Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób w żałobie - kiedy można zacząć?

Strona 1 / 3

Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mama odeszła trzy tygodnie temu. Nie śpię normalnie, nie jem normalnie, chodzę jak w półśnie. Ktoś mi powiedział, żebym spróbowała afirmacji, że to pomaga w żałobie. Ale szczerze - nie mam pojęcia czy to ma w ogóle sens. Czy to nie jest za wcześnie? Czy afirmacje mogą komuś w takim stanie pomóc, czy raczej przeszkodzić?


Odpowiedz
175 odpowiedzi
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Kondolencje z powodu straty. Trzy tygodnie to bardzo świeża rana i rozumiem, że ktoś mógł chcieć pomóc, ale afirmacje w pierwszych dniach żałoby to temat, który wymaga ostrożności. Pytanie brzmi: co konkretnie ta osoba ci zaproponowała? Bo afirmacje afirmacjom nierówne i bardzo zależy, czy mówimy o tych pozytywnych w stylu 'jestem szczęśliwa i spełniona', czy o czymś, co faktycznie odnosi się do straty i bólu.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Moim zdaniem można zacząć od razu, żałoba to właśnie moment, kiedy umysł jest najbardziej otwarty na przeprogramowanie. Im szybciej zaczniesz mówić sobie, że dasz radę, tym szybciej to do ciebie dotrze. Afirmacje działają na podświadomość niezależnie od tego, czy w to wierzysz, czy nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Sagea.2 tu się z tobą nie zgodzę i to dość mocno. 'Otwarty na przeprogramowanie' to nie jest trafny opis tego, co dzieje się w ostrej żałobie. Układ nerwowy jest wtedy przeciążony, nie otwarty. Próba narzucania pozytywnych afirmacji osobie, która dopiero co straciła matkę, może skutkować czymś, co psychologowie nazywają tłumieniem - emocje nie znikają, tylko schodzą głębiej. To nie jest droga na skróty, to jest pułapka.


Odpowiedz
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Brygidka71 właśnie tego się boję. Że będę sobie powtarzać że wszystko dobrze, a w środku nadal będę rozpadać się na kawałki. Co w takim razie - czekać? Jak długo? I czy istnieją jakieś afirmacje, które są inne niż te zwykłe pozytywne?


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Miałam podobną sytuację po stracie babci, z którą byłam bardzo związana. Próbowałam klasycznych afirmacji po tygodniu i czułam się jak hipokrytka. 'Jestem silna i spokojna' - a płakałam co godzinę. Dopiero ktoś mi powiedział o afirmacjach akceptujących, nie pozytywnych. Coś w stylu 'mój ból jest prawdziwy i mam prawo go czuć'. To brzmi inaczej, prawda?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Kornelia.x a czy to nadal są afirmacje? Bo jak dla mnie afirmacja to coś pozytywnego z założenia, a to co opisujesz brzmi bardziej jak... nie wiem, jakaś inna praktyka? Pytam bo serio nie rozumiem różnicy.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Julitka94 dobra uwaga. Właściwie zależy jak definiujesz afirmację. W wąskim sensie - tak, zawsze pozytywna. Ale coraz częściej mówi się o afirmacjach akceptujących albo neutralnych, które nie kłamią ci w oczy, tylko potwierdzają to, co jest. 'Jestem w żałobie i to jest naturalne' to też twierdzenie powtarzane z intencją. Czy to afirmacja z nazwy - nie wiem, ale działa inaczej niż 'wszystko jest cudownie'.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Energia żałoby jest bardzo ciężka i afirmacje mogą pomóc ją rozrzedzić. Ja polecam afirmacje z wizualizacją - wyobrażasz sobie osobę bliską w dobrym miejscu, po drugiej stronie, i mówisz sobie że ona jest ok. To działa na obu poziomach - i na energię miejsca gdzie teraz ona jest, i na twój ból. Najważniejsze żeby afirmację powtarzać o tej samej porze, najlepiej przy świecy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Zbych62 chcę tu doprecyzować kilka rzeczy, bo mieszasz kilka praktyk. Afirmacja to praca z własnym umysłem i własnym przekonaniem - nie sposób do wpływania na to, gdzie jest czyjaś dusza po śmierci. To drugie to zupełnie inna dziedzina, która ma swoje własne metody i etykę. A świeca przy afirmacji to element rytuału, nie samej afirmacji. Czeremcha91 pyta o konkretną rzecz - nie komplikujmy jej sytuacji.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Brygidka71 ale to nie jest aż taka herezja co piszę. Psychologowie też mówią, że pozytywne myślenie wspiera powrót do równowagi. Afirmacje to przecież właśnie pozytywne myślenie w ustrukturyzowanej formie. Nie rozumiem dlaczego mamy czekać z tym w nieskończoność.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Sagea.2 bo 'pozytywne myślenie' i 'afirmacja w żałobie' to nie jest to samo co 'afirmacja jako tłumienie bólu'. Brygidka nie mówi, żeby czekać w nieskończoność - mówi, żeby nie zaczynać od afirmacji, które zaprzeczają temu, co czujesz. Różnica jest spora. A swoją drogą - czy ktoś ma doświadczenie z tym, kiedy konkretnie ten moment gotowości przychodzi? Bo to chyba jest sedno pytania.


Odpowiedz
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Dziedzilia właśnie. Bo mi powiedziano 'jak poczujesz się gotowa' - ale ja nie wiem jak ta gotowość wygląda. Po czym ją poznać? Jestem na etapie, że rano wstaję i przez chwilę zapominam, a potem znowu wszystko wraca. Czy to jest jakiś sygnał?


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

to, co opisujesz - te chwile zapomnienia rano - to jest naturalny rytm żałoby, nie sygnał gotowości do afirmacji. Gotowość wygląda inaczej: to moment, kiedy ból nie dominuje każdej myśli, kiedy możesz przez godzinę myśleć o czymś innym bez poczucia winy. Wtedy afirmacje akceptujące mogą zacząć mieć sens. Ale trzy tygodnie po stracie mamy? Proszę, daj sobie jeszcze czas. Nie ma pośpiechu.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@magdusia-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam że się wtrącam, bo ja w ogóle nie znam się na tych sprawach, ale mam pytanie z innej strony. Czy te afirmacje to coś co się robi sama ze sobą, czy trzeba do tego jakiegoś specjalisty? I czy to jest w ogóle bezpieczne robić samemu przy takim bólu jak opisuje Czeremcha?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Magdusia.x afirmacje samemu to nic niebezpiecznego - to dosłownie powtarzanie zdań. Ale masz rację, że przy głębokiej żałobie warto mieć kogoś - niekoniecznie specjalistę od afirmacji, ale psychologa albo grupę wsparcia. Afirmacje mogą być uzupełnieniem, nie zamiennikiem dla normalnej pomocy w przeżywaniu żałoby. To chyba ważne zastrzeżenie do całej tej rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie - czy te afirmacje są jakoś powiązane z tym, co się dzieje energetycznie po czyjejś śmierci? Bo słyszałem że przez pierwsze czterdzieści dni dusza jeszcze jest blisko i że to może mieć wpływ na nasze emocje. Czy takie afirmacje przy bliskiej osobie mogłyby jakoś na to wpłynąć? Przepraszam jeśli to głupie pytanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Tobiasz85 to nie głupie pytanie, ale to jest inny temat niż afirmacje. W różnych tradycjach mówi się o tym czterdziestodniowym okresie, tak. Ale afirmacje to praktyka psychologiczno-energetyczna skierowana do siebie - do własnego umysłu i własnej energii. Nie są komunikatem do duszy bliskiej osoby. Jeśli chcesz, możemy o tym pogadać w innym wątku, bo to osobne zagadnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lonia_s)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam wrażenie, że każdy mówi coś innego. Brygidka mówi żeby poczekać, Sagea że można od razu, Kornelia że są inne rodzaje afirmacji. Czeremcha, nie wiem jak ty, ale ja bym w tym wszystkim kompletnie nie wiedziała co robić. Czy jest jakaś jedna zasada, od której można zacząć?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Lonia_S rozumiem zamieszanie, ale właśnie dlatego ta rozmowa jest potrzebna - bo nie ma jednej zasady. Jest natomiast coś, co można powiedzieć prościej: zanim zaczniesz cokolwiek afirmować, zapytaj siebie czy to, co chcesz powiedzieć sobie, jest prawdziwe choćby w pięciu procentach. Jeśli tak - możesz próbować. Jeśli zupełnie nie pasuje z tym co czujesz - poczekaj. To nie jest skomplikowane, tylko wymaga uczciwości wobec siebie.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Brygidka71 okej, ale to 'zapytaj siebie czy to jest prawdziwe choćby w połowie' - jak to sprawdzić w praktyce? Bo w żałobie wszystko jest prawdziwe i nieprawdziwe na raz. Rano czuję się inaczej niż wieczorem. Które to 'ja' ma decydować?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Sagea.2 właśnie to jest sedno. W żałobie nie ma jednego stałego 'ja' - dlatego afirmacje, które zakładają jeden trwały stan ('jestem spokojna', 'jestem silna'), tak często nie trafiają. Chodzi o to, żeby afirmacja nie kłóciła się z tym, co czujesz w momencie gdy ją wypowiadasz. Jeśli wieczorem czujesz się ciężko, a rano lżej - to są dwa różne momenty i w obu można użyć czegoś innego. Wieczorem może to być 'mam prawo do tego bólu', rano 'mogę oddychać'. Nie ma jednej afirmacji na cały dzień żałoby.


Odpowiedz
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Brygidka71 to znaczy że można mieć kilka różnych na różne pory dnia? Nie wiedziałam że tak można. Myślałam że się wybiera jedną i powtarza. Czy to nie zaburza tego działania na podświadomość, jak ciągle zmieniasz?


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

z mojego doświadczenia - nie zaburza, pod warunkiem że każda z nich jest szczera. To nie jest mantra, którą masz wgryźć w głowę przez powtarzanie. Bardziej chodzi o to, żeby umysł dostał sygnał, że dany stan jest akceptowany. Kilka afirmacji dopasowanych do pory dnia albo aktualnego nastroju działa lepiej niż jedna 'idealna', w którą połowicznie wierzysz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Kornelia.x a jak odróżnić to, że afirmacja zaczyna działać, od tego, że po prostu czas leczy? Bo może po kilku tygodniach człowiek czuje się lepiej i nie wiadomo czy to afirmacje czy samo życie.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Julitka94 to jest bardzo dobre pytanie i szczerze - nie da się tego rozdzielić w sposób pewny. Czas, wsparcie, afirmacje, rytuały - to wszystko działa razem albo nie działa razem. Nikt nie robi grupy kontrolnej z żałobą. Pytanie tylko czy to ma znaczenie, skoro człowiek czuje się lepiej?


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracjąc do tego co pisałem wcześniej o czterdziestodniach - bo Dziedzilia mi odpowiedziała że to inny temat, ale jednak mam wrazenie że jest powiązane. Jeśli przez ten czas dusza jest blisko, to czy afirmacje które wysyłamy do siebie mogą też jakos ją dotykać? Czy to przypadek że ludzie czesto czuja ulge po czterdziestu dniach?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Tobiasz85 właśnie o tym mówiłem, tylko mnie uciszono. Energia żałoby to nie jest coś co jest tylko w głowie, ona wypełnia przestrzeń. I tak, po czterdziestodniach zazwyczaj jest lżej, bo pole energetyczne się oczyszcza. Afirmacje mogą tu przyspieszyć ten proces.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Zbych62 nikt cię nie uciszał, zostałeś po prostu poproszony o rozdzielenie dwóch różnych praktyk. I nadal proszę. 'Pole energetyczne się oczyszcza po czterdziestu dniach' to twierdzenie, które wymaga doprecyzowania - w jakiej tradycji, w oparciu o co? Bo mamy kilka różnych podejść do tego okresu w różnych kulturach i żadne z nich nie mówi o polu energetycznym w tym sensie, w jakim go używasz. Afirmacje w kontekście własnej psychiki i energetyczne oddziaływanie na duszę zmarłego - to są po prostu różne rzeczy i warto je traktować osobno.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Brygidka71 no dobra, może to ująłem skrótowo. Ale nie możesz zaprzeczyć że samopoczucie po tym okresie się zmienia. To obserwuje wiele osób niezależnie od tradycji.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Zbych62 to prawda, że wiele osób odczuwa zmianę mniej więcej w tym czasie, ale to może być po prostu naturalna dynamika żałoby - pierwsze tygodnie są najostrzejsze. Nie trzeba od razu przypisywać tego energetyce miejsca. Choć rozumiem że to podejście może dawać poczucie sensu w bólu.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lonia_s)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, a wracając do tego co pyta Czeremcha od samego początku - czy ktoś mógłby podać kilka konkretnych przykładów tych afirmacji akceptujących? Bo wciąż mówicie o nich abstrakcyjnie i sama nie wiem jak to wygląda w praktyce. Nie proszę o gotową listę, tylko o przykład dwa, żeby zrozumieć o co chodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Lonia_S jasne. Afirmacja klasyczna pozytywna w żałobie wyglądałaby tak: 'jestem w spokoju i akceptuję odejście bliskiej osoby'. Afirmacja akceptująca zamiast tego powie: 'tęsknię i to jest naturalne' albo 'ból, który czuję, pokazuje jak wiele ta osoba dla mnie znaczyła'. Widzisz różnicę? Pierwsza mówi jak chcesz żebyś się czuła. Druga mówi prawdę o tym jak się czujesz i nadaje temu sens zamiast walczyć z tym.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

To drugie brzmi... zupełnie inaczej niż to co rozumiałam pod słowem afirmacja. Ale jakoś bardziej do mnie przemawia. Szczególnie to zdanie o bólu jako znaku miłości. Czy można te swoje własne układać? Czy muszą być z jakiegoś źródła?


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Własne zawsze będą lepsze, bo trafiają dokładnie w twój ból, nie w jakiś uśredniony. Jedyne co bym sprawdzała - czy przypadkiem nie ma w nich ukrytego wyrzutu do siebie. Coś jak 'boli mnie bo powinnam była częściej dzwonić' to nie jest afirmacja, to samooskarżenie w przebraniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Sagea.2 to jest naprawdę dobra uwaga. Wiele osób w żałobie przechodzi przez etap winy i wtedy własnoręcznie tworzone afirmacje mogą nieświadomie tę winę wzmacniać. Dlatego warto żeby ktoś bliski albo terapeuta przejrzał je na początku, nie dlatego że jesteśmy niesamodzielne, tylko dlatego że sami siebie w bólu nie zawsze widzimy wyraźnie.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Chciałam zapytać o coś co może być trochę z boku głównego tematu, ale mam wrażenie że jest związane. Czy kamienie mogą wspierać afirmacje w żałobie? Słyszałam o ametyście i rozite jako pomocnych przy emocjach. Czy jest coś czego nie powinno się używać przy takim bólu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Oracle96 kamienie mogą być wsparciem energetycznym, ale to temat na osobny wątek. Krótko: rodonit i różaniec kwarcowy pojawiają się często przy żałobie, ametyst przy wyciszeniu. Natomiast przy tym pytaniu ważniejsze jest co opisuje Czeremcha - samo ułożenie kamieni bez żadnego zakotwiczenia w słowie czy intencji to tylko element dekoracyjny. Afirmacja daje kierunek, kamień może wzmacniać, ale nie zastępuje.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@magdusia-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam że znowu pytam, bo naprawdę nie znam się na tym - ale czy to wszystko o czym mówicie jest bezpieczne robić bez żadnego prowadzenia? Czytam tę rozmowę i widzę że sami mówicie, że można sobie zrobić krzywdę złą afirmacją. Czy ktoś powinien przez to prowadzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Magdusia.x to dobre pytanie i nie przesadzam. Afirmacje same w sobie nie są niebezpieczne w sensie fizycznym. Natomiast głęboka żałoba jest stanem, w którym emocje są bardzo blisko powierzchni i łatwo trafić w coś czułego. Dlatego powiedziałabym tak: przy świeżej stracie, pierwszych kilku tygodniach, praca z psychologiem albo terapeutą jest ważniejsza niż szukanie idealnej afirmacji. Afirmacje mogą przyjść jako uzupełnienie, kiedy człowiek ma już jakieś oparcie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przeczytałam wszystko co napisała Brygidka71 i rozumiem ten podział - świeża żałoba wymaga ostrożności. Ale mam pytanie do reszty: czy jest jakiś znak, po którym można poznać, że już jest ten moment kiedy afirmacje przestają szkodzić, a zaczynają pomagać? Czy to w ogóle da się poczuć, czy raczej się po prostu próbuje i sprawdza?


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

myślę że tym sygnałem jest moment, kiedy wypowiadasz zdanie o tej stracie i ono już nie wywołuje fizycznego bólu w klatce piersiowej. Taki ból przy myśleniu o kimś - to jeszcze nie czas na afirmacje akceptujące. Jak możesz o nim pomyśleć i jest tylko smutek, bez tego skurczu - wtedy ciało mówi, że jest gotowe. Ale to moje obserwacje, nie reguła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Dziedzilia a jak to jest u kogoś kto w ogóle nie płakał? Pytam bo znam osobę która po stracie była cały czas sprawna, funkcjonalna, zatawiała wszystko. I dopiero po kilku miesiącach ją to dorwało. Czy u takiej osoby ten sygnał żeby zacząć afirmacje też będzie ten ból w klatce?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Tobiasz85 to co opisujesz to dość znany wzorzec - żałoba odroczona. Ciało i umysł odkładają ból na później, bo trzeba działać. I wtedy gdy wszystko jest już 'załatwione', dopiero przychodzi fala. Myślę że w takim przypadku ten sygnał Dziedzilii nadal działa - po prostu pojawia się z opóźnieniem. Tylko że ta osoba może być kompletnie zaskoczona, że to wraca po tak długim czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lonia_s)
Połączone: 10 miesięcy temu

A czy te afirmacje akceptujące które podała Brygidka71 - 'tęsknię i to jest naturalne' - wypowiada się je głośno czy w myślach? Zastanawiam się czy to ma znaczenie, bo przy pracy z emocjami chyba inaczej działa głos, prawda?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Lonia_S ma znaczenie, ale nie rozstrzygające. Głośne wypowiadanie angażuje ciało - słyszysz własny głos, oddech się zmienia, jest więcej obecności. W medytacji często używa się ciszy właśnie po to, żeby nie uciekać w brzmienie słów. Przy żałobie bym zaczęła od głośno, bo cisza może być za bardzo wypełniona innymi myślami. Ale to nie jest dogmat.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Lonia_S jest jeszcze trzecia opcja - pisanie. Część ludzi w żałobie w ogóle nie może mówić o stracie ani w myślach tego zatrzymać, ale pisanie ręcznie jakoś obchodzi ten blok. Jeśli głośne mówienie jest za ciężkie, można zacząć od zapisywania jednego zdania dziennie. Efekt podobny, a droga łagodniejsza.


Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Sagea.2 to ciekawe z tym pisaniem - czy wtedy ta afirmacja nadal 'działa', jeśli się ją tylko pisze, a nie mówi ani nie myśli aktywnie? Zawsze myślałam że siła afirmacji jest w powtarzaniu, a pisanie raz dziennie to chyba za rzadko?


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Julitka94 nie chodzi o ilość powtórzeń, tylko o kontakt z treścią. Możesz powiedzieć afirmację sto razy automatycznie i nic nie wejdzie. Możesz napisać ją raz, ale naprawdę poczuć co znaczy - i to zostanie. Przy żałobie mechaniczne powtarzanie raczej zaszkodzi niż pomoże, bo odrywa od prawdziwego stanu.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Sagea.2 tu bym jednak doprecyzowała, bo to brzmi jakby ilość w ogóle nie miała znaczenia. Regularność ma znaczenie - nie dlatego że 'wgrywa się w podświadomość przez repetycję', ale dlatego że buduje nawyk zatrzymania się i sprawdzenia co się dzieje w środku. Jedno zdanie raz w tygodniu to za mało na zbudowanie czegokolwiek trwałego. Codzienność ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Czytam to i mam wrazenie że coraz bardziej sprowadzacie to do psychologi, a zostawiacie energetykę za burtą. Pisanie ręczne to zupełnie inny kanał - to jest praca z aurem przez gest, przez dotyk. Dlatego w ogóle działa lepiej niż mówienie do lustra. Czy ktoś to uwzględnia w tym co doradza?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Zbych62 słyszę co mówisz, ale 'praca z aurem przez gest' to jest twoje rozumienie mechanizmu. Psychologia powie że to angażowanie kory motorycznej i spowolnienie tempa myśli. Oba opisy mogą dotyczyć tego samego zjawiska. Problem jest wtedy gdy jeden z tych opisów traktujemy jako pewnik, a drugi odrzucamy.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Kornelia.x no ale skądś się bierze ta różnica między pisaniem a drukowaniem, prawda? Badania psychologiczne tego nie tłumaczą w stu procentach, więc nie mow że to tylko motoryka.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Zbych62 właściwie badania nad pismem odręcznym całkiem sporo tłumaczą - wolniejsze tempo, większe zaangażowanie uwagi, inne kodowanie pamięciowe. Nie musisz sięgać po aurorę żeby wyjaśnić dlaczego to działa inaczej. Ale rozumiem że dla ciebie ten wymiar energetyczny jest ważny i nie twierdzę że to wykluczone, tylko że nie musisz go przytaczać jako argumentu tutaj.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@magdusia-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę - pytam z zupełnie innej strony. Moja koleżanka straciła kogoś bliskiego i nie wiem jak jej powiedzieć o afirmacjach, żeby to nie brzmiało jakby chciałam ją naprawić albo jakby jej ból był nieodpowiedni. Czy jest w ogóle dobry sposób żeby komuś to zaproponować, czy lepiej nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Magdusia.x to jest naprawdę dobre pytanie i myślę że wiele osób tu zastanawia się nad tym samym. Nie proponuj. Serio. Jeśli sama nie zapyta - czekaj. Zamiast tego możesz przy niej wspomnieć że sama coś podobnego kiedyś robiłaś i ci pomogło - bez rady, bez 'może byś spróbowała'. Jak ona będzie gotowa, zapyta. Gotowość musi wyjść od niej.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co napisała Brygidka71 do Magdusi chyba dotyczy też mnie - bo właśnie zastanawiam się czy nie naciskam za bardzo na siebie. Może pytam o te afirmacje dlatego że chcę żeby coś już działało, a nie dlatego że naprawdę jestem gotowa. Czy to jest coś co inni tu czuli zanim zaczęli?


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Ja to czułam. Szukałam czegoś co da mi poczucie że robię coś aktywnie, zamiast tylko siedzieć z tym bólem. I potem rozumiałam że to poszukiwanie samo w sobie było ucieczką. Nie mówię że tak jest u ciebie, ale to pytanie które zadałaś brzmi dla mnie znajomo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lonia_s)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Julitka94 a jak przestałaś uciekać i zaczęłaś naprawdę siedzieć z tym bólem - co wtedy? Czy afirmacje w ogóle ci pomogły czy sama żałoba poszła swoim torem?


Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Lonia_S naprawdę nie wiem. Robiłam jedno i drugie w tym samym czasie. Może żałoba poszłaby tak samo bez afirmacji, może nie. Przy mnie po prostu były i jakoś nie przeszkadzały, a czasem pomagały się zatrzymać. Nie umiem tego rozdzielić i chyba nie ma sensu próbować.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co napisała Czeremcha91 o naciskaniu na siebie - myślę że to jest jeden z ważniejszych momentów w tym wątku. Szukanie afirmacji jako aktywnego działania zamiast siedzenia z bólem to nie jest słabość, to jest bardzo ludzka reakcja. Pytanie tylko czy ta aktywność daje jakąś ulgę, czy tylko wrażenie że coś się robi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Sagea.2 ale czy te dwie rzeczy muszą się wykluczać? Można szukać czegoś aktywnego I jednocześnie nie uciekać. Zależy co się z tym robi dalej. Czeremcha91 przynajmniej zauważyła że pyta z lęku, nie z gotowości - to już jest coś.


Odpowiedz
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Dziedzilia tak, chyba właśnie to miałam na myśli. Że samo zauważenie tego może być ważniejsze niż znalezienie odpowiedzi na swoje pierwotne pytanie. Choć nadal nie wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

nie musisz wiedzieć co z tym zrobić. Serio. To jest ten moment żeby nic nie robić z tym, co właśnie zauważyłaś - tylko dać temu być przez chwilę. To samo w sobie jest pracą, choć nie wygląda jak praca.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Brygidka71 a to 'nic nie robienie' - jak długo można tak siedzieć? Bo mam wrazenie że to co mowisz to trochę jak 'poczekaj aż samo przejdzie'. Nie za bardzo to biernie?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Tobiasz85 to jest dobre pytanie, ale myślę że tu jest ważna różnica między czekaniem biernym a świadomym pozostawaniem z czymś. Bierne czekanie to leżenie i patrzenie w sufit bez kontaktu z tym co się czuje. Świadome trwanie to coś innego - to aktywna uwaga, tylko skierowana do wewnątrz, nie na zewnątrz. Brygidka71 chyba miała to drugie na myśli?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Kornelia.x dokładnie. I żeby doprecyzować Tobiaszowi - to nie jest recepta na czas. Nie ma dobrej odpowiedzi ile. U jednej osoby to godzina, u innej kilka tygodni. Chodzi o to żeby nie zastępować odczuwania działaniem zanim odczuwanie w ogóle się skończyło.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lonia_s)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku. Czy to co opisujecie - ta uważna obecność z bólem - da się robić bez żadnej praktyki? Pyta ktoś kto medytacji nigdy nie próbował i trochę się jej boi.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Lonia_S da się, ale wtedy łatwiej jeśli jest jakaś kotwica zewnętrzna. Na przykład właśnie pisanie, o którym mówiłyśmy wcześniej - jedno zdanie dziennie, ręcznie. Albo spacer bez słuchawek. Nie trzeba siedzieć w bezruchu żeby być z czymś naprawdę.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Lonia_S i właśnie dlatego dawne praktyki miały rytuał. Fizyczny gest, konkretny czas, konkretne miejsce. Ciało wiedziało że teraz jest przestrzeń na to co trudne. Afirmacja wypowiadana przy zapaleniu świecy robi inną robotę niż ta sama afirmacja mruczona przy zmywaniu.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Zbych62 to akurat się zgadza z tym co mówi współczesna psychologia somatyczna - ciało potrzebuje kontekstu. Ale uważaj bo łatwo tu przejść od 'rytuał pomaga' do 'bez rytuału nie zadziała' i to już jest za daleko. Lonia_S pyta czy da się bez żadnej praktyki - i da się.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Dziedzilia no właśnie nie twierdziłem że nie da się. Mówiłem że z rytuałem działa inaczej. Inaczej nie znaczy że bez - nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@magdusia-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wróćcie chwilę do mojego pytania bo się zgubiłam w tej dyskusji - Brygidka71 powiedziała żeby nie proponować afirmacji koleżance. Ale jeśli ona sama zapyta, to co jej wtedy powiedzieć? Że najpierw sprawdź czy nie uciekasz od bólu? To brzmi jak jakiś egzamin przed którym trzeba się uświadomić. Czy jest prostszy punkt wejścia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Magdusia.x jest. Jeśli ona sama zapyta - wtedy możesz zapytać ją z powrotem: czego teraz potrzebujesz bardziej, żeby coś poczuć czy żeby trochę odetchnąć? I od tej odpowiedzi zacząć. Żałoba nie jest jednorodna - czasem potrzeba ulgi, a nie głębszego kontaktu z bólem. Wtedy nawet prosta afirmacja kojąca jest okej.


Odpowiedz
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Brygidka71 a czy te afirmacje kojące - masz jakiś przykład? Bo nie wiem nawet jak odróżnić kojącą od tej zwykłej pozytywnej.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Oracle96 różnica jest w tym że koją, a nie zaprzeczają. 'Poradzę sobie' to pozytywna - mówi coś o przyszłości, trochę zmusza do wiary. 'Jest mi teraz ciężko i to jest okej' to kojąca - mówi tylko tyle ile jest prawdą w tej chwili. Przy żałobie ta druga jest zazwyczaj bezpieczniejsza na początku.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: