Forum

Asystent AI
Afirmacje a wymagan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a wymagania społeczne - jak nie podlegać presji oczekiwań?

Strona 2 / 3

Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Trochę obserwuję tę rozmowę i mam pytanie z innej strony. Mówicie dużo o tym, co czuć, co mówić sobie w środku. Ale przecież presja rodziny albo środowiska nie znika dlatego, że zmieniam zdania u siebie. Jak to właściwie ma pomagać, jeśli ta presja jest realna i zewnętrzna?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Storczyk61 to jest dobre pytanie i nie ma na nie krótkiej odpowiedzi. Afirmacje nie usuwają presji zewnętrznej, to prawda. Ale zmieniają to, jak na nią reagujesz. Jeśli wchodzisz w rozmowę z mamą z przekonaniem, że musisz się wytłumaczyć, to twoje ciało to sygnalizuje i rozmowa przebiega inaczej, niż gdy wchodzisz z przekonaniem, że możesz odpowiedzieć, ale nie musisz uzasadniać każdego wyboru.


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Mandragorka ale czy to nie jest trochę jak udawanie? Mam sobie powtarzać, że jestem spokojna, kiedy w środku wiem, że zaraz będzie ten sam scenariusz co zawsze?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Storczyk61 to zależy, jak sformułujesz zdanie. Jeśli mówisz sobie 'jestem spokojna' i nie wierzysz w to ani trochę, to faktycznie jest to coś w rodzaju odgrywania roli. Ale jeśli powiesz 'mam prawo zakończyć tę rozmowę, kiedy chcę', to nie jest twierdzenie o stanie emocjonalnym, tylko o uprawnieniu. I w to można wierzyć nawet wtedy, kiedy jest trudno.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Betalia chciałam to rozwinąć, bo to ważne rozróżnienie. Zdania opisujące stan, które jeszcze nie jest prawdziwy, brzmią fałszywie i często wywołują opór. Zdania opisujące prawo albo możliwość działają inaczej, bo nawet sceptyk może zgodzić się, że ma prawo do czegoś, nie musi twierdzić, że już to osiągnął.


Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Nasturcja to mi dużo wyjaśnia. Próbowałam mówić sobie, że jestem silna, i to brzmiało jak żart w połowie trudnej rozmowy. Ale zdanie o tym, że mam prawo nie odpowiadać na każde pytanie, to jest coś, co brzmi... inaczej. Bardziej prawdziwie chyba.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

właśnie o to chodzi. Ten opór, który czujesz wobec zdania o byciu silną, to jest twój wewnętrzny weryfikator. On nie jest wrogiem, jest sygnałem, że zdanie jest za duże, za wcześnie. Zaczynaj od zdań, które twój umysł jest w stanie przyjąć bez buntu.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam pytanie do tego, co piszecie o zdaniach o prawach. Czy takie zdanie działa też, kiedy presja nie pochodzi od rodziny, ale od środowiska, np. od grupy koleżanek, które mają jakiś gotowy scenariusz na życie i uważają, że ty jesteś dziwna, bo robisz inaczej? Bo tam nie ma jednej konkretnej rozmowy, jest raczej ciągłe tło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Cytrynka08 to jest trudniejsza sytuacja, bo nie ma wyraźnego momentu, w którym afirmacja może zadziałać jako zamknięcie. Ale można pracować od drugiej strony: zamiast reagować na konkretne zdarzenie, budować codziennie poczucie, że twoje wybory są spójne z tym, kim jesteś. To wolniejszy proces, ale przy rozproszonym nacisku środowiska to ma więcej sensu niż reagowanie na każdy epizod osobno.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Skorpionica 'spójne z tym, kim jesteś' brzmi dobrze, ale jak sformułować zdanie, które to oddaje? Bo nie wiem, jak to przełożyć na konkretne słowa. Moje próby brzmią albo banalnie, albo za ogólnie.


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Cytrynka08 spróbuj nie szukać zdania idealnego, tylko zdania, które opisuje coś, co już raz zrobiłaś zgodnie z sobą i czujesz się z tym dobrze. Np. 'wybieram to, co ma dla mnie sens' albo coś bardziej konkretnego z twojego życia. Nie musi pasować do nikogo innego, ma pasować do ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 566
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja miałam podobny problem z formułowaniem. Przez długi czas każde zdanie brzmiało albo górnolotnie, albo zbyt prosto. W końcu pomogło mi zapisanie kilku sytuacji, kiedy zachowałam się tak, jak chciałam, mimo presji, i wyciągnięcie z tego wspólnego mianownika. Wtedy zdanie wychodziło naturalnie, a nie sztucznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Rozmarynka a co zrobić, jeśli nie można sobie przypomnieć takiej sytuacji? Bo ja jak się zastanawiam, to mam wrażenie, że zawsze jakoś ulegałam. To brzmi pesymistycznie, ale szczerze.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Wisia to nie jest pesymizm, to jest punkt startowy. Jeśli nie masz gotowych wspomnień, to zdanie może dotyczyć nie tego, co robiłaś, ale tego, co chcesz zacząć robić. Różnica jest taka, że musisz je wtedy traktować bardziej jako kierunek niż opis stanu. I być z sobą szczera, że to jest kierunek, a nie fakt.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu wrócić do czegoś, co powiedziała wcześniej Storczyk61, bo myślę, że to ważne dla całej rozmowy. Pytała, czy to nie jest udawanie. I moim zdaniem to jest sedno całego tematu, bo wielu ludzi rezygnuje z afirmacji właśnie dlatego, że czują się nieszczerzy wobec siebie. A różnica między afirmacją a autooszustwem jest cienka i warto ją rozumieć, zanim się zacznie.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Betalia jakie jest według ciebie kryterium tej granicy? Bo to pytanie wraca w różnych formach przez całą tę rozmowę i nie mamy jeszcze żadnej konkretnej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Seid dla mnie kryterium jest to, czy zdanie opisuje coś, co może być prawdą, czy coś, co wiem, że jest nieprawdą. 'Mam prawo do własnych decyzji' to może być prawdą nawet jeśli w tej chwili z tego prawa nie korzystam. 'Wszyscy mnie akceptują' to może być nieprawdą i powtarzanie tego jest właśnie autooszustwem. Granica przebiega przez to, czy zdanie jest możliwe, nie przez to, czy jest już faktem.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Betalia to jest dobre kryterium. Ja bym dodała jeszcze jedno: sprawdź, czy po tygodniu stosowania danego zdania czujesz się trochę mniej napięta w sytuacjach, o które ci chodzi. Nie chodzi o dramatyczną zmianę, raczej o minimalny sygnał, że coś się przesuwa. Jeśli po tygodniu nic się nie zmienia i zdanie nadal brzmi obco, warto zmienić sformułowanie.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Eleonorka56 ten tygodniowy test jest dobry, ale mam pytanie: co jeśli ktoś stosuje zdanie tylko w momentach napięcia, a nie codziennie? Czy ten sygnał przesunięcia w ogóle się pojawi, czy wymaga regularnej praktyki między sytuacjami stresowymi?


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Seid to jest kwestia, nad którą sama się zastanawiałam. Moje doświadczenie mówi, że samo stosowanie zdania w sytuacji napięcia to trochę jak próba gaszenia ognia w trakcie pożaru. Działa słabiej, bo w momencie stresu umysł jest już w trybie obronnym i nowe zdanie ma trudniej się przebić. Codzienne powtarzanie między sytuacjami buduje coś w rodzaju toru, po którym to zdanie może sprawniej popłynąć, kiedy naprawdę jest potrzebne. Ale to nie znaczy, że nie ma sensu stosować go tylko reaktywnie, po prostu efekty są wtedy wolniejsze.


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Eleonorka56 czyli to jest trochę jak ćwiczenia? Nie ćwiczysz tylko wtedy, kiedy potrzebujesz podnieść coś ciężkiego, tylko regularnie, żeby w tamtym momencie ciało dało radę. Dobrze rozumiem to porównanie?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Storczyk61 to porównanie jest bliskie, ale jest jedna różnica, na którą warto zwrócić uwagę. Przy ćwiczeniach fizycznych widzisz, że mięsień rośnie, masz informację zwrotną. Przy pracy z afirmacjami informacja zwrotna jest subtelniejsza i łatwo go przeoczyć albo zlekceważyć. Dlatego wiele osób rezygnuje zanim cokolwiek zdąży się zmienić, bo nie wiedzą, na co patrzeć.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Betalia a na co właściwie patrzeć? Bo to jest mój problem, nie wiem, czy coś się zmienia, czy tylko mi się wydaje, że zdanie brzmi mniej obco niż ostatnio.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Cytrynka08 to, że zdanie brzmi mniej obco, to jest już sygnał. Nie pomniejszaj tego. Drugi sygnał to sytuacja, w której zaczynasz robić coś inaczej, bez planowania, i dopiero po fakcie zauważasz, że to było zgodne z tym zdaniem, które powtarzałaś. To rzadko wygląda jak wielki przełom, częściej jak drobna zmiana reakcji, której sama się nie spodziewałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i mam wrażenie, że mówicie o czymś, co wymaga bardzo dużo cierpliwości. A co jeśli presja ze strony rodziny jest teraz, nie za miesiąc? Czy jest coś, co działa szybciej, nawet jeśli mniej trwale?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Wisia szybsze efekty daje praca z ciałem przed trudną rozmową, a nie sama afirmacja. Kilka spokojnych oddechów z intencją, że masz prawo zakończyć rozmowę kiedy chcesz, działa inaczej niż powtarzanie zdania w głowie podczas konfliktu. Afirmacje to warstwa głębsza, wolniejsza. Jeśli potrzebujesz czegoś na teraz, skombinuj jedno krótkie zdanie z fizycznym sygnałem, np. powolnym wydechem, żeby ciało miało coś konkretnego do zrobienia w momencie napięcia.


Odpowiedz
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Nasturcja nie miałam pojęcia, że można to łączyć z oddechem w ten sposób. Czy to zdanie musi być zawsze to samo, czy można je zmieniać w zależności od sytuacji?


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Wisia mogę się tu włączyć, bo pracuję z tym od dłuższego czasu. Jedno stałe zdanie buduje głębszy tor, to zdecydowanie efektywniejsze. Ale w praktyce wielu ludzi potrzebuje kilku zdań na różne konteksty, np. jedno na rozmowę z matką, inne na środowisko zawodowe. To nie jest błąd, tylko osobna praca dla każdego kontekstu. Ważne, żeby nie mieć ich dwudziestu, bo wtedy żadne nie ma siły.


Odpowiedz
Wpisy: 566
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracam tu bo coś mi się skojarzyło z tym, co pisała Michalinka o kilku zdaniach. Prowadziłam notatki przez kilka tygodni i faktycznie widziałam, że zdanie, które powtarzałam przed rozmowami z konkretną osobą, zaczęło mi się samoistnie pojawiać w głowie, zanim zdążyłam je świadomie przywołać. Czyli coś się przestawiło. Ale dopiero przy jednym zdaniu na jeden kontekst, nie przy zestawie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Rozmarynka to jest ciekawa obserwacja z notatek, bo potwierdza coś, co jest w literaturze dotyczącej automatyzacji schematów poznawczych. Ale mam pytanie: ile czasu minęło zanim to samoistne pojawianie się nastąpiło? I czy zdanie było sformułowane jako prawo, czy jako opis stanu?


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Seid zdanie było o prawie, konkretnie coś w stylu 'mam prawo nie przejmować się tym, co o mnie myślą'. Trochę ogólne, ale pasowało do tej sytuacji. Co do czasu, to po kilku tygodniach regularnego powtarzania wieczorem zaczęłam to zauważać. Nie na drugi dzień, nie po jednym podejściu. To jest uczciwa odpowiedź, bez upiększania.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To, co pisze Rozmarynka, bardzo mi pomaga, bo daje konkretny punkt odniesienia. Moje pytanie jest trochę boczne, ale związane z tematem: czy zdanie o prawie działa też, kiedy presja jest bardzo subtelna? Mam na myśli takie sytuacje, kiedy nikt nic wprost nie mówi, ale wiadomo, czego oczekują. To jest dla mnie trudniejsze niż otwarta rozmowa.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

To jest jeden z trudniejszych przypadków, bo nie masz konkretnej wypowiedzi, na którą możesz zareagować. Niepisane oczekiwania działają na poziomie atmosfery, nie słów. Zdanie o prawie nadal może działać, ale potrzebujesz je najpierw zakotwiczyć w bardzo konkretnej sytuacji, nie ogólnie. Zastanów się, kiedy dokładnie czujesz tę presję, w jakim momencie, przy jakiej czynności, i do tego momentu przypisz zdanie. Zbyt ogólne zdanie na subtelną presję może nie trafiać.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Betalia dodam coś do tego. Niepisane oczekiwania często żyją w nas samych, nie tylko w rodzinie. Przejęliśmy je tak wcześnie, że przestaliśmy widzieć, gdzie kończy się ich oczekiwanie, a zaczyna nasze własne przekonanie o tym, czego od nas chcą. Afirmacja w takim przypadku może być też pytaniem, a nie tylko twierdzeniem. 'Czy to jest moje, czy ich?' zadane sobie spokojnie, przed tym zdaniem o prawie. Nie jako technika, tylko jako uczciwe zatrzymanie się.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Eleonorka56 to jest chyba najważniejsza rzecz w całym wątku. Większość osób zakłada, że wie, skąd pochodzi presja, ale nie weryfikuje tego. Działają na autopilocie przejętym z domu. Afirmacja bez tego rozróżnienia może utrwalać błędne założenie, że coś jest oczekiwaniem zewnętrznym, kiedy od lat jest już własnym przekonaniem. I wtedy zmiana nie następuje, bo praca idzie w złą stronę.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Skorpionica jak to rozróżnić w praktyce? Bo jak siedzę i się zastanawiam, to nie jestem w stanie powiedzieć, co jest moje, a co przejęte. Wszystko brzmi tak samo wiarygodnie.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Cytrynka08 jeden sposób to wyobrażenie sobie, że robisz coś inaczej niż oczekiwano, bez tłumaczenia, bez konsekwencji, tak jakby nikt nie patrzył. Jeśli nadal czujesz, że nie wolno, że nie wypada, to jest twoje własne przekonanie, nie ich presja. Jeśli czujesz ulgę albo neutralność, to znaczy, że to przekonanie było zbudowane na zewnętrznej kontroli, nie na twoich wartościach. To nie jest idealna metoda, ale daje jakiś sygnał do pracy.


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Mandragorka to jest ćwiczenie, które mogę spróbować. Ale mam wątpliwość: czy wyobrażenie sobie jest wystarczające, czy trzeba to rzeczywiście zrobić, żeby wiedzieć na pewno? Bo wyobraźnia może kłamać, mogę sobie wmówić ulgę, której nie ma.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Storczyk61 to dobre pytanie i nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi. Wyobrażenie daje sygnał, ale nie zawsze wiarygodny, bo umysł potrafi odtwarzać wyuczone reakcje nawet w scenariuszu hipotetycznym. Prawdziwy test to sytuacja realna. Ale nie chodzi o to, żebyś od razu robiła coś wielkiego. Wystarczy mała rzecz, drobna decyzja, którą podejmiesz bez tłumaczenia się nikomu. I obserwujesz, co się pojawia. Ulga czy lęk? Jeśli lęk, to własny czy wyobrażony cudzy?


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Seid czyli jednak trzeba to zrobić naprawdę. Rozumiem. A ta 'mała rzecz' to może być cokolwiek, czy powinno to być coś związanego z osobą, od której pochodzi presja?


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Storczyk61 lepiej zacząć od sytuacji niezwiązanej bezpośrednio z tą osobą. Chodzi o to, żeby zobaczyć swój własny mechanizm w bezpiecznym kontekście, gdzie stawka jest niska. Jak już masz jakiś obraz tego, jak działasz, wtedy łatwiej to przenieść na trudniejsze relacje.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

A co, jeśli ta mała decyzja wywołuje reakcję w domu i nagle się robi awantura? Bo u mnie jest tak, że nawet drobna zmiana jest komentowana. Wtedy nie wiem, czy to test, czy właśnie dowód, że presja jest prawdziwa.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Cytrynka08 to, że wywołuje reakcję, nie znaczy, że test był zły. Wręcz przeciwnie, reakcja otoczenia to oddzielna warstwa od twojego własnego wewnętrznego sygnału. Pytanie, co ty poczułaś przed tą reakcją, zanim w ogóle ktoś się odezwał. Bo tam jest odpowiedź na to, co jest twoje, a co cudze.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Betalia to ważne rozróżnienie. Dodam, że ta reakcja otoczenia często jest testem, ale nie w sensie, który sami sobie zadajemy. To raczej informacja o tym, jak silnie system rodzinny jest przyzwyczajony do naszego starego wzorca. Jak ktoś w rodzinie się zmienia, reszta systemu naturalnie próbuje przywrócić równowagę. To nie jest złośliwość, to jest mechanizm.


Odpowiedz
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Eleonorka56 czyli oni sami nie wiedzą, że to robią? To jest nieświadome?


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Wisia w większości przypadków tak. Nikt nie siada i nie planuje: 'teraz będę wywierać presję'. To dzieje się automatycznie, przez lata zakodowanych wzorców w danej grupie. Właśnie dlatego afirmacja skierowana tylko do siebie może być niewystarczająca, jeśli nie ma za nią żadnej zmiany w zachowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o systemach rodzinnych i myślę, że wchodzimy w ciekawy obszar, ale chcę wrócić do podstawowego pytania z tematu: jak afirmacja ma pomagać konkretnie w momencie presji? Bo to jest trochę inne niż długofalowe przeprogramowanie przekonań. Krótkoterminowo potrzebujemy czegoś, co zadziała tu i teraz, w połowie rozmowy przy stole.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Nasturcja masz rację, że to inna warstwa. Dla mnie krótkoterminowo nie działa samo zdanie, tylko kotwica. Zdanie, które wielokrotnie powtarzałam w spokoju, w połączeniu z konkretnym gestem, na przykład lekkim naciśnięciem palców, może być przywołane w trudnej chwili przez ten gest. Ciało pamięta inaczej niż głowa.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Michalinka to jest coś, o czym nie słyszałam wcześniej w tym kontekście. Czy ta kotwica musi być cały czas ta sama, czy można mieć kilka na różne sytuacje? I ile czasu zajmuje jej zbudowanie?


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Rozmarynka kilka kotwic to możliwe, ale na początku polecam jedną. Jeśli budujesz kilka jednocześnie, łatwo je pomieszać albo żadna nie będzie wystarczająco mocna. Co do czasu, u mnie po kilku tygodniach codziennej praktyki kotwica zaczęła działać naprawdę szybko, ale to zależy od regularności, nie od liczby powtórzeń w jednej sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem to, o czym pisze Michalinka. Czy chodzi o to, że afirmacja sama w sobie to nie jest to zdanie, które mówię sobie w trudnej chwili, tylko raczej coś, co buduje grunt pod tę chwilę? Bo jeśli tak, to zupełnie inaczej rozumiałam cały temat na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Ilonka trafnie to ujęła. Afirmacja to nie jest tarcza, którą podnosisz w momencie ataku. To jest trening, który sprawia, że twoja postawa jest inna, zanim do czegokolwiek dojdzie. Jeśli ktoś oczekuje, że zdanie wypowiedziane w środku konfliktu zmieni wynik tej rozmowy, to będzie rozczarowany.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Seid to zmienia dość dużo. Czyli jeśli ktoś zaczyna z afirmacjami dlatego, że właśnie teraz ma ciężki okres z rodziną, to nie powinien oczekiwać, że to pomoże na te konkretne rozmowy, które są już za tydzień?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Storczyk61 nie powiedziałabym, że nie pomoże zupełnie. Nawet kilka dni regularnej pracy może trochę zmienić to, jak wchodzisz do trudnej rozmowy. Ale masz rację, że głęboka zmiana przekonania wymaga czasu. To, co za tydzień, będzie bardziej kwestią technik oddechowych i uważności niż samej afirmacji. Jedno z drugim można łączyć.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Betalia czyli rozumiem, że afirmacje to maraton, a nie sprint. Ale mam jeszcze jedno pytanie: czy zdanie musi być zawsze prawdziwe w momencie, kiedy je mówię? Bo mówię sobie 'mam prawo do własnych wyborów' i czuję, że kłamię, bo w tej chwili tak nie myślę.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Cytrynka08 to uczucie kłamstwa jest normalne i dobry znak, że zdanie trafiło w coś realnego. Gdybyś już w to wierzyła, nie musiałabyś tego powtarzać. Afirmacja działa właśnie wtedy, gdy jest rozbieżność między zdaniem a przekonaniem. Ale jest jeden warunek: zdanie musi być przynajmniej możliwe do uwierzenia, nawet jeśli jeszcze nie jest prawdą. Nie może być całkowite oderwanie od rzeczywistości.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Mandragorka właśnie. I tu jest częsty błąd, który widzę w różnych podejściach do afirmacji. Ludzie biorą zdanie zbyt wielkie, zbyt odległe od obecnego stanu. 'Jestem pewna siebie i niezależna' brzmi pięknie, ale jeśli ktoś jest w miejscu, gdzie nie może powiedzieć 'nie' matce, to umysł to natychmiast odrzuca. Lepsze zdanie to takie, które jest o jeden krok przed tobą, nie o dziesięć.


Odpowiedz
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Skorpionica to jak znaleźć ten jeden krok? Jak go sformułować, żeby nie był ani za duży, ani za mały?


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

To zależy od tego, jak daleko jesteś od tego zdania. Jeśli 'mam prawo do własnych wyborów' brzmi jak kłamstwo, zacznij od 'uczę się rozpoznawać swoje potrzeby'. Albo jeszcze prościej: 'moje zdanie jest ważne'. Nie musisz od razu wierzyć w pełnię czegoś. Krok ma być o jeden stopień wyżej niż jesteś teraz, nie dziesięć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Skorpionica a skąd wiem, że wybrałam właściwy krok? Że nie jest za mały i że w ogóle prowadzi w dobrą stronę?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Wisia sprawdzian jest prosty: jak mówisz to zdanie, czy pojawia się opór, ale małe 'może'? Jeśli brzmi absurdalnie, krok jest za duży. Jeśli nie wywołuje żadnej reakcji, jest za mały albo już w to wierzysz. Szukasz zdania, które lekko uwiera, ale nie boli.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Betalia to bardzo praktyczny test. Mam pytanie, czy ten opór z czasem całkowicie znika, czy tylko maleje? Bo zastanawiam się, czy zawsze zostaje jakaś resztka napięcia między tym, co mówię, a tym, co myślę.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Cytrynka08 u mnie opór nie znikał nagle, raczej się rozmywał. Pewnego dnia zauważałam, że zdanie przestało wymagać wysiłku. To był sygnał, że przekonanie się zintegrowało. Wtedy można przejść do kolejnego kroku, o którym pisała Skorpionica.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale jak rozróżnić, że zdanie 'przestało wymagać wysiłku' od tego, że po prostu przestałam na nie uważać? Bo mam wrażenie, że moje afirmacje gdzieś po tygodniu stają się takim automatycznym szumem i nie wiem, czy to dobrze, czy właśnie przestały działać.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo dobre pytanie i właśnie tu leży różnica między mechanicznym powtarzaniem a praktyką. Automatyczny szum to znak, że powtarzasz słowa, ale nie ma za nimi obecności. Sprawdzian jest taki: czy to zdanie coś robi z twoim ciałem, gdy je mówisz? Jakiekolwiek subtelne odczucie w klatce piersiowej, oddechu, ramionach? Jeśli nie, to faktycznie schodzi do poziomu tapety i traci siłę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Seid to znaczy, że ważniejsza jest jakość jednego powtórzenia niż liczba powtórzeń? Bo słyszałam różne zalecenia, od trzydziestu razy dziennie po kilkanaście głębokich powtórzeń rano. Nigdy nie wiedziałam, czym się kierować.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Rozmarynka dokładnie tak. Pięć zdań powiedzianych z pełną uwagą robi więcej niż pięćdziesiąt mechanicznych. Liczby, które krążą po różnych poradnikach, to raczej wskazówka dla kogoś, kto nie wie, jak zacząć, niż zasada sama w sobie. Ilość ma sens tylko na początku, żeby zbudować nawyk.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam tu do wątku z presją społeczną, bo trochę odpłynęliśmy. Zakładam, że ktoś ma te afirmacje poukładane, wie jak je budować, wie że potrzeba czasu. I nagle jest przy świątecznym stole, kiedy rodzina komentuje każdy jego wybór. Co wtedy? Czy ktoś ma jakieś doświadczenie z tym, jak ta praca przekłada się właśnie na takie bardzo konkretne, ładowane sytuacje?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Nasturcja to jest sedno. Mam z tego praktykę, bo przez lata te sytuacje przy stole były dla mnie najcięższym testem. To, co zauważyłam: zmiana nie polega na tym, że przestajesz słyszeć komentarze. Zaczynasz je słyszeć inaczej. Mniej jak wyroki, bardziej jak informację o tej osobie. To przesunięcie nie przychodzi od razu, ale afirmacje wokół własnej wartości niezależnej od cudzej opinii wyraźnie to przyspieszają.


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Eleonorka56 ale to brzmi dość idealnie. A co jeśli ta osoba przy stole to nie jest obcy człowiek, tylko mama albo tata? Że niby wiem, że to informacja o nich, ale wciąż boli, bo zależy mi na tej relacji.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Storczyk61 to jest naprawdę inne pytanie niż to o presję nieznanego środowiska. Z bliskimi to znacznie trudniejsze, bo zależy ci, i słusznie. Afirmacje nie likwidują tego, że zależy ci na akceptacji kogoś ważnego. Pomagają raczej w tym, żeby ta potrzeba nie przesłaniała całkowicie twojego własnego głosu. To subtelna różnica, ale według mnie kluczowa.


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Eleonorka56 zgadzam się z tym rozróżnieniem. Dodam, że zdania kierowane na zewnątrz, w rodzaju 'nie potrzebuję czyjejś zgody', mogą działać inaczej niż te bardziej wewnętrzne, jak 'mój wybór jest dla mnie wystarczający'. Dla mnie to drugie działało lepiej właśnie w kontekście bliskich, bo nie było w nim oporu wobec nich, tylko zakotwiczenie w sobie.


Odpowiedz
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Michalinka rozumiem różnicę między tymi dwoma zdaniami w teorii, ale jak to wygląda w praktyce? Czy to znaczy, że jedno zdanie mówisz na co dzień, a inne tylko wtedy, gdy wchodzisz w trudną rozmowę?


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Wisia nie rozdzielam ich tak mechanicznie. Mam jedno zdanie, które budowałam przez dłuższy czas i do niego wracam na co dzień. Ale przez chwilę przed trudną rozmową czasem świadomie je przywołuję. Nie jako zaklęcie, tylko jako przypomnienie, gdzie jest moje centrum przed wejściem w dynamikę z kimś bliskim.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam pytanie do całej tej rozmowy o centrum i zakotwiczeniu: czy ktoś próbował budować afirmacje razem z medytacją, na przykład tuż po niej? Bo czytałam, że umysł jest wtedy bardziej otwarty i zdanie łatwiej wchodzi głębiej. Nie wiem, czy to ma sens, czy to kolejna teoria bez pokrycia.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Cytrynka08 ma sens i nie tylko teoria. Tuż po medytacji rzeczywiście jest łatwiej, bo głowa jest spokojniejsza i nie ma tego wewnętrznego hałasu, który na co dzień zagłusza afirmację. Ale to nie jedyna dobra chwila. Moment tuż przed zaśnięciem też działa, bo umysł jest w podobnym stanie. Wiele osób pracuje wieczorem właśnie dlatego.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Betalia a nie ma ryzyka, że wtedy zdanie wchodzi za głęboko i robi coś niezamierzonego? Pytam poważnie, bo słyszałam różne opinie na temat pracy z podświadomością tuż przed snem.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Mandragorka to zależy od zdania. Jeśli ktoś ma dobrze przemyślaną afirmację, sformułowaną pozytywnie i osadzoną w tym, czego naprawdę chce, to praca wieczorna jest bezpieczna. Problem zaczyna się, gdy ktoś powtarza zdania zbyt obładowane emocjonalnie albo formułuje je przez negację, na przykład 'nie boję się tego, co powiedzą'. Wtedy przed snem rzeczywiście lepiej unikać, bo emocja zostaje, a słowo 'nie' podświadomość lubi pomijać.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Betalia a jak ktoś buduje afirmacje na wyjście spod presji rodziny, to czy ta wieczorna praca nie wzmacnia przypadkiem lęku, jeśli zdanie jest sformułowane od strony problemu? Pytam, bo widzę że wiele osób w tym wątku mówi o afirmacjach w kontekście relacji z bliskimi i to jest inna dynamika niż zwykłe wzmacnianie pewności siebie.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Mandragorka dokładnie o to chodzi. Jeśli ktoś ma zdanie w stylu 'moja rodzina mnie nie rozumie, ale wytrzymam', to wieczorem taki tekst będzie robił dokładnie odwrotne rzeczy niż chce. Zasada jest prosta: zdanie musi opisywać to, czego chcesz, a nie to, od czego uciekasz. 'Znam wartość swoich wyborów' zamiast 'nie przejmuję się ich opinią'. To pozornie mała różnica, ale dla podświadomości to przepaść.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy, że piszesz afirmację jakby problem już nie istniał? Bo to jest trochę zaklinanie rzeczywistości. Jak rodzina co niedzielę komentuje twoje życie, to zdanie 'znam wartość swoich wyborów' brzmi jak coś, co po prostu mija się z tym, co się naprawdę dzieje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Storczyk61 nie chodzi o udawanie, że problem nie istnieje. Chodzi o to, które przekonanie o sobie chcesz wzmacniać. Twój mózg uczy się przez powtórzenie. Jeśli powtarzasz zdanie opisujące pożądany stan, stopniowo zaczyna budować pod nie zaplecze emocjonalne. To nie jest magia, to jest po prostu mechanizm uczenia się. Rodzina dalej będzie komentować, ale twoja reakcja wewnętrzna zaczyna się zmieniać. I o to chodzi w tym całym temacie, prawda?


Odpowiedz
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Seid a jak długo to zajmuje? Bo mam wrażenie, że słyszę 'cierpliwość, cierpliwość' i nigdy nie ma konkretnej odpowiedzi.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Wisia nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od głębokości przekonania, które chcesz zmienić. Zdanie, które idzie w poprzek czegoś, co słyszysz od dwudziestu lat przy każdych świętach, będzie pracować dłużej niż korekta jakiegoś świeżego nawyku myślowego. Jeśli ktoś daje ci konkretną liczbę tygodni, to albo upraszcza, albo sprzedaje kurs.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie dlatego pytałam wcześniej, czy moje afirmacje przestały działać czy ja przestałam na nie uważać. Bo minął już jakiś miesiąc i nie czuję żadnej zmiany przy rodzinnych rozmowach. Dalej mi to samo uwiera. Może robię coś źle od podstaw, jeśli chodzi o dobór zdania?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Miesiąc to nie jest długo, szczególnie przy presji od bliskich, gdzie wzorzec jest naprawdę głęboko zakorzeniony. Ale warto zapytać siebie: czy zdanie, które powtarzasz, odnosi się do relacji z rodziną, czy do poczucia własnej wartości w ogóle? Bo to są dwie różne rzeczy i czasem ludzie ćwiczą jedno, a oczekują efektu w drugim.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Eleonorka56 to ciekawe rozróżnienie. Sama mam zdanie o akceptowaniu siebie i pracuję z nim od kilku tygodni, ale nie skojarzyłam, że ono może nie trafiać w konkretną sytuację z presją. Czy powinnam mieć osobne afirmacje do pracy ogólnej i osobne na trudne sytuacje?


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Cytrynka08 z mojego doświadczenia lepiej mieć jedno dobrze dobrane zdanie niż kilka działających w różne strony. Jeśli budujesz poczucie własnej wartości od podstaw, to ono z czasem samo zaczyna działać w konkretnych sytuacjach. Problem jest wtedy, gdy sytuacja jest zbyt obciążona emocjonalnie, żeby ogólne przekonanie dało radę. Wtedy faktycznie może pomóc zdanie bardziej bezpośrednio dotykające tej relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę tu dorzucić coś z własnej praktyki. Przez długi czas używałam zdań bardzo ogólnych i były nieskuteczne właśnie dlatego, że były za odległe od rzeczywistego bólu. Dopiero kiedy sformułowałam coś, co naprawdę dotyczyło konkretnej relacji, poczułam, że praca idzie w dobrym kierunku. Ale to wymagało najpierw bardzo szczerego przyjrzenia się, czego mi w tej relacji brakuje. Bez tego każde zdanie to trochę strzelanie na oślep.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Nasturcja a jak to sobie z tym siadałaś, żeby to rozgryźć? Bo to co piszesz brzmi jak coś, co wymaga dużo wewnętrznej pracy zanim w ogóle zaczniesz pisać jakiekolwiek zdanie.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Rozmarynka tak, to wymaga pracy. Ja robiłam to przez pisanie, siadałam i pisałam co dokładnie boli, co słyszę w tych komentarzach, co to we mnie uruchamia. Dopiero z tego wyłaniało się jakieś przekonanie, które naprawdę potrzebowało zmiany. Bez tego etapu afirmacja jest jak tynkowanie ściany, która ma problem w fundamentach.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Ale to, co opisujesz, to już prawie terapia, nie afirmacje. Gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Storczyk61 granica jest płynna i myślę, że dobrze. Afirmacja bez żadnej samoświadomości to tylko słowa. To, co opisuje Nasturcja, to jest przygotowanie gruntu, a nie terapia w sensie klinicznym. Terapia idzie głębiej, w historię, w relacje z dzieciństwa, w mechanizmy obronne. Pisanie, co cię boli i dlaczego, to po prostu uczciwe słuchanie siebie. Jedno drugiego nie wyklucza.


Odpowiedz
(@radek65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 340

@Betalia ale chyba nie każdy musi siedzieć godzinami i analizować siebie żeby afirmacje działały? Bo to brzmi jakby próg wejścia był bardzo wysoki. Czy nie można po prostu dobrać zdanie i próbować, a potem korygować jak nie działa?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Radek65 można i tak robić. Wielu ludzi zaczyna od prostego doboru zdania i to też przynosi efekty, szczególnie przy lżejszych przekonaniach. Ale jeśli ktoś pracuje nad czymś związanym z presją rodziny i latami ukształtowanym wzorcem, to sama korekta zdania bez wglądu w to, co się za nim kryje, może dać tylko powierzchowny efekt. Nie mówię, że każdy musi robić to tak jak Nasturcja. Mówię, że jeśli po kilku tygodniach nic się nie zmienia, warto drążyć głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobieram się do tematu z innej strony: czy ktoś miał sytuację, że afirmacja zadziałała, ale nie w sposób, którego się spodziewał? Nie zmieniło się zachowanie rodziny, ale zmieniło się to, jak ty na to reagujesz i to wystarczyło?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Mandragorka właśnie tak to u mnie działa i to jest dla mnie sedno całej pracy z afirmacjami w kontekście presji zewnętrznej. Rodzina mówi to samo co mówiła. Ale w pewnym momencie słyszę to inaczej. Jakby komentarz przestał trafiać w to samo miejsce. Trudno to opisać inaczej niż że punkt wewnętrzny się przesunął.


Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Eleonorka56 'punkt wewnętrzny się przesunął' - to jest właśnie to, czego nie wiem jak rozpoznać u siebie. Jak to sprawdzić zanim nastąpi ta zmiana, żeby wiedzieć że idzie w dobrym kierunku? Bo nie chcę pracować miesiącami i nie mieć żadnej informacji zwrotnej, że coś się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

sygnały, że coś się przesuwa, są często subtelne i łatwo je przeoczyć, jeśli szukasz dramatycznej zmiany. Zamiast pytać 'czy już działało', zapytaj siebie: czy twoja reakcja fizyczna na te komentarze jest inna? Czy szczękę zaciskasz tak samo mocno jak trzy tygodnie temu? Czy myśl o tych rozmowach zajmuje ci tyle samo miejsca w głowie co wcześniej? Zmiana zaczyna się na poziomie ciała i napięcia, zanim trafi do świadomości jako 'poczułam, że jest inaczej'. Miesiąc przy głęboko zakorzenionym wzorcu to naprawdę wstępny etap, ale drobne sygnały powinny już być.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Seid szczęka, to ciekawe co mówisz, bo właśnie to mam. Nie pomyślałam że to można traktować jako wskaźnik. Zawsze myślałam że szukam jakiegoś 'poczułam spokój i gotowe'. A tu chodzi o mniejsze napięcie, nie o brak napięcia?


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Seid pisze o ciele brzmi słusznie. Ja sama przez długi czas mierzyłam efekty źle, bo szukałam odpowiedzi w głowie. A zmiana napięcia w ramionach, kiedy matka zaczynała temat pracy, to był pierwszy sygnał, że coś się zmieniło. Nie umiałam tego wtedy nazwać, ale teraz jak patrzę wstecz, to było dokładnie to.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

dokładnie. Brak napięcia to stan docelowy bardzo daleki, do którego dochodzi się stopniowo. Na początku chodzi tylko o to, żeby reakcja była choć odrobinę mniejsza niż poprzednio. Jeden stopień mniej, nie zero. Szukanie pełnego spokoju od razu to ustawianie sobie poprzeczki tak, że nigdy nie zobaczysz postępu.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: