Forum

Asystent AI
Afirmacje a zawiść ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a zawiść wobec czyichś sukcesów - jak pracować z życzliwością

Strona 1 / 2

Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam problem, z którym nie wiem jak sobie poradzić przy afirmacjach. Robię je od kilku tygodni, naprawdę się staram, ale kiedy widzę, że koleżanka dostała awans, na który ja też czekałam, to zamiast cieszyć się razem z nią, czuję coś nieprzyjemnego w środku. I potem wracam do swoich afirmacji w stylu 'jestem wystarczająca', 'przyciągam sukces' i... one brzmią pusto. Jakby zawiść wymazywała całą robotę. Czy to w ogóle normalne? Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
71 odpowiedzi
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, co opisujesz, jest bardzo powszechne i nikt ci za to nie odbierze karty do klubu. Problem polega na tym, że afirmacje naklejone na wierzch zawiści po prostu nie działają, bo pod spodem jest nienaruszone przekonanie: 'jej się udało, a mi nie, więc coś ze mną nie tak'. Afirmacja tego nie przykryje. To trochę jak malowanie ściany bez gruntowania. Zanim zaczniesz mówić 'przyciągam sukces', warto sprawdzić, co konkretnie czujesz, kiedy sukces pojawia się u kogoś innego. To jest ten materiał, z którym trzeba pracować, nie pomijać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Joasia71 no właśnie, tylko jak to 'sprawdzić'? Tzn. siedzę z tym uczuciem, obserwuję je i co dalej? Bo same obserwacje mi nic nie dają, dalej czuję to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja miałam podobną sytuację z koleżanką, która wyjechała za granicę i tam jej życie po prostu rozkwitło. Coś mnie ściskało ilekroć widziałam jej zdjęcia. Próbowałam rozmaite afirmacje i faktycznie, same słowa nic nie robiły. Dopiero kiedy zaczęłam pracować na poziomie czakry splotu słonecznego - wizualizacje, oddychanie w tym obszarze - coś zaczęło się ruszać. Jakby sam korzeń zawiści siedział właśnie tam, w poczuciu własnej wartości i siły sprawczej. Czy ktoś pracował z tym podobnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Apolonia.x a możesz powiedzieć coś więcej o tych wizualizacjach? Bo też miałam fazę z czakrą splotu słonecznego, ale nigdy nie wiązałam jej bezpośrednio z zawiścią. Raczej z pewnością siebie ogólnie.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zatrzymajmy się chwilę, bo wątek idzie w ciekawym kierunku, ale chcę coś doprecyzować. Zawiść to nie jest po prostu 'słaba czakra'. To jest informacja o tym, czego naprawdę chcemy i w co sami nie wierzymy, że możemy dostać. W tym sensie jest bezcenna. Problem z afirmacjami stosowanymi na zawiść polega na tym, że większość ludzi używa ich jako narzędzia do tłumienia tego, co czują, zamiast jako punktu wyjścia do faktycznej zmiany przekonania. Jeśli mówisz 'cieszę się z sukcesów innych', a w środku bulgocze coś przeciwnego, twój umysł to wie. Nie da się go oszukać samą deklaracją. Pytanie jest inne: co konkretnie myślisz o tej koleżance i o sobie w momencie, kiedy ona odnosi sukces? To jest to przekonanie, które trzeba przepracować, a dopiero potem afirmacja ma sens jako potwierdzenie nowego stanu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Arnold okej, to ma sens. Ale co to znaczy 'przepracować przekonanie'? Jak to wygląda w praktyce przy afirmacjach? Bo słyszę to często, ale nikt nie mówi konkretnie co robić.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam podobne pytanie co Bibianna. Ja w ogóle nie rozumiem skąd wiadomo, jakie mam przekonania. Jak to się sprawdza?


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

dobra, konkretnie. Kiedy następnym razem poczujesz tę zawiść, zamiast ją tłumić albo od razu recytować afirmację, zadaj sobie pytanie: 'co to mówi o tym, w co wierzę o sobie i o tym, na co zasługuję?' Najczęściej wychodzi coś w stylu: 'ja tak nie mogę', 'ona ma szczęście, a ja nie', 'to nie dla mnie'. To jest przekonanie. Dopiero kiedy je widzisz wyraźnie, możesz zacząć je kwestionować. Czy to jest prawda? Skąd wiem, że to prawda? Czy jest jeden przykład, że jednak nie jest? I dopiero w tym miejscu afirmacja wchodzi jako nowe zdanie, które chcesz zbudować. Nie jako zaprzeczenie temu, co czujesz, ale jako propozycja nowej perspektywy. Różnica jest ogromna.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dodam do tego, co napisał Arnold - jest też technika pisania dwóch kolumn. W jednej piszesz afirmację, którą chcesz stosować, np. 'cieszę się z sukcesów innych'. W drugiej piszesz natychmiast wszystkie odpowiedzi, jakie pojawią się w głowie. 'No tak, ale ona miała lepszy start', 'łatwo jej mówić', 'dlaczego nie ja'. Te odpowiedzi to właśnie przekonania do przepracowania. I dopiero jak skończy się opór w drugiej kolumnie, afirmacja z pierwszej zaczyna mieć jakiś oddech.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo kiedy 'skończy się opór'? Bo mam wrażenie, że u mnie by to trwało w nieskończoność.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Habba właśnie to jest ciekawe pytanie. Ja robiłam coś podobnego do metody Joasi i u mnie nie tyle opór znikał, co zmieniał charakter. Z agresywnego - 'dlaczego ona, a nie ja' - robił się taki bardziej smutny, cichszy. I właśnie ten smutek był dla mnie sygnałem, że dociera do prawdziwego miejsca. Nie wiem czy to reguła, ale tak to u mnie wyglądało.


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Augurka właśnie to opisujesz coś ważnego. Ta zmiana z 'złości' na 'smutek' - to klasyczne schodzenie przez warstwy. Złość jest zazwyczaj na wierzchu, chroni przed bólem. Pod nią siedzi właśnie to poczucie braku, niedosytu, że coś się nam nie należy albo że nie damy rady. Czakra splotu słonecznego odpowiada za sprawczość i poczucie zasługiwania - stąd moje skojarzenie. Ale zgadzam się z Arnoldem, że samo podpięcie pod czakrę bez pracy z przekonaniem nic nie da.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja podejdę do tego z innej strony. Robiłam dużo pracy z zawiścią i dla mnie przełom nie przyszedł przez afirmacje o sobie, tylko przez zmianę nastawienia do osoby, której zazdrościłam. Zaczęłam świadomie myśleć o niej jako o dowodzie, że to jest możliwe. Skoro jej się udało, to znaczy, że w tej rzeczywistości to w ogóle istnieje. I to coś ruszyło. Jakby zawiść zamieniła się w informację: 'tego chcę' zamiast 'dlaczego nie ja'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Bernadka02 o, to jest ciekawe podejście. Ale jak to zrobić, jak się to czuje naprawdę źle? Tzn. rozumiem intelektualnie, że jej sukces to 'dowód', ale emocjonalnie i tak boli.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

no i tu jest sedno. Bo to nie jest kwestia jednego pomyślenia sobie 'dobra, ona jest dowodem'. To wymaga powtórzenia wiele razy, przy każdym bodzierku. U mnie działało zapisywanie tego w dzienniku za każdym razem kiedy czułam zawiść: 'co to mi pokazuje, czego chcę i że to jest osiągalne'. Po jakimś czasie naprawdę zaczęłam to odczuwać, nie tylko myśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Ale ile to trwało zanim to naprawdę poczułaś? Bo ja mam wrażenie, że pracuję nad sobą od dawna i dalej to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Strzybozka66 to zależy od tego jak głęboko zakorzenione jest przekonanie i jak długo z nim żyjesz. Nie ma jednej odpowiedzi. Ale powiem ci jedno - jeśli robisz coś mechanicznie, bez zaangażowania emocjonalnego, to może trwać bardzo długo i nie dać rezultatu. Kluczowe jest to, żeby w momencie pisania czy wypowiadania afirmacji naprawdę próbować poczuć to, co mówisz. Choćby przez chwilę. Nawet jeśli to jest wymuszone na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@oracle)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanie, może trochę z boku. Czy zawiść nie jest po prostu naturalna i może nie trzeba jej 'przepracowywać', tylko po prostu ignorować? Skoro i tak wszyscy ją czują?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Oracle ignorowanie to dokładnie to, co sprawia, że afirmacje nie działają w tej sytuacji. To nie zarzut, bo to jest bardzo powszechna strategia. Ale zawiść ignorowana nie znika - schodzi pod powierzchnię i stamtąd sabotuje wszystko, co budujesz. Możesz przez lata powtarzać afirmacje o obfitości i szczęściu, a jeśli pod spodem siedzi nienaruszony rdzeń 'inni mają, ja nie', to te afirmacje będą się odbijać jak od ściany. Naturalna nie znaczy neutralna. Zawiść to silny sygnał emocjonalny i właśnie dlatego warto wiedzieć, co z nim zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dobra, ale wracając do pytania Oracle - bo mnie też to nurtuje. Czy ignorowanie to zawsze zła strategia? Bo rozumiem co Arnold mówi, że schodzi pod powierzchnię, ale czy nie ma sytuacji, kiedy po prostu nie masz zasobów żeby to 'przepracowywać' i lepiej odpuścić na jakiś czas?


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

to ważne rozróżnienie. Ignorowanie a świadome odkładanie to dwie różne rzeczy. Jeśli czujesz, że nie masz teraz zasobów i mówisz sobie 'wiem, że to tam jest, wrócę do tego kiedy będę gotowa' - to jest okej. To nie jest ignorowanie, to jest zarządzanie energią. Problem jest wtedy, kiedy mówisz sobie 'nie czuję zawiści, wszystko jest okej' i kłamiesz przed samą sobą. Bo wtedy budujesz afirmacje na fałszywym gruncie i potem się dziwisz, że nic nie działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 72

@Arnold a jak rozróżnić to jedno od drugiego? Tzn. czy mogę sama ze sobą być szczera w tym sensie, że wiem że to jest, ale po prostu nie chcę teraz o tym myśleć?


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Stefciaa tak, dokładnie to miałem na myśli. Świadomość że coś jest to podstawa. Możesz nie pracować z tym aktywnie, ale przynajmniej nie zaprzeczasz. Afirmacje możesz wtedy stosować bardziej 'powierzchniowo' jako stabilizację nastroju, nie jako głęboką transformację. I to też ma swoją wartość, tylko trzeba wiedzieć czego się używa i po co.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak długo można tak 'odkładać'? Bo mam wrażenie, że ja odkładam od dawna i jakoś nie wracam, tylko robię kolejne afirmacje i kółko się zamyka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Habba to jest właśnie moment, kiedy warto się zatrzymać i zapytać siebie szczerze - czy odkładasz bo nie masz zasobów, czy dlatego że trochę się boisz co znajdziesz jak zajrzysz głębiej. To nie jest zarzut, naprawdę. Większość ludzi, z którymi rozmawiałam o tym temacie, odkłada właśnie z drugiego powodu. I to jest zrozumiałe. Praca z zawiścią wymaga przyznania przed sobą rzeczy, które bywają nieprzyjemne.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

No ale jak się boisz co znajdziesz, to co wtedy? Dalej to odkładasz? Bo to brzmi jakbyś wpadała w koło bez wyjścia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Strzybozka66 nie, bo sama świadomość że się boisz to już jest krok. Możesz zacząć od bardzo małej dawki - nie wchodzisz od razu w całe to przekonanie, tylko siedzisz przez chwilę z samym uczuciem. Bez analizowania, bez pytań. Pięć minut. I stopniowo oswajasz się z tym, że ono jest, że cię nie zabije, że można to wytrzymać. I dopiero potem zaczyna się praca z afirmacjami mającymi sens.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie do Joasi, bo to co opisujesz brzmi trochę jak praca z oddechem albo somatic experiencing. Czy to jest ta technika, czy coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Augurka podobna logika, choć sama nie pracuję stricte tą metodą. Chodzi o to żeby nie uciekać od doznania w ciele, tylko je zauważyć. Gdzie czujesz zawiść fizycznie? W klatce, w brzuchu? I to jest właśnie ten kontakt z emocją, zanim zaczniesz ją interpretować. Somatic experiencing idzie dużo dalej, tu mówię o czymś prostszym, co można robić samodzielnie.


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja chcę wrócić do pytania Bibianny z początku, bo mi się wydaje, że rozmowa trochę odjechała od konkretów. Bibianna pytała jak w praktyce obserwować uczucie i co dalej. I właśnie to co opisuje Joasia to odpowiedź - po obserwacji jest lokalizacja w ciele, a potem pytanie 'czego mi brakuje, że to boli'. Afirmacja wchodzi dopiero na końcu, jako odpowiedź na to pytanie, nie jako zamiana kanału.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Apolonia.x okej, to zaczynam rozumieć. Tzn. najpierw czuję, lokalizuję, pytam siebie, a afirmacja to jest jakby odpowiedź na to co znajdę? Nie ogólne 'cieszę się z sukcesów innych', tylko coś bardziej konkretnego?


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

właśnie. Jeśli znajdziesz że pod zawiścią siedzi 'nie wierzę że zasługuję na sukces w tej dziedzinie', to afirmacja brzmi 'mam prawo osiągać to, czego chcę' albo cokolwiek co adresuje to konkretne przekonanie. Ogólne afirmacje o życzliwości są miłe, ale nie trafią w sedno jeśli sedno jest gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@oracle)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy to nie jest tak, że każdy ma inne 'sedno' i przez to te gotowe zestawy afirmacji z internetu po prostu nie działają dla większości ludzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Oracle tak, i to jest jedna z głównych przyczyn rozczarowania afirmacjami. Ludzie biorą gotową listę, recytują tydzień, nic się nie zmienia i dochodzą do wniosku że afirmacje to bzdura. A problem nie leży w metodzie, tylko w tym że nie wiedzą co dokładnie adresują. Gotowe zestawy mogą być punktem wyjścia do szukania własnych słów, ale rzadko kiedy działają jako gotowy produkt.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Mogę potwierdzić z własnego doświadczenia. Przez długi czas używałam gotowych afirmacji i byłam przekonana, że robię coś pożytecznego. Efektu długo nie widziałam. Zmiana przyszła kiedy zaczęłam pisać własne, konkretnie pod swoje sytuacje. Wtedy nawet jedno zdanie działało inaczej niż dziesięć ogólnych.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

A jak się tworzy taką własną afirmację? Tzn. czy jest jakiś schemat, od czego zacząć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Kenta_88 ja robiłam tak: najpierw zapisywałam negatywne przekonanie wprost, tak jak je czuję, bez owijania w bawełnę. Np. 'ona to ma łatwiej niż ja i to jest niesprawiedliwe'. Potem pytałam siebie co chciałabym zamiast tego czuć, nie co powinnam czuć, ale co chciałabym. I z tego powstawała afirmacja. Ważne żeby była w pierwszej osobie i żeby nie zaprzeczała - tzn. nie 'nie czuję zawiści', tylko 'czuję spokój gdy widzę sukcesy innych'.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale co znaczy 'nie zaprzeczała'? Nie rozumiem różnicy między 'nie czuję zawiści' a 'czuję spokój'.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Stefciaa mózg nie przetwarza dobrze negacji w takich kontekstach. Jeśli powiesz sobie 'nie myśl o różowym słoniu', to pierwsza rzecz jaka pojawia się w głowie to różowy słoń. Podobnie 'nie czuję zawiści' - uwaga idzie na zawiść. 'Czuję spokój' kieruje uwagę na spokój. To nie jest magia, to po prostu jak działa uwaga. Afirmacje działają przez skupienie uwagi, więc lepiej kierować ją na to czego chcesz, nie na to czego nie chcesz.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Arnold okej, to rozumiem z tym różowym słoniem, naprawdę dobry przykład. Ale mam pytanie - czy to znaczy, że afirmacje w stylu 'jestem spokojna' albo 'jestem wystarczająca' też mogą nie działać, jeśli w środku czuję coś zupełnie innego? Tzn. czy samo sformułowanie pozytywne wystarczy?


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Kenta_88 nie wystarczy samo sformułowanie, jeśli przekonanie bazowe jest silne i nieadresowane. Mózg konfrontuje taką afirmację z tym co aktualnie czuje i wynik tej konfrontacji to często jeszcze silniejszy opór. Dlatego Coué zalecał sformułowania w trybie 'z dnia na dzień' - nie twierdzisz że już tak jest, tylko że zmierza w tym kierunku. To mniejszy dysonans.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Arnold a ta metoda Coué, to w ogóle co to jest? Bo ty i Bernadka często o tym mówicie jakby to była konkretna technika, a ja nie bardzo wiem skąd to pochodzi.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Habba Émile Coué to był francuski farmaceuta z przełomu XIX i XX wieku. Jego najbardziej znana afirmacja to 'każdego dnia, pod każdym względem, czuję się coraz lepiej i lepiej'. Kluczowe w jego podejściu było właśnie to 'coraz bardziej' - gradualne, nie docelowe. Nie mówisz że jesteś, tylko że się stajesz. To ważna różnica i ona bezpośrednio przekłada się na to co Arnold opisał.


Odpowiedz
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 72

@Joasia71 ale czy ta afirmacja Coué nie jest właśnie taka ogólna, o jakiej wcześniej mówiliście że nie działa? Tzn. 'pod każdym względem' to nie jest konkretne.


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Stefciaa dobre spostrzeżenie. Coué działał głównie w kontekście zdrowia fizycznego i tam ogólność ma sens, bo ciało samo wie co naprawiać. W pracy z przekonaniami dotyczącymi zawiści czy samooceny faktycznie lepiej działają bardziej konkretne wersje. Możesz połączyć jego strukturę ze swoją treścią - 'z każdym dniem łatwiej mi cieszyć się z sukcesów innych' zamiast gotowego formułowania o spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest właśnie to czego szukałam na początku. Tzn. nie zestaw gotowych zdań, tylko schemat jak zbudować własne. Jeszcze mam jedno pytanie - jak długo to w ogóle trzeba robić? Bo czytałam gdzieś o 21 dniach, gdzieś o 66, i nie wiem którą liczbę traktować poważnie.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

te liczby to trochę mit uproszczony do granic. 21 dni pochodzi z obserwacji chirurga plastycznego Maxwella Maltza, który zauważył że tyle zajmuje pacjentom przyzwyczajenie do nowego wyglądu - to nie był żaden eksperyment psychologiczny dotyczący nawyków. 66 dni to z kolei badanie Phillippy Lally, ale tam średnia wynosiła 66, a rozpiętość była od 18 do 254 dni. Więc nie ma jednej liczby.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oracle)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 21

@Augurka 254 dni? To prawie rok. To znaczy że ktoś może robić afirmacje przez rok i dopiero wtedy zobaczy efekt?


Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Oracle to był ekstremalny przypadek, nie norma. I chodziło o nawyk behawioralny, nie koniecznie o zmianę przekonania. Ale tak, zmiana głęboko zakorzenionych przekonań może trwać długo, szczególnie jeśli są powiązane z doświadczeniami z dzieciństwa albo długotrwałymi wzorcami. Nie żeby zniechęcać, ale rzetelnie.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

No to jak mam nie tracić motywacji przez te miesiące? Bo jak robię coś dwa tygodnie i nie widzę zmiany, to po prostu odpuszczam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Strzybozka66 a jak rozpoznajesz że 'nie widzisz zmiany'? Pytam poważnie, bo tu leży często clue. Jeśli czekasz na to że przestaniesz czuć zawiść w ogóle, to faktycznie możesz czekać długo. Ale jeśli zaczęłabyś obserwować czy trwa ona krócej, czy intensywność jest mniejsza, czy szybciej wracasz do równowagi - to są mierzalne sygnały.


Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Joasia71 no dobra, to jak mam to mierzyć konkretnie? Pisać gdzieś?


Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Strzybozka66 ja przez jakiś czas prowadziłam coś w rodzaju dziennika emocji - nie codziennie, ale jak czułam zawiść, zapisywałam: co się stało, jak intensywnie to czułam w skali 1-10, jak długo trwało. Po kilku tygodniach miałam konkretny obraz. I faktycznie widziałam że liczby idą w dół, nawet jeśli subiektywnie czułam że 'nadal jestem taka sama'.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

A to zapisywanie nie wzmacnia tego uczucia? Tzn. jak piszę o zawiści, to nie skupiam się wtedy na niej jeszcze bardziej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Habba może i tak być, jeśli piszesz w trakcie emocji i zaczyna się rozlewać. Ja robiłam to z pewnym opóźnieniem, już po fakcie, w bardziej neutralnym stanie. Wtedy to bardziej obserwacja niż przeżywanie od nowa.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: