Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób w żałobie - kiedy można zacząć?

Strona 2 / 3

Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie Brygidki między kojącą a pozytywną - tego mi właśnie brakowało kiedy sama zaczzynałam. Używałam tych 'poradzę sobie' i czułam że kłamię sama sobie. A potem mi ktoś powiedział żebym nie mówiła co będzie, tylko co jest. I wtedy coś drgnęło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 331

@Julitka94 ciekawe. I to drgnięcie - to było ulga czy coś bolało bardziej? Bo zawsze myślałem że afirmacje mają uśmierzać a nie dotykac czegos głębiej.


Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Leszek jedno i drugie naraz, szczerze. Ulga że nie muszę udawać, i jednocześnie jakby dopiero wtedy naprawdę poczułam jak bardzo jest ciężko. Ale to drugie nie było złe. Raczej takie - prawdziwe.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i coraz bardziej myślę że pytanie z tytułu tego wątku - kiedy można zacząć - jest może niewłaściwie postawione. Nie chodzi o to kiedy wolno, tylko o to co chcesz z tym zrobić i czy jesteś gotowa to poczuć naprawdę. Przynajmniej tak mi to wychodzi po tym wszystkim co tu przeczytałam.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co napisała Czeremcha91 na końcu - że pytanie 'kiedy można zacząć' jest może źle postawione - siedzi mi w głowie. Bo ja właśnie tak miałem to pytanie w głowie gdy tu wchodziłem. I teraz nie wiem co z tym zrobić. Czyli jak przepuformułować to pytanie żeby miało sens?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Leszek może zamiast 'kiedy mogę zacząć' zapytaj siebie 'czego teraz szukam'. Bo 'kiedy' zakłada że jest jakaś data, jakiś próg do przekroczenia. A to nie działa jak przekroczenie progu. Bardziej jak powolna zmiana temperatury - nie wiesz dokładnie kiedy przestało być zimno.


Odpowiedz
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Brygidka71 ale to jest trochę bez wyścia dla osoby w żałobie, no nie? Bo ona nie wie czego szuka, bo jest w środku tego. Jak ma odpowiedzieć na 'czego szukasz' jak właśnie sie pogubila?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Tobiasz85 właśnie dlatego to pytanie pada na forum, a nie w głowie tej osoby. Ktoś z zewnątrz może je postawić łagodnie, bez oczekiwania konkretnej odpowiedzi. Ono nie wymaga że zaraz się odpowie - ono po prostu coś uruchamia.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@magdusia-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z czymś prostym, ale naprawdę nie rozumiem - czy te 'afirmacje kojące' o których mówiła Brygidka71 to jest jakiś konkretny rodzaj, coś co można wygooglować, czy to ona sama je wymyśliła? Pytam bo chciałabym może spróbować coś takiego dla tej koleżanki.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Magdusia.x to nie jest żadna oficjalna kategoria z podręcznika, raczej umowna nazwa którą tu użyłam. Chodzi o to że zamiast mówić sobie 'dam radę' mówisz 'jest mi teraz ciężko i mam do tego prawo'. Możesz to sformułować sama, musi tylko być prawdziwe w tej chwili, bez obietnicy co będzie.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Magdusia.x dodam że w pracy z czakrami sercową przy żałobie stosuje się podobne podejście - nie 'moje serce jest uzdrowione' tylko 'moje serce czuje ból i jest bezpieczne'. To drugie zdanie nie kłamie ciału, a pierwsze przy świeżej stracie może wywołać opór zamiast ulgi.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Sagea.2 to co mówisz o oporze ciała to ciekawe, ale uwaga - przy żałobie 'bezpieczne' też może być słowem za dużym jeśli ktoś jest naprawdę w dołku. Czasem lepiej jeszcze prostsze, dosłownie 'oddycham i jestem tutaj'. Nic więcej.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Dziedzilia masz rację, przegięłam trochę. Przy bardzo świeżej stracie nawet 'bezpieczne' może brzmieć abstrakcyjnie. 'Oddycham i jestem tutaj' - to jest konkretne, fizyczne, nie wymaga wiary w nic.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

A czy w ogóle trzeba mówić to głośno? Bo ja mam problem z wypowiadaniem takich rzeczy na głos, zawsze czuję się trochę głupio. Czy myślenie tego w głowie robi taką samą robotę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Oracle96 robi, ale inaczej. Słowa powiedziane głośno angażują inaczej ciało - jest oddech, wibracja, bardziej fizyczna obecność z tym co mówisz. Ale jeśli mówienie głośno blokuje, to lepsze pisanie niż nic. Forma naprawdę nie jest tu najważniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ja bym tu dorzucił że dawne tradycje miały na to sposób - zamawianie, które robiło się szeptem albo prawie bez głosu. Nie krzyk, nie uroczysta deklamacja. Szept właśnie dlatego że był pomiędzy - częściowo zewnętrzny, częściowo wewnętrzny. Może dla Oracle96 to byłoby coś pośredniego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Zbych62 to jest ciekawa analogia, ale uważaj żeby nie wplatać zamawiania do rozmowy o afirmacjach w żałobie - to są różne praktyki z różnymi intencjami. Oracle96 pyta o psychologiczną stronę mówienia vs myślenia, nie o tradycję zamawiania.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Dziedzilia wiem że to nie to samo, ale mechanizm szeptu jako pośredniej formy między wewnętrznym a zewnętrznym jest podobny. Nie twierdzę że to zamawianie, mówię że forma szeptu ma swoją historię i sens.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lonia_s)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wróćmy może do tego co mówiła Sagea - jedno zdanie dziennie, ręcznie. Próbowałam coś takiego ostatnio przy swoim trudnym czasie i rzeczywiście pisanie ręką jest inne. Ale nie wiedziałam że to może też działać przy żałobie jako coś w rodzaju afirmacji. To może być coś prostszego niż myślałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Lonia_S tak, i to co jest dobre w pisaniu ręcznym to że możesz przekreślić. Jeśli napiszesz 'jest mi okej' i to nieprawda, możesz to przekreślić i napisać coś innego. Jakby ciało samo to korygowało. Mnie to bardzo pomagało.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co mówi Julitka94 o przekreślaniu - tego nie słyszałam nigdzie wcześniej i coś mnie w tym uderzyło. Że afirmacja to nie jest zdanie które musi być idealne od razu. Że można próbować i poprawiać. Chyba tego mi brakowało - myślałam że muszę od razu wiedzieć co jest prawdą.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

i właśnie to jest chyba odpowiedź na pytanie z tytułu. Można zacząć w momencie kiedy jest się gotową na to że pierwsze zdanie może być przekreślone. Nie kiedy już się 'wyleczyło' ani kiedy mija miesiąc - tylko kiedy jest się gotową na próbowanie bez perfekcji.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co jeśli ktoś w ogóle nie jest w stanie nic napisać, nawet jednego zdania? Bo znam osobę ktora straciła mamę i ona po prostu siedzi i nie robi nic, dosłownie. Czy wtedy te afirmacje, pisanie - to wszystko odpada?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Tobiasz85 wtedy odpada, tak. I to jest właśnie ten moment o którym mówiłam wcześniej - żeby nie proponować żadnej praktyki kiedy ktoś jest w samym środku. Siedzenie i nierobienie nic to też jest coś. Naprawdę. Praktyki wchodzą kiedy jest choć trochę przestrzeni na nie - i tę przestrzeń tylko ta osoba sama poczuje.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Bo znam tą osobę z bliska i to mnie właśnie zastanawia - czy jest jakiś sygnał, że ta 'przestrzeń' o której mówi Brygidka71 już jest? Że jest ten moment kiedy coś się otwiera i można zaproponować choćby jedno zdanie do napisania? Czy to jest widoczne z zewnątrz?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Tobiasz85 to dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi, bo każda żałoba jest inna. Ale jeden sygnał który obserwuję to moment kiedy ktoś zaczyna mówić o tej osobie w czasie przeszłym bez wyraźnego bólu w głosie - nie że ból znika, bo nie znika, ale że jest z nim jakoś oswojony. Albo kiedy ktoś zaczyna planować coś małego, dosłownie 'jutro pójdę do sklepu'. To znaczy że jest choć mała nitka łącząca go z teraźniejszością. Dopiero wtedy cokolwiek proponować.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Brygidka71 a co z osobami które na zewnątrz wyglądają jakby sobie radziły, ale tak naprawdę zamroziły się w środku? Bo znam takie przypadki - ktoś normalnie funkcjonuje, chodzi do pracy, a w środku nic nie rusza. Czy ta 'nitka z teraźniejszością' u takich osób jest, czy tylko udawana?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Kornelia.x to jest osobna sprawa i ty dobrze to rozróżniasz. Zamrożenie wygląda jak funkcjonowanie ale nim nie jest. W takich przypadkach afirmacje są szczególnie ryzykowne - mogą wzmacniać maskę zamiast dotykać tego co pod spodem. Nie jestem w stanie powiedzieć jak to rozpoznać z zewnątrz, bo to wymaga bliskiej relacji z tą osobą. Ale jeśli ktoś 'radzi sobie' a jednocześnie nie mówi nigdy o tym co stracił - to jest znak.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Kornelia.x przy zamrożeniu czakra sercowa też jest zablokowana inaczej niż przy aktywnej żałobie - nie boli, jest po prostu nieobecna. Dlatego żadna praca z afirmacją do serca nie przebije się przez tę warstwę. Trzeba najpierw rozmrozić ciało, dopiero potem słowa.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Sagea.2 zaraz, ale jak niby 'rozmrozić ciało' przed afirmacjami? To brzmi jak coś wymagającego sporego doświadczenia w pracy energetycznej. Co konkretnie masz na myśli - oddychanie, ruch, coś innego?


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Dziedzilia ruch głównie. Cokolwiek fizycznego - spacer, mycie naczyń, praca w ogrodzie. Nie medytacja, bo przy zamrożeniu medytacja pogłębia odcięcie. Właśnie ruch, który angażuje ręce i nogi, wraca do ciała. Afirmacje po takim ruchu mają szansę cokolwiek dotknąć.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

No właśnie, ruch to jest baza. W bioenergetyce to się nazywa uziemienie - ktoś musi najpierw poczuć grunt pod nogami dosłownie, żeby cokolwiek zaczęło przepływać. Bez tego afirmacje są jak mówienie do ściany. Dlatego stare tradycje miały w obrzędach żałobnych dużo cielesnego - płakanie głośne, kiwanie, chodzenie w kółko. To nie było bez sensu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Zbych62 okej, ale to co opisujesz to jest bioenergetyka Lowena, nie tradycja ludowa. Nie mieszaj tych dwóch rzeczy, bo wyglądają podobnie ale mają zupełnie inne założenia. Kiwanie w żałobie w tradycji żydowskiej ma znaczenie liturgiczne, a nie energetyczne w tym sensie.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Dziedzilia Lowen to też oparł swoje metody na czymś starszym, nie wymyślił tego z głowy. Efekt cielesny jest ten sam nawet jeśli interpretacja inna. Mechanizm uziemienia działa niezależnie od nazwy.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lonia_s)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i zastanawiam mnie jedno - mówicie dużo o tym co jest przed afirmacjami, czyli to uziemienie, ruch, przestrzeń. Ale jak ktoś jest gotowy, to od czego zaczyna? Julitka94 mówiła o pisaniu i przekreślaniu, Brygidka71 o jednym zdaniu dziennie. Czy to mają być dwie osobne metody, czy można je połączyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Lonia_S u mnie to się naturalnie połączyło - pisałam jedno zdanie, jak było nieprawdziwe to kreśliłam i pisałam inne. Nie planowałam że tak to będzie, po prostu tak wyszło. Ale myślę że można to też robić świadomie od początku. Kartkę zamiast notesu, żeby było miejsce na poprawki.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

A czy to musi być codziennie? Bo czytam tu o 'jednym zdaniu dziennie' i już mi się robi trochę jak obowiązek. A przy żałobie ostatnią rzeczą jakiej bym chciała to nowy obowiązek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Oracle96 absolutnie nie musi. 'Dziennie' to było uproszczenie z mojej strony, powinam była powiedzieć inaczej. Chodzi o regularność kiedy jest gotowość, a nie narzucenie rytmu zewnętrznego. Jeśli jeden tydzień nic, a potem trzy dni pod rząd - to też jest praktyka. Ważne żeby to przychodziło z wewnątrz, nie z poczucia że 'trzeba'.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co mówi Oracle96 jest dokładnie tym czego się bałam kiedy zaczęłam ten temat. Że cokolwiek zaproponujecie stanie się kolejną rzeczą którą muszę robić żeby 'dobrze' przeżyć żałobę. A tu czytam że można przekreślać, można nie pisać codziennie, można szeptać albo myśleć. Chyba po raz pierwszy ta rozmowa sprawia że czuję że nie ma tu żadnej normy do spełnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

I to jest chyba ważniejsze niż jakakolwiek konkretna afirmacja. Że nie ma obowiązku ani właściwego momentu wypisanego w kalendarzu. Czeremcha91, jeśli mogę zapytać - czy to co tu zebrałaś jakoś już zmienia to jak patrzysz na swój własny proces? Nie musisz odpowiadać, pytam bo temat zaczęłaś od 'kiedy można zacząć' i ciekawi mnie czy ta odpowiedź się jakoś ułożyła.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam jeszcze jedno pytanie bo mi się kręci w głowie - mówiliście o pisaniu, o ruchu, o szepcie. Ale czy ktoś z was miał doświadczenie z używaniem afirmacji dla kogoś innego? Tzn. nie dla siebie w żałobie, ale żeby pomóc komuś bliskiemu? Czy to ma w ogóle sens czy to zawsze musi być własna praktyka?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Tobiasz85 w tradycji zamawiań właśnie tak to działało - ktoś bliski recytował słowa za osobę chorą albo w kryzysie. Ale to jest inna praktyka niż afirmacje, bo wymaga zgody i bliskości. Samo myślenie czegoś pozytywnego za kogoś to bardziej intencja czy modlitwa niż afirmacja.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Tobiasz85 krótka odpowiedź - afirmacja jest zawsze własna, bo działa przez to że ty ją czujesz i w nią wchodzisz. Nie można komuś 'zafirmować'. Ale można tworzyć warunki - być obok, robić razem ruch o którym mówiła Sagea.2, nie mówić 'weź się w garść'. To też jest wspieranie procesu, tylko bez słów.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@magdusia-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dziękuję za tę rozmowę, naprawdę. Weszłam tu z prostym pytaniem a wychodzę z czymś czego się nie spodziewałam - że afirmacja w żałobie to nie jest zdanie do zapamiętania ale coś co się składa stopniowo, z błędów i przekreśleń. Nie wiedziałam że to może tak wyglądać.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chcę odpowiedzieć Kornelii.x, bo zasługuje na odpowiedź. Tak, zmienia. Nie wiedziałam kiedy tu pisałam że skończy się na tym że uczę się że nie muszę nic robić 'właściwie'. To brzmi paradoksalnie bo przyszłam po gotowe zdania do powtarzania. A zamiast tego dostałam coś innego - zrozumienie że ten opór który czuję przed afirmacjami to może nie jest problem do ominięcia, tylko część samego procesu. Nie wiem czy to jest mądre czy tylko wygodne myślenie. Ale czuję się mniej zmuszona.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lonia_s)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co napisała Czeremcha91 jest dla mnie ważne. Ja też przyszłam tu z takim nastawieniem - są jakieś zdania które działają, wystarczy je znaleźć i powtarzać. I ta rozmowa bardzo mi to przewróciła. Ale mam pytanie do Brygidki71 - skoro afirmacja nie może być 'zafirmowana' za kogoś, to co właściwie możemy zrobić dla kogoś w żałobie? Czy jest jakiś odpowiednik tego dla bliskich?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Lonia_S to jest naprawdę dobre pytanie i wróćmy do niego chwilę. Tobiasz85 zapytał o to samo, ale odpowiedziałam skrótowo. Rozwijając - nie ma afirmacji 'za kogoś', bo afirmacja opiera się na własnym ciele i własnym odczuciu. Ale jest coś co nazywam towarzyszeniem w obecności. Siedzisz, nie naprawiasz, nie sugerujesz, nie mówisz 'to minie'. To jest praca energetyczna, tylko że nieformalna. Czy to odpowiada na twoje pytanie czy pytasz o coś bardziej konkretnego?


Odpowiedz
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Brygidka71 tak, właśnie o to mi chodzilo. Bo znam kogoś kto jest zamrożony jak opisywała Kornelia.x - normalnie funkcjonuje, ale wiadomo że to tylko powierzchnia. I czuje się besilny bo nie wiem jak pomóc. To 'siedzisz i nie naprawiasz' - to brzmi prosto ale chyba najtrudniejsze jest właśnie to żeby nie naprawiać, prawda?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Tobiasz85 tak, bo mózg osoby pomagającej bardzo chce rozwiązać, uśmierzyć, dać coś konkretnego. A zamrożony człowiek nie potrzebuje rozwiązania - potrzebuje żeby ktoś nie uciekał kiedy nie ma co powiedzieć. To jest najtrudniejsze. Czy ta osoba w ogóle mówi że coś czuje, czy zupełnie blokuje temat?


Odpowiedz
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Kornelia.x blokuje prawie całkowicie. Jak poruszam temat to zmienia rozmowe albo mówi że wszystko ok. Właśnie to mnie niepokoi najbardziej. Nie wiem czy w ogóle powinienem cokolwiek mówić czy po prostu być.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Tobiasz85 przy głębokim zamrożeniu rozmowa werbalna często nie dotrze. Ale wspólny ruch - dosłownie wyjście razem na spacer, zrobienie czegoś razem rękami - może zacząć rozmrażać ciało bez jednego słowa o żałobie. To co mówiłam wcześniej o uziemieniu przez ruch - to działa też kiedy robisz to obok kogoś, nie tylko dla siebie.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Sagea.2 właśnie, i to jest zgodne z tym co w bioenergetyce nazywa się pracą przez pole, tylko że tu nie trzeba żadnej techniki - sama wspólna obecność i ruch w przestrzeni już coś robi. Stare kultury robiły to przez wspólną pracę fizyczną przy domu, przy polu, właśnie dlatego że to nie wymagało mówienia.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Zbych62 znowu mieszasz bioenergetykę z tradycją ludową. Wspólna praca przy domu po śmierci miała znaczenie społeczne i rytualnie organizowała czas żałoby - nie była terapią przez pole energetyczne. Efekt mógł być podobny, ale intencja i mechanizm są inne. Nie warto przyklejać jednej interpretacji do zupełnie różnych kontekstów kulturowych.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Dziedzilia mam pytanie - czy w ogóle można mówić o mechanizmach tradycyjnych praktyk bez żadnej interpretacji? Bo ty też interpretujesz, tylko przez inną siatkę pojęciową. Historyczno-kulturową zamiast energetycznej. Rezultat u Tobiasza85 jest ten sam - być obok i robić coś fizycznie razem.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam od dłuższego czasu i mam pytanie bo trochę zgubiłem wątek - czy na początku tej rozmowy była mowa o jakichś konkretnych zdaniach które mozna powiedzieć albo napisać? Bo widzę dużo o tym kiedy i jak, ale nie widzę żadnych przykładów. Czy ktoś może podać jakieś realne sformułowanie które działa przy żałobie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Leszek była mowa, trochę wyżej w wątku. Padały przykłady 'jestem bezpieczna mimo bólu' albo 'mam prawo czuć to co czuję' - ale też padało bardzo wyraźnie że nie ma jednego zdania które działa dla wszystkich. Ja pisałam że u mnie wychodziło przez próby - pisałam zdanie, jak nie czułam że jest prawdziwe to kreśliłam i pisałam inne. Może zacznij od czegoś co jest dla ciebie prawdą teraz, nawet jeśli to nie brzmi pozytywnie.


Odpowiedz
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Julitka94 właśnie to 'nawet jeśli nie brzmi pozytywnie' mnie uderzyło kiedy to pisałaś wcześniej. Więc afirmacja wcale nie musi być pozytywna? Bo całe życie myślałam że to definicja afirmacji - musi być w trybie pozytywnym i czasie teraźniejszym. A tu nagle mówicie żeby pisać to co jest prawdą, niekoniecznie to co chcę żeby było.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Oracle96 i tu jest bardzo ciekawe rozróżnienie. Klasyczna afirmacja jest zdaniem o tym co chcesz zamanifestować - stąd czas teraźniejszy i forma pozytywna. Ale to co opisuję w kontekście żałoby to coś innego - to zdanie zakotwiczające, które nie ma na celu manifestacji tylko orientację. 'Jestem tu i coś czuję' to nie jest afirmacja w klasycznym sensie, to bardziej kotwica. Używam słowa afirmacja trochę na wyrost, bo to pierwsze skojarzenie ludzi z takim typem praktyki.


Odpowiedz
(@kajus-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Brygidka71 to jest dla mnie ważne rozróżnienie. Bo w numerologii też mamy coś w rodzaju afirmacji związanych z liczbą drogi życia - ale tam zawsze chodzi o to żeby zdanie 'ściągało' energię wibracyjną odpowiadającą liczbie. Przy żałobie ta logika ewidentnie nie ma zastosowania. Kotwica to inne pojęcie, dobre słowo.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@magdusia-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wróciłam bo nie mogłam przestać o tym myśleć. Napisałam wcześniej że wychodzę z czymś czego się nie spodziewałam, i tak jest. Ale mam jeszcze jedno pytanie, może głupie - czy te 'kotwice' jak je teraz nazywa Brygidka71 można powiedzieć głośno, czy to działa tylko pisząc? Bo ja kiedy piszę to mam wrażenie że łatwiej mi się dystansować od słów niż kiedy je słyszę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Magdusia.x to nie jest głupie pytanie, to jest bardzo konkretna obserwacja o sobie. I to co opisujesz - że głos robi coś innego niż pismo - jest prawdą. Dźwięk własnego głosu angażuje ciało inaczej. Dlatego niektórzy wolą pisać, zwłaszcza na początku kiedy dystans jest potrzebny. Jak jesteś gotowa na mniejszy dystans, próbujesz głosem. Nie ma reguły która forma jest 'właściwa'.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@sylwunia75)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie odzywałam się przez cały wątek bo czytałam i nie wiedziałam co dodać. Ale to co napisała Magdusia.x o pisaniu i dystansie - to dokładnie to czuję kiedy próbuję czegokolwiek w trudnych momentach. Jakby pismo dawało chwilę oddechu między mną a słowem. Nie wiedziałam że to ma jakiś sens poza moim własnym odczuciem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Sylwunia75 ma sens i to duży. W psychologii pisze się o tym jako o eksternalizacji - kiedy coś wychodzi z głowy na papier, przestaje być częścią ciebie i możesz na to spojrzeć z zewnątrz. Przy żałobie to jest szczególnie ważne, bo wewnątrz wszystko jest za blisko żeby w ogóle to zobaczyć. Piszesz i masz coś przed sobą zamiast tylko w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Patrzę na tę rozmowę i myślę że odpowiedziałam sobie na pytanie które zadałam w tytule, choć nie tak jak myślałam. Pytałam 'kiedy można zacząć'. A teraz myślę że to złe pytanie - bo nie ma momentu kiedy można, jest tylko moment kiedy coś w tobie samo szuka słowa. Dziękuję że tu byliście, naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przeczytałem ostatni post Czeremchy91 i to jest naprawdę mocne podsumowanie. Ale mam pytanie - ona pisze że 'coś w tobie samo szuka słów'. To brzmi jak coś co się dzieje samo, bez decyzji. Czy to znaczy że nigdy nie powinno się świadomie zaczynać afirmacji, tylko czekać na ten sygnał? Bo trochę mi to kłóci się z tym co czytałem wcześniej w wątku, że można zacząć od prostych zdań zakotwiczających nawet kiedy nic nie czujesz.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Leszek to nie jest sprzeczność, tylko dwa różne wejścia w ten sam proces. Czekanie na sygnał to podejście organiczne - coś w tobie daje znak że jest gotowe. Ale świadome sięgnięcie po proste zdanie zakotwiczające to nie jest wymuszanie - to bardziej stawianie drabiny i sprawdzanie czy chcesz wejść. Nie każdy dostanie wyraźny sygnał. Niektórzy są tak zamrożeni że cicho w środku przez długi czas. I wtedy te proste zdania mogą być właśnie tym pierwszym krokiem, który sygnał w ogóle umożliwia.


Odpowiedz
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Brygidka71 a ta drabina - jak wygląda w praktyce? Bo mam wrażenie że w tej rozmowie mówi się dużo o gotowości i sygnałach ale mało o tym co dosłownie zrobić pierwszego dnia. Czy to jest jedno zdanie rano? Pisanie? Głośno czy cicho? Pytam bo osoba o której pisałem wcześniej - ta zamrożona - chyba nie dostanie sygnału sama z siebie prędko.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Tobiasz85 ale tu jest pułapka. Ty chcesz dostać instrukcję którą dasz tej osobie. A ona nie potrzebuje instrukcji od ciebie - potrzebuje żeby mogła sama do czegoś sięgnąć kiedy będzie gotowa. Możesz najwyżej powiedzieć że coś takiego istnieje i zostawić drzwi otwarte. Jeśli zaczniesz podawać drabinę komuś kto nie chce wchodzić, możesz go tylko bardziej zamrozić.


Odpowiedz
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Kornelia.x ok, rozumiem. To zmienia perspektywę. Czyli po prostu powiedzieć że jest coś takiego jak te zdania zakotwiczajace i nie naciskać?


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Tobiasz85 dokładnie. I tu dodam tylko że przy zamrożeniu często bardziej działa atmosfera niż słowa. Jak ta osoba zobaczy że ty sam masz jakiś spokój, jakieś zakorzenieni - ona to poczuje wcześniej niż usłyszy cokolwiek. Energia osoby obok robi dużo.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Sagea.2 'energia osoby obok' - to jest bardzo ogólne. Co to znaczy w praktyce? Bo Tobiasz85 pyta o coś konkretnego, a to brzmi jak odpowiedź w stylu 'po prostu bądź sobą'. To nie jest porada, to jest platitude.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Dziedzilia nie zgadzam się. Mówię o czymś konkretnym - o tym że osoba w zamrożeniu jest nadwrażliwa na stany innych. Jak ktoś obok jest spięty i chce naprawić, zamrożony to czuje i zamraża się bardziej. Jak ktoś obok jest spokojny i niczego nie wymaga, przestrzeń się lekko otwiera. To nie jest platitude, to jest obserwacja z praktyki.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Sagea.2 dobrze, ale 'obserwacja z praktyki' a weryfikowalna wiedza to różnica. Nie kwestionuję że tak bywa - tylko że nie można tego podawać jako pewnik. Tobiasz85 może to przeczytać i myśleć że wystarczy że on będzie spokojny i wszystko się ruszy. A to nie jest takie proste.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wracając do pytania Leszka - bo mi też się ta kwestia kręci w głowie. Czy ten 'sygnał' o którym pisała Czeremcha91 to nie jest właśnie to co w bioenergetyce nazywa się odblokowaniem przepływu? Bo jak ktoś jest zamrożony to przepływ jest ścięty i żadne słowa nie dotrą dopóki ciało tego nie puści. Może dlatego pierwsze zdania wychodzą dopiero kiedy coś w ciele się poruszy - spacer, ruch, nawet płakanie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Zbych62 mechanizm jest podobny, ale nie nazwałabym tego wprost odblokowaniem przepływu energetycznego - bo to zakłada że pracujemy z konkretnym modelem który nie każdy przyjmuje. Wolę mówić o tym że ciało i umysł są ze sobą w kontakcie i że zmiana w jednym tworzy okno w drugim. Czy przez ruch, przez oddech, przez płacz - tak, to zgadza się z tym co obserwuję. Ale nie ma potrzeby przyklejać do tego konkretnej etykietki systemowej.


Odpowiedz
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Brygidka71 mam pytanie które może być trochę z boku, ale mi to leży. Pisałaś wcześniej o zdaniach zakotwiczających które nie mają na celu manifestacji. Czy takie zdania mogą mieć jakiś związek z czakrami? Pytam bo słyszałam że żałoba bardzo mocno uderza w czakrę serca i zastanawiam się czy praca z tym centrum mogłaby wspierać ten proces, albo odwrotnie - czy afirmacje przy aktywnej żałobie mogą tę czakrę za mocno otworzyć?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Oracle96 to jest bardzo dobre pytanie i tak, jest związek. Żałoba rzeczywiście rezyduje często w obszarze czakry serca, ale też splotu słonecznego - bo tam siedzi poczucie kontroli i tego że coś zostało wyrwane. Zdania zakotwiczające, jeśli są spokojne i prawdziwe, raczej nie otwierają za mocno - one bardziej stabilizują. Problemem byłoby gdybyś na siłę próbowała 'otwierać serce' przez afirmacje miłosne czy wdzięczności kiedy jesteś w ostrej fazie bólu. To może być zbyt duże napięcie naraz.


Odpowiedz
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Brygidka71 a jak odróżnić te dwa rodzaje afirmacji? Skąd wiem czy zdanie które wybrałam to ta kotwica, czy właśnie ta próba otwarcia za szybko?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Oracle96 sprawdzasz ciałem. Jak mówisz zdanie i czujesz lekkie obniżenie napięcia albo nawet neutralność - to zazwyczaj znak że ono jest w porządku. Jak mówisz zdanie i coś w klatce piersiowej się zaciska, albo pojawia się irytacja albo płacz nie z ulgi ale z jakiegoś oporu - to sygnał że zdanie jest za duże na ten moment. Nie ma tu reguły słownej, tylko odczyt somatyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@magdusia-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam tę wymianę między Brygidką71 a Oracle96 i ona mi coś wyjaśnia. Bo kiedy próbowałam różnych zdań, jedno mi powodowało że zaczynałam płakać - ale to był taki płacz że się coś rozluźnia, nie że boli bardziej. Teraz rozumiem że to pewnie był dobry znak? Że zdanie trafiło ale nie za mocno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Magdusia.x tak, ten płacz 'z rozluźnienia' to coś innego niż płacz 'z przytłoczenia'. To pierwsze to często właśnie sygnał że coś się rusza. Nie bój się go. Przy żałobie ciało szuka ujścia i jak zdanie mu to daje, to znaczy że jest we właściwym miejscu.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: