielskich afirmacjach. Dzień z dziećmi dostarcza tyle kontrprzykładów, że umysł nie może ich nie zauważyć. Czy ktoś znalazł sposób na to, żeby afirmacja funkcjonowała nawet w środku trudnego dnia, nie tylko wieczorem w spokoju?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Marowit a może w środku trudnego dnia nie chodzi o afirmację, tylko o coś prostszego? Jakieś jedno słowo albo zdanie, które zatrzymuje spiralę? Nie wiem, czy to się liczy jako afirmacja właśnie, ale coś w tym stylu.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Jowitka79 to, co opisujesz, to bardziej kotwica niż afirmacja w klasycznym sensie. Coś, co przerywa automatyczną reakcję, zanim zdążysz wejść w tryb reaktywny. Przy rodzicielstwie ma to sens, bo nie zawsze jest przestrzeń na długie zdanie - potrzebujesz czegoś, co zmieści się między krzykiem dziecka a swoją odpowiedzią na ten krzyk.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@bertramka)
Połączone: 12 miesięcy temu

A kotwica to coś zupełnie innego niż afirmacja, czy to można traktować zamiennie? Bo w tym co piszesz, Franek, wydaje się, że kotwica działa w momencie kryzysu, a afirmacja bardziej profilaktycznie. Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Bertramka mniej więcej tak. Afirmacja działa przed - buduje jakiś fundament, przekonanie, do którego wracasz. Kotwica działa w chwili - przerywa reakcję, żebyś mogła wybrać inną. Obie mogą się uzupełniać, ale to różne mechanizmy. Przy rodzicielstwie chyba przydają się obydwa, bo sytuacje bywają bardzo różne.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś ma przykład takiej kotwicy, która działa w środku awantury z dzieckiem? Coś konkretnego, żebym mogła sobie wyobrazić, jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Agaa32 u mnie to było jedno słowo: 'oddech'. Nie zdanie, nie afirmacja - po prostu to słowo w głowie i dosłownie brałam jeden oddech przed odpowiedzią. Nie zawsze wychodziło, ale kiedy wychodziło, to zupełnie inaczej reagowałam. Nie wiem, czy to jest coś magicznego, czy po prostu chwila przerwy robi robotę.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

to brzmi jak coś, co można faktycznie zrobić. Mam poczucie, że dużo rzeczy w tej rozmowie wymaga dużo czasu i przygotowania, a to jest coś natychmiastowego. Tylko zastanawiam się - czy to słowo w głowie nie znika, jak się jest naprawdę zmęczoną i na granicy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Serenity70 znika. I to jest ważne, żeby sobie to powiedzieć uczciwie. Żaden mechanizm nie działa bezbłędnie, kiedy jesteś na granicy wyczerpania. Dlatego właśnie afirmacje, kotwice, cokolwiek innego - to praktyki, które trzeba ćwiczyć w miarę spokojnych momentach, żeby mieć do nich dostęp wtedy, kiedy jest ciężko. Nie pojawią się same w kryzysie, jeśli ich wcześniej nie budowałaś.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Marowit to jest jeden z tych punktów, o których się rzadko mówi wprost. Większość materiałów o afirmacjach pisze o efektach, ale nie pisze o tym, że efekt wymaga wcześniejszej regularności w warunkach niekrietycznych. Można to porównać do treningu fizycznego - nie ćwiczysz w dniu zawodów, ćwiczysz wcześniej, żeby mieć formę w dniu zawodów.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

To mi otwiera inne pytanie. Jak długo trzeba to ćwiczyć, zanim cokolwiek zacznie działać w trudnych momentach? Bo słyszałam różne liczby - 21 dni, 40 dni, 66 dni. Czy to ma jakieś realne podstawy, czy to bardziej takie powiedzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Te liczby - 21, 40, 66 dni - to głównie uproszczenia z różnych badań, które potem poszły w świat jako gotowe recepty. Badanie Phillippy Lally z UCL z 2010 roku pokazało, że czas tworzenia nawyku wynosi od 18 do 254 dni, a mediana to gdzieś około 66. Tylko że to dotyczyło prostych nawyków behawioralnych, nie zmiany głębszych przekonań o sobie jako rodzicu. Przenoszenie tej liczby wprost na afirmacje jest sporym skrótem.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Irisa91 a jak by to wyglądało dla czegoś bardziej emocjonalnego? Bo chyba nie można mierzyć 'jestem cierpliwym rodzicem' w taki sam sposób jak 'codziennie piję szklankę wody'.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Franek dokładnie o to chodzi. Przekonanie to nie jest zachowanie - ma warstwy. Jedna afirmacja może zacząć zmieniać automatyczne myślenie po kilku tygodniach, ale żeby to przekonanie stało się zasobem w trudnych momentach, potrzeba znacznie dłużej. I nie chodzi o czas kalendarzowy, tylko o liczbę realnych powtórzeń z zaangażowaniem.


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Irisa91 to co mówisz zmienia perspektywę. Bo jak słyszę '21 dni', to mam wrażenie, że po tym czasie powinnam coś wyraźnie czuć. A jak to nie przychodzi, to mam poczucie, że coś robię źle albo że to po prostu nie działa. Nie że po prostu nie minęło jeszcze wystarczająco dużo realnych powtórzeń.


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Marowit to jest bardzo ważna różnica, którą teraz widzę. Sama przez chwilę myślałam, że te 21 dni to jakiś magiczny próg, po którym efekt jest automatyczny. Ale skoro to kwestia liczby powtórzeń, a nie dni, to kiedy się robi za mało w ciągu dnia, to ten próg po prostu nie nadchodzi w terminie?


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kupala.ka tak, mniej więcej. Dzień, w którym afirmację powiedziałaś raz, rozkojarzona, to dla mózgu zupełnie co innego niż dzień, kiedy wróciłaś do niej pięć razy z pełną uwagą. Kalendarz to tylko opakowanie - liczy się to, co dzieje się w środku.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: