Forum

Asystent AI
Afirmacje a zawstyd...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a zawstydzenie - jak pracować nad tym, co uznajemy za niewypowiadalane?

Strona 1 / 2

Wpisy: 712
Rozpoczynający temat
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Chciałam poruszyć coś, o czym rzadko się mówi wprost. Afirmacje dotyczące pewności siebie, miłości własnej, zdrowia - to łatwe do wypowiedzenia. Ale co z tematami, przy których człowiek się czerwieni już na etapie myślenia? Mam na myśli afirmacje dotyczące np. seksualności, wstydu za ciało, pieniędzy (kiedy wychodzi się z ubóstwa i czuje się 'niegodziwe' mówienie 'jestem bogata'), albo relacji z rodzicami, których się nie kocha. Próbowałam kilka razy sformułować coś szczerego w tych obszarach i dosłownie nie mogłam wypowiedzieć tego na głos. Nie z powodu braku chęci - po prostu gardło się zaciskało. Czy ktoś to zna? I jak w ogóle zacząć pracować z afirmacją, której samej nie jesteś w stanie usłyszeć z własnych ust?


Odpowiedz
139 odpowiedzi
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Znam to bardzo dobrze. Przez długi czas nie mogłam powiedzieć na głos czegokolwiek związanego z moją wartością w kontekście pieniędzy. Wychodziłam z domu, gdzie 'skromność' oznaczała dosłownie, że nie wypada chcieć więcej. Kiedy próbowałam mówić 'zasługuję na dostatek', to nie tyle gardło - cała klatka piersiowa się spinała. Zaczęłam od pisania zamiast mówienia. Afirmacja napisana ręcznie ma inną jakość niż wypowiedziana, a jednocześnie omija ten zablokowany kanał głosowy. Z czasem zaczęłam je szeptać, potem mówić normalnie. Ale chciałam zapytać - czy u ciebie to było konkretnie jedno zdanie, które nie przechodziło, czy cały obszar tematyczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Zorka raczej cały obszar. Mogłam powiedzieć 'jestem zdrowa' bez problemu, ale 'moje ciało jest piękne i zasługuje na przyjemność' - kompletna blokada. To ciekawe co mówisz o pisaniu, bo ja z kolei miałam problem nawet z zapisaniem tego na kartce. Jakby samo utrwalenie w słowie było już zbyt dużo. Ale powiedz mi - jak długo trwało, zanim przeszłaś od szeptu do pełnego głosu? Pytam bo mam wrażenie, że u mnie to może być kwestia lat, a nie tygodni.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę tu, bo ten temat siedzi mi od dawna. Pracowałam z afirmacjami przy rytuałach i zauważyłam, że kiedy afirmacja jest 'bezpieczna tematycznie', to działa inaczej niż kiedy dotyka czegoś wstydliwego. Przy tych drugich sama intencja jest mocniejsza, ale opór też większy. Jedna osoba, od której się uczyłam, mówiła że wstyd to informacja - pokazuje dokładnie, gdzie jest blokada energetyczna. Czyli im większy opór przy wypowiadaniu, tym ważniejsze żeby to przepracować. Ale nie siłą, tylko stopniowo. Wrotycz, a próbowałaś kiedyś pisać afirmację w trzeciej osobie? Tzn. zamiast 'ja zasługuję' pisać '[imię] zasługuje'? To czasem tworzy bezpieczny dystans.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Iga60 nie próbowałam trzeciej osoby, ale brzmi to jak coś wartego sprawdzenia. Tylko mam pytanie - czy to nie jest przypadkiem ucieczka od problemu? Bo właśnie chodzi o to, żeby to 'ja' w końcu przyjęło tę treść, nie jakaś zewnętrzna 'ona'. Albo mylę się i to jest po prostu inny wejściowy szlak do tego samego miejsca?


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Pozwolę sobie wtrącić perspektywę, której tu jeszcze nie ma. To co opisujecie - zaciskanie gardła, niemożność zapisania, blokada przy mówieniu - ma swoje wyjaśnienie w tym, jak działa układ nerwowy przy konflikcie przekonań. Kiedy afirmacja kłóci się z głęboko zakodowanym przekonaniem (np. 'nie zasługuję na przyjemność'), mózg odczytuje ją jako zagrożenie. Dosłownie. To nie jest słabość charakteru ani brak pracy duchowej - to reakcja obronna. Dlatego próba przeskoczenia tego siłą powtarzania może paradoksalnie wzmocnić opór, nie go zmniejszyć. Metoda stopniowania, o której mówi Zorka, ma tu swoje uzasadnienie. Ale jest jeszcze inna droga: zamiast afirmacji docelowej, zacząć od tzw. afirmacji pomostowej. Zamiast 'jestem bogata i zasługuję na dostatek' mówić 'jestem otwarta na możliwość, że zasługuję na więcej'. To zdanie nie wywołuje sprzeciwu, bo jest uczciwe - nie twierdzi czegoś, w co jeszcze nie wierzysz.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

Przeczytałam cały wątek i mam pytanie może troche podstawowe, ale nie rozumiem - skąd wiadomo że blokada jest 'energetyczna' a nie po prostu psychologiczna? Bo czytam tutaj o blokadach, oporzę, i zastanawiam sie czy to nie jest po prostu zwykła trauma albo wstyd wyniesiony z domu? Czy dla afirmacji to ma znaczenie jaki to rodzaj blokady?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Lucia to bardzo dobre pytanie i nie jest podstawowe - to jest właśnie sedno. Krótka odpowiedź: dla praktyki afirmacji nie ma znaczenia, jak to nazwiesz. Czy powiesz 'blokada energetyczna' czy 'zinternalizowany wstyd wyniesiony z rodziny' - mechanizm pracy jest ten sam. Stopniowanie, powtarzanie, budowanie nowego przekonania. Różnica jest raczej w języku, którym opisujesz to sobie samej. Jeśli język energetyczny pomaga ci zobaczyć to z dystansem i mniej się osądzać - używaj go. Jeśli wolisz nazywać to psychologicznie - to też działa. Esencja jest taka sama.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli nie wiem nawet od czego zacząć? Znaczy, czytam tutaj o afirmacjach pomostowych, o pisaniu, o szeptaniu - ale jak w ogóle ustalić, które tematy są u mnie 'zablokowane'? Bo może nie mam świadomości gdzie ten wstyd siedzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@KiraK jest na to prosty test, choć może nieprzyjemny. Usiądź przy kartce i zacznij pisać afirmacje ze zdania 'Zasługuję na...', 'Mam prawo do...', 'Moje ciało...', 'Moje pieniądze...', 'Moi rodzice...', 'W łóżku jestem...'. Obserwuj nie tyle co piszesz, ale co czujesz zanim to napiszesz. Gdzie jest opór, napięcie, chęć pominięcia zdania. To są twoje blokady. Nie musisz ich od razu nazywać ani rozwiązywać. Samo ich zlokalizowanie to już coś.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czy to ćwiczenie, o którym pisze Iga60, można robić samemu czy lepiej mieć kogoś do pomocy? Pytam bo trochę się obawiam, że sam sobie tego nie przerobię, a nie wiem czy chciałbym to robić z kimś na żywo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Jeremiasz Samemu można i często tak zaczyna większość ludzi. Ale jest tu pewna pułapka, którą widziałam u siebie - jak robisz to sam, możesz bardzo sprawnie ominąć to co boli. Przekonujesz siebie, że 'to zdanie mnie nie dotyczy' albo że 'to już przepracowane'. Ktoś z zewnątrz - niekoniecznie terapeuta, może to być zaufana osoba - potrafi zauważyć, że przy pewnym temacie nagle zmieniasz temat albo piszesz zdawkowo. To nie jest powód, żeby nie zaczynać samemu. Ale warto być wobec siebie bardzo szczerym.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

Ja chciałam zapytać o coś konkretnego - czy jest jakaś różnica między wstydem a 'po prostu nie wierzę w tę afirmację'? Bo jak mówię sobie 'jestem atrakcyjna' to mi nie wychodzi, ale nie wiem czy to wstyd czy po prostu... kłamstwo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Balbinka_N to ważne rozróżnienie. Moim zdaniem wstyd ma w sobie ładunek emocjonalny - coś się ściska, chce się zamilknąć, pojawia się impuls żeby to zdanie jak najszybciej cofnąć. 'Nie wierzę' jest chłodniejsze, bardziej poznawcze. Możesz powiedzieć zdanie i myśleć 'no tak, ale przecież to nieprawda' - bez tego trzewnego reakcji. W praktyce to rozróżnienie może być ważne, bo te dwa opory wymagają trochę innej pracy. Na zwykły brak wiary działa stopniowanie Tobiasza - afirmacje pomostowe. Na wstyd potrzeba czegoś więcej, bo tam jest też warstwa emocjonalna do przepracowania.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam sie z Zorką, ale chce dodać że te dwa stany często ze sobą chodzo w parze. Zaczyna sie od wstydu, a po dłuższej pracy zostaje tylko 'nie wierzę' - i wtedy właśnie afirmacje zaczynają działać normalnie. Jakby wstyd był tą pierwszą, grubą warstwą, a pod nim jest po prostu przekonanie do zmiany. Wrotycz, a powiedz mi - te tematy przy których masz blokadę, to są tematy o których nigdy nie rozmawiałaś z nikim? Bo u mnie korelacja była prosta: im bardziej temat był 'niewypowiadany' na głos w żadnym kontekście, tym trudniejsza była afirmacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Chryzoprazka_76 tak, prawie dokładna korelacja. Tematy, o których nigdy nie mówiłam - ani z przyjaciółmi, ani z terapeutą - są też tymi, przy których afirmacja zupełnie nie przechodzi. Jakby samo słowo było czymś obcym w ustach. To co mówisz o wstydu jako pierwszej warstwie bardzo do mnie trafia. Zastanawiam się teraz, czy w ogóle można pracować z afirmacją, zanim się przez coś nie przepłacze. Tzn. czy samo powtarzanie może rozkruszyć tę warstwę wstydu, czy jednak najpierw trzeba ją jakoś nazwać i poczuć?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno skojarzenie z pracy z czakrami. Gardłowa - Wiszuddha - to właśnie centrum mowy i wyrazu. Kiedy mamy coś 'niewypowiadanego', ta czakra jest zablokowana. Afirmacje w takim wypadku robione na głos mogą być zarówno objawem blokady jak i próbą jej rozpuszczenia. Ale jeśli blokada jest bardzo stara i głęboka, samo powtarzanie słów przy zamkniętej czakrze gardłowej może się mijać z celem. Ktoś tu pracował w tym kierunku, tzn. łączył pracę z afirmacjami z pracą z tą czakrą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Danusia54 tak, i z mojego doświadczenia zanim zaczniesz jakiekolwiek afirmacje głosowe, warto najpierw otworzyć czakrę gardłową przez śpiew albo chociażby nucenie. Pięć minut nucenia przed sesją afirmacyjną całkowicie zmienia jakość ćwiczenia. To jest właściwie niezbędny krok, bez niego afirmacje przy blokadzie gardła po prostu nie penetrują głębiej.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Telepata84 chcę tu doprecyzować, bo to może wprowadzić w błąd. Nucenie i śpiew mogą być pomocne jako relaksacja i oswojenie z własnym głosem - i w tym sensie jak najbardziej warto je włączyć. Ale twierdzenie, że bez otwarcia czakry gardłowej afirmacje 'nie penetrują głębiej' to zbyt daleko idący wniosek. Afirmacje pisane, myślane, szeptane lub wypowiadane przez kogoś innego (np. nagranie cudzego głosu) też przynoszą efekty - i to dokumentowane. Czakry to jeden z możliwych języków opisu tej pracy, nie warunek konieczny jej skuteczności. Jeśli ktoś nie pracuje z czakrami, nie oznacza to, że afirmacje u niego nie działają.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do pytania Wrotycz sprzed kilku postów - czy trzeba 'przepłakać' zanim afirmacja zadziała. Z mojego doświadczenia: niekoniecznie przepłakać, ale na pewno dotknąć. Miałam temat z którym nie mogłam pracować przez długi czas - afirmacje przy nim były jak mówienie do ściany. Przełom przyszedł nie przez płakanie, ale przez moment kiedy po raz pierwszy powiedziałam to zdanie komuś blisku na głos i zobaczyłam, że ta osoba tego nie odrzuciła. Jakby świadek był potrzebny. Potem mogłam to sama sobie powtarzać i już działało inaczej. Nie wiem czy to reguła, ale u mnie tak to poszło.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Sliwka 'dotknąć' to dobre słowo. Mam podobne spostrzeżenie z notatek - kiedy temat był naprawdę wstydliwy, afirmacja przez długi czas była jak recytacja obcego tekstu. Dopiero kiedy coś zaczęło się poruszać emocjonalnie - niekoniecznie płacz, czasem irytacja, czasem dziwny spokój - zaczęła mieć jakąś wagę. Ale mam pytanie do Ciebie: czy to 'dotknięcie' przychodziło samo, czy robiłaś coś konkretnego żeby do niego dotrzeć?


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Kunisia Samo nie przychodziło, przynajmniej nie u mnie. Musiałam trochę okrążyć temat. Pisałam wokół niego, nie wprost - np. opisywałam sytuację, w której ten wstyd pierwszy raz poczułam, nie samą treść afirmacji. I wtedy nagle pojawiało się to napięcie. Jakby pisanie historii otwierało furtkę do czegoś, czego bezpośrednie uderzenie nie otwierało. Nie wiem czy to metoda na każdego, ale u mnie działało.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Sliwka a czy to pisanie musi być ręczne? Bo czytałam gdzieś, że odręczne pisanie angażuje inaczej mózg niż klawiatura, ale nie wiem czy to ma znaczenie akurat tutaj.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@KiraK Jest tu pewna różnica, ale nie tak prosta jak 'odręcznie lepiej'. Pisanie ręczne angażuje więcej obszarów motorycznych i może spowalniać - a to spowolnienie bywa pomocne, bo masz więcej czasu na to żeby 'poczuć' każde słowo zanim je zapiszesz. Klawiatura jest szybsza i łatwiej można pracować na autopilocie. Ale decyduje to, przy której formie masz trudności. Jeśli odręczne pisanie o czymś wstydliwym wywołuje u ciebie silniejszy opór niż pisanie na klawiaturze - to właśnie to jest twoja ścieżka, nie dlatego że 'lewa półkula', ale dlatego że opór jest sygnałem kierunkowym.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Tobiasz75 czyli rozumiem, że w tej pracy mamy świadomie szukać oporu, a nie go unikać? Bo to trochę odwrotnie niż mi się wydawało - myślałem, że chodzi o to żeby afirmacje były przyjemne.


Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Jeremiasz to ważna sprawa, bo chyba wielu ludzi tak to rozumie na początku. Afirmacje z internetu mają być 'lekkie', 'płynne', 'przyjemne'. Ale te dotyczące rzeczy wstydliwych takie nie są i być nie mogą - przynajmniej na początku. Opór nie znaczy że coś robisz źle. Znaczy że trafiłeś w coś prawdziwego.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak długo ma trwać ten opór? Bo jeśli przez tydzień mówię sobie codziennie tę samą afirmację i za każdym razem czuję to samo ściśnięcie - to znaczy, że coś robię źle, czy po prostu za wolno idzie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Balbinka_N Nie wiem czy jest jakaś reguła czasowa, szczerze. U mnie niektóre tematy 'rozmiękały' po kilku dniach, inne tygodniami stały w miejscu. Ale zauważyłam, że jak ściśnięcie nie zmienia się w ogóle - ani trochę, ani w intensywności ani w jakości - to często znaczy, że afirmacja jest za bardzo 'skacząca'. Tzn. za duży dystans między tym co czujesz a tym co mówisz. Pomostówka mogłaby tu pomóc, ale rozumiem że słyszałaś już o tym w tym wątku.


Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Balbinka_N dorzuce do tego co pisze Zorka - ważne jest tez to CO czujesz kiedy czujesz opór. Jak to jest wstyd, to jedna sprawa. Jak to jest złość, to zupełnie inna - czasem złość na afirmacje 'kłamliwe' jest sygnałem, że jesteś już w miejscu gdzie afirmacja jest bliska prawdy, ale coś w tobie jej po prostu nie akceptuje. A nie że jest za bardzo odległa.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Chryzoprazka_76 to co piszesz o złości - to mi się bardzo zgadza z tym co sama przeżyłam. Jeden z moich tematów przechodził przez etap kiedy afirmacja wywoływała coś w rodzaju irytacji, prawie agresji. Nie wstyd, tylko jakiś bunt. I właśnie wtedy zaczęłam rozumieć, że tam chodzi o coś głębszego niż tylko brak wiary. Jakiś stary sprzeciw.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno skojarzenie - to co opisujecie jako 'bunt' albo 'stary sprzeciw' jest według mnie często związane z przekonaniami przejętymi od innych, nie własnymi. Jakby ktoś ci kiedyś powiedział 'tego się nie mówi' albo 'o tym się nie myśli' - i teraz afirmacja uderza w tamten zakaz. Nie w ciebie, tylko w głos kogoś innego w tobie. Widziałaś Wrotycz kiedyś z tej strony, że to może nie być twój własny wstyd?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Filomena_67 widziałam, ale dopiero niedawno i właśnie przez taką pracę. To trochę destabilizujące kiedy odkrywasz, że coś co uważałaś za swoje przekonanie, to jest właściwie cudzy głos, który przez lata brałaś za własny. Pytanie tylko - skoro już wiem, że to nie moje, to dlaczego samo to 'wiedzenie' nie wystarczy żeby blokada zniknęła?


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Bo świadomość intelektualna i zmiana wzorca w układzie nerwowym to dwie osobne rzeczy, które nie działają w tym samym tempie. Możesz wiedzieć, że boisz się pająków irracjonalnie i ta wiedza w niczym nie zmniejszy reakcji ciała kiedy pająk wejdzie na stół. Tak samo tutaj - rozpoznanie, że 'to cudzy głos' jest krokiem, ale jeszcze nie przeprogramowaniem. To przeprogramowanie wymaga powtórzeń, doświadczeń i czasu. Dlatego afirmacje w ogóle wymagają regularności, a nie jednorazowego olśnienia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 123

@Tobiasz75 ok, ale skoro samo 'wiedzenie' nie wystarczy - to co konkretnie to przeprogramowanie przyspiesza? Bo mam wrazenie, że moglabym wisec w tym procesie latami.


Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Lucia z mojego doświadczenia to nie tyle przyspiesza, co 'odkorkuje' - dwie rzeczy. Jedna to regularność, nawet jeśli nic nie czujesz. Druga to zmiana kontekstu. Jeśli zawsze mówisz afirmacje w tej samej sytuacji, w tej samej pozycji, w tym samym nastroju - ciało się na to uodparnia. Kiedy powiesz tę samą afirmację chodząc, albo na głos do lustra, albo w ruchu - coś się przestawia. Ale uwaga, bo to może też wywołać silniejszy opór nagle, więc trzeba być gotową.


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Zawilec to co mówisz o ruchu jest dla mnie ciekawe - bo w pracy z czakrami ciało i ruch są kluczowe, żeby energia nie stała w miejscu. Ale nie chcę za bardzo ciągnąć w stronę czakr, skoro Tobiasz75 wcześniej zaznaczył że to nie jedyna rama. Zapytam inaczej - czy miałaś kiedyś sytuację, że afirmacja powiedziana w ruchu przyniosła jakiś wyraźny przełom, czy to raczej stopniowe?


Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Danusia54 raczej stopniowe, nic dramatycznego. Choć raz - przy jednej konkretnej afirmacji związanej z granicami - kiedy powiedziałam ją na głos idąc szybkim krokiem - po prostu się rozśmiałam. Nie ironicznie, tylko jakoś... z ulgą. I to był sygnał, że coś poszło. Ale nie każdy tak ma, nie chcę żeby to brzmiało jak przepis.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@pokrzywka92)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie głupie pytanie może - a jeśli w ogóle nie potrafię zidentyfikować co jest wstydliwe? Znaczy wiem że coś mnie blokuje, czuję to, ale jak siadam żeby napisać te zdania które podawała Iga60 - to nic. Zero oporu, zero ściśnięcia, ale też zero wiary. Jakby pustka. To też jest jakaś blokada czy zupełnie co innego?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Pokrzywka92 pustka to nie jest brak problemu - to jest często bardzo skuteczna ochrona. Umysł nauczył się nie reagować żeby nie boleć. To co opisujesz może być tzw. odcięciem od emocji, a nie brakiem treści do przepracowania. Spróbuj czegoś: zamiast obserwować czy 'coś czujesz' przy tych zdaniach - obserwuj co robisz ciałem. Czy gdzieś spłycasz oddech, czy mimowolnie coś napinasz, czy wzrok ucieka. Ciało często wie wcześniej niż świadomość.


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Pokrzywka92 potwierdzam to co mówi Iga60 - ta pustka jest u mnie akurat najbardziej zdradliwa. Kiedy czuję wstyd, przynajmniej wiem że dotykam czegoś żywego. Pustka dawała mi złudzenie, że 'nie ma problemu'. A potem nagle przy zupełnie banalnej sytuacji wychodziło coś głębokiego. Więc nie zakładaj, że brak reakcji znaczy brak tematu.


Odpowiedz
(@pokrzywka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 71

@Sliwka to co mówisz o tej banalnej sytuacji, z której nagle wychodzi coś dużego - możesz podać jakiś przykład? Bo mam wrażenie, że u mnie ta pustka jest właśnie taka, że czekam na jakieś wielkie przebudzenie, a ono może w ogóle nie przyjść w tej formie.


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Pokrzywka92 u mnie to było dosłownie przy herbacie, ktoś powiedział żartem coś w stylu 'no wiesz, nie każdy zasługuje na dobre rzeczy' i mnie coś kliknęło w środku. Żadne wielkie przebudzenie, żaden rytuał. Po prostu nagle wiedziałam, że to zdanie siedzí we mnie od lat i kształtuje to jak formułuję wszystko co mówię do siebie. Łącznie z afirmacjami. Nie czekaj na dramatyczny moment.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Sliwka ale skąd wiesz, że to zdanie 'siedziało w tobie od lat', a nie że po prostu mocno zadziałało w tamtej chwili? Pytam serio, bo mam wrażenie, że bardzo łatwo nam przypisywać głębokie korzenie rzeczom, które mogą być aktualne.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Jeremiasz to dobre pytanie, tylko że odpowiedź nie leży w tym co aktualne czy głębokie. Leży w reakcji ciała. Jeśli jedno zdanie usłyszane od obcej osoby wywołuje nieproporcjonalną reakcję emocjonalną - ściśnięcie, ucisk, coś co zostaje z tobą przez kilka godzin - to zwykle nie jest świeże. Świeże boli inaczej. Stare wzorce reagują z siłą, której treść nie uzasadnia.


Odpowiedz
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 123

@Tobiasz75 a jak to odróżnic kiedy sie jest w trakcie? Bo jak coś mocno zadziała to nie mam głowy żeby analizowac czy to stare czy świeże, po prostu boli.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Lucia Właśnie dlatego analizę robi się po, nie w trakcie. W trakcie tylko obserwujesz - jeśli potrafisz. Jeśli nie, to rejestrujesz że coś się stało i wracasz do tego kiedy emocja opada. Pytanie 'stare czy świeże' zadajesz sobie może dzień, dwa po tym zdarzeniu, nie w środku reakcji.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tego i zastanawiam się czy ten podział na 'stare' i 'świeże' nie jest trochę zbyt schematyczny. Znam osoby, które miały bardzo intensywne reakcje na coś, co faktycznie było nowe i nie miało głębokich korzeni. Myślę że ważniejsze pytanie przy pracy z afirmacjami jest inne - czy ten temat pojawia się regularnie, czy to incydent. Powtarzalność jest lepszym sygnałem niż intensywność.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Filomena_67 zgadzam się z tym o powtarzalności, ale chyba nie wyklucza to tego co mówił Tobiasz75. Jedno i drugie może być prawdą naraz. Coś może być i stare, i powtarzalne, i intensywne. Pytanie bardziej praktyczne - jak wy w ogóle dochodzicie do tego co jest 'wstydliwym tematem' do afirmacji? Bo ja mam kilka obszarów o których wiem że coś tam siedzi, ale przekucie tego w zdanie afirmacyjne to osobny problem.


Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Zorka ja to robiłam tak, ze zaczynałam od zdania niedokonczonego, no właśnie - 'wstydzę się tego, że...' i pisałam wszystko co przyszło, bez cenzury. Potem patrzyłam co z tego jest w ogóle sformułowalne jako afirmacja. Ale szczerze - część rzeczy była tak daleko od afirmacji, ze zanim tam doszłam to minelo naprawdę sporo czasu.


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Chryzoprazka_76 mam podobne notatki z tego ćwiczenia. Zauważyłam, że tematy które wychodziły jako pierwsze rzadko były tymi, nad którymi naprawdę powinnam pracować. Jakby głowa podrzucała 'bezpieczne' wersje wstydu, żeby nie sięgać głębiej. Dopiero powtarzanie tego ćwiczenia przez kilka sesji dawało inne, trudniejsze odpowiedzi.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kunisia czyli rozumiem, że trzeba to robić wielokrotnie, nie raz? Bo ja próbowałam raz i uznałam, że 'nic nie wyszło' i odpuściłam.


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@KiraK dokładnie tak. Za pierwszym razem piszesz to co umysł jest gotowy pokazać. Za trzecim, czwartym razem - zupełnie inne rzeczy. Czasem wręcz się dziwię że wcześniej tego nie widziałam, bo to leżało na wierzchu, tylko byłam na to zablokowana.


Odpowiedz
Wpisy: 712
Rozpoczynający temat
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Kunisia opisuje jest spójne z moim doświadczeniem. Mam wrażenie, że w pracy ze wstydem jest taki paradoks - im bardziej starasz się dotrzeć do źródła, tym lepiej umysł maskuje. Nie złośliwie, po prostu jako ochrona. I afirmacja wymierzona w 'bezpieczną' wersję problemu niczego nie zmienia, bo nie dotyka tego co naprawdę siedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

a jak w takim razie w ogóle wiadomo, że dochodzi się do tej głębszej warstwy? Jest jakiś sygnał? Bo trochę to brzmi jak szukanie czegoś w ciemności bez latarki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Balbinka_N sygnał jest, ale rzadko przyjemny. Jak dotykasz naprawdę trudnego tematu, to nie jest 'aha, znalazłam'. To jest raczej silne pragnienie żeby przestać, zmienić temat, wyjść z pokoju. Albo nagle przypominasz sobie że masz coś do zrobienia. Ucieczka w działanie to jeden z najbardziej klasycznych sygnałów, że jest blisko.


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Iga60 to jest bardzo znajome. Ja zawsze w takich momentach nagle mam potrzebę posprzątania albo sprawdzenia czegoś w telefonie. Nigdy tego nie łączyłam z tym, że dotykam czegoś trudnego, a teraz patrzę na to zupełnie inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Powiem szczerze, że ta rozmowa kręci się trochę w kółko. Kończymy na tym, że afirmacje dotyczące wstydu są trudne i trzeba pracować. Ale nikt nie mówi konkretnie - jak tę afirmację sformułować, żeby była skuteczna, kiedy już wiemy co to jest. Bo moim zdaniem kluczowy jest czas gramatyczny i pierwsza osoba. 'Jestem' zamiast 'będę'. 'Zasługuję' zamiast 'nauczę się zasługiwać'. To tyle.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Telepata84 czas gramatyczny ma znaczenie, ale to nie jest jedyna zmienna i nie zawsze 'jestem' jest lepsze. Jeśli między twierdzeniem 'jestem' a tym co czujesz jest za duża przepaść - afirmacja wywołuje efekt odwrotny, bo układ nerwowy odrzuca to jako fałsz. Coué, który jest jednym z ojców tej metody, zalecał formę neutralną i przyszłą właśnie dlatego, żeby nie wywoływać natychmiastowego oporu. Nie ma jednej reguły.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Tobiasz75 czyli co - dobierać formę gramatyczną do aktualnego poziomu oporu? Jak mały opór to 'jestem', jak duży to 'staję się' albo 'pozwalam sobie'?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Zorka mniej więcej tak to działa. Niektórzy pracują ze stopniowaniem - zaczynają od 'pozwalam sobie myśleć, że...', potem 'zaczynam wierzyć, że...', potem dopiero 'jestem'. To jest mozolne i niespektakularne, ale dla tematów wstydliwych często jedyna droga, która nie kończy się na blokowaniu całej praktyki.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Tobiasz75 czyli to stopniowanie działa jak taki podjazd zamiast schodów? Zastanawiam się tylko - skąd wiedzieć, kiedy przejść na wyższy poziom? Czy to jest coś co czujesz, czy raczej po prostu próbujesz i sprawdzasz reakcję?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Zorka oba. Najpierw próbujesz, potem sprawdzasz reakcję ciała. Jeśli zdanie na poziomie 'zaczynam wierzyć, że...' nie wywołuje już wewnętrznego sprzeciwu, jeśli możesz je powiedzieć bez tego charakterystycznego skurczu gdzieś w klatce - to sygnał, że możesz iść dalej. Nie ma tu jednej daty ani liczby powtórzeń. U jednych to tydzień, u innych miesiące. Przy tematach wstydliwych częściej miesiące.


Odpowiedz
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 123

@Tobiasz75 a co jak ten skurcz nie znika w ogole? Mam jedno zdanie, które powtarzam od dawna i dalej jest to samo uczucie. Nie wiem czy robię to za krótko czy może ta afirmacja po prostu nie jest dobra.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Lucia Jeśli nic się nie zmienia przez długi czas, zazwyczaj oznacza to jedno z dwóch: albo zdanie jest sformułowane za wysoko jak na aktualny poziom oporu, albo pod nim leży coś, czego to zdanie w ogóle nie dotyka. Wróciłbym do podstaw - co dokładnie mówi ta afirmacja i co czujesz kiedy ją wypowiadasz? Nie ogólnie, ale w szczegółach.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

To co piszecie o skurczu i oporu ciała bardzo mnie ciekawi, bo ja tego nie czuję. Czy to znaczy, że moje afirmacje są za 'bezpieczne' i nie dotykam trudnych tematów? Czy może po prostu nie mam takiej wrażliwości na sygnały z ciała?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Balbinka_N niekoniecznie. Może też oznaczać, że po prostu pracujesz z czymś, co naprawdę nie jest dla ciebie źródłem wstydu. Nie każda afirmacja musi boleć. Problem pojawia się wtedy, kiedy świadomie omijasz tematy które boli, nie że trafisz na coś neutralnego.


Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Balbinka_N ja przez długi czas też nie czułam żadnego oporu i myślałam że wszystko idzie świetnie. A potem zrobiłam to ćwiczenie ze zdaniami niedokończonymi i wyszły rzeczy, których w życiu bym dobrowolnie nie dotknęła. Więc brak oporu przy afirmacji nie musi być sukcesem, może być ominięciem.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Chryzoprazka_76 a to ćwiczenie ze zdaniami niedokończonymi - robiłaś to na głos czy pisemnie? Bo czytałam że to robi różnicę.


Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@KiraK u mnie pisemnie, zawsze. Na głos próbowałam raz i było dla mnie trudniejsze, bo mózg zdążył ocenzurować zanim ręka zapisała. Ale słyszałam od innych, że u nich jest odwrotnie - na głos mniej kontroli. Myślę ze to kwestia tego jak kto myśli.


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@KiraK dodam do tego co mówi Chryzoprazka_76 - ja próbowałam obu wersji i rzeczywiście efekty były inne. Pisemnie wychodziły mi bardziej racjonalne sformułowania, na głos zdarzało się coś zupełnie niespodziewanego. Jakby głos aktywował inną warstwę. Ale nie powiem żeby jedno było lepsze od drugiego, bo to chyba zależy od osoby.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Kunisia ale jak to możliwe że głos aktywuje coś innego? Czy jest na to jakieś wyjaśnienie, czy to bardziej na poziomie obserwacji?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Jeremiasz Na poziomie obserwacji - tak. Na poziomie fizjologicznym - jest kilka hipotez. Mówienie na głos angażuje inne obszary mózgu niż pisanie, między innymi te odpowiedzialne za słuch i percepcję mowy. Kiedy słyszysz własny głos wypowiadający zdanie, masz jeden dodatkowy kanał informacji zwrotnej. Ale nie traktuj tego jak pewnik - badania w tym obszarze są nieliczne i słabe metodologicznie. Praktycznie: warto sprawdzić co działa u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 712
Rozpoczynający temat
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do wątku, który pojawił się wcześniej - że głowa podrzuca 'bezpieczne' wersje wstydu. Mam wrażenie, że przy pracy ze zdaniami dotyczącymi ciała albo seksualności ten mechanizm działa wyjątkowo silnie. Nie ma tu nawet potrzeby żeby szukać głębiej, bo samo sformułowanie czegoś wprost jest już barierą. Ktoś miał podobnie i coś z tym zrobił?


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie tego rodzaju tematy są dla mnie najtrudniejsze do afirmowania. Mam wrażenie że cokolwiek sformułuję, brzmi albo jak coś wyciętego z poradnika, albo jak coś, czego absolutnie nie jestem w stanie powiedzieć bez skrępowania. Nigdy nie znalazłam złotego środka.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Sliwka ja przez długi czas w ogóle pomijałam takie tematy w pracy z afirmacjami. Aż ktoś mi powiedział żebym zamiast formułować gotowe zdanie, zaczęła od pytania - 'co chciałabym czuć w związku z tym?' i stamtąd budowała zdanie. To trochę inne podejście, bo nie zaczynasz od twierdzenia, tylko od pragnienia.


Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Iga60 to ciekawy punkt - pytanie zamiast twierdzenia. Tylko mam wątpliwość - czy wtedy to jeszcze jest afirmacja? Bo definicja afirmacji zakłada zdanie twierdzące. Czy nie traci się wtedy siły tego narzędzia przez zmianę formy?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Zawilec Pytanie jest etapem przejściowym, nie docelową formą. Sama afirmacja i tak musi być twierdzeniem, żeby mogła działać na poziomie przekonań. Ale jeśli nie możesz dojść do twierdzenia, bo wstyd blokuje ci dostęp do tego co chcesz zaafirmować - pytanie pomaga wyprzedzić cenzurę. To jest rusztowanie, nie budynek.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Zawilec Miałam tę samą wątpliwość co ty. Ale z mojego doświadczenia - forma pytania jest przydatna głównie na etapie rozpoznawania czego w ogóle się chce. Kiedy to wiem, wracam do twierdzenia. Tylko to twierdzenie jest już moje, nie wzięte z listy gotowych afirmacji z internetu.


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Filomena_67 właśnie, gotowe afirmacje z internetu - to jest coś, co mi zawsze nie pasowało. Zdania pisane przez kogoś obcego do czyjegoś życia. Można je powtarzać i powtarzać, a i tak nie trafią bo nie są twoje. Nigdy tego tak nie nazywałam, ale chyba o to chodzi.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Danusia54 ale z drugiej strony gotowe zdania mogą być punktem wyjścia, nie? Ktoś kto w ogóle nie wie jak zacząć, może użyć cudzego zdania żeby poczuć jak to w ogóle działa, a potem przerobić na swoje. Przynajmniej u mnie tak to szło na początku.


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Zorka zgadzam się z tym punktem wyjścia, ale mam pytanie - czy u ciebie to przejście od cudzego zdania do własnego było naturalnie płynne, czy musiałaś aktywnie nad tym pracować? Bo ja zauważam, że kiedy zaczynam od cudzego, potem bardzo trudno mi je przerobić. Zostaje jakiś cudzy kształt zdania i brzmię jak ktoś inny.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Kunisia u mnie raczej aktywnie. Nie przyszło samo. Brałam zdanie, powtarzałam przez jakiś czas i w pewnym momencie czułam, że albo coś w nim nie gra, albo jest zbyt ogólne. Wtedy zaczynałam je przerabiać słowo po słowie. Ale przyznaję, że przy wstydliwych tematach ten cudzy kształt faktycznie potrafi zostać na dłużej - chyba właśnie dlatego, że moje własne słowa brzmią zbyt dosłownie.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Zorka a czy przerabianie 'słowo po słowie' to coś, czego się można nauczyć, czy bardziej wyczuwa się kiedy zdanie jest już 'swoje'? Pytam bo nie mam żadnego punktu odniesienia jak to ma wyglądać.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Jeremiasz To bardziej kwestia wyczucia niż techniki, ale wyczucie się kształtuje. Praktyczny test jest prosty - wypowiadasz zdanie na głos i sprawdzasz czy coś w ciele się napina, czy brzmi fałszywie, czy masz ochotę je szybko skończyć. Jeśli tak, zdanie nie jest jeszcze twoje albo jest zbyt duże jak na aktualny poziom akceptacji. Jeśli płynie - jest bliżej. To nie jest egzakt, ale działa jako kalibracja.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tego co pisał Wrotycz o seksualności i ciele - mam wrażenie, że ten wstyd działa też w drugą stronę. Nie tylko nie mogę powiedzieć afirmacji, ale wręcz nie mogę jej sformułować. Jakbym nawet w myślach nie umiała ułożyć zdania, które dotyczyłoby mojego ciała bez natychmiastowego zdystansowania się. I to jest chyba głębiej niż sam dobór słów.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Sliwka to co opisujesz to coś innego niż zwykła blokada przed mówieniem. To brzmi jakby cały temat był oznaczony jako zakazany, nie tylko jego wypowiedzenie. Czy masz wrażenie, że ta bariera dotyczy konkretnie ciała, czy też innych tematów, których po prostu nigdy nie dotknęłaś w pracy z afirmacjami?


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Iga60 głównie ciała, tak. Inne tematy - pieniądze, relacje, praca - jakoś idą. Ale cokolwiek dotyczy fizyczności, pojawia się taki natychmiastowy refleks cofnięcia. Jakby tam było coś, z czym nie mam prawa się nie zgodzić, więc nie dotykam.


Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Sliwka to zdanie 'nie mam prawa się nie zgodzić' jest dla mnie bardzo ważne w tym co napisałaś. Czy myślisz że ta afirmacja mogłaby być właśnie o tym - nie o ciele bezpośrednio, ale o samym prawie do mówienia czegoś o ciele? Czasem zejście o poziom niżej odblokowuje dostęp do tematu głównego.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Chryzoprazka_76 to jest bardzo konkretna obserwacja. U mnie podobnie działało podejście warstwowe - najpierw afirmacja o prawie do odczuwania, dopiero potem o tym, co chcę odczuwać. Bezpośrednie przeskoczenie do treści było niemożliwe, bo jakiś wewnętrzny głos natychmiast uruchamiał ripostę.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Filomena_67 a co to znaczy 'ripostę'? Że słyszysz w głowie kontrargument do swojej afirmacji?


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@KiraK dokładnie. Mówię sobie 'moje ciało jest zdrowe i silne', a wewnętrzny głos natychmiast odpowiada 'ale pamiętasz jak...'. Albo po prostu śmieje się z tego zdania. To nie jest głośny głos, bardziej takie tło, ale skutecznie podkopuje każdą afirmację, której naprawdę nie wierzę.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Filomena_67 chyba ma jakąś nazwę w psychologii - ten mechanizm automatycznego kontrowania myśli. Nie pamiętam jak dokładnie, ale chodzi o to, że im bardziej staramy się nie myśleć o czymś albo mocno coś potwierdzić, tym głośniejszy staje się sprzeciw. Czy ktoś spotkał się z tym w kontekście afirmacji?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Zawilec Tak, opisujesz zjawisko, które w literaturze poznawczej bywa nazywane efektem ironicznego odbicia lub efektem białego niedźwiedzia. Im bardziej staramy się stłumić myśl albo wymusić przekonanie, które jest w konflikcie z aktualnym, tym silniej umysł generuje kontrprzykłady. W kontekście afirmacji to oznacza, że zdania formułowane zbyt daleko od aktualnego stanu przekonań mogą wzmacniać opór zamiast go redukować. Dlatego w podejściach opartych na stopniowym przesunięciu - jak bridge statements albo ladder affirmations - zamiast mówić coś, czego jeszcze nie wierzysz, mówisz coś, w co możesz uwierzyć teraz, i przesuwasz się stopniowo.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Tobiasz75 czyli te 'drabinkowe afirmacje' to nie jest po prostu zmiana słów, ale celowe ustawienie zdania tak, żeby było prawdziwe na aktualnym poziomie? Jak to wygląda w praktyce, bo trochę to rozumiem, a trochę nie.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Jeremiasz Przykład: nie możesz powiedzieć 'kocham swoje ciało', bo głos natychmiast ripostuje. Ale może możesz powiedzieć 'jestem otwarty na to, żeby lepiej rozumieć swoje ciało'. Albo jeszcze niżej: 'dopuszczam, że moje ciało robi co może'. Szukasz zdania, przy którym nie masz refleksu sprzeciwu. To jest twój punkt startowy. Potem z niego przesuwasz.


Odpowiedz
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Tobiasz75 a po jakim czasie powinno się przesuwać to zdanie wyżej? Bo boję się, że będę w tym samym miejscu przez miesiące i nie zrobię żadnego postępu.


Odpowiedz
Wpisy: 712
Rozpoczynający temat
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Dodam coś do tego co mówi Tobiasz75 o przesunieniu - z własnej obserwacji wynika, że nie ma tu żadnego kalendarza. Zdanie gotowe do zmiany daje znać samo. Przestaje brzmieć jak wyzwanie, a zaczyna brzmieć jak coś oczywistego. Wtedy wiesz, że można iść krok wyżej. Próba wymuszenia tempa z zewnątrz zwykle cofa a nie przyspiesza.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@pokrzywka92)
Połączone: 1 rok temu

ale jak ktoś pracuje nad czymś naprawdę wstydliwym, to 'oczywiste' może nigdy nie przyjść samo, nie? Mam temat, który powtarzam od dawna i nadal czuję że to zdanie mnie nie dotyczy. Jakby było o kimś innym.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Pokrzywka92 to co opisujesz - że zdanie brzmi jakby było o kimś innym - to sygnał, że afirmacja jest sformułowana zbyt ogólnie albo zbyt osobowo, czyli mówi 'ja' ale mówi to o jakimś wyidealizowanym 'ja', nie o tobie konkretnej. Próbowałaś kiedyś dodać szczegół, który jest wyjątkowo twój? Coś bardzo konkretnego, co sprawia że zdanie jest trudniejsze, ale bardziej twoje?


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Iga60 to jest właśnie ta różnica, którą wcześniej próbowałam opisać - między zdaniem cudzym a swoim. Swoje zawiera coś bardzo konkretnego, co można poznać tylko od środka. I właśnie dlatego jest trudniejsze do powiedzenia - bo jest naprawdę o tobie, nie o nikim abstrakcyjnym.


Odpowiedz
(@pokrzywka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 71

@Danusia54 ale jak mam dodać 'szczegół', kiedy sam temat jest dla mnie nie do dotknięcia? To trochę jak mówią żeby się rozluźnić właśnie wtedy, gdy wszystko się spina.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Pokrzywka92 to jest bardzo celna obserwacja i powiem szczerze, że to jeden z niewielu przypadków, gdzie praca z afirmacją może być wtórna wobec czegoś innego. Jeśli sam temat jest niedotykalny, to nie jest kwestia doboru słów. To jest kwestia bezpieczeństwa - wewnętrznego, nie zewnętrznego. Afirmacja nie może działać jako wytrych do czegoś, przed czym psychika się zamknęła z jakiegoś powodu. Pytanie, które warto sobie postawić: czy nie możesz sformułować zdania, czy nie możesz go powiedzieć, czy nie możesz tego słuchać od siebie?


Odpowiedz
(@pokrzywka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 71

@Tobiasz75 nie rozumiem różnicy między tymi trzema. Czy to nie wychodzi na to samo?


Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Pokrzywka92 nie wychodzi na to samo. Sformułowanie to myśl, mówienie to głos, słuchanie to odbiór. Możesz mieć zdanie w głowie i nie być w stanie go wypowiedzieć. Albo wypowiedzieć i natychmiast chcieć cofnąć. Albo powiedzieć, ale nie słyszeć siebie mówiącego. To są różne blokady.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Zawilec a skąd wiadomo, która z tych blokad jest u mnie? Czy to się po prostu czuje, czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić?


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@KiraK u mnie rozróżnienie wychodziło przez próbę. Pisałam zdanie - szło. Mówiłam je - stawało mi w gardle. Więc moja blokada była przy głosie, nie przy myśli. Ktoś inny może mieć odwrotnie - powie bezproblemowo, ale się od tego odcina, jakby to mówiła jakaś jej część, a nie ona.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Filomena_67 to co opisujesz z pisaniem kontra mówieniem - czy próbowałaś potem nagrywać swój głos i słuchać tego z zewnątrz? Zastanawiam się, czy to nie byłoby jeszcze innym poziomem.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Jeremiasz próbowałam raz i to był dość mocny moment. Słyszysz siebie inaczej niż gdy mówisz. Głos brzmi obco i właśnie to obcość powiedziała mi coś ważnego - że jeszcze nie wierzę w to zdanie, bo nawet mój głos brzmi jakby należał do kogoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisuje Filomena_67 z głosem brzmiącym obco - mam identycznie. Ale mnie to nie skłoniło do pracy z nagraniem, raczej do jeszcze większego unikania. Może to zależy od tego, jak ktoś reaguje na konfrontację z sobą samym?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Sliwka to jest ważne rozróżnienie. Techniki konfrontacyjne - nagrywanie, mówienie w lustrze, czytanie na głos - działają dla osób, które potrzebują zakotwiczenia w rzeczywistości, żeby przełamać dystans. Ale dla osób, u których kontakt z własnym głosem lub obrazem wzmaga wstyd, taka konfrontacja może efekt odwrócić. Nie ma jednej ścieżki. Zanim ktoś sięgnie po nagrywanie, warto sprawdzić, czy w ogóle komfortowo czuje się będąc sam ze sobą w ciszy.


Odpowiedz
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Tobiasz75 a jak się sprawdza to 'bycie samemu ze sobą w ciszy'? Brzmi trochę jak medytacja, ale nie wiem czy o to chodzi.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Balbinka_N nie chodzi o medytację jako technikę. Chodzi o to, czy gdy siedzisz w spokoju, bez bodźców, czujesz się bezpiecznie, czy natychmiast pojawia się napięcie, dyskomfort, potrzeba zajęcia się czymś. Jeśli cisza z sobą jest niekomfortowa, to praca z głosem czy lustrem może być za dużo na raz.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: