Mam takie pytanie, które mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Wszędzie czytam o afirmacjach, że wystarczy powtarzać i wszystko się zmienia. Ale serio? Czy ktoś naprawdę tylko powtarzał sobie 'jestem bogata' i stał się bogaty bez robienia czegokolwiek innego? Bo mam wrażenie, że to trochę jak zaklinanie rzeczywistości. Z drugiej strony nie chcę z góry odrzucać czegoś, czego nie próbowałam. Co wy na to?
To jest właśnie to pytanie, które dzieli ludzi na dwa obozy. Z mojego doświadczenia afirmacje bez żadnego działania to trochę jak siedzenie przy stole z pustym talerzem i mówienie sobie, że jesteś najedzony. Możesz to powtarzać w kółko, ale głód zostanie. Działanie musi iść w parze. Ale jest pewne 'ale' - afirmacje mogą zmieniać to, jakie działania w ogóle jesteś w stanie podjąć. Jeśli na poziomie podświadomym wierzysz, że nie zasługujesz na coś, to żadna rozsądna decyzja przez to nie przebije.
A czy to ma znaczenie, jak się afirmacje powtarza? Bo czytałam gdzieś, że na głos działa inaczej niż w myślach, i że lepiej rano niż wieczorem. Ale nie wiem skąd to się bierze. Czy ktoś to sprawdzał?
Słucham tej dyskusji i chcę doprecyzować jedną rzecz, bo widzę, że mieszamy dwa różne poziomy. Pierwsze pytanie: czy afirmacje w ogóle działają. Drugie: czy działają same, bez działania. To są różne pytania i odpowiedź na pierwsze nie przesądza o drugiej. Z mojej praktyki - afirmacje mogą być skutecznym przygotowaniem mentalnym do działania. Ale to nadal jest Support, nie zamiennik. Ktoś kto mówi 'przyciągam dobrą pracę' i jednocześnie wysyła CV, ma inne szanse niż ktoś kto tylko mówi. I tutaj nie ma żadnej magii - to po prostu psychologia motywacji.
Prawo przyciągania w tej wersji 'wyobraź sobie i dostaniesz' to jest coś, co zrobiło ogromną karierę medialną, ale nie ma żadnego solidnego oparcia nawet w tradycji ezoterycznej, nie mówiąc o czymś innym. Hermetyczna zasada 'jak w górze, tak i na dole' nie mówi, że myśl zastępuje czyn - ona mówi o strukturze rzeczywistości, nie o metodzie działania. Szkoda, że tak wiele osób poznało ezoterykę właśnie przez ten skrót.
To jest dobre pytanie, ale trochę fałszywa alternatywa. Nikt tu nie mówi, że afirmacje są zamiast działania. Pytanie brzmi, czy są użytecznym dodatkiem. I myślę, że tak - dla niektórych osób, w niektórych okolicznościach. Komuś, kto ma chroniczny nawyk deprecjonowania siebie, regularne zatrzymanie się i sformułowanie innej wersji siebie może mieć realny efekt na to, jak się zachowuje. Nie przez mistykę, tylko przez nawyk.
Ja to podchodzę do tego trochę z innej strony - dla mnie afirmacje działają razem z medytacją i oddechem. Samo mówienie do lustra nic mi nie dawało. Ale kiedy jestem w spokojnym stanie, po medytacji, i wtedy powtarzam afirmację, to jakby wchodzi głębiej. Nie wiem jak to nazwać, ale różnica jest wyraźna. Czy ktoś miał podobnie?
Mnie zawsze zastanawia, czy afirmacja to musi być gotowe zdanie z listy, czy można samemu budować. Bo widzę mnóstwo formuł w stylu 'jestem zdrowa, bogata i szczęśliwa' i to brzmi tak ogólnie, że nie wiem, jak mój umysł miałby to w ogóle traktować poważnie. Przy runach jest zasada, że im konkretniej intencja sformułowana, tym lepsza praca. Ciekawi mnie, czy przy afirmacjach jest podobnie.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale mam pytanie do tych co mają doświadczenie. Jak długo trzeba powtarzać zanim coś się zmieni? Bo zaczynam, robię tydzień, dwa, potem przestaję bo nie widzę efektów. Czy to musi trwać dłużej?
A co jeśli afirmacja jest o czymś, w co kompletnie nie wierzysz? Bo mam koleżankę która mówi że trzeba mówić jakby już tak było, ale jak mam powtarzać 'jestem pewna siebie' jak wiem ze dobrze, że nie jestem? Czuje się po prostu jak kłamca wtedy
To chyba jest clue całej tej rozmowy. Afirmacja, która kłamie, nie działa albo działa odwrotnie. Afirmacja, która pokazuje kierunek - może coś robić z nastawieniem. A działanie i tak musi być. Czyli afirmacje to nie magia, to bardziej... korekta kompasu? Wciąż nie jestem przekonana, że to coś więcej niż pozytywne myślenie przemianowane na modną nazwę, ale przynajmniej zaczynam rozumieć, dlaczego niektórzy to stosują.
'Korekta kompasu' - to chyba najlepsze określenie z całej tej rozmowy. Ale mam pytanie: jeśli kompas wskazuje kierunek, to co nim kręci? Samo powtarzanie zdania, czy jednak to, że zaczynam inaczej myśleć o sobie?
ale jak mam zacząć inaczej myśleć o sobie skoro nic się nie zmieniło? to trochę jak kura i jajko. afirmacja mówi ze jestem odważna, ale ja nadal nie zrobiłam tej jednej rzeczy której się boję. i co z tego że powtarzam
Właśnie sobie myślę, że może to pytanie bez odpowiedzi, bo każdy inaczej wchodzi w ten stan gotowości. Ja przez oddech i spokój. Ktoś inny może przez rozmowę z sobą w głowie, czyli właśnie przez afirmację. Ale czy to zasługa słów, czy zasługa tego, że w ogóle się zatrzymałam i coś ze sobą zrobiłam?
trochę gubię wątek - tzn. z tego co czytam wynika, że efektu afirmacji w zasadzie nie da się oddzielić od innych rzeczy które robimy? to jak mam wiedzieć czy mi w ogóle pomagają czy nie?
Czytam to od początku i mam pytanie, może trochę z boku: czy komuś z was zdarzyło się, że afirmacja zadziałała odwrotnie - tzn. zaczęłaś ją powtarzać i poczułaś się gorzej, bardziej świadoma tego, jak daleko jesteś od tego co mówisz?
Mam pytanie do ekspertek w tym wątku: czy widzicie różnicę między afirmacją a intencją? Bo mi się wydaje, że intencja jest szersza, bardziej obrazowa, a afirmacja to konkretne zdanie. Ale czy mechanizm jest ten sam?
A co jeśli ktoś ma problem z wizualizacją i nie potrafi sobie nic wyobrazić? Dla mnie intencja przez obraz to abstrakcja, słowa działają lepiej. Czy to znaczy, że afirmacje są dla mnie lepszym wyjściem niż coś obrazowego?
Wracam do tego co napisał Nekromanta wcześniej o prawie przyciągania. Rozumiem, że to uproszczenie. Ale ludzie w to wierzą i te afirmacje często z tej filozofii wyrastają. Czy to znaczy, że cała praktyka jest skażona tym błędem na starcie, czy można ją wyciągnąć z tego kontekstu i używać inaczej?
Glogowa, praktyka afirmacji nie jest skażona przez prawo przyciągania, bo mechanizm który za nią stoi jest starszy i niezależny. Coué opisywał to samo w XIX wieku, bez żadnej metafizyki - tylko przez powtórzenie i wyobraźnię. To że New Age podciągnął afirmacje pod swój światopogląd nie znaczy, że rdzeń jest zepsuty. Możesz używać narzędzia bez przyjmowania filozofii, z której je wyciągnięto.
ale skoro można wyciągnąć afirmacje z prawa przyciągania i traktować je inaczej, to co w ogóle musimy o tym wiedzieć żeby zacząć? to pytam serio bo czytam ten wątek od dłuższego czasu i jest dużo teorii ale nie bardzo wiem od czego zacząć
Właśnie ta kwestia 'bez oporu' wraca w tym wątku kilka razy i chyba jest ważniejsza niż treść samej afirmacji. Jak ktoś czuje opór przy zdaniu, to żadna repetycja nie pomoże. Pytanie czy daje się ten opór jakoś obejść, czy trzeba go najpierw przepracować?
Ciekawi mnie jeszcze jedno. Kilka postów wyżej padło że forma zdania ma znaczenie - czas teraźniejszy, 'jestem w drodze do', i tak dalej. Czy ktoś świadomie eksperymentował z różnymi formami i porównywał? Nie chodzi mi o jedno zdanie przez tydzień, ale o bardziej systematyczne sprawdzanie.
Czytam i zastanawiam się czy to nie jest tak, że im więcej wiemy o mechanizmach tym trudniej nam po prostu zacząć i powtarzać? Tzn. za dużo myślenia może blokować samo działanie?
Wracam do pytania o intencję kontra afirmację, które zadałem wcześniej. Nekromanta wyjaśnił różnicę z perspektywy mechanizmu. Ale mam nowe pytanie: czy afirmacja bez intencji za nią stojącej w ogóle ma sens? Tzn. powtarzam zdanie mechanicznie, ale za nim nic nie ma - żadnego obrazu, żadnego odczucia. Czy sama repetycja cokolwiek robi?
A wracając do tego co pisała Bluszczyk o niedoskonałej afirmacji robionej codziennie - czy to nie jest przypadkiem klucz do całego tego pytania z tytułu wątku? Tzn. jak robisz cokolwiek codziennie, to już działasz. Może granica między afirmacją a działaniem jest sztuczna?
To co pisze Oleandra02 właśnie mnie dotyczy. Zawsze zaczynałam od działania i jak nie wychodziło, to brałam to bardzo do siebie. Może dlatego afirmacje mnie przyciągnęły - bo coś miało zmienić się w środku zanim wyjdę na zewnątrz. Ale nadal nie wiem czy to działa czy tylko opóźniam te działania.
