Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i chcę zapytać o coś co mnie trochę niepokoi - czy to jest bezpieczne robić samemu? Bo dużo tutaj pada o odczytach ciała, o tym żeby sprawdzać reakcje, ale jeśli ktoś jest w głębokiej żałobie i nie ma nikogo obok, czy nie może się w tym zgubić? Pytam bo mam kogoś bliskiego w takiej sytuacji i martwię się że cokolwiek jej powiem to może być nie w porządku.
A ja mam pytanie praktyczne bo troche zgubiłem sie w tej rozmowie - te zdania zakotwiczajace o których pisze Brygidka71, to rozumiem ze sa inne niz afirmacje typu 'jestem zdrowy i szczesliwy'. Ale co zamiast tego? Jakis przyklad? Bo jak ktos jest w żałobie to co ma mowic rano?
Ale ja chcę dopytać jeszcze o czakry, bo Brygidka71 wcześniej wspomniała o splocie słonecznym i sercu. Czy te zdania zakotwiczające, te spokojne, mogą pomagać specyficznie przy jednej z tych czakr? Bo mam wrażenie że to co blokuje mi się po stracie jest bardziej w środku brzucha niż w klatce - jakiś ścisk tam siedzi.
Chcę zapytać bo czytam i dużo nie rozumiem - te czakry to jest coś co każdy ma, tak? Pytam bo nie wiedziałam że żałoba może 'siedzieć' w konkretnym miejscu ciała. Dla mnie to zawsze było coś w głowie i sercu, ale nie myślałam o tym fizycznie. Czy to znaczy że można to jakoś poczuć samemu bez specjalnej wiedzy?
Wtrące sie tu bo mam wrazenie ze za bardzo sie skupiamy na czakrach i tracimy wątek. Pytanie w temacie było o to kiedy zacząc afirmacje - i czy w ogóle. A teraz rozmawiamy o tym gdzie siedzi żałoba w ciele. To wszystko jest powiązane ale brakuje mi tutaj kogoś kto powie wprost: tak, można zacząć w pierwszym tygodniu, albo nie, trzeba poczekać. Ktoś ma takie proste stanowisko?
Słucham tej rozmowy od początku i mam pytanie które może być głupie - czy jest coś co można zrobić zanim zacznie się afirmacje? Jakiś krok przed? Bo rozumiem że za wcześnie nie można, ale może jest jakiś etap pośredni kiedy już nie jest bardzo źle ale jeszcze nie ma się siły na żadne zdania?
